mieszkowamama
20.07.05, 11:51
Nie wiem, od czego zacząć. Dzisiaj Mieszko (22msce)był z moją siostrą w
żłobku (takie dni otwarte do końca lipca po 2 godz.). I wyszło szydło z
worka. Synek jest... rozpieszczony. Jak tylko weszli do żłobka - na rączki,
nie chciał się bawić, płakał, chciał wyjść. Ma kontakt z dziećmi na co dzień,
ale, jak zauważyła żłobkowa ciocia, nie potrafi bawić się z nimi, tylko obok.
Brak nam konsekwncji, Mieszko płacze, jak tylko czegoś nie chcemy mu dać, nie
zasypia sam, ktoś musi leżeć z nim... mogłabym wyliczać bez końca. Nie
proszę, abyście mnie umoralniali, tylko dajcie mi wskazówki, jak
go "wyprostować" do września, a przede wszystkim, jak nauczyć go zasypiania
bez nas, a może poczekać aż żłobek sam go tego nauczy. Dodam, że co do żłobka
nie mam żadnych zarzutów, panie są fantastyczne, opieka też. Wiem, że ten
lipiec, kiedy będziemy chodzić do żłobka trochę nas nauczy, dużo pomogą
ciocie żłobkowe, ale przecież to my zawiniliśmy. Mieszko jest bardzo do nas
przywiązany, siedziałam z nim w domu 21 mscy, od niedawna pracuję, narazie
opiekuje się nim siostra, spędza z nim 9 godz. dziennie. Wiem, dużo zależy od
niej. Sama dzisiaj płakała po wyjściu ze żłobka.
Eh... przepraszam, że się tak rozpisałam. Pomóżcie, proszę!