Rzucanie zabawkami i nie tylko...:-(

28.09.05, 15:38
Witamsmile
Próbuję już od dłuższego czasu odzwyczaić/zniechęcić mojego 2-latka (25 m-cy)
od rzucania przedmiotami (zabawki, ubranie, kamienie itp.) ale wychodzi na
to, że popełniam jakiś błąd, bo nic nie skutkuje i brzdąc jak rzucał tak
rzuca dalejsad W jaki sposób próbuję? W skrócie:
1. tłumaczę, że przedmiotami się nie rzuca, bo dany przedmiot może się
zepsuć, można stłuc szybę itp.
2. mówię, że daną zabawką można się bawić w taki to a taki sposób ale nie
można nią rzucać, bo zabiorę (konsekwentnie zabieram na 2-3 dni)
3. mówię, że ubranie może leżeć tu czy tu, ale nie można go rzucać na podłogę
i każę podnieść z podłogi i położyć tam gdzie jego miejsce - z tym jest
najgorzej, bo ubrania nie mogę skonfiskować...

Co robię źle? Może macie jakieś inne pomysły? Pomału tracę cierpliwośćsad Czy
takie zamiłowanie 2-latka do rzucania przedmiotami to normalka i muszę się
uzbroić w cierpliwość i z czasem do Rysiaczka dotrze to co mówię i robię
(konfiskata)?
    • mama_jaka Re: Rzucanie zabawkami i nie tylko...:-( 28.09.05, 16:35
      witaj,
      u nas jest podobnie, Syn ma teraz 2,5 roku; jak ma newry to rzuca co ma pod
      reka, spokojnie tlumacze, zeby podniosl, nie zawsze skutkuje; wtedy prponuje, ze
      mu pomoge i jestjakby lepiej... to taki wiek, przejdzie
      pzdr
      Anka
      • lch74 Re: Rzucanie zabawkami i nie tylko...:-( 28.09.05, 23:57
        Witamsmile
        No tak, tylko że Rysiaczek tylko czasami rzuca w nerwach. Rzucanie zabawkami to
        jest dla niego taki rodzaj zabawy, którego oboje z mężem nie akceptujemy, bo
        wreszcie kiedyś taka zabawka wybije szybę albo co gorzej uszkodzi monitorsad
        Natomiast celowe zrzucanie ubrania na podłogę, które najbardziej mnie drażni,
        Rysiowi sprawia wielką radochę i robi to patrząc na mnie z charakterystycznym
        usmiechem... nie wiem czy mam wtedy poprostu nie reagować, bo ewidentnie
        specjalnie to robi żebym zareagowała, ale jak w takim razie mam mu przekazać,
        że tego nie akceptuję?
        • bea.075 Re: Rzucanie zabawkami i nie tylko...:-( 29.09.05, 10:22
          Mój Bartuś też rzucał zabawkami i bawiło go to najbardziej wtedy, kiedy mu się
          próbowało tłumaczyć i prosiło by tego nie robił. Ręce opadały do czasu, aż
          wpadłam na pomysł pozabierania i pochowania wszystkich samochodzików (najlepsze
          do rzucania) i zastąpienia ich pluszakami. To nie było to samo, ale nie
          zwracałam mu uwagi - jak wszystkie wylądowały na podłodze, miał je posprzątać i
          o dziwo zrobił to. Pomalutku "wychodziły na wierzch" pojedynczo ulubione
          samochodziki i jest OK.
          pozdrawiam,
          Beata
        • mama.ludzika Re: Rzucanie zabawkami i nie tylko...:-( 30.09.05, 10:51
          Przejdzie mu. Jak na razie sprawia mu to dużą frajdę, więc tak łatwo sie nie
          podda winkDobrze robisz, że tłumaczysz. Konfiskata też mu da do myślenia- może
          nawet lepiej w ogole usunąć na jakiś czas wszystkie ciężkie zabawki? Ubrania-
          najlepiej chować, żeby dziecka na pokuszenie nie wodzić. Możesz mu dać
          specjalne "zabawki do rzucania"- miękkie piłki, pluszaki itp i np. pudło albo
          kosz, żeby sobie wrzucał do środka. Albo wyznaczyć: w pokoju z telewizorem nie
          rzucamy, ale w przedpokoju można. Bo jak zabronisz mu rzucać w ogóle i
          wszędzie, to będzie bunt stulecia.
    • blamblam Re: Rzucanie zabawkami i nie tylko...:-( 30.09.05, 10:36
      Mój synek tez odkrył że rzucanie to swietna zabawa. Tłumaczę kilka razy że nie
      wolno bo sie zepsuje, pobrudzi, sluży doc zego innego itp. Po 3 razach mówie ze
      jak jeszcze raz rzuci to zabiorę. jak nie skutkuje to zabieram i chowam.
      Szczególnie dotkliwe w przypadku zabawek. Oczywiście dosc szybko oddaję żeby
      kara nie była niewspółmiernie wysoka w stosunku do przewinienia. Udało mi sie
      tym sposobem ograniczyć rzucanie ale o całkowitym wyeliminowaniu nie moge
      powiedzieć bo synek coraz sprawdza moją reakcję. Acha w przypadku misia który
      sie raczej nie zepsuje tłumacze ze misiowi przykro i że płacze.
    • okrent9 Re: Rzucanie zabawkami i nie tylko...:-( 03.10.05, 04:06
      Drogie panie smile Sposób jest prosty. Dziecko trzeba wychwalać pod niebiosa kiedy
      NIE RZUCA zabawkami. Każde pożądane zachowanie dziecka należy nagradzać właśnie
      wielkim chwaleniem, cudownym uśmiechem, oklaskami itd. Jeśli grzecznie się
      bawiące dziecko nie dostaje od opiekuna "pozytywnego wzmocnienia", za to
      dostaje "wielką reakcję" (choćby negatywną), jak np. krzyk, wyrazistą
      gestykulację i wyrazistą mimikę, kontakt wzrokowy itd. jeśli popełnia
      jakieś "wykroczenie" to oczywiste jest, że dziecko nie ma żadnej motywacji do
      tego, by postępować zgodnie z Waszymi oczekiwaniami, ma za to powody
      by "broić". Dziecko chce uwagi rodzica/opiekuna. Zacznijcie zwracać uwagę na
      momenty, kiedy Wasz potomek robi to, co chcecie, żeby robił, i CHWALCIE!!!!
      Zapewniam, że to działa.
      • lidqa Re: Rzucanie zabawkami i nie tylko...:-( 03.10.05, 09:45
        czasem rodzic mysli ze dziecko każe albo mu cos wyjasnia a z punktu widzenia
        dziecka poswieca mu uwage, czyli skutek odwrotny do zamierzonego przez rodzica.
        Zamiast karac, dziecko jest nagradzane


        mi sie wydaje ze on osiąga przez to twoją uwage wiec bedzie rzucal. Moj kuba
        tez rzucal ale mi to specjalnei nei przeszkadzalo, a ze oduczalam go w tym
        czasie czegos innego, to olałam to rzucanie i chyba slusznie. Nie robilo to na
        mnie wrazenia wiec zaprzestal. czasem dzieci są wg nas nielogiczne smile
        zauwazylam ze jesli moje dziecko probuje mnie uderzyc i ja np robila ała to dla
        niego byla fajna reakcja i probowal raz jeszcze. Wiec ja zaczelam wychodzic,
        zaprzestal bicia. Moze sprobuj wychodzic kiedy czyms rzuca, a potem jak juz
        zapomni to pozbierajcie to razme na zasadzie super zabawy w zbieranie. Wtedy
        skupisz jego uwage nie na rzucaniu tylko na zbieraniu.

        nie zgadzam sie ze kazde neirzucanie nagradzac wielkim chwaleniem, chwalenie
        tez trzeba stopniowac bo przestanie robic to na dziecku wrazenie. Ale
        generalnei to jest fakt ze todzice duzo bardziej skupiają sie na niegrzecznym
        dziecku niz na grzecznym. a czego to uczy?
Pełna wersja