Ręce mi opadają

22.11.05, 09:51
Nawet nie wiem jak zacząć. Mam problem z sześcioletnim synkiem i tracę już
przy tym głowę. Od kilku miesięcy słyszę od niego, że jestem niedobra (daję
kary), że mnie nie kocha, nienawidzi, wolałby nową mamę. Pyta się męża
dlaczego znalazł sobie taką żonę. Mówi to zazwyczaj kiedy dostaje kary np na
komputer czy TV lub jak nie chcę mu czegos kupić. Na początku mówiłam, że
mnie rani takim zachowaniem, próbowałam się tez nie odzywać. Michaś przeprosi
a i tak zachwilę znowu robi to samo. Męża też tak nie raz wyzywa(ale żadko
ponieważ mój mąż nie stosuje kar, a jak mu daje to zaraz je łamie) Wiem, ze
synek jest nieustabilizowany emocjonalnie. Ja daje kary, a kiedy jestem w
pracy mąż je i tak nie przestrzega. Mieszkamy z teściową, która również
rozpieszcza synka. Np. Michaś do babci krzyczy: Dawaj słodycze. Babcia mówi
Nie mam. Ja go proszę poproś ładnie to dostaniesz. Michał: No daj. Babcia
idzie do słynnej szafy ze słodyczami i daje cukierki.Ja mówię do niej, żeby
nie dawała póki nie poprosi. A ona że jestem wredną matką. Mój synek potrafi
kopnąć babcię ( dostaje ode mnie karę) a babcia: Jak możesz on jest mały,
biedny chłopiec. I te jej pytania: Kog kochasz bardziej mamę czy tatę?
Takiego problemu nie ma z moimi rodzicami. Byliśmy juz u psychologa mąż wie
że powinniśmy trzymac jeden front, ale tak było tylko na chwilę. Ja już nie
wytrzymuje. Zdarza się że przez to kłucimy sie przy Michale. Nie raz też nie
wyrzymuje i dam mu kilka klapsów lub nim potrząsnę. Mam później wyrzuty
sumienia, ale jak on się do mnie tak odzywa tracę panowanie. Nie raz mówię mu
że możemy pojechac do domu dziecka i zobaczy jak tam żyją dziecibez rodziców.
Najchętniej wyszłabym z domu i nie wróciła. Nie mamy możliwości mieszkania
samemu.
    • triss_merigold6 Re: Ręce mi opadają 22.11.05, 10:09
      Po kolei:
      - straszenie domem dziecka i porównywaniem "zobacz jak inne dzieci mają źle"
      jest obrzydliwą manipulacją, poza tym nieskuteczną i podważającą resztki
      Twojego autorytetu - dziecko wie, że go nie oddasz i otrzymuje sprzeczne
      komunikaty.
      - musi być możliwość mieszkania osobno - babcia przy całej miłości dla wnuka
      jest wyraźnie niepedagogiczna - jeśli będziecie mieszkać razem dłużej to
      problemy tylko się nasilą
      - skoro Twój mąż wie, że powinniście w miarę podobnie traktować syna i tego nie
      przestrzega to obawiam się, że Twoje wysiłki wychowawcze skuteczne nie będą
      - może zredukuj liczbę i częstotliwość kar? Może dziecku już jest wszystko
      jedno bo i tak cokolwiek zrobi to będzie sankcja?
      • lato30 Re: Ręce mi opadają 22.11.05, 12:04
        Niestety mój mąż nie chce sie wyprowdzić od mamy?! Co do kar, może i masz
        rację. Tylko jak mogę wpłynąć inaczej na jego zachowanie? Poradź coś? Chwalę go
        za zadania i dobre zachowanie. Musi też (choć były wielkie krzyki z jego
        strony) "zaliczyć" trzy + aby mógł grac pół godz. na komputerze dziennie. Gdyby
        nie ten "ogranicznik" grałby bez przerwy. Czy to jest dobre wg Ciebie. Jest
        dobrym i mądrym dzieckiem. Tylko te jego słowa. Bardzo ranią i bolą. Nie raz
        się popłaczę z bezśliności (nie raz przy nim) wtedy mnie przytula i obiecuje
        poprawę. Nigdy nie mówię to przez Ciebie. Jak już to mówię wszyskto zależy od
        Ciebie nie będziesz mnie obrażał nie będziesz miał kar. Czy to dobrze? I
        dziękuję za odp.
    • janka19 Re: Ręce mi opadają 23.11.05, 18:58
      Całe to zachownie to wynik braku konsekwencji.
      I niestety Ty sam nic tu nie zrobisz. Tylko poważne rozmowa z mężem, teściami i
      wspólny front mogą tu zadziałać. Inaczej, będzie coraz gorzej.
      Wiem, bo miałam to samo w domu rodzinnym. Mama jedno, tata drugie, dziadkowie
      trzecie-koszmar.
      • psylwia Re: Ręce mi opadają 01.12.05, 23:30
        ciekawe co powie babcia jak teraz kopiący ja wnuczek, za 10 lat przyjdzie i nie
        przebierając w słowach , a może i środkach fizycznych - zażąda np. pieniędzy?
        pewnie wtedy powie , ę to twoja wina , bo ty go tak wychowałaś
        moja rada , jak nie chcesz zepuć sobie dziecka do końca , to wyprować się
        chłopiec już teraz stosuje wobec ciebie szantaż emocjonalny , a co będzie
        później?!!!według mnie robisz w tej sytuacji wszystko , co możesz- podziwiam,
    • mama.ludzika Re: Ręce mi opadają 02.12.05, 01:09
      Według mnie, to syn zachowuje się tak, jak go tego nauczyliście. Nie zna granic
      ani zasad, a to dziecku do szczęścia jest potrzebne.
      Mój 6-latek też ma zapędy do takich zachowań. Snuł się kiedys za mną cały dzień
      i jęczał: że komputer, że słodycz, tylko troszeczkę, że bajka, tylko jedna,
      itp. To było okropnie wkurzające. Wreszcie powiedziałam kategorycznie: KONIEC.
      I teraz jest tak: słodycze: paka, ale w sobotę, w partiach po posiłkach (w
      sumie to się opycha i między posiłkami, ale to tylko 1 dzień, więc nie miękną
      mi nogi na ten widok)
      Dwa: komputer: owszem, ulubiona gra, ale tylko w sobotę po śniadaniu, i
      wieczorem dłuższe posiedzenie. Telewizor: tak, dwie bajki dziennie i żadnych
      targów, a w weekend godzina rankiem.
      Od kiedy określiłam zasady, jest spokój. Żadnego jęczenia, szantażów i
      przekupstwa. BŁOGA CISZA.
      A co do gier komputerowych: to jest paskudna rzecz, naprawdę! Widzę, jak się
      syn zachowuje po wstaniu od komputera. Normalnie jak narkomanek: oczy błędne,
      mówi tylko o tym, co zrobił i jak grał. Przy tym kiedy kończy grę, jest
      drażliwy, złości się i odburkuje, że tak krótko...
      Mam o tyle lepiej, że nie mam demoralizującej babci, a mąż z wygody za bardzo
      się nie wtrąca. Musisz pogadać z mężem na serio, a potem razem z babcią, ale
      tak, żeby wiedziała, że trzymacie wspólny front. To może do niej dotrze.
      Życzę powodzenia.
    • oneway9 Re: Ręce mi opadają 02.12.05, 11:33
      babci i meza nie zmienisz i to przyjmij (przynajmniej na poczatek) jako pewnik,
      czyli musisz wyrobic sobie swoja pozycje i zmienic relacje z synkiem; zasada
      jest prosta i tak jak pisza inne dzieczyny to zelazna konsekwencja!! najpierw
      rozmowa, mowisz jak bardzo go kochasz takim jaki jest, ale mowisz jakie w
      takiej milosci sa: reguly, magiczne slowa i zasady co do komutera, slodycze
      odpusc niech je ile chce bo wbrew pozorom nieograniczane same sie ogranicza, z
      glodu nie umrze i nawet jak tylko je bedzie jadl przez tydzien to nic sie nie
      stanie najwyzej bedzie go bolal brzuch lub zwymiotuje to tez nic strasznego
      (przerobilam i wiem), dzieci pamietaja swoje doswiadczenia i b szybko beda
      kojarzyc ze po zjedzeniu kilku czekolad zwracalo. kARY - najwieksza kara dla
      kazdego, a dziecka szczegolnie jest obojetnosc a nie stanie w kacie czy szlaban
      na komputer, czyli mowisz reguly (nie moga przerastac jego mozliwosci!) i co za
      ich przestrzeganie, ale nic nadzywczajnego po prostu bedzie ok, jesli ma z
      czyms problem moze do ciebie przyjsc - zawsze!! jesli je olewa to nie moze na
      ciebie liczyc. i to jest klucz czyli zgadzasz sie na wszystko z wyjatkiem
      na ...i tego nie moze byc mniej niz 95% bo jesli jest odrwotnie czyli wiecej
      nie moze niz moze to od razu stwierdzi, ze nie ma szans cie zdowolic, a wbrew
      pozorom powinno mu na tym zalezec. Poza tym musisz wyrobic w nim poczucie, ze
      zawsze dotrzymujesz slowa!! zawsze, co czesto bedzie trudne, ze jak mowisz, ze
      pojdziecie do kina to zeby caly swiat, bacia, ojciec sie sprzeciwiali, a ty
      musisz zwolnic sie z pracy to to robisz!! wtedy tylko on bedzie wiedzial co to
      znaczy konsekwencja i dotrzymywanie slowa, czego przeciez cale zycie bedziesz
      od niego oczekiwac. co to znaczy byc grzecznym? dla 6latka niewiele, przyklady,
      przyklady, moze tak byc ,ze powie ,ze nie chce z toba rozmawiac bo tak tez moze
      byc, ale to nie prawda; po jakims czasie sam zacznie mowic i wtedy sluchaj, nie
      komentuj, sluchaj, ewentualnie mozesz mowic rozumiem, uhm, zadaj pytanie,
      naprowadz na odpowiedz, nie mow zle zrobiles, sam na to wpadnie i zdziwisz sie
      jak szybko.. moj syn tez mial problem z grami i bajkami, i w pewnym momecie
      zaczelam zartowac - ile razy juz dzis uratowales swiat i ile jeszcze zostalo ci
      zyc, bo to podstawowe moze byc zagrozone... komputer ze zrozumialyc wzgledow
      sprawia im ogromna radosc tam panuja nad swiatem, nikt im nic nie kazde i sa
      bohaterami, a to co my im oferujemy w zamian to nuda... lepiej to zrozumiec niz
      z tym walczyc wtedy tylko da sie tym sterowac.
      • mama.ludzika Re: Ręce mi opadają 02.12.05, 11:47
        Oneway, z tymi słodyczami to chyba nie na poważnie...? Przecież dziecko nie zna
        granic. Nawet jak zwymiotuje, bedzie dalej nadużywać. Słodycze nie są zdrowe,
        jest w nich kupa chemii, cukier jest szkodliwy, a zęby się sypią błyskawicznie.
        Dobrze jest od czasu do czasu dać tyle, żeby dzieciak czuł, że wreszcie zjadł,
        ile chciał. Ale codziennie i w nieograniczonych ilościach...?

        Co do reszty: musi być porozumienie w domu, bo inaczej mama, co zakazuje bedzie
        be, a babcia i tatuś, co na wszystko pozwalają, będą cacy. Co z tego, że matka
        określa zasady, gdy reszta domowników notorycznie je łamie? A co wtedy, kiedy
        matki nie ma w domu?...

        Zgadzam się: rozmowy, wysłuchanie. I też możnaby po prostu pospędzać trochę
        czasu z dzieckiem, wciągnąć go w zabawę, czytanie, tak, żeby nie miał czasu na
        myślenie o grach komputerowych.
        • oneway9 Re: Ręce mi opadają 02.12.05, 14:18
          ze slodyczami powaznie, jedzenie ich przez kilka dni nie zrujnuje zdrowia ani
          zebow, nie che jesc obiadu pierwszego dnia ok, kolacji tez nie? ok, na drugi
          dzien na pewno sie upomni!!! potem powiesz tylko -kochanie one sa super tylko
          wtedy jak sa na deser, ja kiedys tez baaardzo lubilam slodycze; nie masz takich
          skojarzen z dziecinstwa, ze czyms sie zatrulas i do dzis masz uraz? im bardziej
          cos sie ogranicza tym bardziej sie tego chce, poza tym ja pamietam co lubilam
          jak bylam dzieckiem... dzieci uwielbiaja cukier bo m.innymi nie ciazy a syci w
          przeciwienstwie do miesa np., babcia nigdy nie zastapi mamy nawet gdyby byla
          najlepsza z babc, wbrew pozorom wcale nie pozwalanie na wszystko powoduje, ze
          sie kogos kocha i chce z nim byc. Masz racje ,ze tu chodzi tez o spedzanie
          czasu z dzieckiem. Ja zawsze b. duzo pracowalam i moje dzieci to widza i wiesz
          co? szanuja to i same (choc nie walczylam o to szczegolnie) wyrobily sobie
          takie dziwne nawyki (moze po to zeby mi zaimponowac?)np, wstaja rano zeby wyjsc
          z psem, szkola spakowana z planem w rece itd, ale to prawda kazda wolna chwile
          poswiecam im, i to wiedza, ze do kina, na premiery (pierwsze w klasie) od
          poczatku chodzily ze mna, ze kiedys czytalam im, a teraz wciaz razem czytamy te
          same ksiazki, ogladamy filmy nawet po klikanascie razy te same, patrze jak
          graja (b to lubia choc mnie to nudzi naprawde czasami okropnie), tata ani tym
          bardziej babcie nie mialy nigdy pojecia o ich swiecie, tata zna sie na czym
          innym, bacie i dziadkowie tez- oni sa ekspertami w innych sprawach.., do mnie
          przychodzi sie ze wszystkim i ja kieruje najwyzej gdzie indziej, to, jak
          starszy wyjasnia innym- mama jest na ratunek, to nic, ze tato zawiezie, ale to
          mnie sie o to prosi bo wiadomo ze zalatwie to z tata.
          • mama.ludzika Re: Ręce mi opadają 02.12.05, 15:00
            To jeszcze króciutko: mama zestresowana, mama zdenerwowana, mama niezadowolona,
            mama miotająca się między : "jest" a "powinno być", mama z poczuciem winy i
            niesprawiedliwości- nie będzie dobrą mamą, która będzie najlepsza na całym
            świecie! Atmosfera niekonsekwencji i łamania zasad źle wpłynie i na dziecko, i
            na be-mamę, i również na cacy-babcię i cacy-tatusia. Nic nie wydarza się bez
            przyczyny i skutku.

            Co do słodyczy- moje dzieciaki jedzą sporo, ale w soboty. I znaja już smak tego
            pożądanego przesytusmile

            Masz super dzieciaki. Stara prawda: szczęśliwa mama, szczęśliwe dziecko...
            • oneway9 Re: Ręce mi opadają 02.12.05, 15:55
              oj kochana, ja jestem i zestresowana i zdenerwowana i niedospana notorycznie
              czyli to wszystko co inne mamy, i b czesto chodze po domu i krzycze na
              wszystkich lacznie z psem za balagan, itp, ale nigdy sie nie gniewam, i nie
              zakladam ze robia cos zle swiadomie; jak jestem zla to mowie nie podchodzic bo
              zabije, ale oni tez tak czasami maja, czasmi o tym rozmawiamy, a czasmi nie
              chce nam sie gadac, ale przychodzi taki moment ze mowimy co nam lezy na
              watrobie. wiesz, ja po prostu uwielbiam dzieci i chyba wciaz potrafie myslec,
              czuc tak jak one bo rozumiem co to znaczy (pamietam) bac sie isc do szkoly (bez
              uzasadnienia szczegolnego dla rodzicow), wracac do domu z kiepska ocena lub po
              klotni z kolega, zgubic klucze, czekac w nieskonczonosc na cos, itd, i to
              pomaga, czesto daje chlopakam przyklady ze swojego dziecinstwa, zycia, ale nie
              te super pozytywne, ale takie zwyczajne, zeby uswiadomic im, ze ja tez to
              przezylam, lub przezywam, ze tez cos lubie robic a cos nie, ze mam swoj swiat,
              ktorego bronie i im tez na to pozwalam; taki glupi przyklad: obydwu ku zgrozie
              calej rodziny pozwalalam siedziec w kuchni na stole, jak byli b. mali to
              wszyscy sie bali ze spadna (nigdy tak sie nie stalo) jak byli ciut wieksi to
              jak to wyglada itd, ale ja wlasnie pamietam jak fajnie bylo siedziec gdzies
              wysoko i nie patrzec do gory... jak np nie cierpialam jak mama mowila do
              mnie 'nie popisuj sie' a ja chcialam wydac sie swiatu lepsza lub 'zaraz
              pojedziemy', a ja czekalam, jak mowila mi co powinnam powiedziec kolezankom,
              ktore cos tam - jej sie latwo mowilo, ale dla mnie to bylo b trudne; nikt nie
              jest idealny, ale przeciez wiekszosc sie stara, a dzieci i rodzice szczegolnie.
              ale zycie ..i roznie wychodzi, nie badz zbyt surowa dla siebie to i dzieciakom
              odpuscisz.. chlop cie wkurza? a ktory nie wkurza wlasnej zony szczegolnie?
              • mama.ludzika Re: Ręce mi opadają 02.12.05, 16:13
                Masz rację, nie istnieją mamy niezestresowane, ale stres ma różne oblicza. W
                Twoim mailu przebija myśl: nie zawsze jest różowo, ale trzymam rękę na pulsie.
                Tymczasem autorka wątku pisze: "ręce mi opadają". Dlatego uważam, że powinna
                prosić (żądać!) o pomoc, bo sama nic nie wskóra w tym układzie.
                Pozdrawiam smile
                PS. Jeszcze: jak jest więcej niż 1 dziecko, jest łatwiej. Gorzej ustawić
                jedynaka, którego wszyscy rozpieszczają. Już dwoje dzieci pilnuje się nawzajem.
                A to jedno nie dość, że ma zbyt duże możliwości, to jeszcze sie cholernie
                nudzi. M.L.
    • rita75 Re: Ręce mi opadają 06.12.05, 22:54
      Z tego, co piszesz- babcia ma wybitnie destrukcyjny wpływ na dziecko. Jeżeli
      jeszcze napiszesz, że teściowa, przy dziecku, a nie na osobności mówi, że
      jesteś wstrętną matką to wszystko jest jasne- i teksty synka, że jesteś
      niedobra, i to, że cię nie kocha i nienawidzi. Az strach pomyslec, co ta
      kobieta wygaduje, gdy cię nie ma i czy czasem nie buntuje dziecka przeciwko
      tobie. Jezeli nie ma mozliwosci wyprowadzenia się, porozmawiaj z mezem, moze
      wspolnymi silami porozmawiacie z tesciową, zawsze w kupie raźniej, niech
      kobieta wie, ze stanowicie jden front. Moim zdaniem, ta sprawa to nie ty kontra
      synek, ale ty kontra tesciowa. Zachowanie synka to tylko efekt uboczny.
      • rita75 Powyzej.... 06.12.05, 22:58
        to oczywiscie moje domysly, bo tekst synka do ojca, dlaczego sobie nie poszukal
        innej zony jest zastanawiajacy, moze to babcia by chciala miec inna synową...
    • kocuper5 Re: Ręce mi opadają 07.12.05, 12:44
      Jedna wazna rzecz. Sama musisz się uspokoić. Meliska wieczorem dobrze zrobi. A
      poza tym to Ty musisz być tą dobrą. Dziecko musi wiedzieć że to Ty nawet jesli
      na coś nie pozwalasz jestes dobrą mamusią. Bądź słodka dla dziecka. Częściej je
      przytulaj, baw się z nim (przekup go swoim zainteresowaniem jego osobą). Musi
      dostrzec w Tobie nie tylko mamę. Będziecie mieć wspólne zainteresownia: Skarbie
      zjedzmy coś a potem razem zobaczymy bajkę albo pokaż mi na czym polega ta gra.
      Razem godzinkę przed komputerem. Babcia musi odejść na plan dalszy. Męża w to
      wciągnij. Niech pobawi się z synem samochodami.I bądź cierpliwa to wymaga
      czasu. Trzeba to załatwić na około.Powodzenia.
Pełna wersja