lato30
22.11.05, 09:51
Nawet nie wiem jak zacząć. Mam problem z sześcioletnim synkiem i tracę już
przy tym głowę. Od kilku miesięcy słyszę od niego, że jestem niedobra (daję
kary), że mnie nie kocha, nienawidzi, wolałby nową mamę. Pyta się męża
dlaczego znalazł sobie taką żonę. Mówi to zazwyczaj kiedy dostaje kary np na
komputer czy TV lub jak nie chcę mu czegos kupić. Na początku mówiłam, że
mnie rani takim zachowaniem, próbowałam się tez nie odzywać. Michaś przeprosi
a i tak zachwilę znowu robi to samo. Męża też tak nie raz wyzywa(ale żadko
ponieważ mój mąż nie stosuje kar, a jak mu daje to zaraz je łamie) Wiem, ze
synek jest nieustabilizowany emocjonalnie. Ja daje kary, a kiedy jestem w
pracy mąż je i tak nie przestrzega. Mieszkamy z teściową, która również
rozpieszcza synka. Np. Michaś do babci krzyczy: Dawaj słodycze. Babcia mówi
Nie mam. Ja go proszę poproś ładnie to dostaniesz. Michał: No daj. Babcia
idzie do słynnej szafy ze słodyczami i daje cukierki.Ja mówię do niej, żeby
nie dawała póki nie poprosi. A ona że jestem wredną matką. Mój synek potrafi
kopnąć babcię ( dostaje ode mnie karę) a babcia: Jak możesz on jest mały,
biedny chłopiec. I te jej pytania: Kog kochasz bardziej mamę czy tatę?
Takiego problemu nie ma z moimi rodzicami. Byliśmy juz u psychologa mąż wie
że powinniśmy trzymac jeden front, ale tak było tylko na chwilę. Ja już nie
wytrzymuje. Zdarza się że przez to kłucimy sie przy Michale. Nie raz też nie
wyrzymuje i dam mu kilka klapsów lub nim potrząsnę. Mam później wyrzuty
sumienia, ale jak on się do mnie tak odzywa tracę panowanie. Nie raz mówię mu
że możemy pojechac do domu dziecka i zobaczy jak tam żyją dziecibez rodziców.
Najchętniej wyszłabym z domu i nie wróciła. Nie mamy możliwości mieszkania
samemu.