mika2
22.11.05, 17:56
Chłopak ma 17 lat. Chodzi do zawodówki, ale najprawdopodobniej go wyrzucą, bo
opuszcza zajęcia (od początku roku więcej w szkole go nie było niż był).
Nawet zeszytów nie prowadzi. Mieszka z matką (ojciec zawsze mieszkał osobno –
alkoholik)i podczas jej obecności sprowadza kolegów do domu, którzy wszędzie
zaglądają (nawet do zamrażalnika, bo „dla kawału” schowali tam obrazek ze
ściany). Ma kolegów starszych od siebie i nie potrafi im powiedzieć „nie”.
Pali, pije wina, wódkę, piwo. Kto wie co jeszcze robi… Matkę wykańcza
nerwowo. Ona pracuje na zmiany i podczas jej nieobecności w domu roi się od
kolegów, którzy wyjadają jedzenie (a nie są zamożni – dochodu 800zł na m-c),
nabijają rachunek za prąd siedząc na kompie i necie, puszczają głośno
muzykę . Żadne tłumaczenia nie pomagają. Miał wieżę – sprzedał a twierdzi, że
się rozbiła i wyrzucił. Znosi do domu stare graty, ciągle coś kupuje,
sprzedaje, wymienia się i nie patrzy na to, że matka ostatnimi siłami haruje,
żeby cokolwiek mu zapewnić. Jeżeli mówi mu się, że jak się nie poprawi, to
nie będzie miał internetu, komputera to grozi, że ucieknie. I co? Stoczy się
na samo dno? Zacznie ćpać? Jak przemówić takiemu do rozsądku? Mieszkają w
małym mieście (35tys) i o pracę bardzo ciężko. A już bez wykształcenia to w
ogóle. Chciałabym im jakoś pomóc, ale nie wiem jak.
Ma ktoś jakiś pomyśł?