Koszty utrzymania dzieci - alimenty

26.10.05, 18:27
Temat był na innym forum, ale niestety bez spodziewanego odzewu.
Moja była żona pozwała mnie do sądu o podwyższenie alimentów. (Rozwód z jej
powództwa i "winy", co zresztą tutaj chyba nie ma znaczenia). Jestem ojcem
dzieci (córka ostatnia klasa liceum i syn pierwsza licealna). Zgodziłem się
na płacnie 1000,-zł miesięcznie na oboje. Była żona twierdzi, ze to stanowczo
za mało i obliczyla koszty utrzymania dzieci na 3100,- Mi wydaje się to kwotą
stanowczo za wysoką. Prosiłem o przedstawienie rzeczywistych wydatków na
dzieci, ale w pozwie otrzymałem tylko zryczałtowaną kwotą jw. Zarabiamy
podobnie nieco ponad 3000,- netto miesięcznie. Nie uchylam się od
współponoszenia kosztów wychowania dzieci, ale nie bardzo chcę finansować
dodatkowo byłą żonę i być może jej kolejnych "kolegów".
Gdyby ktoś znał koszty utrzymania dzieci w tym wieku byłbym bardzo wdzięczny.
Ponadto czy jest możliwość płacenia w ramach alimentów bezpośrednio np. za
kurs dziecka? Wtedy byłbym pewny, że kwoty te idą bezpośrednio na dzieci?
Była żona dała mi właściwie ultimatum (kilka godzin na akceptację) lub
skierowanie sprawy do sądu. Na moją propozycje (1000,- zł) dostałem wezwanie
do sądu. Panuje powszechna opinia, że sądy są zazwyczaj po stronie kobiet,
czy można tam jakoś wymagać udokumentowania ponoszonych kosztów? Wydaje mi
się, że przy równym wkładzie finansowym obojga rodziców - po 1000 zł
miesięcznie można bez wyrzeczeń utrzymywać dzieci. Aby była
jasność chodzi mi o rzeczywiste koszty utrzymania, sprawy kontaktu z
dziećmi itp jest OK).
    • joanna9920 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 26.10.05, 19:16
      wiem że jeżeli masz wątpliwości na co idą pieniądze możesz to powiedzieć w
      sądzie i zaproponować płacenie konkretnych rachunków.twojej żonie przyznano
      duże alimenty,ja też miałam duże,na troje dzieci 800.w polskich sądach dajądużo
      mniej .druga sprawa ze mnóstwo zarabiasz i stać cie na nie.utrzymanie dziecka
      kosztuje dużo mniej.możesz też płacić kwotę niższą na samo życie co
      miesiąc ,plus rachunki za książki ubrania lub przyjemności.masz prawo uznać ze
      kwota 3000 jest za wysoka inie zgodzić się na niektóre wydatki. masz prawo
      głosu w kwestii wychowania dzieci.
      • agatka_s Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 27.10.05, 12:04
        witam

        ja jestem matka samotna, i mam przyznane sadownie alimenty, no i z tego tytulu
        troche sie na tym znam.

        po pierwsze: sad to ostatecznosc ! zawsze lepiej zalatwiac sprawe polubownie.

        Po drugie jesli juz dojdzie do sprawy sadowej to uwazam ze zona nie ma szans na
        tak wysokie alimenty na dzieci od ciebie. Dlaczego tak uwazam to na koncu, a
        teraz kilka zasad pogolnych:


        Sad przyznajac alimenty bierze pod uwage:

        -zarobki rodzicow (bedziecie musieli oboje dostorczyc zaswiadczenia z ostatnich
        3 miesiecy, a jak sa watpliwosci (ja mialam !!!) to poprosilam jeszcze i PITY)
        -wydatki na dzieci (zona powinna przedstawic jakie kwoty wydaje na dzieci jakie
        na dom, jakie na siebie)- aha i jesli masz np wyzsze wyksztalcenie, a
        przedstawisz zaswiadczenie ze pracujesz jako palacz za 500 zl miesiecznie, to
        ten numer nie przejdzie, bo sad zdecyduje ze nie wykorzystujesz swojego
        potencjalu i alimenty zasadzi od twoich potencjalnych zarobkow zgodnie z
        wyksztalceniem (ale to tylko w jakich drastycznych przypadkach naciagania)
        -obowiazuje zasada wspolnego ponoszenia opieki, wiec jesli zona dodatkowo o nie
        dba, czego ty nie robisz (karmi, odprowadza do szkoly,pierze itp itd) to sad
        nie kieruje sie zasada 50%/50% raczej uwaza ze matka ponosi dodatkowo koszty
        poprzez "osobiste sprawowanie opieki" no ale to powinno byc maximum 60-70%/40-
        30%.
        -obowiazuje zasada ze dzieci maja prawo do takiej samej stopy zycia jak
        rodzice, czyli mowiac obrazowo nie moze byc tak ze ty sobie kupujesz ciuchy w
        paryzu, a dzieciom w second hanadach- stad bedziesz pytany o swoje wydatki.
        -sad bierze tez pod uwage inne zobowiazania-jesli masz np inne dzieci to sad
        musi to wziac pod uwage ze te inne dzieci musisz tez utrzymac. no i sad nie
        mozze zasadzic alimentow tak aby tobie nic nie zostalo...

        a czemu uwazam ze sad nie przyzna ? Bo wiem ze jest pewna niepisana zasada ze
        1000 zl na dziecko to jest maximum. Nie spotkalam sie z wyzszymi zasadzonymi
        przez sad alimentami. sady niechetnie przyznaja wysokie alimenty, nawet jak
        sytuacja rodzicow teoretycznie na to pozwala, czemu nie wiem. ale tak jest.
        • rostel Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 27.10.05, 13:14
          Dzięki za informacje i wyjaśnienia. Była żona domaga się po 800 zł na dziecko,
          a ja uważam, że wystarczy gdy oboje będziemy płacili po 1000 na dwoje
          (dotychczas płaciłem po 760), ale również daje kieszonkowe i na inne drobne
          wydatki. Z pozwu wynika, że żona zarabia nawet więcej niż ja (3800 netto), ja
          co prawda mam jeszcze działalnośc gospodarcza (ale daje ona minimalne dochody i
          jest traktowana jako wyjście awaryjne w przypadku utraty pracy - a pracuje w
          przedsiębiorstwie państwowym, które lada chwila może upaść).
          Proszę jeszcze powiedzieć jakie są opłaty sądowe - czy jeśli jestem pozwany to
          czy tylko ja płacę?
          I czy jest możliwe takie ustalenie w sądzie, abym płacił jakąś część na
          utrzymanie, a pozostałe koszty uiszczał bezpośrednio (np. opłaty za kurs,
          ubranie itp.) - generalnie chodzi mi o to, że mam przeświadczenie, że b.żonie
          bardziej chodzi o otrzymanie gotówki, niż poprawienie komfortu życia dzieci.
          • agatka_s Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 27.10.05, 13:43
            z oplatami to nie wiem, bo to ja pozywalam...(ale raczej placi pozwany)

            ja na Pana miejscu staralabym sie dogadac z zona, mimo wszystko. Ja jednak nie
            sadze aby ona chciala sie "dorobic" na tych alimentach od Pana-niestety dzieci
            sa bardzo kosztowne- szczegolnie takie w tym wieku (liceum).

            Sad wydaje wyrok, o przyznaniu alimentow, o ich wysokosci i o sposobie placenia
            (ja mam np ze powinny byc placone do 10 kazdego miesiaca),wiec moze i moze
            postanowic ze pozwany ma oplacac szkole, zajecia dodatkowe itp (ale na tym sie
            nie znam to juz trzeba by prawnikow z praktyka sadownicza w prawie rodzinnym
            spytac...)-o ile ja sie jednak orientuje to takie umowy sa juz bardziej
            techniczne miedzy rodzicami, nie wiem czy sad moze ingerowac az w takie
            szczegoly (ale jak mowie, gdybam, nie mam 100% pewnosci)

            jak zona dobrze przedstawi koszty utrzymania (rachunki itp) to moze dostac te
            800 zl na dziecko-szczegolnie jak sad uzna jej osobiste sprawowanie opieki, to
            pana udzial tak moze byc oceniony.

            a swoja droga to nie sa jakies bardzo wygorowane kwoty, niestety dzieci
            kosztuja ! mowie to kompletnie obiektywnie, ja mam 11-latka i to jest poprostu
            skarbonka-jak podliczyc podreczniki, ubrania, lekarstwa, szkole (my akurat
            chodzimy do prywatnej), buty !!!, wakacje, sport, wyjazd na narty, gry
            komputerowe,plyty, odtwarzacz mp3 i inne prezenty, O jezu....

            A czy bierze pan udzial dobrowolnie w jakis kosztach ? wakacje, jezyki, czy
            cos im pan kupuje ? to tez warto powiedziec, ze oprocz kwoty ktora pan placi
            co miesiac lozy pan na wychowanie dzieci ad hoc. Dobrze by bylo gdyby mogl pan
            udowodnic ze tez sprawuje opieke (rozumiem ze dzieci mieszkaja z matka, wiec
            nie codzienna, ale od czasu do czasu sa u pana ?) zeby to nie bylo tak
            niekorzystne dla pana.


            no coz dzieci sa drogie ! dlatego raz jeszcze polecam sie dogadac.
            • rostel Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 27.10.05, 22:05
              Dzięki za informacje, gdyby jeszcze Ktoś mógł cos dodać, będę bardzo wdzięczny.
    • ja-czyli-nie-ty Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 28.10.05, 00:12
      wrrr az rzuca jak się czyta o tatusiach którzy nie chca płacic alimentów.
      masz dorosłe dzieci ktore potrzebuja dużo pieniędzy.
      skoro nie mają ojca to niech przynajmniej dostaja finansowa rekompensatę.
      800 zl na nastolatka to nie jest wygórowany prog. 1600 na dwójke- polowa trojej
      pensji.
      ostatnia klasa liceum- kursy, jeden kosztuje po 1000 zł. a zazwyczaj na 1 sie
      nie kończy bo to panika przedmaturalna. do tego oboje chodza pewnie na jakies
      językowe- angielski kosztuje powyżej 1200 za SEMESTR (razy dwa wychodzi ponad
      2000 za rok). niemiecki jest trochę tanszy bo poniżej 1000 ale... jeżeli
      dziecko chce się uczyć 2 językow placi co semestr 2000.
      inne wydatki- ciuchy, kino, imprezy. bylejaka koszulka kosztuje 70 zł. a
      zwłaszcza dziewczyna potrzebuje co chwile nowe spodnie, kosmetyki (te lepsze
      tez kosztują). więc ok 200 zl miesięcznie to minimum, a dolicz jeszcze syna
      który też chce się ubrać.
      kino kosztuje 15 zł bilet ulgowy, oboje potrzebuja czasem rozrywki. Na imprezie
      też się wydaje ok 30-50 zwykle. Jeśli syn ma dziewczynę, płaci podwójnie np 30
      zl za kino.
      zapewne dzieci maja komorki, więc kazde placi minimum 50 zl/mies.
      czlowieku nastolatki potrzebują dużo pieniędzy! taki wiek!
      inernet? ok 100 zł miesięcznie.
      • rostel Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 28.10.05, 18:45
        "skoro nie mają ojca to niech przynajmniej dostaja finansowa rekompensatę" Co
        znaczy nie mają ojca? Ocena zupełnie nieuprawniona. Dzięki za pozostałe
        informacje.
      • jagoda2 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 28.10.05, 21:59
        Też jestem matką samotnie wychowującą dziecko (nie tak duże, co prawda), ale
        nie mogę się zgodzić z Twoim tokiem rozumowania. Co to znaczy, że najtańsza
        koszulka kosztuje 70 zł??? Albo, że córka ma kupować drogie kosmetyki??? Czy
        Tobie aby się w głowie nie przewróciło? Ja rozumiem, że młodzi ludzie "mają
        potrzeby", ale nie przesadzajmy. No chyba, że masz na myśli tzw. bananową
        młodzież, bo "normalna" młodzież, wierz mi, nie jest aż tak kosztowna. Pomijam
        kwestie edukacji, bo to ważna sprawa, jestem w stanie zrozumieć gorączkę
        przedmaturalną, ale już nie rozumiem naciągania ojca na kasę na kursy języków
        obcych, skoro dziecko ma je w liceum (chyba, że masz na myśli korepetycje, bo
        dziecko nie daje rady). Ponadto, tak krawiec kraje, jak mu materiału staje,
        więc kiedy środki są ograniczone, to niekoniecznie trzeba wydawać pieniądze na
        imprezy, komórki (mnie tak-tak za 50 zł starcza na pół roku) itp. "luksusy".
        Rozumiem, że młodzi ludzie potrzebują rozrywki, tak jak dzieci zabawek, ale nie
        dajmy się zwariować - jeśli nie stać mnie na klocki LEGO dla dziecka, to nie
        występuję o podwyżkę alimentów do tatusia. Po prostu kupię klocki w tańszej
        wersji i moje dziecko jest szczęśliwe. Gwoli ścisłości - mieszkam w dużym
        mieście, a na dziecko otrzymuję 300 zł alimentów (pewnie - wolałabym 500 zł) i
        do głowy by nie przyszło, żeby zażądać 1000 zł. Więc, bardzo proszę, nie
        wytaczaj argumentów tego kalibru, bo chociaż jestem samotną matką, to szlag
        mnie trafia, kiedy czytam takie bzdury. No chyba, że chodzi o to, by oskubać
        ojca dzieci i pokazać mu, kto tu rządzi.
        Uważam, że kwota po 800 zł na dziecko jest w zupełności wystarczająca, a może
        nawet lekko przesadzona - chyba, że dzieci uczą sie w prywatnych szkołach, bądź
        dużo pieniędzy wydaje się na leczenie.
        Jagoda
        • ja-czyli-nie-ty Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 29.10.05, 13:14
          tak się sklada że jestem już na studiach.
          najbardzoej rzucilo mnie stwoerdzenie "wyludzanie pieniędzy na kurs językowy".
          jakie wyłudzanie? wiesz jaki poziom maja języki szkole? Jedna grupa złozona z
          20 osób, 15 czyta gazetę, reszta rozmawia na lekcji. W mojej szkole podzielono
          grupy na dziewczyny i chlopcow. W 20 osobowej grupie dziewczyn kazda była na
          innym poziomie, jedne się nudziły, inne nie nadązały, a nauczycielka nie
          wiedziała co ma z nami począć. a potem absolewnt liceum nie umie z takiego
          języka nic. Języki to podstawa wyksztalcenia. Może w małym mieście jest
          inaczej, ale w dużym bez języków nie przyjmą go do normlnej pracy. Juz dwulatki
          prowadza się na kurs angielskiego. Mój pięcioletni kuzyn lata 2 razy w tygodniu.
          Ja dopiero w 20 roku życia, wasnie na kursie za który placę 1200 zł (a moja
          mama zarabia 1500), nadrabiam braki z liceum. Własnie dlatego że stwierdziłam
          że angielski mam w liceum i w tej chwili zapytana o znakomość angielskiego
          rumienię się ze wstydu. bo szkoła nie była mnie w stanie nauczyć.
          co do innych wydatków tak jest w sklepach w Warszawie. W tych tańszych typu
          Reserved czy Orsay byle jaki ciuch marnej jakości kosztuje 50-70 zł. Nawet na
          bazarach zaczęli się cenić i w tej chwili mają ceny sklepowe . A ja i tak
          ubieram się w tanich sklepach i w miarę rzadko kupuje ubrania. Przykład? Teraz
          potrzeba mi kozakow na zimię, bo te które nosilam przez 3 zimy już się nie
          nadają. Poniżej 200 zl kozaków NIE MA, mierzyłam ostanio piekne buty, lezały na
          mnie jak ulał. patrzę na cenę... 299 zl... odłożyam.
          no cóż ja nie jestem "bananową" młodzieżą. ale i tak uważam że kosztuję dużo,
          mimo że staram się oszczędzac jak mogę. internet, 2 kursy to nie moje
          widzimisię, ale coś dzięki czemu będe kiedyś miala dobrą pracę i nie bedę
          musiala martwić się co włożę do garnka. Rozrywki to drugorzędna sprawa. ale
          NAUKA (a zwłaszcza) języki jest najwazniejsza i nie wolno na niej oszczędzać.
          a codo tych tatusiów to już wiem jacy oni są. w tej chwili trudniej spotkac
          dziecko wychowującej się w pełnej rodzinie, niż takie ktore nie ma ojca. Tatuś
          opuszcza rodzinę i uważa że nie ma obowizku placic na dzieci no bo po co, od
          tego jest matka. A juz podejście typu "nie będe placil na dziecko bo nie chce
          żeby jego matka korzystala z tych pieniędzy" jest oburzajace!!!!
          • rostel Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 29.10.05, 17:37
            "Tatuś opuszcza rodzinę i uważa że nie ma obowizku placic na dzieci" zaczynają
            mnie wkurzać takie wstawki. Wyraźnie zaznaczyłem, że rozwód był z powództwa i
            winy mojej żony. Zaznaczyłem to m.inn. po to aby się ustrzec tego typu
            wycieczek. Ja nie oceniam zbyt pochopnie ludzi, bo wiem jak mogą być krzywdzące
            stwierdzenia, jeśli sie nie zna całej sytuacji. Poza tym płacę, ale dostalem
            wezwanie do sądu o podwyższenie alimentów i uważam, że roszczenie jest
            wygórowane. Założyłem ten wątek nie po to, aby ktoś mi dokładał, i nie po to
            aby mnie żałował. Ponieważ nie znam rzeczywiście kosztow utrzymania dzieci
            (nigdy żadne wydatki - ich celowość, ani wysokość nie była ze mną konsultowana)
            uznałem, że forum może mi w tym pomóc. Wszystkie wypowiedzi przybliżają mi ten
            problem.
            • nisar Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 12:38
              Fajnie, zawsze zachwyca mnie wrzucanie wszystkich tatusiów do jednego worka...
              Ale do rzeczy (jestem samotną matką jedenastolatki) mam 800 zł. alimentów i
              uważam je za absolutnie wystarczające. Mój były płaci dodatkowo za jazdę konną
              i basen oraz wszystko co związane z jazdą na nartach (łącznie z ubraniem na tę
              okazję). Ja się z kolei nie czepiam o opóźnienia w płatnościach alimentów i -
              Bogiem a prawdą - współpracujemy sobie znacznie bardziej pokojowo niż jako
              małżeństwo. Proponuję się dogadać. Może nie 1000 zł na oboje i nie 1600 ale np.
              1200 albo 1300? W sumie koszty utrzymania dziecka to także to, czego zazwyczaj
              się nie liczy: część czynszu, opłata za wodę itp. Plus to matka płaci za rzeczy
              typowo dodatkowe typu leki czy prywatny lekarz albo badanie (jak jest z naszą
              służbą zdrowia każden jeden widzi). 1000 zł na oboje to nie jest super dużo. I
              jeszcze jedno - to matkę boli serce, jak po raz kolejny musi odmówić wyjazdu,
              ciucha, kosmetyku itp. bo ją dla dziecka na to nie stać. Ty tego nie musisz,
              prawda? Życzę rozsądnego kompromisu. Pozdrawiam.
          • mallard Słuchaj ja czyli coś tam! 30.10.05, 01:05
            A kurs czytania ze zrozumieniem, to ile kosztuje? wink
        • burza4 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 30.10.05, 12:21
          jagoda2 napisała:

          > Też jestem matką samotnie wychowującą dziecko (nie tak duże, co prawda), ale
          > nie mogę się zgodzić z Twoim tokiem rozumowania. Co to znaczy, że najtańsza
          > koszulka kosztuje 70 zł??? Albo, że córka ma kupować drogie kosmetyki??? Czy
          > Tobie aby się w głowie nie przewróciło? Ja rozumiem, że młodzi ludzie "mają
          > potrzeby", ale nie przesadzajmy. No chyba, że masz na myśli tzw. bananową
          > młodzież, bo "normalna" młodzież, wierz mi, nie jest aż tak kosztowna.
          Pomijam
          > kwestie edukacji, bo to ważna sprawa, jestem w stanie zrozumieć gorączkę
          > przedmaturalną, ale już nie rozumiem naciągania ojca na kasę na kursy języków
          > obcych, skoro dziecko ma je w liceum (chyba, że masz na myśli korepetycje, bo
          > dziecko nie daje rady). Ponadto, tak krawiec kraje, jak mu materiału staje,
          > więc kiedy środki są ograniczone, to niekoniecznie trzeba wydawać pieniądze
          na > imprezy, komórki (mnie tak-tak za 50 zł starcza na pół roku)
          itp. "luksusy".

          Też byłam samotna - i mam córkę nastolatkę. Uważam, że istotny jest poziom
          życia które dzieci miały PRZED rozwodem. Jeśli kupowało im się koszulki po 70
          zł - to trudno, żeby nagle przeskoczyły na koszulki za 20 zł a Auchan.
          Natomiast jeśli wcześniej kupowało się w Auchan, to teraz moralnie nie ma się
          prawa żądać żeby tatuś zapewnił finanse na zakup koszulki za 70 zł. Tak to w
          skrócie powinno wg mnie wyglądać.

          Natomiast uważam, że kurs języka jest wydatkiem jak najbardziej zasadnym, w
          żadnej szkole państwowej nie uczą języka na tyle, żeby opanować coś więcej niż
          podstawy. Sama płacę 800 zł za semestr i jest to wydatek niezbędny żeby dziecko
          NIE ODSTAWAŁO od reszty uczniów, bo większość uczy się języka poza szkołą.
          GODZINA korepetycji to koszt minimum 50 zł. Dobrze zorganizowany wyjazd na
          kolonie czy obóz - kosztuje w kraju 1500 zł.

          Wydatki na dziecko w tym wieku (w państwowej szkole)- w Warszawie oceniam
          średnio na jakieś 2 tys. miesięcznie (notabene alimentów nie dostaję, więc
          odpada argument że podbijam kwotę żeby uzyskać wyższe). Pewnie, że można
          dziecko utrzymać i za 1/3 tej kwoty, ale czemu miałabym oszczędzać na dziecku?

          Aha - jeszcze jedno - z obserwacji kolezanek córki widzę że nawet dzieci z o
          wiele biedniejszych rodzin chodzą w butach po 200 zł, a nie po 30 i na komórkę
          wydaje po minimum 50 zł MIESIĘCZNIE a nie na pół roku - więc nie jest to
          również tak, że tylko bananowa młodzież ma potrzeby...
    • magdmaz Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 29.10.05, 20:50
      Dzieci masz już duże i to faktycznie dużo kosztuje.
      W sądzie możesz wnioskować, ze chcesz finansować pewne konkretne sprawy -
      kursy, szkoła prywatna, język - nie wiem co tam jeszcze. Ale trochę to zależy
      od twojej żony - ona może się bać, że jak np. dziecko zrezygnuje z języka, a
      zechce się zapisać na dajmy na to kurs spadochronowy, to przestaniesz płacić.
      Najlepiej się dogadać, a sąd wtedy tylko przyklepie. W przeciwnym wypadku to
      jednak żona ma "silniejszy" głos, bo przy niej są dzieci i na niej spoczywa
      obowiązek zadbania o nakarmienie, wyleczenie, opłacenie im takich warunków
      mieszkaniowych, zeby np. nie marzły zimą.
    • lola211 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 29.10.05, 21:21
      Jesli dzieci sa przy zonie to koszty utrzymania nie sa rozkladane po polowie na
      rodzicow- ojciec placi wiecej, bo matka sprawuje osobista opieke nad dziecmi i
      to sie wlicza do kwoty, jaka lozy na dzieci.
      Trudno ocenic , ile kosztuja dzieci w tym wieku, bo potrzeby mozna mnozyc w
      nieskonczonosc i uzasadniac, ze sa niezbedne do zycia nastolatkowi. Wszystko
      zalezy od tego, ile zarabiaja rodzice.
      W sadzie oczywiscie mozesz domagac sie udokumentowania ponoszonych wydatkow.
    • carlafehr Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 30.10.05, 08:14
      Hej,

      na własny użytek możesz sie pointeresować, co ile kosztuje. Ile wydajesz np. dla
      siebie na jedzenie? Na dziecko-nastolatka zwł. chłopca wydaje sie jeszcze
      więcej, bo apetyt w tym wieku maja ogromny. Zastanów sie ile ubrań jest Ci
      niezbędnie potrzebnych w ciągu roku? Tyle samo mniej więcej potrzebuja Twoje
      dzieci z uwzględnieniem dodatkowo np strojów na wf oraz faktu, że dzieci rosną a
      ciuchy z nimi niestety nie, więc praktycznie co roku trzeba garderobę wymienić
      na nową. Co do kosztów ubrań - zobacz, w czym chodza Twoje dzieci, przejdź się
      po sklepach i zorientuj się w cenach. Chcesz, żeby Twoje dzieci chodziły na
      dodatkowe kursy języka czy jakies inne? Podzwoń po szkołach językowych i dowiedz
      sie o ceny. Jeśli dzieci często chorują, dochodza koszty lekarstw i często
      jeszcze prywatnych lekarzy, choćby dentystów. Wydatki szkolne: książki, plecak,
      wyposażenie w artykuły papiernicze, wycieczki, składki, komitet, ubezpieczenie -
      tu musiałbyś się dowiedzieć może u wychowawczyni. No i wyjazdy wakacyjne,
      czasami może jakiś mebel, rower, rolki itp. Na utrzymanie dziecka składają sie
      również opłaty za prąd, wodę, gaz, czynsz czy telefon/internet - gdyby matka
      mieszkała sama, płaciłaby mniej. Wszystko jest do obliczenia również przez
      Ciebie. Usiądź i zastanów sie też, co uważasz za konieczne dlss Twoich dzieci a
      co nie. Możesz zaproponowac w sądzie, że niektóre wydatki będziesz pokrywać sam
      i mieć propozycje.
    • clk Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 30.10.05, 12:54
      Zaznaczam na wstepie, ze jestem kobieta.
      Czy myslicie, ze 3000 zl to tak duzo, aby placic wiecej? A co maja powiedziec
      osoby, ktore maja w tym wieku dzieci i nie maja pieniedzy, aby posylac je na
      kursy? Jak dziecko potrzebuje kursy, moze zrezygnowac z kina/jednej bluzki.
      Zreszta, przyklady tutaj podawane(70zl) to drogo.

      Moja przyjaciolka jest z facetem, ktory jest rozwodnikiem (rozwód z jej
      powództwa). Mieszka w niemczech, zarabia 2000 tys euro, ma towarzysza zycia i
      13letniego syna. Facet mojej przyjaciolki, zarabiajac 2000tys zlotych placi jej
      250 euro alimetnow. Moja kolezanka, pakujac wszystkie oszczednosci zycia (swoje,
      rodzicow) otworzyla mala firme. Teraz ex zona jej faceta nagabuje ich, ze skoro
      maja tyle pieniedzy, powinni dawac wiecej. Z tego co wiem, ex maz dodatkowo daje
      pieniadze na syna, sponsoruje wakacje, jakies fajniejsze przyjemnosci.
      Dodam, ze moja kolezanka ma z nim coreczke, ktora ma 1,5 roku. Z powodu
      alimentow i ciaglych roszczen co chwile, czesto corka dostaje mniej niz syn "bo
      mu sie nalzey".

      1000zl na 2 dzieci w zupelnosci wystarcza.
      • lola211 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 30.10.05, 13:18
        > Czy myslicie, ze 3000 zl to tak duzo, aby placic wiecej? A co maja powiedziec
        > osoby, ktore maja w tym wieku dzieci i nie maja pieniedzy, aby posylac je na
        > kursy? Jak dziecko potrzebuje kursy, moze zrezygnowac z kina/jednej bluzki.
        > Zreszta, przyklady tutaj podawane(70zl) to drogo.

        Ee, facet sie nie liczy- dla niego suchy chleb i woda, byle dziecko miało full
        wypas.
        Jak czytam, ile to dzieci potrzebuja, to sie zastanawiam jak daja rade pełne
        rodziny, ktorym przychodzi zyc we czworke z 1 pensji.
        --------------------------------------------
        Zapraszamy na kursy decoupage we Wrocławiusmile
        www.artizana.pl
        • clk Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 30.10.05, 13:40
          Dokladnie. Znam rodziny, ktore maja na wszystko 1500 zl, po oplaceniu rachunkow
          zostaje im niewiele.
          a tutaj takie wymagania...
          • burza4 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 30.10.05, 15:48
            clk napisała:

            > Dokladnie. Znam rodziny, ktore maja na wszystko 1500 zl, po oplaceniu
            rachunkow
            > zostaje im niewiele.
            > a tutaj takie wymagania...

            zawsze mnie rozwala ten kretyński lepperowski argument - czego to ma dowodzić?
            na tej zasadzie można powiedzieć, że skoro Murzyni w Afryce chodzą na bosaka,
            to i buty dla dziecka to zbędny wydatek. Jak ktoś zarabia więcej - to powinien
            nadal dziecko ubierać w lumpeksach - ia najlepiej oddać połowę pensji tym, co
            nie zarabiają?

            Jeśli ktoś ma 1500 zł na 4 osoby to bieduje. W tym wątku rozważamy przypadek
            gdzie dochód rodziny był koło 7 tysięcy. I wydatki na dzieci są adekwatne do
            tego poziomu, a nie do poziomu rodziny żyjącej za minimum socjalne.

            Mając 7 tysięcy też wydawał(a)byś na dzieci tyle samo co zarabiając 1000 zł?
            • lola211 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 30.10.05, 16:11
              No, sorry, ale nawet majac razem 7 tys. 3 tys. przeznaczac na dwójke
              nastolatkow? Bez przesady.
              • burza4 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 30.10.05, 19:08
                lola211 napisała:

                > No, sorry, ale nawet majac razem 7 tys. 3 tys. przeznaczac na dwójke
                > nastolatkow? Bez przesady.

                to może dla ciebie przesada, ale z drugiej strony - to nawet nie połowa
                dochodów rodziny. Osobiście uważam, że dzieci kosztują więcej niż dorośli (bo
                choćby rosną i czy chcesz czy nie - garderobę wymieniasz częściej niż swoją) i
                w większości rodzin na dzieci wydaje się znaczne sumy - tyle, że póki rodzina
                jest w komplecie to nikt tego nie liczy i to się nie rzuca w oczy. Na dzieci
                wydaje się dużo - bo inwestuje się duże kwoty w naukę, rozwój zainteresowań -
                żeby dać dzieciom tzw. "lepszy start". Można bez tego żyć, tylko - czy aby na
                pewno trzeba zabierać dzieciom to co miały wcześniej, bo rodzice się rozwiedli?

                dziwne jest to, że faceci nie zwracają uwagi ile kosztują dzieci póki są w
                domu. Dopiero po rozwodzie są zszokowani wysokością kwoty, którą wcześniej w
                naturalny sposób wydawali - i nie protestowali - bo to wszak na własne dzieci.
                Czemu ta sama kwota dawana po rozwodzie budzi u faceta podejrzenia, że
                finansuje kolejnych narzeczonych mamy?

                W poście powyżej była mowa o propozycji 500 zł na dziecko przy dochodach ojca
                ponad 3 tysiące. Dla porównania - znajomemu BEZROBOTNEMU sąd podwyższył
                alimenty na 400 zł, mimo tego, że właśnie przestało mu przysługiwać prawo do
                zasiłku.
    • jaskolka.dymowka Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 30.10.05, 14:02
      Utrzymanie dziecka może kosztować zarówno 300 złotych, jak i 2000 miesięcznie.
      Wszystko zależy od tego, na jakiej stopie się żyje. Dzieci mają prawo do
      podobnego statusu materialnego, jak rodzice. Jeżeli zarabiacie oboje około 3000
      netto, to tysiąc złotych na dwójkę jest stanowczo zbyt niską kwotą w stosunku
      do Twoich zarobków i kosztów utrzymania dzieci. Uważam, że żona ma rację,
      domagając się ośmiuset złotych na jedno dziecko od Ciebie - w to może wchodzić,
      np. odkładanie pieniędzy w banku a conto przyszłego mieszkania czy studiów,
      kurs językowy itp.
      • lola211 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 30.10.05, 16:09
        CZyli facet ma sie utrzymac za 1400 zł.?
        • jaskolka.dymowka Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 30.10.05, 16:13
          A dlaczego nie?
          • jaskolka.dymowka Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 30.10.05, 16:15
            Dodajmy: więcej niż tysiąc czterysta netto. Sama przecież pisałaś o rodzinach,
            które w czwórkę żyją z jednej pensji tysiąc złotychsmile
            • lola211 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 30.10.05, 16:21
              Ano dlatego, ze wowczas nie mozna mówic o równej stopie zyciowej, dzieci maja
              na lebka wiecej niz on, mieszkajac w 1 gospodarstwie domowym(jeden czynsz
              chociazby).
              • jaskolka.dymowka Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 30.10.05, 16:23
                Racja - powinno być siedemset pięćdziesiąt na dziecko, nie osiemset. Zakładając
                te trzy tysiące.
                • lola211 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 30.10.05, 16:45
                  O ile kazde z tych dzieci i matka mieszkaloby w osobnych mieszkaniach- wowczas
                  maja te same srodki na zycie przy ,załozmy, podobnych kosztach utzymania sie.
                  • jaskolka.dymowka Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 30.10.05, 16:50
                    W takiej sytuacji ojciec dzieci musiałby też chodzić do szkoły i wydawać
                    pieniądze na podręczniki tongue_out
                    • lola211 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 30.10.05, 17:50
                      NA nauke ngdy za poźno- ojciec tez moze sie dokształcac zawodowo.

                      --------------------------------------------
                      Zapraszamy na kursy decoupage we Wrocławiusmile
                      www.artizana.pl
                      • rostel Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 30.10.05, 20:47
                        I oczywiście dokształca się wink ale hobbystycznie wink To, że zarabiam ileś tam,
                        to nie znaczy, że wszystko muszę wydawać. Chyba prawem rodziców jest (również
                        moim) przekazywanie dzieciom wartości, które się ceni. Przesadna konsumpcja
                        mnie osobiście mierzi. Dzieci wychowane w przekonaniu, że mogą mieć wszystko za
                        friko z moich obserwacji, mają dość ciężko później w życiu. Byłem dzisiaj w
                        Arkadii (taki moloch butikowy we W-wie) i stwierdzam, że można tam wydać
                        zarobki roczne, ale mnie osobiście to nie bawi, i nie bardzo chcę aby moje
                        dzieci były bezwolnymi konsumentami, reagującymi na każdą reklamę.

                        PS.
                        Dymówki to chyba już dawno odleciały, dzisiaj widzieliśmy myszołowy włochate wink
                        • jaskolka.dymowka Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 30.10.05, 22:12
                          Jeśli się dokształca, to gratulujęwink Ale nie ma takiego obowiązku, w
                          przeciwieństwie do osób poniżej osiemastego roku życiawink
                          A niektóre dymówki, jak widać, są synantropijne i zostająsmile
    • jagoda2 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 31.10.05, 13:48
      Wracam jeszcze raz do tego wątku.
      Uważam, że 800 zł na dziecko to wystarczająca kwota. Zakładając nawet, dziecko
      MUSI uczęszczać na kursy języków obcych (to, że w szkole nie można się nauczyć
      języków to bzdura, to jedynie kwestia motywacji, ale nie będę polemizować na
      ten temat ze zwolennikami kursów "na mieście"), to opłatę za kurs wnosi się raz
      w semestrze, a nie co miesiąc. Poza tym, to może ojciec sfinansować "extra".
      Podobnie wakacje i inne "super zakupy" czy "super imprezy" i pewnie chętnie
      sinansuje raz na jakiś czas. Ale nie przesadzajmy. Nie dam sobie powiedzieć, że
      dziecko kosztuje 1600 zł miesięcznie (rodzice po połowie), a nawet więcej. I
      myślę, że każdy przy zdrowych zmysłach ma tego świadomość. Jeżeli matka mieszka
      z dwójką dzieci, to koszty utrzymania rozkładają się na 3 osoby, więc nie są aż
      tak ogromne w przeliczeniu na jedno dziecko. A cała reszta - odzież, rozrywka,
      komórki, to wszystko są rzeczy, na których z pewnością można zaoszczędzić, bo
      właściwie dlaczego nie? I nie mam tu na myśli bynajmniej życia o chlebie i
      wodzie i chodzeniu w podartych butach, bo zaraz mi to z pewnością ktoś zarzuci.
      Ja też nie jestem zwolenniczką nadmiernie konsumpcyjnego stylu życia, z takich
      opływających we wszystko młodych ludzi wyrastają potem dorośli roszczeniowo
      nastawieni do życia i innych. Wymagają od innych, a od siebie potrafią dać
      niewiele lub nic. Może warto się nad tym zastanowić?
      Wiem, że będziecie zaciekle bronić swoich stanowisk, ale zastanawiam się, czy
      jesteście aby do końca uczciwe w tych swoich wyliczeniach, w tym udowadnianiu
      kosztów utrzymiania dzieci? Przecież to nie chodzi o ojców Waszych dzieci,
      tylko o jakiegoś obcego człowieka. Tyle jest w Was zajadłości, że za wszelką
      cenę chcecie mu udowodnić, jakim to jest skąpcem i żałuje pieniędzy własnym
      dzieciom? Musicie przekładać własne doświadczenia na innych ludzi? Jeżeli ten
      facet zarabiałby 5 tys. miesięcznie, to miałby płacić po 1500 zł na dziecko,
      tylko dlatego, że tak dużo zarabia? To chyba jakaś paranoja. Liczą się
      rzeczywiste koszty utrzymania dzieci, a nie to, ile zarabia ich ojciec. A gdyby
      zarabiał 10 tys.?
      Jagoda
      • nchyb Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 31.10.05, 13:51
        dzieciom? Musicie przekładać własne doświadczenia na innych ludzi? Jeżeli ten
        > facet zarabiałby 5 tys. miesięcznie, to miałby płacić po 1500 zł na dziecko,
        > tylko dlatego, że tak dużo zarabia? To chyba jakaś paranoja. Liczą się
        > rzeczywiste koszty utrzymania dzieci, a nie to, ile zarabia ich ojciec. A
        gdyby
        >
        > zarabiał 10 tys.?
        To by płacił więcej. Chodzi o to, by dziecku zapewnić nie tylko najtańszą miskę
        zupy, ale poziom życia podobny do jego rodziciela. Czyli tatuś ubożuchny, to i
        alimenty skromniutkie, tatuś bogaty - to mimo że dzieciątko daleko, ale też ma
        prawo do życia w luksusie, cóż, to jego dziecko w końcu.
      • burza4 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 31.10.05, 15:39
        Zakładając nawet, dziecko > MUSI uczęszczać na kursy języków obcych (to, że w
        szkole nie można się nauczyć > języków to bzdura,

        Można się nauczyć - na poziomie, z którym nie znajdziesz dobrej pracy. Niestety
        bzdurą jest to że można się DOBRZE nauczyć języka w szkole - czego jestem
        najlepszym przykładem - gramatyka świetnie, matura na 5, tylko jak wyjechałam
        do UK to kwadrans zastanawiałam się jak wydusić z siebie jedno zdanie. Nawet
        najlepsza szkoła nie nauczy biegle języka przy 4 godzinach tygodniowo.


        Nie dam sobie powiedzieć, że>
        > dziecko kosztuje 1600 zł miesięcznie (rodzice po połowie), a nawet więcej. I
        > myślę, że każdy przy zdrowych zmysłach ma tego świadomość.

        800 zł to kwota wystarczająca DLA CIEBIE. Śmiem twierdzić, że jestem przy
        zdrowych zmysłach - i wydaję znacznie więcej - podkreślę raz jeszcze - to MOJE
        wydatki, BO ALIMENTÓW NIE DOSTAJĘ - i nie oczekuję - bo eksa nie stać na taki
        poziom. Ale ty proponujesz jakąś urawniłowkę, przystawiając innych do własnych
        standardów, jakby były jedynie obowiązujące.

        Policzmy - 800 zł za semestr daje miesiecznie około 130 zł, do tego dochodzą
        obiady w szkole - 120, do tego joga (problemy z kręgosłupem) - 50 zł
        miesięcznie, plastyka - 80 zł, dojazd do szkoły - 25 zł, telefon - 100 zł.
        Komitety i różne składki - 50 zł, raz na miesiąc wyjście z klasą - ok. 30 zł. Z
        innych wydatków szkolnych - podręczniki 400 zł, zielona szkoła - 500 zł,
        zeszyty itd. 150 zł (ca 90 zł miesięcznie). Do tego udział opłatach
        mieszkaniowych - 200 zł, w jedzeniu, środkach czystości, itd - 300 zł.

        Cóż jeszcze - wydatki na kulturę - gazety, książka, kino, teatr - 100 zł
        (niedużo zważywszy że bilet do teatru kosztuje 50 zł).

        Lekarze, lekarstwa itp. - właśnie zapłaciłam 98 zł za 2 niewielkie maści na
        trądzik, koszt wizyty w ramach karty rodzinnej za którą płacę 100 zł (czyli na
        dziecko 50 zł); liczmy z lekami 100 zł miesięcznie. Wizyta u dentysty - 2 razy
        do roku, bez ekscesów - 300 zł (miesięcznie - 25 zł). Chwalić pana skończyliśmy
        już z ortodontą (koszt leczenia 3 tysiące).

        Fryzjer - 4 razy do roku x 60 zł za strzyżenie, czyli miesięcznie 20 zł.

        To już daje około 1400 zł miesięcznie - a mówię o zdrowym dziecku, które nie ma
        problemów z nauką. Do tego dochodzą ubrania, buty, wyjazdy wakacyjne,
        kieszonkowe itd. Najtańsze kolonie to koszt 700 zł, ale trzeba mieć świadomość,
        że cena ma bezpośredni wpływ na jakość i osobiście nie polecam oszczędzania -
        bo efekt jest taki, że dzieci są bez opieki. Porządnie zorganizowany wyjazd to
        koszt 1500 zł, ja akurat na to wydaję dość sporo, bo młoda jeździ gdzieś co
        najmniej 5 razy do roku. Na ciuchy i buty wydaję około 200 zł miesięcznie.

        Aha - dla pikanterii dodam, że uważam moje wydatki na dziecko za średnie -
        znajomy za prywatną szkołę syna płaci 2,5 tysiąca miesięcznie czesnego - a to
        tylko część wydatków.

        Jeżeli ten
        > facet zarabiałby 5 tys. miesięcznie, to miałby płacić po 1500 zł na dziecko,
        > tylko dlatego, że tak dużo zarabia? To chyba jakaś paranoja.

        To nie paranoja - tylko PRAWO. Dziecko ma prawo do takiego poziomu, jeki by
        miało gdyby nie rozwód rodziców. Kropka. Paranoją byłoby gdyby ojciec
        zarabiający 10 tysięcy płacił 500 zł alimentów, bo dziecko pani Kazi z Małkinii
        tyle dostaje i mu wystarcza.

        Liczą się
        > rzeczywiste koszty utrzymania dzieci, a nie to, ile zarabia ich ojciec.

        Poczytaj kodeks rodzinny. Liczą się rzeczywiste koszty utrzymania ORAZ to ile
        zarabia ojciec. Bo jeśli się zarabia sporo - to się kupuje lepsze i droższe
        rzeczy. Czyli - jeśli tatę stać na wakacje na Malediwach, to powinien płacić
        tyle, żeby dzieci mogły jeździć na wakacje na Majorkę, a nie do cioci na wieś.

        A gdyby > zarabiał 10 tys.?

        Kolega zarabiający 10 tysięcy płaci na jedno dziecko 3 tysiące - DOBROWOLNIE. I
        kupuje mnóstwo rzeczy dodatkowo. Bo to w końcu jego dziecko i nie żałuje.
        • rostel Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 31.10.05, 16:44
          "Kolega zarabiający 10 tysięcy płaci na jedno dziecko 3 tysiące - DOBROWOLNIE.
          I
          kupuje mnóstwo rzeczy dodatkowo. Bo to w końcu jego dziecko i nie żałuje."

          A gdyby miał troje dzieci, a jego żona zostawiła, go dla innego bardziej
          atrakcyjnego kolegi, to płaciłby 9000 za troje dzieci? W końcu to były jego
          dzieci.
          • carlafehr Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 31.10.05, 18:49
            > A gdyby miał troje dzieci, a jego żona zostawiła, go dla innego bardziej
            > atrakcyjnego kolegi, to płaciłby 9000 za troje dzieci? W końcu to były jego
            > dzieci.

            Ale ma tylko jedno dziecko. A fakt, że to żona Cię zostawiła nie ma nic do
            rzeczy w przypadku dzieci - przecież to nie dzieci wina, że Wasze małżeństwo sie
            nie udało, niezależnie od tego, z czyjej było winy.
            • rostel Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 31.10.05, 20:05
              Święta racja, ale nieco prowokująco, na demagogię odpowiedziałem tym samym.
              Tym niemniej nie będąc winnym rozpadu związku (pięknie powiedziane, nieprawdaż)
              ja akurat mam sporo obiekcji przy płaceniu wysokich sum nie mając pewności, czy
              kwoty te rzeczywiście idą na dzieci. Być może gdybym to ja odszedł byłoby mi
              łatwiej.
              • gaudencja Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 05.11.05, 22:24
                W takim razie najprosciej byloby, zebys to Ty wzial na wychowanie dzieci, a
                aliment by placila zona. Daloby Ci to pelny wplyw na to, jak wychowywane sa
                dzieci i pewnosc, ze pieniadze na dzieci nie ida na zone.

                A jesli odrzucasz to rozwiazanie, to pozostaje tylko isc z zona na kompromis i
                scierpiec to, ze nie masz pelnej kontroli nad wychowaniem dzieci. Cos za cos.
        • jagoda2 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 31.10.05, 20:11
          Nie będę z Tobą polemizować na temat wydatków na Twoje dziecko, bo to bez
          sensu. Każdy ma takie wydatki, na jakie go stać - to proste. Podejrzewam, że
          reprezentujesz niewielki procent osób w naszym kraju, które mogą sobie pozwolić
          na wydatki tego rzędu na dziecko. W każdym razie uważam je za znacznie
          zawyżone. Kto może sobie pozwolić na wysłanie dziecka na wakacje 5 razy (sic!)
          do roku?! Osobiście nie znam takich osób. Nawet dzieci osób bardzo zamożnych
          nie jeżdżą na wakacje 5 razy do roku. Naprawdę, trudno by Ci było udowodnić w
          sądzie, że są to wydatki niezbędne.
          Gdybyś dokładnie czytała, to byś doczytała, że napisałam, że 1600 zł na dziecko
          (bo o taką kwotę tu chodzi) miesięcznie to bardzo duża kwota. Nikomu nie
          proponuję utrzymania dziecka za 800 zł miesięcznie, choć z pewnością większość
          rodzin w naszym kraju wydaje znacznie mniej na dziecko w skali miesiąca. Chcesz
          mi powiedzieć, że jak ktoś ma 3 dzieci, to na każde wydaje 1600 zł miesięcznie?
          Najwidoczniej najdroższe w utrzymaniu są dzieci samotnych matek - bardzo
          ciekawe zjawisko. Może ktoś kiedyś doktorat napisze na ten temat.
          A Kodeks Rodzinny radzę Tobie poczytać. "Oraz" to nie oznacza przede wszystkim.
          I to jest bzdura, co piszesz, że ojciec zarabiający dużo, musi płacić
          proporcjonalnie wysokie alimenty. Nigdzie nie jest to napisane. Poza tym,
          argument typu "znajomy za prywatną szkołę syna płaci 2,5 tysiąca miesięcznie
          czesnego - a to tylko część wydatków" - to żaden argument. Podobnie jak
          ten: "Kolega zarabiający 10 tysięcy płaci na jedno dziecko 3 tysiące -
          DOBROWOLNIE. I kupuje mnóstwo rzeczy dodatkowo. Bo to w końcu jego dziecko i
          nie żałuje". Po pierwsze płaci dobrowolnie, jak sama zauważyłaś, po drugie
          zarabia 10 tys., a nie 3 tys.
          Ja wciąż mam wrażenie, że chodzi o "ukaranie" ojca i wyciągnięcie od niego jak
          najwięcej pieniędzy pod płaszczykiem przeróżnych "absolutnie niezbędnych"
          wydatków. Zresztą, nie rozumiem, co Wy chcecie temu ojcu udowodnić? Przecież
          napisał, że sam chętnie pokryje koszty różnych kursów itp., tylko niechże mu
          matka dzieci wskaże, na co konkretnie mają być wydawane jego pieniądze. Poza
          tym, mam wrażenie, że mylicie dwie różne sprawy - czyj standard życia ma się
          nie obniżyć po rozwodzie - Was (matek) czy dzieci? Bo mi się wydaje, że część
          matek chce utrzymywać dzieci wyłącznie z kieszeni ojców.
          Jagoda
          • k_j_z Jagoda, zgadzam się z Tobą 31.10.05, 21:00
            absolutnie.
            Natomiast co do głównego zainteresowanego to odpowiem, że owszem, można płacić
            bezpośrednio.
            Musisz tylko powiedzieć w sądzie, że poddajesz w wątpliwość zasadność kwot
            wyliczonych przez żonę i dlatego chcesz finansować bezpośrednioniektóre sprawy.
            Sąd zapewne zażyczy sobie rachunków za kursy itp ale może wtedy będziesz miał
            więcej pewności, że pieniądze trafiają na potzreby dzieci.
            A może ty bys chciał przejąć nad nimi opiekę na jakiś czas i wtedy miałbyś
            jakie takie pojęcie o kosztach związanych z utrzymaniem?
          • burza4 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 01.11.05, 15:25
            Jagoda - najpierw piszesz, że każdy wydaje tyle, na ile go stać i że pewnie
            zarabiam lepiej (fakt), potem że NIE WIERZYSZ, że wydaję tyle, bo TY nie znasz
            nikogo, by tyle wydawał. A ja znam - i powiem więcej - większość moich
            znajomych wydaje znacznie więcej ode mnie. Trochę to niekonsekwentne, nie
            sądzisz?

            >Kto może sobie pozwolić na wysłanie dziecka na wakacje 5 razy (sic!)
            > do roku?! Osobiście nie znam takich osób.

            Ja mogę sobie pozwolić bez trudu - córka była w tym roku na zimowisku, na 3
            wyjazdach w czasie wakacji i raz z nami na wielkanoc. A daleko mi do 10 tys
            zarobków.

            >Nawet dzieci osób bardzo zamożnych > nie jeżdżą na wakacje 5 razy do roku.

            Zaręczam ci że jeżdżą, i to na znacznie droższe wyjazdy.

            >Naprawdę, trudno by Ci było udowodnić w > sądzie, że są to wydatki niezbędne.

            Toteż nigdy nie było to moim celem udowadnianie, że bez tego nie da się żyć -
            mojego eksa nie stać na takie wydatki, zasądzonych alimentów (250 zł) nie
            widziałam od 3 lat i nie ganiam po komornikach. Płacę tyle ile JA uznaję za
            stosowne i potrzebne, nie oglądając się na nikogo.

            Problem w porozwodowych relacjach leży w tym, że matka musi poniżać się i
            prosić. Wydaje się dużo, ale w rodzinie się tego nie liczy. Po rozwodzie nagle
            wydatki ponoszone dotychczas na dzieci są zbyt wysokie, nagle padają
            podejrzenia, że matka zaczyna żyć z aliemntów itd.
            • ponton Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 01.11.05, 17:27
              burza4 napisała:

              > Problem w porozwodowych relacjach leży w tym, że matka musi poniżać się i
              > prosić. Wydaje się dużo, ale w rodzinie się tego nie liczy. Po rozwodzie
              nagle
              > wydatki ponoszone dotychczas na dzieci są zbyt wysokie, nagle padają
              > podejrzenia, że matka zaczyna żyć z aliemntów itd.

              Tu chyba jest jeszcze jeden problem - z tego, co pisze autor watku, On by
              raczej widzial swoje dzieci wychowywane skromnie, bez przesadnego obsypywania
              gadzetami, z poszanowaniem dla pracy i pieniadza. Jakie ma do tego podejscie
              Jego ex nie wiemy, ale wydaje mi sie, ze niechec do placenia wiecej to nie
              tylko obawa przed tym, ze ex-zona bedzie korzystac z tych pieniedzy dla siebie
              ale raczej obawa, ze wlasnie na dzieci bedzie je wydawac niezgodnie z filozofia
              wychowania reprezentowana przez autora watku. I to jest problem chyba nawet
              wiekszy niz samo ustalenie kwoty. Bo na dzieci rodzice winni lozyc wspolnie ale
              i wspolnie winni miec wplyw na ksztaltownie Ich postaw np. wobec pieniedzy itp.
              To nawet nie o kwote musi chodzic tylko o to na co te pieniadze zostana wydane -
              na jakie potrzeby dzieci. Dlatego mysle, ze pomysl z oplacaniem przez ojca
              tego, co oboje rodzice uznaja za warte oplacania ma duzo sensu. Dzieci moga
              chciec roznych rzeczy i mama tych dzieci moze chciec dla Nich roznych rzeczy,
              to wcale jeszcze nie znaczy, ze dzieci winny tez rzeczy otrzymac bez dyskusji.
              No i matka wcale nie zawsze wie najlepiej a wrecz bardzo czesto nie ma
              kompletnie pojecia, co dla dzieci jest naprawde korzystne - dlatego tak wazna
              jest komunikacja miedzy rodzicami, zwlaszcza gdy sa rozwiedzeni.
              • maksimum Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 06:08
                ponton napisał:

                > Tu chyba jest jeszcze jeden problem - z tego, co pisze autor watku, On by
                > raczej widzial swoje dzieci wychowywane skromnie, bez przesadnego obsypywania
                > gadzetami, z poszanowaniem dla pracy i pieniadza. Jakie ma do tego podejscie
                > Jego ex nie wiemy, ale wydaje mi sie, ze niechec do placenia wiecej to nie
                > tylko obawa przed tym, ze ex-zona bedzie korzystac z tych pieniedzy dla
                siebie
                > ale raczej obawa, ze wlasnie na dzieci bedzie je wydawac niezgodnie z
                filozofia
                > wychowania reprezentowana przez autora watku. I to jest problem chyba nawet
                > wiekszy niz samo ustalenie kwoty. Bo na dzieci rodzice winni lozyc wspolnie
                ale i wspolnie winni miec wplyw na ksztaltownie Ich postaw np. wobec pieniedzy
                itp.
                > To nawet nie o kwote musi chodzic tylko o to na co te pieniadze zostana
                wydane -
                > na jakie potrzeby dzieci. Dlatego mysle, ze pomysl z oplacaniem przez ojca
                > tego, co oboje rodzice uznaja za warte oplacania ma duzo sensu. Dzieci moga
                > chciec roznych rzeczy i mama tych dzieci moze chciec dla Nich roznych rzeczy,
                > to wcale jeszcze nie znaczy, ze dzieci winny tez rzeczy otrzymac bez
                dyskusji.
                > No i matka wcale nie zawsze wie najlepiej a wrecz bardzo czesto nie ma
                > kompletnie pojecia, co dla dzieci jest naprawde korzystne - dlatego tak wazna
                > jest komunikacja miedzy rodzicami, zwlaszcza gdy sa rozwiedzeni.

                To o czym piszesz jest wlasnie najwazniejsze i zeby wychowac wg wlasnych
                pogladow,to najlepiej wziac syna do siebie a corka niech zostanie z zona i nie
                masz problemow alimentow.
                Dzieci sa na tyle duze,ze wlasnie przyklad ojca w domu im potrzebny ,a nie
                nadmierna troska mamci.
                Dzieci w tym wieku umyslowo przerosly juz matke i w ojcu jedyna nadzieja
                rozwoju.
                • lidqa Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 07:59
                  Nie czytlam z polowy wątku bo sie zrobil troche obok topicu a ja juz wiem co
                  chce napisac smile
                  1) jedzenie i chemia(proszki mydla itd itd)- okolo 300 zl na dziecko. Nie
                  wzielam sumy s kapelusza bo ja jem mniej wiecej tyle co to dziecko i wiem jak
                  wyglada moj budżet.
                  2) kurs jezykowy (niech bedzie, tez uwazam ze potrzebny) 1000 za semestr czyli
                  okolo 250 miesiecznie
                  3)200 -ciuch jakis - bez przesady, nei trzeba miec wszystkiego na raz. Jak
                  kupujesz buty to nie kupujesz 3 par jeansow.
                  5) 50 na kieszonkowe

                  Wychodzi 800 zl nie biorąc pod uwage ze matka cokolwiek daje. Ja rozumeim ze są
                  jeszcze ksiazki itd ale nawet dzieląc to 70/30 - powinna okolo 250 jeszcze dac
                  ona.
                  • jaskolka.dymowka Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 11:14
                    Do tego dochodzą:
                    podręczniki, część opłat (za światło, gaz, telefon, internet - dziecko przecież
                    po ciemku nie siedzi), wakacje (licząc tylko jeden jeden wyjazd za 1200 złotych
                    to wychodzi 100 zł miesięcznie), wycieczki szkolne, komitet rodzicielski,
                    lekarstwa, dentysta (zakładając, że pozostali lekarze są "publiczni"), część
                    napraw domowych, prezenty...
                    • jaskolka.dymowka Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 11:20
                      Nie doliczyłam: bilet miesięczny do szkoły, część kosztów dojazdu w odwiedziny
                      do dalszej rodziny... Jeszcze trochę by się tego znalazło.
                      A te kwoty, które liczysz, to nie są wysokie sumy...
                • mallard Brawo! Zlewać pajaca, -to jest sposób! 02.11.05, 11:11
          • lola211 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 10:14
            > Najwidoczniej najdroższe w utrzymaniu są dzieci samotnych matek - bardzo
            > ciekawe zjawisko. Może ktoś kiedyś doktorat napisze na ten temat.

            Mam takie same przemyslenia.
            • diinna Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 10:36
              lolu - Twoje przemyślenia sa błedne.

              Dzieci - samodzielnych mama nie kosztuja najdrożej.
              Samodzielen rodzicielstwo powoduje to ze tak naprawde , bez oszukiwania trzeba
              policzycć koszty - prawdziwe - realne - utrzymanai dziecka na stopie jakie żyło
              do czasu rozwodu.
              Następuje tu przeliczenie wszystkiego - czego w rodzinie sie nie robi. Płacąc
              gaz - nie zastanawiasz sie - jaka częsc przypadał na dziecko , remontując
              mieszkanie w tym pokój dziecko też o tym nie myślisz.
              Nie liczysz tez pierdułek typu, tam ciastko , tam lizak, tu jabłko , tam soczek-
              o zaczął ale nie skończył- trudno...
              Sytuacji takich jest tysiące i grupsze i mniej ważne , typu dorbiazg i w
              normalnej rodzinei sie tego nie liczy.... Rodzic sam z dzieckiem- musi to
              policzyc i uwierz nie jest to przyjemne...
              Bo rodzic którzy zostawił dziecka - nagle stwierdza , ze przeciez jago model -
              to bardzo sparańskie wychowanie - choć do tej pory tego nie objawaił i dbałas
              jego o niego samego nie ma nic ze spartańskich zachowań.
              I o dziwo ważniejsze jest dla niego by jego była żona na tym broń boże nie
              skorzytała niz troska o dziecko i jego przyszłośc , warunki jego życia ,
              kształcenie, potrzeby ..

              A i jeszcze Opieka jedenj ososby nad dzieckiem jest dorższa niż dwu , bo jest
              jedna ososba , a w rodzinei 2. Nikt nie jest cudotwórća i za 2 nie zrobi - więc
              za częśc trzeba płacici by ktoś inny zrobił.
              Przykład:
              1. rodzina : djeden rodzić idzie na póżniej do pracy i zaprowadza dziecko -
              drugi wraca wcześniej i odbiera dziecko z przedszkola.
              W wypadku samodzielnego rodzicielstwa w takim wypadku - albo rodzić musi
              opłacici kogoś kto przyprowadzi , albo kogoś kto odporowadzi...

              A tak poza rtym, niczym zaczniesz kogoś obrażąć, niczym powiesz jak to ty
              wszystko świetnie wiesz, zastanó sie, że w zyciu wiemy tyle ile przeżyliśy i
              doświadczyliśmy .
              Doświadczyłaś iedys takiej sytuacji ???
              • lola211 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 11:02
                "Obrazac"? mozesz zacytowac?
              • agatka_s Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 11:28
                To jest totalnie jałowa dyskusja. Bo to tak jakby własciciel Mercedesa, od 15
                lat jezdzacy dobrymi samochpodami rozmawial z wlascicielem Skody Fabii, dla
                ktorego ta Skoda to juz szczyt marzen i osiagniecie życiowe...

                No nie da się okreslić "jedynie słusznych" kosztów utrzymania (dziecka czy
                doroslego). Jedni jezdzą 5 razy na narty do Austrii i uwazaja to za standard
                (bo znajomi z ich srodowiska tez akurat tak spedzaja czas), a dla innych
                działka to jedyna możliwość (i wszyscy wokol wydaja sie to potwierdzac, bo do
                zajomych tych od dzialki nie należa ci od nart w austrii...). No niestety tak
                ten świat wygląda i koniec.

                Można natomiast mówić o kosztach utrzymania konkretnej rodziny. No i
                rzeczywiscie po pierwsze jest istotne aby dzieci żyły mniej wiecej tak samo jak
                i rodzice (to jest też oczywiscie wzgledne, chodzi o mniej wiecej poziom, a nie
                liczenie co do 50 gr...), no i istotne jest aby skolei dzieci nie stanowily
                zbyt wygórowanej pozycji w budzecie domowym, bo życie nie składa się trylko z
                dzieci (choć są takie okresy że dzieci "zjadają" sporo-np wydatki na studia,
                czasem aż kredyt wziąć trzeba). A to że rozdzic ktory sam nie sprawuje
                osobiscie opieki, płaci wiecej tez jest raczej logiczne i sprawiedliwe-ostatnio
                widzialam wyliczenia ile kosztuje praca w domu, gotowanie, sprzatanie, pranie
                prasowanie-to czasem nie najgorsza pensja sie uzbiera. Wiec to jest bardzo OK,
                ze alimenty maja tą różnice jakos zrekompensować.

                Rzeczywiscie nienajgorszym pomyslem byloby wziecie dzieci do siebie na jakis
                rok, wtedy szybko mozna sie przekonac ile takie dziecko potrafi kosztować-można
                zaproponować taki układ zamiast płacenia alimentów (ale obawiam się że
                ekonomicznie może to wcale nie być takie opłacalne...)

                Mysle ze porownywanie sie z innymi nastolatkami niczego nie daje, bo powiem raz
                jeszcze (tak bardziej na meskim przykladzie)-to tak jakby facet pytal sie czy
                1500 zl na rok na utrzymanie samochodu to wystarczajaca kwota. no i odzywaliby
                sie ci od mercedesow co za samo OC place po 10.000 PLN i wlasciciele
                zdezelowanych Polonezow, ktorych samochody nawet nie sa warte te 1500 zł i
                probowali temu Panu radzic ile powinien przeznaczyc na swoj autopmobil...

                Tak sie nie da ! Da sie natomiast porownac, ile ten konkretny samochod
                kosztował w utrzymaniu do tej pory, to ze ma teraz 2 wlascicieli ktorzy juz ze
                soba nie mieszkaja, nie wplywa specjalnie na koszty utrzymania...a o samochód
                przeciez kurcze dbać trzeba...
            • judytak Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 11:18
              lola211 napisała:

              > > Najwidoczniej najdroższe w utrzymaniu są dzieci samotnych matek - bardzo
              > > ciekawe zjawisko. Może ktoś kiedyś doktorat napisze na ten temat.

              słaby to temat na doktorat
              bo przecież to jest jasne, proste, ewidentne...
              jak ktoś mieszka sama z dziećmi, to
              czynsz, woda, prąd itp. rozkłada się na mniej osób (a np. 80% prania, to rzeczy
              dzieci...)
              musi zatrudnić opiekunki, która zaprowadzi, przyprowadzi, czasami kilka
              opiekunek, bo póki jedna tu, druga tam ;o)
              no i dodatkowo na przypadek kilkudniowych wyjazdów w delegacji albo choroby,
              albo dni wolnych dla uczniów, ale dla pracowników już nie...
              szukać przedszkola, szkoły, gdzie dzieci mogą być od siódmej rano do np. 18.30
              (bo, powiedzmy, pracuje ustawowe 8,5 godzin, i trochę dojeżdża...)
              jak jest w domu tata i mama, zawsze jest szansa, że jedno potrafi dziecku pomóc
              w angielskim, a drugie w matematyce, a jak jest sama mama, to prędzej musi się
              uciekać do korepetycji... tym bardziej, że nie ma czasu...
              w każdym razie ma dużo mniej...
              i można by tak mnożyć i mnożyć...

              pozdrawiam
              Judyta

              • lola211 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 11:46
                Bez przesady.
                Chyba jestem samotna matka- a nie wiedzialamsmile.Pracuje, musze zatroszczyc sie o
                odbieranie ze szkoly dziecka, jak choruje podrzucam do babci.Jak wyjezdzam to
                tez sie gimnastykuje , komu zostawic.Maz pracuje i nie ma mozliwosci zalatwic
                tego za mnie.
                Dwoje rodziców tez ma takie dylematy, nie tylko matki samotne.Poza tym, kazda
                matka samotna korzysta z opiekunek? Nie maja rodziny, ktora by pomogla?
                Naciagane te koszty.
                • diinna Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 12:13
                  Widzisz , sekret kryje sie w tym zdaniu:
                  "Maz pracuje i nie ma mozliwosci zalatwic
                  tego za mnie.
                  "

                  Samodzielny rodzić musi przejąc role i tego ojca który pracuje by zarobić
                  uczciwe pieniądze i jak mówisz- nie ma czasu na dom i dzieci i Role Twoja .
                  Połączenie ich - jest niemożliwe .
                  Stąd wieksze koszty.

                • hella100 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 12:13
                  lola211 napisała:

                  Poza tym, kazda
                  > matka samotna korzysta z opiekunek? Nie maja rodziny, ktora by pomogla?
                  > Naciagane te koszty.


                  Nie wszyscy maja rodzine, ktora by pomogla w przypadku choroby dziecka. Moja
                  rodzina mieszka prawie 300km. ode mnie.
                  • lola211 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 13:51
                    Nie pisze, ze wszyscy.Pytam tylko, dlaczego koszt utrzymania dziecka
                    wychowywanego przez 1 rodzica ma byc wyzszy niz w pelnej rodzinie.Nie
                    przekonuja mnie teksty, ze potrzebna jest opiekunka- w pełnych rodzinach tez
                    sie z takiej pomocy korzysta , tak samo jak z pomocy rodziny.Nie widze róznicy -
                    czy samotna czy nie.
                    • diinna Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 13:55
                      Widze , ze słowne wyliczenia nie maja dla Ciebie znacznie.
                      Jeydnym sposobem byc sie przekonała jest: BYCIE SAOMDZIELNYM RODZICEM.

                      • lola211 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 15:10
                        I tak moze byc, kto wie.Wtedy pewnie dołacze do tych, ktorym miesieczne
                        korepetycje i szkoly jezykowe za 500 zł. miesiecznie wydawac sie beda czyms
                        calkowicie niezbednym i koniecznym,wrecz oczywistym, w rodzinie pełnej uznam,
                        ze mnie po prostu na to nie stac i juz.
                        • diinna Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 15:19
                          Ale my rozmaiwmay o przyadkach , ze standart zycia dziecko przedr rozwodem- to
                          były te kursy jeżyka .. Czy inne zajęcia - czyli standart nie zmienia sie jest
                          taki jak standart zycia rodziców OJCA też.

                          Wiec w czym proble ?


                          • lola211 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 15:40
                            Ja odnosze sie do tezy, jakoby wychowywanie dziecka w pojedynke oznaczało
                            wyzsze koszty utrzymania go niz w rodzinie pelnej.
                            Matki argumentujac podwyzszanie alimentow przedstawiaja takie koszta, ktorych
                            zyjac z tym facetem wspolnie by nie udzwigneli, biorac pod uwage ich zarobki.W
                            pelnej rodzinie trzy razy by sie zastanowila czy ich na to stac- jako samotna
                            bedzie przekonana, ze jej dziecku sie to nalezy bez wzgledu na to, ile facet
                            zarabia.



                            • diinna Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 15:56
                              Lolu skąd Ty wiesz co matki przedstawiaja w wyliczeniach. Robuiłas kiedys takie
                              wyliczenie. Jesłi przypewenych zarobakch koszt jest za wyskoi sad z reguły nie
                              zagadz sie na to.

                              Koszt dziecka wychowywnagoe przez samodzielna ososbe , a koszty dziecka w
                              zdrowej , partnerskiej rodzinie, gdzie rola ojca oprócz istnienia jest
                              uczestwinctow w tej rodzinie - jest wiekkszy. Wiem napisałas w Twoje rodzinie
                              jest inaczej. Ale dla mnie to nie jest rodzina an wzór do którego sie odnosze.
                              JA odnosze sie do rodziny gdzie ojciec uczetniczy w zyciu rodziny, wychowaniu
                              dziecka itd..

                              Ay dokładniej napisac . Rodzinna jak mi przedstawiłas Ty z onbrazem ojca - o
                              którego istnieniu sygbalizuje mi tylko brudne skarpetki - lub wieksze zakup -
                              bo je - jest dla mnie patologia.

                              • lola211 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 03.11.05, 18:00
                                > Ay dokładniej napisac . Rodzinna jak mi przedstawiłas Ty z onbrazem ojca - o
                                > którego istnieniu sygbalizuje mi tylko brudne skarpetki - lub wieksze zakup -
                                > bo je - jest dla mnie patologia.
                                >
                                Ja nie przedstawiam obrazu rodziny, bo na to sklada sie duzo wiecej czynnikow
                                niz obowiazki i dobra materialne.Nie o obrazie rodziny dyskutujemy
                                (przynajmniej ja) , nie dotykam spraw emocji, uczuc, itd. bo wiadomo, ze pod
                                tym wzgledem rodzina pełna i niepelna sie róznia.Poruszam kwestie TYLKO
                                finansów i obowiazkow.
                            • babe007 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 16:19
                              > Ja odnosze sie do tezy, jakoby wychowywanie dziecka w pojedynke oznaczało
                              > wyzsze koszty utrzymania go niz w rodzinie pelnej.


                              Różnie to bywa, czasami pozbywamy się pasożyta, który nie dość, że nie daje
                              pieniędzy, nie pomaga w domu, to je i każe sie obsługiwać (tak jak to wynika z
                              Twoich poprzednich postów) wtedy stanie się samodzielnym to czysty zysk. Ale
                              wracając z krainy fantazji do rzeczywistości bycie samodzielnym to np.
                              ponoszenie w pojedynkę kosztów utrzymania domu (kiedyś dzielone na dwoje)nie
                              mówiąc o ponoszeniu całego ciężaru codziennej opieki nad dziećmi (może nie
                              wymierne w formie materialnej, ale uciążliwe i wyczerpujące). To że TY masz
                              rodzinę, która może Ci pomóc w "dziecięcej logistyce" nie oznacza, że jest to
                              norma. Akurat w moim przypadku rozstanie z mężem oznaczało totalne odcięcie od
                              pomocy teściowej (moi rodzice mieszkają bardzo daleko)a co za tym idzie
                              konieczność zaangażowania opiekunki (niestety nie potrafię być w dwóch
                              miejscach jednocześnie)- wzrost kosztów. Ponieważ mieszkanie było jego -
                              musiałam wynająć dla naszej trójki jakieś lokum. Wierz mi, że w W-wie jest to
                              ogromny koszt - kolejny wzrost wydatków w porównaniu do stanu sprzed rozstania.
                              Jedyne co sie nie zmieniło to kwoty wydawane na jedzenie, środki czystości, czy
                              ubranie. Dzieci chodzą nadal do prywatnej szkoły. Jak widzisz na moim
                              przykładzie Twoje stwierdzenie "jakoby wychowywanie dziecka w pojedynkę
                              oznaczało wyższe koszty utrzymania go niż w rodzinie pełnej" jest nie na
                              miejscu. Bo koszty nie wzrosły "jakoby" tylko całkiem realnie!
                              • ponton Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 20:16
                                Zwroccie jednak uwage, ze TO SAMO dotyczy faceta zyjacego w pojedynke po
                                rozwodzie - ON TEZ MA WIEKSZE KOSZTY do poniesienia, bo sam placi za gaz, prad
                                i cala reszte tak wiec i JEGO POZIOM ZYCIA JEST NIZSZY po rozwodzie. Domaganie
                                sie zeby dzieci mialy TAKI SAM poziom zycia przed i po rozwodzie rodzicow jest
                                nierealne - rozlozenie wydatkow na dwa gospodarstwa powoduje, ze WSZYSCY (cala
                                rodzina!!!) traca mniej lub bardziej finansowo na rozstaniu malzonkow. Taka
                                jest smutna rzeczywistosc, mozna sie starac to niwelowac ale trzeba tez spedzic
                                czas z dziecmi i Im to wylumaczyc - swietna lekcja ksiegowosci i budzetu
                                domowego, szczegolnie dla starszych nastolatkow.
                • judytak Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 12:49
                  ja nie jestem samotną matką
                  nigdy nie byłam
                  i też kombinuję, jak mogę
                  i właśnie dlatego jestem w stanie dokładnie wyobrazić sobie, o ile więcej
                  musiałabym kombinować, jakbym była samotną matką :o)
                  dzieci mam troje, babci do wykorzystania żadnej...

                  o innych kosztach tu nie wspominam, w każdym wypadku prawdą jest, że czas
                  przekłada się na pieniądz (jedzenie, sprzątanie, itp. itd.), a samotna,
                  pracująca matka siłą rzeczy ma dużo mniej czasu, niż niesamotna, pracująca
                  matka, korzysta więc z rozwiązań kosztowniejszych (obiady na mieście, pralnia,
                  samochód zamiast spacerku, itp. itd.)

                  oczywiście są tacy, którzy naciągają
                  i są też tacy, którzy nie

                  pozdrawiam
                  Judyta

                  • lidqa Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 13:00
                    Nie do konca tak jest... Na tej samej zasadzie koszty utrzymania jednej osoby
                    to minimum 1200 zl ale 2 to juz nie koniecznie 2400. Sama mam na reke 2200 na
                    rodzine po odjeciu niani. na 3 osoby. W tym samochod rachunki, kredyty i jedno
                    dziecko. Wiec jak ktos mi mowi ze 800 to malo na jedną osobę to dla mnie
                    dziwne. W sumie kazdy porownuje do tego co ma, ale jak juz zauwazylam dzieci
                    mają ojca i matke. I nie mozna zrobic tak ze ojciec ma 3000 matka 6000 czyli
                    razem 6000 odzielic na 4 osoby to po 1500 na osobe. Bo koszt mieszkania we 3
                    jest nieporownywalnie nizszy od kosztu mieszkania pojedynczo.
                  • agatka_s Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 13:10
                    a ja jestem i zawsze byłam, samotna matka (panna z dzieckiem) i z wlasnego
                    doswiadczenia powiem ze gdybym mogla cala odpowiedzialnosc rozlozyc na dwoje to
                    byloby mi poprostu najzwyczajniej lżej.

                    Bo w samotnym macierzyństwie nie o koszty ktore jakos inaczej sie rozkladaja,
                    chodzi i nawet nie o czas (choć obie te rzeczy są bardzo istotne)-najgorsze
                    jest to że samotna matka nie ma alternatywy-każdy nawet najmniejszy duperel to
                    w 100% jej problem. Nie może sobie pozwolić na gorsze dni, nie może stracić
                    pracy (chocby nie wiem jak jej nie znosila, bo co wtedy ?), nie może nawalić
                    (np się rozchorować)-bo co wtedy, kto ja zastapi. Nie może prowadzić szybko
                    samochodu, bo gdyby odpukać, to co wtedy... Samotny rodzic to 24 godzinna praca
                    myślowa, bez możliwości delegowania odpowiedzialności. To 24 godzinne
                    kombinowanie jak być w formie, jak zapewnic takie samo zycie dziecku, aby nie
                    czul sie gorzej od dzieci ktore maja oboje (tak, dochodza jeszcze te cholerne
                    wyrzuty sumienia...)

                    Jak dziecko potrzebuje drutu do szkoły- to musi to zrobić matka, jak potrzebuje
                    pojsc do lekarza to też ona, zdecydowac o nowej szkole-ona. Wytlumaczyc jak
                    dzial silnik i kibicowac pilkarzom reprezentacji-też ona...

                    A do tego wszystkiego ubrac, nakarmić, pojsc na zajecia, dopilnowac lekcji, itp
                    itd, co każdy rodzic sam czy w parze robi...

                    Nikt tego za nia nie zrobi, nikt nie podejmie decyzji, moze troche pomoze ad
                    hoc, ale na koncu dnia i tak wszystko jest na glowie samotnej...
                    Tego poczucia polegania tylko i wylacznie na sobie obawiam się nie zastąpią
                    żadne pieniądze...dlatego dużo istotniejsza od nich jest rzeczywista pomoc tej
                    drugiej osoby.

                    Poki jeszcze mozna sie dogadac aby dzieci wychowywac wspolnie, to bardzo to
                    polecam, dla dobra dzieci.
                  • lola211 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 13:54
                    a samotna,
                    > pracująca matka siłą rzeczy ma dużo mniej czasu, niż niesamotna, pracująca
                    > matka, korzysta więc z rozwiązań kosztowniejszych (obiady na mieście,
                    pralnia,
                    > samochód zamiast spacerku, itp. itd.)

                    Znam samotne matki- prowadza dom tak samo jak niesamotne.Gotuja, sprzataja,
                    itd. osobiscie.Weź pod uwage, ze w wielu domach facet w domu nie pomaga- tym
                    zajmuje sie kobieta i ma dodatkowo wiecej obowiazków niz samotna, bo zajmuje
                    sie 1 osoba wiecej.
                    • diinna Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 14:02
                      Ale jesłi facte nie pomaga w domu - to znaczy ze natsapiał podział obowiązkow
                      wz którego wynika iż do domu On przynosi kasę która jest podstawą utrzymania.
                      Założe sie ze Twoj facte zarabia wiecej niż ty.
                      W rodzinach gdzie matka jest sama - Mtaka spełnai role ojca i matki - Umiałabyś
                      zrabic takie pieniądze i pracować tyle co Twojj facte i zjamować sie
                      dzieckiem??? Pewnie już nie.

                      Cały czas sie posługujesz przykładem swoje rodziny i jak siwtenie Ty potrafisz
                      wszystko zorganizowac- ae nie widzisz ze na te rodzina, organizacja - PRACUJE W
                      DUZE MIERZE TWOJ MĄŻ... OJCIEC DZICIEI dlatego TY tak nie musisz. A teraz
                      postaraj sie wyobrazic , ze go nie ma i ty wszystko musisz...



                      • lola211 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 15:02
                        > Założe sie ze Twoj facte zarabia wiecej niż ty.
                        Przegralas zaklad.

                        nie widzisz ze na te rodzina, organizacja - PRACUJE W
                        >
                        > DUZE MIERZE TWOJ MĄŻ... OJCIEC DZICIEI dlatego TY tak nie musisz. A teraz
                        > postaraj sie wyobrazic , ze go nie ma i ty wszystko musisz...


                        No wiec powiedzmy nie ma go- zostaje sama ze swoja pensja plus alimenty od
                        niego w takiej wysokosci w jakiej obecnie on partycypuje w kosztach utrzymania
                        dziecka.Spokojnie sobie poradzimy, koszty utrzymania dziecka bylyby te same.Nie
                        zatrudnialabym nianki, nie wydawalabym wiecej na benzyne, itd.- byloby tak jak
                        obecnie.
                        • diinna Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 15:07
                          Widzisz - Tobie wydaje sie , ze wiesz jak by było - TEORETYCZNIE..
                          Ale tak naprawde nie wiesz jak by było- bo nigdy tego nie przezyłas.
                          I nie wiesz jak i z czym wtedy nie dawałbys sobie rady..


                          Zastanawi mnie - czyli Twoj Dom i Ty funkcjonujecie tak samo bez jak i z
                          męzem...?
                          • lola211 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 15:13
                            > Zastanawi mnie - czyli Twoj Dom i Ty funkcjonujecie tak samo bez jak i z
                            > męzem...?

                            Na pewno róznica jest.Bez niego mniej piore, mniej gotuje, mniejsze wydatki po
                            prostu.
                            • diinna Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 15:20
                              Wiesz jesłi bym w ten spsosób postrzegała miejsce mojego partnera w rodzinie .
                              to uważam ze było by to dla niego poniżające , jak i dla mnie.
                    • judytak Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 14:37
                      lola211 napisała:
                      >
                      > Znam samotne matki- prowadza dom tak samo jak niesamotne.Gotuja, sprzataja,
                      > itd. osobiscie.Weź pod uwage, ze w wielu domach facet w domu nie pomaga- tym
                      > zajmuje sie kobieta i ma dodatkowo wiecej obowiazków niz samotna, bo zajmuje
                      > sie 1 osoba wiecej.

                      wiesz, jeśli sa rodziny, gdzie facet nic nie robi, nigdy nie zaprowadzi, ani
                      nie odbierze dziecko z przedszkola, z treningu, z czegoś tam, nie pojedzie z
                      nim w sobotę na zawody, albo, jak matka jedzie na te zawody w sobotę, nie
                      zostanie w domu z drugim dzieckiem, które akurat jest chore, nie pojedzie do
                      marketu po mąkę, cukier, wodę i proszek do prania, nie uczy dzieci jazdy na
                      rowerze, nie pójdzie na sanki, itp. itd.,

                      to dla kobiety z takiej rodziny rzeczywiście lepiej, żeby była samotna :o(

                      ja cały czas mam na myśli normalne rodziny...

                      pozdrawiam
                      Judyta
                      • lola211 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 15:06
                        Niedawno był artykul na ten temat w Gazecie- 80% facetów nie wywiazuje sie z
                        obowiazkow domowych, w domu zasuwa zona- rozpatrujmy wiec rzeczywiste
                        sytuacje.Prawda jest taka, ze na wiekszosc zon ciazy obowiazek dbania o dom-
                        czym niewiele róznia sie od tych samotnych.
                        • diinna Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 15:10
                          Z tego co pisze lola wynika jesno, ze samodzilne winny Bogu dziekowąć i eks
                          męzowi dopłacaci - bo w konću maja do zadabania o jedna osobe w dmu mnie...


                          Niedawno był artykul na ten temat w Gazecie- 80% facetów nie wywiazuje sie z
                          > obowiazkow domowych, -
                          Tak ale na pewno w innym zestawieniu dopisali ze 100% zarbków tych , ze facetów
                          którzy w 80% nie wywiazuja sie z domowych obowiazków stanowi podstawe
                          utrzymania tego domu...


                          • lola211 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 15:25
                            Pisze o obowiazkach(ktorych jak czytam samotne maja wiecej).Co do pieniedzy-
                            samotna oprócz swojej kasy ma alimenty- na dzieci, czasem a siebie.Odpadaja
                            koszty zwiazane z utrzymaniem faceta- zatem o ile taka samotna mniej?
                            • diinna Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 15:30
                              Wieesz. Naprade przykor mi , ze tak ułożył Ci sie zwiazek.
                              Takj w takije sytuacji mam lepiej niz ty.
                              Żyje z człowieme , który jest w rodzinie i dla niej coz znaczy, robi ,
                              istnieje w niej. Jego wkład w rodzine jest wiekszy, niz kolejny kubek do
                              zmyciai dodatkowe gacie do wyprania.
                              W takim wypadku rozumiem Twoja frustracje.

                              Kończe dyskusje
                              • lola211 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 17:38
                                > Wieesz. Naprade przykor mi , ze tak ułożył Ci sie zwiazek

                                Alez niepotrzebnie Ci przykro, moj zwiazek jest ok, ja nie narzekam.Nie
                                wypowiadam sie na temat wiezi w rodzinie tylko spraw materialnych i obowiazkow
                                domowych, niepotrzebnie mieszasz jedno z drugim.
                                • diinna Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 03.11.05, 08:55
                                  Pwoiedz mi czym jest ktos w rodzinie skoror wogołe w tej rodzinie nie jest -
                                  Finasowow prawie nie łoży i uczetsniczy ani w wychowaniu dzieci ani w tworzeniu
                                  domu - a tak wynika z Towich postów. Dla mnie to nie jest członek rodziny - ale
                                  jak widać te pojecie , rodzina partnerstwo też mamamy inne. A czy nie
                                  narzekasz.. Narzekasz . Może tego nie słyszysz, ale jakby Ci było dobrze - nie
                                  pisałabys takich rzeczy jak w tym wątku!
                                  • lola211 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 03.11.05, 10:47
                                    Hehe, wyciagnelas jakies pokrecone wnioski, cóz, na forum to czeste, wiec nawet
                                    sie nie dziwie specjalne.Niech Ci bedzie- Ty wiesz lepiej.

                                    --------------------------------------------
                                    Zapraszamy na kursy decoupage we Wrocławiu i Poznaniu
                                    www.artizana.pl
                                    • diinna Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 03.11.05, 11:04
                                      Lolu - Wybacz , ael to nie ja mam pokrecony obraz tylko Ty sama go pokręciłas -
                                      bo tak bardzo chciałas udwowdnic sowje zdanie, ze aż przedobrzyłaś i pewnie
                                      minełas sie z prawada.
                                      Na kaza sugestie , ze masz męza i jego pomoc - odpoiwiadałs , ze On niczym sie
                                      w domu nie zajmuje bo praca. Robisz wszystko samam A on jeśli chodzi o dom i
                                      obowiązki jest tylko dodtakowym cięzaem i dodatkową ososba do opieki...

                                      Natomiast jesli twoj mąz współuczestniczy w domu - wpółtworzy go - to pewnie
                                      jednak coś robi. Np czasem zajumje sie dziecmi - bo trudno je współwychowywać
                                      nie zajmując sie nimi, itd...
                                      Ale toby swiadczyło , ze jednak cos robi w domu i Twoja treoria , ze w 100%
                                      robisz wszystkosama poległa by w gruazch. A do tego przyznać sie nie możesz -
                                      bo musialabś , przyanac ze samodzielny rodzic ma wiecej obowiązków itd...
                                      Wieć nie ja mam pokęcony obraz - ale ty sama go pokęciłas , po co?? dla mnie
                                      jasne - po to by udowowdnic , ze jest jak mówisz.

                                      • lola211 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 03.11.05, 17:51
                                        Specjalnie ponownie przejrzalam wszystkie moje posty i naprawde nie moge
                                        znalezc tego o czym piszesz.Raptem w jednym napisalam, ze generalnie obowiazki
                                        zwiazane z dzieckiem wykonuje ja, bo mam na to wiecej czasu, bo tak wole.Cala
                                        reszta dotyczy tematu OGOLNIE, nie wiem czemu uwazasz, ze pisze o sobie- to juz
                                        sobie dopowiedzialas.Gdzie napisalam, ze on sie niczym nie zajmuje, ze jest
                                        ciezarem?
                        • agatka_s Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 15:11
                          lola211 napisała:

                          > Niedawno był artykul na ten temat w Gazecie- 80% facetów nie wywiazuje sie z
                          > obowiazkow domowych, w domu zasuwa zona- rozpatrujmy wiec rzeczywiste
                          > sytuacje.Prawda jest taka, ze na wiekszosc zon ciazy obowiazek dbania o dom-
                          > czym niewiele róznia sie od tych samotnych.


                          naprawde nie wiesz co mowisz. Patologiczna rodzina (ojciec nie integrujacy
                          sie) i samotne macierzynstwo pewnie sie nie roznia, a nawet pewnie lepiej byc
                          samotnym rodzicem, przynajmniej jest spokoj...

                          Ale zdrowa, partnerska rodzina (nawet po rozwodzie !) a samotne wychowywanie
                          dziecka to kompletnie 2 rózne sytuacje życiowe.

                          Ile ja bym dala za takie partnerstwo...
                        • judytak Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 15:14
                          nie wywiązuje się, to znaczy, że nie dzieli pół na pół

                          i nie oznacza to, że kompletnie nic nie robi, i nie można na niego liczyć,
                          nawet kiedy jest bardzo potrzebny

                          i to jest podstawowa różnica

                          zresztą, po co mi jakieś badania, żeby wiedzieć, ile jest zajęć przy dzieciach?

                          pozdrawiam
                          Judyta
                          • ponton Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 20:31
                            A czy moglybyscie zdefiniowac pojecie "samotna matka", bo mowiac szczerze to
                            dla mnie albo kobieta, ktorej partner zwial i nie ma z nim zadnego kontaktu,
                            albo wdowa. Kazda inna pani, ktora jest rozwiedziona lub otrzymuje pomoc
                            finansowa lub wszelka inna od ojca dziecka nie jest SAMOTNA matka. To, ze
                            rodzice nie mieszkaja ze soba a dziecko mieszka z matka nie czyni tej matki
                            SAMOTNA. Takie jest moje zdanie - wydaje mi sie, ze okreslenie "samotna matka"
                            jest mocno naduzywane.
            • burza4 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 14:18
              lola211 napisała:

              > > Najwidoczniej najdroższe w utrzymaniu są dzieci samotnych matek - bardzo
              > > ciekawe zjawisko. Może ktoś kiedyś doktorat napisze na ten temat.
              >
              > Mam takie same przemyslenia.

              z ciekawości - rozumiem, że twoje dochody sa zbliżone do dochodów autora wątku
              i twoje dziecko jest w analogicznym wieku? bo ja osobiście spełniam oba
              kryteria, do tego, jak wspomniałam - koszty te pokrywam SAMA, co chyba utrąca
              argument o ich zawyżaniu celem uzyskania wyższych alimentów?

              Swoje wyliczenia robię jako rodzic nastoletniego dziecka, nie jako samotna
              matka. Moje nierozwiedzione koleżanki te wyliczenia miałyby WYŻSZE, gdyby
              pokusiły się o podsumowanie. W mojej firmie też ciężko uświadczyć kogoś, kto
              dziecka NIE posyła do szkoły prywatnej - a to koszt od 800 zł miesięcznie w
              górę - a moje dziecko jest jednym z nielicznych które chodzi do państwowej.
              Szukanie pseudooszczędności na siłę (wtedy kiedy rodzinę stać) ma czasem
              krótkie nogi - 2 lata temu kupiłam tanią kurtkę na narty za 150 zł - jest do
              wyrzucenia, bo przemaka; teraz kupię z odpowiednią impregnacją, co kosztuje
              odpowiednio więcej. Dla mnie jest to wydatek zasadniejszy niż konieczność
              posiadania 2 kurtek na zmianę.

              W tych rozważaniach umyka również, że nastolatki rosną - i to dość gwałtownie,
              bywało, że zmieniałam CAŁĄ garderobę 2 razy do roku, a butów kupowałam min. 6
              par w roku. Policz sobie ile by cię kosztowało ubranie się od stóp do głowy,
              biorąc pod uwagę średnie ceny...

              P.S. W tych przemyśleniach brakuje jeszcze jednego istotnego wskaźnika -
              miejsca zamieszkania. Ma to znaczący wpływ na część wydatków. W małym mieście
              wizyta u dentysty kosztuje 60% ceny warszawskiej.
          • ann_mart Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 15:00
            Droga Jagodo, moje dziecko wychowuje się w pełnej rodzinie. Wydajemy na nie
            średnio ok. 1600 zł mies. ma 3 lata i 8 mies. A wydatki te to przedszkole,
            jedzenie, ubranie i prezenty z okazji świąt, urodzin itp (i nie jest to porsche
            dziecięce z silnikiem benzynowym), oraz wyjścia do muzeuów czasem do kina,
            gimnastyka korekcyjna oraz zalecony przez lekarza basen. Mieszkam w Warszawie.
            Więc nie pisz bzdur o wychowaniu dzieci samotnych matek - to po pierwsze.
            Po drugie - poziom wydatków na dziecko wynika z priorytetów jakie się przyjmuje
            oraz możliwości finansowych, jak również okoliczności zyciowych i zarobków.
            I nie ma czegoś takiego jak poziom "wystarczający" - bo dla kadego co innego
            jest wystarczające.
            Nikomu nic do tego ile razy poslę dziecko na wakacje, nikomu nic do tego ile to
            będzie kosztować itd.
            Ojciec - jeżeli zarabia dużo powinien w sposób adekwatny do tych zarobków łożyć
            na dzieci - wynika to z przepisów i ze zdrowego rozsądku. Tak jak robiłby to
            będąc z ich matką i z nimi na codzień.
            Ustawodawca nie bez kozery nie określił maksimum alimentów.
            A tego rodzaju stwierdzenia jak Twoje, są mówiąc delikatnie, nie na miejscu.
            To, że Ty nie znasz nikogo kto tyle wydaje nie oznacze, że są to wydatki
            nadmierne i nieuzasadnione, wyciąganie kasy czy jak tam to jeszcze określiłaś.
            Bo w takim ukłądzie to kto u mnie w domu z kogo tą kasę wciąga??? Ja z męża czy
            mąż ze mnie? Śmieszne...
            • rostel Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 20:21
              Chcę zaproponować swojej ex policzenie kosztów stałych i na nich oparcie stałej
              części alimentów. Chciałbym też, aby większe wydatki były ze mną konsultowane
              (uzgadniane raczej)i skrupulatnie zapisywane. Na koniec miesiąca bilansowane i
              dopłacane. Mogę też przejąć np. wszystkie zakupy, wywiadówki itp. związane z
              synem. Myślę, że wtedy interesy dzieci byłyby zabezpieczone, a ja miałbym
              świadomość na co idą pieniądze i przynajmniej pewien wpływ na ewentualne
              blokowanie wydatków, które z wychowawczego punktu widzenia wydają się
              niewłaściwe. Czy sądzicie, że jest to dobre rozwiązanie. Na razie jeszcze tego
              swojej ex nie przedstawiłem. Poprosiłem tylko o rozmowę, nie była zachwycona,
              ale nie odmówiła - kieruję sie tu sugestią przedstawioną na początku dyskusji,
              aby raczej się dogadać, a nie zawracać głowę ministrowi Ziobro wink
            • jagoda2 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 21:56
              No nie wiem, czy ojcu dzieci nic do tego, ile zamierza wydawać ich matka z jego
              kieszeni. Obawiam się, że bardzo mu do tego. Poza tym nie rozumiem, dlaczego
              przytaczasz mi przykład swojego dziecka (współczuję) - wszak mówimy o wydatkach
              samotnych matek i ich faktycznym uzasadnieniu. Nie zamierzam nikomu ograniczać
              wydatków, jeśli kogoś na nie stać i ma ochotę tyle wydawać na dziecko, ale
              przypominam, że autor wątku kwestionował zasadność podwyższenia alimentów do
              1000 zł na każde dziecko. Nie chodzi o to, ile samotne matki chcą wydawać
              pieniędzy, chodzi o to, że te wydatki dziwnym trafem gwałtownie wzrastają po
              rozwodzie i nie mam tu na myśli bynajmniej kosztów związanych z wynajęciem
              mieszkania, większych wydatków na dojazdy, zapewnienia dodatkowej płatnej
              opieki dziecku itp., tylko nagły wzrost wydatków typu odzież, edukacja, zajęcia
              sportowe, kółka zainteresowań, rozrywki, itp. sprawy. I nie są to moje wyssane
              z palca teorie, tylko obserwacje z życia wzięte. A wysokość alimentów, jak sama
              piszesz, powinna wynikać ze zdrowego rozsądku, a nie z roszczeniowej postawy
              mamusi. I zapewniam Was, że sądy w tych sprawach zazwyczaj jednak zachowują
              zdrowy rozsądek (w przeciwieństwie do powódek) i nie dają się zwariować
              wydatkom na takim poziomie. Słyszałam nawet o sytuacji, w której sąd poradził
              powódce ograniczyć wydatki na dziecko, bo zakwestionował ich wysokość (chodziło
              o alimenty w wysokości 1500 zł miesięcznie).
              Twoja sytuacja zupełnie nie przystaje do tego wątku, więc zupełnie nie
              rozumiem, o co się obruszasz? Chcesz się pochwalić, ile można wydać na
              niespełna 4-letniego szkraba? Z pewnością można i więcej. To żenujące. I co Cię
              tak śmieszy?
              Jagoda
              • rostel Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 02.11.05, 22:54
                No i otrzymałem odpowiedź kategoryczną - nie zgadza się na moje propozycje, aby
                uzgadniać ze mną wydatki, a gromadzenie rachunków jest dla niej zbyt uciążliwe
                (natomiast nadmierne wydatki tuż przed sprawą sądową i zgromadzenie do tego
                celu rachunków juz nie było uciążliwe). Wniosek niestety nasuwa się jeden -
                chodzi tak naprawdę o kasę, a nie dobro dzieci.
                • carlafehr Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 03.11.05, 06:33
                  rostel napisał:

                  > No i otrzymałem odpowiedź kategoryczną - nie zgadza się na moje propozycje, aby
                  >
                  > uzgadniać ze mną wydatki, a gromadzenie rachunków jest dla niej zbyt uciążliwe
                  > (natomiast nadmierne wydatki tuż przed sprawą sądową i zgromadzenie do tego
                  > celu rachunków juz nie było uciążliwe). Wniosek niestety nasuwa się jeden -
                  > chodzi tak naprawdę o kasę, a nie dobro dzieci.

                  Wiesz chodzi też na pewno o to, że wyliczanie się byłemu partnerowi, z którym
                  się jest zapewne ciągle jeszcze na stopie wojennej, bo emocje nie opadły
                  jeszcze, to nic przyjemnego. Za jakiś czas, gdy emocje opadną, będzie mam
                  nadzieję łatwiej się Wam dogadać. Natomiast teraz nie pozostaje Wam pewnie nic
                  innego, jak ustalenia w sądzie. Doradziłabym Ci tylko, żebyś zrobił na własny i
                  sądu użytek sam takie wyliczenie, będziesz wiedział, czego Twoje dzieci w
                  kwestii materialnej potrzebują, na co się chcesz a na co nie zgodzić, no i przed
                  sądem nie wyjdziesz na tatusia, który nie ma zielonego pojęcia, ile faktycznie
                  potrzeba na własne dzieci.
              • carlafehr Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 03.11.05, 06:27
                jagoda2 napisała:

                > No nie wiem, czy ojcu dzieci nic do tego, ile zamierza wydawać ich matka z jego
                >
                > kieszeni. Obawiam się, że bardzo mu do tego. Poza tym nie rozumiem, dlaczego
                > przytaczasz mi przykład swojego dziecka (współczuję) - wszak mówimy o wydatkach
                >
                > samotnych matek i ich faktycznym uzasadnieniu.


                Ponieważ argumentów samotnych matek nie przyjmowałaś do wiadomości, zarzucając
                matkom, że naciągają i że na pewno nie można wydać 1600 zł na dziecko, bo wśród
                Twoich znajomych nie ma takich osób, więc Annmart, nie będąca samotną matką mówi
                Ci, że ona właśnie wydaje tyle na swoje dziecko.


                Nie zamierzam nikomu ograniczać
                > wydatków, jeśli kogoś na nie stać i ma ochotę tyle wydawać na dziecko, ale
                > przypominam, że autor wątku kwestionował zasadność podwyższenia alimentów do
                > 1000 zł na każde dziecko.

                Nie do 1000 tylko do 800 zł na każde dziecko.

                Nie chodzi o to, ile samotne matki chcą wydawać
                > pieniędzy, chodzi o to, że te wydatki dziwnym trafem gwałtownie wzrastają po
                > rozwodzie i nie mam tu na myśli bynajmniej kosztów związanych z wynajęciem
                > mieszkania, większych wydatków na dojazdy, zapewnienia dodatkowej płatnej
                > opieki dziecku itp., tylko nagły wzrost wydatków typu odzież, edukacja, zajęcia

                Te wydatki (oprócz czynszów itp, które faktycznie wzrastają) nie wzrastają
                gwałtownie po rozwodzie (ciekawe skąd masz takie informacje), tylko po rozwodzie
                zaczyna je się liczyć. Natomiast wzrastają z reguły faktycznie wraz z wiekiem
                dziecka, zarówno w rodzinach niepełnych jak i pełnych.


                > Twoja sytuacja zupełnie nie przystaje do tego wątku, więc zupełnie nie
                > rozumiem, o co się obruszasz? Chcesz się pochwalić, ile można wydać na
                > niespełna 4-letniego szkraba? Z pewnością można i więcej. To żenujące. I co Cię
                >
                > tak śmieszy?

                Śmieszy pewnie to, że nie potrafisz zobaczyć nic dalej poza koniuszek własnego
                nosa, a obrusza to, że wypowiadasz się kategorycznie w imieniu wszystkich
                mężatek i samotnych zresztą też.
                • jagoda2 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 03.11.05, 09:08
                  Nie sądzę, by Ann_mart potrzebowała adwokata.
                  A poza koniec własnego nosa potrafię wyjrzeć, zapewniam Cię. Właśnie dlatego,
                  że potrafię nie jestem egoistką i potrafię spojrzeć na sytuację opisaną przez
                  autora wątku z obu stron, a nie tylko z pozycji samotnej matki, którą też
                  jestem.
                  Jagoda
              • ann_mart Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 03.11.05, 09:10
                jagoda2 napisała:

                > No nie wiem, czy ojcu dzieci nic do tego, ile zamierza wydawać ich matka z
                jego
                >
                > kieszeni. Obawiam się, że bardzo mu do tego.

                Nigdzie nie napisałam, że ojcu dzicka nic do tego. Chodziło mi o inne osoby np.
                Ciebie stwierdzającą, że 800 zł. to max.

                Poza tym nie rozumiem, dlaczego
                > przytaczasz mi przykład swojego dziecka (współczuję) - wszak mówimy o
                wydatkach
                >
                > samotnych matek i ich faktycznym uzasadnieniu.

                Nie rozumiem czego mi współczujesz???
                Ten opis był odpowiedzią na Twoje stwierdzenie, że nikt tyle nie wydaje. "Nie
                dam sobie powiedzieć, że
                dziecko kosztuje 1600 zł miesięcznie (rodzice po połowie), a nawet więcej."
                Podkreślał również, że dziecko utrzymywać można na różnym poziomie -
                wynikającym z potrzeb, które zdaniem rodziców są uzasadnione.

                A skoro chcesz o wydatkach samotnych matek - mam kolegę, który płaci na 10
                letniego syna 2000 zł. alimentów, opłaca prywatną szkołę 1500 zł. i kupił
                byłekj onie i synowi mieszkanie, żeby nie musieli się gnieździć w 20 m.
                kawalerce. Nie płacze i nie narzeka.

                Nie zamierzam nikomu ograniczać
                > wydatków, jeśli kogoś na nie stać i ma ochotę tyle wydawać na dziecko,

                Nie - Ty stwierdziłaś 800 zł. max. Reszta to fanaberie. A wyższe niż Twoje
                wydatki nie zawsze są wynikiem "ochoty", czasem np. realnych potrzeb, o których
                np. pisała Babe007 czy wynikających ze zwiększonych wydatków na żywność
                (alergia) lub choroba.

                ale
                > przypominam, że autor wątku kwestionował zasadność podwyższenia alimentów do
                > 1000 zł na każde dziecko.

                A na jakiej podstawie stwierdziłaś, ze żąania matki są niezasadne - bo0 Ty tak
                mówisz??? No tak to prawda objawiona. Ni9c nie wiesz jak wygląda ich sytuacja,
                ator wątku też niewiele o tym pize - skupiając się na pieniądzach. A może przed
                rozstaniem wydawali po 2000 na dziecko? Wiesz to? Ale osądzać poptrafisz...

                Nie chodzi o to, ile samotne matki chcą wydawać
                > pieniędzy, chodzi o to, że te wydatki dziwnym trafem gwałtownie wzrastają po
                > rozwodzie i nie mam tu na myśli bynajmniej kosztów związanych z wynajęciem
                > mieszkania, większych wydatków na dojazdy, zapewnienia dodatkowej płatnej
                > opieki dziecku itp., tylko nagły wzrost wydatków typu odzież, edukacja,
                zajęcia sportowe, kółka zainteresowań, rozrywki, itp. sprawy.

                Po pierwsze stereotypy są ogromnie zakorzenione. Powtarzasz jakieś bzdurne
                stawierdzenia, z którymi szczególnie często można się spotkać wśród wojujących
                rozwiedzionych ojców. A prawda jest taka, że w pełnej rodzinie nikt nie liczy
                tak naprawdę rzeczywistych kosztów utrzymania dziecka. Potem jak sie policzy -
                człowiek jest zaskoczony.

                I nie są to moje wyssane
                > z palca teorie, tylko obserwacje z życia wzięte.
                Ha, ha.
                A wysokość alimentów, jak sama
                >
                > piszesz, powinna wynikać ze zdrowego rozsądku, a nie z roszczeniowej postawy
                > mamusi. I zapewniam Was, że sądy w tych sprawach zazwyczaj jednak zachowują
                > zdrowy rozsądek (w przeciwieństwie do powódek) i nie dają się zwariować
                > wydatkom na takim poziomie. Słyszałam nawet o sytuacji, w której sąd poradził
                > powódce ograniczyć wydatki na dziecko, bo zakwestionował ich wysokość
                (chodziło o alimenty w wysokości 1500 zł miesięcznie).

                Na szcxzęście sądy nie wykazują Twojego zdrowego rozsądku i zasądzają alimenty
                w kwotach wyższych niż Tobie się to podoba. A wyciąganie wniosków na podstawie
                jednego sądu, który kazał ograniczyć wydatki jest po prostu niewiarygodne.

                > Twoja sytuacja zupełnie nie przystaje do tego wątku, więc zupełnie nie
                > rozumiem, o co się obruszasz?

                Obrusz mnie prezentowany przez Ciebie sposób myslenia, a zdanie mogę mieć
                wyrobione na wiele tematów i je wypowiadać. Poza tym wątek dotyczy m.in.
                wydatków na dziecko - więc mój post był na temat.

                Chcesz się pochwalić, ile można wydać na
                > niespełna 4-letniego szkraba? Z pewnością można i więcej. To żenujące.


                ta, oczywiście, chcę sie pochwalić. A wydatki na moje dziecko nie są żenujące.
                Żenujące to by było, gdybyśmy przy naszych dochodach wydawali 400 zł. na
                dziecko. Nie jest moją ambicją licytować się "kto da mniej". Jak będzie trzeba
                to wydatki zostaną obniżone. Jak będą możliwości wzrosną. póki co dla mnie jest
                to norma a normą nie ma się co chwalić. Są ludzie, którzy nie mają pieniędzy i
                muszą ograniczać wszelkie wydatki, w tym na dziecko. Współczuję im. Są tacy, co
                się z pieniędzmi nie muszą liczyć i mają kosmiczne wydatki na dziecko (może
                nawet trochę zazdroszczę). Są i tacy co kosztem zaspokajania potrzeb własnych
                podnoszą wydatki na dziecko i tacy, co oszczędzają na wszystkim dla zasady,
                więc i na dziecku. I są też tacy, którzych wydatki na dziecko są adekwatne do
                dochodów rodziny, poziomu życia i celów jakie przed sobą stawiają.
                Każda rodzina jest inna dlatego nikt nie powinien stwierdzać, że jakaś kwota
                jest maksymalną a reszta to fanaberie. Idąc tym tokiem rozumowania można
                stwierdzić, że to mnimum socjalne.

                I co Cię> tak śmieszy?

                Nie zrozumiałaś??? W takim razie postaram się wyjaśnić: napisałaś, że jeżeli
                ktoś takie kposzty przedstawia to słuzy to wyciąganiu kasy od ojca. Więc
                pytała, kto, Twoim zdaniem, w moim przypadku od kogo wyciąga. Innymi słowy
                smieszy mnie takie stawianie sprawy.

                EOT
                • rostel Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 03.11.05, 10:37
                  Carlafehl:
                  "Wiesz chodzi też na pewno o to, że wyliczanie się byłemu partnerowi, z którym
                  się jest zapewne ciągle jeszcze na stopie wojennej, bo emocje nie opadły
                  jeszcze, to nic przyjemnego. Za jakiś czas, gdy emocje opadną, będzie mam
                  nadzieję łatwiej się Wam dogadać."

                  Emocje nie opadły, choć od rozwodu minęło chyba 5 lat. Alimenty były płacone,
                  ale problem dotyczy ich zmiany. Nie godzę się na to aby nie mieć wpływu na co
                  wydaje się te pieniądze. Przed rozwodem to właściwie zarobki nasze były
                  niskie.
                  • burza4 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 03.11.05, 11:16
                    Rostel - z tego co pisałeś wynika, że przynajmniej jedno dziecko masz już
                    pełnoletnie? więc możesz wystąpić o przekazywanie kasy bezpośrednio jemu, o ile
                    rzecz jasna dziecię ma odrobinę zdrowego rozsądku i nie przebaluje alimentów.

                    Drugie dziecko w liceum - czyli tez prawie dorosłe - czemu nie miałbys ustalać
                    koniecznych wydatków równiez z nimi - tzn. pytać ile i na co potrzebują? to tez
                    jest szkoła życia, niech wiedzą ile np. trzeba wydać na jedzenie i rachunki,
                    ile kosztuje obóz, ile studniówka, ile korepetycje i jak trzeba gospodarowac
                    pieniędzmi, żeby na wszystko starczyło.

                    Istotne w tych dywagacjach jest - co TY chcesz swoim dzieciom dać, na jakich
                    ludzi je wychować. Czy gdyby pomieszkały z tobą i mogłbyś sam decydowac o
                    wszystkich wydatkach to co uznałbyś za zasadne? czy dla ciebie kurs języka na
                    przykład to zbędny luksus, czy konieczność w dzisiejszych czasach, bo bez tego
                    nikłe są szanse na dobrze płatną pracę? czy chcesz, żeby twoje dzieci miały
                    jakieś szersze horyzonty (zainteresowanie kulturą, pasje, uprawianie sportu),
                    czy wystarczy ci jeśli za szczyt rozrywki uznają oglądanie Kiepskich na
                    Polsacie? wg mnie nie da się wychować dziecka na światłego człowieka bez
                    otwarcia mu oczu na świat, pokazania mu w praktyce, że jest coś poza siedzeniem
                    na kanapie przed telewizorem. A to również kosztuje.

                  • rycerzowa Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 03.11.05, 11:35
                    - Ile powinien zarabiać ojciec dwóch nastolatków?
                    - Dwa razy więcej!

                    Ja mam wrażenie, że w normalnej rodzinie wszystko "idzie na dzieci". Bo
                    przecież i takie wydatki, jak remonty, nowe meble, konieczne oszczędności,
                    utrzymanie samochodu, też jest "dla dziecka".
                    Trudno obliczyć, ile dokładnie kosztuje wychowanie dorastającego dziecka, bo po
                    prostu wydajemy tyle, na ile nas stać.
                    W twoim przypadku to sąd obliczy, ile powinieneś płacić, aby twój poziom życia i
                    poziom życia dzieci były porównywalne.

                    Kwota 3000 zł na dwójkę nie jest sumą wygórowaną, przynajmiej jesli chodzi o
                    duze miasto, gdy dzieci są minimalnie "zadbane", tzn. myslę o jednym kursie
                    jezykowym, dentyście, przyzwoitym ubraniu, raz w roku wakacje, etc.
                    Natomiast jest za wysoka w stosunku do twoich dochodów. Z pewnością sąd dojdzie
                    do wniosku, że nie jesteś w stanie utrzymać się za 1400 zl.

                    Weż tez pod uwagę nastepujące aspekty sprawy :

                    1. Ważne jest, czy żona dba o dzieci, czy jest dobrą matką. Wtedy ona moze mieć
                    wrażenie, że wszystko wydaje na dzieci i stąd żądanie podwyżki alimentów. Nie
                    miej wtedy podejrzeń, że jedynym jej pragnieniem jest chęć zrujnowania ciebie.
                    2. Twoje dzieci sa już duże, dorosłe prawie, więc masz kontrolę nad wydatkami.
                    Powiedzą ci przecież, czy nie są głodzone, czy mają książki, czy chodzą na
                    angielski.
                    Z twoich postów nie wynika, aby dzieci się na matkę skarżyły. Skąd więc twoje
                    obiekcje?

                    W twoich wypowiedziach czuje się jeszcze żal do eksmałżonki o zdradę, pewnie
                    słuszny.
                    Ale teraz ona dba o t w o j e dzieci, pracuje dla nich i opiekuje się nimi w
                    swiątek i piątek. Jesli czyni to dobrze, to nie ma powodu, abys nie zaufał jej w
                    kwestiach finansowych.
                • nie_mowie Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 03.11.05, 15:25
                  nie potrafie okreslic kosztow utrzymania nastolatka ale 2,5 letnie dziecko to:
                  ok. 880 zl miesiecznie na przedszkole (niestety prywatne, bo panstwowe pracuja
                  za krotko), ok. 70 zl miesiecznie na pieluchy i srodki czystosci, ok. 150 zl
                  miesiecznie na jedzenie (a moze i wiecej?), ok. 200 zl miesiecznie na
                  gimnastyke korekcyjna (po 50 zl za 1 raz).
                  napisalam wszedzie okolo, bo nigdy dokladnie tego nie liczylam ale nawet taki
                  pobiezny rachunek bez kosztow stalych (mieszkanie...) oraz dodatkowych (lekarz
                  specjalista sporadycznie ale zdarza sie), ubrania (co jakis czas cos trzeba
                  kupic, bo rosnie; duzo dostaje od rodziny - ???) daje 1300 w naszym przypadku.
                  i wlasciwie z niczego sie zrezygnowac nie da. wyliczenia ann-mart sa dla mnie
                  wiarygodne. niestety.
                  acha - na siebie tyle nie wydajemy.
                  • rostel Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 03.11.05, 15:50
                    "Ale teraz ona dba o t w o j e dzieci", irytują mnie takie stwiedzenia. Ja nie
                    podrzuciłem dzieci jak kukułka jajo. Jeśli już dba, to dba o nasze dzieci, a
                    nie tylko "moje", bo wtedy rzeczywiście byłby to heroizm.
    • ja-czyli-nie-ty Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 03.11.05, 21:15
      hmm ktoś tu napisal że nie wolno zwalac na ojca całej winy i karac go
      alimentami.tym razem widzimy tu sytuacje odwrotną- skrzywdzony tatuś chce
      ukarac zonę za zdradę i nie chce dawac więcej pieniędzy. ja nie znam sytuacji
      waszej rodziny, ale nie podoba mi się sama walka o pieniądze tak naprawde
      najbardzoej cierpią dzieci, kiedy matka z ojcem nie potrafia sie dogadać a
      alimenty to tylko pretekst do zemsty.
      jedynym rozsądnym rozwiązaniem byłoby, gdybyś "wypożyczył" dzieci na 2-
      miesiące i mieszkał z nimi, zapisując kazdy wydatek, kazde nawet najdrobniejsze
      pieniążki chocby 2 zl na bułke w szkole. Wtedy jak juz będziesz miał bilans ile
      to kosztuje, mozesz sie targowac z zona o mniej lub więcej.
      a swoją drogą oglądał ktoś dzisiaj Rozmowy w toku?
      • rostel Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 04.11.05, 09:44
        "jedynym rozsądnym rozwiązaniem byłoby, gdybyś "wypożyczył" dzieci na 2-
        miesiące i mieszkał z nimi" - nie ma sprawy mogą mieszkać na stałe, ale to nie
        zależy tylko od mojej woli.
        • rycerzowa Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 04.11.05, 11:39
          Jeśli są to "wasze" dzieci, więc również i "twoje", chyba nie masz co do tego
          wątpliwości.I nie chodzi o heroizm, ale o stwierdzenie faktu.
          Kluczowe jest, czy ona dba o twoje dzieci, czy nie przepija pieniędzy na przykład.
          Bo nie to jest istotne, czy ona pieniadze z alimentów przeznaczy na nowe ubranie
          dla dziecka, czy na naprawę pralki.Ale czy nie przepije właśnie.

          Alimenty na dzieci to nie jest kara za cudzołóstwo ( w przypadku kawalerów) ani
          za wiarołomstwo nieuczciwego małżonka.( Wtedy ten zdradzony byłby od nich
          zwolniony.) To są środki na wychowanie dzieci.
          Bo tu chodzi o dobro dzieci. Juz są dość pokrzywdzone.
          • jaskolka.dymowka Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 04.11.05, 15:07
            Zgadzam się z pewną poprawką: część kosztów naprawy pralki to również są koszty
            utrzymania dziecka - czyje ciuszki się w tej pralce pierze, m.in.
            • rycerzowa Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 04.11.05, 15:25
              No właśnie, pisałam o tym w poprzednim poście.
              Dlatego tak trudno wyliczyc, "ile kosztuje dziecko".
              Przecież np. remont kuchni i łazienki jest też i dla dziecka.
        • babe007 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 04.11.05, 14:56
          Twoje dzieci są juz w takim wieku, że to one moga podjąc decyzję, z którym z
          rodziców chcą mieszkać. A jeżeli z jednym z nich mieszkać nie chcą, to może
          warto się zastanowić nad tym dlaczego...?
          • rostel Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 04.11.05, 16:08
            "Twoje dzieci są juz w takim wieku, że to one moga podjąc decyzję, z którym z
            rodziców chcą mieszkać" - to bardzo delikatna sprawa. Nie chcę zmuszać dzieci
            do wyboru, kogo wolą? Bo do tego się to sprowadza. Do tej pory mieszkali przy
            matce, w okolicy mają kolegów i znajomych. Samo zadanie tego pytania,
            zmuszałoby je do wypowiedzenia się przeciwko któremuś z rodziców. Znam ich
            wrażliwość i nie chcę je na to narażać.
            Teraz też mają dylematy, jak np. ostatnio odprowadzałem je do domu, gdzie miała
            być ich uroczystość i wszyscy przez Ex są zapraszani do wejścia (a ja
            oczywiście nie - mimo, że to ich uroczystość). Jest to nieprzyjemne dla nich,
            dla mnie zresztą też, więc z reguły staram się nie dopuszczać do podobnych
            sytuacji.

            Za kilka godzin jadę z synem na weekend obserwować ptaki. Jest to super hobby.
            Polecam to wszystkim, samotnym i w związkach, pozwanym i pozywającym wink Ciesze
            się, spotkamy się z podobnymi "zboczeńcami" prawie z całej Polski. Proszę więc
            mi na razie nie dokładać, bo i tak nie odczytam smile)
            • babe007 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 04.11.05, 16:25
              Oczywiście, że proste by to nie było, ale zawsze można wszystko
              odpowiednio "sprzedać" np. "bardzo za wami tęskinię i chciałbym, żebyście
              pomieszkali ze mną przez miesiąc (dwa). Ja mógłbym się wami nacieszyć, a mama
              mogłaby trochę odpocząć od codziennej harówy (pojechć gdzieś, wyremontować
              wasze pokoje itp)" Tu nie ma kwestii wyboru - kogo wolicie. Tylko, że do tego
              potrzebne są rzeczywiste chęci - nie li tylko werbalne.

              Jest jeszcze jedno pytanie, które mi się nasuwa. Ciągle piszesz o synu, a co z
              córką? Czy coś mi umkneło?
              • rostel Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 04.11.05, 16:51
                Córka jest starsza, ma masę zajęć (matura i inne) i już tak chętnie z nami nie
                jeździ. Tzn. jeździ chętnie, ale na krótkie wypady (takie kilkudniowe
                dezorganizują jej: naukę, harcerstwo, spotkania z grupą kościelną itp.) Ja to
                doskonale rozumiem, bo w jej wieku to dla mnie nauka miała bezwzględne
                pierszeństwo.
                • rostel Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 15.11.05, 17:02
                  W podziękowaniu za udział w dyskusji podaje finał rozprawy. Zakończyła się
                  ugodą sądową. Ex nie zgodziła się na wcześniejszą ugodę pozasadową. Sędzina
                  prowadząca sprawę była dość obiektywna, nie dała mi co prawda wystarczająco
                  duzo czasu, ale powódkę kilkakrotnie sprowadzała na ziemię (sama zauważyła
                  kilka istotnych nieścisłości w przedłożonych materiałach). Ugoda opiewa na 1300
                  zł miesięcznie (jeszcze sie nie uprawomocniła). Nauczony doświadczeniem będę od
                  teraz notował też wszystkie wydatki na dzieci poza tą kwotą.
                  Pozdrawiam wszystkich
                  • bziu2 Re: Koszty utrzymania dzieci - alimenty 15.11.05, 20:31
                    jak was czytam to az mi sie żygac chce...
                    Naprawa pralki to utrzymanie dzieci??? A slyszal ktos o praniu recznym...
                    A moze jeszcze kosmetyczka dla zony tez jest kosztem utrzymania dziecka, bo
                    mamusia musi ladnie wygladac zeby dzieci szoku nie doznaly??

                    Ludzie, kobiety dostaja po 200 zlotych na dziecko alimentow, a wy sie burzycie,
                    ze facet nie chce placic 1800. Paranoja!!! Owszem to nie wystarcza, ale taka
                    jest szara zeczywistosc.
Pełna wersja