jedynactwo to zły pomysł...

04.11.05, 06:47
jeśli jesteście młodymi mamami planującymi tylko jedno i aż jedno dziecko to ja, jedynaczka muszę wam napisać, że to fatalny
pomysł. Myślę, że w sytuacji, gdy kogoś nie stac na dzieci, mniejszym złem jest ich nieposiadanie; "fundowanie" sobie jednego to
prawdziwy egoizm!Kocham moich rodziców nad życie, ale z tym, że jestem jedynaczką nie umiem się pogodzić do tej pory...(a bliżej
mi już do 30 niż 20). Mamy możliwość wyjazdu z moim ukochanym za granicę, widoki (tam!) na niezłą pracę dla nas obojga (w kraju po
dobrych studiach i z biegłą znajomością kilku języków obcych pracujemy za grosze..)
i tu... Rodziców, którzy wymagają już mojej opieki...Wiem, że nie wyjadę, nawet jeśli bedzie się to wiązało z rozstaniem z moim
narzeczonym (na razie mówi, że beze mnie nie jedzie...). Wiele bym dała, żeby w wielu sytuacjach nie czuć się tak samotna... Nie
piszcie, że może mam jakieś ciocie i wujków... Nie mam... Moi rodzice też byli jedynakami... Wiem, że oni też żałują...ułyszałam
to (przypadkiem - nie chcieli żebym słyszała) już kilka lat temu. Wiem, że teraz bardzo chcieliby zostać dziadkami a ja... mam
wielką ochotę zrobić im pierwszy raz w życiu na złość (wiem, że to dziwne- skoro Wy nie daliście mi rodzeństwa, to z jakiej racji
ja mam być tak miła i...). Naprawdę - dziecko (jedno) tuż przed 40 to zły pomysł...
    • nchyb a ja nie narzekam! n/t 04.11.05, 07:31

    • falafala Re: jedynactwo to zły pomysł... 04.11.05, 09:05
      Nie wiem w czym masz problem, ze nie mozesz wyjechac za granice? bo nie masz
      zastepswa w rodzenstwie? Sasiadka miala trojke dzieci, wszystkie wyjechaly za
      granice, i kazde do innego kraju. Czujesz sie samotna? Za granica tez bys sie
      czula, moze jeszcze bardziej. Wszedzie lepiej gdzie nas nie ma. Nie wiesz nigdy
      co przyniesie zycie za pare lat.
      Mozna miec rodzenstwo i byc samotnym, nie ma co ulegac przeswiadczeniu, ze
      rodzenstwo zagwarntuje ci rozrywke. Znam wiele skloconych ze soba braci i
      siostr. Nie na darmo sie mowi, ze z rodzina najlepiej wychodzi sie na zdjeciu.
      Ja tez jestem jedynaczka, moj maz, moja najlepsza przyjaciolka i moze szkoda
      nam, ze nie mam rodzenstwa, ale bym mimo wszystko tego tak nie demonizowala.
      Mamy znajomych, przyjaciol, tworzymy wlasne rodziny.
      Poczucie samotnosci to wynik twoich wyborow, nie przyjmuj postawy przegranej
      zwalajac to na brak rodzenstwa, przegrywac zycie mozna w kazdych warunkach.
      Wiem, ze czlowiek nosi w sobie odpowiedzialnosc wobec rodzicow, ale ma rowniez
      odpowiedzialnosc wobec wlasnego zycia. Ciezko radzic, ale moja ciocia przed 40
      laty tez podjela decyzje. Zostala z matka, mimo, ze narzeczony przenosil sie na
      poludnie Polski. Coz jest panna i wcale nie jest to najgorsze, ale ten jej
      smutek i poczucie przegrania....
      A co do tematu, to osobiscie uwazam, ze warto jest miec wiecej niz jedno
      dziecko, ale tu nie tylko liczy sie ewentualna smotnosc dziecka czy rodzicow w
      przyslosci.
    • izabela_741 Re: jedynactwo to zły pomysł... 04.11.05, 10:08
      Rodzice maja problem z "pustym gniazdem" i teraz to sobie uswiadomili gdy
      pojawil sie pomysl Waszego wyjazdu za granice.
      Zamiast uderzac w lamenty o obowiazkach i zapewnieniu opieki popatrz na
      nich "krytycznie" i zastanow sie czy naprawde tak jej potrzebuja i czy non-
      stop.
      Moze powinni wrocic do dawnych zainteresowan, pojechac sobie czasem na weekend
      na wycieczke (niekoniecznie droga w kazdym miescie PTTK robi wycieczki piesze i
      kolejowe w ciekawe miejsca za grosze). Moze sprobujcie wyrwac ich w teren, zeby
      zlapali takiego bakcyla? Moze potrzebuja odswiezyc znajomosci ze szkoly? z
      poprzednich miejsc pracy?
      Nie wiem ile masz lat ale moze dalibyscie rade pojechac za granice chocby na
      kilka lat 3-5 i wrocic w momencie gdy rodzice beda naprawde Was potrzebowac?
      Jestem przekonana, ze daliby sobie rade przez ten okres.
      Mysle, ze ilosc dzieci nie ma tutaj znaczenia. Gdybys miala rodzenstwo mozliwe,
      ze ono takze wyjechaloby za granice (znam co najmniej kilka takich rodzin).
      Mysle, ze rezygnujac z wyjazdu i ze zwiazku z narzeczonym, bo rodzice "jecza" a
      Ty czujesz sie winna robisz sobie (i troche tez im) krzywde, kto ie czy nie na
      cale zycie. Znam jedynaczki ktore tak porezygnowaly z planow zyciowych i ...
      szkoda gadac. Ew. na priv.
    • lola211 Re: jedynactwo to zły pomysł... 04.11.05, 10:18
      Daj spokój, myslisz ze jakbys miala rodzenstwo to spokojnie bys sobie wyjechala?
      Zadnej gwarancji nie masz, ze rodzicami zajał by sie brat czy siostra.
      Znam bardzo wiele rodzin, w ktorych rodzenstwo sie nawet ze soba nie
      kontaktuje, wiec to zaden lek na samotnosc, naprawde.
    • aniask_mama Re: jedynactwo to zły pomysł... 04.11.05, 10:23
      Wiesz co? Widzę, ze Ty na jedynactwo zrzucasz całe swoje nieszczęścia i
      niepowodzenia. Bzdura jakaś. Znam szczęśliwych jedynaków i nieszczęśliwych nie-
      jedynaków. Żadnej reguły. Moja teściowa też opowiada takie rzeczy: Powinnaś
      mieć co najmniej dwójkę dzieci, bo inaczej unieszczęśliwiasz jedynaka. Ta...
      nieważne, czy rodzic szczęśliwy czy nie, bo na pewno ilość dzieci zapewnia
      szczęście.
      Nie narzekaj.
      • ciuforek Re: jedynactwo to zły pomysł... 04.11.05, 10:34
        dlatego spodziewam sie juz 2 a chciałabym miec 3 no coz zobaczymy jak z
        finansami
    • jakw Re: jedynactwo to zły pomysł... 04.11.05, 11:13
      A potem będziesz sobie pluła w brodę, bo:
      1. nie wykorzystałaś "życiowej szansy"
      2. roztałaś się z narzeczonym, następnego nie znalazłaś i zostałaś "starą panną"
      Zastanów się czy nie masz możliwości zapewnienia rodzicom opieki w jakiś inny
      sposób niż tylko osobiście. W końcu nie trzeba wyjeżdżać za granicę - wystarczy
      do innego miasta w Polsce - żeby nie móc sprawować osobistej opieki nad rodzicami.
      A jakbyś miała np. brata i on też chciałby wyjechać - to co?
      • lidqa Re: jedynactwo to zły pomysł... 04.11.05, 12:25
        Ja mam brata. Mieszka w bydgoszczy. Ja w katowicach, mama pod bialymstokiem.
        Nie widzimy sie prawie wogole - oboje z mamą ale miedzy sobą nam nie wychodzi,
        bo zadne nie moze tak daleko jezdzic. Rodzenstwo nie gwarantuje wcale tego ze
        bedzie sie mialo kogos za sciana non stop. I szczerze mowiac znam rozne
        rodzenstwa i roznych jedynakow i mysle ze ty sobie idealizujesz sytuacje
        posiadania brata lub siosty

        a po kolejne to ja nie po to mam dziecko zeby sie mną na starosc zajmowalo!
        • verdana Re: jedynactwo to zły pomysł... 04.11.05, 12:57
          Rodzństwo jest Ci potrzebne, żeby zająć sie rodzicami? A skąd wiesz, że
          rodzeństwo nie chciałoby, abys Ty właśnie sie nimi zajęła? Potrzebne Ci nie
          rodzeństwo, ale służąca...
    • amelia791 Re: jedynactwo to zły pomysł... 04.11.05, 13:25
      Ja jestem jedynaczką i dobrze się z tym czuję, i nie uważam wcale że jestem
      egoistką, to bardzo wyświechtane przesądy. Znam wśrod rodziny i przyjaciół
      rodzeństwa które nadają na zupełnie innych falach i miesiącami się do siebie
      nie odzywają, ale to też nie jest reguła. Teraz sama mam jedno dziecko i
      czasami pojawia się myśl o drugim, ale czy myślisz że w sytuacji kiedy czasami
      brakuje do pierwszego, to taki argument jak Twój przemiawia ? Zapewniam Cię że
      wiele matek chciałoby mieć drugie dziecko, tylko za co je utrzymać ...
      I ostatnie pytanie: ile masz dzieci Barva ?
    • nangaparbat3 Re: jedynactwo to zły pomysł... 04.11.05, 14:40
      >>>Moi rodzice też byli jedynakami... Wiem, że oni też żałują...ułyszałam

      to (przypadkiem - nie chcieli żebym słyszała) już kilka lat temu.

      A więc miałaś wtedy co najmniej 20 i lat - i wciąż nie umieli szczerz z Tobą
      pogadać o własnych rozterkach, niepokojach.
      To raczej w tym leży problem niż w jedynactwie (ktore ma swoje wady i zalety,
      dokładnie tak samo jak każda inna konfiguracja - zawsze "coś za coś").
      Spróbuj z nimi porozmawiać otwarcie o swoim wyjeździe - może nie jest tak źle,
      jak Ci się wydaje.
    • melmire Re: jedynactwo to zły pomysł... 04.11.05, 15:19
      Ja tez nie narzekam, jako egoistyczna jedynaczka wyjechalam do ukochanego za
      granice, zostawiajac samotna matke w Polsce. I wiecie co? Ona sie cieszy z
      mojego szczesciasmile
    • mamciaestery Re: jedynactwo to zły pomysł... 04.11.05, 16:44
      Mój mąż jedynak, ja mam brata. I moja mama i teściowa są już wdowami. Ale gdyby
      zaistniała okazja wyjazdu toby nas jeszcze spakowały. Obie wychodzą z założenia
      że jak tylko jest okazja to należy z niej skorzystać bo drugiej może nie byc. I
      pewnie miaelibyśmy wyrzuty sumienia ale my też mamy dzieci i musimy myśleć o
      ich przyszłości.
      A tak w ogóle to zależy od człowieka. Moja babcia ma 96 lat i wymaga opieki.
      Przychodzi do niej opiekunka społeczna bo ona sobienie wyobraża żeby dzieci
      koło niej robiły. Taki ma charakter.
    • a_weasley Prawdziwy wniosek z fałszywych przesłanek 04.11.05, 19:36
      Kiedy miałem bodajże cztery lata, zapytałem, dlaczego mój rówieśnik z
      sąsiedztwa nie ma brata. Mama odpowiedziała "nie zasłużył". Przyjąłem to do
      wiadomości, bo delikwent był wredny, a mnie wydawało się, że to okropne nie
      mieć rodzeństwa.
      Minęło z górą 30 lat i różnie mi się z bratem układało. Wiem teraz, że sąsiadka
      nie zdecydowała się na drugie dziecko, bo ledwo przeżyła urodzenie tego
      jednego. Ale dalej uważam, że lepiej jest mieć rodzeństwo niż nie mieć. A także
      że lepiej jest mieć dzieci niż dziecko.
      Człowiek rodzi się egoistą. Rodzi się z zakodowaną teorią Puchatka "jedyny
      powód robienia miodu to ten, żebym ja go jadł". Przychodzi na świat i w czasie,
      w którym kształtują się jego intuicyjne pojęcia, rzeczywiście może odnosić
      takie wrażenie. Cała socjalizacja to przede wszystkim wbicie człowiekowi do
      głowy: rozejrzyj się! nie jesteś sam! świat nie jest tylko po to, żeby tobie
      było dobrze!
      To się na ogół udaje, inaczej nie istniałoby społeczeństwo. Ale każdy czasem
      potrzebuje się chwilę zastanowić, żeby sobie z tego zdać sprawę. Jeżeli
      człowiek od dziecinstwa musiał się z kimś dzielić - także, i przede wszystkim,
      uwagą rodziców - zapomina o tym rzadziej i przypomina sobie szybciej.
      Łatwiej nie rozpieścić dziecka, jeżeli obok niego jest inne.
      Tylko proszę, jedynacy drodzy, nie krzyczcie, ze szufladkuję, sortuję i a
      priori uznaję Was za gorszych. Nikogo z Was nie znam osobiście. Znałem
      jedynaków całkiem nieźle zsocjalizowanych i znałem aspołecznych nie-jedynaków.
      Ale WIĘKSZOŚĆ nie-jedynaków, jakich znałem, była lepiej zsocjalizowana od
      WIĘKSZOŚCI jedynaków.
      I, wiecie, cieszę się, że prawdopodobnie pod koniec życia, kiedy zabraknie
      moich rodziców, jeszcze przez długi czas będzie ktoś, kto mi towarzyszył od
      zawsze.
      • konwalia9 a ja zgadzam się z autorką postu 04.11.05, 22:02
        Również uważam, że "posiadanie" jednego dziecka to błąd. Paradoksalnie, wszyscy
        jedynacy, którzy uważają, że jest im dobrze samym, myslą w ten sposób właśnie
        dlatego, że są sami, że nie doświadczyli posiadania rodzeństwa i zostali
        wychowani ne nieświadomych egoistów. Mam nadzieję, że nikogo nie obraziłam ale
        z moich obserwacji wynika, że jedynacy mają immanentną cechę jedynactwa,
        gorzej tworzą związki i niestety mają skłonność do myslenia w pierwszej
        kolejności o sobie, zresztą nie ma w tym ich winy- taka jest natura ludzka, że
        dzielenia się i kompromisów musimy się uczyć a jest to utrudnione gdy ma się od
        życia to co najlepsze. Z drugiej strony ludzie wychowani w rodzinach
        wielodzietnych (np. 10 osób) wyrastają na jeszcze większych egoistów z
        oczywistej przyczyny- zawsze musieli o wszystko walczyć....
        • marghe_72 Re: a ja zgadzam się z autorką postu 05.11.05, 00:11
          jedynacy myslą o sobie
          Ci, którzy mają rodzenstewo są altruistami

          uwoelbiam uogólnienia
          • aluc Re: a ja zgadzam się z autorką postu 05.11.05, 10:29
            marghe_72 napisała:

            > jedynacy myslą o sobie
            > Ci, którzy mają rodzenstewo są altruistami

            tak tak, ja jestem najlepszym przykładem smile)))))
          • wieczna-gosia jakim wiec cudem......???? 14.11.05, 13:57
            marghe_72 napisała:

            > jedynacy myslą o sobie
            > Ci, którzy mają rodzenstewo są altruistami
            >
            > uwoelbiam uogólnienia

            jedynacy wychodza za maz, zenia sie i maja dzieci a czasami nawet wiecej niz jedno?
            Przeciez to oznacza brak czasu na myslenie o sobie?.

            Myslaca o sobie jedynaczka Gosia z mezem i 5 dzieciakow- to faktycznie brzmi
            strasznie egoistycznie smile)))))
      • marychna31 Re: Prawdziwy wniosek z fałszywych przesłanek 04.11.05, 22:12
        > Ale każdy czasem
        > potrzebuje się chwilę zastanowić, żeby sobie z tego zdać sprawę. Jeżeli
        > człowiek od dziecinstwa musiał się z kimś dzielić - także, i przede
        > wszystkim,uwagą rodziców - zapomina o tym rzadziej i przypomina sobie
        >szybciej.

        Mam akurat zupełnie inne doświadczenia. Nie mam żadnego problemu z dzieleniem
        się bo nigdy w życiu niczego mi nie brakowało ( w tym miłości i uwagi
        rodziców) i teraz samo dzielenie się jest dla mnie przyjemnością a w rodzinie
        mojego męża, która ma dwójke rodzeństwa o wszystko sobie skaczą do gardła i co
        chwila sprawdzają czy aby któreś czegos więcej nie dostało. To wynik tego, ze
        zawsze musieli dopominac się o swoje i pilnować, zeby nie zostać pominiętym.
        • jagoda2 Re: Prawdziwy wniosek z fałszywych przesłanek 04.11.05, 22:37
          Dokładnie tak jak piszesz - większości jedynaków nie posądza się o jedynactwo,
          natomiast osoby posiadające rodzeństwo wykazują znacznie częściej cechy (wady)
          tak chętnie przypisywane jedynakom. Zgadzam się w 100%, że jedynacy mają
          znacznie mniejsze problemy z dzieleniem się i pójściem na kompromis, są
          znacznie mniej egoistyczni niż nie-jedynacy. Oczywiście, jak zawsze, zdarzają
          się wyjątki. Generalnie wszystko zależy od rodziców i sposobu wychowania.
          Sama jestem jedynaczką (bardzo sobie to chwalę) i przez 30 lat życia zawsze
          wszystkich zaskakiwałam tym faktem, wszyscy podejrzewali mnie o ostarszego
          brata wink.
          Jagoda
          • falafala Re: Prawdziwy wniosek z fałszywych przesłanek 04.11.05, 22:49
            A spotkaliscie sie z tymi badaniami, ktore pokazuja, ze w zyciu najlepiej radza
            sobie dzieci ze srodka, a najgorzej jedynacy i pierwsze dzieci. Tlumaczyli to
            faktem, ze jedynacy i pierwsze dzieci ucza sie czerpac zadowolenie z samego
            siebie szukajac potwierdzenia tego u innych, drugie dziecko juz potrafi czerpac
            zadowolenie z wlasnych osiagniec nieogladajac sie na otoczenie. Wlasciwie z
            badan wyszlo, ze jedynacy posiadaja podobne cechy co pierwsze dzieci z rodzin
            wielodzietnych, a egoizm jedynakow jest legenda, najbardziej egoistyczne okazaly
            sie dzieci najmlodsze. To taka statystyka, ale oczywiscie zadna norma.
          • carlafehr Re: Prawdziwy wniosek z fałszywych przesłanek 05.11.05, 08:44
            jagoda2 napisała:

            > Dokładnie tak jak piszesz - większości jedynaków nie posądza się o jedynactwo,
            > natomiast osoby posiadające rodzeństwo wykazują znacznie częściej cechy (wady)
            > tak chętnie przypisywane jedynakom. Zgadzam się w 100%, że jedynacy mają
            > znacznie mniejsze problemy z dzieleniem się i pójściem na kompromis, są
            > znacznie mniej egoistyczni niż nie-jedynacy. Oczywiście, jak zawsze, zdarzają
            > się wyjątki. Generalnie wszystko zależy od rodziców i sposobu wychowania.
            > Sama jestem jedynaczką (bardzo sobie to chwalę) i przez 30 lat życia zawsze
            > wszystkich zaskakiwałam tym faktem, wszyscy podejrzewali mnie o ostarszego
            > brata wink.
            > Jagoda

            No właśnie, zgadzam się z Jagodą i Marychną. Dodam jeszcze, żeby już tak
            pogeneralizować do końca wink), że jedynacy i najstarsi z rodzeństwa są bardziej
            odpowiedzialni w wykonywaniu różnych powierzonych zadań. Dzieci środkowe i
            najmłodsze mają tendencję do ucieczki i liczenia na to, że ktoś inny zrobi to za
            nie smileWiąże się to z tym, że w rodzinach z kilgorgiem dzieci rozliczane z
            wykonania zadań stawianych przez rodziców jest często (nie zawsze oczywiście)
            albo całe rodzeństwo (odpowiedzialność zbiorowa) albo najstarsze dziecko, stąd
            większa odpowiedzialność najstarszego. Za jedynaka nie ma kto zrobić tego, co
            polecą mu rodzice, więc jest nauczony, że zadanie musi być wykonane.
    • marghe_72 Re: jedynactwo to zły pomysł... 05.11.05, 00:10
      no cóz .. w tym wypadku zgodze sie ze stwierdzeniem,ze jedynacy to egoiści wink

      m. jedynczka, matka jedynaczki..
    • ewa2000 Re: jedynactwo to zły pomysł... 05.11.05, 16:09
      Jestem jedynaczką, mam jedno dziecko i .....jest nam z tym dobrze.
      Opowiem jednak o pewnej zaprzyjaźnionej rodzinie dziś już dorosłych ludzi.
      Ojciec, matka i 2 dzieci. Po śmierci ojca rodzeństwo omal się nie pozabijało
      o , nie taki duzy w końcu, spadek. Większość "przypadła" siostrze, bo miała
      upoważnienie na konta, które skutecznie "oczyściła" w tajemnicy przed bratem.
      Potem zachorowała matka- wymagała opieki. Siostra usiłowała zmusić brata by ten
      partycypował finansowo ( opieka, leki), brat ani myslał, bo matka
      resztę "majatku"- naprawdę już nie wielkiego-zapisała siostrze.
      W sumie nad łóżkiem chorej matki zostały wypowiedziane słowa, których oboje
      powinni się wstydzić.
      Po śmierci matki wybuchła awantura kto ma organizować pogrzeb. Organizował
      brat, ale siostra miała pretensje, że ZUS tylko jemu zwraca pieniądze, bo i ona
      też poniosla jakieś koszty.
      Dziś rodzeństwo ze sobą nie rozmawia, grób rodziców jest krańcowo zaniedbany. A
      wydarzyło się to w dość dalekiej rodzinie mego męża- lecz na tyle bliskiej, że
      był świadkiem owych żenujących rozmów.
      P.S. Grób ciociobabci sprzątnął mój syn - jedynak.
      • lidqa Re: jedynactwo to zły pomysł... 05.11.05, 16:29
        Popieram ze najbardziej rozpieszczone i egoistyczne są dzieci najmlodsze - to
        tak w ramach generalizowania smile Ludzie sie czasem decydują na dziecko zeby to
        pierwssze nie bylo przyslowiowym rozpieszczonym jedynakiem. iowszem na to
        starsze to pomaga - ale temu mlodszemu trzeba by wtedy kolejne rodzenstwo
        sprawic smile
        • a_weasley Re: jedynactwo to zły pomysł... 06.11.05, 10:27
          lidqa napisała:

          > Ludzie sie czasem decydują na dziecko zeby to
          > pierwssze nie bylo przyslowiowym rozpieszczonym jedynakiem. iowszem na to
          > starsze to pomaga - ale temu mlodszemu trzeba by wtedy kolejne rodzenstwo
          > sprawic smile

          Oczywiście, że najlepiej byłoby od razu postarać się o dwoje, ale to drugie i
          tak od początku ma rodzeństwo. Nigdy nie miało rodziców całkiem dla siebie.
          Miało różne rzeczy po kimś. Ktoś był starszy, mądrzejszy i ważniejszy. To ten
          ktoś popisywał się wierszykami i świeżo nabytą umiejętnością czytania, to on
          pierwszy szedł do szkoły i tak dalej. On kiedyś był jedynakiem, ten młodszy
          nigdy.
          Oczywiście ten mechanizm działa sensownie przy małej różnicy wieku (np. mój
          brat jest dwa lata młodszy ode mnie), bo dziecko urodzone powiedzmy w osiem lat
          po poprzednim ma pozycję jedynaka i tak też potrafi funkcjonować (w
          szczególności tak funkcjonował mój cioteczny, właśnie osiem lat młodszy od swej
          siostry).
          • kol.3 Re: jedynactwo to zły pomysł... 06.11.05, 11:33
            Egoizm wśród dzieci nie będącymi jedynakami bierze się także z nierównego
            traktowania dzieci przez rodzicow, którzy np. mając trójkę dzeci wyraźnie
            wyróżniają jedno i to jedno rozpieszczają, hołubią, w późniejszym wieku tylko
            jemu pomagają, w tym finansowo. Takie dziecko jest przyzwyczajone, że wszystko
            jest dla niego, reszta rodzeństwa powinna się dla niego poswięcić i niczego
            nie wymagać dla siebie. Z wiekiem takie postawy mogą ulec złagodzeniu, ale
            niekoniecznie.
            • lidqa Re: jedynactwo to zły pomysł... 06.11.05, 14:26
              I tu sie nie zgodze. Egoizm to samolubstwo prawda? wcale nie musi wynikac ze
              szczegolnego traktowania przez rodzicow jednego z dzieci. Moze wyniknąc tez z
              tego ze dziecko sie czuje caly czas poszkodowane i koncentruje sie tylko na
              swoich potrzebach i tym jakie jest biedne. tak czy inaczej jedynactwo nie rowna
              sie egoizm a rodzenstwo nie rowna sie brak egoizmu
              • kol.3 Re: jedynactwo to zły pomysł... 09.11.05, 19:36
                Lidqa, tak jak piszesz też może się zdarzyć.
                Ale wierz mi rodzice mający 2-3 dzieci, często są zapatrzeni tylko w jedno,
                pomagają mu finansowo i nie tylko. I ten pępek świata przyzwyczaja się do tego,
                że wszystko jest dla niego i niechętnie się dzieli. Z kolei jego rodzeństwo
                czuje się pokrzywdzone i w późniejszym okresie chcąc sobie zrekompensować
                krzywdy często popada w egozim, dbając tylko do siebie.
      • mallard To trochę nie tak... 08.11.05, 11:11
        Jedynak. to nie jest potencjalny egoista (sam nie jestem i nie mam), ze względu
        na swoje jedynactwo. Uważam, że o ile to możliwe, powinno się mieć więcej niż
        jedno dziecko z innych powodów: Po pierwsze dzieci, jak jest ich więcej, to
        lepiej się "chowają", jak to się kiedyś mówiło (jeśli jest inaczej, to z winy
        rodziców najczęściej). Poza tym jest jeszcze jedna rzecz, o której chyba nikt
        tu nie wspomniał. Jeżeli nie daj Panie Boże zdarzy się... Chyba nie muszę
        kończyć.
        Pozdrawiam.
    • ulka_e Re: jedynactwo to zły pomysł... 08.11.05, 09:17
      A ja mam jedynaka choć miałam inne plany, ale los sprawił że więcej dzieci mieć
      nie możemy, i co mam z tego powodu czuć się winna? Stale ktoś mnie pyta kiedy
      drugie, że jedynacy to egoiści a ja nie mam ochoty się tłumaczyć dlaczego
      następnego dzieck mnieć nie możemy bo to jest duży dramat dla nas, a
      spowodowało to służba zdrowia. Więc przestańcie oceniać ludzi tylko na
      podstawie tego co widzicie
      • maja45 Re: jedynactwo to zły pomysł... 08.11.05, 09:45
        Uważam,że problemem autorki postu i jej rodziców nie jest jedynactwo.
        Rodzice najwyrażniej mają problemy z zaskceptowaniem prostego faktu,ze ich
        córka dorosła i opuściła rodzinne gniazdo.Czują się samotni i
        niepotrzebni.Powinni zająć się czymś konstruktywnym i pozwolić córce żyć tak
        jak chce, czyli nie obarczać jej poczuciem winy,z tego powodu ,ze chce
        wyjechać.Tok rozumowania autorki postu też jest dla mnie niezrozumiały.Bo
        przecież jej ewentualne rodzenstwo też mogłoby chcieć wyjechać i wtedy co?
        rzucanie moneta?
        M.
    • rycerzowa Re: jedynactwo to zły pomysł... 08.11.05, 12:03
      Jedynactwo, jak wszystko na świecie, ma plusy i minusy.
      Dowcip polega na tym, że zazwyczaj minusem jest to, co sie wydaje plusem, i na
      odwrót.

      Otóż zauważyłam kiedyś, że najbardziej życzliwi, altruistycznie nastawieni
      ludzie, to jedynacy (albo najstarsi z rodzeństwa).
      Czyli - nieprawdą jest, jakoby jedynactwo było wylęgarnią egoizmów.

      Obejrzyjcie się dokoła, czy macie wsród znajomych naprawdę zaprzyjaźnione
      rodzeństwa? Zdarzają się, na zasadzie wyjątku. Prawdziwych przyjaciół znajduje
      się zwykle poza kregiem krewnych.

      Doświadczenie uczy nas też, że im więcej dzieci, tym większe problemy z
      zapewnieniem opieki starszym rodzicom.

      Zatem jeśli planujemy więcej dzieci w tym celu, "aby nasze dziecko nie wyrosło
      na egoistę, aby miało w przyszłości kogoś bliskiego, i abysmy my byli mniej
      samotni" - to się możemy zawieść.
      Nie taki cel powinien nam przyświecać.

      Osobiscie zachęcam znajomych, aby mieli minimum dwoje dzieci, jeśli ich na to
      stać. Otóż, jeśli mamy jedynaka, to cały nasz lęk, obawy, ambicje koncentrują
      się tylko na tym jednym dziecku.
      Wiecie, jak to jest - wstajemy 4 razy w nocy i sprawdzamy, czy oddycha.
      Gdy mamy trójkę, padamy na nos i pozwalamy dzieciom spokojnie spać.
      Gdy wysyłamy jedynaka na wakacje, umieramy z niepokoju.
      Gdy wysyłamy dwoje lub troje, to oczywiście tęsknimy tak samo, ale w gruncie
      rzeczy cieszymy się z kilku dni ciszy i odnawiamy małżeńskie więzi.
      Mamy mniej czasu i siły na kontrolę dzieci, nawet gdy bardzo się staramy.
      Jeśli dziecku coś sie nie uda, nie jest to dla nas totalna klęska, bo zawsze
      jest jakiś sukces drugiego dziecka na pociechę.
      Dzieci rosną swobodniej, naturalniej.
      Jednym słowem, warto mieć więcej dzieci - dla własnego zdrowia psychicznego, a
      przede wszystkim dla zdrowia psychicznego potomstwa.
      Co wcale nie znaczy, że nie mozna zapewnić tego jedynakowi. Tylko troszkę trudniej.
    • majewska12 Re: jedynactwo to zły pomysł... 08.11.05, 13:32
      Temat kontrowersyjny, jak całe nasze życie. Sama nie jestem jedynaczką, ale
      życie tak się ułożyło, że mam jedno dziecko. Pragnienie dugiego dzeicka a
      możliwości wychowania , wykształcenia to dwie różne rzeczy. Nie wspomnę tu już
      o względach medycznych np. My oboje z mężem możemy polegać wyłącznie na
      własnych siłach. Nie mieliśmy do pomocy babci czy cioci. Na dodatek nie mamy
      córki, która ciągnie do domu, a syna, który co zupoełnie normalne ciągnie w
      świat. I nie wyobrażam sobie, abym mogła kiedyś wymagać od niego wyrzeczeń,
      tylko dlatego, że będę stara czy chora. Takie postępowanie to moim zdnaiem
      egoizm. Wcale nie uważam abym wyrządziła swjemu dziecku krzywdę poprzez to, że
      jest jeden. Choc nie ukrywam, że byłabym bardziej zadowolona wiedząc, że ma
      rodzeństwo. Mam w pracy znajomą, jedynaczkę,kobietę w wieku przedemerytalnym.
      Studiowała z daleka od domu. Ona miała w okresie studiów narzeczonego, a
      ponieważ studiował kierunek związany z morzem więc naturalna koleją rzeczy jego
      paraca i miejsce przyszłego zamieszkania wiązało się z północna Polską. Mama
      znajomej, lekarka nie wyobrażała sobie sytuacji aby jej córka ją opuściła. Ona
      jako dobra córka zrezygnoiwął z własnego szczęścia aby sprostać wymaganiom
      matki. Zerwała zaręczyny, nigdy już nie wyszła za mąż. Nie założyła rodziny,
      nie ma dzieci. Mieszka z matka dziś staruszką w pięknej przedwojennej willi,
      ona sama właśnie przechodzi na emeryturę. I żałuje podjętej wówczas decyzji.
      Jej matka równiez zdaje sobie sprawę jak wielką krzywdę swym nastaweiniem do
      życia wyrządziła jej. I nie jest to moja ocena, ale ich własne słowa. Każdy sam
      jest kowalem swojego losu i sam ponosi konsekwencje swich decyzji. Ja jestem
      szczęśliwa, że mam syna i jedyne o czym marzę, to aby on miał szanse i warunki
      ku temu by mieć choć dwoje dzieci.
      • rycerzowa Re: jedynactwo to zły pomysł... 08.11.05, 14:36
        No właśnie, jedynacy martwią się o rodziców, czasem nadmiernie.
        Mój wujek nie został marynarzem, co było jego marzeniem, bo był jedynakiem.
        Został z rodzicami.
        Sam ma czwórkę dzieci - i wszystkie wyjechały za granicę.
    • kuba-and-twins Re: jedynactwo to zły pomysł... 08.11.05, 21:16
      Zgadzam się jak najbardziej z Tobą! I to nie tylko z powodów, które podałaś.
      Jest jeszcze jeden aspekt, o którym nikt z was nie wspomniał: miłość między
      dziećmi, zainteresowanie sobą, uwielbienie np. maluchów do starszego i na
      odwrót (u nas tak jest smile)), w ogóle więzi międy rodeństwem. W okresie
      dorastania jest z tym różnie, przeważnie rodzi się nienawiść, chęć mordu (hi hi
      hi), ale już w prawdziwie dorosłym życiu, kiedy mamy rodziny, może znowu być
      fajnie.
      Mam 8 lat młodszego brata. Najpierw była miłość, potem dłuuuugo nienawiść
      obopólna (on mi niszczył książki, związki, intymność; ja go lałam, nie
      wpuszczałam do pokoju, skarżyłam że znowu coś). Teraz mamy rodziny,
      zaprzyjaźniłam się z jego żoną, mąż go do firmy ściągnął, zeby miał lepszą
      pracę, non stop dzwonimy do siebie. Z naszych kłótni dziecięcych się teraz
      śmiejemy.
      Ja absolutnie nie chciałam mieć jedynaka! Bo to naprawdę trzeba strasznie dużo
      wysiłku włożyć, żeby zsocjalizować, a nie każdemu się chce. A tak moje maluchy
      się będą wzajemnie socjalizowały, już zaczęły: Kuba zamyka się przed nimi w
      jednym pokoju wink albo jęczy: ona mi strasznie przeszkadza!
      Ale mnie cieszy jedno: że za te ileś tam lat będą miały siebie wzajemnie. W
      naszej rodzinie poczucie więzi rodzinnej jest bardzo duże, może przez to, że
      jest moja 84-letnia babcia? I wszyscy się zjeżdżamy do niej, spotykamy przy
      przeróżnych okazjach, dzwonimy do siebie... Taki klan wink)) I będę robić
      wszystko, zeby moje dzieci też miały takie oparcie w rodzinie.

      Jak rozumiem masz ok. 70-letnich wymagających opieki rodziców i zero bliższej
      rodziny, która mogłaby się nimi zająć? A sąsiedzi? Przyjaciele? Może
      porozmawiaj z kimś z nimi zaprzyjaźnionym, ze masz taki dylemat, może sam
      zaproponuje pomoc. Albo może jak już staniecie a granicą "na nogi", to
      zatrudnisz "opiekunkę"? Zrobi zakupy, posprząta, ugotuje, zrobi coś tam
      jeszcze. Moim zdaniem powinnaś myśleć o sobie. Nigdy im tego nie wybaczysz,
      jeśli przez nich zrujnujesz sobie życie. Są tanie przeloty, telefony, załóż im
      internet, żebyście mogli telekonferencje urządzać... Uczul wszystkich krewnych
      i znajomych (królika) że wyjeżdżasz, ze zostają sami, żeby do nich zajrzeć, czy
      czegoś nie potrzebują, ze wyślesz pieniążki, jeśli będzie taka potrzeba (to na
      opornych).
    • siborki_mi Re: jedynactwo to zły pomysł... 09.11.05, 09:14
      Uogólnianie to zła rzecz! Po pierwsze ja mam rodzeństwo, siostre. Całe życie
      się kłóciłysmy i tłukłyśmy, potem jako starsze zawsze miałyśmy inne
      towarszystwo, innych zanjomych mimo wspólnej szkoły podstawowej i sredniej.
      Wszyscy zapowiadali: wyrośniecie z tego, założycie rodziny i nawiążecie
      kontakt. I co? Nic. Ona ma dziecko, ja mam dziecko i spotykamy się głównie
      przypadkiem u rodziców lub, żeby nasze dzieci sie spotkały, bo się lubią i nic
      poza tym. Ona jako dziecko była poszkodowana, bo mnie stawiali jej za wzór, bo
      miałam porządek lepiej się uczyłam itp. A ja byłam poszkodowana bo musiałam
      ciągle ustępować, bo ona młodsza, sprzątać, bo ona nie umie itp. Może to trochę
      błędy naszych rodziców, ale ja myślę, że głównie wszystko zależy od charakterów
      rodzeństwa, jak mają zbliżone to się dogadają, jak skrajnie inne (jak to u nas)
      to chyba nie. Zwykle ja mam więcej czasu żeby pomóc rodzicom, chyba ja mniej
      ich "wykorzystuję" i rzadziej zostawiam swoje dziecko. A niby ja powinnam być
      bardziej egoistyczna. Egoizm, to nie kwestia jedynactwa, ale charakteru.
      Po drugie: sama na razie mam jedynaczkę. Zanim przyszła na świat planowaliśmy
      dzieci jedno po drugim. Życie zweryfikowało nasze plany, mnie wyrzucili po
      macierzyńskim, mąż stracił pracę, wpadliśmy w długi, nie było mowy o drugim,
      poza tym mała dała mi nieźle "popalić", maiałam depresję i nawet gdyby nie
      nasza sytuacja nie myślałabym o drugim. Mąż zawsze chciał, żeby różnica między
      dziećmi była mała, bo duża nie dobra - następne uogólnienie! Ja z siostrą mam
      stosunkowo małą - 3 lata, mąż z bratem dużą - 10 lat. I ani ja ani on nie mamy
      dobrego kontaktu z rodzeństwem, więcej nawet żadnego kontaktu! No i ja tak na
      to patrzyłam, mieliśmy ciężkie chwile, Mała była wymagająca i zaczynałam
      myśleć, że chyba będzie sama... Nie jest (na razie) egoistką, i rozwydrzoną
      dizewczynką i bardzo chciałaby mieć siostrę. Dziś ma 4,5 roku, a ja po prawie 3
      latach poszukiwań znalazłam pracę. Ale zaczynam coraz częściej myśleć o
      drugim... Dlaczego? Sama nie wiem... bo sie lepiej chowa, bo w domu będzie
      weselej, bo będą miały siebie kiedyś (ale po naszym przykładzie to nie jest
      pewne). Ale na razie muszę trochę popracować, bo boję się żeby się nie
      powtórzyła nasza sytuacja po urodzeniu córki, a potem się boję czy nam się
      uda... I takie są dylematy rodziców. Nie ma recepty jedno, dwoje czy więcej. To
      zależy od wielu czynników, nie można wszystkich brać jedną miarą. Ja dziś jak
      patrzę na swoją córkę, to wydaje mi się, że lepiej, ze będzie większa różnica,
      ze względu na jej usposobienie i charakter, ale to się dopiero okaże, jeśli uda
      nam sie za jakiś czas zostać rodzicami po raz drugi. A dziś, chyba mam lepszy
      kontakt z ciotecznym rodzeństwem niż z własną siostrą sad M.

    • godiva1 Re: jedynactwo to zły pomysł... 09.11.05, 16:55
      Ja meiszkam sama za granica, jestem jedynaczka i moi rodzice w Polsce
      dojezdzaja do mnie raz czy dwa na rok. Jasne, ze tesknia i ja tesknie ale ich
      zycie jest wcale nie mniej bogate i ciekawe niz gdybym ja zostala w Polsce.
      Wiec moja rada - wyjezdzaj jak chcesz, rodzice sobie poradza bez ciebie.
    • magdalenamk Jestem jedynaczką i zgadzam się z autorką postu 09.11.05, 17:21
      podpisuję się rękami i nogami. Mam 30 lat i nie potrafię się pogodzić z tym, ze
      nie mam rodzeństwa.UNiestety takze ważam, ze to jest egoizm ze strony rodziców.
      Patrzac na stronę finansową. Utrzymanie jedynaka jest znacznie droższe niż
      utrzymanie dwójki dzieci. Jeśli ktoś nie wierzy, a ma ochotę sprawdzic, to na
      pewno się sam przekona.
      • lola211 Re: Jestem jedynaczką i zgadzam się z autorką pos 09.11.05, 18:10

        Utrzymanie jedynaka jest znacznie droższe niż
        > utrzymanie dwójki dzieci.

        A mozesz to wyliczyc na jakims przykladzie, bo mi zawsze wychodzi wydatki x2:
        przedszkole, szkola, jedzenie, ubrania, itd.
        • ponton Starzy zawsze beda winni 09.11.05, 19:41
          Taka juz rola rodzica - byc winnym za brak rodzenstwa, nadmiar rodzenstwa,
          rodzenstwo za stare, za mlode, nie tej plci, nie w tym miescie, nie o tej porze
          roku smile Do starych zawsze sie mozna o cos przyczepic i obwiniac ich cale zycie
          za wlasna niedoroslosc. Bycie jedynakiem lub jedynaczka jest rownie dobrym
          powodem jak kazdy inny. Smiech mnie ogarnia jak czytam, ze 30 (trzydziesto!!!!)
          letnia kobieta ma zal do rodzicow o brak rodzenstwa. No, zesz do diabla,
          kobieto dorosnij - juz by byla pora.
          Obserwujac rozne pary i uklady wokol siebie stwierdzam czesto, ze szkoda, ze
          wielu rodzicow jedynakow nie ma wiecej dzieci, bo sa fajnymi rodzicami i
          wychowuja fajnych ludzi. Szkoda tez jeszcze czesciej, ze rodzice wiecej niz
          jednego dziecka nie poprzestali na tym jednym, bo bledy popelniaja wciaz te
          same i kiepsko wychowuja nie jednego czlowieka a wiecej ludzi. Ale to sie
          wszystko i tak jakos w przyrodzie wyrownuje smile
          • lola211 Re: Ponton, przybij piatke:)) nt 10.11.05, 11:05

            • verdana Re: Ponton, jesteś wielki n/t 10.11.05, 13:52

              • madzia.b2 Re: Dołączam do fan-clubu:))) 10.11.05, 14:03
                W końcu jakiś głos rozsądkusmile)
        • maja45 Re: Jestem jedynaczką i zgadzam się z autorką pos 09.11.05, 20:18
          No właśnie.
          Ja również jestem zainteresowana tymi wyliczeniami.
          Bo i dla mnie 2 dzieci to wszystko(może oprócz ubranek w poczatkowym okresie
          życia)X 2.
          M.
          • lidqa Re: Jestem jedynaczką i zgadzam się z autorką pos 10.11.05, 13:36
            na poczatek do tego co pisala rycerzowa:

            zalezy od rodzicow, to wstawanie nocne. ja mam jedno dziecko i nie mam korby.
            Owszem jak mial pol roku to patrzylam czy oddycha ale teraz ma dwa lata i jak
            sie kladzie to niech spi i juz. I generalnie rzeczywiscie moje wyobrazenia o
            dziecku skupia sie na kubie, ale ja mam mlodszego brata a mam wrazenie ze to ja
            jako starsza bylam tą realizacją wyobrazen a on jako mlodszy byl rozpieszczany
            i wyreczany, weic to czy mamy jedno dziecko czy dwoje wcale nie oznacza ze
            bedziemy te swoje wizje rozbijac.

            A co do tego co ktos pisal o wiezi... 8 lat roznicy tworzy inną relacje niz 2.
            8 lat daje starszemu wiecej opiekunczosci a mlodszemu wiecej opieki, 2 lata -
            przyjanjmniej u mnie- oznaczalo klotnie o to kto co bedzie robil, kto sie czym
            bedzie bawil, czemu ja??????? a nei on????????/ i jakos do tej pory nasza
            relacja nie ejst rewelacyjna. Znaczy lubimy sie, ale z racji odleglosci prawie
            nie widujemy, no i telefony są sporadyczne.

            I jeszcze ktos pisal o tym ze ma dosc tlumaczenia sie. JAK JA CIE ROzUMIEM.
            moge czy nie moge, to jest moje zycie i mojego meza i dziecka. I jesli przed
            kims mam sie tlumaczyc to przed nimi a nie obcymi ludzmi. Zreszta mialam to
            samo przy niekarmieniu piersią, bo przez wczesniactwo kuby nie wyszlo nam to
            niestety. z pol roku mialam poczucie winy i kazdemu sie musialam tlumaczyc.
            Kurde mam tego dosc!
      • wieczna-gosia dwoje dzieci tansze niz jedno? a piecioro? :) 14.11.05, 14:01
        magdalenamk napisała:

        > podpisuję się rękami i nogami. Mam 30 lat i nie potrafię się pogodzić z tym, ze
        >
        > nie mam rodzeństwa.UNiestety takze ważam, ze to jest egoizm ze strony rodziców.
        >
        > Patrzac na stronę finansową. Utrzymanie jedynaka jest znacznie droższe niż
        > utrzymanie dwójki dzieci. Jeśli ktoś nie wierzy, a ma ochotę sprawdzic, to na
        > pewno się sam przekona.

        idac tym tropem utrzymanie 5 dzieci juz chyba nic nie kosztuje smile)))
        • wieczna-gosia zeby nie bylo..... 14.11.05, 14:08
          zaluje ze nie mam rodzenstwa. Szczegolnie w kontekscie opieki nad rodzicami
          chociazby.
          Ale z drugiej strony moja mama miala brata, ktory zginal w wypadku i tez sie
          sama musi zajmowac swoja mama- ja jej pomagam znaczy jak moge ale mam daleko i
          to jest pomoc raczej okazjonalna, a babcia miala dwoje rodzensw oraz matke
          faworyzujaca te dwojke w zwiazku z tym w dobrych kontaktach z rodzenstwem nigdy
          nie byla a swoja mame i tak na starosc wziela do siebie a faworyzowane
          rodzenstwo nigdy jej nie pomagalo.

          Wiec zaluje oczywiscie, ale mam fajne dzieci, co mi pomoga zniedelezniala
          mamusia sie zajac gdy przyjdzie czas, rodzina meza jest na tyle liczna ze mam z
          kim swieta spedzac i w ogole jest OK.
    • cynta Re: jedynactwo to zły pomysł... 12.11.05, 16:10
      Zgadzam sie z tym ze jedynactwo to zly pomysl ale nie dlatego ze pozniej nie ma
      wiekszej ilosci dzieci do zajmowania sie starszymi rodzicami. Moim zdaniem
      dziecku robi sie krzywde nie dajac mu mozliwosci stworzenia "rownoleglych"
      kontaktow emocjonalnych: takich jakie sie ma tylko z rodzenstwem. Takiego
      ukladu w ktorym dzieli sie dom, rodzicow, wakacje, szkoly, i potem sposoby na
      dorastanie z "kolega" czy "kolezanka" nie zastapi nic. Zadni znajomi, kuzyni
      itp. ,oczywiscie kuzyni sa nastepni w kolejnosci jezeli nie ma sie rodzenstwa.
      I nawet jak rodzenstwo kloci sie przez cale ich wspolne zycie to i tak to jest
      lepiej niz nie miec nikogo, i nauka z tego jakas plynie i mozliwosci na lata
      dorosle. Przeciez my nie zawsze bedziemy z nimi, a rodzenstwo stwarza ta
      potencjalna chociaz mozliwosci "sieci" rodzinnej, ktora potem i ich dzieci
      moga "uzywac". Juz nie mowiac o prozaicznym ukladzie wakacyjnym w ktorym mozna
      jezdzic w rozne strony (w kraju czy zagranica) zwiedzajac i wizytujac rodzine.
      Ale przeciez nie mozna ludzi namawiac do posiadania wiekszej ilosci dzieci
      jezeli nie maja na to ochoty. Bo o to sie to wszystko chyba rozchodzi: czy
      lubimy miec tzn. przechodzic wszystkie czasami nieprzyjemne etapy zwiazane z
      nabyciem i wychowaniem dziecka i to kazdego dnia przez +- 20 lat! Czy lubimy
      odkrywac nowe twarze i charaktery, bo przeciez nic nie stawia nas tak blisko
      roli Kreatora....
      Pozdrawiam
      PS. Moja kolezanka jest jedynaczka, mieszka zagranica. Najpierw umarla jej
      mama, a tata pare miesiecy pozniej, upadl na ulicy... pare dni nie bylo wiadomo
      kto to jest bo nie mial go kto rozpoznac.
      • kasiaxxx4 Re: jedynactwo to zły pomysł... 12.11.05, 19:56
        Dziewczyny, kazde dziecko jest inne!!! Czy to jedynak, czy z rodzenstwem. Nie
        mozna tak uogolniac. Rodzenstwa w doroslym zyciu nie maja czasu na ... zycie
        rodzinne, bo sa zaganiani a niektorzy nawet skloceni i nie ma tak jak ktos
        napisal wyjazdy, swieta razem, itp...
        • cynta Re: jedynactwo to zły pomysł... 12.11.05, 21:20
          No prawda, jezeli rodzenstwo nie ma miec czasu na zycie rodzinne bo byliby
          zaganiani i zajeci czyms innym (czym? robieniem pieniedzy?) cale dokladnie
          zycie to nie ma sensu miec wiecej dzieci. Czy w takim razie wogole ma sens miec
          jakies dzieci? przeciez my tez pewnikiem jestesmy zajeci innymi rzeczami
          (czym?) zagonieni, dzieci to klopot, zajecia rodzinne itp. idiotyzmy. Tak jest,
          podsumowaniem tego postu powinno byc stwierdzenie ze nie tylko jedynakow nie
          nalezy miec ale wogole nikogo, najfajniej jest nie miec dzieci i juz.
          Ludziska! zastanowcie sie o co w tym wszystkim chodzi....
      • lidqa Re: jedynactwo to zły pomysł... 12.11.05, 20:13
        PS. Moja kolezanka jest jedynaczka, mieszka zagranica. Najpierw umarla jej
        > mama, a tata pare miesiecy pozniej, upadl na ulicy... pare dni nie bylo
        wiadomo
        >
        > kto to jest bo nie mial go kto rozpoznac.


        jak juz pisalam ja mieszkam w katowicach moj brat w bydgoszczy a mama w bielsku
        podlaskim. I na to samo wychodzi. A poza tym to rodzice nie mieszkają na
        pustyni. moja mama ma swoje kolezanki, sąsiadow itd itd
      • ewa2000 Re: jedynactwo to zły pomysł... 13.11.05, 18:10
        Moja koleżanka ma brata i siostrę. Matka od dawna nie zyje. Ojca potrącił
        samochód, w wyniku czego zmarł ( nie mial przy sobie dokumentów). Przez kilka
        dni leżał w kostnicy, bo nikt nie wiedział, że coś sie stało.
        Sytuacja bardzo podobna, i nie ma tu znaczenia ilość dzieci w rodzinie.
        Natomiast do identyfikacji zwłok nie jest potrzebna osoba z rodziny - moze to
        zrobić kolega, przyjaciel, sąsiad - ktokolwiek kto zna.
        I jeszcze jedno. Na oddzialach internistycznych lezy bardzo dużo ludzi z tzw.
        wskazań spolecznych. I nie są to najczęściej ludzie bezdzietni albo rodzice
        jedynaków. Ci pacjenci najczęściej posiadają liczne potomstwo, które jak juz
        przyjdzie do szpitala to nie, żeby zabrać rodzica do domu, a z notariuszem po
        to, żeby wyrolować "kochane" rodzeństwo.
      • lola211 Re: jedynactwo to zły pomysł... 13.11.05, 18:56
        Wiesz, ja bardzo bym chciala byc tak "krzywdzona" jak moja jedynaczka.Moja
        matka miala nas trojke, przez co byla nieustannie zmeczona i poddenerwowana,
        swoje dziecinstwo wspominam nienajciekawiej.Moja córka zas ma matke spokojna,
        pelna wyrozumialosci i cierpliwosci, poswiecajaca jej duzo czasu.Nie ma
        rodzenstwa, bo tak nam sie ulozylo, ale dziecinstwo bedzie miala duzo
        radosniejsze niz moje- tak uwazam.O rodzenstwie słyszec nie chce- widac to ten
        typ, ktoremu jedynactwo nie przeszkadza.
        Z moimi dwoma bracmi widuje sie sporadycznie, wiecej nas dzieli niz łaczy, wiec
        wiem jak wyglada ten "miód" w praktyce.Pewnie gdyby miedzy nami uklady byly
        inne, postrzegalabym sprawe inaczej, a tak nie widze nic szczegolnie
        atrakcyjnego w posiadaniu rodzenstwa, ma sie z tego wiecej problemow niz
        szczescia.
        • mamaisynek2 Re: jedynactwo to zły pomysł... 14.11.05, 14:23
          No ja zawsze podobnie myślałam na temat jedynactwa mojego synka, że wolę aby b
          ył jedynakiem niż przechodził takie piekło jak ja z moim bratem. Teraz nie wiem
          czy się cieszyć czy płakać, jestem w nieplanowanej kolejnej ciąży i jestem też
          pełna obaw. Gdzieś tam chciałam kolejnego dziecka ale nigdy nie byłam do tego w
          pełni przekonana. Marzę o tym, aby moje dzieci się pięknie dogadywały i
          kochały, tak jak np dogadywał sie mój mąż z swoją młodszą siostrą. Ja nie wiem
          już od czego to zależy że jedno rodzeństwo się uwielbia i zgodzi a inne żre jak
          pies z kotem sad
          Ja myślę, że zawsze jest coś za coś. Te bardziej zatwardziałe matki jedynaków
          (takie jak ja jakiś czas temu) widzą zalety i wygody z tym związane i wcale się
          im nie dziwię, wręcz się zgadzam. Ale zawsze gdzieś istnieje coś takiego, że
          myśli się jakby to było i może wcale nie będzie tak źle kiedy będzie to
          rodzeństwo...
          • wieczna-gosia moim zdaniem nikt tak nie umie schrzanic...... 14.11.05, 14:30
            stosunkow miedzy rodzenstwem jak rodzice. Jak ich nie schrzanic- ograniczyc
            wtracanie. Wszystkie znane mi rodzenstwa wlacznei z moimi dziecmi, ktore tlukly
            sie zapamietale, zazarcie i bez przeszkod a rozdzielane byly tuz przed pierwsza
            krwia- wyroslo na fajnych kumpli. Wszystkie znane mi rodzenstwa, gdzie rodzice
            jak to sie mowi "trzymali reke na pulsie" i "dbali o dobre stosunki" maja
            ochlodzone relacje (conajmniej do niecheci wlacznie).
    • kasiaxxx4 Re: NIE ZGADZAM SIE Z AUTORKA POSTU 14.11.05, 13:04
    • maadzik3 Re: jedynactwo to zły pomysł... 14.11.05, 15:34
      Jestem szczesliwa jedynaczka. Paru bliskich mi ludzi jest nieszczesliwych w
      domach z rodzenstwem (i w duzej mierze z jego powodu). To tyle co do uogolnien
      kto jest a kto nie jest szczesliwy - jak wszystkie uogolnienia i to jest
      nieprawdziwe. Autorce wspolczuje tego ze jest nieszczesliwa i wciaz wini za to
      swych rodzicow, bo dali milosc, spokoj, szczesliwa rodzine i tylko nie dali -
      czego - idealnego starszego braciszka? Jej rodzenstwo wcale nie musialoby byc
      idealne albo mieszkac blisko. A probe doradzania innym ile dzieci maja miec
      uwazam za zalosna - to bardzo indywidualna sprawa i nikt poza rodzicami nie ma
      prawa o tym decydowac (skrajne patologie tu pomijam).
      Magda
      • kasiaxxx4 Re: Maadzik3 to samo chcialam napisac. 14.11.05, 16:23
        Zgadzam sie z Toba w 100%
Pełna wersja