Co siedmiolatek wiedzieć powinien?

04.09.05, 21:13
Znam wiele całkiem dorosłych osób, które nie mają pojęcia o bardzo, bardzo
wielu punktach z tej listy. Jak więc można liczyć na to, że ich dzieci będą
miały szansę na zdobycie podobnych doświadczeń w jakim kolwiek wieku?
    • minimuszka Re: Co siedmiolatek wiedzieć powinien? 25.01.06, 14:21
      Liczyc zawsze mozna a nawet trzeba. Dorosli moga naprawic bledy swoich rodzicow!
    • izabela_741 Re: Co siedmiolatek wiedzieć powinien? 25.01.06, 14:29
      Byl juz taki watek ... (ZIEW)
    • pamana Re: Co siedmiolatek wiedzieć powinien? 17.06.07, 21:42
      Dawać datki. Żebrakowi, grajkowi, mimowi.-tzn.ma dawac swoje pieniadze niby
      skad? ja nie daje zebrakowi wiec dzieco tez sie tego nie nauczy.

      Znać metody zabezpieczania jedzenia przed zepsuciem.- haha tzn. jakie? zjesc
      zanim sie zepsuje czy pasteryzowac weki?

      Znać różnicę między targiem a supermarketem.-hmm ciekawe skad gdzie sa obesnie
      organizowany targ? kto ma czas?

      Umieć włączać i przełączać urządzenia (wideo, DVD, pralkę).-no litosci,ilu
      facetow doroslych tego nie potrafi a 7 latek ma to potrafic? zreszta kto
      normalny pozwoli na obsluge urzadzen proadow-wodnych dziecku ?

      Chcieć ładnie wyglądać, mieć własny gust.-a po co ma chciec ladnie wygladac? ma
      przede wszytski byc czyste a nie lolitkowate czy tinkiwinkowate.

      • Wysłać e-mail.- tiaa


      Wbić gwóźdź, wkręcić śrubkę, wymienić baterię.-dziecko i narzedzia jasne

      Znać gatunki drzew i ich liście. Wiedzieć, co w przyrodzie jest jadalne, a co
      nie.- wszytskie?co znaczy jadalne ?prosto z drzewa czy po pastaeryzacji ?

      Lista conajmniej dziwna i smieszna.
      p.-mama 7 latki.
      • owocoskala Re: Co siedmiolatek wiedzieć powinien? 19.06.07, 19:57
        > Umieć włączać i przełączać urządzenia (wideo, DVD, pralkę).-no litosci,ilu
        > facetow doroslych tego nie potrafi a 7 latek ma to potrafic? zreszta kto
        > normalny pozwoli na obsluge urzadzen proadow-wodnych dziecku ?
        No ja pozwalam.... Tzn. dvd i pralkę, wideo nigdy nie mieliśmy. To żaden
        problem w końcu. Wiesz, moj ojciec nigdy nam nie pozwalał nieczego dotykać "bo
        zepsują" i potem masz taki lek przed róznymi mechanizmami a w dzisiejszym
        zautomatyzowanym świecie .... wiadomo.
        Co do części tych punktów zgadzam się że są z księżyca i tez nie daję datków -
        niestety 90% żebrzących to oszuści... którzy nie przyjmą jedzenia tylko
        pieniążki.
        > Znać metody zabezpieczania jedzenia przed zepsuciem.- haha tzn. jakie? zjesc
        > zanim sie zepsuje czy pasteryzowac weki?
        O wekach było w zerówce. smile
    • intensse Re: Co siedmiolatek wiedzieć powinien? 17.06.07, 22:35
      jestem mama siedmiolatka... czytajac te liste nie wiedzialam, czy smiac sie, czy
      plakac - wyglada to tak, jakby pisal ktos, kto nigdy nie spotkal siedmiolatka.
      wielu z tych umiejetnosci nie posiadaja nawet dorosli (facet i pralka ha ha)
      • verdana Re: Co siedmiolatek wiedzieć powinien? 17.06.07, 22:53
        To sa umiejetności buddyjsiego mędrca skrzyzowanego z profesorem psychologii, a
        nie siedmiolatka.
        • croyance Re: Co siedmiolatek wiedzieć powinien? 18.06.07, 11:35
          Moj facet jest profesorem psychologii, a nie potrafi ani ubic smietany, ani
          zrobic pochodni. I co teraz? surprised
          • verdana Re: Co siedmiolatek wiedzieć powinien? 18.06.07, 12:17
            Wymień na lepszy model, wielofunkcyjny.
            • croyance Re: Co siedmiolatek wiedzieć powinien? 18.06.07, 12:40
              Bede musiala - nie zdawalam sobie sprawy, ze on taki opozniony. Szkoda, bo
              calkiem bystro wyglada.
              • verdana Re: Co siedmiolatek wiedzieć powinien? 18.06.07, 13:15
                zaraz, a umiesz woadać do potoku? Żeby on Ciebie nie wymienił!
                • croyance Re: Co siedmiolatek wiedzieć powinien? 18.06.07, 13:26
                  Nie umiem, faktycznie. Niedobrze, niedobrze. I na widok pustej kartki nie
                  odczuwam radosci, taki ze mnie prymityw sad
                  Zero wrazliwosci artystycznej, no.
        • 145dorot Re: Co siedmiolatek wiedzieć powinien? 02.10.08, 23:01
          Nie widzę nic nadzwyczajnego w opisanej liście. Co jest w niej takiego
          oburzającego? Że 7-letni chłopiec wchodzi na drzewo? że umie włączyć DVD? wie,
          że masło chowa się do lodówki, a chleb do woreczka? To są normalne, codzienne
          wręcz czynności i każdy bez profesury powinien przynajmniej część z nich
          doświadczyć. A co do facetów nie umiejących obsługiwać pralki, otóż wyprowadzę
          Was drogie Panie z błędu: WSZYSCY FACECI UMIEJĄ OBSłUGIWAĆ PRALKĘ TYLKO IM SIĘ
          NIE CHCE !!! Ewentualnie nie mieli okazji tego zrobić, bo najpierw mamusia... a
          potem żonka... dać do ręki instrukcję i iść malować paznokcie.
          • halinka2222 Re: Co siedmiolatek wiedzieć powinien? 24.09.10, 11:19
            100% racji
    • amgi Re: Co siedmiolatek wiedzieć powinien? 18.06.07, 14:18
      Dawno skonczyłam 30 lat, ale tego mistrza, ekaperta....(i żeby coś jeszcze z
      nim zrobic) to ciężko spotkać. Autor z bliska dzieci chyba nie widział, i
      takimi filozoficznymi gatkami sobie do pensji dorabia. Zdecydowanie opóźniona
      jestem bo wielu tych zalecanych rzeczy nie umiem robić.
      • verdana Re: Co siedmiolatek wiedzieć powinien? 18.06.07, 14:34
        A tak serio - jestem nie tylko rozbawiona, ale i zniesmaczona tym tekstem. Na
        przykład nie pozwalam, aby dziecko dawało datki - nie mam zamiaru uczyć
        dziecka, ze jest lepsze, bo daje doroslemu pieniądze, nie mam zamiaru popierać
        i uczyć popierania pewnego typu zebractwa, nie mam zamiaru uczyć dziecka, ze
        dobre uczynki to danie kasy i pójscie dalej.
        Jestem zniesmaczona, ze biwakować nalezy z ojcem, nie z mamą.
        Jestem zniesmaczona punktem "Umireć wybaczyc niesprawiedliwą karę". Nie zawsze
        trzeba wybaczać, - uczymy go tym samym, ze w stosunku do dziecka
        sprawiedliwosci być nie musi. czasem kary wybaczyć się nie da, czasem dziecko
        musi wybaczac trzy razy dziennie.
        Większości z tych rzeczy siedmiolatek po prostu nie umie zrobić , nie musi, a
        czasem wręcz nie powinien...
    • spinelli bardzo madra lista 20.06.07, 02:23
      radosc na widok pustej kartki papieru - piekne!

      W myslach robie "przeglad" mojego szesciolatka. Mysle, ze uporamy sie z
      wiekszoscia punktow przez nastepny rok

      Spinelli
      • verdana Re: bardzo madra lista 20.06.07, 10:04
        Z tymi punktami nie można się "uporać". jak nauczysz dziecka radosci z "pustej
        kartki" - nie czyniac przy nim przy okazji snoba?
        Pewne uczucia się ma, albo nie. Nie można, ani nie nalezy od dziecka wymagać
        konkretnych uczuć.
        • spinelli Re: bardzo madra lista 20.06.07, 14:30
          verdana napisała:

          > Z tymi punktami nie można się "uporać". jak nauczysz dziecka radosci z "pustej
          > kartki" - nie czyniac przy nim przy okazji snoba?<

          Ale czemu zaraz snoba? Chodzi o to, zeby rozbudzac w dziecku chec wyrazania sie
          na wiele sposobow. Przeciez nie musi usiasc nad ta kartka i zaczac pisac
          trzynastozgloskowcem, moze po prostu narysowac domek, albo kotka.

          A poza tym nie sadze, zeby mieli przyjmowac do pierwszej klasy odfajkowujac
          kolejne punkty z listy. To raczej do madrego czytania przez rodzicow, zeby
          uczyli sie rozbudzac swoje dzieci. Zeby pracowac z nimi, bawic sie i ogolnie
          spedzac czas a przy tym uczyc swiata, relacji miedzyludzkich, funkcjonowania w
          tym swiecie.

          Smutne jest jak wiele dzieci spedza czas przed tv albo komputerem i nigdy nie
          dano im mozliwosci zachwycenia sie lisciem, czy biedronka czy radosci wspolnego
          gotowania - docenienia jego pomocy w kuchni, czy w ogrodku.

          Spinelli
          • verdana Re: bardzo madra lista 20.06.07, 15:10
            Bo dziecko, ktore pusta kartka nie cieszy, a wie, ze powinna, bo ktos tego od
            niego oczekuje - będzie udawało wzniosłe uczucia, których nie czuje - a to
            najlepsza droga do snobizmu.
            Ta lista to sposób, zeby zamiast podążać za dzieckiem i zrozumiec je,
            nieustannie je "rozbudzać", "zachęcać", "kształtować". W ten sposób prędzej
            zrobimy z dziecka małpkę i pozera, niż kulturalnego, wykształconego i światłego
            człowieka. Do tego trzeba dać dziecku czas, możność takiej ekspresji, na jaka
            ma ochotę, takich uczuć, jakie odczuwa, a nie "powinien odczuwać".
            Zachwycać się można biedronką, a można i nie zachwycać. Obowiązkowe
            zachwycanie prowadzi do "Słowacki wielkim poetą był".
            Nie mówię, ze z dzieckiem nie trzeba chodzić, zwiedzać, rozmawiać - ale na
            pewno nie w takim zakresie! I na pewno nie wymagac d niego tego, czego nie
            wymagamy od ludzi doroslych.
            • spinelli Re: bardzo madra lista 20.06.07, 16:38

              > Ta lista to sposób, zeby zamiast podążać za dzieckiem i zrozumiec je,
              > nieustannie je "rozbudzać", "zachęcać", "kształtować".<

              Co to znaczy "podazac za dzieckiem"? Jesli nie dasz mu mozliwosci odkrywania
              swiata samo go nie odkryje. Mozna czepiac sie slowek - co zlego w
              ksztaltowaniu, rozbudzaniu, zachecaniu? Po to jestes rodzicem, zeby dziecku
              zapewnic takie podstawowe doznania jak radosc, milosc poczucie bezpieczenstwa,
              poczucie obowiazku itd

              Jesli chcialabym podazac za moim dzieckiem to czesto doszlabym najdalej do
              kanapy przed telewizorem.
              W/g mnie "podazac" za dzieckiem to podazac za jego prawem do wiedzy.
              A wiedza to takze spacer po mokrej trawie.

              Spinelli

              • verdana Re: bardzo madra lista 20.06.07, 18:29
                Po prostu to, ze aby sprostac tej liscie, trzeba cały czas dziecko pobudzać,
                pokazywać, rozmawiać i pouczać.
                A dziecko ma mieć także prawo do swietego spokoju, nie tylko do wiedzy. I do
                takich uczuć , jak uwaza za stosowne.
                Dziwne masz dziecko , jezeli nic samo z siebie nie chce... Moje w tym wieku
                trzeba bylo raczej usilnie powstrzymywac przed samodzielnym poznawaniem
                swiata...
                A co jest zlego w ciaglym ksztaltowaniu i zmienianiu - choćby to, ze nie
                akceptujemy zachowań, zainteresowań, uczuć dziecka tylko spedzamy czas na
                jego "przerabianie" według bardzo wydumanego wzorca. Proba ukształtowanie
                czlowieka wg. z góry przyjetego schematu powoduje, ze powstaje nie człowiek
                lepszy, tylko gorszy. Nieprawdziwy.
                No i prawde mowiac, co zrobić, jesli nasz siedmiolatek jest - ot taki sobie,
                przeciętny - w niczym specjalnie nie lepszy od kolegów. Zmuszać go na siłę, aby
                MUSIAŁ w czyms być lepszy? Aby umiał "Pana Tadeusza" na pamięć, albo miał dobre
                serduszko, albo idealnie gotował spagetti? A inaczej uznać, ze nie dorównuje
                innym ?
                Swietna droga do uznania swojego dziecka za cud nad cudami albo kompletnego
                nieudacznika.
                &
                • spinelli Re: bardzo madra lista 20.06.07, 18:40
                  Wiesz co to znaczy "warto"?

                  "Warto więc, żeby w doświadczeniu siedmiolatka znalazły się różne
                  nieintelektualne "przygody" ze światem rozwijające jego zmysłowość, wrażliwość,
                  emocjonalność. Oto kilka przykładów:"

                  WARTO. Nie "MUSI", nie "KONIECZNIE", nie "BEZWZGLEDNIE"

                  Po prostu warto, zeby dziecko pewne rzeczy poznalo. A do tego trzeba myslacego
                  rodzica, ktory potrafi wybrac z dlugiej listy to co WARTO dziecku przekazac.


                  Spinelli





                  > Po prostu to, ze aby sprostac tej liscie, trzeba cały czas dziecko pobudzać,
                  > pokazywać, rozmawiać i pouczać.
                  > A dziecko ma mieć także prawo do swietego spokoju, nie tylko do wiedzy. I do
                  > takich uczuć , jak uwaza za stosowne.
                  > Dziwne masz dziecko , jezeli nic samo z siebie nie chce... Moje w tym wieku
                  > trzeba bylo raczej usilnie powstrzymywac przed samodzielnym poznawaniem
                  > swiata...
                  > A co jest zlego w ciaglym ksztaltowaniu i zmienianiu - choćby to, ze nie
                  > akceptujemy zachowań, zainteresowań, uczuć dziecka tylko spedzamy czas na
                  > jego "przerabianie" według bardzo wydumanego wzorca. Proba ukształtowanie
                  > czlowieka wg. z góry przyjetego schematu powoduje, ze powstaje nie człowiek
                  > lepszy, tylko gorszy. Nieprawdziwy.
                  > No i prawde mowiac, co zrobić, jesli nasz siedmiolatek jest - ot taki sobie,
                  > przeciętny - w niczym specjalnie nie lepszy od kolegów. Zmuszać go na siłę, aby
                  >
                  > MUSIAŁ w czyms być lepszy? Aby umiał "Pana Tadeusza" na pamięć, albo miał dobre
                  >
                  > serduszko, albo idealnie gotował spagetti? A inaczej uznać, ze nie dorównuje
                  > innym ?
                  > Swietna droga do uznania swojego dziecka za cud nad cudami albo kompletnego
                  > nieudacznika.
                  > &
                  • verdana Re: bardzo madra lista 20.06.07, 19:26
                    Problem w tym, ze w wielu wypadkach naprawde nie warto. na przyklad chyba nie
                    warto, aby dziecko dawało jałmużnę i wpadało do potoku.
                    • verdana Re: bardzo madra lista 20.06.07, 19:35
                      A poza tym, nie doczytałeś do konca. "W latach 90. w Niemczech przeprowadzono
                      na ogromną skalę projekt badawczy, na podstawie którego powstała lista wiedzy i
                      doświadczeń, jakie "powinien" mieć w swoim wyposażeniu każdy siedmiolatek."
                      Każdy!!!
                      Siedmiolatek, ktory ma na wyposażeniu te wszystkie doswiadczenia , a nawet
                      tylko część z nich, zachowuje sie tak, jak opisany (umie mediować, powściągać
                      gniewm nie brać udziału w kłótni, wybaczać niesprawiedliwość) to już nie
                      siedmiolatek. To stary maleńki, ukształtowany na wzór dorosłych wyobrazen o
                      świętych.
                      A to dopiero poczatek.
                    • mjermak Re: bardzo madra lista 20.06.07, 20:03
                      verdana napisała:

                      > Problem w tym, ze w wielu wypadkach naprawde nie warto. na przyklad chyba nie
                      > warto, aby dziecko dawało jałmużnę i wpadało do potoku.

                      Zupelnie nie rozumiem, dlaczego tak uwazasz? Owszem jest wielu oszustow-
                      zebrakow ale tutaj rola rodzica jest nauczyc dziecko rozpoznawac oszustow od
                      prawdziwie potrzebujacych a nawet jesli dziecko da "falszywemu" zebrakowi
                      pieniadze bo bedzie poruszone jego niedola to cow tym takiego zlego? Ze od
                      razu wyrosnie an frajera? Nie sadze.

                      Albo co moze byc zlego we wpadaniu do potoku? Wpadlas kiedys? Wiesz, jakie to
                      jest uczucie? jak wiele mozna doswiadczyc? Uczuc, doznan typu mokre, zimne,
                      wscieklosci, ze sie zamoczylo, okazja, aby te wscieklosc poskromic, umiec potem
                      wytrzymac w mokrych butach, nie marudzic. A moze reakcja bylby smiech, moze
                      mokre buty by smiesnie potem piszczaly i cala dalsza droga bylaby o tylez
                      latwiejsza. Nie jest napisane ze dziecko ma wpadac do jeziora, rzeki czy morza
                      bo to byloby niebezpieczne ale potok? Co w tym zlego? ja widze same pozytywy.
                      • verdana Re: bardzo madra lista 20.06.07, 20:12
                        Uważam tak, ponieważ dziecko dajac pieniądze czuje się "lepsze" od tego,
                        któremu daje - nie da sie ukryć, ze jest to pewien sposób okazywania wyższości.
                        Małe dziecko nie powinno byc "łaskawcą" . Chce pomoc, to nie kasą, a w sposob
                        innej osoby nie upokarzajacy i nie dający poczucia wyższości.
                        Moze pomagac zbierając starszej pani rozsypane zakupy, pomagając sąsiadce
                        wnieść siatki - a nie łaskawie dając pieniądze osobie dorosłej. To mi się nie
                        podoba, a nie w ogóle dawanie.
                        Ja daję.
                        We wpadaniu do potoku może być zle to, ze część dzieci juz nie wypływa, jesli
                        akurat nie jest pod opieką rodziców. Nawet w potoku zdarzają się utoniecia
                        (pamiętaj, ze to bardzo małe dzieci, przed 7 rokiem życia...)
                        I co mnie jeszcze uderza to brak tego, co mnie wydaje się niezwykle ważne - nie
                        ma tu ani jednego zdania, zadania, które mówiloby o umiejętnosci
                        przeciwstawiania się, bronienia wlasnych racji, bronienia niewinnych - czyli
                        to, czego ja akurat uczylam dzieci. To sa zalecenia dla potulnych.
                        I jak sie tumaczy zalecenia, to trzeba uwazać. W Niemczech może 7-latki
                        wysylaja maile. W Polsce siedmiolatki kończa zerowke i na ogół nie potrafią
                        jeszcze samodzielnie pisać.
                        • mama303 Re: bardzo madra lista 20.06.07, 21:59
                          verdana napisała:

                          > Uważam tak, ponieważ dziecko dajac pieniądze czuje się "lepsze" od tego,
                          > któremu daje - nie da sie ukryć, ze jest to pewien sposób okazywania
                          wyższości.
                          >
                          bardzo "pokrętne" rozumowanie moim zdaniem.
                          Jeśli dziecko jest zdolne podzielić sie czymś swoim /np pieniędzmi/ z kimś kto
                          w jego mniemaniu tego potrzebuje to bardzo dobrze.
                          Ponadto mnie ta lista bardzo sie spodobała gdyż uważam że nie nalezy jej
                          odczytywać tak dosłownie. W padanie do potoku - to w/g mnie zaznanie odrobiny
                          ryzyka i szaleństwa, radośc z pustej kartki to chęć wyrażenia siebie poprzez np
                          rysunek, wycinankę czy co tak kto lubi w kazdym razie rozbudzanie zdolności
                          plastycznych. Umiejetnośc obsługi urządzen typu pralka i DVD to poprsotu
                          orientowanie sie w tzw codziennym życiu i ogólnie te punkty nie musza byc
                          wszystkie spełnione w wieku 7 lat, ale im wiecej tym lepiej - bogactwo doznań,
                          ciekawość świata umijetność odczytywania czyjchś i swoich emocji itd, itp.
                          Rodzice często zapominają ilu piknych rzeczy moga starać sie nauczyc swoje /nie
                          tylko siedmioletnie/dziecko.

                          • verdana Re: bardzo madra lista 20.06.07, 22:07
                            Dla mnie dawanie jałmuzny przez male dziecko jest nie do przyjęcia.
                            Przedszkolak nie zna dobrze wartosci pieniądza, a dawanie doroslemu kasy przez
                            dziecko - to upoakrzajace także dla doroslego.
                            Może , oewszem, przeznaczyc jakieś zabawki dla innych dzieci. Jesli się na to
                            zdecyduje samo.
                            Dziecko w tym wieku powinno umieć zrobić sobie śniadanie, a nie wiedzieć, jak
                            rpzechowuje się produkty, umieć pogodzić się z pwnymi emocjami, a nie zawsze je
                            tłumić.
                            • mama303 Re: bardzo madra lista 20.06.07, 22:16
                              verdana napisała:

                              > Dla mnie dawanie jałmuzny przez male dziecko jest nie do przyjęcia.
                              > Przedszkolak nie zna dobrze wartosci pieniądza, a dawanie doroslemu kasy
                              przez
                              >
                              > dziecko - to upoakrzajace także dla doroslego.

                              A moje dziecko bez wahania ostatnio oddalo swoje dwa złote które trzymało na
                              karuzelę Rununce, dla jej małego dzidziusia. Widziała kilka razy jak ja dawałam
                              i tłumaczyłam dlaczego. Dwa złote dała całkiem spontanicznie i bardzo to
                              przeżyła i była przekonana że bardzo pomogła tej pani. Nic w tym złego nie
                              widze ani tez upokarzającego /dla nikogo/

                              > Dziecko w tym wieku powinno umieć zrobić sobie śniadanie, a nie wiedzieć, jak
                              > rpzechowuje się produkty,

                              Jak jest ciekawe otaczajacego świata /a tu dużo mogą zdziałać/rodzice to samo
                              sie interesuje jak się żywność przechowuje. Moja 4,5latka juz sie interesuje
                              tego typu problemami.
                              • nchyb Re: bardzo madra lista 21.06.07, 10:34
                                > A moje dziecko bez wahania ostatnio oddalo swoje dwa złote które trzymało na
                                > karuzelę Rununce, dla jej małego dzidziusia. Widziała kilka razy jak ja
                                dawałam
                                >
                                > i tłumaczyłam dlaczego. Dwa złote dała całkiem spontanicznie i bardzo to
                                > przeżyła i była przekonana że bardzo pomogła tej pani.
                                a wytłumaczyłaś dziecku, że ta paniRumnkaodda te pieniążi tatusiow Rumunowi i
                                ten zrobi z nimi co uzna za stosowne, niekoniecznie przeznaczając je na rzecz
                                dziecka?
                                • mama303 Re: bardzo madra lista 21.06.07, 11:06
                                  nchyb napisała:

                                  > a wytłumaczyłaś dziecku, że ta paniRumnkaodda te pieniążi tatusiow Rumunowi i
                                  > ten zrobi z nimi co uzna za stosowne, niekoniecznie przeznaczając je na rzecz
                                  > dziecka?

                                  A niby skad mam to wiedzieć? mam iśc za ta pania i ja sledzic czy jak?
                                  • verdana Re: bardzo madra lista 21.06.07, 11:18
                                    Dawanie pieniedzy osobom, które do żebrania wykorzystują dzieci, jest po prostu
                                    karygodne. Zwieksza sie dzięki temyu tylko ilość dzieci, ktore pracuja już w
                                    niemowlęctwie i wczesnym dziecinstwie - jako obiekty przyciagajace "ofiarność"
                                    naiwnych. Kazda moneta dana takiej osobie to zwiększanie liczby
                                    wykorzystywanych dzieci - zazwyczaj nie wlasnych, wypozyczanych w tym celu.
                                  • verdana Re: bardzo madra lista 21.06.07, 11:18
                                    Dawanie pieniedzy osobom, które do żebrania wykorzystują dzieci, jest po prostu
                                    karygodne. Zwieksza sie dzięki temyu tylko ilość dzieci, ktore pracuja już w
                                    niemowlęctwie i wczesnym dziecinstwie - jako obiekty przyciagajace "ofiarność"
                                    naiwnych. Kazda moneta dana takiej osobie to zwiększanie liczby
                                    wykorzystywanych dzieci - zazwyczaj nie wlasnych, wypozyczanych w tym celu.
                                    • mama303 Re: bardzo madra lista 21.06.07, 11:51
                                      verdana napisała:

                                      > Dawanie pieniedzy osobom, które do żebrania wykorzystują dzieci, jest po
                                      prostu
                                      >
                                      > karygodne. Zwieksza sie dzięki temyu tylko ilość dzieci, ktore pracuja już w
                                      > niemowlęctwie i wczesnym dziecinstwie - jako obiekty
                                      przyciagajace "ofiarność"
                                      > naiwnych.
                                      Kazda moneta dana takiej osobie to zwiększanie liczby
                                      > wykorzystywanych dzieci - zazwyczaj nie wlasnych, wypozyczanych w tym celu.

                                      Bardzo radykalne podejscie do biedy i nędzy. Jestes pewna że kazdy taki żebrak
                                      to oszust i naciagacz? Jak rozpoznasz czy ktos naprawde nie porezbuje Twojej
                                      pomocy? a co zrobisz z żebrającymi dziećmi?
                                      • verdana Re: bardzo madra lista 21.06.07, 11:56
                                        Tak, wykorzystywanie dzieci do zarabiania na życie to skandal. Rownie dobrze
                                        można by posłac 7-latka do pracy w fabryce czy na ulicy i tez usprawiedliwiać
                                        matke, ze przeciez nie ma z czego zyć.
                                        Całe lata TPD, policja, rózne instytucje apelowały, aby nie dawać datkow
                                        ludziom żebrzącym z dziećmi. przyczyniasz się do zwiekszenia nieszczęścia tych
                                        dzieci i tyle.
                                        Z dwojga złego, gdy dziecko zebrze na ulicy, lepszy bylby już DD, nie?
                                        • mama303 Re: bardzo madra lista 21.06.07, 13:47
                                          verdana napisała:

                                          > Tak, wykorzystywanie dzieci do zarabiania na życie to skandal.

                                          A przechodzenie obojętne obok kogoś kto prosi o pomoc to znieczulica.

                                          > Całe lata TPD, policja, różne instytucje apelowały, aby nie dawać datków
                                          > ludziom żebrzącym z dziećmi.

                                          Apeli takich jakoś nie słyszałam a jakbym nawet słyszała to i tak miałabym
                                          mnóstwo wątpliwości i rozterek przechodząc obok żebrzącego człowieka /nieważne
                                          czy z dzieckiem czy bez/. Mając tak radykalne stanowisko jak Ty na pewno byłoby
                                          mi łatwiej.
                                          A co TPD i różne inne instytucje, które tak apelują, oferują tym ludziom???
                                          Policja to w ogóle nie reaguje.

                                          przyczyniasz się do zwiększenia nieszczęścia tych
                                          > dzieci i tyle.

                                          Wiem, że niewiele mogę im pomóc ale na pewno się nie przyczyniam do ich
                                          nieszczęścia.

                                          • nchyb Re: bardzo madra lista 21.06.07, 13:57
                                            > A przechodzenie obojętne obok kogoś kto prosi o pomoc to znieczulica.
                                            niekoniecznie znieczulca.
                                            Dobre serduszko u dziecka można w inny sposób trenować.

                                            Sprobowałaśkiedyś takiemu Rumuniątku dać co do jedzenia? Bo ja sprobowałam i od
                                            tej pory przestałam....
                                            • spinelli Re: bardzo madra lista 21.06.07, 17:14
                                              nchyb napisała:

                                              > Sprobowałaśkiedyś takiemu Rumuniątku dać co do jedzenia? Bo ja sprobowałam i
                                              od tej pory przestałam....<

                                              Czyzby ugryzlo Cie w reke, ktora z miloscia do niego wyciagnelas? I tym samym
                                              wydalas wyrok na wszystkie glodne rumunskie dzieci?

                                              Spinelli
                                              • nchyb Re: bardzo madra lista 21.06.07, 20:06
                                                > Czyzby ugryzlo Cie w reke, ktora z miloscia do niego wyciagnelas? I tym samym
                                                > wydalas wyrok na wszystkie glodne rumunskie dzieci?
                                                nie ugryzło...
                                                jedzenie wyrzuciło...
                                                a jego mamusia krzyczała: pieniądze, pieniądze...
                                                • lola0071 Re: bardzo madra lista 22.06.07, 00:08
                                                  To nie znaczy, że wszyscy żebracy tacy są.
                                                  • chomsterek Re: bardzo madra lista 29.08.07, 11:55
                                                    lola0071 napisała:

                                                    > To nie znaczy, że wszyscy żebracy tacy są.

                                                    To prawda, ale ja osobiscie jestem zdania, ze zebrakom nie powinno sie w zadnym
                                                    wypadku dawac pieniedzy. Jezeli sa glodni, chetnie podaruje im jedzenie, a
                                                    nawet pojde z nimi do sklepu zeby sobie wybrali to, co im odpowiada. Nie bede
                                                    natomiast nikomu sponsorowac alkoholu czy narkotykow, do czego i innych zachecam.
                                            • mama303 Re: bardzo madra lista 22.06.07, 10:38
                                              nchyb napisała:

                                              >
                                              > Sprobowałaśkiedyś takiemu Rumuniątku dać co do jedzenia? Bo ja sprobowałam i
                                              od
                                              >
                                              > tej pory przestałam....

                                              Tak, ucieszyło sie i podziękowało
                                          • owocoskala Re: bardzo madra lista 21.06.07, 20:12
                                            > Wiem, że niewiele mogę im pomóc ale na pewno się nie przyczyniam do ich
                                            > nieszczęścia.
                                            Nie wiadomo, w sumie tyle się słyszało o sprowadzaniu kalekich dzieci do
                                            żebrania, jakieś grupy rumuńskie nawet sobie te dzeci zabierały. To jest praca
                                            do której te dzieciaki są włączane. Przykro mi ale to co piszesz jest naiwne
                                            nieraz się przekonałam że bardzo wiele z tych osób żebrających po prostu
                                            kłamie, wyrzucają jedenie za rogiem lub wręcz odmawiają. Czasami cos funduję
                                            takiej osobie "pod kontrolą". Nie mam zamiaru dawac komus na wódke czy
                                            papierosy. Najgorsze jest to, ze wśród tych osób może się zdarzyć prawdziwy
                                            potrzebujący, który naprawdę został okradzony i naprawdę potrzebuje na bilet by
                                            wrócić do domu....
                                            • nchyb Re: bardzo madra lista 21.06.07, 20:37
                                              > Nie wiadomo, w sumie tyle się słyszało o sprowadzaniu kalekich dzieci do
                                              > żebrania, jakieś grupy rumuńskie nawet sobie te dzeci zabierały. To jest praca
                                              > do której te dzieciaki są włączane.
                                              słyszało się też i czytało o celowym okaleczaniu dzieci rzeznaczonych do
                                              żebrania...

                                              parę lat temu głśna była sprawa rumuńskiego chłopca. Miał w wyniku złamań źle
                                              zrośnięte kości nóg, było to wyraźnie widczne. Przydarzył się temu chłopcu w
                                              Polsce wypadek, troskliwi lekarze nie tylko wyleczyli z obrażeń, ale z dobroci
                                              serca zoperowali te zrosty, ratując dziecko od kalectwa. Rumunscy opiekunowie
                                              nie okazali wdzięcznoci, a wręcz przeciwie. roste nóżi chłopca uniemożliwiały
                                              już uzywania go jako kaleki do żebrania... sad
                                              • verdana Re: bardzo madra lista 21.06.07, 20:41
                                                Dawanie datkow zebrzacym dzieciom i ludziom z dziećmi jest równie niemoralne,
                                                jak kupienie czegoś wyprodukowanego w fabryce, zatrudnającej małe dzieci. W
                                                formie pracy niewolniczej.
                                                To nie "dobre serduszko", to zwykle przyczanie sie do nieszczęścia dziecka,
                                                powiedzenie opiekunom, że warto dziecko glodzić i zaniedbywać, aby czerpać z
                                                niego finansową korzyść. Czyste i najedzone grosza nie dostanie.
                                                • mama303 Re: bardzo madra lista 22.06.07, 10:20
                                                  verdana napisała:

                                                  > Dawanie datkow zebrzacym dzieciom i ludziom z dziećmi jest równie niemoralne,
                                                  > jak kupienie czegoś wyprodukowanego w fabryce, zatrudnającej małe dzieci. W
                                                  > formie pracy niewolniczej.

                                                  Jestes pewna że ta żebrzaca jest oszustką to OK, nie dawaj. Ja nie jestem pewna
                                                  czy to nie potrzebujaca matka, która nie miała z kim dziaciaka zostawić
                                                  • chomsterek Re: bardzo madra lista 29.08.07, 12:01
                                                    mama303 napisała:
                                                    >
                                                    > Jestes pewna że ta żebrzaca jest oszustką to OK, nie dawaj. Ja nie jestem pewna
                                                    >
                                                    > czy to nie potrzebujaca matka, która nie miała z kim dziaciaka zostawić

                                                    Jesli jest taka potrzebujaca, to dlaczego prosi wylacznie o pieniadze a nie chce
                                                    przyjmowac produktow, na ktore rzekomo zbiera? Oferujac jedzenie czy srodki
                                                    czystosci latwo sie przekonac, jaki jest rzeczywisty cel wielu takich osob.
                                                    Rozmaite instytucje wielokrotnie apelowaly, by nie wreczac zebrakom gotowki, a
                                                    jedynie rzeczy ktorych potrzebuja.
                                            • mama303 Re: bardzo madra lista 22.06.07, 10:18
                                              owocoskala napisała:


                                              > Przykro mi ale to co piszesz jest naiwne
                                              > nieraz się przekonałam że bardzo wiele z tych osób żebrających po prostu
                                              > kłamie, wyrzucają jedenie za rogiem lub wręcz odmawiają.

                                              Wolę pozostać naiwna, mi nie ubędzie o może komuś pomogę. Jak ktos jest
                                              oszustem to jego problem, nie mój

                                              Nie mam zamiaru dawac komus na wódke czy
                                              > papierosy.
                                              Czasem daję i na wódkę, a na papierosy - nie wiem. Nigdy nie wnikam.
                                              Gdy ktos wyciaga rekę po pomoc - trudno mi odmówić
                                              Najgorsze jest to, ze wśród tych osób może się zdarzyć prawdziwy
                                              > potrzebujący, który naprawdę został okradzony i naprawdę potrzebuje na bilet
                                              by
                                              >
                                              > wrócić do domu....

                                              Otóż, wole dac trzem oszustom, niz nie dac jednemu potrzbujacemu.
                • reynevan_a Re: bardzo madra lista 30.08.07, 17:11
                  Verdana każdy dzieciak może być w czymś najlepszy. Jeden pięknie
                  rysuje, drugi przeczytał mnóstwo książek, inny interesuje się
                  archeologią , ktoś lubi pływać a inny grać w piłkę nożną. Ważne jest
                  żeby Rodzice to zauważyli.
                  A te punkty z artykułu to sugerują raczej, że dziecko trzeba
                  pobudzać na różnych polach, bo dziecko samo na pewne rzeczy nie
                  wpadnie. Po to są Rodzice. Moje dzieciaki nie chciały ostatnio
                  jechać na wycieczkę i zwiedzać ruin zamku, wolały obejrzeć film w
                  telewizji. Zmotywowałam i spędziliśmy cudowny dzień, a dzieciaki
                  wróciły zadowolone. Teraz wertują książki na temat średniowiecznych
                  zamków smile
    • marghe_72 Re: Co siedmiolatek wiedzieć powinien? 21.06.07, 21:15
      no dobra, pomińmy żebrzące dzieci

      a co z dorosłymi?
      z ludźmi starymi, kalekimi?
      Co mam zrobić jak podchodzi do mnie człowiek i bardzo grzecznie pyta czy bym mu
      czegoś do jedzenia nie kupiła?

      Odwrócić się?
      Pokazać dziecku, że mam ich w nosie..?
      • verdana Re: Co siedmiolatek wiedzieć powinien? 21.06.07, 21:43
        Przeciwnie - wtedy , aby nauczyć dziecko dobroczynnosci JA daję datek, wykupuję
        leki w aptece. Ja, dorosła, kupuję innemu dorosłemu, pomagam pieniedzmi, na
        ktore zapracowałam. Natomiast to nie dziecko powinno laskawie wspomóc
        doroslego - bo nie powinno czuć wyższości.
        • marghe_72 Re: Co siedmiolatek wiedzieć powinien? 21.06.07, 21:44
          verdana napisała:

          > Przeciwnie - wtedy , aby nauczyć dziecko dobroczynnosci JA daję datek,
          wykupuję
          >
          > leki w aptece. Ja, dorosła, kupuję innemu dorosłemu, pomagam pieniedzmi, na
          > ktore zapracowałam. Natomiast to nie dziecko powinno laskawie wspomóc
          > doroslego - bo nie powinno czuć wyższości.


          Masz rację
          nie doczytałam, że dyskusja dot. dzieci dających jałmużnę..
          • tusia00 Re: Co siedmiolatek wiedzieć powinien? 22.06.07, 01:21
            Witam
            > Umieć włączać i przełączać urządzenia (wideo, DVD, pralkę).-no litosci,ilu

            Dlaczego niektorzy faceci niepotrafia wlaczyc pralki lub wyprosowac sobie
            koszuli przygotowac sobie jedzenia itp ?bo ich mamusia wszystko za nich robila
            dziecko trzeba uczyc od najmlodszych lat jak sie poslugiwac takimi urzadzeniami
            albo jak trzymac mlotek bo znam takich mezczyzn ktorzy niepotrafia wbic gwozdzia
            Moj synek z mila checia nastawia pranie wie gdzie sie wsypuje proszek umie
            poslugiwac sie odkurzaczem majsterkuje z tata jak sa jakies naprawy w domu itp
            Pozwalam mu udzielac sie w kuchni .Nierobie tego na sile on sam chce wiec
            niewidze powodu dla ktorego mialbym mu zabraniac
            Wyrastaja potem mezczyzni ktorzy maja rece do pianina a nogi do baletu ...

            > Znać metody zabezpieczania jedzenia przed zepsuciem --chociazby takie ze
            wedline jaja maslo itp trzeba schowac do lodowki

            Chcieć ładnie wyglądać, mieć własny gust.---czy to cos zlego ?kazdy z nas lubi
            ladnie wygladac dziecko tez

            www.serduszka2.bobasy.pl ---Cały Nasz Swiat
          • mama303 Re: Co siedmiolatek wiedzieć powinien? 22.06.07, 10:45
            marghe_72 napisała:

            >
            > Masz rację
            > nie doczytałam, że dyskusja dot. dzieci dających jałmużnę

            Czyli dziecko /tu mowa o 7-latku/ nie powinno w/g Ciebie odczuwać potrzeby
            dania komuś czegoś gdy ten o to prosi?
            Dziwne, ja nie widze w tym nic złego, wrecz przeciwnie
        • mama303 Re: Co siedmiolatek wiedzieć powinien? 22.06.07, 10:21
          verdana napisała:

          Natomiast to nie dziecko powinno laskawie wspomóc
          > doroslego - bo nie powinno czuć wyższości.

          No a jesli chce, to mu zabronisz?
        • mama303 Re: Co siedmiolatek wiedzieć powinien? 22.06.07, 10:32
          verdana napisała:

          > Przeciwnie - wtedy , aby nauczyć dziecko dobroczynnosci JA daję datek,
          wykupuję
          >
          > leki w aptece. Ja, dorosła, kupuję innemu dorosłemu, pomagam pieniedzmi, na
          > ktore zapracowałam.

          Pomimo że to byc może oszust? Coż niekonsekwentna jestes.
          • paulina.ryska Re: Co siedmiolatek wiedzieć powinien? 23.06.07, 23:17
            podpisuję się pod tym co napisala verdana. Nic dodać nic ująć.
            • 145dorot Re: Co siedmiolatek wiedzieć powinien? 02.10.08, 22:46
              nie rozumiem podejścia Twojego i Verdany. Uwzięłyście się na żebrzące rumuńskie
              dzieci i na uczenie swoich dzieci snobizmu, ale przecież nie o to chodzi!!!
              Chodziło o wykształcenie w dziecku umiejętności dzielenia się tym co się ma, o
              wzbudzaniu wrażliwości na ludzką krzywdę!! Dlaczego musi koniecznie dać
              pieniądze Rumunowi? To Polacy już nie żebrzą? A jeśli wybierzemy się z dzieckiem
              raz w roku, po wiosennych porządkach do oddziału PCK i wytłumaczymy, że zanosimy
              stary sweter, koc i inne rzeczy ludziom, którzy na przykład stracili wszystko w
              czasie powodzi?? To jest złe?? To jest uczenie wyższości?? Otóż absolutnie nie!
              A dlaczego nie dać żebrakowi bułki, skoro jest głodny, i nie ma jak zdobyć
              pieniędzy, a nas na tę bułkę stać?
              A co do grajków - absolutnie popieram dawanie im drobnych. Jak wyglądały by
              rynki, jarmarki i inne tego typu miejsca, bez aktorów, mimów, grajków???
              Przecież to jest ich praca, oni cały dzień stoją i się wyginają na słońcu (lub
              mrozie, w zależności od pogody) i zarobią za to tylko to, co my, przechodzący
              obok im podarujemy! To nie jest uczenie dzieci snobizmu, tylko pokazanie, że
              różni ludzie na różny sposób żyją, i należy pokazać dziecku, że to jest ich
              prawo, że akceptujemy różnorodność, bo taki jest świat. Kto nie wierzy, niech
              przyjedzie w lecie na jarmark dominikański, i przejdzie się ulicami Starego
              Miasta w Gdańsku, wyobrażając sobie, że nie ma ani jednego mima ani grajka....
              dla mnie to przerażające.
              Jeszcze jedna sprawa - kolędującym dzieciom na Boże Narodzenie też nawet
              cukierka nie dajecie?? Przecież zachowują się jak żebracy - chodzą po domach i
              zbierają kasę. Nie ważne, że to przeważnie dzieci sąsiadów, a nie tak oczerniani
              na tym forum Rumuni, którzy swoją drogą, często prowadzą normalne życie, i
              chodzą z naszymi dziećmi do szkoły, a rodzice, którzy przedstawiają dziecku
              obrazek Rumun=żebrak=oszust, robią im krzywdę, zakorzeniając w nich ducha
              nietolerancji, z którym bardzo ciężko będzie się im żyło w świecie
              rozpowszechniającej się wielonarodowości.

              Nie trzymajmy się kurczowo stereotypów.

    • bpaczek Re: Co siedmiolatek wiedzieć powinien? 27.08.07, 17:59
      No nie zgodzę się z tym, że siedmioletnie dziecko powinno
      -rozpalać ognisko
      -wchodzić na drzewa
      -wpadać do wody
      -obierać warzywa (rozumiem, że nożem)
      Bo pół biedy, gdy zrobi to pod kontrolą dorosłego, ale potem na 99%
      będzie chciało zaimponować kolegom i dla pokazania się będzie to
      robić bez nadzoru. Przy okazji zapewne wymyśli różne atrakcje. Jak
      się to może skończyć chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć.

      Co do dawania datków, to przecież siedmiolatek pieniędzy nie
      zarabia, dostanie od mamy niech da komuś i jaki pożytek wychowawczy?
      Dawaj, jak ktoś tobie da? Co innego podziel się czymś swoim, ale
      wtedy gdy naprawdę ktoś tego potrzebuje. Żebrak czy grajek na pewno
      będzie miał w d... ulubioną maskotkę dziecka. Nawiasem mówiąc inne
      dziecko zapewne też...

      Wybaczanie niesprawiedliwej kary? Dyskusyjne. Czy aby nie chodzi o
      to, żeby nie walczyć z silniejszym? W dorosłym życiu może to
      zaowocować przekonaniem, że nie warto np. podawać do sądu
      nieuczciwego pracodawcy... No to jest temat na poważniejszą dyskusję.

      Wysyłanie maila - kpina?
      • iwoniaw "wybrać, co przekaże własnym dzieciom"?! 27.08.07, 19:09
        No bez przesady, to chyba żart? 7-latek?
        Poza tym zgadzam się z Verdaną - cały ten artykuł jest żenujący, a część
        proponowanych "umiejętności" nie tylko nie jest potrzebna 7-latkowi, ale wręcz
        szkodliwa.
        • joa66 Re: "wybrać, co przekaże własnym dzieciom"?! 29.08.07, 17:24
          A ja wrócę do problemu żebrania z dziećmi.

          To nie jest kwestia tego czy ktoś nas oszuka czy nie, nie można
          powiedzieć "najwyżej dałam pieniądze oszustowi"

          Jeżeli niektórzy ludzie zorientują się, że z dzieckiem
          można "wyciągnąć" więcej pieniędzy, ich dzieci zamiast się bawić i
          chodzic do szkoły będą żebrać.

          To nie jest kwestia nabrania się oszustowi, to przyczynianie się do
          tego, że niektóre dzieci nie będą chodzic do szkoły, nie będą
          leczone, nie będą się bawić.
          • pawel_bielsko Re: "wybrać, co przekaże własnym dzieciom"?! 29.08.07, 17:27
            Ta lista co siedmiolatek powinien... to chyba zart jest.
    • bomba001 Co siedmiolatek wiedzieć powinien? 29.08.07, 22:58
      o jakie fajne... kilka rzeczy jeszcze mojemu 6,5 latkowi mam do
      przekazaniasmile)) ciesze siesmile))
      chialabym przeczytac ta ksiazke
    • wika78 Co siedmiolatek wiedzieć powinien? 30.08.07, 08:55
      Nie potrafię zrobić pochodni z moim dzieckiem. Pomóżcie! Co z nas za rodzina. I
      nie możemy znaleźć strumienia, żeby do niego wpaść! Moje dzieci muszą zadowolić
      się namiastką wpadania w kałuże a to nie to samo.
      Za to siedmiolatek mój synek wie jakie proporcje tlenu i wodoru dodać do
      siebie, żeby powstała woda, albo bomba. Che Che.
      I jak ułożone są te same atomy węgla w diamencie, sadzy i graficie.
      Czy ma szansę?
      • cathyp Re: Co siedmiolatek wiedzieć powinien? 30.08.07, 09:29
        Chyba już nie ma...na starcie przekreśliłaś jego szanse życiowe...

        jak mogłaś????

        może chociaz do basenu znienacka go wepchnij??
        • helter-skelter Re: Co siedmiolatek wiedzieć powinien? 30.08.07, 16:46
          a ja się zgadzam całkowicie ze spinelli; żal mi tych, którzy nigdy nie
          wpadli/wskoczyli/weszli do zimnego potoku, nie chodzili po drzewach w wieku 7
          lat i wreszcie, że nie dawali jałmużny żebrakowi; i żal mi waszych dzieci, że im
          tego zabraniacie... a z jakich powodów? - jeżeli sami tego nie robiliście to nie
          zrozumiecie...

          ps. a żebranie z dzieckiem na ręku też uważam za naganne, ale przypomina mi się
          scena z "dnia świra", w której adaś przechodzi koło rumunki z dziećmi, nagle
          staje z ofu słychać jego głos: "jeszcze k...a te dzieci je..ne!" po czy wraca
          się i rzuca im pieniądze...,
          za to go chyba najbardziej lubięsmile

          ps2. a do tej listy dopisał bym jeszcze np. - dla chłopców - zagrać w gumę z
          dziewczynamismile i co najmniej kilka meczy w nogę z chłopakami z
          bloku/ulicy/osiedla obok...
          • joa66 Re: Co siedmiolatek wiedzieć powinien? 30.08.07, 17:15
            Po pierwsze to nie jest kwestia zabraniania - a co jeżeli dziecko
            bawiąc się nad potokiem nie wpadło do niego????? Wepchnąć je tam?

            a żebranie z dziećmi...jeżeli chcemy pomóc tym dzieciom, to nawet
            jak ręka nam sama do kieszeni leci-trzeba się powstrzymać- to
            trudne, ale ...zęby w ścianę i wytrzymać. Po to, żeby naprawdę POMÓC!
    • jakw Ale głupoty 02.10.08, 23:10
      "Wspólnie z ojcem gotować" - żeby jeszcze ojciec potrafił to byłoby
      rewelacyjnie
      "Ulepić bałwana" - zwłaszcza jak mieszka w ciepłych krajach
      "kroić, obierać" - najlepiej wielkim i ostrym nożem
      " Doświadczyć różnicy między komfortem a prymitywnymi warunkami" -
      to chyba w ramach reformy oświaty 7-latki zaczną jeździć pod namiot
      na wycieczki
      "Wybrać rzecz, którą się da własnym dzieciom" - dla 7-latków własne
      dzieci to czysta abstrakcja; dla większości 17-latków także
      "Wpaść do strumienia" - taką umiejętność to ma każdy; niestety, nie
      wszystkie dzieci opanowały umiejętność wychodzenia z tego strumienia
      "Wspiąć się na drzewo." - wymienione 2-krotnie. Czy autorzy czytali
      to PO napisaniu?
      "Otrzymać pocieszającą wiadomość, obietnicę" - to to jak najbardziej
      od 7-latka zależy
      "Umieć włączać i przełączać urządzenia (wideo, DVD, pralkę)." -
      oprócz pralki to nie posiadam takowych urządzeń ; a jak mi dziecię
      zacznie przestawiać pralkę to dam po łapach
      " Odczuć radość na widok pustej kartki papieru" - rewelka; jak
      rozumiem co roku wszyscy maturzyści siadają z radością do pisania
      matury z polskiego
      "Znać różne wyzwiska" - i co ci biedni rodzice się martwią, że
      dzieciak przynosi z przedszkola tzw. "brzydkie słowa"
      "Znać gatunki drzew i ich liście. Wiedzieć, co w przyrodzie jest
      jadalne, a co nie." - przy takiej ogólnosci to można stwierdzić, że
      99% dorosłych tego nie umie
      "Wyczuć puls u kolegi, u zwierzęcia i u siebie." - dobra, idziemy
      ćwiczyć na czworonogu
      • ik_ecc Re: Ale głupoty 02.10.08, 23:59
        A mnie najbardziej ujelo to:

        - Wybaczyć dorosłemu niesprawiedliwą karę.

        Nie mam slow.

        - Poczuć, że własne postępy w nauce wywołują u innych zadowolenie.

        To tez niezle - w koncu po to sie czlowiek uczy, zeby sie rodzice
        cieszyli.

        Chodzenie po drzewach szalenie istotne, jak widze, az 2 razy
        wymienione.

        Natomiast w odroznieniu do niektorych poprzedniczek(kow) uwazam, ze
        7-latek powinien umiec poslugiwac sie nozem (obierac, ciac warzywa
        czy owoce), powinien umiec wlaczac dvd, pralke, itp. (Na prawde sa 7-
        latki ktore nie umieja obslugiwac dvd? Nie mowie programowac, ale
        wlaczyc.) Moja 3-latka to potrafi (no, uczy sie - ale troche i
        potrafi).

        To:
        - Umieć dotrzymać tajemnicy. Znać zwrot: „To zostanie między nami”.

        Brzmi mi dosyc niebezpiecznie, zwlaszcza jesli o to prosi jakistam
        mechrany wujek, zeby tajemnicy dochowac przed rodzicami.


        Ktokolwiek wymyslil to:
        - Znać gatunki drzew i ich liście. Wiedzieć, co w przyrodzie jest
        jadalne, a co nie.

        Sam nie wie co jest jadalne a co nie...
        • jakw Re: Ale głupoty 03.10.08, 00:49
          ik_ecc napisała:

          >
          > Natomiast w odroznieniu do niektorych poprzedniczek(kow) uwazam,
          ze
          > 7-latek powinien umiec poslugiwac sie nozem (obierac, ciac warzywa
          > czy owoce),
          wiesz, kotlet pokroić nożem to umie sobie i moja 3.5-latka; niemniej
          nie każdy nóż dałabym 7-latce

          >Na prawde sa 7-latki ktore nie umieja obslugiwac dvd? Nie mowie
          programowac, ale wlaczyc.
          ja tam oddzielnego odtwarzacza dvd nie mam; a płytkę do kompa
          wsadzić to i 3-latka potrafi

          To:
          > - Umieć dotrzymać tajemnicy. Znać zwrot: „To zostanie między nami”.
          >
          > Brzmi mi dosyc niebezpiecznie, zwlaszcza jesli o to prosi jakistam
          > mechrany wujek, zeby tajemnicy dochowac przed rodzicami.
          >
          święta racja
        • mama_kotula Re: Ale głupoty 03.10.08, 01:13
          Cytatnaprawde sa 7-latki ktore nie umieja obslugiwac dvd? Nie mowie programowac, ale wlaczyc.) Moja 3-latka to potrafi (no, uczy sie - ale troche i potrafi).

          Myślę, że są - te, które w domu nie mają dvd wink
          Ja nie umiem obsługiwać zmywarki wink

          Choć oczywiście jesli 7-latek kojarzy, co oznacza przycisk "power" i "play" to dvd obsłuży widząc je po raz pierwszy.

          Jakkolwiek jestem za tym, aby dziecko posiadało większość z tych umiejętności (głównie te, w których chodzi o samodzielność - chociaż obierania warzyw to ja bym nie zaryzykowała, chyba, że obieraczką), to generalnie czytałam artykuł i jedna myśl - co za brednie.

          Z łażeniem po drzewach i wpadaniem do potoku to chyba miała być propaganda tzw. szczęśliwego dzieciństwa.

          Cytat> Ktokolwiek wymyslil to:
          - Znać gatunki drzew i ich liście. Wiedzieć, co w przyrodzie jest
          jadalne, a co nie.
          Sam nie wie co jest jadalne a co nie...


          Dokładnie big_grin
    • alabama8 Re: Co siedmiolatek wiedzieć powinien? 03.10.08, 09:11
      To bardzo fajna lista doświadczeń, z której może skorzytać każdy kto
      chce dziecku zorganizować czas. Nie trzeba w 100% zrealizować
      wszystkiego - ale sugeruje nam że jest tyle do poznania.

    • anola Co siedmiolatek wiedzieć powinien? 10.10.08, 11:47
      Bardzo cieszę się że 'trafiłam' na tę listę. Jest niesamowicie inspirująca. Okazuje się że jest wiele spraw, o których nie pomyślałam do tej pory, a warto z nimi zapoznać moje dzieci. Marta będzie zachwycona. Ma 6,5 roku i wszystko ją ciekawi. Często przychodzi z pytaniami, własnymi przemyśleniami, ale też cieszy się kiedy opowiadamy jej o czymś nowym, tłumaczymy sprawy na które sama by nie wpadła.
      Przeczytałam jeszcze raz tę listę i mimo że Marta większość pojęć z niej zna, to będziemy miały mnóstwo tematów do długich rozmów.
      Dziewczyny, myślę że zbyt dosłownie rozumiecie ten spis doświadczeń.
      -> Znać gatunki drzew i ich liście. Wiedzieć, co w przyrodzie jest jadalne, a co nie -> to nie znaczy że wszystkie gatunki dziecko ma znać, i każdy listek czy owoc umieć nazwać i sklasyfikować jako jadalny czy też trujący. Dla mnie to znaczy że mój siedmiolatek zna kilka drzew liściastych, iglastych, nazywa je, wie że nie wolno zjadać wszystkich owoców, bo niektóre mogą zaszkodzić, a nawte spowodować śmierć, że są grzyby jadalne i trujące, że muchomorów nawet dotykać nie wolno, ale że rośnie gdzieś kwaśny, ale smaczny szczaw, pyszne jagody, które jemy tylko po umyciu (niestety), że żywica jest klejąca i brudzi, ale pięknie pachnie itp itd
      Po za tym pozwalam Marcie obierać i kroić np pieczarki małym nożykiem. Wie że może tylko jak zapyta a ja pozwolę. Wie że dużo rzeczy dzieci mogą robić tylko przy rodzicach, nie dlatego że mama inaczej nie pozwala, ale dlatego że tak jest bezpieczniej.
      Acha, myślę że warto dzieciom pokazywać i objaśniać sprawy dla nas oczywiste. A to po to żeby ułatwić dziecku naukę i kontakty z otoczeniem. Np moja koleżanka-nauczycielka z przerażeniem opowiadała że w czwartej klasie dzieci nie rozumiały pojęcia 'kilogram'. Mówiły że przecież nie robią zakupów więc skąd mają wiedzieć. Może ta lista 'obowiązkowych' doświadczeń siedmiolatka powinna dać nam do myślenia z czym zapoznać nasze dzieci. Być może my, mamy powinnyśmy uzupełniać ją o nasze spostrzeżenia...
      pozdrawiam serdecznie
      anóla - mama Marty i Magdy
    • alicja19782103 Co siedmiolatek wiedzieć powinien? 23.10.08, 15:29
      przeczytałam i jestem w szoku. Jestem mamą siedmiolatka, osoba badz osoby ktore
      wymyslily ta liste jestem przekonana ,ze nie mialy do czynienia z siedmiolatkiem.
      • pelapa Re: Co siedmiolatek wiedzieć powinien? 24.09.10, 12:08
        Moje doskonale znają wyzwiska, ciągle mówią do siebie czule "ty głupku" Tylko musze jeszcze wpechnąć je do strumienia. Potem z całą pewnosci doświadczą bycia pod czyjąś opieką w niegroźnej chorobie. Jak zaczną sprawdzać puls u psa lub przekrajać pestki to przyda się znalomość telefonów alarmowych. Jaki jest telefon na pogotowie weterynaryjne? wink
    • i.r Co siedmiolatek wiedzieć " powinien "? 15.08.11, 22:52
      Hm, byłam ciekawa, ilu rzeczy moje dziecko nie potrafi i co to za niesamowita lista ... Nie ma tu żadnego szczególnego punktu. Mój siedmiolatek W tej chwili jest z dziadkami nad jeziorem, pod namiotem. Zachwycony zrelacjonował mi dziś, że skakał z pomostu do wody oraz " kierował łódką ". Świetnie pływa - tato chodzi z nim na basen odkąd skończył roczek. Skacząc do wody robi już salto, którego uczy się na akrobatyce. Włazi na drzewa, jeździ na hulajnodze, rolkach, rowerze bmx zarówno po parku jak i po parkourze. Nigdy nie krzyczę: zejdź, nie wolno, wolniej etc. Czasem: uważaj! A, i na nartach. W zeszłym roku zjeżdżając z góry ( bynajmniej nie ośla łączka) na kreskę krzyknął: tato, nie zdążę ominąć tej hopki! - choć mógł spokojnie to zrobić - wjechał na nią i skoczył. Mąż niemal dostał zawału. Z wujkiem chadza na ściankę. Uwielbia małpie gaje. Na 7 urodziny dostał nowy, większy i szybszy od poprzedniego crossowy motor i szaleją z tatą po poligonach. Wakacje spędza pod wspomnianym namiotem, w apartamencie za granicą (Brazylia, Grecja, Tunezja, Egipt i inne) i na kempingu. Dostaje kasę i wychodzi z domu kupić sobie loda do pobliskiego sklepu. Zrobi sobie sam jajecznicę, kanapkę, herbatę. Piecze ze mną ciasta, pomaga mi kroić warzywa na sałatkę, roluje sushi i je pałeczkami. Ma kolekcję scyzoryków. Wymienia baterie w zabawkach swoich i młodszego brata. Świetnie gra na PS, ja nie ogarniam wink tego tematu. Potem ku mojemu zdumieniu świetnie kieruje samochodem siedząc na moich kolanach. Czyta i pisze, choć muszę go mocno zachęcać niestety. Pisze do nas liściki w formie komiksów. Sam dzwoni do babci pogadać, włączy każdy sprzęt w domu, włącznie ze zmywarką. Babcia nauczyła go wszystkich telefonów alarmowych. Z babcią szyją stworki potworki, tak tak igłą i nitką. Niania nauczyła go fikołków na trzepaku jak miał 5lat i teraz fika lepiej ode mnie uncertain ale ja wciąż lepiej robię gwiazdę i kwiat lotosu (mam 36 lat). Nie raz wrzucił złotówkę do czapki mima na rynku. O, coś było o strumieniu. Jak miał 3 lata wpadł do naprawdę zasyfionego sztucznego stawiku w ogrodzie, wody tam nie było nawet na pół metra, ale zmarzł bo było to w październiku. I absolutnie nie wierzy mi, że w jego wieku chodziłam sama po lesie i piłam wodę ze strumienia płynącego obok łąki babci. Jak go ochrzanię z byle powodu to mówię - przepraszam, strasznie jestem dziś wykończona. A on: chyba cholernie nawet, mamo. Kar jako takich póki co nie musieliśmy stosować, w przedszkolu czasem jakaś pani nie mogąc go okiełznać rysowała mu na tablicy bombę (serce=dobre zachowanie bomba=złe) ale potrafiliśmy temat przegadać.
      Jest niesamowicie empatyczny. Ostatnio byliśmy w domu, gdzie jest chory po porażeniu mózgowym 20letni chłopak; wygląda dość przerażająco jak dla kilkulatka bo miał rozszczepienie podniebienia, już zoperowane, ale cóż. I mój siedmiolatek podszedł, powiedział cześć, uśmiechnął się. Mama chorego powiedziała mi, że zazwyczaj dzieci są przerażone, uciekają, płaczą. Potem opowiedziałam mu o chorych dzieciach i teraz głaszcze mnie po brzuchu (3 ciąża) i mówi oby dzidzia była zdrowa. Obawiam się tego nadmiaru empatii, za chwilę idzie do szkoły i wciąż reaguje płaczem, jeśli ktoś go uderzy, popchnie, nie potrafi się bronić. A całe przedszkole chodził na karate. Aha, nikt go do tych wszelkich zajęć nie zmusza. On ma wręcz pretensje, że nie chodzi na tenisa i bardzo chce zapisać się na treningi piłki nożnej. Lubi dyplomy ale nie ma afery, kiedy nie jest na 1 miejscu. Zna bajki Andersena nawet "o dziewczynie, która podeptała chleb". Wie, że w Somalii umarło 400tys dzieci. Założyliśmy konto w portalu społecznościowym, żeby grać w hodowanie rybek (namawia nas na akwarium).
      I mogłabym tak dłuuugo wymieniać i nie chwalę się. To zupełnie normalne umiejętności wynikające ze spędzanego z dzieckiem czasu. Jest otoczony ludźmi, którzy go uczą, wspierają i każdy ma coś innego w zanadrzu czy to ja, czy mąż czy dziadkowie czy nawet niania.
      • tolka3 Re: Co siedmiolatek wiedzieć " powinien "? 16.08.11, 17:59
        Oj tam, jednak trochę się chwalisz, ale też masz czym wink
        No cóż... nie ukrywam, że zazdroszczę. Zazdroszczę posiadania owych dziadków, wójków, niani, którzy kochają/lubią/potrafią spędzać z dzieckiem mądrze czas. Zapewniam, że bez tego sztabu ludzi wokół Was, to wszystko nie jest już takie proste. A nie posiadając ani jednego dziadka, ani jednej babci, nie mając cioć i wójków, którzy mieliby ochotę spędzić z dzieckiem trochę czasu i urozmaicić życie maluchowi, to jest nawet dość trudne (nie twierdzę, że nie jest możliwe).
        To wg mnie klucz do sukcesu: "Jest otoczony ludźmi, którzy go uczą, wspierają i każdy ma coś innego w zanadrzu czy to ja, czy mąż czy dziadkowie czy nawet niania." I właściwie to swoją wypowiedzią pogłębiłaś dół, który dopadł mnie już jakiś czas temu i który pogłębia się za każdym razem, gdy widzę zadowolone maluchy pod opieką dziadków. A myślałam, że ten dół już większy być nie może... Bo od jakiegoś czasu zastanawiam się, jak to zrobić, by dzieci poznały tę różnorodność (opinii, myśli, zachowań, zainteresowań, pasji, zainteresowań), mając na co dzień i od święta tylko rodziców.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja