konwalia9
15.11.05, 17:30
Mamy 1,5 rocznego synka. Ostatnio postanowiliśmy, że będziemy wychowywać go
wg. określonej kocepcji pedagogicznej żeby uniknąć błędów wychowawczych i
sprzecznych oczekiwań wobec wyżej wymienionego. Priorytet naszych działań to
takie "kierowanie" synkiem, żeby wyrósł na SAMODZIELNEGO i ODPOWIEDZIALNEGO
faceta. Polega to na tym, że np. nie biegniemy z paniką w oczach gdy się
przewróci, że sam sprząta swoje zabawki, że samodzielnie rozwiązuje swoje
duuuże problemy (podczas zabawy) a interweniujemy wtedy, gdy sam o to poprosi
(bezradnym spojrzeniem) lub widzimy taką konieczność. Moja teściowa (ach te
matki synów, hi, hi) uważa, że jestem wyrodną matką a mąż ojcem i
dyscyplinujemy synka z własnej wygody (nie chce nam się sprzątać zabawek,
więc zmuszamy dziecko itd ). Ostatnio synek nie chciał jeść obiadku (zdarzyło
mu się to kilka razy bo w ogóle lubi sobie pojeść) więc zdjęłam go z
krzesełka i powiedziałam, że w takim razie pójdzie spać i zje jak wstanie.
Teściowa powiedziała, że nie mam serca bo kładę biedne dziecko spać głodne i
jak tak mozna, że nie chce mi się go karmić to kładę go spać. Jak sądzicie,
jesteśmy zbyt konsekwentni i restrykcyjni czy postępujemy dobrze? Naszym
zdaniem trzeba dziecko kochać mądrą miłością a nie wychowywać nieudacznika,
który nie poradzi sobie w życiu. Ufffff, ulżyło mi jak to wyrzuciłam z siebie.