Karcenie półtorarocznego ;) - jak?

04.08.05, 12:43
Właściwie to mam dylemat, czy o "karaniu" można mówić w tym wieku, czy o
perswazji. Nie chcę, żebyśmy się tu o słowa posprzeczali. Rzecz w tym, że
szukam skutecznej wink)) - naiwna, co ?wink))- metody stanowczego sprzeciwu
względem zachownia półtoraroczniaka. Jestem przeciwniczką krzyku i reakcji
bardzo emocjonalnych.
Przykład: dziecko podbiega do kwiatka na korytarzu i energicznie (żeby zdażyc
przed nami) rozsypuje ziemię, mówienie "nie wolno, kochanie", odsuwanie, itp.
powodują salwy śmiechu i potęgują zabawę wink. Teraz to na wyścigi tam gna wink.
Cierpliwości mam sporo (spoko, spoko), mogę tłumaczyć, ale czsem widzę w
małym oku taką iskrę przekory, że zastanawiam się, czy nie powinna przygasnąć
co nieco wink. Ponieważ spędzmy z Małym sporo czasu, wiem że dobrze działa
odwrócenie jego uwagi, tylko mam wrazenie, że to nie uświadamia dziecku, że
czegoś nie powinno, ale po prostu go od tej czynności w danym momencie
odciąga.
Muszę przyznać, że syn jest dzieckiem spokojnym i pogodnym. Nie często ma
takie zagrania, które u dorosłej, bardziej świadomej osoby można by nazwać
złośliwymi.
Może sie mylę, ale moim zdaniem taki Maluch wcale nie jest "za mały" na to by
od niego wymagać.
Macie jakieś doświadczenia?

pzdr
    • mamatyzi Re: Karcenie półtorarocznego ;) - jak? 04.08.05, 23:12
      Myślę, że odwaracanie uwagi jest fatalnym wyjściem.
      Moja córeczka ma dwa latka.Od ponad roku mieszkamy z teściami. Teściowa zawsze
      jak Mała coś chciała, czego nie mogła dostać odwracała jej uwagę. Dlatego
      dziecko teraz nie wie i nie rozumie słowa "nie". Powinna wiedzieć, że nie to
      nie i kropka.Jest przez to rozberbelona na maksa.
      Przyznam się, że czasem dostaje lekkiego klapsa, co oczywiście wywołuje u niej
      atak śmiechu. Czasem niestety trzeba też coś powiedzieć dobitniejszym głosem.
      Na walenie głową o ścianę i kładzenie się na podłodze czy też na asfalcie nie
      reaguję. Nie może wiedzieć, że robi to na kimś wrażenie.
    • angami Re: Karcenie półtorarocznego ;) - jak? 05.08.05, 00:29
      ja tez sie tego ucze:0 moj synek ma rok, zawsze jak cos broi mowie stanowczo
      nie, oczywisie dziecko poczatkowo nie reaguje, ale kiwa glowa nie nie i czasem
      odejdzie od zakazanego przedmiotu, razem z mezem staramy sie byc stanowczy w
      takich sytuacjach i nie pozwalamy by dziecko wymuszalo placzem nie jest to
      latwe i wymaga duzo cierpliwosci od nas. nie jestem zwolenniczka bicia ale
      czasem jak grozby nie skutkuja to dostaje lekko po lapkach- efekt? przez dlugi
      czas nie rozrabia ale nanastepny dzien to samo uncertain takie te dzieci sa i co tu
      zrobic
      • allija Re: Karcenie półtorarocznego ;) - jak? 05.08.05, 01:23
        Wg mnie jak najbardziej takie odwracanie uwagi jest dobrą i skuteczną metodą
        dla takich maluchów. Osiaga sie to co chcemy bez krzyków, bicia i nerwów. U
        moich dzieci byla to częsta metoda i nie było zadnych negatywnych skutków.
        Wytłumaczyc pewne rzeczy, np jakiegos tam zachowanie złe czy dobre, mozna
        dziecku zupełnie przy innej okazji, w czasie zabawy.
        Co do zakazów "nie rób", "nie dotykaj" itd to kiedys przeczytałam, że nie
        powinno się uzywać słowa "nie" jako pierwszego bo małe dziecko nie ma dobrej
        podzielności uwagi i kiedy cos do niego mówimy to zwykle pierwszego słowa nie
        słyszy bo np. zajete jest czyms innym. Wówczas usłyszy dopiero "rób"
        czy "dotykaj" i wtedy nie ma co sie dziwić, że nie reaguje tak, jak sie
        spodziewamy. Jak tak głębiej o tym pomyśleć to coś w tym jest z prawdy,
        przynajmniej obserwacje dziecka jakby to potwierdzają.
        Podobnie też ciągłe powtarzanie tego samego nie powinno nas dziwić bo to
        normalne, że małe dzieci nie zapamiętują tak dobrze jak my. Przeciez u nich
        rozwija sie nie tylko ciało ale także i sprawność umysłowa, nie wymagajmy od
        nich za wiele od samego początku.
    • lolinka2 Re: Karcenie półtorarocznego ;) - jak? 05.08.05, 15:48
      Tez mi się wydaje, że żadne dziecko nie jest za małe na pewne "szyte na miarę"
      reguły. powiem więcej, moje dziecko ma prawie 4 latka i żyje w takim systemie,
      chyba nienajgorzej, więc się sprawdza.
      A co do pytania. Ja ją łapałam za ręce, czekałam aż się przestanie wyrywać i
      wrzeszczeć (ewentualnie mówiąc, poczekaj coś ważnego ci powiem, nie będę mówić
      jesli się szarpiesz) i potem bardzo groźnym głosem: NIE!!! nie wolno, tam nie wolno.
      Po czym następowało przytrzymanie (jeśli dalej szarpie), ewentualnie
      zaproponowanie czegoś "w zamian" (jeśli nie szarpie). Po dwóch tygodniach (mówię
      tu o 11-12 mies) nauczyła się że nie znaczy nie i choćby bum tarara to będzie nie.
      I od tej pory "nie" jest świętym słowem.

      W późniejszym wieku (w miarę poszerzania zasobu pojęć i słownictwa) można
      uzasadniać, na początku często jest tak, ze ty tłumaczysz a ono cię pyta "A co
      to znaczy że niebezpieczne??" albo "A co będzie jak się ktoś zatruje??".
      Duuuuużo cierpliwości i talentów pedagogicznych. Przy okazji można się nauczyć
      nowych rzeczy o sobie smile)

      Pozdrawiam.
    • gugus2004 Re: Karcenie półtorarocznego ;) - jak? 06.08.05, 22:51
      ja mam podobny problem a nawet gorzej moj syn 17 mie stal sie okropny wogule
      nie slucha mozna tumaczyc krzyczec dac mu klapsa odwracac jego uwage a i tak
      wraca do rzeczy ktorej nie powinien robic poprostu brak mi slow i ten blysk w
      jego oczach brak mi juz cierpliwosci probowalam wszystkiego i nic co mam robic?
      jak ktos da ci dobra rade podziel sie nie to oszaleje .dotego popycha i bije
      inne dzieci na podworku
      • magda474 Re: Karcenie półtorarocznego ;) - jak? 10.08.05, 12:08
        Mam podobny problem, lekkie klapsy (nie mam na myśli maltretowania) przyniosły
        odwrotny skutek - mała zaczęła "bić" i podnosić rękę na innych - mama, babcia,
        ciocia, inne dzieci z piaskownicy itd. Długo trwało zanim przestała. W jej
        przypadku działa tłumaczenie z uzasadnieniem, nawet bardzo długim. Tłumaczę,
        tłumaczę "aż do bólu" już mam często dość, ale zauważyłam że to przynosi
        skutek, ale naprawdę muszę dużo się nagadać i powtarzać aż załapie. Mam
        wrażenie że posłucha mnie na odczepnego, bo ma dość mego gadania. Śmiesznie
        brzmi, gdy ona teraz komuś tłumaczy dlaczego tak nie wolno i powtarza moje
        słowa. Wiem teraz że klaps dla dziecka do 2 lat przynosi więcej szkody bo nie
        rozumie jego znaczenia, a najgorsze, gdy po tym zaczyna bić inne osoby bez
        powodu.
        • erika3 Re: Karcenie półtorarocznego ;) - jak? 12.08.05, 14:29
          Pisze, bo mamy podobny problem - mala Martynka (19 mies.) bije nas, jak jej sie
          cos nie podoba i patrzy co dalej, a czasem mam wrazenie, ze robi to zeby mnie
          ukarac. Oddawanie nie ma zednego sensu, bo poglebia sytuacje (agresja rodzi
          agresje). Ale co robic. Mowimy nie wolno, przytrzymujemy reke, a ona dalej
          swoje, jak jest 'wkurzona' - z reguly wtedy, gdy czegos zabraniamy. Jak sie z
          tego wyplatac. Nawet nie wiem jak do tego doszlo - ma starsze rodzenstwo (10,
          13 lat) i mysle ze oni jej troche pomogli. My czasem dawalismy jej po łapkach -
          no i sie rozhulalo. Piszesz, ze udalo sie dzidzie jakos wyprostowac - jak???

          Erika
      • anetabaq Re: Karcenie półtorarocznego ;) - jak? 10.08.05, 22:45
        Witam...
        Znam to skądś wink)) Wiesz co u nas podziałało na synka, mała kara...pójście do
        łóżeczka na np 2 minuty,nie może wyjsc...oczywiście próby płaczu wychodzenie,
        źle się kończyły dla niego bo go kładliśmy w łóżeczku skutku aż się uspokoił
        wtedy mógł dopiero wyjść...Aż w końcu cos zadziałało i teraz jak cos
        przeskrobie mówimy idź do pokoju..to idzie...ale teraz mówimy mu że jak się
        uspokoi to moze do nas przyjść...no i to działa !!! Przestaje płakać, uspokaja
        się i przychodzi mówiąc i pokazując...nonono...cos tam wink ale to dopiero dało
        rezultaty po pół roku,ale teraz naprawdę jest lżej smile
        A jak nie ma łóżeczka i pokoiku pod ręką, pomaga posadzenie go na kolanku (ja
        na kuckach, sadzam go sobie wink ) i dopóki nie przestanie się wyrywać
        przytrzymuje go, aż się uspokoi bym mogła coś mu wytłumaczyćwink Aby do niego
        dotarło...czasami sie nie odzywam (bo brak sił czy cierpliwości) tylko czekam,
        aż się uspokoi (mówię mu do ucha: Mikołaj uspokój się,nie wyrywaj się bo i tak
        cie nie puszczę dopóki się nie uspokoisz..itd.) - na początku trwało to długie,
        długie 5 minut nim się uspokoił i mogłam mu cokolwiek powiedzieć, teraz
        przytrzymanie działa w ciągu minuty, bo dziecko wie, że i tak go nie puszczę
        dopóki się nie uspokoi. Działa to ale tylko wtedy jak nie mam nad
        uchem "babci" smile zawsze zabieram Niunia wtedy do łacienki - "pogadać z nim wink)".
        Próbujemy róznych metod, tak jak różne są dzieci, jedne rzeczy pomagają drugie
        nie...Moje dziecko się śmiało ze mnie jak robiłam powazną minę, czy dałam mu
        klapsa, ale jak dałam mu dwa klapsy, to przestał się smiać i coś zaczynało do
        niego docierać, a teraz gdy podnoszę głos...wie że nie żartuję i się
        uspokaja...nawet nie potrzebuję klapsów...ciekawe co gorsze..klaps czy
        podniesiony głos..wolę to drugie wink
        Dziecko nasze jest "żywym, bardzo żywym" 2 letnim dzieckiem, aby posiedział 5
        minut to naprawdę musi coś go mocno zainteresować, tak to by biegał, wygłupiał
        się, broił, krzyczał itd wink
        Powodzenia, ale się rozpisałam, sorry smile
    • delilian Re: Karcenie półtorarocznego ;) - jak? 10.08.05, 12:45
      Wystraczy popatrzec dziecku w oczy i powiedziec stanowczo NIE!!! i musi byc
      pelna zgodnosc wysylanych sygnalow, tzn. Twoja mina musi byc surowa (zmarczone
      czolo, zero usmiechu) i zabranie dziecka z miejsca, dzie moze sobie zrobic
      krzywde. Jesli jest to sytuacja zagrazajaca dziecku, warto to powtarzac za
      kazdym razem, a nastepnie odwrocic jego uwage. Ale musi wiedziec, ze nie
      akceptujesz tego zachowana. Oczywisce nalezy takie NIE!!! zachowac na
      najgrozniejsze sytuacje i zachowania ktorych nie akceptujecie wy i nie
      zaakceptuje spoleczenstwo.
      A bicie zdecydowanie odradzam!! Warto sie opanowac, bo kazdy klaps to jest
      Twoja porazka - nie zapanowalas nad soba, choc jestes dorosla, a jak ma
      zapanowac nad soba male dziecko?
    • delilian Re: Karcenie półtorarocznego ;) - jak? 10.08.05, 13:00
      Zapomnialam dodac, ze efektow nie bedzie widac od razu - ale u mojego
      czterolatka juz sa... sam widzi i potrafi powiedziec, ze ktos cos zle rozbi, np
      gdy dzieci sie kloca o zabawki w piaskownicy... wiec trzeba duzo ciepliowosci i
      konsekwencji.
      Aha i jeszcze jedno mam powiedzenie do mojego synka, chocby nie wiem jak sie
      upieral: " w sprawach dotyczacych bezpieczeczenstwa nie ma dyskusji".
    • dota_mama_jasia Re: Karcenie półtorarocznego ;) - jak? 11.08.05, 14:06
      Ja mam 15-m chłopca i zabraniałam do tej pory tak, ze mówiłam nie, nie rób
      tego, a w następnym kroku po prostu zabierałam go z miejsca wypadku, spokojnie
      i bezdyskusyjnie, takl, żeby nie mógł tam wrócić (zamykałam drzwi pokoju, w
      którym stała roślinka, zdejmowałam go ze stołu, zdejmowałam z krzesełka itp.).
      Wrzask trwał kilka sekund, po czym do Jasia docierało, ze ta konkretna zabawa
      właśnie się skończyła. Nie negocjowałam, nie dawałam klapsów, po prostu
      uniemożliwiałam mu skutecznie interesującego go działanie, poprzedzając to nie,
      nie wolno.

      W ostatnich dniach zauważyłam ze zdumieniem, że zaczął rozumieć nie.
      Powstrzymał się od obgryzania surowych ziemniaków i w ogóle sięgania po nie
      (stał przy zlewie na krzesełku, a ja obierałam) kiedy powiedziałam nie rób
      tego, NIE! Popatrzył i cofnął rączkę. Dzisiaj na bardzo spokojne nie, bardzo
      proszę, nie wyciągaj tego sznurka porzucił zabawę żaluzjami, nadal stał sobie
      obok nich i patrzył na mnie z zainteresowaniem. Nie wiem, czy pozytywna reakcja
      na nie jest przejściowa, czy może trwała, ale cieszę się tą chwilą smile To miłe,
      że zrobił coś na moją prośbę. Obstawiam jednak, że to przejściowe. Jak trwałe,
      to będę miała miłą niespodziankę.

      Podzielam zdanie, ze pokrzykiwanie i klapsy są mało skuteczne, jeśli towarzyszy
      im rozbawiona mina i brak ostatecznej konsekwencji w postaci uniemożliwienia
      małemu szkodnikowi jego działalności. Ja sobie bardzo chwalę zamykanie drzwi
      itp. środki. To działa też, kiedy Jaś zaczyna rozrabiać przy stole. Pierwszy
      rzut jedzeniem i mówię "nie, jedzeniem sie nie rzuca, czas na podłogę" i Jaś
      ląduje na podłodze. Wrzask, po czym cisza. Czasem chce jeszcze na górę, ląduje
      na moich kolanach i już nie rzuca, czasem odchodzi do swoich spraw. Wydaje mi
      się, że groźby "nie rzucaj, Jasiek!, ostatni raz mówię! zły chłopiec" itp. nie
      zadziałają, jeśli nie ma ostatecznej konsekwencji, czyli kochany, sam tego
      chciałeś - podłoga lub Twój pokój, przy stole nie ma miejsca dla rzucaczy.

      Pozdrawiam
      Dot
    • saba76 Re: Karcenie półtorarocznego ;) - jak? 11.08.05, 16:37
      Tyniu ,msle ,ze stanowcze ,spokojne nie z odsunieciem powinno starczać ,a
      odsówac do skutku
      nawet z marsem na czole
      • katse Re: Karcenie półtorarocznego ;) - jak? 12.08.05, 10:54
        jak moje "nie" nie działa
        i czuje że zaraz rykne
        mówie stanowczo:
        "brzydko robisz, nie podoba mi się to"
        jak nie przestaje, a moja zlość wzbiera:
        mówie
        "wyjdz do swojego pokoju, bo bardzo brzydko sie zachowujesz"
        i odprowadzam mala do jej pokoju

        wtedy sobie siadam na chwile w kuchni i odreagowuje
        staram sie na nia nie krzyczec
        choc owszem w sytuacjach krtycznych podnosze glos

        K
    • kalina_p Re: Karcenie półtorarocznego ;) - jak? 12.08.05, 11:47
      mam tai sam problem- mala ma rok i 3 m-ce, jak zakazuje i mowie "nie, nie
      wolno" to ona kiwa paluchem, tez mowi "nie, nie" i dalej robi, co zaczęła.
      Rozpaczwink

      Na razie skutkuje odsuniecie jej na bezpieczna odleglośc od kwiatka np. i
      stanowcze "nie wolno" i przytrzymanie, zeby znów nie podeszła. Rozumie, o co
      chodzi, bo sie baaaardzo denerwuje: chce podejśc a ja ja trzymam i "nie wolno".
      Boje się, co będzie dalej?
    • jaque Re: Karcenie półtorarocznego ;) - jak? 14.08.05, 12:28
      Jasiek ma 19 miesięcy i jest niesamowicie energicznym i ruchliwym dzieckiem. Od
      3 miesięcy ma siostrzyczkę, więc lista działań zabronionych znacznie się
      rozrosła (o np. karmienie Martynki czy sprawdzanie jak będzie wyglądał pisak w
      jej uchu smile W zasadzie wszystkie opisane tu łobuzerskie zachowania
      przerabialiśmy... Nie będę się więc powtarzać, tylko napiszę, co u nas się sprawdza:
      - wzmacnianie dobrych zachowań, chwalenie, kiedy jest grzeczny, kiedy właściwie
      zareaguje na zakaz, kiedy przestanie robić coś głupiego, kiedy robi coś mądrego
      itd.
      - żelazna wręcz konsekwencja - łącznie z tym, że kiedy przyjeżdża np. babcia to
      informuję ją o nowych pozycjach na liście zabronionych rzeczy i czynności i też
      tego przestrzega smile
      - opanowanie - robię wszystko, żeby nie dać się wyprowadzić z równowagi (łącznie
      z wyjściem do innego pokoju, żeby powiedzieć sobie k...,k..., k... Zauważyłam,
      że nawet tylko podniesienie głosu (zamiast spokojnego i stanowczego tonu)
      wywołuje w Młodym agresję; zresztą - to przecież (podobnie jak klapsy) tylko
      sposób na wyładowanie naszych emocji, dziecka niczego (poza agresją) tym nie
      nauczymy.
      - tłumaczenie w jak najprostszych słowach dlaczego czegoś nie może robić.
      Ostatnio nawet próbuję patrzeć mu przy tym głęboko w oczy, ale to na razie się
      nie sprawdza, bo od razu wybucham śmiechem widząc ten łobuzerski ognik w jego
      anielskich oczętach smile

      Oczywiście u nas nadal na 10 "trudnych" sytuacji Jaś słucha nas w 1-2
      przypadkach... Ale i tak uważam to za sukces smile I próbuję sobie to powtarzać,
      kiedy mam ochotę go zakneblować, zamknąć w piwnicy albo przypiąć kajdankami do
      kaloryfera smile))

      pzdr
      M.
    • kanna Re: Karcenie półtorarocznego ;) - jak? 15.08.05, 08:44
      Pomaga stanowcze "zostaw" przytrzymywanie rączki. Ja stosuje też odsyłanie do
      pokoju, ale w ekstremalnych sytuacjach. Mały miał tak z 20 mies., wziął moja
      komórkę "komórka jest mamy, oddaj" Mówi "mój", "nie , mamy ioddaj" Rzucił nią w
      scianę "Do pokoju!" powiedziałam. Poszedł z rykiem, po 3 min przyszedł "czyja
      komórka?" "mój" "do pokoju". Wraca, "czyja komórka?" "mamy, mam"/ Wzięłam na
      ręce, przytuliłam.

      Kiedy był mlodszy i nie chiał sam iść, brałam go za rękę i zaprowadzałam -
      oczywiscie wył. W tym pokoju jest max 3 min (i tak za długo, bo odsyłać powinno
      sie na tyle min. ile dziecko ma lat), potem mówię, ze moze przyjść.
      Jeśli robi cos złego to ostrzegam go, ze pójdzie do pokoju. Jak nie przestaje -
      odsyłam.

      Ale zwykle wystarcza 'zostaw' a teraz tłumaczenie, bo jest juz duży (2,7). A!
      warto tez zaproponowac cos innego w zamian za to, co dziecko robi złego. Kiedy
      wysypuje piasek, mozna powiedziac "zostaw piasek, przynieś foremkę, włozymy tam
      coś". Zauważyłam też, że lepiej niz "nie" działaja czasowniki. I tak
      zamiast "nie wysypuj, nie pzewracaj, nie dotykaj" mówie "zostaw", zamiast "nie
      ściagaj ze stołu" mówię "talerz ma leżeć na stole". Gdzieś czytałam, że mózg
      dziecka nie rozumie słowa nie, przeczenia. Więc staram sie nie używać, nie
      zawse się da, ale takie mówienie bez słowa nie całkiem nieźle skutkuje.

      pozd. Ania
      • lidqa Re: Karcenie półtorarocznego ;) - jak? 15.08.05, 10:22
        Mi sie wydaje ze robisz dobrze tylko nie tak. Ja bym kucnela obok dziecka,
        spojrzala mu spokojnie w oczy i bez usmiechu, stanowczo, niskim glosem
        powiedziala: "nie wolno niszczyc kwiatka rozumiesz? " A poza tym wrowadzilabym
        zasade schodzenia po schodach za raczke za kazdym razem nei zaleznie od
        sytuacji. To jest trudne, wiem bo probuje wprowadzic to w sklepach. Glupia
        bylam i pozwolilam mu pare razy w sklepie pobawic sie w uciekanie i ganainie
        zeby sie nie nudzil. I teraz on mi probuje zwiewac w kazdym sklepie ale trudno,
        musi sie to udac, albo za raczke albo w wozku.
        • makoba Re: Karcenie półtorarocznego ;) - jak? 15.08.05, 11:20
          Lidqa ma racje. Moj Michal ma rok z hakiem. Zwracania mu uwagi nauczylam sie od
          zaklinaczki dzieci (sobotni program na 2). Trzeba kucnac przy dziecku, by byc na
          jego wysokosci, spojrzec mu w oczy i nizszym, niz normalnie stanowczym glosem
          powiedziec "nie wolno". Ja dodatkowo robie jeszcze "no no" i kiwam palcem. Efekt
          jest taki, ze maly jak chce np. pociagnac za liscie palmy, to oglada sie na
          mnie. Jak widzi, ze patrze, to robi no no sam sobie smile Nie myslcie jednak, ze to
          takie latwe. On do tej palmy podchodzi co pare minut i co pare minut trzeba mu
          mowic ze nie wolnosmile To jeszce malec, ale juz powinien znac znaczenie slowa
          "nie". Odwracanie uwagi wg mnie nie jest wychowawcze, juz nie w tym wieku.
          Odwracalam uwage Michala jak byl niemowleciem, ciagnal za wlosy, szczypal. Teraz
          jedynie gdy robi cos, przez co moze mu sie stac krzywda, to nie reaguje
          stanowczo, tylko odwracam uwage. Ale to sa wyjatki.
          Pozdrawiam i zycze cierpliwosci.
    • weronikarb Re: Karcenie półtorarocznego ;) - jak? 16.08.05, 11:23
      u mnie odwracanie uwagi sie nie udalo - jest za bystry i dal sie odprowadzic
      ale zaraz wracal do danej czynnosci.
      Ja mam kolosalny klopot.
      Tesciowa i tesciu aby Dominik cos zrobil po ich mysli np. usiadl na tapczan
      mowi "nie wolno siadac na tapczan" - super wychowawcze co nie?
      Nikogo nie slucha oprocz w miare mnie.
      Jak cos mu sie nie podoba kladzie sie na podloge i wyje - zaraz dostaje co chce.
      Moja metoda to taka (tylko ze moj ma 21 m-cy ale stosuje ja od kiedy zaczal
      chodzic) np. wylacza piekarnik powtarzam z 5 razy "nie wolno bo mama obiad
      gotuje" pokazuje mu co tam jest i ze nie bedzie ziemniaczkow jak bedzie
      wylaczal.
      Po kilku razach mowie ostrym tonem "nie rusz" biore za reke i wyprowadzam
      zdecydowanie z kuchni.
      Nie moge go nigdzie zamknac bo u mnie nie ma drzwi sad
      On rzuca sie na podloge a ja wychodze do kuchni spokojnie - nie zawsze dziala,
      ale coraz czesciej i tylko ja ja stosuje bo reszta poprostu na wszystko mu
      pozwala sad
      • lidqa Re: Karcenie półtorarocznego ;) - jak? 16.08.05, 13:48
        Jak cos mu sie nie podoba kladzie sie na podloge i wyje - zaraz dostaje co chce


        big_grin big_grin big_grin No to sie mu wykrztalcil nawyk... Nauczyl sie ze to metoda na dostanie
        czegos wiec szybko z tego nei zrezygnuje. Wspolczuje ci tesciowej bo to nie
        jest prosto wychowywac dziecko jesli ty robisz inaczej a oni po swojemu...
        • weronikarb Re: Karcenie półtorarocznego ;) - jak? 17.08.05, 10:32
          ani mi nie mow.
          Tym bardziej ze tylko ja je wychowuje i wiesz co sie dzieje aktualnie?
          Moj synek nie chce do mnie isc, nie lubi ze mna przebywac bo jako jedyna osoba
          nie pozwalam mu na wszystko sad Ciężko jest się nie załamać
          • delilian Re: Karcenie półtorarocznego ;) - jak? 17.08.05, 12:05
            Skad ja to znam... smile
            Wg moich tesciow synek u nich jest zawsze grzeczny... pewnie - jak nie ma
            zadnych zakazow i nic od niego nie wymagaja... komu by sie nie podobalo? Ale
            moze taka rola dziadkow??? Dobrze, ze nie mieszkaja z nami, raz na tydzien
            chyba synkowi nie zaszkodzi?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja