Mamy nauczcie się mówić do dzieci!!!

01.09.05, 23:28
Oczywiście, nie dotyczy to wszystkich mam.
Często podczas spaceru na ulicach, placach zabaw i w ogródku Jordanowskim
obserwuję rożne mamy i ich dzieciaczki. Maluch zazwyczaj bardzo fajne, mamy
niestety nie zawsze. To co mnie przeraziło, to sposób w jaki mamy odnoszą sie
do swoich pociech. Nie mówią, tylko się DRĄ lub strofują DRĄC się zupełnie
bez powodu. Kiedy siedzę sobie na ławce i mogę dłużej poobserwować "scenki
rodzajowe" ( mój maluch spi w wózeczku) to widzę, ze zupełnie dzieje się to
bezpodstawnie. Maluch zwraca się o samochód, picie, inną zabawkę, lub prosi
aby mama mu towarzyszyła, albo poprstu bawi się w gronie innych maluchów, tak
jak powinien, a matka siedzi na ławce czyta kolorowe czasopismo i od czasu do
czasu WYRDZE SIĘ: ZOSTAW GO, NIE RÓB TEGO, PO CO CI TO, USPOKÓJ SIĘ, DAJ MI
SPOKÓJ itd... Często nie mówi nic dzo dziecka poza ty... Część z nich nie
potrafi miło zwrócić się do dziecka, mimo, ze maluchy zazwyczaj słodziukto do
nich mówią "mamusiu". Wiecie co, jeśli tak ma wyglądać wychowanie, to
przepraszam....
    • isa2 Re: Mamy nauczcie się mówić do dzieci!!! 02.09.05, 08:41
      Magdalenomk w 100% popieram. Ja rowniez poczynilam takie obserwacje, nawet
      wsrod znajomych. Nie oznacza to oczwiscie, ze popiram jakze modne ostatnio
      bezstresowe wychowanie, a raczej to, ze taki krzyk szybko przestaje byc
      skuteczna metoda.
    • anka1 Re: Mamy nauczcie się mówić do dzieci!!! 02.09.05, 08:41
      ano tak, a potem jest zdziwienie, ze dzieci sie do nich w pozniejszym wieku tak
      samo odzywaja ....
      szkoda mi takich maluchow, wyglada to tak jakby matki mialy do nich pretensje
      ze sie urodzily.
    • pamadak Re: Mamy nauczcie się mówić do dzieci!!! 02.09.05, 12:49
      A co powiecie na mamy, które np siedza z dzieckiem w piaskownicy o niczym innym
      nie mwóia tylko o tym jakie dziecko ma brudne rączki i skarpetki itp. Ostatnio
      byłam świadkiem. Biedna dziewczynka (na oko 10 miesięcy) cały czas strofowana,
      że ma bdrudne raczki siedząc w piaskownicy, a amamusia odpicowana spodnie w
      kancik i buciki na obcasiku. Spoko ja tez lubię sie ładnie ubrac i moją
      córeczkę tez, ale nie do piaskownicy, a ja w piaskownicy można nie miec
      brudnych rączek. I ta mama mówiła to spokojnie i grzecznie, ale z taka miną, że
      żal mi sie tej dziewczynki zrobiło.
      • anenka3 Re: Mamy nauczcie się mówić do dzieci!!! 02.09.05, 12:54
        A ja jak zwykle na przkor, to znaczy zgadzam sie z wami cześciowo, ale rozumiem
        ze są mamy ktore nie mają sił i nerwy im puscily no i czasem krzykną na malca.
        • michalina7 Re: Mamy nauczcie się mówić do dzieci!!! 02.09.05, 14:26
          czasem nerwy mogą puścić, ale dlaczego w piaskownicy? skoro nie chcę żeby się
          moje dziecko wybrudziło to nie zabieram go do piaskownicy.
          • anka9915 Re: Mamy nauczcie się mówić do dzieci!!! 02.09.05, 15:13
            Ja byłam przerażona taką scenką: rozkrzyczana babcia z prawie 2 letnim malcem -
            nie idź tu! zostań tam! znowu zgubisz swoją piłkę! baw się w piaskownicy a nie
            siedzisz na ławce, bo pujdziemy do domu! Zostaw dzidzię (to o mojej małej
            chociaż ja nic przeciwko temu, że ją gilgotał nie miałam)! pani mu powie żeby
            ją zostawił (to do mnie)! ale ty jesteś niegrzeczny (rzeczywiście - malec jej
            wcale nie słuchał, ja też bym nie słuchała takiej babci)!
            Potem to już mi szczęka opadła. Mały dostał sok w butli ze smoczkiem i pije.
            Babcia siedzi, nigdzie się nie wybiera. Nagle drze się do małego: "chodź tu,
            chodź, babcia cię przechyli i potrzyma to szybciej wypijesz!".
            Było to 2 m-ce temu, a ja do dziś z szoku wyjść nie mogę.
    • magdalenamk Re: Mamy nauczcie się mówić do dzieci!!! 02.09.05, 21:08
      Piszac ten post nie miałam na myśli mam, którym jednorazowo puściły nerwy. To
      dotyczy kobiet, które permanentnie się drą, nie mówią tylko drą i inaczej nie
      potrafią się odezwać do dziecka.
      • mojanoga Re: Mamy nauczcie się mówić do dzieci!!! 05.09.05, 14:53
        Ja niestety często widzę na osiedlu bardzo mlode mamy(nastolatki),które sypią
        taką laciną,że mi uszy więdną.Boję się co wyrośnie z TAK wychowywanych dziecisad
        I jeszcze na dokladkę:przy kasie w supermarkecie-mama wyciąga zakupy przy kasie
        z koszyka pod wózkiem.Dzieciak(jakieś 10-11 m-cy) zlapal ją za wlosy(dzieci to
        uwielbiają),ale nie jakoś mocno.Co robi mamusia?Podnosi się s strzela maluszka
        w buzię!!!!Nie wytrzymalam i się odezwalam,a to Niemka byla i nie
        zrozumiala.Koszmar!
        • jagodasoft2 Re: Mamy nauczcie się mówić do dzieci!!! 05.09.05, 15:04
          Ojj znam taką znam. Potrafi taką wiązankę puścić do swojej dwu letniej
          córeczki, że ja bym nawet nie wymyśliła tylu strasznych sółw. Np: wypierd... z
          tego basenu (sąsiadka z działki nad jeziorem) bo będziesz mokra i kto to
          puźniej kur... będzie suszył. Babka ma ze 40 lat.
        • paacynka Re: Mamy nauczcie się mówić do dzieci!!! 21.09.05, 11:01
          a jesteś pewna że to nastolatki? mi długo długo dawali 16 lat i też myśleli że
          jestem mama nastolatka wink a tu 30 na karku a jak drugie rodziłam miałam 25 l. a
          mi mówiono że takie dziecko a rodzić idzie big_grin
    • emilii123 Re: Mamy nauczcie się mówić do dzieci!!! 20.09.05, 22:35
      Niestety. Fakt. Drą się. Biją dzieci. A potem się dziwią, że dziecko jest
      bojaźliwe albo agresywne sad
      Niegrzeczne mamusie!
      • verdana Re: Mamy nauczcie się mówić do dzieci!!! 21.09.05, 08:35
        Moim zdaniem nie mniej groźne od darcia się jest ignorowanie. Bez przerwy widzę
        mamy z dzieckiem na spacerze. Dzieciak mówi coś do matki, a ta, jakby była
        głucha - w ogóle nie odpowiada. Dopiero jak dziecko powtórzy to samo po raz
        dziesiaty, już oczywiście baaardzo głosno, to zatrzymuje sie i albo daje klapa,
        albo każe przestać wrzeszczeć.
        Zadziwiające, że nigdy nie zauwazyłam ojca, który by tak robił. Jak dziecko mówi
        coś do ojca, to on zazwyczaj po prostu odpowiada - jak dorosłemu.
        • anka1 Re: Mamy nauczcie się mówić do dzieci!!! 21.09.05, 08:55
          sluchajcie ale jak reagowac na cos takiego ? ja sie boje ze potem dziecku
          bedzie jeszcze gorzej ...
          a potem sie rodzice dziwia ze dzieci sa nieznosne,agresywne, nie sluchaja ich.
          a przeciez czym skorupka za mlodu nasiaknie ...
          zeby jezdzic samochodem trzeba zrobic prawo jazdy. cos podobnego chyba by sie
          niektorym osobom na dzieci przydalo. bo nie wszyscy sie na rodzicow nadaja.
          • olahabe Re: Mamy nauczcie się mówić do dzieci!!! 21.09.05, 09:16
            Przypadek ekstremalny: wakacje, plaża. Ok 6letni chłopczyk podtopił się, zalała
            go fala. Dzieciak w szoku, zanosi się płaczem, kaszle. Co robi mamusia po
            wyciągnięciu synka z morza przez ojca? Wymierza mu cztery policzki tak mocne,
            że główka małego lata na prawo i lewo.Nie myślcie, że to w nerwach- była przy
            tym spokojna i zimna jak lód.
            Szanowna pani mamuśko z Jastrzębiej Góry! Może to przeczytasz, może ktoś ci
            przekaże: są ludzie którzy mogą mieć dzieci i ludzie, których powinno się
            kastrować. Ty należysz do tej drugiej grupy.
            • kadewu1 Re: Mamy nauczcie się mówić do dzieci!!! 21.09.05, 09:59
              Ja pamiętam taką scenę sprzed ok. 2 tygodni: ulicą idzie pani z uroczym i
              wzorcowo grzecznym blondaskiem, takim ok. dwuletnim, ja ich wyprzedzam, bo
              raczej szybko chodzę. Nagle słyszę, jak on się do matki zwraca w stylu "Mamo, a
              co to jest" (zdaje się, że popatrzył wtedy w jej stronę) - a ona patrząc na
              dziecko wrzeszczy: Popatrz na siebie, jak się uwalałeś, ty zas... gnoju!!!
              Byłam już parę metrów przed nimi, ale głowa sama mi się odwróciła. W tej chwili
              usłyszalam też oburzony komentarz dwóch innych pań mijających tę parę. No bo
              jak można tak mówić to dziecka, które nic złego nie robi, no i nawiasem mówiąc,
              miało całkiem czystą buzię? A nawet, gdyby miało brudną? Ja mam chyba z 10 lat
              więcej, niż tamta mamuśka, a moje dziecko urodzi się w marcu. Jeżeli jednak
              kiedykolwiek odezwe się do niego w ten sposób, proszę o wysłanie mnie do obozu
              reedukacyjnego...
              Ka
        • judytak Re: Mamy nauczcie się mówić do dzieci!!! 21.09.05, 09:49
          verdana napisała:

          > Zadziwiające, że nigdy nie zauwazyłam ojca, który by tak robił. Jak dziecko
          mów
          > i
          > coś do ojca, to on zazwyczaj po prostu odpowiada - jak dorosłemu

          może innych ojców znasz, niż ja ;o)
          albo raczej, obserwujesz ojców w sytuacjach komfortowych - kiedy są z dziećmi,
          to robią to "na całość", a nie równocześnie z robieniem zakupów, kombinowaniem
          w myślach, co i w jakiej kolejności robić, żeby ze wszystkim zdążyć, pracami
          domowymi, rozmową z inną osobą (np. z drugim dzieckiem)...

          bo mi się wydaje odwrotnie - że matki bardzij potrafią działać równocześnie na
          wielu frontach, a ojcowie, jak robią akurat coś innego, to szczerze i
          prawdziwie nie słyszą, co do nich mówi, nie tylko dziecko, ale i dorosły...

          ja przynajmniej mam taki egzemplarz w domu, co gorsze, odruchowo
          odpowiada "tak", a potem nie pamięta ;o/

          pozdrawiam
          Judyta
          • verdana Re: Mamy nauczcie się mówić do dzieci!!! 21.09.05, 10:05
            W domu faktycznie ojców nie obserwuję... Ale mam tez nie.
            A może wykorzystaj sytuację i zapytaj swojego męża "czy będziesz od jutra
            zmywał, gotował i sprzątał, a ja sobie odpocznę?". Tylko musisz miec dwóch
            świadków, jak odpowie "tak".
            • judytak Re: Mamy nauczcie się mówić do dzieci!!! 21.09.05, 11:16
              to nie jest śmieszne, ja się z nim już nie raz umówiłam, że np. za dwa dni
              robimy to i to, wszystko fajnie, danego dnia rano przypominam się kontrolnie, a
              tu wielkie zdziwienie surprised

              poza tym: i tak to on zmywa, czasami gotuje też, ale nikt tego nie chce jeść :o/

              pozdrawiam
              Judyta
              • verdana Re: Mamy nauczcie się mówić do dzieci!!! 21.09.05, 13:28
                Czy Twój mąż nie popełnił bigamii?
                Chociaż nie, moj nie gotuje...
        • paacynka Re: Mamy nauczcie się mówić do dzieci!!! 21.09.05, 11:07
          mi siewydaje że to tylko potwierdza moją teorię o chormonach, naprawdę wiele
          kobiet nawet sobie nie zdaje sprawy jaka burza w nich jest i chormonów, w tym
          stres emocje, puszczają. Ja tak pisze bo sama tak mam - ale w domu, na ulicy
          się relaksuję, na spacerze i każde pytanie dzieci mnie cieszy a nie złości. A
          myślę że ten temat to studnia bez wody.
      • paacynka Re: Mamy nauczcie się mówić do dzieci!!! 21.09.05, 11:02
        ja myślę że te co to robią to się niczmeu nawet później nie dziwią, mówię tu o
        patologicznych matkach takich niekoniecznie pijących ale już z takiego
        nieciekawego środowiska, miałam okazję poobserwować. Natomiast bronię te które
        jednak kochają swoje dzieci a im nerwy dawno póściły i jeszcze się nie
        opamiętały.
    • paacynka Re: Mamy nauczcie się mówić do dzieci!!! 21.09.05, 10:48
      nie doczytałam odpowiedzie, ale gadanie o tym, ze też ktoś to obserwuje to
      gadanie byle gadać. Te mamy są nerwowe bo sfrustrownae patrzcie na to, z enie
      wszystkie, ale niektóre po prostu sobie nie radzą z wieloma problemami, z
      brakiem kasy, z emocjami, chormonami, nigdy nie jest tak że jest jedna strona
      medalu. czasem wystarczy podejść i zagadać o pociechę ta mama też jest dumna ze
      swojego dziecka tylko wybucha.
      • sylvia1710 Re: Mamy nauczcie się mówić do dzieci!!! 21.09.05, 11:39
        to przeczytajcie to, matka do 4 l corki ktora nie chciala jesc- wpie..j
        gowniaro bo ci zaraz wpie.. !!! ... bylam w szoku!
        • paacynka Re: Mamy nauczcie się mówić do dzieci!!! 21.09.05, 18:37
          to nie jest normalne to patologia.
          nie wiem czy oglądacie na wspólnej, tam jest pokazany taka paradoks, gdy to
          ojciec, który chce zająć się synem musi udowodnić że się do tego nadaje,
          dlaczego nie sprawdzają wszystkich rodziców czy się do tego nadają i w sądach
          nie rozprawiają o naszym rodzicielstwie, tlyko wtedy, gdy dziecko jest
          usynawiane czy inne sytuacje życiowe typu adopcja. Powinno się zgłaszać każdą
          taką sytuacje wg mnie i tacy rodzice powinni być rozliczani ze swojej "miłości"
          tak wiem, wiem i tak domy dziecka są przepełnione ale tyle samo jest rodziców
          którym się nie ułatwia adopcji.

          serdecznie pozdrawiam
          • mama.ludzika Re: Mamy nauczcie się mówić do dzieci!!! 21.09.05, 19:30
            Jeśli chodzi o słuchanie dzieci- zgadza się, matki mają często na głowie sto
            spraw i paplanina dziecka po prostu sie nie przebija. Ale dlaczego?
            Ponieważ taka zajęta mama z góry wie, że dziecko "papla" o niczym ważnym. Kiedy
            słucham mojej córki, to rzeczywiście, mocno to męczącewink Ale, do licha,
            uważnym słuchaniem dajemy dziecku poczuć, że jest godne uwagi, szacunku, że się
            liczy, a to wszystko procentuje przez całe życie! W tym momencie buduje sie
            (albo nie) dzieciakowi poczucie własnej wartości.

            Też czasem słyszę na podwórku rozmowy, od których ręce opadają:
            dziecko: mamo, nie umiem zrobić babki
            mama: nie brudź się
            dziecko: ale mamo, pomóż
            mama: zaraz idziemy do domu
            dziecko: mamo, chodź tu
            mama: daj mi spokój
            dziecko: maaaamoooo!
            mama: w tej chwili zostaw łopatkę, jesteś niegrzeczna, marsz do domu
            tongue_out
            • paacynka Re: Mamy nauczcie się mówić do dzieci!!! 21.09.05, 22:45
              a ja słucham moich dzieci i naprawdę one nie paplają ich wypowiedzi są tak
              mądre, czasem mnie zatyka spostrzegawczość i już posegregowanie sobie
              wszystkiego w ich główkach. W końcu to co nas najbardziej złości to to gdy one
              lub inni nas nie słuchają. Ale to juz jakby drugi temat. Ja pisałam wyżej o
              patologii i sprawdzaniu rodziców nie tych co trzeba przez sądy
            • mama.ludzika Re: Errata 21.09.05, 23:07
              Źle napisałam w poście wyżej. Chodziło mi o:
              "Ponieważ taka zajęta mama z "góry wie", że dziecko papla o niczym ważnym."
              A dzieci mówią różne rzeczy, czasem naprawdę aż zatyka, jakie są spostrzegawcze
              i pamiętliwe. Paacynka, racjasmile

              Wiem, że to nie do końca na temat, ale chamskie wypowiedzi do dzieci dotyczą
              patologicznych rodzinek, bardzo rzadko je obserwuję (i nie myślę tu
              o "patologicznych" w potocznym rozumieniu: z alkoholem, narkotykami, przemocą,
              ale również przemocą psychiczną, chamstwem i upadkiem obyczajów w "normalnych"
              rodzinach), a NIESŁUCHANIE dzieci to normalka na porządku dziennym.
              • regata7 Re: Errata 22.09.05, 15:17
                > Wiem, że to nie do końca na temat, ale chamskie wypowiedzi do dzieci dotyczą
                > patologicznych rodzinek, bardzo rzadko je obserwuję (i nie myślę tu
                > o "patologicznych" w potocznym rozumieniu: z alkoholem, narkotykami,
                przemocą,
                > ale również przemocą psychiczną, chamstwem i upadkiem obyczajów
                w "normalnych"
                > rodzinach),

                ja słyszę często - właściwie codziennie, przez ścianę. Małżeństwo na dwoje
                dzieci: dziewczynka może mieć z 12 lat, a chłopczyk ze 3. I słyszę jak mamunia
                właśnie do tego chłopca wrzeszczy tak, że przekrzykuje mi muzykę: "K..mać,
                Paweł, wyp...j stąd"... Rodzina wygląda zwyczajnie, porządnie... w niedzielę
                widuję ich w kościele.

                Inna znajoma tak się drze, że słychać na podwórku, a do sąsiadów wrzask dociera
                przez dwa piętra! Tyle, że bez wulgaryzmów...


                a NIESŁUCHANIE dzieci to normalka na porządku dziennym.

                - niestety, masz rację... a potem zdziwienie, że nic nie wiedzą, co się z
                dzieckiem dzieje, że nic nie chce im mówić, że "do tej pory nie było z nim/nią
                problemów, a teraz proszę - narkotyki, towarzystwo"...
      • ada1077 Re: Mamy nauczcie się mówić do dzieci!!! 28.09.05, 01:24
        Hormony hormonami (pisze się przez "h"), ale nic nie usprawiedliwia matek od
        takiego traktowania dzieci. Ja też miewam "nastroje hormonalne", ale nigdy bym
        się nie wyżywała na dziecku ani tym bardziej rzucała do niego wiązankami. Mogę
        co najwyżej czasami powiedzieć, że np: "kochanie, mama potrzebuje teraz chwili
        spokoju". Ale moje 3,5 letnie dziecko, kiedy widzi mnie niezbyt chętną do
        zabawy zaraz się pyta: "a kochasz mnie mamusiu?". On lubi to pytanie zadawać
        także wtedy kiedy coś zbroi i spodziewa się, że to nie musi mi się spodobać.
        Zawsze mnie tym rozbraja.
        To jest dla mnie wprost niepojęte, że można tak traktować dzieci i rzucać do
        nich obelgami. Te matki chyba nie kochają swoich dzieci. Bardzo mi żal tych
        nieczemu winnych maleństw.
    • agnieszka-i-oskar Re: Mamy nauczcie się mówić do dzieci!!! 22.09.05, 13:18
      Ja niestety wiem co z takich dzieci wyrośnie.
      Chodzi o moją szwagierkę i jej córkę, kilka lat mieszkałyśmy razem (u teściów),
      obecnie codziennie się widzimy.
      Zaczęłam obserwować ich relacje jak mała miała 4 lata. Byłam wtedy w ciąży i
      siedziałam w domu - ona z Andżelą też.
      Andżela chodziła po domu za mamą z książeczkami i prośbą o poczytanie
      (fascynowały ją wtedy literki i cyferki). Niestety jedyną odpowiedzią jaką mama
      miała to było: wyjdź stąd!!! wyjdź bo ja tu palę!! No kur.. zamknij się i
      wyjdź, nie widzisz, że rozmawiam!!! Całe swoje życie ta dziewczynka była i jest
      przeganiana, ciągle jej obecność przeszkadza matce. Książeczki ja jej czytałam.
      Jedynymi osobami dającymi czułość temu dziecku byli moi teście - dziadkowi
      siadała na kolanach i razem śpiewali, wyliczali itp. Babcia godzinami
      cierpliwie odpowiadała na setki pytań, gotowała kakałko i rozmawiała.
      Teraz Andżelika ma 9 lat i niestety różni się od innych dziewczynek. Wszyscy
      zastanawiają się: Za kim to się wydało. Ale ja doskonale wiem skąd w niej tyle
      agresji, nienawiści, zazdrości, wyrafinowania(!)Ona tak naprawdę nie doznała
      ani miłości ani czułości ani troski od swojej matki. Już do niej zresztą nie
      przychodzi, chyba że po kasę na chipsy i to jeszcze w formie żądania. Ona
      zresztą nie potrafi inaczej jak tylko żądać. Ostatnio zapytałam teściową
      (mieszkają razem)czy E. kiedykolwiek
      - zagrała z nią w jakąkolwiek grę planszową czy inną zabawę
      - porozmawiała z nią na zasadzie choćby czy podoba jej się w szkole
      - usiadła z nią przy biurku
      - czy KIEDYKOLWIEK przytuliła swoją córkę????????????
      Okazało się że nie, nikt z nas nie widział takiego zachowania.
      Ostatnio obserwowałam jak Andżela wróciła z przyjaciólą ze szkoły. Przyjaciółka
      przytuliła się do babci i zaczęła: wiesz babciu a dzisiaj było to i tamto,
      babciu pyszne śniadanie mi zrobiłaś itp.
      Andżela rzuciła torbę i rzekła do swojej mamy: daj mi pieniądze na żelki bo
      sobie sama wezmę. Ani cześć ani pocałuj mnie w d...
      A jej mama ostatnio mi powiedziała, że jak do Andżelisi nie zaku..sz albo
      przypie..sz to nie posłucha.
      Tyle że Andżelisia nie wie (no bo skąd) że można się do drugiej osoby inaczej
      zwrócić niż krzykiem.
      Będąc wtedy w ciąży przyrzekłam sobie, że nigdy nie będę tak traktować swojego
      dziecka.
      Owszem zdarza mi się krzyczeć na synka ( jeżeli tysiąc razy mówię to samo to za
      tysiąc pierwszym bywa różnie), czasami nerwy puszczają ale pilnuję się żeby
      nigdy w tym krzyku nie było przekleństw, wyzwisk i obrażania mojego dziecka.
      Ostatnio np. włożyłam nogę na wannę - mały (2,8 roku) myślał, że chcę wejść
      (czego mu robić nie wolno)więc nakrzyczał na mnie (niu niu) pomachał palcem pod
      nosem i dał klapsa w tyłek.
      • paacynka Re: Mamy nauczcie się mówić do dzieci!!! 22.09.05, 16:44
        a miłość od dziadków nie zaowoowała? szkoda. sad
        • lidqa Re: Mamy nauczcie się mówić do dzieci!!! 23.09.05, 15:28
          milosc nawet najwieksza - dziadkow- nie zastąpi matki, a szkoda sad

          Ja tak sobie mysle ze te matki mają jakies tyły emocjonalne. MOze same czują
          sie niekochane, nie iwem. Sama ucze w szkole wiec jak wracam do domu- uwierzcie
          nie mam pokladow cierpliwosci, ale jakos nam to idzie i sie nie dre bez sensu.
          wogole na kube nie krzycze bo on i tak nie zrozumie a poza tym kiedys
          krzyczalam na meza w jego obecnosci - to go strasznie rozsmieszylo i nas przy
          okazji tez smile

          Najbardziej poruszyl mnie post w ktorym opisywana jest sytuacja ze dziecko
          podchodzi i mowi: "mamusiu costam " a matka sie drze. Zauwazcie ze te dzieci
          zdają sobie sprawe z tego ze ich matki są nierówne i ze albo pozwolą albo
          nawrzeszczą. Ze one podchodzą do matek z pewnym lękiem a nie z ufnościa. A
          matka byc moze musi czuc nad kims wreszcie wladze, wiec chocby nad dzieckiem...

          Historia andzeliki bardzo mnie poruszyla bo ja ucze takie dzieci i one w szkole
          sprawiają mnustwo klopotow. Ale juz sie wielokrotnie zastanawialam czy wzywac
          rodzicow bo jedyne co slysze to: juz ja mu dam w dupe, juz on w domu
          dostanie... A to przeciez nie o to chodzi. Szkoda ze taka matka, gdyby jej
          zwrocic uwage, zrownalaby nas z blotem a do siebie tego nie wezmie sad
Inne wątki na temat:
Pełna wersja