stały dostęp do jedzenia?

17.11.05, 15:23
Moje dziecko doroslo jakis czas temu do wieku ze jesli ja chce zeby on jadl
to on na pewno nie bedzie jadl. Prubuje roznych metod, najlepsze jest
podrzucanie albo udawanie ze mi nei zalezy. Jednak moje pytanie jest troche
obok. czy jesli chcecie zeby dziecko zjadlo kanapke na sniadanie zostawicie
mu ją pokrojoną na talerzyku na stole przez godzine i jak zglodnieje to
przyjdzie, czy tez nie chcesz jesc teraz, to mama zabiera a potem proba po
godzinie? co jest u was skuteczniejsze?
    • anetina Re: stały dostęp do jedzenia? 17.11.05, 15:46
      zostaw
      dziecko zgłodnieje - weżmie
      Mały, jak jest głodny, sam idzie po chleb i smaruje masłem (próbuje) i kładzie
      wędlinę
      albo weżmie serek
    • moofka Re: stały dostęp do jedzenia? 17.11.05, 17:56
      ja tak nie robię
      po jedzeniu zbieram i tyle, jak zgłodnieje sam poprosi
      ale tesciowa zawsze zostawiała (jak to babcia, im wiecej zje tym lepiej smile
      i czesto korzystał z ocji na później
      a ona sie cieszyła
    • aluc Re: stały dostęp do jedzenia? 17.11.05, 18:19
      nie zostawiam
      nie próbuję po godzinie ani po dwóch
      jak nie chce jeść, to dostaje dopiero następny posiłek
      jak jest głodny w międzyczasie, to coś tam dostanie, ale nie na tyle, żeby się
      napchać przed następnym planowym
    • lolinka2 Re: stały dostęp do jedzenia? 17.11.05, 19:33
      W moim rodzinnym domu (ja byłam potwornym niejadkiem) działała metoda na
      'pilnowanie'. Polegało to na tym, że mama nakładała na talerz podwójną porcję
      (moją i swoją) i prosiła mnie o przypilnowanie jej, zeby przypadkiem nikt nie
      zjadł. Następnie wychodziła na jakis czas - jedzenie zawsze znikało i lepsze to
      było niż przekupstwa czy jęczenie (no zjeeeeeeeeeedz wreeeeeszcie). Ba, nieraz
      do tej pory tak świrujemy kiedy u nich jestem.
      Moja córka je z kolei jak kombajn, bo do jedzenia miała stały dostęp. Wiedziała
      gdzie jest lodówka i ze jeśli zechce moze do niej zajrzeć, czasem zostawialiśmy
      na stole np jogurcik albo w chlebaku gotową kanapkę. Pamiętam jak młoda jako
      raczkujący bobas popełzła do chlebaka i wywlokła stamtąd kawał chleba, po czym z
      tekstem ama poczłapała do taty pochwalić się zdobyczą...
      • andaba Re: stały dostęp do jedzenia? 17.11.05, 20:36
        Zdecydowanie lepszą metodą jest zabranie talerza i nieoddawanie dopóki nie
        poprosi, a wtedy tez nie tak od razu. Niech zgłodnieje porządnie.
      • migotka2000 Re: stały dostęp do jedzenia? 17.11.05, 20:45
        Jestem pewna, że mnie skrytykujecie, ale ja pilnuję mojego chudzielca przy
        jedzeniu, żeby zjadł przyzwoitą porcję. Moje dziecko od swoich pierwszych dni
        życia miało lenia do jedzenia, a że zawsze wagowo było poniżej średniej
        krajowej, apetyt ma mierny, upodobania ograniczone i zawsze znajduje coś
        ciekawszego do roboty niż jedzenie, stwierdziłam, że trudno, taki mój los,
        (zresztą podobny do tego jaki miała moja mama ze mną) i pilnuję żeby Misiek
        zjadał i wypijał "swoje". Z moich doświadczeń z synem niestety wynika,że
        niepilnowany z jedzeniem przy swojej ruchliwoścei - spada na wadze,
        niepilnowany z piciem - ma zatwardzenie, a nawet zaparcia.

        Pamiętam ze swojej "młodości" ślęcząca nade mną mamę i nerwową atmosferę przy
        jedzeniu i staram się nie powielić tago schematu. A jest to dosyć trudne. Jakiś
        czas temu próbowałam przekonać Miśka, żeby jadł samodzeilnie - "ręka mu się
        szybko męczyła" i zaczynał bawić się czym popadło. Jedzenie trwało ok. 30-40
        minut, bez względu na to jak bardzo był głodny. Teraz jak widzę, że jest
        zmęczony, np. po powrocie z dworu, karmię go sama do momentu w którym mówi "już
        się najadłem". I wtedy nie wmuszam ani krztyny więcej.

        Sporadycznie słyszę, "jestem głodny", a jeszcze rzedziej widzę go buszującego w
        lodówce, ale dobre i to.
        • lidqa Re: stały dostęp do jedzenia? 18.11.05, 10:38
          Ja bym zostawiala szczerze mowiac , zglodnieje to zje, ale wydaje mi sie ze on
          sie do tego przyzwyczail ze to jedzenie jak nie teraz to potem i wogole nie
          chce jesc wtedy kiedy ja chce zeby jadl... Tlumaczenie odpada bo za maly jest :
          ( juz sie nei moge doczekac jakiegos wyzszego poziomu komunikacji z wlasnym
          dzieckiem
    • mama.tadka Re: stały dostęp do jedzenia? 18.11.05, 17:27
      Gdy mój maly (4 lata) jest glodny, to sobie bierze jogurt i lyżeczkę i je, jak
      nie jest glodny, to nie je.
      Gdy ma ochotę na kanapkę, jajko czy kielbaskę, to mnie prosi o przygotowanie.
      Robię i nie pilnuję, czy zjada, czy nie. Jego sprawa.

      Strasznie nie lubię tego cyrku wokól jedzenia, który tworzą niektórzy rodzice.
      • lidqa Re: stały dostęp do jedzenia? 18.11.05, 20:36
        Ale ja mam 2 -latka ktory wyje bo jest glodny ale do ust nic nie wezmie bo to
        od mamy. Ale jak mama odlozy to jedzenie gdzies to tez nie zje tylko rozwali
        wszedzie, a po godzinie ewentualnie z podlogi... FIola mozna dostac
        • mama.tadka Re: stały dostęp do jedzenia? 18.11.05, 21:58
          No, dwulatek to nieco inna bajka smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja