Sztuka rozmowy z dzieckiem

27.10.05, 16:36
Hm...
I tak, i nie.
Z artykułu bije jedna aprobata dla postawy rodzica decydującego, sterującego.
Z jednej strony niby "nie wolno dziecka łamać", ale z drugiej - trzeba być
stanowczym i wyrażającym SWOJĄ wolę w sposób nie znoszący sprzeciwu. Coś mi tu
nie gra...

Tak się złożyło, że praktycznie sam wychowałem swoją córkę. Zawsze, od
najmłodszych lat, z nią rozmawiałem i wszystko wyjaśniałem. Nie było "nie",
lecz "nie, bo". I jakoś jej dziecinny umysł to zniósł i zaaprobował - do tego
stopnia, że po rozwodzie to ona wybrała. Nie mamę, jej nową rodzinę i
komforotowe warunki życiowe, ale mnie - ojca, który w chwili rozwodu nawet nie
za bardzo miał gdzie mieszkać. Córka miała wtedy pięć lat.

Moim zdaniem z dzieckiem jednak należy rozmawiać i dyskutować, należy
tłumaczyć swoje decyzje i zachowania w "dorosły" sposób. Dzieci nie chcą mieć
ciągłej świadomości, że są "istotami (jeszcze) niższymi". Ale oczywiście
należy rozmawiać w sposób dla nich zrozumiały. Nie - stosując matematyczne
wywody, ale też nie używając jakiegoś, przez siebie samego wymyślonego, w
rzeczywistości sztucznego dziecinnego języka.
    • monia28 Re: Sztuka rozmowy z dzieckiem 27.10.05, 18:45
      Witam!!!
      Wg. mnie artykuł jest bardzo dobry. Gdyż niektórzy rodzice jakby dalej myśleli,
      że ich syn/córka jest dzieckiem i zachowują się w stosunku do niego/niej jakby
      miał/a 5 lat. Artykuł polceam również rodzicom, którzy mają starsze dzieci.
      Można się z niego wiele dowiedzieć.
      Pozdrawiam,
      Monia
    • spotty Re: Sztuka rozmowy z dzieckiem 27.10.05, 18:48
      A ja się zgadzam z autorami. Dzieci kochają stanowczych rodziców, bo dają im
      oni poczucie bezpieczeństwa. Trzeba odróżnić sytuacje w których wystarczy
      powiedzieć "nie" i takie, w których koniecznie trzeba uzasadnić. Ale nie na
      zasadzie monologu, dzieci się szybko wyłączają i przemowy traktują jak trucie.
      Z całą pewnością jak i dorośli , dzieci lubą być traktowane z wielką atencją,
      szacunkiem. Podobno "osobą znaczącą" dla dziecka zostaje ten z jego otoczenia,
      kto najlepiej rozumie jego potrzeby. To pewnie dlatego córka wybrała Ciebie. Bo
      była dla ciebie ważna.
      • macrad Re: Sztuka rozmowy z dzieckiem 27.10.05, 19:38
        "Ale nie na zasadzie monologu"
        Zgadzam się, to jest oczywiste! Nie PRZE-mowa, ale ROZ-mowa. Wbrew pozorom
        dzieci bardzo chcą być słuchane. I doceniają to, kiedy dorosły ma odwagę
        powiedzieć "nie wiem", "masz rację" albo "pomyliłem się".

        Natomiast nie ma, według mnie, "nie bo nie". Wobec nikogo - czy to jest dziecko,
        czy dorosły. Uzasadnienie należy się zawsze.
        • edytka73 Re: Sztuka rozmowy z dzieckiem 27.10.05, 21:33
          To nie chodzi o mówienie "nie, bo nie", ale raczej o niewikłanie się za kazdym
          razem w rozmowę dlaczego np. nie wolno bić. Nie wolno bić innych, bo to jest
          niedozwolone. Jasne, można tłumaczyć, że boli, że ten ktos nas nie będzie
          lubił, że istnieje coś takiego jak cielesna nietykalność. Ale nie wdawać się w
          dyskusje, np. "a ja chcę żeby go bolało, bo on coś-tam" - co wtedy?
          • macrad Re: Sztuka rozmowy z dzieckiem 27.10.05, 22:18
            Nie. Nie dlatego nie wolno bić, że to jest niedozwolone. Nie wolno bić, bo boli.
            Ale też dlatego, że to jest wyraz braku szacunku dla drugiego człowieka i próba
            jego upokorzenia. I to trzeba mówić. Oczywiście w sytuacji "awaryjnej" należy
            powiedzieć stanowcze NIE!, ale jednak tłumaczyć dlaczego nie. Choćby po to, żeby
            od początku wyrabiać w dziecku nawyki - przede wszystkim myślenia, zastanawiania
            się nad swoimi działaniami, i poszanowania dla innych.
    • marhab13 Re: Sztuka rozmowy z dzieckiem 28.10.05, 00:08
      Do mnie ten artykuł przemawia, uważam, że dzieci potrzbują stanowczości
      rodziców i nie każdą rzecz trzeba tłumaczyć po raz setny. Mimo to, moj synek
      koncertopwo próbuje dyskutować przy kazdej prawie okazji prostych poleceń. Jak
      wtedy reagować? Szczególnie, gdy na tłumaczenia nie ma czasu lub siły?

      Bardzo podoba mi się też wskazówka, ze by słuchać dziecka, a nie od razu mu
      radzić. Często, gdy pamiętam o wysłuchaniu najpierw dziecka, efekt jest super.
      Czasem okazuje się, że zupełnie nie o to chodzi, o czym myślałam na poczatku.
      Cały czas sie uczę i popełniam błedy, ale: nie myli się tylko ten, co nic nie
      robi.
      Pozdrawiam
    • ebatka Re: Sztuka rozmowy z dzieckiem 28.10.05, 09:53
      jestem nauczycielką w przedszkolu i prywatnie mamą czwórki dzieci. zawsze
      uważałam i nadal uważam, że dziecko w każdym wieku powino mieć wyznaczone
      granice : co wolno a co nie wolno. to daje dziecku poczucie bezpieczeństwa.
      rozmowa z dzieckiem jest bardzo ważna i wartościowa i dla niego i dla
      dorosłego, jeśli jest szczera i prawdomówna. język używany w czasie trwania -
      czyli "dorosły" lub "dziecinny" - to sprawa indywidualna, zależna od stopnia
      rozwoju intelektualnego i emocjonalnego dziecka.obowiązująca zasada - mówienie
      prawdy tak, aby dziecko jej zrozumiało. ma wtedy zaufanie do dorosłego które
      procentuje w następnych latach, kiedy wejdzie w wiek dojrzewania. ważny jest
      język, którym mówimy do dziecka - nie może on być pieszczotliwy, zdrobniały , i
      taki jakiś jak 'ciepłe kluchy". język który używamy - to wzór dla naszego
      dziecka. mamy które tak mówią do dzieci, później dziwią sie - skąd moje dziecko
      tak dziwnie mówi ???!!! oczekują, że za jakiś czas dziecko samo z siebie , z
      dnia na dzień, nagle zacznie mówić tak, jak należy... ale wracając do
      artykułu : uważam że z dzieckim trzeba DUŻO rozmawiać, ale przy tym - wyznaczać
      granice - nie rozkazująco i autorytatywnie - ale stanowczo i spokojnym głosem.
      aloe trzeba też pamiętać, że rozmowa i rozmowa - to dwie różne rzeczy....
    • mazzzi1 ZGADZAM SIE W 100% 28.10.05, 10:21
      Jak mozna mówić do dziecka, "nie", bo nie. To jest zaprzeczenie zasady
      wychowawczej, że silny może więcej. Nie mozna wykorzystywać swojej pozycji
      rodzica, czy starszego, tylko po to, aby osiagnąc "swój" cel. Tak, swój, bo cel
      dziecka w danej chwili jest zupełnie inny. Co to za pani psycholog???
      • mama.ludzika Re: ZGADZAM SIE W 100% 28.10.05, 11:41
        Mylisz pojęcia. Życie składa się z wielu czynności, na które jesteśmy po prostu
        skazani, i nie ma za bardzo powodu, żeby dyskutować nad ich zasadnością.
        Wstajemy, bo musimy zdążyć do pracy (przedszkola), jemy, żeby nie być głodnym,
        myjemy się, żeby nie śmierdzieć, wychodzimy z piaskownicy, bo domu czekają
        obowiązki, idziemy spać, żeby wypocząć, nie oglądamy tv przez cały dzień, bo to
        szkodzi zdrowiu i psychice, itp, itd, etc. Można, owszem, raz na jakiś czas
        przypomnieć dziecku, po co to wszytko, bo jak pamiętasz, mowa była o małych
        dzieciach. Ale na użytek dzienny wystarczą właśnie krótkie przypomnienia.
        Wałkowanie całej litanii: po co, dlaczego, jak, co, jak nie, jest obrzydliwie
        nudne i męczące zarówno dla mamy jak i dla dziecka.
        Poza tym polecenie jest nieuchronne: myjemy ręce przed obiadem. Kropka. A na
        powiedzenie typu: "myjemy ręce przed obiadem, bo na rękach są zarazki i brud, a
        to jest niebezpieczne dla zdrowia, poza tym ohydnie wygląda", dziecko zapewne
        wpadnie na genialną myśl, że mama może zamknąć oczy, a zarazki nie przebiegną
        po widelcu. Natomiast w szkole dojdzie do wniosku, że po co ta głupia szkoła,
        Murzynki nie chodzą do szkoły i też szczęśliwe...etc.
        • macrad Re: ZGADZAM SIE W 100% 28.10.05, 17:31
          Hahaha, podoba mi się o tych zarazkach biegających po widelcu. Właśnie wtedy,
          kiedy dziecko wpada na takie cudownie odkrywcze pomysły, można z nim GADAĆ. I
          można je wtedy sporo nauczyć. "Myjemy ręce i kropka"? I nie pozwalamy dziecku
          zapytać: "a dlaczego"? Jest takie znane powiedzonko - nie ma głupich pytań, są
          tylko głupie odpowiedzi. Odpowiedź "bo tak" jest najgłupsza, jaką sobie można
          wyobrazić. A z kolei pytanie, postawione przez dziecko "a dlaczego" jest jednym
          z najmądrzejszych. I to świetnie, że dzieci je stawiają w tych miejscach, gdzie
          dorośli popadli w schematy i nawet się nie zastanawiają nad tym, że odpowiedź
          wcale nie musi być taka oczywista. I czasami dopiero konieczność udzielenia
          zrozumiałej odpowiedzi zmusza ich do myślenia.
    • mamuska.pl Re: Sztuka rozmowy z dzieckiem 28.10.05, 10:28
      Mądre słowa!!! Tylko pozazdrościć takiego tatusia. Gratulacje. P.s. piekna
      galeria smile
    • lolinka2 Re: Sztuka rozmowy z dzieckiem 28.10.05, 13:46
      Fajny przykład "nie, bo..." obserwowałam przes swoje całe dzieciństwo i ostatnio podczas wizyty u rodziców z czteroletnią prawie córeczką.
      Otóż moja mama wyznawała zasadę "nie, bo..." i tak cały czas tłumaczyła się przed dzieckiem z każdego swojego kroku i wychowawczego posunięcia. A nie musiałam być szczególnie bystra żeby migiem zrozumieć ze ona po prostu jest słaba i przy odpowiednich metodach da się ją 'ustawić' I ustawiałam, a jakże. Tyle ze kiedy dorosłam powiedziałam sobie "Moje dziecko nie będzie tak nieszczesliwe, ono będzie bezpieczne". I ko0nsekwentnie realizuje tę politykę, chyba z pewnym sukcesem. Córka słyszy "nie" i jest to jasne że czasem jej to uzasadnie czasem nie (bo nie mam już siły albo czasu np) ale oznacza to jasny i konsekwentny zakaz, choćby nie wiem co. Bardzo dużo rozmawiamy, ale nie czuję potrzeby tłumaczenia się przed nią z realizacji swoich założeń. Po prostu tak jest na świecie że dorośli są odpowiedzialni za dzieci i to oni nimi kierują a wszelkie próby nadmiernej liberalizacji tego układu burzą poczucie bezpieczeństwa dziecka przerzucając na jego maleńkie barki odpowiedzialność za wychowanie (własne zresztą). Głupota moim zdaniem.

      Kontynuując opowiadanie, dwa dni temu byłam z Talką u rodziców. I widzę ze moja mama w ogóle się nie zmieniła. Tłumaczyła się przed młodą z każdego słowa, ta oczywiście miała jej zakazy głęboko w nosie i mama z nieszczęśliwą mina w końcu pyta: "Ty, a czemu ona mnie w ogóle nie słucha??" "Hm, dlatego dlaczego i ja ciebie nie słuchałam. Nie tłumacz się dziecku - nie i koniec, a poza tym zbuduj własny autorytet zamiast podpeirać się cudzym (mama będzie niezadowolona, zobacz dziadziowi sie to nie podoba ...). Dla odmiany mój ojczym powie słowo i mała bez problemu wykonuje każde polecenie. Ze mną było tak samo - ciekawe to o tyle, ze on nie ma własnych dzieci i w ogóle nikłe doświadczenie w kontaktach z nimi.
      • macrad Re: Sztuka rozmowy z dzieckiem 28.10.05, 17:33
        Jest zasadnicza różnica pomiędzy "tłumaczę się z" a "tłumaczę".
Pełna wersja