Niby tatuś ale nie tatuś :(((((((

19.10.05, 12:43
Córka 3lata,przez całe te 3lata sama ją wychowywałam-dopiero 6m-cy mieszkamy
razem bo wczesniej a to to a to tamto.Przez te całe jej zycie tak naprawdę
nie poswiecał jej nawet 5minut dziennie-bo zmeczony, bo go tu boli, bo go tam
boli, bo ciagle ma sprawy do wyjaśnienia.Ja myję, ubieram, karmię, podaję,
czytam, bawię, chodzę na spacer. Niby kocha..ale nie robi nic aby córka zżyła
się z nim bardziej.Potem pretensje: dlaczego ty do tatusia się nie chcesz
przytulić, dlaczego tylko mamaę wołasz, dlaczego..dlaczego..dlaczego.Moich
odpowiedzi nie bierze pod uwagę.A ja wiem doskonale dlaczego. Ja go już nie
trawie,nie znoszę! Niby zarabia na dom-ja w końcu też-ale nie potrafi nam
poświęcić czasu-mi jak mi ale dziecku.
Jak odejdę od niego-bo się męczę, bo dłużej też niewytrzymam udawać rodzinkę-
to wpłynie to bardzo na psychikę córki? Wiem że najlepiej jest z tatusiem i
mamusią...ale ona tak naprawdę nie wie co to zabawa z tatusiem, co to
spacery z tatusiem...Zawsze byłam ja. Jego nigdy nie było.
Tak mi smutno że nie mamy prawdziwej rodziny...że córka nie może polegać na
tatusiu.Taaaak mi przeraźliwie smutno i ciężko....
    • marcin010 Re: Niby tatuś ale nie tatuś :((((((( 19.10.05, 13:12
      wiem co masz na myśli , to co że zarabia pieniądze od rana do wieczora i nic go nie obchodzi ani żona ani dziecko , wciąż myśli o pieniądzach mimo że możesz mówić że zaniedbuje dom on zawsze się wykręci zdaniem przecież zarabiam. To jest chora sytuacja dziecko potrzebuje obu rodziców .Napewno chciałabyś by przychodził wcześniej bawił się z dzieckiem zabrał cię gdzieś ale to może być tylko wtedy gdy zmienisz swe zachowanie. Bądż dla niego obojętna , np. gdy on będzie z wami w niedzielę wyjdz gdzieś sama bez małej zostaw ich samych , albo powiedz że ma wyjść z nią sam na spacer bo ty żle się czujesz. Nie kłóć się ale też nie nadskakuj nad nim.Powinien zrozumieć że ty potrzebujesz czasu dla siebie a córka potrzebuje tatay. Znasz kobiece sztuczki więc działaj powodzenia.
    • nihiru Re: Niby tatuś ale nie tatuś :((((((( 19.10.05, 13:20
      a może zaryzykujesz terapię szokową?
      Powiedz mu że chcesz żeby córka poznała w końcu swojego ojca i żeby to
      umożliwić wyjeżdżasz na tydzień z domu i zostawiasz ich samych.
      Dobra jest również choroba, ale trudno zachorować na żadaniesmile.

      Wiem - sama bym się bała zostawić ją z takim człowiekiem, ale skoro inaczej się
      nie da...
      • wiecznie_zdziwiona Popieram 19.10.05, 13:23
        Znam ten ból. Pewnego lata spakowałam męża i 2 synów i wysłałam na działkę, pod
        namiot. Działka była koleżanki - ona tam była z rodziną i "miała oko". Efekty
        były zaskakująco dobre. Polecam.
    • ka_wu_nia Re: Niby tatuś ale nie tatuś :((((((( 19.10.05, 13:23
      no własnie i tu problem...nie pójdzie na spacer bo..musi jechać i załatwić
      sprawę, bo spi do późna, bo- a co ja będe robiła w domu? i nie pójdzie jak ja
      też nie pójdę sada ja chcę żeby Oni mieli cos wspólnego..wspólne spacery,
      wspólne czytanie wieczorne czy nawet kapanie. A tu nic...od 3lat nic nic
      nic...nic co wynikałoby z jego potzreby serca. Fakt że sam wychował sie bez
      ojca napewno przekłada się na jego niby ojcostwo.
      A mi ciagle żal...sad(
      • mama.ludzika Re: Niby tatuś ale nie tatuś :((((((( 19.10.05, 13:42
        Nihiru ma rację- terapia szokowa bedzie tu idealna.

        Zorientuj się najpierw, czy stary nie ma jakiegoś szczególnie napiętego okresu,
        po czym zniknij i zostaw kartkę: "Kocham Was, nie porzucam, tylko potrzebuję
        pooddychać innym powietrzem" (jak zaczniesz rozmawiać, że chcesz wyjechać, to
        rozmiękczy Cię i rozejdzie się po kościach)
        Najlepiej, żeby nie było Cię z tydzień, ale od piątku wieczorem do poniedziałku
        rano też zadziała. Dla bezpieczeństwa dziecka zostaw pełną lodówkę i obiad do
        odgrzewania. No i oczywiście babcie i dziadkowie, ciotki i opiekunki-jeśli są
        na miejscu, mają być w spisku, bo inaczej stary podrzuci dziecko, i będzie jak
        dawniej.

        Wersja szokowa w złagodzonej wersji: co parę dni po prostu wyjdź z domu na
        kilka godzin (3, 4 najmniej) Na kartce napisz, co dziecko je, czym się bawi, w
        co się ubiera i jak korzysta z łazienki, a kartke powieś na ścianie w widocznym
        miejscu.

        Ja kiedyś tak zrobiłam. Spakowałam plecaczek i wyszłam z domu. Zdumionemu
        mężowi powiedziałam w drzwiach, że wiem, że będzie dzielny i sobie poradzi.
        Wróciłam po 3 dniach. Efekty były widoczne. I dzieci i tata odkryli, że się
        mają nawzajem.

        Powodzeniasmile
      • edytek1 Re: Niby tatuś ale nie tatuś :((((((( 20.10.05, 10:27
        Na poczatek coś łatwego moze pośli ich do kino ty zostajesz w domu z
        oszczednosci on sie za mocno nie wysili, bo bajkę zobaczy a dla małej to już
        bedzie coś...
    • mama-zuzi Re: Niby tatuś ale nie tatuś :((((((( 19.10.05, 21:31
      Skąd ja to znam... Moja mała też prawie nie zna swojego taty, ale on tego nie
      zauważa. Początkowo mąż bawił się z nią, pomagał mi przy niej (może nie za
      wiele, ale jednak), potem zmienił pracę i zaczęło się! Gdy mu zarzucałam, że
      poświęca nam czasu, wymawiał się pracą albo zmęczeniem. Miesiąc temu zmienił
      pracę, ale niewiele to zmieniło. Po powrocie do domu albo ogląda tv, albo
      siedzi przy komputerze, albo wychodzi z kolegami. Mówiłam mu, tłumaczyłam,
      kłóciłam się- wszystko bez efektu. Nie potrafi być ani ze mną ani z dzieckiem!
      Nie pomaga też zostawanie go z małą, bo wtedy zabiera ją i jedzie do swojej
      mamy, która go we wszystkim wyręcza. Już brak mi sił na tłumaczenia. Od
      niedzieli z nim nie rozmawiam, bo dał taki popis, że nie chcę go znać i już nie
      zamierzam prosić się o uprzejmości względem mojej osoby, ale zawsze pozostaje
      dziecko!!
      I co zrobić??
      Pozdrawiam gorąco.
      Ania
    • rysa9 Re: Niby tatuś ale nie tatuś :((((((( 19.10.05, 23:32
      A czy Wy robicie coś wspólnie? Jako małżeństwo? Wspólne rozmowy (ale nie te
      okraszone pretensjami), kolacja sam na sam, wypad do kina...
      A czy robicie coś wspólnie jako rodzina? Na przykład spacer niedzielny, wyjście
      do teatru, wycieczka do lasu...
      Bo może od tego warto byłoby zacząć? Bo to przecież nie mają być relacje mama-
      dziecko i tata-dziecko, tylko mama-tata-dziecko.
      • kamea28 Re: Niby tatuś ale nie tatuś :((((((( 20.10.05, 02:54
        To ja powiem o naszej sytuacji. Jest jeszcze inaczej. Od mniej więcej roku mąż
        pracuje bardzo daleko od domu i przyjeżdza do nas tylko co drugi, trzeci
        tydzień na weekendy. Ale jak już jest, to bawią się razem z córką (6 lat)nawet
        ok. dwóch godzin. To są ich zabawy, ja wtedy pracuje, albo sprzątam. Natomiast
        na spacery, na basen, zakupy (takie większe) chodzimy/ jeździmy wszyscy razem.
        I nie wyobrażam sobie, żeby któreś z nas (ja lub mąż) miało zostać w domu samo.
        To odnośnie tego, o czym ktoś wyżej wspomniał - może warto zacząć od wspólnego
        przebywania na spacerze np.? A czy Wy lubicie być razem? Bo z tego co piszesz,
        to nie wywnioskowałam tego.
        Odnośnie terapii szokowej - ja sama ich razem nie zostawiam, bo kończy się to
        tym, że tata przy komputerze, a dziecko przed telewizorem. Pilot od telewizora
        juz wynosiłam z domu, no ale można włączyć przecież bez smile O odnośnie komp. to
        nie wiem, jak zrobić, by ktoś niepowołany (czasowo niepowołanysmile z nie nie
        korzystał. A może mi ktoś doradzi?...
        Zgadzam się też z przedmówcami, że dziecko powinno być w rodzinie i bardzo
        ubolewam, że u mnie tak nie ma. Że po inne dzieci tatusiowie ciągle przychodzą
        do przedszkola, a po moją córkę raz na jakiś czas... Nie wiem, jak to będzie
        dalej. Ale to już inne problemy, zapewne nie na to forum...
        Pozdrawiam
        • anka1 Re: Niby tatuś ale nie tatuś :((((((( 20.10.05, 08:25
          obawiam sie ze terapia szokowa moze byc badziej szokowa dla dziecka niz tatusia
          wiec dobrze rozwaz zanim ja zastosujesz.
          moja sytuacja jest troche podobna. jak bylam w ciazy to slyszalam zapewnienia
          ze bedzie mi pomagal, nauczy mnie kapac i przewijac dzidziusia itp. ale w
          praktyce okazalo sie co innego. wtedy kiedy go najbardziej potrzebowalismy to
          go nie bylo bo wazniejsi byli koledzy albo syn z pierwszego malzenstwa. doszlo
          do tego ze musialam sie z malenstwem do moich Rodzicow przeniesc. i teraz tak
          jest ze Oni pilnuja maluszka gdy ja jestem w pracy a tatus przyjezdza do niego
          raz, dwa razy w miesiacu. widze przerazliwie jasno,ze moge liczyc tylko na
          siebie i na Dziadkow ... a do ojca dziecka coraz bardziej trace serce, chociaz
          wiem ze synkowi ojciec jest potrzebny.czasem mam wrazenie ze jestem w jakies
          pulapce i nie wiem jak z niej wyjsc.
    • ka_wu_nia Re: Niby tatuś ale nie tatuś :((((((( 20.10.05, 08:23
      Co do spacerów: były owszem-kiedyś, ale krótkie bo mu zimno bo go nogi bolą
      (!!!????!!!) szkoda gadać. A go nigdzie wyciagnąć za bardzo nie można bo
      znajdzie 1000 powodów dla których nie może iść.
      My nie rozmawiamy ze zobą też od paru dni..dziecku do tej pory nie poświecił
      czasu, bo fajny film zaraz bedzie, bo on nie może...nawet niewie gdzie JEGO
      córka ma....majteczki i skarpetki!!!!nie wie jak ją ubrać..zawsze dzwonił w tej
      sprawie do mnie do pracy!!!! Facet 30lat!!!!
      NO ale widzę że nie tylko u mnie taki przypadek sad((
      Nie dojrzał do ojcostwa to zdecydowanie moge powiedzieć.
      Pozdrawiam
      • rysa9 Re: Niby tatuś ale nie tatuś :((((((( 20.10.05, 10:30
        Ka_wu_nia, ja też kiedyś wyręczałam tatusia w różnyh czynnościach aż w końcu
        zdałam sobie sprawę, że robię mu w ten sposób krzywdę. Któregoś dnia wychodząc
        do pracy nie przygotowałam ubranek i też miałam telefon z pytaniem co gdzie
        leży ale od tego czasu ja uczę się nie wyręczać a mój mąż przynajmniej wie
        gdzie dziecko ma ubranka.
        Nie jestem zwolennikiem terapii szokowej w tej sytuacji. Myślę, że należy
        małymi kroczkami zaczynając od naprawdę małych rzeczy wdrażać tatę do ojcostwa.
        Chwalić go nawet za najmniejszy przejaw dobrych chęci. Przestać go krytykować i
        mieć do niego pretensje. To przynosi odwrotny efekt.
        Niech się utożsamia z wizerunkiem dobrego a nie złego ojca smile
        Będzie taki jaką mu etykietkę przykleisz.

        Pomyśl co możecie wspólnie zrobić: zagrać w jakąś grę (nawet pięciominutową),
        pobaraszkować na dywanie, schować tacie pilota i pobawić się w ciepło-zimno
        (mam nadzieję, że się nie wkurzy wink, itp. itd.

        To my kobiety dbamy o to, by nasze ognisko domowe nie zgasło. Mężczyźni są
        dobrzy ale jako strażacy wink
      • redudek Re: Niby tatuś ale nie tatuś :((((((( 27.10.05, 09:47
        Chłopy to bezmyślne stworzenia,u mnie jest podobnie,pewnie też bym się z mężem
        rozstała ale jestem w pewnym sensie od niego uzależniona.
      • redudek Re: Niby tatuś ale nie tatuś :((((((( 27.10.05, 09:56
        Mój ma 37 lat,troje dzieci i też nie dojrzał do ojcostwasmile,oni chyba nigdy nie
        dorastają.Wiecznie go coś boli,wiecznie zmęczony(a ja wypoczęta,bo siedzę w
        domu>i to mnie najbardziej wku...a)bo myśli że ja nic nie robię!
        Ma dwóch synów,którzy nawet w piłkę dobrze grać nie umieją bo nie miał kto ich
        nauczyć,córkę jako tako jeszcze czasami zabawi ale coraz rzadziej bo córcia
        wchodzi w trudny wiek,teraz ma 15 mies,i obwinia mnie że ja ja rozpieściłam bo
        jej na wszystko pozwalam a wcale tak nie jest.Nie rozumie tego że jak
        przychodzi z pracy to zjada obiad,który ugotowałam z córka wiszacą u mojej nogi
        (to też wg niego moja wina ze jej tak pozwalam).Nie docenia niczego prócz
        siebie i własnej pracy!
    • jaremax Re: Niby tatuś ale nie tatuś :((((((( 21.10.05, 04:15
      Pisze 43-letni tato 3-letniej Hanki grasownicy.Bywa w życiu tak,że do tatusiowania i''mężowania''trzeba najzwyczajniej DOROSNĄĆ.Sposoby powyższe-dobre ale uwierz mi bywają przypadki t.z.w.''letkiewiczów''z którymi udręka trwa do końca ''śmierci''.Wystaw mu walizki za drzwi.
      • pinkee Re: Niby tatuś ale nie tatuś :((((((( 21.10.05, 11:22
        A moim zdaniem szkoda Twoich nerwów - życie w pojedynkę może jest nieco cięższe
        - więcej obowiązków, ale skoro mąż i tak Ci nie pomaga, to chyba nie będzie
        różnicy...przynajmniej będziesz spokojna. Nigdzie nie jest powiedziane, że
        dzieci wychowane bez ojca rozwijają się gorzej...Co prawda to zależy od
        osobowosci dziecka, ale powiem Ci, że mój ojciec był taki sam-nigdy się nami nie
        zajmował, a przed znajomymi się chwalił, jakie to ma mądre i zdolne córeczki. Na
        wakacje też jeździłyśmy tylko z mamą, za JEJ pieniądze, chociaż byli
        małżeństwem. Chodziłam za nim i pytałam go kiedy się wyprowadzi... Nie bił nas,
        nie molestował, nie krzyczał - po prostu miał wszystko w d...Od kiedy rodzice
        się rozwiedli, w domu zapanowała o wiele lepsza atmosfera. Ojca widuję raz w
        miesiącu gdy przywozi siano, i wcale mi go nie brakuje.
        Ojciec mojego dziecka tak samo - choć nie jestesmy razem, bo mnie zostawil w
        ciazy, widujemy sie-placi mi na malego, jak przyjezdza to na pare minut, woli
        gadac ze mna niz bawic sie z Bąblem. Już wiele razy prosiłam go, by
        zainteresował się dzieckiem, ale przestałam. Ile można? Niektórzy po prostu nie
        zasługują na to, by tworzyć rodzinę! Mały rozwija się super i nie sądzę, by
        brakowało mu ojca. Zostaw tego egoistę - dziecko wbrew pozorom widzi, jak
        wyglądają relacje między rodzicami i głęboko to przeżywa, dlatego im szybciej
        się to skończy, tym lepeij dla niego! Ot co...
        • ingeborga Re: Niby tatuś ale nie tatuś :((((((( 21.10.05, 12:11
          Moi rodzice rozwiedli sie kiedy mialam 3 lata. I nie uwazam, zeby moje
          dziecinstwo bylo mniej szczesliwe. Przeciez jesli miedzy wami jest cos nie tak,
          dziecko, nawet male, doskonale to wyczuwa. Pomysl czy ten facet wiecej wam nie
          szkodzi niz pomaga. Serio.
        • mallard Re: Niby tatuś ale nie tatuś :((((((( 28.10.05, 00:01
          pinkee napisała:
          Mały rozwija się super i nie sądzę, by
          > brakowało mu ojca.

          Ratunku, co za tragiczne dyrdymały wypisujesz! Ja wiem, że cię to boli, że ci
          się z facetem nie udało, ale nie dorabiaj do tego ideologii. Zobaczymy, co
          powie Twój mały jak będzie widział że jeden, czy drugi kolega jedzie z ojcem na
          ryby, czy gdzieś, a on nie ma z kim. Może nie brakuje mu ojca w takim wydaniu,
          jak jego biologiczny, ale mały mężczyzna musi mieć przykład dużego, żeby
          emocjonalnie dobrze dobrze się rozwijać. Tego nie zmienisz, choćbyś nie wiem
          jak chciała!
          Pozdrawiam
    • madzia-kupis Re: Niby tatuś ale nie tatuś :((((((( 24.10.05, 22:45
      boże skąd ja to znam, opisałaś całe moje życie!!!! tylko ja niestety wyszłam za
      mąż, i ratuje mnie tylko rozwód. też błagalnie proszę o pomoc, choć z kimś
      pogadać.....
    • ka_wu_nia do madzia-kubis 25.10.05, 08:03
      odpisałam ci na gazete...Pozdrawiam

      PS. U mnie nic się nie zmieniło, kompletnie nic..a może ciutkę-bo chyba
      dojrzewam do decyzji odejścia z córką.
    • mama-zuzi Re: Niby tatuś ale nie tatuś :((((((( 26.10.05, 20:20
      A mój mąż chyba ostatnio zaczął się przełamywać. Po tygodniu ciszy wygarnęłam
      mu wszystko (była wieeelka awantura!) i chyba coś tam do niego dotarło. Trudno
      mi oceniać ile i na jak długo, ale faktem jest, że zaczął trochę więcej czasu
      poświęcać małej (może nie tyle ile bym chciała, ale zawsze coś). Koledzy też
      poszli w odstawkę. Poza tym poszliśmy całą trójką na popołudniowy spacer, co u
      nas zdarzało się od święta. Ostatnio nawet podszedł do mnie, gdy wróciłam z
      pracy i sam od siebie zapytał jak było, jak mi minął dzień. Byłam w szoku!
      Co do rad dotyczących wyciągania męża na rodzinne spacerki- nie u wszystkich to
      przejdzie, bo panowie zwykle wolą się zasłonić zmęczeniem, chęcią pooglądania
      telewizji po powrocie z pracy, itp, a że niektórzy pracują nawet w weekendy to
      ta wymówka jest często wykorzystywana. Ciężko jest wyjść z kimś kto tego
      naprawdę nie chce sad Wspólne rozmowy? Owszem, można porozmawiać, ale trzeba
      mieć rozmówcę. Ja np. nie potrafię rozmawiać z mężem, który w tym czasie ogląda
      telewizję lub gra w coś na komputerze, chociaż jak to stwierdził podczas naszej
      ostatniej kłótni- on ma podzielną uwagę i słucha mnie pomimo drugiego zajęcia.
      Niestety dla mnie to żadne pocieszenie, bo często łapię go na tym, że nie wie
      co do niego mówiłam.
      Zobaczymy jak to teraz będzie, może się trochę poprawi i w końcu zaczniemy być
      normalną rodziną, a jeśli nie to sama nie wiem....
      Pozdrawiam i życzę wszystkim trochę optymizmu, bo o niego czasami naprawdę
      ciężko.
      --------
      "Małżeństwo jest szkołą średnią przyjemności i uniwersytetem rezygnacji"
    • ka_wu_nia U nas... 28.10.05, 09:18
      U nas po tygodniowej ciszy nadeszła normalność..może nie zupełnie do końca
      ale...Wczoraj zrobił pranie, odkurzył...Cały czas muszę mówić "umyj""poczytaj"
      bo sam na to nie wpadnie.Wczoraj na wieczór padałam. Córka o 21 przyszła i
      prosiła żebym jej poczytała..a ja tata Ci poczyta.Nawet nie
      zaprotestował.Poszedł do pokoju i przeczytał książeczkę, jedną smile ucałował i
      wyszedł.Mała zasnęla. A ja poczułam lekki spokój w duszy. On jak chce to
      naprawdę potrafi.szkoda że mu tylko tak żadko chce!!!
      Wczoraj też powiedziałam "Kocham Cię córeczko" a mała "ja też Cie kocham" i po
      chwili ciszy "tatę tez kocham"......Ech..
      • mallard Re: U nas... 28.10.05, 11:29
        No to pięknie! Kawunia, -nie trać nadziei i buduj dom. Dla twojego dziecka
        przede wszystkim! Jej to się należy najbardziej. Musisz być cierpliwa, bo do
        niektórych oczywiste prawdy długo docierają

        Powodzenia!
    • madzia-kupis Re: bardzo się cieszę :) 28.10.05, 19:22
      widzę, że jest oki, to super. pozdrawiam. madzia
    • magdmaz Re: Niby tatuś ale nie tatuś :((((((( 29.10.05, 21:24
      Czytam.Myślę.
      Kawunia - na dobraj drodze jesteś. Uwierz, oni muszą dorosnąć. Wiele z nas
      zostało ciążą zaskoczone - a jednak przez te miesiące STAŁYŚMY się matkami. Oni
      dochodzą przez to przez lata. Niektórzy. Bo niektórzy wcale.
      I pamiętaj - on nie musi być takim ojcem, jakiego Ty sobie wymarzyłaś dla
      córeczki. Ona go będzie kochała takim, jakim jest. To dla niego wielka szansa w
      życiu i oby to dostrzegł.
      A awantura czasem się przydaje. To zaskakujące, że 90% mężczyzn nie słyszy
      naszych szeptów, nie widzi naszych min. Nie słyszy naszych myśli, dlatego
      MUSISZ mówić "zrób", "przeczytaj" "idź". Oni są przekonani, ze wszystko jest OK
      i są baaardzo zaskoczeni, kiedy kobieta odchodzi.
      Naprawdę!
      • mallard Re: Niby tatuś ale nie tatuś :((((((( 30.10.05, 00:48
        magdmaz napisała:

        > To zaskakujące, że 90% mężczyzn nie słyszy
        > naszych szeptów, nie widzi naszych min. Nie słyszy naszych myśli,

        Ale są tacy, co słyszą i widzą... Może tylko nie zawsze robią to, czy tamto.
        Ale, ale! Z Wami też różnie bywa prawda? Mimo wszystko trzeba się dogadywać smile

        Pozdrawiam
Pełna wersja