Jak tłumaczycie, że nie można mieć wszystkiego?

15.11.05, 12:03
Głównie chodzi mi o zabawki. Jakoś temat reklamowanych zabawek
przetrenowaliśmy, ale wciąż żywe są chęci posiadania: 100 sztuk koników Pony,
(ma 1) lalek Chu-Chu (ma 1) Karety dla barbie i całej szafy akcesoriów.
Staram się tłumaczyć znaczenie prawdziwych wartości w kontraście do
lukrowanego blichtru. Córka nie jest jakoś specjalnie namolna, ale widzę, że
drgawek dostaje widząc reklamy. A tak na marginesie miały być zabronione
reklamy nabijające dzieci w butelkę jak np. latające i "ożywione koniki,
animowane Barbie itd!!!
Jestem zdecydowanie przeciwna fobiom Witch, salonom Barbie, i innym produktom
drenującym kieszenie i niewiele wnoszącym do mózgu, niemniej, argumentacja
moich przekonań w przełożeniu na pięciolatkę czasem wysiada?
    • verdana Re: Jak tłumaczycie, że nie można mieć wszystkieg 15.11.05, 12:22
      Bez problemu. Mówiłam, że nikt nie ma wszystkiego, co chciałby mieć, że nie
      uważam za dobre posiadania zabawek tylko po to żeby mieć, bo bawić się setką
      nie sposób. Przy reklamach nawet juz trzylatkom tłumaczylam mechanizmy reklamy -
      oni tak tylko mowią, żebyś to kupił, bo chcą sprzedać jak najwiecej, ale tak
      naprawdę, to ten samolot nie lata, a lalka nie mówi. Oszukują cię.
      Dzieci swietnie rozumiały - oczywiście czasami coś chciały, ale nie za często -
      a ja kupowałam albo częściej nie kupowałam - bez płaczu i namawiania.
      Jednego tylko unikałam jak ognia - mówienia - nie kupię, bo nie mam pieniędzy.
      Bo to oznacza, ze własciwie chciałabym kupić, ale nie mogę. Powoduje, ze dla
      dziecka pieniądze stają się najważniejsze. A ja nawet gdybym wygrała na
      loterii, to i tak nie kupię.
      • wieczna-gosia Re: Jak tłumaczycie, że nie można mieć wszystkieg 15.11.05, 12:26
        mamy zeszyt zyczen, gdzie dzieci wpisuja co by chcialy. Zabawek w zasadzie nie
        kupuje poza grudniem, wiec przy grudniu sie weryfikuje co bylo powtarzane
        najczesciej. Czasami mowie ze nie kupie bo nie mam pieniedzy, bo w zasadzie dla
        mnei dziecko moze miec 50 kucykow pony, jesli wystarczajaco mocno ich pragnie.
        Natomiast kiedy uwazam, ze kucykow jest za duzo, albo maja glupie mordki smile to
        mowie ze nie kupie, bo to mi sie nie podoba. ]

        Nie tlumacze ze nie mozna miec wszystkiego, bo niby dlaczego nie mozna? Na to
        pytanei kazdy musi sobie odpowiedziec sam.
        Starszym dzieciom podaje po prostu orientacyjna kwote jaka dysponuja.
      • abakus2 Re: Jak tłumaczycie, że nie można mieć wszystkieg 15.11.05, 12:55
        "...Bez problemu. Mówiłam, że nikt nie ma wszystkiego, co chciałby mieć, że nie
        uważam za dobre posiadania zabawek tylko po to żeby mieć, bo bawić się setką
        nie sposób..."
        Oczywiście, ale przecież ta JEDNA kareta z konikami i Barbie jest TAAAKA
        Wyjątkowa...smile)
        Moja córka nie jest z typu tych tupiących przed wystawą sklepową. Raczej drąży
        temat dyplomatycznie mimochodem. Wcale się jej nie dziwię. Wszak gdyby dzieci
        (i nie tylko) nie były podatne na reklamowe sztuczki cały marketing nie miałby
        sensu. Ona to już rozumie. Ale zastanawiam się jak wybrnę z sytuacji, gdy
        napisze w liście do Mikołaja o te koszmarki.
        Znam pene pacholę, które nie zadało sobie trudu malowania/pisania listu do
        Mikołaja, tylko powycinał zdjęcia z reklamówek marketów i powklejał. Czego tam
        nie było...!wink
        • judytak Re: Jak tłumaczycie, że nie można mieć wszystkieg 15.11.05, 14:10
          abakus2 napisała:

          > Znam pene pacholę, które nie zadało sobie trudu malowania/pisania listu do
          > Mikołaja, tylko powycinał zdjęcia z reklamówek marketów i powklejał.

          właśnie znalazłam w skrzynce reklamę hipermarketu, taki świąteczny katalog, na
          stronach z zabawkami rada: "wytnij zabawkę, którą byś chciał, i naklej na list
          do Św. M."

          co do tematu:
          1. wszystkie reklamy załatwiam machnięciem ręką "to tylko reklama", czasami w
          celach edukacyjnych pokazuję w sklepie, jak wygląda to, co w reklamie całkiem
          inaczej

          2. jest czas, kiedy się dostaje prezenty, a poza tym demonstruję wielkie
          zdziwienie "a co to, gwiazdka czy urodziny?!"
          bez okazji zdarzają się książki, kolorowanki, akcesoria plastyczne
          okazją jest też, jak babcia przyjeżdża (800 km) i przywozo ;o)

          3. owszem mówię też, że nie mam pieniędzy, ale wtedy, kiedy taka jest prawda -
          czyli że daną rzecz właściwie bym kupiła, ale nie zmieści się w budżecie
          jest to argument raczej od 5-6 lat wzwyż
          a dziecko ok. drugiej klasy podstawówki samo nabiera zdolności oceniania "value
          for money"...

          no i właściwie nie mam tego typu problemów :o)

          pozdrawiam
          Judyta
          • luccio1 Re: Jak tłumaczycie, że nie można mieć wszystkieg 16.11.05, 22:58
            judytak napisała:
            > właśnie znalazłam w skrzynce reklamę hipermarketu, taki świąteczny katalog,
            > na stronach z zabawkami rada: "wytnij zabawkę, którą byś chciał, i naklej na
            > list do Św. M."
            Posunięcie wyjątkowo wredne - nawet jak na świat biznesu reklamowego!
            • theodorka Re: Jak tłumaczycie, że nie można mieć wszystkieg 17.11.05, 20:41
              luccio1 napisał:

              > judytak napisała:
              > > właśnie znalazłam w skrzynce reklamę hipermarketu, taki świąteczny katalo
              > g,
              > > na stronach z zabawkami rada: "wytnij zabawkę, którą byś chciał, i naklej
              > na
              > > list do Św. M."
              > Posunięcie wyjątkowo wredne - nawet jak na świat biznesu reklamowego!

              Dlaczego tak uważasz? Moim zdaniem to jeszcze nie jest najgorsze, uczy
              przynajmniej dzieci, żeby nie wybierały pięciu zabawek, tylko tą jedną,
              wymarzoną, a umiejętność podejmowania decyzji bardzo przydaje się w życiu smile
          • edytek1 Re: Jak tłumaczycie, że nie można mieć wszystkieg 17.11.05, 22:06
            moja córka w zeszłym roku 2,8m wyrwałą z reklamy kilka życzęń i nakleiła a
            potem to pkazął. Powiedzieliśmy, ze mikolaj przyniesie 1 rzecz, bow worku nie
            moze być az tyle zabawek dla jednej dziewczynki wszak dzieci jest dużo.
            Zrozumiaął w tym roku już myśli nad prezentem... Pewnie zechce drążek baletowy.
    • marghe_72 Re: Jak tłumaczycie, że nie można mieć wszystkieg 15.11.05, 12:30
      okroić ogladanie TV ? smile
      • edytek1 Re: Jak tłumaczycie, że nie można mieć wszystkieg 17.11.05, 22:07
        ale moje dziecko tv wcale nie oglada...
    • ewaktw Re: Jak tłumaczycie, że nie można mieć wszystkieg 15.11.05, 12:31
      Ja mam taki sam problem z moją 3,5-latką. Od jakiegoś czasu, głównie odkąd
      nasiliły się reklamy w TV w związku ze zbliżającymi się świętami, chce wszystko
      co zobaczy w reklamie, a ulotki ze sklepów są jej ulubioną "lekturą".
      Nie jeździ z nami do supermarketów, w ogóle nie zabieramy jej na żadne zakupy,
      była z nami ledwie kilka razy w swoim życiu, więc nie mamy problemu stania przy
      półkach z zabawkami albo wrzasków czy upierania się przy kupieniu czegoś. Da
      sobie też spokojnie wytłumaczyć i nie mamy z tym problemu.
      Ja mam taki sam problem z moją 3,5-latką. Od jakiegoś czasu, głównie odkąd
      nasiliły się reklamy w TV w związku ze zbliżającymi się świętami, chce wszystko
      co zobaczy w reklamie, a ulotki ze sklepów są jej ulubioną "lekturą".
      Nie jeździ z nami do supermarketów, w ogóle nie zabieramy jej na żadne zakupy,
      była z nami ledwie kilka razy w swoim życiu, więc nie mamy problemu stania przy
      półkach z zabawkami albo wrzasków czy upierania się przy kupieniu czegoś.
      Jedynie co mnie drażni i trochę niepokoi, to to, że cokolwiek zobaczy, to
      mówi: "a kupisz mi to i to i to i tamto". Tłumaczymy jej na spokojnie i OK -
      rozumie i nie ma najmniejszych problemów, ale zawsze padają takie pytania.
      Oczywiśćie najłatwiej wyłączyć telewizor, ale czasem po prostu się nie zdąży, a
      wieczorem córka ogląda na Mini Mini godzinny program z jej ulubionymi bajkami i
      między bajkami jest mnóstwo reklam. W ogóle mam wrażenie, że reklamy dla dzieci
      zaczęły wręcz masowo zalewać telewizję. I nie chodzi tylko o zabawki, lalki czy
      kucyki Pony, ale też o czekolady, płatki, soki itp. Nie chcę, żeby wyrastała w
      przekonaniu, żę wszystko można kupić i mieć.
      Też chęnie posłucham rad innych.
      • seew Re: Jak tłumaczycie, że nie można mieć wszystkieg 15.11.05, 13:54
        moja córka (też 3,5) też ogląda baki na mini mini. Kiedy sygnał reklam
        emitowany jest ona zasłania oczy i krzyczy tato rekamy! bym przyszedł i
        wyłączył. Na pytanie co robią reklamy odpowiada: psują oczy, kradną pieniądze.
        Uczę, dość radyklanie, że to naciągactwo. Oczywiście owoc zakazany ma swoje
        reguły- czasami toleruję jak ukradkiem podgląda reklamy - ona widzi że ja widzę
        i śmieje się, jest to taka gra. Potem i tak mówi że nie będzie oglądać reklam.
        Myślę że taka edukacja da efekt. czym skorupka za młodu.
        Podobnie ze słodyczami. Nie je. Mówi, ze ona nie je lizaków i czekolady- z
        pełną świadomością. Nawet gdy inne dzieci częstują. Wiem, że wcześniej czy
        później zacznie jeść, ale im później tym lepiej.
    • antonina_74 Re: Jak tłumaczycie, że nie można mieć wszystkieg 15.11.05, 13:00
      A moje dzieci jakoś nic nie chcą z reklam mimo że TV gra przez pół dnia. Nawet
      w sklepie nic nie chcą. Ani Barbie z pegazem ani Action Mana ani nawet nowych
      lizaków Chupa Chups. Przed urodzinami itp. wręcz muszę wyduszać odpowiedź na
      pytanie "co byś chciał dostać?". Może mają przesyt reklamami bo wręcz na widok
      reklam starszy przełącza kanał a młodsza idzie sobie sprzed TV.
    • nokia1231 Poprostu 15.11.05, 14:15
      Poprostu nie i koniec. Za dugo to w takich wypadkach nie tłumaczę, bo dziecko ma
      wówczas nadzieję, że coś wynegocjuje. U mnie słowo nie to znaczy: nie. Krótkie
      wyjaśnienie wystarczy. Dziecko jest już tak nauczone i nie mam większych
      problemów jeśli chodzi o wymuszanie zabawek.
    • winky2 Re: Jak tłumaczycie, że nie można mieć wszystkieg 15.11.05, 22:41
      Mój syn przy kazdej reklamie zadaje sakramentalne pytanie: "A kiedy kupicie
      mi ...?" W zalęzności od tego co myślimy o takiej zabawce odpowiadamy: na
      urodziny, na imieniny, może Mokołaj przyniesie a jeżeli uznajemy, że nie chcemy
      aby miał coś takiego, odpowiadamy wprost, że nigdy ponieważ ...
      Zawsze staramy się podać nasze argumenty, nie zawsze do niego trafiają, ale
      przyjmuje do wiadomości. Co prawda niektóre rzeczy powracają z koszmarną
      regularnością, ale po prostu mówimy to samo jeszcze raz.
      Ostatnio na moją odpowiedź, że nigdy mu nie kupię takiej zabawki odpowiedział,
      że porozmawia z wujkiem, bo wujek chce, żeby on był szczęśliwy.
    • aluc Re: Jak tłumaczycie, że nie można mieć wszystkieg 15.11.05, 23:18
      starszy po prostu nie reaguje roszczeniowo na reklamy
      w sklepie też nie reaguje roszczeniowo
      od początku tak miał
    • liberata Re: Jak tłumaczycie, że nie można mieć wszystkieg 16.11.05, 22:45
      Myślę, że jeśli dziecko naprawdę czegoś mocno chce i przez długi czas o tym
      marzy, to jednak trzeba mu to kupić. Mój znajomy przez pół dzieciństwa marzył o
      plastikowej szabelce (lekkiej i taniej). Wszyscy chłopcy takie mieli, był
      jedynym odmieńcem. Matka nie chciała mu kupić, bo uważała że jest niebezpieczna
      (bardziej niebezpieczny był patyk). Chłopiec bardzo to przeżywał, wypominał
      matce nawet jako dorosła osoba. Dostał szabelkę na 35 urodziny. Tak bardzo
      chciał i tak bardzo ona nie chciała.
    • migotka2000 Re: Jak tłumaczycie, że nie można mieć wszystkieg 17.11.05, 20:53
      Koszszszszmar z tymi reklamami, szczególnie teraz w sezonie "mikołajowym"!

      My mówimy po prostu,że nie mamy aż tyle pieniedzy,żeby kupować te rzeczy,że
      niektóre są dla starszych dzieci (Misiek ma 3 lata) i generalnie staramy się
      przełączać na inny program w czasie reklam.

      Fatalne jest to, że te zabawki są naprawdę z górnej półki cenowej i nawet
      dobrze zarabiający ludzie stukają się w czoło na widok interaktywnego Pony za
      200 PLN.
    • jaskolka.dymowka Re: Jak tłumaczycie, że nie można mieć wszystkieg 17.11.05, 22:06
      Ooo... jak to dobrze, że nie mamy TV... co nie znaczy, że mam dzieci wolne od
      pokus konsumpcyjnychsmile ale u nas w zasadzie zabawki i inne prezenty są
      wyłącznie na święta, urodziny itp. okazje, czyli sześć razy w roku, więc nie ma
      co matce marudzić poza okresem przedświątecznym, i tak nie kupismile. A to, że nie
      można mieć wszystkiego, mamy od urodzenia wpojone i niekwestionowanesmile
Pełna wersja