Czy nie rozpieszczam?

09.11.05, 22:15
Moja mała pociecha ma 10 miesięcy i jest moim pierwszym dzieckiem w zwiazku z
czym jestem laikiem w sprawie wychowywania. Zastanawiam sie czy jej nie
rozpieszczam a z rozpieszczonymi dziećmi w późniejszym wieku sa zwykle
problemy. Więc do rzeczy:
1/ kaprysi przy jedzeniu - dostaje inną zupkę, i znowu inną aż do skutku
ewentualnie mama kapituluje i kończy się na soczku,
2/ usypia tylko lulana (czytaj bujana) przez mamę lub tatę,
3/ nie usłucha słowa " nie wolno" więc wylozowałam i usuwam przeszkody albo
pozwalam bałaganic w domu,
4/ jak coś chce to nie ustąpi, wypłacze na mamie lub tacie ustępstwo.
I co wy na to? Czy to złe metody wychowawcze? Bedę wdzieczna za odpowiedzi.
    • agatkaros Re: Czy nie rozpieszczam? 09.11.05, 22:22
      Mój synek ma 4 miesiące, też pierwsze dziecko, więc nie jestem bogatsza w
      doświadczenia, ale...
      My z mężem zrezygnowaliśmy z bujania i usypiania przez lulanie, bo
      stwierdziliśmy, że nie damy rady, jak będzie ważył coraz więcej... Jesteśmy na
      etapie nauki samodzielnego zasypiania, idzie tak sobie, trzeba czasem przytulać
      i polulać, ale lulam na rękach siedząc, a nie chodząc po domu, jak do tej pory.
      Myślę, że to nie jest kwestia złych metod wychowawczych, nie należy siebie
      obwiniać.
      Moim zdaniem najważniejsza jest konsekwencja, ja tak postępuję. O wszystkim, co
      zamierzam robić informuję swoje dziecko, rozmawiam z nim tak, jakby był
      dorosły, wszystko mu tłumaczę. Jak bardzo marudzi, biorę na ręce, uspokajam i
      dalej robię swoje.
    • mamolivierka Re: Czy nie rozpieszczam? 09.11.05, 22:24
      Ja mam 8mio miesięczne doświadczenie w wychowaniu, w dodatku sama się jeszcze
      wychowuję Hi hi hi ale myślę że rozpieszczasz smile kapryszenie przy jedzeniu ok -
      mogą byc inne powody, ale lulanie do spania, brak zakazów i rządzenie
      rodzicami? - wykluczone! Może poczytaj książki, za kilka lat będziesz miała
      domową terrorystkę a nie dziecko. Kochaj, szanuj dbaj ale z rozsądkiem. To ty
      masz uczyć dziecko a nie odwrotnie. Pozdrawiam i życzę sukcesów wychowawczych smile
      Na pewno ci się uda!
    • b-e-a-t-k-a Re: Czy nie rozpieszczam? 09.11.05, 22:30
      co do pkt 2. córkę lulałam do chyba 20miesięcy, z czasem zmieniając to na
      wożenie wózkiem, a synek (2gie dziecko) sam sypia i zasypia w łózeczku. Z córką
      umęczyłam się bardzo ale to właśnie chyba był wynik 1wszego dziecka i małej
      wiedzy co robić itd.
      ad 3. sama dopuszczasz do tego ze będzie dziecko "włazić ci" na głowę, skutki
      za jakiś czas zobaczysz...pkt 4 i 1 podobnie.
      ale nie chce tu tylko krytykować bo przy pierwszym dziecku też tak
      postępowałam, choć może przypadki były rózne. teraz przy 2gim staram sie nie
      popełniać błędów, ale nobody's perfect i też się zdarzasmile)) Oczywiście wiele
      też zależy od charakterów rodziców, tj. co im odpowiada i jak olbrzymią mają
      cierpliwość bądz jej brakwink
      Powodzenia
      Beata
    • driadea Re: Czy nie rozpieszczam? 10.11.05, 00:34
      Rzopieszczasz.
      Najbardziej kłują w oczy te zmiany zupek - hodujesz niejadka, wiesz?
      No i zaczyna Wami manipulować. To, że ustępujecie dziecku, gdy marudzi lub się
      buntuje sprawi, że będziecie w jego oczach slabni i nie będzie można na Was
      polegać ani liczyć, za to łatwo będzie takimi "rodzicami-pionkami" manipulować.
      Pamiętaj, że wychowanie zaczyna się od samego początku, a nie od "któregoś-tam-
      miesiąca".
      Pozdrawiam.
      • eleonorak Re: Czy nie rozpieszczam? 05.01.06, 22:03
        Jak ja bym chciała być taka mądra -absolutnie bez złośliwości!!!Mam 2 i ciągle
        twierdze,że przy 5 pójdzie już "z górki".I wtedy chciałabym mieć tę wiedzę i
        doświadczenie, i zacząć od początku.Niestety, tak się nie da.
    • mika_p Re: Czy nie rozpieszczam? 10.11.05, 00:53
      Rozpieszczasz.

      Ad 1. Jedną zmiane zupki bym dopuściła, zwłaszcza jesli juz wczesniej kiedysnie
      smakowała, ale drugiej - zje ile zje, a jak nie zje to papa.
      Ad 2. Ja sie nie wypowiadam, młodsze jeszcze nie dorosło do takiego wieku,
      starszego usypialam w wózku, jak mial nie dostawac mleka z piersi. Małą nocami
      usypiam na kolanach, ale nie nosze i nie bujam.
      Ad 3. Dom zabezpieczony na ile sie da, a co sie nie da, to zabraniam do skutku
      albo odwracam uwage, albo zabieram osobnika w inne miejsce. Niemniej, staram
      sie zeby tych zakazow było jak najmniej.
      Ad 4. Dziecko wami manipuluje.
    • gosiiik Re: Czy nie rozpieszczam? 10.11.05, 01:00
      skąd ty bierzesz tyle różnych zupek?? Chyba troszkę przesadzasz!Z tym lulaniem
      to tez nie najlepiej ja kłądę i wychodze z pokoju jeszcze (ale 5 razy wracam go
      przestawić jak sie gdzieś zaklinuje między szczebelkami) a co do reszty to
      starm sie być konsekwentna a wszyscy mi mówią ze wyjdzie kiedyś an główe jak
      mój pies i bedzei robił co chciał
    • mycha00 Re: Czy nie rozpieszczam? 10.11.05, 23:08
      Dziewczyny tzn że jak nie chce jeść bo coś nie smakuje to mam nie dawać niczego
      innego - jak zgłodnieje to zje wszystko? Sprawdzimy czy podziała. Z tym
      lulaniem to bez przesady - nie noszę tylko siedzimy przytulone aż do zaśnięcia.
      Ale dziś było inaczej: do łóżeczka i papa nawet bez protestów. Nad pozostałymi
      pracuję w końcu to ja wychowuję dziecko a nie dziecko mamę (to powtarzam sobie
      i powiem Wam, że pomaga). Dziękuje za rady i pozdrawiam serdecznie. Mam
      nadzieję, że Bin Laden drugi nie wyrośniesmile
      • cyborgus Re: Czy nie rozpieszczam? 07.01.06, 15:27
        ja tez przez pewien okres podsuwalam rozne rzeczy do jedzenia bo mala
        marudzila. w koncu zaprzestalam, ograniczylam sie do najwyzej 2 propozycji, i
        dawalam owocki na koniec, ktore zawsze je. Zauwazylam ze ja chyba za czesto ja
        karmilam, i mala nie byla wcale glodna, stad marudzenie.
        Jak malo zje, to po prostu potem zaoferuj nieco wieksza przekaske (owocki, czy
        daj piers). Generalnie zdrowe dziecko nie zaglodzi sie. W tej chwili je prawie
        wszystko (ma 9.5 miesiaca), uwielbia jesc samodzielnie (palcami), nawet miesko
        tak jej kroje. moze to twoja mala bardziej zainteresuje?
        a propos dyscypliny - nalezy juz wprowadzac "nie wolno", ale w tym wieku wciaz
        najlepiej jest odwrocic uwage.
    • mpenzi Re: Czy nie rozpieszczam? 11.11.05, 11:08
      Wychowujesz małego terroryste- tak jak ja hihi. Chociaz muszę przyznać że
      przełamałam sie i nauczyłam Malaike zasypiać w łóżeczku bo mi już kręgosłup
      siadał od tego słodkiego ciężarka. Obiecuje sobie że w końcu muszę wprowadzić
      dyscypline ale gdy moja łobuziara szelmosko sie uśmiecha to ustępuję.
      Pozdrawiam ciebiei łobuza smile
    • iwoniec Re: Czy nie rozpieszczam? 05.01.06, 19:19
      Chyba jednak rozpieszczasz.Moje ma teraz 9 miesięcy,też co nieco próbuje ale
      nie daję się.
      1.jak nie chce jeść to do widzenia. Nie popuszczam na noc, ale w dzień jak mu
      zupka nie podchodzi to staram się go jakoś przekonać, oczywiście nie na siłę.
      Troszkę zawsze zje, a jak widzę że nie za bardzo idzie, to nie zmieniam mu
      zupki, w sumie rozumiem że może nie smakować, tylko dosmaczam mu czymś, co
      lubi. Na przykład dorzuciłam swego czasu jabłuszko i teraz zupki wchodzą jak
      malowanie.
      2.Tu każdy ma swoje patenty, ja nie lulam, co najwyżej tylę na kolanach bez
      bujania i śpiewam kołysanki i z odkładaniem też nie czekam aż głęboko uśnie.
      Pomyśl tylko, czy dacie radę kiedy Mała będzie miał np. 15 kilo.
      3. Jakieś zakazy jednak muszą być, ale chyba niekoniecznie całe mnóstwo. Ja
      oszacowałam na co pozwolę a na co nie i staram się tego tzrymać, mimo, że
      czasem kończy się płaczem
      4.O Boże. Czekają cię "leżaki" w sklepach przy "upragnionych" zabawkach i
      innych atrakcjach. Mała już się zorientowała, jak dązyć do celu i będzie się
      tego trzymać. Coraz mocniej. Pozwólcie jej czasem popłakać, a na pewno nie
      nagradzajcie tego płaczu>
      Iwka
    • cynta Re: Czy nie rozpieszczam? 05.01.06, 20:25
      Wy wszystkie mamy ktore sie tu wypowiadaja macie pewnie z polowe tych lat co ja
      i naprawde dziwie sie jak bez serca jestescie dla wszych maluszkow. A kiedy
      chcecie je nosic, rozpieszczac i przytulac? jak beda mialy 19 lat jak moja?
      kedy nawet dotknac sie nie dadza? Takie male dzieci potrzebuja wiedziec ze sa
      KOCHANE i to oznacza rowiez ze rodzice beda dla nich robic cos na co maja mala
      ochote: np. nosic. 10 miesieczne dziecko toba manipuluje ???? zastanowcie sie
      troche... dziecko poznaje swiat i mechanizmy nim rzadzace i chce zobaczyc co
      sie bedzie dzialo jak nie zje zupki albo jak czegos innego nie zrobi, to nie
      jest manipulacja tylko zdobywanie wiedzy a wy macie mu w tym pomoc a nie byc
      jego wrogami. Jezeli chcecie wychowac inteligentne i przedsiebiorcze dzieci
      przestancie je ograniczac w poznawaniu swiata tylko mu w tym pomagajcie.
      Konsekwencja taka o jakiej piszecie tylko ulatwia wasze zycie bo wtrenowuje
      dziecko w pewne zachowania, tak jak pieska sie uczy sikac na dworze a nie w
      domu. A jak nie jestescie przygotowani na poswiecenie to trzeba bylo sie
      wczesniej zastanowic. Posiadanie dziecka to poswiecenie, swego czasu, zdrowia,
      pieniedzy i przyjemnosci. A mowie tak z doswiadczenia: 3 nastolatki i 3-latka i
      nikt tu nie jest rozpieszczony
      • lola211 Re: Cynta, dzieki za glos rozsadku 05.01.06, 20:47
        10 miesieczny terrorysta, hehe.
        Jestem teraz na etapie wychowywania szczeniaka, tu rzeczywiscie trzeba byc
        konsekwentnym do bólu i to od pierwszych chwil pojawienia sie kudlacza w domu,
        zeby nie nabral złych nawykow.Ale dziecko to nie pies, troche luzu zycze.
        • nangaparbat3 Re: Cynta, dzieki za glos rozsadku 05.01.06, 21:17
          lola211 napisała:

          > 10 miesieczny terrorysta, hehe.
          > Jestem teraz na etapie wychowywania szczeniaka, tu rzeczywiscie trzeba byc
          > konsekwentnym do bólu i to od pierwszych chwil pojawienia sie kudlacza w
          domu,
          > zeby nie nabral złych nawykow.Ale dziecko to nie pies, troche luzu zycze.


          Hahaha - przecież dziecko to Twoj najgroxniejszy przeciwnik, przeczytaj sobie
          to:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=34320280&a=34457682



          • hedonista.oswiecony uffff 05.01.06, 21:57
            już się bałem, że kobiety to same potwory jakieś bez miłości do dzici. Słusznie
            wypieszczajcie dzieci, tulcie je i kochajcie i dawajcie do jedzenie to co lubią
            jeść - ew. moża dać słodkie jak zje coś normalnego bo inaczej gotowe jeść tylko
            to smile. Dzieci potrzebują przede wszystkim miłości i pomocy w poznawaniu świata.
            Jak im pomożemy to będą dobrymi i pogodnymi ludźmi i takich sobie wybiorą na
            towarzyszy życia, a nie jakieś stłamszone, wytresowane pieski, zimno się robi
            na myśl samą
            kłaniam się,
            HO
      • eleonorak Re: Czy nie rozpieszczam? 05.01.06, 22:10
        Bez sensu!!! O jakim poświęceniu Ty mówisz?Czy dziecku dzieje się krzywda,jak
        się je położy do łóżeczka,zamiast godzinami nosić?Albo dostanie do jedzenia
        coś,na co akurat nie miało ochoty?Co by się nie robiło dla dziecka, to i tak
        kiedyś będzie "zbuntowanym nastolatkiem".
        • nangaparbat3 Re: Czy nie rozpieszczam? 05.01.06, 22:57
          eleonorak napisała:

          > Bez sensu!!! O jakim poświęceniu Ty mówisz?Czy dziecku dzieje się krzywda,jak
          > się je położy do łóżeczka,zamiast godzinami nosić?Albo dostanie do jedzenia
          > coś,na co akurat nie miało ochoty?

          A Ty lubisz dostawać do jedzenia coś, na co nie masz ochoty.? Bo ja nie. I nie
          jem. I dziecka też zmuszać nie bedę.
          • eleonorak Re: Czy nie rozpieszczam? 06.01.06, 01:36
            nie nie lubię-dziecka też nie zmuszam do niczego.Wychodzę z założenia,że dom to
            nie restauracja-nie ma menu do wyboru,ale zawsze można podziękować i zrezygnować
            z "oferty dnia".
        • cynta Re: Czy nie rozpieszczam? 06.01.06, 06:07
          Mowie o poswieceniu czasu i wlasnego snu na noszenie, ziuzianie czy usypianie
          dziecka ktore placze polozone do lozeczka a nie placze i jest wyraznie
          zadowolone w twoich ramionach. Mowie o karmienu dziecka czyms czego nie lubi
          albo nie ma na to ochoty, dlaczego mamy tak z nim postepowac? dlatego ze tak
          jest nam wygodniej? Czy moze pomeczmy je teraz troche bo przeciez i tak bedzie
          zbuntowanym i zapewne niewdziecznym nastolatkiem? jezeli bedziesz uzywac tej
          samej konsekwencji do 10-miesiecznego dziecka co do zbuntowanego nastolatka to
          nic dziwnego ze dziecko takie wlasnie bedzie, swiety by sie zbuntowal na taka
          tresure i brak zrozumienia.
      • judytak Re: Czy nie rozpieszczam? 06.01.06, 00:07
        a w czym dziecku pomaga, jak się dowie o świecie, że kiedy się nie chce jednej
        zupki, to się dostanie drugą, trzecią, czwartą, a potem soczek? czy świat
        rzeczywiście taki jest?
        mój świat wygląda tak, że jak coś ugotowałam, to jest to właśnie, jak się tego
        nie chce, to się dostanie "jedzenie zastępcze", czym generalnie są kanapki, w
        wersji dla niemowlaka: kaszka
        bez serca jestem, no nie? :o)

        albo, jeśli zostanie sztucznie pozbawione zdolności samodzielnego zasypiania?
        przecież można dziecko nosić, tulić i lulać, kiedy akurat nie śpi...

        zgadzam się, jest kompletnym bezsensem twierdzenie, że "niemowlak chce
        manipulować rodzicami"
        ale bezsensem jest też pokazywać dziecku jakiś sztuczny, nieistniejący świat, z
        którego później tym trudniej będzie się wycofać...

        pozdrawiam
        Judyta
        • cynta Re: Czy nie rozpieszczam? 06.01.06, 06:24
          judytak napisała:

          > a w czym dziecku pomaga, jak się dowie o świecie, że kiedy się nie chce
          jednej
          > zupki, to się dostanie drugą, trzecią, czwartą, a potem soczek? czy świat
          > rzeczywiście taki jest?
          Dziecko sie dowie ze ma na cos wplyw, ze moze cos spowodowac a poniewaz jego
          zycie na tym etapie rozgrywa sie miedzy jedzeniem, spaniem i paroma godzinami
          ogladania swiata to tylko na tym polu moze ta wiedze zdobyc. Zupka jest tylko
          pretekstem do nauczenia sie ze otaczajacy swiat mozna zmieniac na swoja
          korzysc, ze ono, jako jednostka moze zmienic bieg wydarzen a nie biernie
          poddawac sie tej zupce ktora podali

          > mój świat wygląda tak, że jak coś ugotowałam, to jest to właśnie, jak się
          tego
          > nie chce, to się dostanie "jedzenie zastępcze", czym generalnie są kanapki, w
          > wersji dla niemowlaka: kaszka
          > bez serca jestem, no nie? :o)

          A mozna czasem sie tez zgodzic na to ze dziecko nic nie zje, nic mu sie nie
          stanie, i to tez jest czesc zdobywania wiedzy o zyciu: moge spowodowac ze
          bedzie inaczej ale niekoniecznie tak jak bym najbardziej chcial, a stad juz
          tylko krok do kompromisu typu jak zjem 5 lyzek zupki to dostane soczek i w ten
          oto prosty sposob nauczymy dziecko ze zawsze mozna jakies tam rozwiazanie
          wykabinowac. :o))
          >
          > albo, jeśli zostanie sztucznie pozbawione zdolności samodzielnego zasypiania?
          > przecież można dziecko nosić, tulić i lulać, kiedy akurat nie śpi...

          Oczywiscie nalezy dozyc do tego aby dziecko usypialo samodzielnie ale przeciez
          nawet zwierzeta trzymaja swoje mlode blisko wiec ponoszenie czy utulenie do snu
          raz na jakis czas jest tylko zgodne z natura. Swoja droga nie zal wam jak tak
          strasznie placza w tym swoich lozeczkach w ramach samodzielnego usypiania? Nie
          myslicie ze jestescie zlymi matkami bo pozwalacie na to aby wasze dzieci byly
          nieszczesliwe? ba, malo tego, jestescie tego nieszczescia przyczyna?
          >
          > zgadzam się, jest kompletnym bezsensem twierdzenie, że "niemowlak chce
          > manipulować rodzicami"
          > ale bezsensem jest też pokazywać dziecku jakiś sztuczny, nieistniejący świat,
          z
          >
          > którego później tym trudniej będzie się wycofać...
          To nie jest sztuczny swiat, jezeli twoje dziecko bedzie czulo sie kochane i
          bedzie czulo ze ma sile zmieniania swiata to osiagnie w zyciu to co bedzie
          chcialo ( i bedzie dokladnie wiedzialo co to jest) i bedzie szczesliwym
          spelnionym doroslym czlowiekiem choc oczywiscie przykrosci go nie omina...

          >
          > pozdrawiam
          > Judyta

          Tez pozdrawiam
          Cynta
          • judytak Re: Czy nie rozpieszczam? 06.01.06, 08:39
            cynta napisała:

            > A mozna czasem sie tez zgodzic na to ze dziecko nic nie zje, nic mu sie nie
            > stanie, i to tez jest czesc zdobywania wiedzy o zyciu: moge spowodowac ze
            > bedzie inaczej ale niekoniecznie tak jak bym najbardziej chcial, a stad juz
            > tylko krok do kompromisu

            no więc mi się udalo (jak dotąd trzy razy) dochodzić do kompromisu z pomijaniem
            etapu proponowania co raz to nowych zupek, co więcej uważam, że ten etap do
            kompromisu nie przybliża, wręcz przeciwnie (przybliża za to położenie 10-
            miesięcznemu dziecku 3 różne rzeczy na talerzu, obok kubek z soczkiem, i
            pogodzić się zarówno z tym, jak wszystko sprzątnie, jak i z tym, jeśli tylko
            soczek wypije :o)

            > ponoszenie czy utulenie do snu
            > raz na jakis czas jest tylko zgodne z natura. Swoja droga nie zal wam jak tak
            > strasznie placza w tym swoich lozeczkach w ramach samodzielnego usypiania?

            protestuję
            dzieci przeważnie nie płaczą w łóżeczkach w ramach samodzielnego usypiania
            płaczą w łóżeczkach te dzieci, które były najpierw nauczone zasypiania lulając,
            albo przy piersi, i których rodzice postanawiają w którymś momencie tego
            oduczyć...
            zresztą, nawet oduczać można bez płaczu, stopniowo zmniejszająć "udział"
            rodzica (np. lulam - trzymam na kolanach, ale nie lulam - przytulam leżącego w
            łóżku dziecka - nie przytulam, tylko głaszczę - dam się trzymać za rękę -
            siedzę obok, do ręki dam pluszaka)

            poza tym: nosić i lulać dla usypiania "raz na jakiś czas' jest najpewniejszą
            drogą do tego, żeby dziecko płakało, kiedy tego nie robimy :o)

            pozdrawiam
            Judyta
        • nangaparbat3 Re: Czy nie rozpieszczam? 07.01.06, 16:16
          judytak napisała:

          > a w czym dziecku pomaga, jak się dowie o świecie, że kiedy się nie chce
          jednej
          > zupki, to się dostanie drugą, trzecią, czwartą, a potem soczek? czy świat
          > rzeczywiście taki jest?
          > mój świat wygląda tak, że jak coś ugotowałam, to jest to właśnie, jak się
          tego
          > nie chce, to się dostanie "jedzenie zastępcze", czym generalnie są kanapki, w
          > wersji dla niemowlaka: kaszka
          > no nie? :o)

          Ok, tu sie zgodzę bez zastrzeżeń.

          > albo, jeśli zostanie sztucznie pozbawione zdolności samodzielnego zasypiania?
          >
          A tu ani ani.
          Niemowle boi się zostać samo. Przez setki tysięcy lat zostawienie dziecka
          samego mogło znaczyć, że zostanie zwyczajnie zjedzone. To instynkt, że maleńkie
          dziecko płacze, żeby je wziąć, tulić. Matki w społecznościach tzw.
          pierwotnych przez cały dzień trzymają dzieci przy sobie - i jakoś nic to tym
          dzieciom nie szkodzi, prawda? Z drugiej strony, jesli słyszę płacz niemowlęcia
          muszę się powstrzymywać, by nie podejść, nie wziąć na ręce, nie utulić. To tez
          instynkt, taki sam jak u mojego psa, który natychmiast podbiegał i zaczynał
          lizać maleńkiego kotka, kiedy tylko kocia mama na chwile się odaaliła, a
          kociatko zaczynało popiskiwać.
          Pomysł, ze dziecko ma zasypiać samo, to jakiś cudaczny wymysł. Ja nie mówie, że
          ni, jesli odkładamy do łóżeczka i spokojne, zadowolone usypia. Ale jesli
          protestuje, a my mimo to zostawiamy je, zeby się "nauczyło" samo zasypiać, to
          horror. Dziecko płacze, w końcu zmęczone płaczem zasypia, a po paru takich
          próbach przestaje walczyć, bo straciło nadzieję, że ktoś przyjdzie, utuli, ukoi
          jego niepokój.
          To zreszta nie moje pomysły, tylko jakiejs psycholog, cytuje to Abraham Maslow
          w jednej ze swoich książek.
          > zgadzam się, jest kompletnym bezsensem twierdzenie, że "niemowlak chce
          > manipulować rodzicami"
          > ale bezsensem jest też pokazywać dziecku jakiś sztuczny, nieistniejący świat,
          z którego później tym trudniej będzie się wycofać...
          To nie powinien byc sztuczny swiat, w którym płaczące niemowle jest utulane
          przez dorosłego.
          > pozdrawiam
          > Judyta
    • nangaparbat3 Re: Czy nie rozpieszczam? 05.01.06, 20:35
      mycha00 napisała:

      > Moja mała pociecha ma 10 miesięcy i jest moim pierwszym dzieckiem w zwiazku z
      > czym jestem laikiem w sprawie wychowywania. Zastanawiam sie czy jej nie
      > rozpieszczam a z rozpieszczonymi dziećmi w późniejszym wieku sa zwykle
      > problemy.
      Tylko pamietaj, ze jest różnica miedzy "rozpieszczeniem"
      a "wypieszczeniem". "Wypieszczone dzieci są pogodne, łagodne radosne.

      Więc do rzeczy:
      > 1/ kaprysi przy jedzeniu - dostaje inną zupkę, i znowu inną aż do skutku
      > ewentualnie mama kapituluje i kończy się na soczku,
      Nie chce jeść - niech nie je. Absolutnie jestem przeciw dawania czegoś innego w
      zamian. Jeśli nie je, zabierz (szybko) jedzenie, zaproponuj coś, jak bedzie
      głodna. A zupek, których nie lubi, nie gotować.

      > 2/ usypia tylko lulana (czytaj bujana) przez mamę lub tatę,
      O tym sie nie wypowiem, bo poniosłam wychowawczą klęskę.
      > 3/ nie usłucha słowa " nie wolno" więc wylozowałam i usuwam przeszkody albo
      > pozwalam bałaganic w domu,
      Jak na 10 miesiecy to chyba zachowujesz sie normalnie.

      > 4/ jak coś chce to nie ustąpi, wypłacze na mamie lub tacie ustępstwo.
      Nie bardzo rozumiem. Albo mozna sie na to cos zgodzić, albo nie. Jak można (nie
      zaszkodzi to dziecku ani nikomu innemu), zgadzajcie sie od razu, jak nie można,
      bo naprawde zaszkodzi - nie mozna ustępować. proste.


      > I co wy na to? Czy to złe metody wychowawcze? Bedę wdzieczna za odpowiedzi.

      To chyba nie są żadne metody. Ale ja tez nie miałam żadnych metod, reagowałam
      na to, co sie działo, zgodnie z potrzebami dziecka i własną naturą, poza tym
      nieszczęsnym zasypianiem, na którego temat miałam duzo teoretycznych przemysleń
      i wlaśnie - METODY - wszystko było OK.
      POzdrawiam serdecznie
      • lidqa Re: Czy nie rozpieszczam? 05.01.06, 22:15
        ad1) po pierwsze strasznie duzo jedzenia musisz wywalac, a poza tym jak nie
        chce to widocznie nie ma ochoty jesc, nie wmuszalabym nic sie nie stanie jej to
        juz nie jest noworodek ze jak nei zje to sie odwodni
        2) o tym sie nie wypowiem bo moje dziecko akurat spi samo ale to moim zdaniem
        inna bajka
        3) dla mnie ok, zdziwilabym sie gdyby sluchala
        4) uczysz ją ze wrzaskeim mozna wszystko osiagnoac. Krecisz bicz na siebie,
        nagradzasz w koncu jej placz, jak jej sie to utrwali bardzo to z 2-latkiem
        sobie nie poradzisz. TO bym zmienila, po prostu lepiej dac cos od razu niz w
        wyniku placzu jesli wiesz ze i tak to dasz, a jesli nie to nie i koniec.

    • marghe_72 Re: Czy nie rozpieszczam? 06.01.06, 00:47
      mycha00 napisała:

      > Moja mała pociecha ma 10 miesięcy i jest moim pierwszym dzieckiem w zwiazku z
      > czym jestem laikiem w sprawie wychowywania. Zastanawiam sie czy jej nie
      > rozpieszczam a z rozpieszczonymi dziećmi w późniejszym wieku sa zwykle
      > problemy. Więc do rzeczy:
      > 1/ kaprysi przy jedzeniu - dostaje inną zupkę, i znowu inną aż do skutku
      > ewentualnie mama kapituluje i kończy się na soczku,

      sama sobie bat kręcisz smile
      chyba juz mniej wiecej wiesz co Ona lubi a czego nie. Jesli to kwestia smaku
      to ok, mozna podać cos innego, jesli zwykłe testoewanie Twojej wytrzymałosci to
      nie uginać sie. Nie chce jesc, niech nie je. Z głodu nie umrze.

      > 2/ usypia tylko lulana (czytaj bujana) przez mamę lub tatę,

      robiłam to samo, bo inaczej nie umiała usnąc. Probowalismy wielu metod, zadna
      nie skutkowała, poddałam sie. W koncu z tego wyrosła

      > 3/ nie usłucha słowa " nie wolno" więc wylozowałam i usuwam przeszkody albo
      > pozwalam bałaganic w domu,

      to małe dziecko, więc raczej nie spodziewałabym sie,ze usłucha. Co nie zmienia
      faktu,ze mówic "nie wolno" warto, ale nie samo "nie wolno" tylko dodacz czego
      nie wolno i dlaczego. Krótko i zwięxle,ale tłumaczyć. Usuniecie przeszkód jest
      b. dobrym pomysłem. Szkoda Twoje=go języka.. a dziecko predzej czy później
      znajdzie sobie coc , czego Mu nie wolnosmile

      > 4/ jak coś chce to nie ustąpi, wypłacze na mamie lub tacie ustępstwo.

      patrz punkt 2. smile
      stanowczosc i konsekwencja.



    • izabela_741 Re: Czy nie rozpieszczam? 06.01.06, 10:16
      Mycha,
      Nie wiem czy rozpieszczasz czy nie. W pewnych sprawach jak jedzenie zostawiasz
      dziecku za duzy wybor jak na tak malego czlowieka.
      Jak moje bylo mlodsze i jednej zupy nie chcialo to albo dostawalo jeszcze inna
      (jako alternatywe) albo jak takowej nie mialam (ja kilku zup na raz nie gotuje
      a sloikow tez calej spizarni nie mialam), to nie dostawal nic dopoki nie dawal
      oznak, ze jest glodny wink.
      Lulala go w wozku do upadlego niania, nawet jak byl juz duzy i spac drugi raz
      nie chcial. Jej brocha. My usypialismy przytulone dziecko, pozniej trzymajac za
      reke. Teraz usypia za reke albo sam, ale lubi jak ktos z nim zostanie przy
      zasypianiu. Zostajemy wiec z malym te 5 minut, bo swiat nam sie nie zawali.
      POza tym spi lepiej i dluzej jak zasypia przy kims. Taki egzemplarz.
      Rzadko slyszy "nie wolno". Od momentu jak byl malutki "nie wolno" towarzyszylo
      odsuniecie od tego czegos, wziecie na rece, przytulenie. Czasem byl placz i
      proby wymuszenia. wink No coz.
      Uswiadomilam go i uswiadamiam, ze o jego zyciu i bezpieczenstwie dyskutowac nie
      bedziemy i koniec. Nie wolno mu tez bic innych dopoki ktos mu nie przylozy
      celowo.
      Co mu wolno? - decydowac co zje, w co sie ubierze, jakie zabawki chce wziasc,
      kto ma go kapac/kopac z nim polke, czy chce isc tu czy tam, itd. Moze tez
      nabrudzic przy jedzeniu (dostaje sciere, zmiotke i lopatke i szaleje
      sprzatajac), rozrzucic zabawki (sprzata), ba nawet rzucic zabawka gdy wiem, ze
      sie rozwali (kilka sie rozwalilo i wyladowaly w koszu i mamy spokoj z rzucaniem
      zabawkami w zlosci czy na popis).
      Jak mi jakiegos przedmiotu szkoda, lub moze nim cos zniszczyc, to nie truje, ze
      nie wolno tylko zabieram z pola razenia.
      "Jak cos chce to nie ustapi" - ja staram sie zachowac zdrowy rozsadek tj.
      moment zastanowienia czy zrobi sobie tym krzywde/zniszczy a to cos cennego? jak
      nie to niech decyduje - i tak wolnosci nie ma oszalamiajaco duzo - niech sobie
      porzadzi ile moze.
      Pa
      • izabela_741 Re: Czy nie rozpieszczam? 06.01.06, 10:19
        > kto ma go kapac/kopac z nim polke,
        sorry - kopac z nim PILKE; dobrze, ze nie napisalam jeszcze kto ma go
        kopac wink))))))
    • izabela1976 Re: Czy nie rozpieszczam? 06.01.06, 14:36
      Wypowiem się i ja - mama dwulatka.

      1. Z jedzeniem nigdy nie miałam problemu. Mały je wszystko. Jak nie chce jeść -
      to nie. Ja też nie zawsze mam ochotę.
      2. Mimo, że ma już dwa lata to ze spaniem czeka na mnie (śpimy razem).
      3. Jak słyszy "nie wolno" to potrafi ryczeć i 15 min. Sprawdza kto wygra. Jak
      był młodszy to też mówiłam mu, że czegoś tam nie wolno, po czym odwracałam jego
      uwagę. Mówiłam, nie wolno dotykać np. piekarnika, brałam na ręce i szliśmy np.
      pobawić się samochodzikiem.

      • dagmama Re: Czy nie rozpieszczam? 07.01.06, 16:29
        Mama dwudziestomiesięczniaka, pozdrawiamsmile

        1. Jeśli nie chce czegoś zjeść, zwykle proponuję JEDNĄ inną rzecz. Jeśli nie
        chce tego zjeść, zabieram z krzesełka, ale zdarza się, że działa. Mnie zależy,
        żeby coś jednak jadł, bo karmię go piersią i "odbija sobie" niejedzenie w nocy.

        2. Śpimy razem, usypia przy piersi.

        3. Ja pozwalałam włazić wszędzie, do łazienki, kuchni, dałam dużo swobody. Miał
        tylko zakaz zbliżania się do kabli i gniazdek.

        4. Radzę jednak konsekwencję, ale nie dlatego, że "wlezie na głowę", tylko, żeby
        czuła, że są jakieś granice, żeby czuła się bezpieczna.

        Nie włazi mi na głowę, nie wykorzystuje, nie płacze po pół godziny. Jest
        spokojnym dzieckiem. Najlepiej słuchaj intuicji i nie przejmuj się "metodologią
        wychowawczą".
Inne wątki na temat:
Pełna wersja