stuzia
29.11.05, 12:00
Kochane Mamy/Tausiowie!
Potrzebuje Waszej rady.
Jak poprozmawiac z 3,5 letnia coreczka? Chodzi o to, ze ze wzgledu na
specjalistyczne kursy i egzaminy musielismy z mezem wyjechac z Polski w sumie
na 5 tygodni.
Malutka jest teraz ze swoja babcia i dziadkiem, ktorych b. kocha (moimi
rodzicami, z ktorym sie wychowywala do pol roku temu bo razem mieszkalismy w
jednym domu.
Dziadkowie wychodza ze skory, zeby zapewnic jej rozne atrakcje. Czesc dnia
spedza w przedszkolu do ktorego uwielbia chodzic (wiec ma towarzystwo
dzieci), dziadkowie zabieraja ja na desery, zakupy, bawia sie z nia calymi
popoludniami.
Wszystko bylo ok do 3go tygodnia. Teraz malenka budzi sie w nocy i mowi ze
chce do mamy, odpycha babcie, nie chce od niej pocieszenia, albo jak juz ja
uspokoja to lezy z szeroko otwartymi oczkami od 2 do 4.30 nad ranem.
Mozemy z nia rozmawiac telefonicznie tak duzo jak chcemy (przez Skypa) ale
nie wiem czy to dobrze czy to wlasnie zle. Czy my ja tymi telefonami
denerwujemy i rozstrajamy czy uspokajamy? W ciagu dnia sytuacja jest troszke
lepsza ale jak z nami rozmawia to powtarza, ze chce juz byc z nami.
Jeszcze musimy przejsc dwa tygodnie tej meczarni i tesknoty wiec jakos musze
z nia porozmawiac. Macie naswietlony nasz problem wiec chcialabym prosic o
jakies konstruktywne rady jak wytlumaczyc 3.5latkowi ze musimy jeszcze
spedzic bez siebie te prawie dwa tygodnie (wlasciwie to w przyszly piatek w
nocy juz bedziemy w domu).
Z gory dzieki za wszelkie rady bo sami nie wiemy jak postapic, dziadkowie jej
tlumacza jak moga, ona jest bardzo rozumnym dzieciaczkiem.
To pierwszy (i ostatni) raz kiedy jestesmy tak dlugo bez siebie. Kiedys byla
beze mnie (ale z dziadkami i swoim tata) 2 tygodnie.
Jeszcze raz dzieki.