mieszkowamama
02.09.05, 17:09
Mam koleżankę. Ma synka, który za 2 tygodnie skończy 2 lata. Oddałyśmy nasze
dzieci do tego samego żłoba. Ale nie w tym rzecz. Otóż jej synek... jest
prawie zawsze smutny. Wydaje mi się, że powodem tego jest jej sposób
wychowywania dziecka. Mały jest wiecznie karcony, wiecznie czegoś nie może,
ma bardzo wysoko postawioną poprzeczkę we wszystkim. A szczyt był dzisiaj w
żłobku. Jej synek za cholerę nie chciał zostać sam, płakał, a raczej darł
się, wyrywał... przez całe 4 godziny (do przyjścia rodziców). No ale wg. mnie
miał prawo, dzieci różnie reagują, a to dopiero drugi dzień. I nie
uwierzycie, co ta matka zrobiła. Dała mu karę za to, że schizował w żłobie.
Zero podwórka, obiadu (bo miał przecież w żłobku, a że nie chciał...)...
obiecanego wypadu na lody. Brak słów. A może to ja jestem jakaś inna?