Awantura w piaskownicy

15.07.05, 07:54
Sytuacja w piaskownicy. Chłopczyk 3 latka siedzi z fura zabawek w
piaskownicy. POdchodzi mój 3 latek i pyta się czy może się z nim pobawić, na
to ten rzuca się do bicia. Za nim stoi starszy bra i mówi nie wolno ruszać
zabawek mojego brata. Mój synek nie potrafił tego zrozumieć bo sam zawsze
dzieli się zabawkami. Powiedziałam, żeby przestał ruszać zabawki.Chociaż
miałam ocghotę zrobić coś innego. TYlko co? Obok siedział tata dwóch chłopców
i był b. dumny. Jak zachowywać się wtakich sytuacjach. Też uczyć dziecko, aby
nic nie dawało. Już sama nie wiem
    • pacynka27 Re: Awantura w piaskownicy 15.07.05, 08:22
      Ja bym powiedziała swojemu dziecku (ale tak żeby tamten samolub i jego tata to słyszeli) coś w stylu: "chodzmy synku, ten chłopiec nie lubi bawić się wspólnie z innymi dzićmi. Poszukamy jakiegos bardziej przyjacielskiego dziecka".
      Dzieci maja prawo niechcieć pożyczać swojej własności, ale tata chłopca może się zastanowi jak usłyszy czyjś komentarz i nie bedzie więcej dumny z agresji syna.
      • baszkas Re: Awantura w piaskownicy 15.07.05, 09:13
        Popieram. Tak samo bym zrobila. Moze faktycznie tatus by przemyslal nieco
        kwestie takiego wychowania dzieci. Mozna zrozumiec, ze brat bronil mlodszego i
        ze mlodszy zyje w przeswiadczeniu, ze caly swiat nalezy do niego i to jemu
        trzeba wszystko dawac, ale to wina rodzicow, ze nie ucza dziecka od poczatku
        bawic sie wspolnie i dzielic zabawkami.
      • maksimum Awantura w piaskownicy NIE POZADAJ RZECZY BLIZNIE 15.07.05, 21:07
        pacynka27 napisała:

        > Ja bym powiedziała swojemu dziecku (ale tak żeby tamten samolub i jego tata
        to słyszeli) coś w stylu: "chodzmy synku, ten chłopiec nie lubi bawić się
        >wspólnie z innymi dzićmi.

        Tata przynosi zabawki dla swoich dzieci,a dzieci decyduja czy chca sie bawic
        swoimi zabawkami z innymi dziecmi.
        Plac zabaw jest publiczny ale zabawka jest prywatna i ludziom z komunistycznym
        sposobem myslenia to ciezko pojac.

        > Poszukamy jakiegos bardziej przyjacielskiego dziecka".

        Nie tyle przyjacielskiego,tylko takiego,ktore bedzie sie chcialo dzielic swoimi
        zabawkami.

        > Dzieci maja prawo niechcieć pożyczać swojej własności, ale tata chłopca może
        się zastanowi jak usłyszy czyjś komentarz i nie bedzie więcej dumny z agresji
        >syna.

        Kazdy powinien umiec stanac w obronie swojej wlasnosci,bo tak wlasnie powstaje
        kapitalizm.
        Nie pozadaj rzeczy blizniego swego.
        • 30listopad Re: Awantura w piaskownicy NIE POZADAJ RZECZY BL 15.07.05, 23:25
          Świetnie znasz przykazania. Jest jeszcze przykazanie miłości "kochaj bliźniego swego jak siebie samego". Jak zamierzasz je wpoić swoim dzieciom (skoro jesteś taki religijny), jeśli mają się nie dzielić z innymi?
          • maksimum Re: Awantura w piaskownicy NIE POZADAJ RZECZY BL 16.07.05, 04:27
            30listopad napisała:

            > Świetnie znasz przykazania. Jest jeszcze przykazanie miłości "kochaj
            bliźniego
            > swego jak siebie samego". Jak zamierzasz je wpoić swoim dzieciom (skoro
            >jesteś taki religijny), jeśli mają się nie dzielić z innymi?

            Ciekawy problem poruszyles i ja uwazam,ze mozna bardzo dobrze kochac blizniego
            swego nie dzielac sie z nim swoim majatkiem.
            Ludzie bogatsi bardzo czesto jeszcze przed slubem zawieraja umowe,ze ich
            majatek jest rozdzielony mimo ze zyja razem i maja ze soba dzieci.
            Czesto zdarza sie tak,ze ludzie dziela przyjemne z pozytecznym i zakochiwuja
            sie w tych,ktorzy sa bogaci,wlasnie po to,zeby w zamian za "uczucia" podzielic
            sie ich majatkiem.
            • 30listopad Re: Awantura w piaskownicy NIE POZADAJ RZECZY BL 16.07.05, 09:04
              To o czym piszesz nie ma nic wspólnego z miłością. Zakochujesz się, żeby czerpać z majątku osoby (niby!) kochanej???!!! To wyrachowanie a nie miłość. Słyszałeś sentencję pewnego świetego "Kochaj i rób co chcesz". Jeśli kogoś prawdziwie kochasz to wszystko co robisz będzie dobre, bo dołożysz wszelkich starań żeby tej osoby nie zranić, żeby jej pomóc w razie potrzeby i dzielisz się, bo drugiego człowieka stawiasz ponad rzeczy i pieniądze. Nie wymagam ani od siebie ani od innych żeby aż tak wszystkich kochali. Ale chociaż byli życzliwi wobec ludzi wogóle. A Ty widzę, jesteś bardziej PRZECIW LUDZIOM niż KU LUDZIOM.
        • asik69 Re: Awantura w piaskownicy NIE POZADAJ RZECZY BL 19.07.05, 20:11
          > > Poszukamy jakiegos bardziej przyjacielskiego dziecka".
          >
          > Nie tyle przyjacielskiego,tylko takiego,ktore bedzie sie chcialo dzielic swoimi
          >
          > zabawkami.

          No własnie!
          Masło maślane, drogi maksimumie, przecież i w cytowanej wypowiedzi pacynki 27, i w Twojej chodzi dokładnie o to samo!
    • amb25 Re: Awantura w piaskownicy 15.07.05, 09:23
      W naszej piaskownicy panuje zasada, że zabawki przynoszone na plac zabaw stają
      się niejako wspólne, oczywiście z pierwszeństwem właściciela.
      Moje dziecko należy do tych spokojnych - każde dziecko um wszystko zabiera a on
      bez słowa sprzeciwu oddaje. Dlatego ja akurat jestem b. dumna z niego gdy nie
      chce oddać zabawki którą się akurat bawi (zdarza mu się to rzadko)
    • aleksandrynka Re: Awantura w piaskownicy 15.07.05, 14:12
      Nie chce niech nie daje, ale niech nie bije innych! Ja bym pewnie odeszła z
      komentarzem w stylu - chłopiec nie chce się z Tobą podzielić, chodź, pogramy w
      piłkę. I tyle, nawet bez przytyków. Młody ma prawo nie dzielić się swoimi
      rzeczami, to tata i mama są od tego, zeby zachęcić do takich "prospołecznych
      zachowań". Jesli tego nie robią młody prędzej czy później przekona się, ze
      samolubność nie popłaca, że dzieci będą od niego stronić i same mu nic nie
      pozyczą. Bo o to tu tak na prawdę chodzi. Jak mój mały - 19 mc-y - nie chce
      czegoś pozyczyć to ja to szanuję, w końcu wynosi to dla siebie. Ale wtedy tej
      osobie proponuję inną zabawkę i mówię do syna głośno, ze on się bawi tym
      samochodem, a tamten możemy Jasiowi pożyczyć. I nie ma problemu.
    • basia313 Re: Awantura w piaskownicy 15.07.05, 14:36
      Mysle, ze ten ojciec wczesniej czy pozniej zrozumie, ze wychowuje syna na
      samoluba. Oby nie bylo wtedy za pozno. W takiej sytuacji jak ta opisana chyba
      bym odwrocila syna uwage, ale do malego agresora powiedzialabym, ze synek jest
      jeszcze malutki i nie wiedzial, ze nie chciales mu pozyczyc swoich zabawek.
      Mysle, ze ja sama tez sie nauczylam od mam wielu rzeczy. Czasem robilam cos w
      niewlasciwy sposob, ale wlasnie taktowne zachowanie innych w danej sytuacji
      bardzo mi pomoglo. Czasem tak jest, ze nawet jesli nie zwroci sie doslownie
      uwagi, to rodzic moze sam sie zorientowac. Tak bylo w moim przypadku. Moze ow
      ojciec tez czegos sie nauczyl, a jesli nie to jego strata. Moze w przyszlosci
      sie zdziwic skad problemy z jego dzieckiem w szkole. Tak czy inaczej , nie
      jestesmy od wychowywania innych doroslych, ale na pewno od bronienia naszych
      dzieci i ich wychowania. Jesli ktos nie chce zrozumiec, to sila sie go nie
      zmusi.
      • asia9931 Re: Awantura w piaskownicy 15.07.05, 19:45
        Dzieciom się nie dziwię ich reakcja to wynik złego wychowania, ale ojciec ??
        jak tak mozna wychowywac dzieci?? A Ty ucz że trzeba się dzielić, mimo wszystko.
    • acorns Re: Awantura w piaskownicy 15.07.05, 20:36
      Najlepszy sposób na takich chłopców - olewka. Nie rozmawiać, nie pożyczać im
      zabawek. Innym dzieciom tak, ale tym chłopcom nie. Nic kompletnie. Tatusia
      również olać. Niech sobie chowa samolubów. Niech mają ten swój kawałek
      piaskownicy, niech się bawią tylko ze sobą. Ja wychodzę z założenia, że stać
      mnie na fajne zabawki i kupiłbym dziecku coś droższego lepszego, np. taką
      koparkę na gąsiennicach zdalnie sterowaną z siłownikami hydraulicznymi.
      Kosztuje to 129 euro. Wszystkie dzieci mogłyby się tym bawić oprócz tych dwóch
      chłopców.
      Gdyby któryś rzucił się na moją córkę, najprawdopodobniej dostałby od niej
      baty, bo od wczesnego dzieciństwa była uczona jak bić się skutecznie, jak
      składać pięść, jak wyprowadzać ciosy. Tak na wypadek, gdyby jakiemuś dziecku
      przy akceptacji tatusia-buca przyszło do głowy rzucić się z łapami w odpowiedzi
      na kulturalnie zadane pytanie.
      • asia9931 Re: Awantura w piaskownicy 15.07.05, 21:04
        I co agresją chcesz zwalczać agresje?
        • maksimum Re: Awantura w piaskownicy 15.07.05, 21:12
          Poszedlem z dzieciakami grac w kosza i przyplatal sie jeden prosiak,ktory lapal
          nasza pilke i tez rzucal do kosza,no wiec mu wyjasnilem,ze ja przyszedlem ze
          swoimi dziecmi grac w kosza a nie z nim.
          Niech sobie przyniesie swoja pilke i gra,ale nie zabiera naszej.
          Niektorzy rodzice blednie ucza dzieci,ze wszystko jest wspolne i stad juz tylko
          jeden krok do komuny.
        • acorns Re: Awantura w piaskownicy 15.07.05, 21:33
          Tu nie ma agresji. Czy filozofia którejkolwiek ze sztuk walki zakłada agresję?
          Czy na ulicy zaatakuje nas mistrz aikido albo kung-fu?
          Co ma zrobić zaaktakowane i uderzone dziecko? Czekać aż dostanie jeszcze raz
          mocniej, czy przyjść z płaczem do mamusi?
          • asia9931 Re: Awantura w piaskownicy 15.07.05, 22:04
            acorns napisał:

            > Tu nie ma agresji. Czy filozofia którejkolwiek ze sztuk walki zakłada
            agresję?
            > Czy na ulicy zaatakuje nas mistrz aikido albo kung-fu?
            > Co ma zrobić zaaktakowane i uderzone dziecko? Czekać aż dostanie jeszcze raz
            > mocniej, czy przyjść z płaczem do mamusi?
            Różnie rozgrywają się potyczki między dziećmi, ale jeśli są przy tym rodzice to
            myslę że rozegrają sytuacje inaczej niż "sztuką walki"
            • acorns Re: Awantura w piaskownicy 15.07.05, 22:30
              A po co rodzice mają się wtrącać? Jeżeli w ruch nie idą cegłówki albo jakieś
              kije, to niech dzieci załatwią swoje sprawy między sobą. Nie pozabijają się.
              Czy ojciec tych dwóch chłopców zareagował jak jego syn zaatakował inne dziecko?
              Rozpierała go duma. Myślę że zareagowałby jakby jego synek został zaatakowany
              przez inne dziecko. Ja bym się wtrącił dopiero wtedy, ale nie między dzieci,
              tylko tamtemu facetowi zrobił awanturę.
              • maksimum Awantura w piaskownicy OBRAZILI CZY NIE? 15.07.05, 22:42
                acorns napisał:

                > A po co rodzice mają się wtrącać? Jeżeli w ruch nie idą cegłówki albo jakieś
                > kije, to niech dzieci załatwią swoje sprawy między sobą.

                Niestety NIE!
                Bo jedne dzieci jak twoje sa nauczone jak sie bic,a innym rodzicom takie glupie
                pomysly jak uczenie dzieci jak sie bic nie przychodza do glowy.
                Ja np. ucze dzieci jak grac w ping-ponga w koszykowke,plywac itd.ale nigdy nie
                uczylem ich jak sie bic.


                > Nie pozabijają się.

                Ale rany ciete z bliznami do konca zycia moga sobie porobic,a ja sobie nie zycze
                by moje dzieci mialy blizny,bo jakis prymityw ktory sie umie bic chce sie wyzyc.


                > Czy ojciec tych dwóch chłopców zareagował jak jego syn zaatakował inne
                >dziecko?

                Atak nie zostal dowiedziony.

                "> Sytuacja w piaskownicy. Chłopczyk 3 latka siedzi z fura zabawek w
                > piaskownicy. POdchodzi mój 3 latek i pyta się czy może się z nim pobawić, na
                > to ten rzuca się do bicia. Za nim stoi starszy bra i mówi nie wolno ruszać
                > zabawek mojego brata"

                "Rzucil sie do bicia" to nie znaczy ,ze ktokolwiek kogokolwiek dotknal.

                > Rozpierała go duma. Myślę że zareagowałby jakby jego synek został zaatakowany
                > przez inne dziecko. Ja bym się wtrącił dopiero wtedy, ale nie między dzieci,
                > tylko tamtemu facetowi zrobił awanturę.

                W tym calym incydencie nie bylo nawet obrazania ze strony starszego brata,ktory
                powiedzial,ze "nie wolno ruszac zabawek mojego brata".
                Czyli obrazanie sie na tych ktorzy nie obrazili jest nie na miejscu.
                • acorns Re: Awantura w piaskownicy OBRAZILI CZY NIE? 15.07.05, 23:41
                  > Ja np. ucze dzieci jak grac w ping-ponga w koszykowke,plywac itd.ale nigdy
                  nie uczylem ich jak sie bic.

                  No to problem masz ty i twoje dzieci jeśli zostaną zaatakowane. Nie przez moją
                  córkę, bo ona jest nauczona jak się bić, ale nie jest nauczona agresji. Przez
                  inne dziecko, które agresywne jest, bo ma agresywnych rodziców.

                  > Ale rany ciete z bliznami do konca zycia moga sobie porobic,a ja sobie nie
                  zycze by moje dzieci mialy blizny,bo jakis prymityw ktory sie umie bic chce sie
                  wyzyc

                  Ja mam kilka blizn i żyję. Dziewczynom się to nawet podoba big_grin

                  > Atak nie zostal dowiedziony.

                  Nie wiem czy był atak czy go nie było i nie do końca o to tu chodzi


                  • maksimum Re: Awantura w piaskownicy OBRAZILI CZY NIE? 16.07.05, 04:30
                    acorns napisał:

                    > No to problem masz ty i twoje dzieci jeśli zostaną zaatakowane.

                    Ja uwazam,ze czescia instynktu samozachowawczego jest wiedziec gdzie i z kim byc
                    by nie byc atakowanym.

                    > Ja mam kilka blizn i żyję. Dziewczynom się to nawet podoba big_grin

                    Wiem,ja tez mam.
      • maksimum Awantura w piaskownicy. EKSPERT OD BICIA I KULTURY 15.07.05, 22:31
        acorns napisał:

        > Najlepszy sposób na takich chłopców - olewka. Nie rozmawiać, nie pożyczać im
        > zabawek. Innym dzieciom tak, ale tym chłopcom nie. Nic kompletnie. Tatusia
        > również olać. Niech sobie chowa samolubów. Niech mają ten swój kawałek
        > piaskownicy, niech się bawią tylko ze sobą. Ja wychodzę z założenia, że stać
        > mnie na fajne zabawki i kupiłbym dziecku coś droższego lepszego, np. taką
        > koparkę na gąsiennicach zdalnie sterowaną z siłownikami hydraulicznymi.
        > Kosztuje to 129 euro.

        Jednakowoz lubisz przyszpanowac.

        > Wszystkie dzieci mogłyby się tym bawić oprócz tych dwóch chłopców.

        Najwazniejsze to sie zemscic i nikomu nie przebaczac.
        Miluj blizniego jak siebie samego.

        > Gdyby któryś rzucił się na moją córkę, najprawdopodobniej dostałby od niej
        > baty, bo od wczesnego dzieciństwa była uczona jak bić się skutecznie, jak
        > składać pięść, jak wyprowadzać ciosy.

        Teraz juz wie jak terroryzowac podworko,a jak podrosnie to tobie przylozy.


        > Tak na wypadek, gdyby jakiemuś dziecku przy akceptacji tatusia-buca

        Tatusia juz tez ochrzciles.

        > przyszło do głowy rzucić się z łapami w odpowiedzi na kulturalnie zadane
        pytanie.

        Az sie milo robi jak sie czyta takiego eksperta od kultury jak ty.
    • maksimum Re: Awantura w piaskownicy 15.07.05, 21:20
      platka6 napisała:

      > Sytuacja w piaskownicy. Chłopczyk 3 latka siedzi z fura zabawek w
      > piaskownicy. POdchodzi mój 3 latek i pyta się czy może się z nim pobawić, na
      > to ten rzuca się do bicia. Za nim stoi starszy bra i mówi nie wolno ruszać
      > zabawek mojego brata. Mój synek nie potrafił tego zrozumieć bo sam zawsze
      > dzieli się zabawkami.

      To oczywiscie twoja wina,ze nie wytlumaczylas swojemu dziecku,ze nikt nie ma
      obowiazku dzielic sie z nikim swoimi zabawkami.
      3 latek bardzo szybko to zrozumie.
      Zwyczajowo ten co ma zabawki jak sie chce bawic z innymi dziecmi swoimi
      zabawkami,to ich do tego zaprasza,a jak sie chce bawic sam to nikogo do zabawy
      nie zaprasza,szczegolnie jak ma brata przy sobie.

      > Powiedziałam, żeby przestał ruszać zabawki.Chociaż
      > miałam ocghotę zrobić coś innego. TYlko co? Obok siedział tata dwóch chłopców
      > i był b. dumny. Jak zachowywać się wtakich sytuacjach. Też uczyć dziecko, aby
      > nic nie dawało. Już sama nie wiem

      Wytlumacz swojemu dziecku,ze jak ktos sie bedzie chcial z nim pobawic swoimi
      zabawkami ,to go sam do tego zaprosi.
      • triss_merigold6 Re: Awantura w piaskownicy 15.07.05, 22:50
        Zasadniczo popieram. Nie zmuszałabym dziecka żeby dzieliło się swoimi zabawkami
        jesli nie ma na to ochoty i na pewno nie pozwoliłabym, żeby inne dziecko
        sięgało po te zabawki jak po swoje.
        Komentarze na temat samolubstwa można sobie darować. Z jednymi dziecko się
        podzieli jak ma ochotę, z innymi nie. Albo akurat tego dnia nie.
        Naucz swojego synka, że nie wszyscy muszą się dzielić.
    • bella74 Re: Awantura w piaskownicy 16.07.05, 06:58
      Byłam w podobnej sytuacji.Poszłam na spacer z moją 3 latką.Akurat nie wzięłysmy
      zabawek do piachu bo nie planowałysmy placu zabaw,który jest niedaleko naszego
      domu(na placu przy moim bloku takich problemów nie ma).W piaskownicy siedziało
      dwóch chłopców bawiących sie dość dużą ilością zabawek,a obok siedziały mamy
      tych chłopców.Moja córka podeszła i grzecznie zapytała czy może sie pobawic ich
      zabawkami.Chłopcy fuknęli tylko - nie to nasze zabawki.Mamusi oczywiscie
      słyszały to i nawet nie zwróciły uwagi na zachowanie synów.Moja córka jest w
      stosunku do dzieci bardzo grzeczna,chodzi di żłobka więc umie dzielic się
      zabawkami.Jak idziemy do piaskownicy i przychodzi dziecko,które akurat nie
      wzięło ze sobą zabawek to bawią się wspólnie.Ja dość głośno i dosadnie
      powiedziałam córce,że pójdziemy do domu i przyniesiemy nasze zabawki.Trochę
      marudziła bo jej się nie hciało iść ale w końcu poszłyśmy .Wróciłysmy po kilku
      minutach do tej wspomnianej piaskownicy i zaczęłyśmy się bawić naszymi
      zabawkami.Okazało się że moje dziecko ma zabawki,którymi ci dwaj chłopcy mieli
      ochotę sie pobawić więc nawet nie pytając podeszli i zaczęli sie bawic jej
      zabawkami.Ona zrobiła kwaśną minę i w tym momencie zareagowałam ja.Podeszłam do
      chłopców i zabrałam im zabawki.Na to zareagoway wspomniane mamusie,dlaczego nie
      pozwalam ich synom bawić sie wspólnie z moją córką.Powiedziałam,że jak kilka
      minut wcześniej moje dziecko grzecznie zapytało czy może sie z nimi pobawić bo
      nie miała swoich zabawek to chłopcy jej nie pozwolili a mamusie nawet nie
      zareagowały.Dlatego moja córka też im nie pozowliła sie bawić jej zabawkami , a
      poza tym oni nawt nie zapytali czy mogą po prostu podeszli i zaczęli sie bawić
      jakby to były ich zabawki.Gdyby zapytali czy mogą moja córka na pewno by im
      pozwoliła ponieważ jest uczona żeby na placu zabaw bawic sie wspólnie z innymi
      dziećmi.Mamusie były bardzo niezadowolone,zabrały dzieci i poszły.
      Był to tylko (na szczęście) ten jeden przypadek,bo zawsze jak idziemy na plac
      moja córka bawi się wspólnie z innymi dziećmi ,pożyczają sobie nawzajem zabawki
      i ingdy nikt nie robi z tego problemu.Tak samo jest jak np. my weźmiemy
      rowerek,a inna dziewczynka ma wózek dla lalek,to też są chwilowe zamiany wózka
      na rowerek i odwrotnie.
      Wydaje mi sie że w takich sytuacjach należy stanowczo zareagować żeby niektórzy
      rodzice nie myśli że ich dzieciom wolno pozyczać zabawki innych dzieci ,a ich
      dziecko może nie pozyczyć.
    • pasibrzuszek Re: w 100% popieram maksimum 16.07.05, 21:46
      Bardzo mądrze i logicznie odpowiadasz. My również nie zmuszamy naszego 4 latka
      do pożyczania zabawek, zwłaszcza, że niektórzy rodzice nie pofatyguję się by
      zabrać dziecku zabawki do piaskownicy. Nic a nic nie żałuję takich dzieci.
      Wiele matek przychodzi do piasku poplotkować z koleżanką, a biedne dzieci
      chodzą i proszą o zabawki. JA nie odczuwam żadnej empatii. kiedyś inaczej
      myślałam, ale w końcu jeśli moje dziecko nie chce pozyczyć zabwki to widocznie
      nie chce. I nie mam go zamiaru przekonywać, w końcu to kupuje za moje pieniądze.

      Uważam, że matka nie ma prawa nawet komentować zachowania nie jej dziecka
      odnośnie nie jej zabawek.
      • platka6 Re: niekoniecznie 17.07.05, 09:05
        Niestety nieraz jest tak ,że dziecko nie da swojej zabawki ale za to innych
        dzieci bierze do zabawy
    • netha Re: Awantura w piaskownicy 18.07.05, 01:09
      Byłam nie raz świadkiem takiej sytuacji. Ciesze sie że Maksimum nie przebywa na
      tym samym placu zabaw co moje dziecko. Nie wyobrażam sobie że odganiam inne
      dziecko które chciałoby porzucac sobie pilkę razem z nami. Dzieci w piaskownicy
      uczą się życia w społeczeństwie. Dzielenie się zabawkami to nie dzielenie sie
      majątkiem tylko istota współistnienia w społeczeńswie. Wychowuj swoje dzieci
      tak dalej a zapłaczesz na starośc zapewniam. W mojej piaskownicy sa dzieci
      które nie pozwalaja bawic sie swoimi zabawkami, tyleż że chętnie używaja innych
      zabawek. Nigdy wtedy nie mówię że nie wolno tylko pytam czy moje dziecko może
      pobawic się jej zabawkami. Ale jacy rodzice takie dzieci. Na dużą rzeszę
      przyjaciół swoich dzieci nie licz. Tak właśnie rodzą sie egoiści. Pozdrawiam
    • kamami Re: Awantura w piaskownicy 19.07.05, 12:38
      platka6 napisała:

      > Sytuacja w piaskownicy. Chłopczyk 3 latka siedzi z fura zabawek w
      > piaskownicy. POdchodzi mój 3 latek i pyta się czy może się z nim pobawić, na
      > to ten rzuca się do bicia. Za nim stoi starszy bra i mówi nie wolno ruszać
      > zabawek mojego brata.

      Jak się ma rodzeństwo to siłą rzeczy zabawki dzielą się na swoje i
      brata/siostry. A mi się podobała postawa starszego brata, że staje w obronie
      rodzeństwa. Bardzo możliwe, że nie usłyszał pytania
      Mój synek nie potrafił tego zrozumieć bo sam zawsze
      > Obok siedział tata dwóch chłopców
      > i był b. dumny.
      A może ojciec dumny był, bo może dzieci rzadko razem współpracują i spodobało
      mu się, że starszy wystąpił w "obronie" młodszego.
      k.
    • linkaa3 Re: Awantura w piaskownicy 19.07.05, 13:00
      Jesli moje dziecie nie chce sie dzielic swoimi zabawkami - to jego wybor, jego
      zabawki. Jesli chce sie bawic zabawkami innych dzieci - pyta i szanuje cudzy
      wybor, a jesli sa problemy tlumacze. Nie ma obowiazku dzielenia sie zabawkami
      choc to mily zwyczaj i tak tlumacze Starszakowi.

      Nie rozumiem tekstow o samolubstwie. Jak mozna? To dzieci i maja prawo do
      poszanowania swoich praw wlasnosci. Czy mialybyscie ochote dzielic sie z
      kolezanka z pracy swoim nowiutkim autkiem na przyklad? Ja nie i nie uwazam, ze
      to czyni mnie samolubem wink
      • roman.gawron Re: Awantura w piaskownicy 19.07.05, 15:20
        linkaa3 napisała:

        > To dzieci i maja prawo do poszanowania swoich praw wlasnosci.

        Uwielbiam ten język i ten aparat pojęciowy, te wszystkie posznowania praw
        własności i innych ości wink

        > Czy mialybyscie ochote dzielic sie z kolezanka z pracy swoim nowiutkim
        > autkiem na przyklad?

        Proste porównywanie dzieci do osób dorosłych to czysta demagogia. Inny etap
        rozwoju, inne potrzeby, inna psychika (czysto fizjologicznie: nawet mózg
        pracuje na innych długościach fal), inne prawa i obowiązki, no i inna wartość
        porównywanych rzeczy (chyba że łopatki do piasku kupujesz dzieciom takie w
        cenie dobrego samochodu).
        • goniag33 Re: Awantura w piaskownicy 19.07.05, 16:02
          Uwazam,ze dzieci nie maja obowiazku pozyczania zabawek.Mozna probowac
          negocjacji jesli w gre wchodzi tymczasowa wymiana.Rodzice zas powinni zajac sie
          dyskretnym czuwaniem nad bezpieczenstwem dzieci a nie plotkowaniem lub
          czytaniem.Po co chodzic z dzieckiem do piaskownicy bez zabawek a szczegolnie w
          nowe miejsce?Z regoly dzieci ktore sie znaja szybciej potrafia sie dogadac.
        • iwoniaw Re: Awantura w piaskownicy 19.07.05, 16:23
          roman.gawron napisał:

          > linkaa3 napisała:
          >
          > > To dzieci i maja prawo do poszanowania swoich praw wlasnosci.
          >
          > Uwielbiam ten język i ten aparat pojęciowy, te wszystkie posznowania praw
          > własności i innych ości wink

          A dlaczego nie pozwolić dziecku zadecydować czy chce się podzielić zabawką z
          innym (obcym!) dzieckiem? Dziecko też człowiek. Może nie mieć ochoty, nastroju itd.

          > Proste porównywanie dzieci do osób dorosłych to czysta demagogia. Inny etap
          > rozwoju, inne potrzeby, inna psychika (czysto fizjologicznie: nawet mózg
          > pracuje na innych długościach fal),

          no właśnie, toteż o potrzebach dzieci tu mowa. Gdyby mnie zapytano, czy oddam z
          domu klocki, to może bym się nawet ucieszyła, że mi miejsca przybędzie. A
          dziecko na innym etapie rozwoju ma, jak zauważasz, inne potrzeby i inną psychikę
          i dla niego to może być bardzo istotne.

          inne prawa i obowiązki, no i inna wartość
          > porównywanych rzeczy (chyba że łopatki do piasku kupujesz dzieciom takie w
          > cenie dobrego samochodu).
          >
          Co tu ma do rzeczy wartość zabawek? Chodzi o to, że matka innego dziecka oburza
          się, że ktoś śmiał się nie podzielić. Oczywiście, godne pochwały jest wychowanie
          dziecka tak, by chciało się dzielić, ale jednocześnie warto mu uświadomić, że
          nie każdy i nie zawsze będzie miał na to ochotę. A tu mamy głosy "jak tak można,
          skąpić łopatki w piaskownicy, trzeba przygadać tym rodzicom i ich dzieciom"
      • acorns Re: Awantura w piaskownicy 19.07.05, 16:42
        Jak się stawia na stole wódkę, to już nie jest "moja flaszka", "twoja flaszka",
        tylko jest to już wspólna flaszka. Zmierzam do tego, że jak dziecko wnosi coś
        do piaskownicy to staje się to do wspólnego uzytku i ma prawo oczekiwać, że
        inni też udostępnią swoje zabawki. Wiadomo, że trafi się taki dzieciak co nie
        da. Wówczas nie trzeba usprawiedliwiać tamtego dziecka i tłumaczyć, że mógł nie
        chcieć. Jak nie chce dać swojego to cudzym też się nie będzie bawił. Prawo
        własności działa w obie strony i jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie.
        Piaskownica, plac zabaw to pewnego rodzaju wspólnota z której nie ma sensu się
        wyłamywać. Równie dobrze można wówczas samemu sobie pobudować plac zabaw,
        przynajmniej inne dzieci nie będą przeszkadzały w zabawie i nikt nie będzie
        oczekiwał dzielenia się czymkolwiek.
        • netha Piaskowniczny potworek 19.07.05, 16:52
          Wszystkim tym którzy mówią tu o szanowaniu własności życzę żeby kiedyś mieli
          okazję pójść do piasku z dwulatkiem. Żeby trafili na dziecko które nie porzycza
          zabawek i siłą musieli odciągać wrzeszczącego dwulatka od tychże zabawek, w
          efekcie spazmującego oddalić z placu zabaw. Mi taka sytuacja zdarza się średnio
          trzy razy w tygodniu. I jak widzę owo nieporzyczalskie dziecko dostaję prawie
          zwierzęcego strachu i prawdę mówiąc skręcam z placu zabaw w inną stronę. Jak
          mam wytłumaczyć dwulatkowi że akurat tych zabawek ruszać nie może mam stać i
          monitorować cały czas? Nieporzyczalskie dziecko popych i siłą wyrywa zabawki,
          rzecz jasna poczucie własności nie ogarnia zabawek innych dzieci. Potrafi
          przybiec z końca placu i wyrwać zabawkę po czym się oddalić i czekać na nowa
          okazje do demonstracji. Kogo nie trafiłby ...? Co mam zrobić zmienić plac
          zabaw? Czy uświadamiać matke któa na takie zachowanie reaguje głupim uśmiechem
          i wzruszeniem ramion...
          • iwoniaw Re: Piaskowniczny potworek 19.07.05, 17:52
            netha napisała:

            > Wszystkim tym którzy mówią tu o szanowaniu własności życzę żeby kiedyś mieli
            > okazję pójść do piasku z dwulatkiem. Żeby trafili na dziecko które nie porzycza
            >
            > zabawek i siłą musieli odciągać wrzeszczącego dwulatka od tychże zabawek, w
            > efekcie spazmującego oddalić z placu zabaw.

            No i sama widzisz, że nie o żadne "szanowanie własności" w gruncie rzeczy
            chodzi, tylko o to, że świat jest czasem nie taki, jak byśmy chcieli i dziecko
            też trzeba tego uczyć. Pewnie, że wygodniej by było iść z dwulatkiem do
            piaskownicy i poczytać w spokoju na ławeczce, a dzieciątka niech się bawią
            zgodnie, małe aniołki. Tylko że dzieci są różne, niektóre nie będą się chciały
            dzielić, a nasze musimy wychować my sami i na takie sytuacje też przygotować.
            Zapewne na początku będzie to polegało na wynoszeniu spazmującego malucha z
            placu zabaw.

            Mi taka sytuacja zdarza się średnio
            >
            > trzy razy w tygodniu. I jak widzę owo nieporzyczalskie dziecko dostaję prawie
            > zwierzęcego strachu i prawdę mówiąc skręcam z placu zabaw w inną stronę. Jak
            > mam wytłumaczyć dwulatkowi że akurat tych zabawek ruszać nie może mam stać i
            > monitorować cały czas?

            No niestety. Dwulatkiem się opiekuje, a nie puszcza samopas i potem zgłasza
            pretensje, że ktoś go źle potraktował. Dziecko trzeba uczyć życia wśród ludzi -
            tzn. dzielenia się zabawkami, poszanowania czyichś, ale także uświadomienia im,
            że same też mają prawo do własnego zdania, swoich zabawek i kulturalnej odmowy
            ich oddania.

            Nieporzyczalskie dziecko popych i siłą wyrywa zabawki,
            > rzecz jasna poczucie własności nie ogarnia zabawek innych dzieci. Potrafi
            > przybiec z końca placu i wyrwać zabawkę po czym się oddalić i czekać na nowa
            > okazje do demonstracji. Kogo nie trafiłby ...?

            Nikt nie twierdzi, że wychowywanie dziecka to prosta sprawa, zwłaszcza że się
            różne dzieci spotka we wspomnianej piaskownicy.

            Co mam zrobić zmienić plac
            > zabaw? Czy uświadamiać matke któa na takie zachowanie reaguje głupim uśmiechem
            > i wzruszeniem ramion...

            Nauczyć dziecko się bronić lub rezygnować z materialnych ambicji - w zależności
            od poglądów. Albo zwrócić uwagę matce, której dziecko atakuje nasze. Nie
            wyobrażam sobie natomiast zwracania komuś uwagi, że jego dziecko się nie chce
            dzielić.
            • goniag33 Re: Piaskowniczny potworek-iwoniaw 19.07.05, 18:10
              popieram w 200%,gdyby kazdy rodzic mial tak zdrowe podejscie to zycie byloby
              piekne
    • saba76 Re: Awantura w piaskownicy 19.07.05, 20:00
      Nie czytałam tych wszystkich odpowiedzi ,ale ...
      Chodzę z dziewczynkami na publiczny plac, zwany „parkiem kilońskim”, są tu
      rożne dzieci i rożni opiekunowie ( babcie ,nianie ,tatusie i mamusie,
      dziadki...).
      Zawsze biorę zabawki dla córek- 2lopatki,2wiaderka itd. ... Dzieci jak to
      dzieci zawsze wolą bawić się zabawkami innego , wiec tłumacze i każe pytać o
      pozwolenie ,nie raz sa to zabawki na jednej kupce i każdy bierze to na co ma
      ochotę ,ale jeżeli są dzieci które nie chcą ,a raczej ich rodzice by bawiły się
      wspólnie to wszyscy to tolerują i tak samo nie dopuszczają do swoich, jest to
      normą wśród dzieci sad ty mi nie dasz ja ci nie dam).

      Jednym słowem należy każdego tolerować.

      Druga strona.
      Znam dziecko, koleżanki ,które było i jest wychowywane jako samolub i typowy
      jedynak, który nie dzieli się i bawi się sam ,bo inne dzieci są brudne.
      Efekt . Dziecko w w wieku 6lat idąc do „0” nie umie znaleźć się w grupie.
      • mala.filipinka Re: jak łagodzić konflikt w piaskownicy? 19.07.05, 20:53
        kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,54933,2712473.html
    • pasibrzuszek Re: Awantura w piaskownicy 19.07.05, 21:32
      No właśnie : "NIE PRZEJMUJ SIĘ TYM, CO MYŚLĄ INNE MAMY, UCZUCIA TWOJEGO DZIECKA
      SĄ NAJWAŻNIEJSZE" . A ja dodam: "Wyjmij kobieto pieniązki i kup dzecku zabawki,
      by nie musiało wyrywać innym" . mój 4 latek nigdy nie zabierał cudzych zabawek,
      bo ma tyle swoich i był i jest uczony , co nie jego nie ruszać!.
      • platka6 Re: Awantura w piaskownicy 20.07.05, 06:38
        Proszę czytać dokładniej. Moje dziecko nie wyrwało nikomu zabawki tylko
        zapytało czy mogę się z Tobą pobawić. Pozatym zabawek ma całe mnóstwo.Problem w
        tym,że jak się wychodzi na rower to nie można zdomu zabrać łopatek, piłki ,
        samochodów itp. natomiast każda zabawka u innego dziecka jest bardziej
        atrakcyjna niż waszego dziecka i nie mówcie mi że tak nie jest. Po przemyśleniu
        sytuacji stwierdziłam, że także będę tłumaczyć, aby nie zawsze pożyczało
        zabawki.Skoro inni rodzice tak wychowują to czemu nie. Skoro tak odpowiada
        większości to widocznie tak ma być.
        • netha Re: Awantura w piaskownicy 20.07.05, 09:53
          Nie wyobrażam sobie uczyć dziecka tego żeby nie pozwalał bawic sie swoimi
          zabawkami innym dzieciom. Nie wyobrażam sobie wpajać mu że zabawki są jego
          tudzież nic innego nie robić tylko pilnować zabawek swojego dziecka żeby broń
          Boże innne niemi sie nie bawiło. Dziecko ma uczyć sie wspóldziałania w grupie.
          Ma być świadome tego że nie żyje w społeczeństwie samo. Nie zamierzam rónież
          uczyc cudzych dzieci. Niech jedyną nagrodą dla mnie będzie uśmiech innych
          dzieci na widok mojego, tyleż że naprawdę przykro się patrzy na takie które
          siedzi w rogu placu zabaw ....same...chociaż nie zupełnie...ma przecież swoje
          zabawki smile
          • kangurzyca2 Re: Awantura w piaskownicy 20.07.05, 10:21
            A chciałąbyś by do twojego dziecka i jego zabawek podeszło dziecko zasmarkane
            do samej brody, kaszlące, brudne i bez najmniejszej łopatki w ręku?????????
            Bo ja nie i jawnie odsunęłabym swoje dziecko, a nawet poszła do domu!Nie
            pozwalam się bawić mojemu dziecku z chorymi dziećmi, bo nie chciałabym by np.
            wylądowało w szpitalu przez jakiegoś dzieciaka.
            A czy wy pożyczyłybyście komórkę obcej babie w piaskownicy do zabawy? albo
            pomadkę do zabawy?
            • roman.gawron Re: Awantura w piaskownicy 20.07.05, 12:44
              kangurzyca2 napisała:

              > Nie pozwalam się bawić mojemu dziecku z chorymi dziećmi

              A taki problem poruszyła autorka wątku?
            • netha Brudne i zasmarkane... 20.07.05, 16:27
              Uważasz że brudne, zasmarkane i pozbawione zabawek dziecko zasługuje na
              wzgardę? Gratuluje światopoglądu! Oczywiście że chroniłabym dziecko przed
              kontaktem z chorym dzieckiem, ale nie o samą chorobę Ci chodziło prawda. To że
              moje dziecko ma to czego nie mają inne nie znaczy że ma czuć się lepsze od
              nich , tudzież nie bawic sie z nimi. Ty nie zabierasz więcej ciastek na plac
              zabaw? Co wtedy jeśli dajesz ciastko swojemu dziecku a inne poprosi Cię o nie?
              Aż boję sie usłyszeć odpowiedz. Kobieto dzieci to tylko dzieci!
Pełna wersja