walki rodzenstwa - co robic?

24.08.05, 14:17
Mam 2 chlopcow - 2 i 5 lat. STarszy dosyc spokojny, typ mysliciela,
nieagresywny, introwertyczny. Mlodszy - ekspansywny, bardzo agresywny wobec
brata. Maly często atakuje duzego, duzy piszczy, jeczy, wola nas na pomoc.
Co robic?
1. czy przeczekiwac ich, by sami rozwiazywali konflikty? (jak gdzies
slyszalam) - maly naprawde solidnie gryzie duzego, wiec zadaje mu bol
2. czy rozdzielac mowiac bez przerwy malemu, ze nie mozna tak, bo starszego
to boli itp? (zerowy skutek)
3. czy namawiac starszego, by sie bronil i oddal w kontrolowany sposob, by
samemu wyznaczyc granice dla malego?

Staralam sie stosowac kazda metode po trochu. W sumie nr 3 jest
kontrowersyjny i namawia do przemocy, ale boje sie, ze jak moj 5-latek
utrwali sobie, ze 2 letni brat go pokonuje, to sobie nie poradzi z
rowiesnikami. Nie chodzi o to, zeby sie z nimi tlukl, tylko zeby nie dal sie
zepchnac do pozycji ofiary.
Metoda 1 jest dla mnie trudna, bo slysze szloch starszego dziecka i krzyki
obojga, duzy wola o pomoc i mnie serce boli
metoda 2 nie dziala, chyba ze malego czeka sankcja typu kto gryzie, schodzi
z lozka (gdzie sie bawia) na podloge itp. ale to dziala na minute.
Jak sobie radza inne mamy? pomozcie!
Dodam, ze maly nie ma tu u nas zadnych wzgledow z powodu przebytych i
przebywanych chorob, nie chce pozwalac, by krzywdzil starsze dziecko.
    • janiotonio Re: walki rodzenstwa - co robic? 24.08.05, 15:39
      Dodam, że w gruncie rzeczy chłopcy sa ze soba bardzo zwiazani, bawia sie,
      kochaja, mowia to sobie, duzy malego przytula czasem i caluje, maly duzego
      czasem glaszcze i mowi "cacy", wpatrzony jest zreszta w niego jak w obraz. I
      nie jest tak, ze ktoregos faworyzujemy (no dobra, maz troche starszego
      dopieszcza, bo maly byl dlugo ode mnie bardzo uzalezniony). Ja bardzo zle
      znosze ich walki, bo przeciez wtedy jakies moje dziecko obrywa i placzesad a obu
      bardzo kocham i sie martwie
    • tomekiela Re: walki rodzenstwa - co robic? 24.08.05, 20:54
      Też tak mam, młodszy synek bije swoją siostrę. Gdy tylko dochodzi do rękoczynów
      karzę wysdzeniem na krzesełko w przedpokoju na 3 minuty - jest to
      kara "straszna", mały potrafi ryczeć całe 3 minuty, ale skuteczna. Czasem gdy
      widzę chęć bicia grożę krzesełkiem i zwykle pomaga.
      Też czasem myślałam aby córka oddała bratu, ale to chyba nie jest dobra droga.
      Uczy odpowiadać agresją na agresję bez próby porozumienia lub znalezienia
      kompromisu. Jednak ostatnio czasem mu oddaje - wtedy oboje są karani.
      Tak naprawdę to kiedy się nimi zajmuję, organizuję i kontroluję przebieg zabawy
      to nie ma problemów, najbardziej rozrabiają znudzone dzieci.
      Z ciekawością będę śledzić Twój post, pozdrawiam.
    • mamapiotra Re: walki rodzenstwa - co robic? 25.08.05, 13:44
      też jestem ciekawa rozwiązania. Na razie mam malutkiego syna, ale kto wie co będzie. Mam młodszego brata i doskonale pamiętam jak się biliśmy bez przerwy. to on zaczynał. Gdy siedzieliśmy 5 minut razem i było cicho moja mama przybiegała zobaczyć co się dziejesmilePrzeszło nam gdy poszliśmy na sztuki walki (ju-jitsu). ale twoje dzieci są chyba za małe. Tak na prawde nigdy sobie krzywdy nie zrobiliśmy.
      • apilus Re: walki rodzenstwa - co robic? 25.08.05, 16:31
        mam identyczną sytuację tylko moi chlopcy mają 2,5 oraz6,5.
        • barteksulechow Re: walki rodzenstwa - co robic? 25.08.05, 16:49

          Pamietam jak ja sie bijlem z bratem. I to wcale nie bylo nic zwyklego jak
          leja sie bracia.Z czasem bijatyki byly coraz ostrzejesze i lala sie krew ,
          ojciec z matka nie wiezdieli co zrobic.
          Dochodzilo do tego ze zucalismy sie nozami .
          Tata wkoncu nie wytrzymal i mi wpieprzyl bo to ja zawsze bylem obwiniany , ze
          zaczynam ,ale do psychologa nie mogl ze mna poojsc mam do nie go o to wiele
          zalu.
        • verdana Re: walki rodzenstwa - co robic? 25.08.05, 16:52
          Sama nie wiem. Jestem goraca zwolenniczka zatykania uszu i zamykania oczu gdy
          dzieci się bija - ale własnie "się biją", a nie jedno leje drugie. To dla mnie
          fundamentalna różnica. To pierwsze jest formą zabawy i rywalizacji (nie ukrywam,
          że moim "maleństwom" 19 i 22 przepychanki jeszcze się zdarzają)i dzieci -
          przynajmniej tak mi mówiły i potwierdziły to jako dorosłe - dobrze się bawią.
          Ale w sytuacji, gdy jedno bije, a drugie jest bite, krzywde ponosza oboje. Jeden
          jako ofiara, drugi - może nawet wieksza - jako agresor. I tu jednak ja
          zdecydowanie skłaniam sie do wariantu niepedagogicznego, trzeciego. Ja bym
          skloniła starszego, zeby oddał. Bo po pierwsze - dlaczego ma być zawsze ofiarą?
          A po drugie, aby nie wychowac młodszego na dziecko agresywne. Bicie kogoś, któ
          się nie broni, jest łatwe i przyjemne. Mozna nawet nie zdawać sobie sprawy, ze
          to boli - no, bo jak sie samemu nie oberwało? Młodszy może zagustowac w takiej
          rozrywce, a w szkole czy przedszkolu może to być problem.
          I gdzie w ogóle jest powiedziane, że nie wolno oddać? Dla mnie to forma obrony
          koniecznej.
Pełna wersja