Ostry reżim :(

02.09.05, 17:09
Mam koleżankę. Ma synka, który za 2 tygodnie skończy 2 lata. Oddałyśmy nasze
dzieci do tego samego żłoba. Ale nie w tym rzecz. Otóż jej synek... jest
prawie zawsze smutny. Wydaje mi się, że powodem tego jest jej sposób
wychowywania dziecka. Mały jest wiecznie karcony, wiecznie czegoś nie może,
ma bardzo wysoko postawioną poprzeczkę we wszystkim. A szczyt był dzisiaj w
żłobku. Jej synek za cholerę nie chciał zostać sam, płakał, a raczej darł
się, wyrywał... przez całe 4 godziny (do przyjścia rodziców). No ale wg. mnie
miał prawo, dzieci różnie reagują, a to dopiero drugi dzień. I nie
uwierzycie, co ta matka zrobiła. Dała mu karę za to, że schizował w żłobie.
Zero podwórka, obiadu (bo miał przecież w żłobku, a że nie chciał...)...
obiecanego wypadu na lody. Brak słów. A może to ja jestem jakaś inna?
    • verdana Re: Ostry reżim :( 02.09.05, 18:02
      To jest właśnie ten moment, kiedy się zastanawiam, czy disiejsze rozumienie
      rodzicielstwa - rodzice wychowują sami i nikt nie powinien sie wtrącać - jest
      aby właściwe. Ingeruje się, gdy dziecku dzieje sie fizyczna krzywda, a gdy
      dziecko jest niszczone psychicznie nazywa sie to "metody wychowawcze" i rodzicom
      pozostawia się swobodę...
      Ja bym jednak koleżance zwróciła uwagę i to bardzo zdecydowanie. Najwyżej się
      obrazi, ale może da jej to coś do myślenia. Bo jest o krok od zmarnowania
      dziecku życia.
      Ewentualnie można było dziecku nie dać obiadu - niewielka to kara. Ale to, co
      matka wyprawia, to zwykle znęcanie się. Takie zachowanie może byłoby odpowiednie
      dla 10-latka, wariującego w szkole.
    • roman.gawron Re: Ostry reżim :( 02.09.05, 18:26
      To jest przerażające, co piszesz. A co ojciec dziecka na to? Babcie?
      • falka32 Re: Ostry reżim :( 02.09.05, 21:43
        romanie Gawronie, a co w tym jest przerażającego dla ciebie? Sądziłam, ze są to
        przez ciebie pochwalane i akceptowane metody wychowawcze, pamiętam cię z wątków
        o ADHD. Stanowczość i już.
        • roman.gawron Re: Ostry reżim :( 03.09.05, 14:09
          falka32 napisała:

          > romanie Gawronie, a co w tym jest przerażającego dla ciebie?

          Dziecku trzeba okazywac milość. Tu tego nie widzę.

          > Sądziłam, ze są to przez ciebie pochwalane i akceptowane metody wychowawcze

          Źle sądzilaś.

          > Stanowczość i już.

          Stanowczość bez milości to droga donikąd.
    • kajunia13 Re: Ostry reżim :( 02.09.05, 19:36
      Niestety dzieci maja rowniez osoby, ktore emocjonalnie nie sa dojrzale...
      Ja mieszkam w Niemczech i wlasnie oddalam mojego synka do przedszkola ma 14
      miesiecy i przechodzimy razem program przygotowawczy, ktory trwa 3 tygodnie
      pierwszy pobyt w przedszkolu godzine i potem ten czas sukcesywnie jest
      wydluzany, w przedszkolu jestesmy razem dopiera za pare dni opuszcze go na 10
      minut, wszystko powoli i etapami, zeby malenstwo za bardzo nie przezylo
      rozstania z mama smilei to bardzo mi sie podoba!
    • aniak04 Re: Ostry reżim :( 02.09.05, 21:40
      biedne dziecko, że ma taką durną matkę, wrrrrr...
      • arla5 Re: Ostry reżim :( 02.09.05, 21:47
        szkoda mi takich dzieci,najchetniej bym pogadala z ta matka, ale to i tak by
        nic nie zmienilo...tak sadze. Mam podobna znajoma,ktora oprocz reziumu, nie
        okazuje wogole swoich uczuc wzgledem malej,nie przytuli,nie pocieszy ach szkoda
        pisac ,jest taka zimna i zasadnicza...
        • arla5 Re: Ostry reżim :( 02.09.05, 21:51
          doczytalam jeszcze:"ewentualnie mozna dziecku nie podac obiadu-niewielka to
          kara",kurcze bez przesady,jak mozna dziecku nie dac obiadu i egzekwowac to jako
          kare?to straszne,ze ktos tak sadzi,to tak jakbym powiedziala do mojego
          syna,dzis nie dostaniesz obiadu bo byles niegrzeczny!brr...
          • aszar.kari Re: Ostry reżim :( 03.09.05, 04:16
            Pomijajac emocjonalny komentarz, to jest dokladnie to, co ta mama zrobila:
            "Zero podwórka, obiadu (bo miał przecież w żłobku, a że nie chciał...)...
            obiecanego wypadu na lody."
            Bo ja wiem, czy to jest az takie straszne okrucienstwo wobec 2latka? Zakladam,
            ze przy okazji tlumaczyla Mu, ze to sa konsekwencje zachowania w zlobku. W
            takich okolicznosciach obiadu tez bym nie dala - byl w zlobku, Mlody nie
            chcial, teraz musi poczekac na nastepny posilek - normalne. Podworko i lody to
            sa przyjemnosci extra - jezeli mama uwaza, ze dziecko na dodatkowe przyjemnosci
            nie zasluzylo i tlumaczy Mu dlaczego, nie ma w tym nic nagannego. To nie jest
            pozbawianie dziecka mozliwosci zaspokojenia potrzeb elementarnych, to nie jest
            zadna tortura ani wielka krzywda - to jest chwilowe pozbawienie dodatkowych
            przyjemnosci.
            Mozna sie spierac, czy slusznie ale nie przesadzajmy z nadinterpretacja
            ewentualnych dramatycznych skutkow na przyszlosc. Obiektywnie rzecz biorac,
            jesli mama nauczy dziecko, ze extra przyjemnosci zaleza od zachowania przez
            caly dzien w roznych okolicznosciach, to tylko chwala Jej za to.
            Ja bym pewnie poprzestala na jednej karze - zrezygnowalabym z tych lodow smile
            Obiadu, oczywiscie, drugiego tez bym nie dala ale zabawa na podworku to, moim
            zdaniem, wazny czas spedzany na swiezym powietrzu wiec tego bym nie odebrala
            2latkowi. Ale ja akurat popieram ostry rezim smile A moze nalezaloby
            powiedziec "popieralam", bo moja 18tka wlasnie tydzien temu pojechala na
            studia, gdzie czeka Ja zdecydowanie ciezszy rezim niz cokolwiek ja moglabym
            wymyslic - mam nadzieje, ze przez relatywnie surowe wychowanie w domu jest do
            tego przygotowana smile
            Aszar
            • gaika Re: Ostry reżim :( 03.09.05, 06:22
              aszar.kari napisała:
              > Bo ja wiem, czy to jest az takie straszne okrucienstwo wobec 2latka?
              Zakladam,
              > ze przy okazji tlumaczyla Mu, ze to sa konsekwencje zachowania w zlobku. W
              > takich okolicznosciach obiadu tez bym nie dala - byl w zlobku, Mlody nie
              > chcial, teraz musi poczekac na nastepny posilek - normalne. Podworko i lody
              to
              > sa przyjemnosci extra - jezeli mama uwaza, ze dziecko na dodatkowe
              przyjemnosci
              >
              > nie zasluzylo i tlumaczy Mu dlaczego, nie ma w tym nic nagannego. To nie jest
              > pozbawianie dziecka mozliwosci zaspokojenia potrzeb elementarnych, to nie
              jest
              > zadna tortura ani wielka krzywda - to jest chwilowe pozbawienie dodatkowych
              > przyjemnosci.
              > Mozna sie spierac, czy slusznie ale nie przesadzajmy z nadinterpretacja
              > ewentualnych dramatycznych skutkow na przyszlosc. Obiektywnie rzecz biorac,
              > jesli mama nauczy dziecko, ze extra przyjemnosci zaleza od zachowania przez
              > caly dzien w roznych okolicznosciach, to tylko chwala Jej za to.
              > Ja bym pewnie poprzestala na jednej karze - zrezygnowalabym z tych lodow smile
              > Obiadu, oczywiscie, drugiego tez bym nie dala ale zabawa na podworku to, moim
              > zdaniem, wazny czas spedzany na swiezym powietrzu wiec tego bym nie odebrala
              > 2latkowi.


              Tu nie chodzi o sam fakt pozbawienia przywilejów, ale o okoliczności.
              Nie jest niczym nienaturalnym, ze dzieci oddane do żłobka przeciwko temu się
              buntują i płaczą : z tęsknoty za mamą, z braku poczucie bezpieczeństwa,
              zagubienia i lęku, czy mama w ogóle wróci. Nie dzieje się tak, ponieważ dziecko
              jest "niegrzeczne" i trzeba je sprowadzić do pionu, ale dlatego,ze jest
              zrozpaczone, nieszczęśliwe i do tego całkiem bezradne.

              Jestem zwolenniczką konsekwencji i "reżimu" w wychowaniu, ale musi on być
              adekwatny i do wieku dziecka i do sytuacji. Odstawienie lodów może być karą za
              przewinienie. Płacz drugiego dnia pobytu w żłobku przewinieniem nie jest i kary
              nie wymaga. Im więcej matka okaże dziecku wsparcia, ciepła i ZROZUMIENIA, tym
              szybciej zaakceptuje ono nowa sytuację.
              Jeżeli to jest norma w wykonaniu opisanej matki, a nie jednostkowy wyskok, to
              jakichś konsekwencji trzeba by się spodziewać.
              Dziecko zostało pozbawione elementarnej jednak potrzeby bezpieczeństwa i za
              gwałtowną reakcję na tę deprywację, jeszcze dodatkowo ukarane.

              • lidqa Re: Ostry reżim :( 03.09.05, 09:36
                czytam i oczom nie wierze. Dla mnie to jest jakies chore bo mam sama 2 latka.
                Nie mowie ze takie dziecko nie rozumei co to znaczy dobrze czy zle, rozumei i
                czasem zasluguje na kare. Ale kurcze takie dziecko nie zrozuzmie ze kara
                nastepuje 3 godziny po zajsciu. Przeciez to jest bez sensu! Poza tym to co on
                zrobil zlego??? On nie marudzil ze sobie nie chcve jesc on po prostu krzyczal i
                czul sie skrajnie nieszczesliwy i dlatego nie jadl. nie to jest jakies... a juz
                nie puszczenie 2 latka na dwor czy nie danie obiadu to jest dla mnie wogole
                chore. Jesli kuba nie chce jesc obiadu to mu nie wciskam, wstajemy od stolu a
                potem za godzine probuje, bo najczesciej po prostu nie byl glodny i dlatego nie
                chcial jesc. a jesli sie drze bo i wpadnie w histerie to wogole nie wyobrazam
                soebi ze by sie dal nakarmic... rozpieszczam go? nie, jestem tego pewna. Po
                prostu nie upieram sie przy rzeczach ktore nie maja sensu.
                • muhnia Re: Ostry reżim :( 03.09.05, 10:22
                  Droga Aszar. Z Twoich wypowiedzi wnioskuję, że Tobie przydałby się dobry
                  psycholog bo coś na drodze Twojego rodzicielstwa zaszwankowało i tylko mogę
                  współczuć Twojej 18letniej córce tej tresury.Pomyśl kochana nad swoimi poglądami
                  bo niestety z wychowaniem nie mają one nic wspólnego.
                  A wracając do głownego wątku to nie mam słów żeby skomentować draństwo i
                  bezmyślność tej matki. Jej postępowanie nie ma nic wspólnego z miłością
            • migotka2000 Re: Aszar.kari 03.09.05, 11:42
              Na Boga! To dziecko ma dopiero 2 latka, samo nie do końca wie co się z nim
              dzieje, rządza nim emocje, pewnie nie potrafi jeszcze dobrze wysłowić się.
              Takie "zachowanie" to jego jedyna metoda na zasygnalizowanie otoczeniu swojego
              zdania, uczuć, w tym przypadku frustracji, starchu przed opuszczeniem, starchu
              przed nowym i nieznanym, sama nie wiem czym jeszcze!

              Moim zdaniem "ostry reżim" może się sprawdzić u dziecka, które choć częściowo
              rozumie swoje nowe położenie.
              Według mnie ta matka pacyfikuje dziecko, zamiast wychowywać.
            • judytak Re: Ostry reżim :( 05.09.05, 13:14
              aszar.kari napisała:

              > "popieralam", bo moja 18tka wlasnie tydzien temu pojechala na
              > studia, gdzie (...)

              no i chyba w tym rzecz ;o)
              po prostu zapomniałaś już, "czym się je" takiego dwulatka...

              raz, nie można kogoś karać za to, że jest mu źle (--> płacze, nawet głośno
              płacze, bo jest w obcym miejscu sam, i czuje się tam obco, czuje się źle)

              dwa, moje dzieci w wieku roku, dwóch, trzech, czterech lat, które w ciągu dnia
              wszystko idealnie zjadały (z opiekunką i w przedszkolu), jadały też ze
              mną "drugi obiad", jak tylko wróciłam z pracy, chyba dlatego, że były głodne,
              bo jakoś specjalnie nie utyły, więc jedzenie obiadu w domu po żłobku wydaje mi
              się jak najbardziej uzasadnione, niezależnie od tego, czy dziecko zjadło w tym
              żłobku, czy nie zjadło (do czego też ma prawo, w obcym miejscu, zestresowane,
              ze ściśniętym żołądkiem)

              trzy, taka abstrakcja, że "teraz nie pójdę z tobą na lody, bo godzinę/dwie/trzy
              temu darłeś się w żłobku", przekracza możliwości umysłowe średnio rozwiniętego
              dwulatka, on tego nie pojmuje, nawet jeśli jest sprytny i potrafi to
              powtórzyć...

              cztery, zabawa na świeżym powietrzu nie jest "specjalną atrakcją" w życiu
              kilkuletniego dziecka, tylko elementem dnia codziennego, potrzebnym do
              prawidłowego rozwoju psycho-fizycznego, szczególnie potrzebnym w tym czasie,
              kiedy dziecko rozpoczyna żłobek czy przedszkole (bo umożliwi "wyszalanie się"
              lub "wyciszenie", czyli zrównoważenie tego, co dziecko robiło w żłobku pod
              przymusem, z dużym wysiłkiem)

              pięć, skoro rodzice zdecydowali się wysłać dziecko do żłobka, powinno im
              zależeć na tym, żeby dziecko do żłobka się przyzwyczaiło, żeby ten żłobek
              polubiło, żeby dziecku ten żłobek dobrze się kojarzył, chociażby dla własnej
              wygody, a do tego celu prowadzą raczej zachęty, nagrody, karą dla dziecka na
              razie jest fakt, że musi pójść do tego nieszczęsnego żłobka...

              pozdrawiam
              Judyta

              P.S. też jestem zwolennikiem "ostrego reżymu", ale stosowanym z sensem, a nie
              bez sensu...
              J.
    • antonina_74 Re: Ostry reżim :( 03.09.05, 12:05
      To okropne. Mam córeczkę w tym samym wieku, rozumiem stanowczość, konsekwencje
      za zabronione zachowanie, rozumiem że można karać dwulatka jak nie wiem, wsadza
      palec do kontaktu, wydłubuje kotu oko, robi coś niebezpiecznego. Ale karać za
      tęsknotę za mamą, za normalne w tym wieku płacze?
      Może ta koleżanka sama bya jakoś ostro wychowywana i nie wie że można inaczej?
      No nie wiem, chyba każda "normalna" matka takiego żłobkowego płaczka by
      przytuliła, pocieszyła, kupiła te lody właśnie na pocieszenie... a jak można
      dwulatka karać brakiem obiadu sad((((((
      • grzalka Re: Ostry reżim :( 03.09.05, 12:22
        ta mama powinna udac się po porade do psychologa, bo ma chyba problem
        • mieszkowamama Re: Ostry reżim :( 05.09.05, 12:55
          Grzałko, masz rację, ona powinna udać się do psychologa. Problem jednak w tym,
          że ona sądzie, że to jej dziecko potrzebuje pomocy specjalisty, bo
          cytuję: "pi... babka go rozpuściła". Pamiętam kiedyś rozmowę z nią, jakie to
          jej dzieciństwo było straszne, mama jej nie przytulała... A teraz... Oczywiście
          koleżanka potrafi nagrodzić syna za dobre zachowanie i t.d., ale nie potrafi
          zrozumieć, dlaczego mój Mieszko... taki rozpuszczony, przyssany wiecznie do
          mnie, radzi sobie w żłobie, a jej cudowny synuś nie. Paranoja sad
      • roman.gawron Re: Ostry reżim :( 03.09.05, 14:18
        antonina_74 napisała:

        > To okropne. Mam córeczkę w tym samym wieku, rozumiem stanowczość,
        > konsekwencje za zabronione zachowanie, rozumiem że można karać dwulatka jak
        > nie wiem, wsadza palec do kontaktu, wydłubuje kotu oko, robi coś
        > niebezpiecznego. Ale karać za tęsknotę za mamą, za normalne w tym wieku
        > płacze?

        Podzielam zdziwienie Antoniny, zgadzam się z gaiką. Wlaśnie dlatego nie mogę w
        postępowaniu tej matki dopatrzec się okazywania dziecku milości.
        No i też mam dziecko w tym wiekusmile
      • arla5 Re: Ostry reżim :( 03.09.05, 18:56
        Zgadzam sie z antonina74,juz myslalam ze ja jestem jakas chora,jeszcze raz
        wspolczuje tym dzieciom co maja takie matki,to okrucienstwo!dziecko w wieku 2
        lat wchodzi w nastepny okres,czas na zmiany,stad jesgo placz,czasem nawet
        histeria a tu od matki zamiast zrozumienia co je czeka?!to straszne,ciesze
        sie,ze jestem inna...
    • karina1974 Re: Ostry reżim :( 03.09.05, 22:49
      !!!
      straszne
    • sonis Re: Ostry reżim :( 04.09.05, 00:37
      Mój mały (21 miesięcy) też poszedł od 1 do żłobka. Płakał nie wtedy gdy go
      zabierano a wtedy kiedy go odbierałam. Myślałam, że mi serce pęknie i jedyne co
      mi przyszło do głowy to przytulać go aż się uspokoi (na szczęście nie trwało to
      długo).
      Karać za takie zachowanie? Nie dać dziecku obiadu??
      To chore i według mnie ktoś taki nie zasługuje na miano matki.
    • mieszkowamama Re: Ostry reżim :( 05.09.05, 12:03
      Cześć dziewczyny. Cyrku z chłopcem c. d. Matka uważa, że syn jej robi na złość
      tym zachowaniem, uwierzycie? próbowałam z nią rozmawiać... na nic. Ojciec
      dziecka... nieco lepszy, ale żona ma niego wielki wpływ. Najgorsze jest to, że
      dopóki ona pracowała, a chłopiec był pod opieką babci był wesołym dzieckiem.
      Teraz koleżanka jest na wychowawczym (nie podobało jej się, jak teściowa
      opiekowała się wnusiem, chociaż ja nic tam złego nie widziałam). Po 2
      miesiącach siedzenia z dzieckiem w domu nic dziwnego, wg. mnie, że mały jest
      zdezorientowany, jak go zostawiają w obcym miejscu i pa, pa. Oczywiście
      tłumaczyli mu wszystko, rozmawiali z nim często i gęsto... ale przecież to
      dziecko. im dłużej mały siedzi z matką, tym bardziej robi się smutny, jak jego
      matka. Był zawsze otwarty na obcych ludzi, nowe miejsca, a teraz wygląda jak
      zastraszony. Ja wiem, że dzieci się zmieniają, ale nie wierzę, że to, co
      przeżywa teraz chłopiec... jest wynikiem zmian jego charakteru.
      Dzisiaj jak odprowadzałam synka, chłopiec płakał już drugą godzinę.
      • anka1 Re: Ostry reżim :( 05.09.05, 14:17
        czy w tym zlobku jest psycholog ? moze powinien z matka porozmawiac ? a jesli
        nie to pracownicy, opiekunki chlopczyka.
        jaki niesprawiedliwy jest ten swiat. ci co chcieliby miec dzieci, dbaliby o
        nie, kochali, najczesciej nie moga ich miec.ci co na dzieci nie zasluguja maja
        je i nie potrafia docenic tego daru ...
      • migotka2000 Re: Ostry reżim :( 05.09.05, 15:39
        Wiesz, czasem odnoszę wrażenie, że istnieje taki typ matek, które nie mają za
        grosz empatii do własnego dziecka, uważają, że "dzieciak ma chodzić jak
        zegarek", taka jago rola i dola. Nie chcę wnikać w kompetencje macierzyńskie i
        czy dzieci tym paniom wogóle są do czegokolwiek potrzebne, ale chyba po prostu
        jest jakiś procent (miejmy nadzieję,że promil !) populacji odporny na inne
        wzorce wychowania.

        Pamiętam jak kiedyś w hipermarkecie stałam za bardzo młodą matką z noworodkiem
        w foteliku-kołysce, kosz pełen mleka modyfikowanego. Młoda mama była w
        towarzystwie koleżanki i do swojego maluszka zwracała się per "no cicho już
        bądź gó..arzu" itp. I nie było to za grosz żartobliwe w jej wydaniu...Mnie tam
        zawsze serce boli, jak widzę takie obrazki.
Pełna wersja