migotka2000
12.09.05, 14:53
Tak a propos toksycznych babć itp.
Ostatno często bywam na placu zabaw, gdzie większość osób opiekujacych się
dzeićmi stanowią babcie, tudzeież starsze opiekunki. Po raz kolejny
utwierdziłam się w przekonaniu, że owszem, nikt tak nie kocha jak
babcia/dziadek, ale nikt też tak nie ogranicza dziecka jak oni. Ale to pół
biedy - wiadomo, starsi nie mają tyle zdrowia i energii (oczywiście zdarzają
się szlachetne wyjątki), żeby biegać za dwu-trzylatkiem, czasem przesadnie
dbają o bezpieczeństwo itp.
Wszystko to jednak przysłowiowy "pikuś". Najgorsze są te bzdury jakimi panie
karmią swoich podopiecznych. Pewnie bym się pośmiała, westchnęła nad losem
dziecka, któremu się wtłacza do głowy, że "chłopcy to urwisy", a "dziewczynki
nie bawią się samochodami" albo namwia czterolatke do tego, żeby przywoływała
młodszego chłopca do porządku, bo jak będzie niegrzeczny, to "nie będzie go
chciała" itp. Dzieci są mądre i prędzej niż nam sie wydaje nabierają rozumu i
tym samym dystansują od takich głupot.
ALE dzisiaj moje dzeicko "padło ofiarą"

jednej z tych bzdur.
Wyciągam z torby butelkę z wodą, syn wierci się, kiedy próbuję go napoić,
wtedy włącza się jedna z babć i głośno komentuje, "a pewnie, co tam wodę
będziesz pił, jeszcze ci się żaby w brzuchu zalęgną" ha ha ha
Pewnie bym to brzydko mówiąc "olała", ale w drodze do domu, kiedy ponownie
próbowałam Miśkowi dać pić, ten odmówił, bo nie chciał mieć żab w brzuchu. ha
ha ha

((( Wytłumaczyłam chłopkowi, że to nieprawda, że tej pani się coś
pomyliło, że "dobra woda zdrowia doda" itp. ale szczerze mówiąc, jakoś mi
tak nie było do śmiechu.
Może nie mam poczucia humoru i zbyt poważnie podchodzę do życia, ale nie
podoba mi się takie wtrącanie w sprawy obcych i pseudo żarty. Wiadomo,że
każda rodzina ma swój wewnętrzny kod żartobliwych zwrotów, które funkcjonuja
w jej ramach, ale taki trzylatek spoza kregów "wtajemniczonych",
jeszcze "łyka jak młody rekin" i takie żaby w brzuchu to faktycznie trochę
obleśna sprawa.