Nie chce jeść - 5 lat POMOCY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

30.08.05, 14:45
Witam, już czasem nie mam sił na to wszystko wiekszość obiadów kończy sie
awanturą lub nerwami , mój 5,5 letni syn prawie nie je gotowanych posiłków ,
wogóle jego dieta składa się w tylko kilku pozycji , na palcach jednej ręki
można wyliczyć co lubi a już jak chodzi o obiady to lubi tylko naleśniki ,
kotlety mielone , i czasem rosół i to wszystko na samą myśl o nowej potrawie
wpada w panikę , nie pomagają ani prośby ani groźby, kilka prób karmienia na
siłe skończyło sie wymiotowaniem tak jest juz od drugiego roku życia może
nawet wsześniej, męża doprowadzaja te jego wybrzydzania do wściekłości czasam
już nie może i krzyczy na niego, wtedy obiada zamienia się w koszmar, ja też
już czasem ma dosyć gotowania dla niego osobna często na obiad je tylko
kanapki , wiem że to nie zdrowo ale co mogę zrobić, proszę napiszcie jak mam
sobie z tym poradzić jak przekonać syna do nowej potrawy, może ktoś miał
podobny problem, bo ja już opadam z sił.Justyna.

    • mmc2 Re: Nie chce jeść - 5 lat POMOCY!!!!!!!!!!!!!!!!! 30.08.05, 22:04
      Opisana przez ciebie sytuacja, wyglada na klasyczny przyklad walki o wladze.
      I jak widac synek ma Was oboje w reku.Osiagnal swoim zachowaniem ze cala uwaga
      rodzicow podczas obiadu skierowana jest tylko na niego i na to co on robi.
      Niejest istotne ze jest to negatywne zainteresowanie wazne ze ma sukces.
      Z mamy zrobil niewolnice ktora gotuje mu na zyczenie aby tylko zjadl.
      Wy swoim zachowaniem tylko umacniacie syna w jego zachowaniu.
      Moim zdaniem powinniscie odpuscic chociaz na tydzien lub dwa.
      Przez ten okres na pewno nie umrze z glodu a jak piszesz zadne inne metody
      nie skutkuja od 3 lat, wiec nic nie tracisz.
      Ja bym sadzala syna normalnie do obiadu jak codzien, je to co jest na stole
      (nie ma zadnych extra zyczen!)i wogole przestalabym
      reagowac na to czy je czy nie, rozmowy przy stole tylko na tematy neutralne.

      Jesli wszyscy zjedli i wstaja od stolu sprzatnij talerz syna bez wzgledu
      na to czy zjadl czy nie.
      Nastepny posilek to kolacja. W miedzyczasie zadnego dojadania!.
      Jak synek bedzie mowil ze jest glodny odpowiedz ze np. o 19.00 bedzie kolacja i
      wtedy zje, a teraz masz co innego do zrobienia. I tak przez nastepne dni.
      Nie tlumacz, nie praw zadnych kazan, badz spokojna i mila dla syna, zeby nie
      odebral Twojego zachowania jako kary, bo wtedy Wasza walka zacznie sie od
      nowa.
      Jest to najskuteczniejsza metoda jaka znam.
      Zycze powodzeniasmile)
      • aka10 Re: Nie chce jeść - 5 lat POMOCY!!!!!!!!!!!!!!!!! 30.08.05, 22:12
        Popieram w 100%.Pozdrawiam.
    • antonina_74 Re: Nie chce jeść - 5 lat POMOCY!!!!!!!!!!!!!!!!! 30.08.05, 23:12
      Mój ma prawie 6 lat, i też bardzo określone smaki - na obiad ma być mięso,
      smażone, w panierce, z ziemniakami. warzyw nie (wydłubuje marchew z zupy i
      cukinię z leczo!), owoców nie (za to dużo soków), naleśników nie, pierogów -
      nie. na zimno - parówki, kabanosy, kanapka z określonym rodzajem sera, aha i to
      wszystko obowiązkowo z ketchupem. Zupa - pomidorowa, rosół, krupnik. Co dziwne
      w przedszkolu jada większość potraw, wybrzydza tylko w domu, no chyba że w
      przedszkolu dają coś czego naprawdę nie lubi. nawet wszedł w układ z panią - ma
      zjeść połowę surówki/warzyw i tam o dziwo, zjada. W domu nie.
      Nie krzycz, nie gotuj dla niego osobno, u nas czasem jest coś na obiad czego
      Kuba nie lubi i wtedy tylko proszę żeby spróbował - nie smakuje to nie je i
      już, najwyżej na kolację zje 4 kanapki nie 2. Z tym że Kuba jest dość duży,
      wygląda dobrze aż za dobrze, i jak parę dni z rzędu nie zje obiadu to nic mu
      nie będzie. Więc ja go nigdy nie zmuszałam do jedzenia.
      Aha i jeszcze jedno, mój Kuba ma paromiesięczne fazy na jeden rodzaj jedzenia,
      kiedyś np. jadał tylko kanapki z serem o smaku łososia, teraz woli chrzanowy a
      łososiowego nie. Parówki są na topie od ok. roku, i tak to się zmienia. Staram
      się żeby to co aktualnie lubi zawsze było w lodówce.
      Na pocieszenie, teraz przerabiam identyczny problem z młodszą (za miesiąc 2
      lata) z tym że młodsza jest chuda i tu już się martwię. Ale też staram się nie
      zmuszać, nie biegać za nią z jedzeniem, nic na siłę, bo to tylko pogarsza
      sytuację, robi z jedzenia nerwówkę.
    • monita2 Re: Nie chce jeść - 5 lat POMOCY!!!!!!!!!!!!!!!!! 30.08.05, 23:36
      Cześć. Mój malec ma 4 lata. I jedzenie nie jest tym co tygrysy lubią
      najbardziej. Próbowałam różnych metod. Od nieszczęsnego biegania za nim z
      kanapkami, przez nerwy, groźby, zabawianie, obiecanki i wreszcie jak to
      nazywam "zimny wychów" tj. dokładnie to co opisały dziewczyny wyżej. Posiłek na
      godzinę, przy stole, nie zje trudno talerz znika do następnego posiłku, w
      przerwie nie ma podjadania. Jeden warunek b. trudny do realizacji - wszystko z
      uśmiechem i na spokojnie. Jak dotąd to było najskuteczniejsze. Jedyny problem -
      trzeba być konsekwentną. Ja niestety po kilku miesiącach może więcej kiedy miał
      już dobre nawyki i zaczął normalnie funkcjonować (bo to się nie stało z dnia na
      dzień) znowu dałam się wciągnąć w zabawianie. Na swoje usprawiedliwienie mam to
      że mały się rozchorował i zaczęło się martwienie że jak nie będzie jadł to nie
      wyzdrowieje itp. A tak naprawdę nie miał po prostu apetytu bo miał katar, temp.
      itd. Obecnie nie sytuacja nie jest tak idealna jak mogłaby być, ale mały czasem
      lepiej czasem gorzej ale je. Przede wszystkim odpuściłam sobie. Staram się
      gotować to co lubi (nie zawsze) ale tak, żeby jedli wszyscy a nie osobno dla
      niego. Zauważyłam, że im mniej się przejmuję jego dietą tym lepiej je. Poza tym
      co niby oczywiste. Dominik kiedy zobaczył, że zapychamy się owocami, sam zaczął
      się ich domagać. Jeśli wiem że za czymś nie przepada, staram się go trochę
      przetrzymać, żeby do stołu siadał głodny. Żadnych słodyczy czy bułeczek itd.
      przed głównymi posiłkami. Czekoladki, lody na deser. To tyle z mądrowania się.
      Sprawdź jeszcze może syn ma alergię. Może na coś choruje, mój syn przez pond
      pół roku miał permanentny katar - wtedy wogóle nie chciał jeść. Poczuł zapach -
      wrócił smak. Ale przede wszystkim sprubój odpuścić. Powodzenia. Monika
    • roseanne bo to roznie bywa 31.08.05, 05:00
      kazdy, absolutnie kazdy ma jakies ulubione smaki , jak i te, z ktorymi nie zyczy
      sobie miec wcale do czynienia - dziecko tez

      karmienie dziecka, czy doroslego, ktory dokladnie wiec co lubi, a lista potraw
      akceptowanych jest ograniczona, niewatpliwie jest koszmarem
      zarowno w domu, jak i w czasie wyjazdow, pobytow w hotelach, na letniskach,
      podczas wizyt towarzyskich
      przerabiam to od lat prawie 10...

      moj syn nie jada bardzo wielu potraw,latwiej wymienic to co jada...

      najwazniejsze to upewnic sie,ze ograniczony jadlospis nie doprowadza do
      wycienczenia jadlospisu.
      ze morfologia krwi jest w porzadku, ze dziecko rozwija sie w prawidlowym tempie

      wprowadzanie nerwowej atmosfery, zmuszanie do jedzenia naprawde niewiele daje
      od lat przygotowuje osobno potrawy dla syna- wtedy mam pewnosc ze cos zje, nie
      tylko napcha sie chlebem...


      a do nowej potrawy zachecac najlepiej w jaknajbardziej spokojnych
      okolicznosciach - w towarzystwie innych dzieci lub zaprzyjaznionych osob
      postawic na stole cos nowego, moze za przykladem innych sam wyciagnie reke i
      sprobuje?

      dla przykladu: moj jada pieczone skrzydelka z kurczaka, frytki, kiszona
      kapuste, makaron bez jakichkolwiek dodatkow, kilka gatunkow owocow, kilka rodzaj
      ciastek, soki, woda, tosty z maslem solonym
      • roseanne wycienczenia organizmu oczywiscie :) nt 31.08.05, 05:15

    • jola_ep Re: Nie chce jeść - 5 lat POMOCY!!!!!!!!!!!!!!!!! 31.08.05, 07:51
      Mam dwóję - swego czasu niejadków. Z tym że my od początku przyjeliśmy z mężem
      wspólny front. Jedzenie jest prawem dzieci, a nie ich obowiązkiem. Nie chcesz
      jeść obiadu - to nie, mama zje smile Ale my ze wsi jesteśmy wink)) Nikt nie miał
      czasu za nami z talerzem ganiać. Biegało się całymi dniami po podwórku, a jak
      wpadało do domu, to na piecu zwykle stał garnek ciepłej zupy smile)

      Nasze dzieci jadały mało, a lekarze mieli zastrzeżenia do ich "wychudzenia". Z
      drugiej strony jadły ile chciały, lubiły jedzenie i były zdrowe. Teraz zaczęły
      szybciej rosnąć i więcej jeść. Córa (10 l) potrafi czasami zjeść tyle co ja wink

      Ważne jest, aby obiad przebiegał w spokojnej atmosferze. Nerwy na wodzy wink Ja
      nie gotuję specjalnie dla dzieci (choć staram się brać po uwagę ich upodobania),
      trzymam się jednak zasady, że z obiadu mogą zjeść to co chcą i ile chcą. Zwykle
      nakładam im bardzo mało (mojemu sześciolatkowi np. dwa, trzy małe ziemniaczki,
      pól kotleta, odrobinka sałatki/surówki albo tylko talerz zupy). Zawsze można dać
      dokładkę. Zwykle przed obiadem są wygłodniałe wink Po obiedzie przez jakiś czas
      staram się nie robić kanapek. Zawsze są dostępne owoce, ale specjalnie nie
      namawiam - sama bardzo je lubię jeść. Ograniczam "podgryzaki". Rzadko bywają
      słodkie serki (częściej jogurty), słodycze tylko w niedzielę.
      Jeśli chodzi o nielubiane potrawy to zwykle ograniczam się do namowy zjedzenia
      choć kawałeczka, aby mogły stwierdzić, że rzeczywiście tego nie lubią. Czasem po
      jakimś czasie pomaga, a czasem nie. Do dziś np. córa nie jada kotletów mielonych
      (wtedy na obiad ma tylko ziemniaki z surówką). Ja się tym nie przejmuję. Byle
      nie narzekała głośno przy stole wink - chcesz to nie jedz, ale trochę szacunku dla
      mojej pracy i w ogóle nie lubię narzekania na jedzenie.

      Najważniejszy jest jednak nasz spokój. Jedzenie leży w interesie dziecka, nie
      naszym.

      Pozdrawiam
      Jola
    • alina66 Re: Nie chce jeść - 5 lat POMOCY!!!!!!!!!!!!!!!!! 31.08.05, 16:26
      u mnie było tak:
      moja starsza siostra i ja byłyśmy niejadkami zmuszanymi do jedzenia krzykiem,
      presją itd.
      Dwoje dzieci mojej siostry wychowywanych przez moją matkę było niejadkami jak
      wyżej.
      Kiedy mój syn dostał się na prawie rok pod opiekę babci ( miał wtedy około 2
      lat) zmienił się z dziecka jedzącego z ochotą, oczywiście ze swoimi
      preferencjami, ale generalnie bez kłopotów z jedzeniem, w... niejadka a ja
      wysłuchiwałam rozpaczliwych raportów mojej matki, że on nic nie je, umrze z
      głodu itd.
      Kiedy zabrałam go spod opieki babci, zaczął po pewnym czasie ponownie jeść z
      chęcią (aż za dużo- dzisiaj pilnuje się sam, żeby za bardzo nie przytyć).
      No to ja zaczęłam myśleć - jak to jest, że wszystkie dzieci pod opieką mojej
      matki przestają jeść. Uważam, że winna była stwarzana przez nią nerwowa
      atmosfera, to, że trzeba było zjeść obiad o 14.00 - nigdy nie o 14.15 na
      przykład i codziennie tyle samo - biada, jak człowiek był akurat mniej głodny -
      ten numer nie przechodził. I jak się raz zjadło mniej, to zaczynało się
      wpychanie żarcia na okrągło. W sumie więc wychodzi na to, co napisały
      dziewczyny wyżej - ze spokojem, uwzględniając to, że każdy ma prawo do
      mniejszego apetytu. Jeden ze znajomych pediatrów powiedział kiedyś, że nie ma
      obawy, zdrowe dziecko nie zagłodzi się (oczywiście pod warunkiem, że nie
      zastępuje normalnego jedzenia słodyczami itd). Sądzę , że tak jest.
Pełna wersja