Przedszkole - konieczne czy nie?

06.09.05, 19:14
Specjalnie umieszczam ten wątek na Wychowaniu, bo z tego co się zorientowałam,
na Przedszkolach moje pytanie byłoby retoryczne. Synek ma skończone 3 lata i
było dla mnie oczywiste, że od września pójdzie do przedszkola. Myślałam, że
dobre przedszkole jest lepsze niż zmieniające się nianie (niestety nie
mieliśmy szczęścia do jednej i tej samej), że powinien nauczyć się liczyć z
innymi (jest jedynakiem i na razie pozostanie nim). Mija właśnie tydzień
integracyjny i już to dla mnie takie oczywiste nie jest. Rozumiem rodziców,
którzy muszą zapewnić swojemu dziecku opiekę w czasie, kiedy pracują i jestem
wdzięczna losowi, że mogę pracować w domu, nawet jeżeli to też ma swoje minusy
(jak wszystko w życiu).
Po tygodniu integracyjnym, kiedy mogłam razem z synkiem być w przedszkolu, mam
wrażenie, że najchętniej posłałabym dziecko do przedszkola za dwa lata (na
pewno nie teraz), głównie w celach socjalizacyjnych.
Moje uwagi są takie. Na pewno musi liczyć się z innymi dziećmi, ale nie tylko
pod tym względem, że trzeba komuś ustąpić, czy obronić własne zdanie, ale
również pod tym, że zajmuje się jakąś zabawą, idzie mu dobrze, ale trzeba
skończyć, bo właśnie siadamy w kółku i śpiewamy piosenkę. W ogóle dzieci sporo
w tym przedszkolu siedzą (powód: jest mała sala) i mało się ruszają, a
zwłaszcza w porównaniu z domem. Moim zdaniem trzylatek, jeżeli ma ochotę
pobawić się w skakanie, to powinien móc to zrobić, a nie właśnie siedzieć
przez kwadrans, bo tu czytamy książeczkę.
I tak jest ze wszystkim prawie, z sikaniem, z jedzeniem, siku nie pójdziesz
zrobić teraz, bo łazienka jest zajęta, bo pani jeszcze nie skończyła oglądać
rysunku Kazia, itp. (sam jeszcze nie potrafi się obsłużyć od początku do
końca). Jedzenie na gwizdek, kiedy jest pora posiłku (chodzi o drugie śniadanie).
Tak samo drażni mnie wielka waga, jaką panie przedszkolanki przywiązują do
tego ,co robią z dziećmi. Mianowicie, w tym przedszkolu (jest ono czynne 4
godziny) nie wychodzi się na dwór z dziećmi. Powodów jest kilka, ale jako
jeden z nich pani podała, że kiedyś tam, kilka roczników wstecz, padło takie
pytanie w kierunku rodziców, czy chcą, żeby ich dzieci wychodziły na dwór w
czasie przedszkola, i rodzice odpowiedzieli, że nie, bo to taki ciekawy
program, że szkoda tracić. No więc byłam świadkiem tego wielce ciekawego
programu i doszłam do wniosku, że moje dziecko ze mną, a nawet z nianią, kiedy
ja pracuję, ma superprogram do kwadratu w takim razie. (Aha, do przedszkola
nie wolno się spóźniać, czyli np. nie mogę dziecka przyprowadzać zawsze na
10.30 ze względu na ten program właśnie. No więc jak na przykład wyglądał ten
program dzisiaj: najpierw dzieci się bawią i czekają aż przyjdą wszyscy (żeby
nikt nie uronił nic z programu), potem piosenka zapoznawcza od 7 dni ta sama
(moim zdaniem nudna), potem ta sama wyliczanka, a potem pani przeczytała
dzieciom bajkę o czerwonym kapturku i kazała narysować czerwonego kapturka.
Rozdała kredki, a w niektórych koszyczkach brakowało czerwonej. No jestem
zbudowana. Taką rzecz zrobiła!!! No ludzie, bajkę przeczytała. Tak jakbym ja
dziecku nie czytała bajek i nie rysowała z nim. A, i jeszcze nie miała czasu
spojrzeć na rysunek każdego dziecka.
Reasumując, żeby nikt nie myślał, że atakuję tu koncepcję posyłania dziecka do
przedszkola. Sama bym tak zrobiła, gdybym musiała iść do pracy i jeszcze raz
podkreślam, że dziękuję Bogu, że nie muszę, natomiast dla mnie to są trochę
koszary i wszystko na gwizdek. Nic dziwnego, że dzieci płaczą. Oczywiście nie
lekceważę elementu socjalizacji, ale uważam, że nie jest to konieczne w aż
takim zakresie w wieku 3 lat.
Bardzo mnie interesują opinie innych rodziców, którzy nie posłali swojego
dziecka do przedszkola tak wcześnie, a mieli jedynaków, jeżeli tacy są.
Oczywiście chętnie się zapoznam też z innymi opiniami.

Pozdrawiam,

Jogo
    • lola211 Re: Przedszkole - konieczne czy nie? 06.09.05, 19:59
      Mam jedynaczke, do przedszkola nie chodzila, jesli nie liczyc 2 miesiecznego
      epizodu w wieku 4 lat.W tamtym roku zaliczyla zerówke, teraz poszla do 1 -szej
      klasy i jest barzo dobrze rozwinieta pod kazdym wzgledem.Nie ma problemu ani z
      nauka ani z kontaktami miedzyludzkimi- jest towarzyska, lubiana, potrafi sie
      dzielic(co niektorym wydaje sie niemozliwe u jedynaków).
    • morelee Re: Przedszkole - konieczne czy nie? 06.09.05, 20:45
      Pewnie że nie koniecznie. My tez mieliśmy nieudaną próbę w wieku 3 lata. Ja też
      pracuję w domu, czasem jest ciężko, ale jakoś idzie. W Twojej sytuacji, jeśli
      dziecko zdecydowanie nie chce do przedszkola albo nie jesteś przekonana do
      programu przedszkola, to poczekajcie. Ta socjalizacja w wieku trzech lat może
      się równie dobrze odbywać w przydomowej piaskownicy.
    • jola_ep Re: Przedszkole - konieczne czy nie? 06.09.05, 20:58
      > Tak samo drażni mnie wielka waga, jaką panie przedszkolanki przywiązują do
      > tego ,co robią z dziećmi. Mianowicie, w tym przedszkolu (jest ono czynne 4
      > godziny) nie wychodzi się na dwór z dziećmi.

      Jak dla mnie jest to poważny argument przeciwko temu przedszkolu. Moja córka też
      chodziła do takiego. Dzieci muszą codziennie być jak najwięcej na świeżym
      powietrzu. Mój synek chodzi teraz do innego przedszkola - wybrałam je, choć te
      pierwsze jest tuż pod moim blokiem. Tu pani od razu zapowiedziała, że niemożliwe
      jest spełnienie życzenia rodziców, aby dziecko nie wychodziło na dwór - dzieci
      wychodzą, a ona nie może tych paru zostawić samych w sali. Rzeczywiście przez
      cały rok wychodzili zawsze - o ile nie padał deszcz i nie było zawieji. Teraz
      jest piękna pogoda i prawie cały czas spędzają na podwórku. Maluszki też smile))
      Pan Czesio - pracujący w przeszkolu - wybudował im takie fajne małe domki wink

      Przetestowałam - jeśli mój synek był codziennie na podwórku, to chorował
      mniej/słabiej niż jak go trzymałam w domu.

      > Reasumując, żeby nikt nie myślał, że atakuję tu koncepcję posyłania dziecka do
      > przedszkola.

      Znana mi koncepcja mówi, że do przedszkola powinny trafiać pięciolatki (młodsze
      dzieci też oczywiście mogą smile )Trochę to się sprawdza - mniej więcej od 4,5 lat
      zauważyłam, że mojemu synkowi przestała wystarczać niania, szczególnie jak
      starsza siostra była w szkole.

      > Bardzo mnie interesują opinie innych rodziców, którzy nie posłali swojego
      > dziecka do przedszkola tak wcześnie, a mieli jedynaków, jeżeli tacy są.

      Nie mam jedynaków... Moja córka chodziła w wieku 3 i 4 lat, ale się nie
      zaadaptowała. W wieku 5 lat siedziała w domu. Poszła do zerówki i wtedy
      doskonale się tam odnalazła. Synek poszedł dopiero jak miał prawie 5 lat. Przez
      parę dni płakał, potem czasem uciekał spod drzwi sali, na początku raczej
      siedział na ławce niż się bawił. Ale to nic w porównaniu z tym co przeżywałam z
      jego starszą siostrą (ona płakała przez miesiąc, a i potem po każdej chorobie
      jej się to zdarzało).

      Weź też pod uwagę choroby dzieci. Ja z moją trzylatką przeżyłam horror przez
      pierwszą zimę przedszkola. U synka już nie było aż tak źle - chorował, ale
      obeszło się bez antybiotyków.

      Moim zdaniem trzylatki nie potrzebują jeszcze przedszkola - chyba, że trafi nam
      się egzemplarz lubiący towarzystwo, a przedszkole będzie ciepłe i przyjazne
      dzieciom. Jeśli Ci się nie podoba, to albo poczekaj rok, albo poszukaj innego.
      Ja tak zrobiłam i nie żałuję.

      Pozdrawiam
      Jola
    • emi28 Re: Przedszkole - konieczne czy nie? 06.09.05, 21:03
      Mój synek własnie debiutuje w przedszkolu - w grudniu skończy pięć lat. Uważam,
      że wszystko zalezy od dziecka. nasz jest wrażliwcem, bardo sie wszystkim
      przejmuje i wcześniejsze wysłanie byłoby z krzywdą dla niego, zrsztą podobnie
      jak u Ciebie nie było takiej potrzeby. W tej chwili jest ok. Przedszkole super,
      pani opiekuńcza, są dużo na podworku. Leoś je zaakceptował bez większych
      problemów. Wcześniej staraliśmy się zapewnić mu kontakt z rówieśnikami nie
      tylko na podwórku, ale i na zorganizowanych zajęciach - akademia przedszkolna,
      angielski, ale wszędzie z nami. Nie jestem zwolenniczką socjalizowania
      trzylatków w przedszkolu za wszelką cenę. To jeszcze naprawdę małe dzieci. Za
      rok czy dwa będzie mu zdecydowanie łatwiej. A nie wychodzenie na dwór jest
      conajmniej dziwne.
    • mamaisynek2 Re: Przedszkole - konieczne czy nie? 07.09.05, 01:37
      My także z moim 3,5 latkiem mamy właśnie debiut przedszkolny w prywatnym
      przedszkolu, no i sad(( Nasze pierwsze doświadczenia są następujące:
      Wspaniałe przedszkole, fajne przedszkolanki, dzieci spędzają dużo czasu na
      dworze, mamy mogą towarzyszyć dzieciom w tych pierwszych dniach, a nawet tak
      długo aż dziecko się zaaklimatyzuje. Korzystam z tej okazji i jestem w
      przedszkolu cały czas z dzieckiem. Dziecko lubi przedszkole,uwielbia dzieci,
      ale pod jednym warunkiem: ŻE JESTEM CAŁY CZAS PRZY NIM. Niestety synek nie
      pozwala mi nawet na chwilę zniknąć mu z oczu. Robiłam już małą próbę
      (kilkunastominutowe wyjście z przedszkola) i panie dzwoniły do mnie, że nie
      mogą sobie z synkiem poradzić sad Dziecko wołało mnie, płakało i dało wyraźnie
      do zrozumienia, że nie jest gotowe na żadne rozstania. Jaki z tego wniosek:
      idealną sytuacją jest kiedy w tym wieku dziecko moze korzystać z dobrodziejstw
      przedszkola a jednocześnie mama może być obok, by dziecko czuło się
      bezpiecznie. Ale to raczej nie jest możliwe u 3 latka, zwłaszcza takiego jak
      mój synek, który jest ze mną bardzo silnie związany, bo cały dzień zwykle
      spędza ze mną.
      W tej chwili przestaję widzieć sens przebywania z dzieckiem w tym przedszkolu,
      i tych prób aklimatyzacji m.in. z następujących względów:
      1. Ani dziecko ani przedszkolanki nie są zainteresowane nawiązywaniem bardziej
      poufałych kontaktów, kiedy dziecko ma przy sobie mamę.
      2. Wprawdzie dziecko chętnie nawiązuje kontakty, nie jest nieśmiałe,
      zaprzyjaźnia się z dziećmi i przedszkolankami, ale ja jestem niezbędna we
      wszystkich kryzysowych sytuacjach jak: zmęczenie zabawą, senność, potrzeby
      fizjologiczne. Zatem co zrobić? - albo będę z nim tak uczęszczać do przedszkola
      jako etatowa mama-półprzedszkolanka (bo inne dzieci zaczynają się też do mnie
      garnąć) albo odpuszczę sobie na jakiś czas i spróbuję, kiedy dziecko będzie
      bardziej dojrzałe do rozstań i podporządkowania się zasadom przedszkolnym.
      NASUWAJĄCE SIĘ WNIOSKI:
      1.Wydaje mi się, że w zupełności by mu starczyły spotkania z dziećmi raz albo
      dwa w tygodniu na jakichkolwiek innych zajęciach (angielski albo muzyka), czy
      na placu zabaw- w ramach socjalizacji i uczenia się nowych rzeczy.
      2. Sama jestem w stanie wiecej go nauczyć niż przedszkole, bo te książeczki
      które oni mają przerabiać i tak sami przerabiamy, dziecko umie nawet więcej niż
      jest przewidziane na jego wiek (zna literki, cyferki, sporo słówek po
      angieslku, ma ciekawy światopogląd i jest wygadany)
      Kolejna rzecz, która mnie na ten moment bardzo zniechęca do "akcji-przedszkole"
      to fakt, że po tych kilku dniach od debiutu bardzo się rozchorował i nie obyło
      się bez antybiotyków. Prezent w postaci wirusa otrzymał rzecz jasna w
      przedszkolu.
      • renika5 Re: Przedszkole - konieczne czy nie? 08.09.05, 17:47
        Jestem mama trzylatka, oczywiscie poszedl do przedszkola i po dwoch dniach byl
        chory. Zrezygnowalam na razie, jeszcze nie pracuje wiec moge mu poswiecic czas.
        Przeżyl te krotkie rozstania bardzo, podobnie jak ja. Moj wniosek jest taki: to
        sa naprawde male dzieci potrzebuja rodzicow domu i kolegow do zabawy na kilka
        chwil w piaskownicy na podworku. Czeka je jeszcze tyle stresow w zyciu, po co
        im go na starcie fundowac.
        • saba76 co do chorowania 09.09.05, 09:48
          Wiem ,ze jest to przerażające ,ale wcześniej czy później te dzieci przejdą te
          choroby w zmożonym tępię. Moja córa tak że przeszła w wieku 3lat w
          przedszkolu ,za rok pójdzie 2ga i wiem ,ze będąc w domu puszcze ja na 5h ,a w
          4latkach spokojnie będę mogła powracać do pracy. Starsza jest teraz w szkole
          w „0” przeszła wszystkie zakaźne choroby w przedszkolu i mamy spokój z
          chorobami wiec w szkole z tego powodu nic nie straci. Teraz jest okres
          jakiegoś” wirusa” i zauważyłam ,ze dzieci które chodziły do przedszkola
          trzymają się odpukać, a może dlatego ,ze większość ich mam poznała homo opatie,
          albo dziecko nabrało tej odporności w przedszkolu. Jak zaczęły się 1wsze
          zachorowania w klasie( wtorek-3jka dzieci grypa) zaczęłam podawać mojej córce
          Bioaron a drugiej Echinasol, są to syropki ,dlaczego każdej co innego – bo
          mamy rożne organizmy ,ale poznałam i wypróbowałam to –u nas działa.

          Każde dziecko czy to w 3 czy 4 czy w „0”rowce wychowuje to, bo spotka się z
          grupą ,gdzie jest większa szansa na chorobę.


          dobry pediatra ,i mozna naprawde przechtrzyć chorobe jeszcze na samym początku.
    • madi75 Re: Przedszkole - konieczne czy nie? 07.09.05, 09:27
      Przed wszystkim powinnaś zmienić przedszkole, to skandal, żeby dzieci nie
      wychodziły pobawić się na powietrze, po drugie z tego co opisałaś to w/w
      przedszkole jest jakieś dziwne. Moja córa jak chodziła do przedszkola (a było
      to jakieś 5 lat temu) codziennie przychodziła po śniadaniu ( bo nie chciało mi
      sie wstawać o 8-mej rano) i odbierałam ją kiedy chciałam a nie kiedy skończy
      się plan zajęć. Po drugie sama musisz zdecydować czy chcesz juz posłać swojego
      malucha do przedszkola. Moja córa też jest jedynaczką, też siedziałam w domu, a
      do przedszkola poszła w wieku 3-ch lat. Też obawiałam się czy aby to nie za
      wcześnie, ale jako, że przedszkole było naprzeciwko naszego domu a córa bardzo
      chciała do dzieci, posłałam ją. Przez pierwsze dni co jakis czas w ciągu dnia
      zagladałam do niej i odbierałam ją przed drzemka poobiednią, ale po tygodniu
      kiedy oświadczyła mi, że czemu ja tak szybko zabieram do domu bo ona fajnie się
      bawi, odbierałam ją juz normalnie po 15-tej. Bardzo lubiła tam chodzic, fajne
      panie, miła atmosfera i fajne zabawki. Musisz sama zaobserwować czy maluch chce
      tam być i czy mu sie tam podoba. Ale pamietaj przedszkole jest dla dzieci ale
      nie dzieci dla przedszkola.
    • katarka Re: Przedszkole - konieczne czy nie? 07.09.05, 10:18
      W normalnym panstwowym przedszkolu calodziennym plan dnia jest mniej wiecej
      taki:
      zbieranie sie (w tym czasie wolna zabawa lub pod kierunkiem pani), sniadanie,
      potem CZESC PROGRAMOWA od ok. 9.15-10.30, potem wyjscie na dwor/zabawa w
      sali/rytmika, obiad po 12.00, potem lezakowanie/czytanie ksiazeczek/rysowanie,
      podwieczorek i zabawa w sali/wyjscie na dwor.

      Przyprowadzenie dziecka na samo sniadanie lub po i pozostawienie go na minimum
      programowe zajeloby poltorej godziny. Pozostaly czas to zabawa, przygotowania
      do obiadu. Nie rozumiem jak dzieci, zwlaszcza takie male ktore nie sa w stanie
      na dluzej sie skupic, maja miec program 4 godzinny. Z tego co wiem to w
      maluchach panie sadza ze 15 min. sluchania bajki, czy przeprowadzenia
      zorganizowanych zajec to juz sukces.

      Do czego zmierzam:
      Przedszkole duzo daje, ale pod warunkiem ze niepotrzebnie nie przeciaza
      dziecka. Ja bym posylala na twoim miejscu dziecko do przedszkola, ale do
      takiego ktore jest moze mniej przeladowane super fajnym programem a bardziej
      pozwala na zwykla zabawe dzieci, wlasnie z dowolnie wybranym dzieckiem, lub w
      malej grupie, jak sobie dziecko wybierze. Nie podoba mi sie w tym waszym
      przedszkolu za krotki czas na zabawe, niewychodzenie na dwor, lazienka zajeta?
      (u nas w kazdej grupie sa 3 kabiny) a w maluchach pani nauczycielka i pani
      pomoc wlasnie do ocierania lez, przytulania, pomagania w lazience w jedzeniu i
      ubieraniu sie.

      No i pamietaj tez o jednym - przedszkole spelnia funkcje socjalizujaca, czyli
      uczy dzieci zasad panujacych w grupie, wiec nie tylko zasad wspolnej zabawy i
      bawienia, ale tez poczekania na swoja kolej (kiedy pani obejrzy moj rysunek),
      uczy skupienia na coraz dluzszy okres czasu uwagi (w czasie zajec), uczy jak
      sie zachowac na zorganizowanych zajeciach (nie mozna wtedy biegac po sali, choc
      do toalety na pewno mozna), jest czas na zabawe, jest czas na skakanie - mysle
      ze panie nie ingeruja w zabawe dzieci w tzw. wolnym czasie. To sa tez wazne
      umiejetnosci.
    • judytak Re: Przedszkole - konieczne czy nie? 07.09.05, 10:26
      przedszkole dla trzylatka nie jest żadną koniecznością

      z drugiej strony, moje osobiste dzieci (sztuk 3) w tym czasie już śmiertelnie
      się nudziły z nianią/babcią, będąc ze mną też roznosiły dom z nadmiaru energii,
      a wysłanie ich do przedszkola owocowało skokowym rozwojem (nie intelektualnym,
      to mają "z domu", a takim w kierunku "wydoroślenia", samodzielności,
      odpowiedzialności, gotowości do kompromisu zamiast "ja chcę" itp.)

      a jeszcze z trzeciej strony, ja umyślnie nie wnikam w "program" realizowany w
      przedszkolu, bo wiem, że ja za stara jestem i za wymagająca, a przecież to nie
      mi ma się w przedszkolu podobać, tylko dziecku ;o)
      więc jeśli dziecko mi nie zgłasza jakichś mocnych zastrzeżeń, a po kilku
      miesiącach zażąda, żebym go "nie odbierała tak wcześnie, bo nie zdąży się
      pobawić z Michałem", to uznaję, że wszystko OK

      jednak, dla mnie też jednym z najważniejszych funkcji przedszkola jest to, żeby
      dzieci wychodziły na dwór
      bo wtedy ja już nie muszę (tzn. mogę, jak mi pasuje, ale jeśli mi nie pasuje,
      bo mam po południu inne obowiązki, to musu nie mam)

      i jeszcze: nie można oceniać, jak wygląda życie w przedszkolu, na podstawie
      pierwszego tygodnia u maluchów, to bardzo nietypowy czas
      gdzieś w listopadzie, to już tak...

      podsumowując, jak bym w twoim miejscu darowałabym sobie przedszkole, jeśli
      dziecko wyraźnie do przedszkola chodzić nie chce, szukałabym takiego, które mi
      bardziej pasuje, i zapisałabym tam dziecko np. od wiosny

      a jeśli dziecko do tego przedszkola chodzić lubi, chce, to bym się zdała na
      jego ocenę, może za 2 miesiące zorganizowałabym sobie "kontrolne podglądanie"
      grupy w czasie zajęć, jedyne, o co bym się usilnie starała, to kwestia
      wychodzenia na dwór, przecież nie musi to być "wypasanie" dzieci w piaskownicy,
      może być najwartościowszą częścią "programu", obserwacja roślin, zwierząt,
      chmur, zmieniających się pór roku, tudzież życia miasta, pojazdów, pracę
      policjanta, ogrodnika w parku, listonosza, itp. itd.
      chociaż, jeśli to tylko 4 godziny, to też nie warto kruszyć kopii, bo całe
      popołudnie przed tobą ;o)

      pozdrawiam
      Judyta
    • saba76 Re: Przedszkole - konieczne czy nie? 07.09.05, 10:44
      Moja córeczka już w wieku 3lat poszła do przedszkola na 5h
      Szłyśmy na 7,30 tak ,żeby na godz. 8 ( na „gwizdek” zdążyć na śniadanie ,co
      dzieci traktowały jako cos normalnego ,bo przewiesz każdy o rożnej porze nie
      może jeść bo to dezorganizuje grupę -i popieram. Później od końca śniadania do
      mniej więcej 9 dzieci miały wolne zajęcia ,swobodne zabawy , do godz. 11,30
      zadania grupowe: rysowanie z tematem zajęć, czytanie, rozwiązywanie zagadek,
      uczenie się piosenek wierszyków. Godz. 11.30 do 12 to przygotowywanie się do
      obiadu -sprzątanie wspólne sali, mycie rąk -ogólnie toaleta. „ gwizdek” 12 i
      obiad, po obiedzie były zajęcia ciche ,drzemka dzieci leżakujących ,a dalej już
      nie wiem bo córa szła do domu.
      Tak było w 3,4 i 5latkach. Uważam ,ze nauczyło to moja córkę zachowania w
      grupie, patrzenia na innych i sumienności.
      Dzieci także wychodziły w ładną pogodę o każdej porze roku na spacer do
      pobliskiego lasu, czy na plac zabaw i nikt tu nie pytał rodziców o zgodę ,chodź
      zdążały się nad opiekuńcze matki/ babcie które sprzeciwiały się bo dziecko
      zachoruje.

      Teraz córa jest w szkole w klasie ‘0” umie zachować się gdy pani prosi o
      spokój, umie słuchać nauczyciela i pracować w grupie i to jest b. ważne.
      Uważam ,ze każde dziecko mniej więcej od 4roku życia powinno chodź na 5h godzin
      chodzić do przedszkola jest to z pozytkem dla niego i przyszłych nauczycieli w
      szkole.
    • aniask_mama Re: Przedszkole - konieczne czy nie? 07.09.05, 11:09
      Mój syn (jedynak) poszedł do przedszkola w wieku 3,5r. Powód był podstawowy
      taki, ze był strasznym dzikusem: bał się dzieci, ludzi w ogóle.
      Znalazłam przedszkole, w którym na początku mogłam być z dzieckiem. Mały
      spokojnie nauczył sie tam zasad (wc, mycie rączek, samodzielne jedzenie - choć
      mnie się wydawało, że to prawie niemożliwe) i... w sumie cały rok przedszkolny
      przechorował crying więc wiele z tego przedszkola nie było.
      Mogłam go puścić rok później - bo nie było konieczne, ale widziałam, że ten
      pierwszy rok był takim przełomem w uspołecznianiu się, sporym etapem
      w "odmamusianiu się" wink.
    • joola5 Re: Przedszkole - konieczne czy nie? 07.09.05, 12:17
      A ja się z tobą zgadzam w całej rozciągłości.
      Jestem po dwudniowej próbie przedszkolnej, moje 2,5 letnie bliźniaki baaaaardzo
      chciały chodzić, nawet uczęszczały na wakacyjny dyżur, ale zawsze z mamą.
      Rokowały jednak dobrze, ale po tych dwóch dniach rezygnujemy z kilku powodów.
      Po pierwsze 2,5 latek to naprawdę mały człowieczek ( tzn jak musi zostać w
      przedszkolu, to musi ), po drugie ja też pracuję w domu, więc dzieci spokojnie
      mogą być z mamą.
      Następna sprawa to ten " rygor gwizdkowy ", gdzie spacer to dreptanie w parach
      po przedszkolnym ogródku, bo maluchy muszą się nauczyć chodzić w parach (sic!).
      Wszystkie dzieci wtedy tęsknym wzrokiem patrzą na mijane zjeżdżalnie,
      drabinki...
      To przerywanie i składanie najfajniejszej zabawy, bo jedzenie / mycie łapek /
      soczek etc. ( odpowiednie wstawić ).
      Kolejny dzień to wyjście do piaskownicy, wszystkie dzieci muszą te 30 minut w
      piasku odbębnić, choć kroczek dalej jest drabinka, ale nie wolno! Nie wiem
      czemu i nie rozumiem.
      Na zakończenie dodam jeszcze chłopczyka, któremu płynęło z noska, miał lekką
      temperaturę i po tych dwóch dniach po 5 godzin moje maluchy zaczęły kichać " na
      sucho " na razie, ale zawsze...

      My spróbujemy za rok.
      Pozdrawiam
      • iwonanowak1 Re: Przedszkole - konieczne czy nie? 07.09.05, 15:22
        A ja uważam że wszystko zależy od dziecka. Mój smyk ma 3,5 roku i poszedł
        właśnie do 1 grupy. Ale już w zeszłym roku chodził do żłobka. Niestety nie
        miałam tyle szczęścia, że mogłam zostać z nim w domu i chciał czy nie chciał
        było to zło konieczne-tak wtedy myślałam. Pierwszy tydzień był cudowny bo
        wszystko go interesowało, dwa następnę ciut gorsze a 3 kolejne-tragedia.
        najgorsze były ranki i rozstanie.Potem zaczęły się comiesięczne choroby i
        zaziębienia. Przetrwaliśmy żłobek i trochę ze strachem myślałam o przedszkolu.
        Ale na całe szczęście mój dziubek WYDOROŚLAŁ i nie mógł się doczekać pierwszego
        dnia. Teraz chodzi dumny jak paw, że jest już przedszkolakiem, biegnie tam jak
        na skrzydłach i nie może się rozstać z ciociami i kolegami. Dodam też, że
        koleżanka ma synka w identycznym wieku i niestety w zeszłym roku się nieudało
        posłać go do żłobka. Nasze bąki rozwijały się prawie tak samo a po roku
        spędzonym w żłobku u mojego dziecka widać kolosalną różnicę w rozwoju-mowy,
        zainteresowań i podejścia do innych dzieci. Tak wię mimo, że było ciężko uważam
        że naprawdę warto...
        • kasska0 Re: Przedszkole - konieczne czy nie? 07.09.05, 15:55
          Cześć, rzadko zabieram głos, ba ostatnio nie było mnie tu b. dawno. Właśnie
          weszłam na wychowanie i pierwszy wątek, który mnie niejako wezwał do tablicy i
          oczywiście wasze wypowiedzi. Podzielam opinię iwonanowak1, ale większość mam
          chyba chce wychować dzieci na osoby, wokół których świat się będzie kręcił. Nie
          jestem zwolennikiem zimnego wychowu, ale troszkę realnego spojrzenia na
          sytuację.
          Dziecko w domu z mamą, babcią czy nianią nie nauczy się tego co w tym czasie
          dziecko w przedszkolu, ponieważ:
          1. mama nie ma na to czasu bo w domu zawsze jest coś do zrobienia, nie mówiąc
          już o mamach,które pracują w domu
          2. dziecko dziczeje jak nie ma kontaktu z rówieśnikami no chyba że na podwórku,
          ale ile się siedzi na placu, jeśli jest
          3. dzieci uczą się wzajemnie samodzielności i życia w grupie
          Tak się akurat złożyło, że mój synek (dziś 3 lata i 8 m-cy) od 6-tego miesiąca
          życia był u niani, i to nie niania przychodziła do niego tylko my woziliśmy go
          do niani, taki akurat był układ, niania - super człowiek opiekowała się nim
          ponad rok.
          Jak miał 1 i 8 miesięcy poszedł do żłobka. Udało się go przeprowadzić przez 2
          lata żłobka bez większego chorowania (może z 8 razy), bo trafiłam na dobrego
          lekarza - homeopatę i w tym czasie miał tylko 2 razy antybiotyk.
          Od 1 września poszedł do średniaków do przedszkola. Oczywiście nie było
          najmniejszego problemu z adaptacją, w jego grupie jest 5 dzieci z grupy
          żłobkowej, poza tym 2 znajomych dzieci. Panie super.
          Bogu dziękuję, że tak się to wszystko poukładało i nie żałuję decyzji, że
          musiał iść do żłobka i przedszkola.
          Moje dziecko od dawna jest samodzielne, umie współżyć z innymi ludźmi, nauczył
          się wszystkiego, czego w domu na pewno nie zdążyłabym mu zapewnić. Mam kontakt
          z dziećmi, które siedziały lub siedzą z babkami, pożal się Boże.
          Wiem, że wkładam kij w mrowisko, ale takie jest moje zdanie.
          Wiwat żłobek (ja akurat trafiłam na super zespół, mimo że jeden w mieście)!!!!
          Wiwat przedszkole, jak najwcześniej!!!!
          Pozdrawiam
          Kasia
Pełna wersja