izoska
22.08.05, 16:10
ponieważ mieszkamy w nowym miejscu i nie mam tu znajomych
proszę napiszcie
może jest ktoś kto boryka się z podobnymi kłopotami i wątpliwościami
piszę bo martwi mnie ciągłe NIE mojego dziecka (2,10 msc)
pracuję zawodowo ale miałam możliwość spędzić z córeczką lipiec i sierpień
to miał być czas dla niej i dla mnie
chciałam przygotować ją na pójście do przedszkola
efekt jest taki: beze mnie nie skorzysta z toalety
na pytanie dlaczego sama nie zrobi siku?
słyszę odpowiedź: bo nie chcę
na pytanie: Mamusia uczyła Cię chyba z 100 razy i wie, że umiesz
moje dziecko tupiąc nogami odpowiada:
NIE CHCĘ NIE UMIEM !! (posika się w majty jak nie przyjdę)
idziemy razem do sklepu (wie, że jak przechodzimy przez ulicę ma iść ze mną
za rękę, a jak po chodniku to być w pobliżu mamy)
Zasady przechodzenia przez ulicę, w miarę przestrzega, ale zdarzają się
chwile że właściwie ciągnę ją za rękę.
Gorzej z tym trzymaniem się blisko mamy...
to mnie przeraża najbardziej
wczoraj na przykład wracałyśmy ze sklepu, ja w rękach dwie reklamówki zakupów
a ona uciekała i jakby na złość
nie chciała pójść za mną
w efekcie podbiegła do ruchliwego ronda, we mnie serce zamarło,
a ona zatrzymała się przed ulicą z promieniującym uśmiechem i wyciągnęła do
mnie rączkę
***
nie potrafię dać jej klapsa
***
odnoszę wrażenie, że ona już wie, że nie radzę sobie z nią
***
martwię się bo jest głupio odważna, taka zosia samosia
***
po porodzie byłam z córką w domu przez rok czasu, wróciłam do pracy
***
teściowa, z którą spędziła większość czasu mówi, że jest cwaniarą
a potem przyznaje: no, u mnie może wszystko robić....
maja mama mówi to Ty ją tak rozpieściłaś !
sąsiad komentuje z uśmiechem: po Babci taka uparta
sąsiadka z piątką dzieci na karku szepta do drugiej: I to jest matka?
w efekcie po dwóch miesiącach bycia non stop z córką oprócz samodzielnego
jedzenia i prób wpajania co wolno a czego nie.....nie udało mi się nauczyć
córeczki tego co chciałam a sama jestem tak zmęczona, że przyznam się Wam nie
mogę doczekać się 1 września
martwię się, tylko co będzie w przedszkolu
często myślę, na pewno inne dzieci będą grzeczniejsze, "lepiej" wychowane
co na tą sytuację mój mąż: powinnaś dawać jej klapsy, do niej już nie
przemawia tłumaczenie
ja nie zgadzam się z jego opinią
***
kiedyś słyszałam,
że dziecko powinno się czegoś bać....nasza córka nie boi się chyba niczego
zawsze szczerze odpowiadałam jej na pytania i nie wciskałam "kitu" o wilkach,
bobakach czy złych wróżkach etc.
zrobiłam rachunek sumienia i przyznaję, że być może za bardzo "przejęłam"
się z wychowaniem córki...sądziłam chyba, że będzie tak łatwo jak z
roczniakiem ;-(
proszę doradźcie co dalej
czy naprawdę to ja ją rozpieściłam

?
pozdrawiam
A.