abakus2
15.11.05, 12:03
Głównie chodzi mi o zabawki. Jakoś temat reklamowanych zabawek
przetrenowaliśmy, ale wciąż żywe są chęci posiadania: 100 sztuk koników Pony,
(ma 1) lalek Chu-Chu (ma 1) Karety dla barbie i całej szafy akcesoriów.
Staram się tłumaczyć znaczenie prawdziwych wartości w kontraście do
lukrowanego blichtru. Córka nie jest jakoś specjalnie namolna, ale widzę, że
drgawek dostaje widząc reklamy. A tak na marginesie miały być zabronione
reklamy nabijające dzieci w butelkę jak np. latające i "ożywione koniki,
animowane Barbie itd!!!
Jestem zdecydowanie przeciwna fobiom Witch, salonom Barbie, i innym produktom
drenującym kieszenie i niewiele wnoszącym do mózgu, niemniej, argumentacja
moich przekonań w przełożeniu na pięciolatkę czasem wysiada?