Nie kocham braciszka, On jest brzydki...

23.08.05, 14:15
Ja wiem, że dziecko po narodzinach rodzeństwa przeżywa trudną sytuację, ale
jak reagować, gdy 2,5 latek krzyczy na braciszka(5misięcy)lub mówi przykre
rzeczy. Ja próbowałam już tłumaczyć albo odpowiadałam, że Braciszek nie jest
niedobry...W każdym razie nie robiłam wielkiej afery, ale to nie mija. Co do
mnie to staram się nie poświęcać dużo uwagi najmłodszemu- stale bawię się ze
starszakiem, a on i tak okazuje złość i werbalną agresję braciszkowi. Co mam
począć, Jak długo to może jeszcze trwać? Proszę o Wasze uwagi
    • nangaparbat3 Re: Nie kocham braciszka, On jest brzydki... 23.08.05, 15:27
      Moj bratanek (4) proponował ojcu, by nowo narodzonego braciszka wyrzucic do
      śmieci. Zdaje sie, ze to normalne.
      Ja bym straszemu mowiła, ze ten mały jest bardzo mały, nic jeszcze nie umie, z
      niczym sobie nie radzi i bardzo sie boi. Nie wiem, czy by poskutkowalo, ale
      spróbowałabym.
      • 26magda3 Re: Nie kocham braciszka, On jest brzydki... 25.08.05, 18:13
        nie reaguj a jak krzyczy spróbuj odwrócic jego uwagę czyms innym!!!! myślę ze z
        czasem minie!!!
        my jak wychodziłam z młodszym ze szpitala kupiliśmy zabawkę dla starszego i
        powiedzieliśmy, że to od braciszka!!!
        moze kup mu kiedys jakiś drobiazg i jak wrócisz ze spaceru to powiedz, że to od
        bratasmile niech wie, że z młodszego rodzenstwa tez mozna czerpac jakies
        korzyści!! No i staraj się bardzo chwalić za każdy objaw normalnego zachowania -
        za cokolwiek, żeby tylko dzieciak wiedził ze mama go kocha i docenia...
        • verdana Re: Nie kocham braciszka, On jest brzydki... 25.08.05, 20:20
          A ja myslę, że nic nie trzeba robić - dobrze, jak starsze dziecko oze sie
          swobodnie wygadac przed rodzicami i moze szczerze powiedzieć, że nie kocha
          braciszka - wtedy latwiej pokocha, niż jak będzie sie negowało jego uczucia.
          Rzeczywiście, niektóre dzieci przed dłuższy czas nie przepadają za mlodszym
          rodzeństwem i na cóż zda się tłumaczenie, ze lubia - jak nie lubią? Najwyżej nie
          będą umiały rozeznać swoich uczuć.
          Ja na takie powiedzenia mówiłam, ze rozumiem, ze jest zły, nie szkodzi, ze nie
          przepada za siostrą, jak będzie starsza, to będzie się można z nią bawić - i że
          takie uczucia są normalne.
          • grzalka Re: Nie kocham braciszka, On jest brzydki... 25.08.05, 23:13
            ja bym powiedziała, zgodnie z zasadą akceptowania uczuc "aha, więc czasami go
            nie lubisz" albo "czasami wydaje ci sie brzydki"

            u nas to działa, a wszelkie tłumaczenia zawodzą
          • gusiaki Re: Nie kocham braciszka, On jest brzydki... 26.08.05, 23:00
            Jak zwykle zgadzam się z Verdaną wink Wyobraź sobie, że mam synów w podobnym
            wieku do Twoich i też było kiepsko. Tyle, że ja zauważyłam, że Kacper nie chcąc
            nam robic przykrości mówił, że braciszek fajny itp, a ja czułam, że myśli co
            innego, bo zdarzało mu się brata uderzyć, raz nawet wyrzucić z wózka (tak tak,
            nie dopilnowałam sad ). I tak sobie kiedyś z nim pogadałam, czy lubi Kubę. On
            mówi, że lubi. A ja na to, czy naprawdę. I że może mi powiedzieć, prawdę, bo
            przecież może czegoś w Kubie nie lubić. Ja na przykład nie lubię, jak Kuba
            płacze, nie lubię tez, jak Ty rzucasz się na ziemię. No i Kacper pękł. Wydało
            się, że nie cierpi płaczu niemowlaka, że go czasem Kuba denerwuje, że nie lubi,
            jak się nim zajmuję. Pogadaliśmy szczerze, nie karciłam go za żadne ze
            stwierdzeń. I teraz jest świetnie! Mój trzyletni synek jest najlepszym obrońca
            braciszka, świetnie rozpoznaje potrzeby brata, choć czasem walnie "No niech ten
            Kuba już się nie drze!"
            Zobaczysz - pozwól synkowi wyrazić swoje emocje, nie zmuszaj do miłości, a
            miłość przyjdzie wink
            A z kupowaniem zabawki od młodszego - mój Kacper wyczuł, że to naciągane - sam
            dodał - to tak na niby prezent dla mnie od Kuby, bo on jest za mały, żeby mi
            coś kupić wink
            Gdzieś wyczytałam mądre spostrzeżenie - wyobraź sobie, że Twój mąż przyprowadza
            do domu młodszą kobietę. Daje jej Twoje rzeczy, które na Ciebie są za ciasne.
            Potem zaprasza gości, a wszyscy ja podziwiają i pytają się Ciebie, czy ją
            kochasz. Właśnie tak czuje się dziecko, któremu rodzi się rodzeństwo wink
            Powodzenia
            • kalafior_tez_kwiat Re: Nie kocham braciszka, On jest brzydki... 26.08.05, 23:33
              Świetny przykład gusiaki!
              • mama.ludzika Re: Nie kocham braciszka, On jest brzydki... 28.08.05, 01:53
                Też miałam problem z niemowlakiem i trzylatkiemsmile
                U mnie było trochę inaczej: syn nie okazywał niechęci dziecku, ale odgrywał się przede wszystkim na mnie. No i miał wielki powrót do sikania w majtki- zgroza!
                Pani pediatra radziła mi przede wszystkim:
                -podkreślać rolę starszego brata. Uczynić go STARSZYM, MĄDRZEJSZYM,DOROŚLEJSZYM, żeby istnienie dziecka w domu podniosło jego prestiż w domu i zbliżyło go do świata dorosłychsmile Miałam pozwalać mu na "dorosłe" czynności sprawiające mu frajdę, np. pomoc w lepieniu pierogów (brrr), prowadzenie wózka, wybieranie zabawek i ubranek dla malucha, jedzenie dorosłym widelcem, podlewanie kwiatów i co kto jeszcze wymyślismile
                -poświęcać starszemu dziecku czas, i wykroić czas tylko dla niego, nie w towarzystwie malucha. Tata miał zabierac go na "męskie wyprawy" i wdrażać w męskie zajęciasmile
                -czasem pozwolić na użytkowanie sprzętu dzidziusia: łóżeczka, zabawek, wózka, pozwolić mu trochę podzidziusiować.
                -dopieszczać, rozmawiać, itp.

                Nie do końca udawało mi się robić wszystko wg. zaleceń...Po fakcie każdy mądrywink
                Życzę powodzenia i pozdrawiam. M.L.
        • ibulka Re: Nie kocham braciszka, On jest brzydki... 28.08.05, 23:37
          Moja córcia ma prawie 2 latka, młodsze dzieciaki skończyły rok. Nigdy nie
          faworyzowaliśmy żadnego z dzieci. Julka raczej nie jest o bliźniaki zazdrosna,
          wie, że kochami ich tak samo, zawsze, jak kupujemy coś jednemu, to reszta też
          dostaje prezent itd. Ostatnio dopiero, podczas imprezy na roczek Darii i
          Łukasza dało się zauważyć małą zazdrość. Bliźniaki z racji 1 urodzin dostały
          mnóstwo prezentów. Julka dostała drobne maskotki, słodycze - jest mała i nie
          chcieliśmy, żeby zrobiło jej się przykro. Mimo wszystko nie była zachwycona
          sytuacją, kiedy to właśnie Daria i Łukaszek byli w centrum zainteresowania.
          Wczoraj zdarzyła się sytuacja nieprzyjemna dla nas. Julka odepchnęła od siebie
          siostrę twierdząc, że 'Daja jest bsidka'. Później małą 'sieposiła', ale wiemy,
          że teraz mogą zacząć się takie sceny zazdrości.
          To powinno minąć, ale nie wiem kiedy. Dzieci w każdym wieku potrafią nieźle się
          kłócić i być o siebie zazdrosne.
          Myślę, że trzeba starać się tłumaczyć.
          Powodzenia i pozdrawiam smile
      • ann38 Re: Nie kocham braciszka, On jest brzydki... 28.08.05, 11:24
        Moj starszy syn 4 latka reagowal jeszcze do niedawna na braciszka 16 miesiecy,
        krzyczal;histeryzowal,popychal go itd,ale powoli sie to zmienia,bo coraz wiecej
        rzeczy roia razem,w koncu ma kampana zabaw i zauwazyl ze nie jest sam.
        Jednak trzeba duzo pracowac aby do tego doprowadzic, ciagle tlumaczyc i
        organizowac wspolne zabawy, ale tez poswiecac czas na zabawe z kazdym
        oddzielnie.
        ANia
    • wieczna-gosia Re: Nie kocham braciszka, On jest brzydki... 28.08.05, 09:56
      ja sie zgadzam z tym co powizyej.
      ale jesli przykro ci slyszec ze "on jest brzydki" albo "nie nawidze go" to
      zawsze mozesz powiedziec, ze ci przykro, ze takich slow akurat uzywa i mozesz mu
      pomoc poszukac dokladniejszych nazw uczuc- nie "jest brzydki" ale "denerwuje
      mnie, jest mi smutno, jestem zazdrosny" itd.

      Umowmy sie- niemowlaki nie sa najpiekniejsze szczegolnie jak wrzeszcza, sa dosyc
      glupie (dla dwulatka, ktory jest TAKI MADRY) itd. Dlatego nic sie nie martw
      dzieci rosna i nagle sie okaze ze brat jest fajny, mozna sie z nim bawic, i umie
      mowic po ludzku wink
    • dorotasowinska Re: Nie kocham braciszka, On jest brzydki... 03.10.05, 13:58
      Minął miesiąc i sytuacja zmieniła się. Starszy zaakceptował brata, można śmiało
      powiedzieć pokochał. Było ciężko, ale teraz jak patrzę na nich i widzę jak
      Marcyś tuli swego młodszego brata, to...sens życia...moje dzieci...kocham je.
      Dziekuję Wam za rady, dużo mi pomogłyście
      Pozdrawiam
      Dorota
    • lolinka2 Re: Nie kocham braciszka, On jest brzydki... 04.10.05, 21:13
      Nie kocham braciszka - hm, masz prawo
      On jest brzydki/ głupi itp - kwestia gustu, możesz tak sądzić/ całkiem możliwe

      Proponuję naciskać na rolę i przywileje starszego: popatrz, jaki jesteś duży,
      nie musisz iść spac tak jak maluch, możesz chodzić ze mną na spacer na swoich
      nóżkach i bawić się kasztanami, umiesz budować z klocków, tata gra z tobą w piłkę...

      A w przypadku agresji lub propozycji wyrzucenia konsekwentnie bronić młodszej
      progenitury: kocham go i go nie wyrzucę, ciebie też kocham i nie oddam nikomu.
      Nie pozwolę robić krzywdy maluchowi. Kocham was i nie chcę zeby tobie albo jemu
      stało się coś złego.

      Resztę podpowie Ci zapewne instynkt.
    • bajenka Re: Nie kocham braciszka, On jest brzydki... 04.10.05, 21:46
      Nie wierze w metode przeczekiwania, nie chce dzielic dziecinstwa moich dzieci na
      te etapy, ktore sa wlasciwe i na te, ktore trzeba przeczekac. Chce zawsze czuc
      sie normalnie i starac sie pomoc dziecku radzic sobie z uczuciami, z niechecia.
      zloscia, zlym samopoczuciem w rodzinie.
      Ja z moimi dwiema corkami tez miewam rozne sytuacje, ale bardzo mi pomaga jedna
      genialna moim zdaniem ksiazka :"Rodzenstwo bez rywalizacji" A. Faber i M.
      Mazlish. Serdecznie Ci polecam, jest madrze (ale nie przemadrzale) napisana, ma
      mnostwo przykladow i doswiadczen realnych rodzicow.
      Na twoje pytania moglabym wrecz ja zacytowac, bo taki problem jest tam bardzo
      fajnie opisany. Ale napewno nie bylabym tak przekonujaca. Bo ta ksiazka daje mi
      nie tylko wiedze i przyklady, ale i niesamowicie mobilizuje do dzialania. I
      przynosi to efekty.
      Ania
Pełna wersja