Jak Wasze dwulatki zachowują się w sklepie?

09.09.05, 14:23
Od niedawna moja córeczka zrobiła się bardzo niegrzeczna właśnie podczas
zakupów. Zazwyczaj wszystkiego się domaga. Najgorsze jest to, że zazwyczaj
tego czego jej nie można. Jak jest nie po jej myśli zaczyna płakać i
krzyczeć. Dlatego zazwyczaj jej ulegam dla świętego spokoju. Jednak poza
sklepem kiedy jej tłumaczę - zresztą to samo co w sklepie - to do niej
docierają moje argumenty i zazwyczaj zakupiona rzecz ląduje w koszyku. Chyba
sama jest sobie winna, że jej zbyt często ulegam...
Ale jak się zachować w momecnie kiedy ona wpada w histerię??
    • ewis Re: Jak Wasze dwulatki zachowują się w sklepie? 09.09.05, 15:22
      Moja mała (20mcy) nie histeryzuje ale musi się wybiegać bo nie cierpi być
      unieruchomiona.

      Staraj się unikać sytuacji histeriogennych np.: rób z nią tylko szybkie zakupy,
      a na dłuższe idź sama albo z obstawą czyli kimś kto się dzieckiem zajmie.
      Jak bierze rzeczy z półki - odkładaj na miejsce albo każ jej odkładać. Tłumacz
      że tego nie planowałaś kupić, że nie potrzebujecie... Wszystko spokojnie i
      stanowczo, bez krzyków itp. I nie kupuj nic czego nie planowałaś - konsekwentnie.

      A jeśli już wyje i się wije to zabierz delikwentkę i wróć do domu bez zakupów. A
      potem idź bez niej na te zakupy i wytłumacz, że nie możesz jej zabrać, bo się
      niegrzecznie zachowała w sklepie. Następnym razem ją zabierzesz, ale tym razem -
      nie!
    • saba76 Re: Jak Wasze dwulatki zachowują się w sklepie? 09.09.05, 16:28
      Sama sobie opowiedziałaś na problem. Częste uleganie dziecku powoduje błędne
      kółko ,a córeczka już wie jak wymusić to co chce od mamy.
      Moja 2latka także próbowała ,ale już mądrzejsza o jedno dziecko(starsza ma
      6lat) mowie stanowczo NIE bez tłumaczenia dlaczego i idę dalej robić zakupy.
      Żeby jakoś to nie rekompensować i nie pokazać ,ze mama jest taka zła... nie
      zawsze ,ale nieraz proponuje np.: Danonki, jakiś jogurcie ,albo owoc i chodź te
      rzeczy normalnie kupuje to decydowanie przez dziecko na co ma ochotę z rzeczy
      wybranych prze zemnie) daje jej satysfakcje podejmowania decyzji.
    • mama.ludzika Re: Jak Wasze dwulatki zachowują się w sklepie? 09.09.05, 18:13
      Trzeba dzieciaczka po prostu przyzwyczaić do pewnych zachowań, a proste to nie
      jest. Wystarczy wyobrazić sobie, jak dzieci cierpią widząc te wszystkie
      wspaniałości na półkach!! smile
      Jeśli mogę poradzić. Podstawowa zasada: wybieraj się z córką, kiedy jest
      najedzona i wypoczęta, w przeciwnym wypadku jakkolwiek będziesz się starać,
      zawsze jakiś numer Ci głodne i śpiące dziecko wywinie. Przed zakupami możecie
      zrobić wielką obrazkową listę zakupów, a mała niech będzie bardzo ważną
      osobistością do przypominania mamie o tym, co ma się znaleźć w koszyku. Wtedy
      poczuje się ważna, potrzebna, nie będzie sie nudzić, a kupowanie makaronu czy
      sera sprawi jej radośćsmile Moje dzieci zawsze były przejęte tą rolą, zwłaszcza,
      gdy mogły coś brać z dolnych półek i wrzucać własnoręcznie do kosza. A po
      zakupach w nagrodę za pomoc i dobre zachowanie można umówić się na coś
      słodkiego albo jakiś drobiazg wcześniej ustalony.
      Powodzenia życzęsmile
    • mamadacja Re: Jak Wasze dwulatki zachowują się w sklepie? 09.09.05, 19:48
      A my naszego synka nauczyliśmy chodzić do sklepu celowo i oglądać, powtarzam
      oglądać zabawkismile Najpierw go nastawialiśmy, że idziemy do sklepu po to żeby
      pooglądać zabawki, potem konsekwentnie szliśmy w regały z zabawkami i mały
      oglądał w rączkach do woli. Jakoś się udało i nie ma bólu jak nie kupimy
      jakiejś zabawkismile Mówimy zazwyczaj, że teraz nie możemy kupić ale za kilka dni,
      jak mały będzie grzeczny jest to możliwe. Zazwyczaj za kilka dni to on już nie
      pamięta o co prosiłsmile Ale jak sobie przypomni, że mu obiecaliśmy to się nie
      wypieramy, tylko, również konsekwentnie, kupujemyuncertain I tak działa w obie strony.
      A jak zabawka jest za droga albo nam się nie podoba to mówimy - ta jest za
      droga albo ta nam się nie podoba, uważamy, że jest zła. Poza tym chodzi z nami
      do sklepu zawsze i wszędzie i jakoś mu to chyba spowszedniałosmile
      Pozdrawiam
    • aleksandrynka Re: Jak Wasze dwulatki zachowują się w sklepie? 09.09.05, 20:00
      u mnie ostatnio jest podobnie. Młody wyciąga ręce do różnych rzeczy na półkach,
      nie raz muszę nieźle wózkiem manewrować, żeby czegoś nie ściągnął smile Bywa, że
      krzyczy, jak chce na przykład tik-taki, ale wychodzę z założenia, że to ja
      ustalam, co kupujemy a histerią nic się na mnie nie wymusi. W 9 przypadkach na
      10 nie kupuję tych tiktaków (ten jeden przypadek to wtedy, kiedy uznaję, ze
      dzisiaj sę zgadzam, nie bądźmy tacy zasadniczy smile ale wtedy od razu mówię OK, a
      nie spieram się z dzieckiem), wrzask ignoruję milczeniem, nie będę dyskutować
      na środku sklepu z dwulatkiem... Mówie: nie kupimy tego, a potem już nie
      reaguję. Szybko płacz przechodzi i można jechać dalej smile
      To, że dziecko się domaga i robi awantury to nic dziwnego w tym wieku,
      natomiast jeśli dalej będziesz jej ulegać dla świętego spokoju, to Ci dziecko
      właśnie tego spokoju przy zakupach nie da. Sama jej przecież pokazujesz zasadę,
      że jak tylko wrzaśnie to zaraz dostaje upragnioną rzecz. Toteż proponuję
      uzbroić się w cierpliwość i samozaparcie i następnym razem olać histerię
      koncertowo, i tak za każdym razem. Ja, jak pisałam, nie jestem ZAWSZE
      konsekwentna, ale generalnie zasady stają się powoli jasne - widzę to po
      zachowaniu syna: afer jest co raz mniej, on sie przyzwyczaja, ze jak
      mówię "nie", to "NIE". I tego się trzymajmy. Nie ma sensu mówić "nie", jak się
      zaraz zrobi na "tak".
    • antonina_74 Re: Jak Wasze dwulatki zachowują się w sklepie? 09.09.05, 21:20
      Zosia chce biegac po sklepie, nie lubi siedziec w koszu. Od niedawna
      wypozyczamy dla niej takie autko z koszem, podoba jej sie kierowanie. Co do
      wrzucania niepotrzebnych rzeczy do koszyka - obrzydliwie niepedagogiczne -
      pozwalam wrzucic, pozwalam ponosic i poogladac (no raczej nie mrozonki ani nic
      co sie od noszenia i ogladania zepsuje ale np. puszke orzeszkow bo fajnie
      grzechocza, plastikowe kuchenne ustrojstwo juz tak) - a przed dojsciem do kasy
      dyskretnie odbieram i odkladam na polke z powrotem, wtedy zwykle Zosia juz jest
      tym znudzona. Wymuszanie nie istnieje u mnie w domu, mam wyjatkowo nietypowe
      dzieci - nie ma "kup mi!" wrecz musze zachecac zeby np. wybrali sobie
      ksiazeczke z polki.
      Sposob na histerie - albo przeczekac (ryzykujesz koleczko lepiejwiedzacych
      gapiow ktorzy stana naokolo i kaza ci "natychmiast dac w tylek") albo odniesc
      wierzgajace stworzenie z miejsca histerii.
      • lidqa Re: Jak Wasze dwulatki zachowują się w sklepie? 10.09.05, 08:27
        co do pytania: skoro dziecko sie nauczylo ze zeby cos dostac trzeba sie
        zachowac w okreslony sposob- bedzie to powtzarzac. Moze to glupie porownanie
        ale nawet pies wie ze jesli za "siad" dostaje cos dobrego to trzeba ten "siad "
        robic. WLasciwie to masz trudniej bo juz dziecko to wie i musisz oduczyc
        zamiast po prostu nie nauczyc. A poza tym jesli w domu mowisz jedno a w sklepie
        robisz drugie, uczysz dziecko ze twoje slowa malo znaczą. Ja bym sie nie
        martwila awanturami w sklepie. Pare razy zrobi awanture a potem zobaczy ze to
        nic nei daje. LEpiej na razie jezdzic na zakupy z kims jeszcze zebys mogla
        zabrac dziecko i wyjsc kiedy zaczyna sie awanturowac i poczekac np w
        samochodzie na te druga osobe z zakupami


        a moje wlasne prywatne dziekco uwielbia biegac po sklepie i zakupy są dosc
        wyczerpujące bo caly czas trzeba go zmuszac zeby chodzil za rączke a on chce
        uciekac.
        • natalia433 Re: Jak Wasze dwulatki zachowują się w sklepie? 10.09.05, 09:46
          jesli juz musisz zabierać mała ze soba na zakupy to moze spróbuj ja w pełni
          zaangażować w robienie zakupów np. ja robie tak że wcześniej mówie Dawidowi(2,1
          lat) co musimy kupić np. kupimy chlebek i serek, i potem w sklepie pytam sie go
          pamiętasz co mielismy kupić i kiedy on powtarza że "chlebek" to ja mówię o
          dobrze że robisz z mamusia zakupy bo bez ciebie nie dałabym rady... mały jest
          wtedy strasznie z siebie dumny, a czasem mówie do niego że w nagrodę za pomoc w
          zakupach dostanie nagrodę np. cos słodkiego.
          Zakupy mijaja bezproblemowo bo dawid jest zajety przypominaniem sobie tego co
          musimy kupić, w ogole to przez całe zakupy do niego gadam np. jak kupimy dzem
          to zrobimy w domu naleśniki albo kanapeczki itp.

          pozdrawiam!

          Natalia+ Dawidek(lipiec2003)+Martynka(lipiec2005)

          zdięcia moich dzieciaczków na forum "zobaczcie"
    • agnes123 Re: Jak Wasze dwulatki zachowują się w sklepie? 10.09.05, 12:35
      Moja naTka (22-09-2003) czasami robi male awanaturki,ale szybciutko musze dac
      jej do raczki cos co lubi i mam spokoj na cale zakupy.Pozniej male klopotki
      zaczynaja sie przy kasie kiedy sa kolejki crying ake i z tym mozna sobie
      porzadzic wink Ogolnie nie jest najgorzej...
    • sledziowa Re: Jak Wasze dwulatki zachowują się w sklepie? 10.09.05, 14:48
      Dziewczyny dziękuję za wszystkie rady, niektóre od poniedziałku na pewno
      wprowadzam w życie. W sumie moja córeczka podczas samych zakupów jest w miarę
      grzeczna. Zazwyczaj cały czas rozmawiamy o wszystkim co kupujemy. W jej
      przypadku histeria i krzyki zaczynają się przy kasie. Kiedy to w zasięgu ręki i
      oka ma wszystko czego zazwyczaj nie lubię jej kupować... lizaki, gumy, jakieś
      dropsy itp. Kiedy ja jest zajęta pakowaniem i płaceniem. Ona robi sobie
      widowisko... Ale zacznę być bardziej konsekwentna i stanowcza. Mam nadzieję że
      mi wyjdzie...
      Ale raz jeszcze wielkie dzięki za rady
      Pozdrawiam
      Karolina&Liwia
    • blamblam Re: Jak Wasze dwulatki zachowują się w sklepie? 13.09.05, 15:40
      dlatego staram sie nie robić zakupów z synkiem. jak już musze chodzę do
      zaprzyjaźnionego sklepu w którym mam możliwość przeprowadzenia akcji
      edukacyjnej, tzn w sklepie tłumaczę że lizaka nie kupujemy ale za to moze
      wybrać owoc lub serek (który uwielbia) jak sie bardzo upiera, staram sie szybko
      zapłacić i kontynuować "awanture" na zewnatrz. Lizaka nie kupuję. CZasem udaje
      sie go zagadac na "pomaganie mamie". Daję mu cos do niesienia - jest bardzo
      przejety swoją rolą i czasem zapomina ze cos chciał. W skrajnym przypadku
      (synek sie awanturuje a za mna kolejka) zostawiam zakupy i wracam z małym do
      domu gdzie ma miejszce dogłębniejsze tłumaczenie. Po zakupy wracam jak sie
      synek uspokoi albo odbiera je maż. Przyznam jednak ze nigdy nie miałam takiej
      akcji np w supermrkecie. Ale po pierwsze rzadko chodze z synkim do tego typu
      sklepów a po drugie akcje edukacyjne w zaprzyjaźnionym sklepie jak na razie
      procentują tzn synek nie upiera sie przy lizaku. Myśle ze w supermrkecie
      wybrałabym ustronne miejsce i poczekala az sie synek uspokoi nie zwracajac
      uwagi na ewentualna publicznosć. Ustępowanie w takiej sytuacji to gwóźdź do
      trumny. Ale rozumiem ze taka sytuacja jest stresujaca bo też kilka razy
      przerabiałam awanture w miejscu publicznym (z innych powodów).
Pełna wersja