Czy 16letnia dziewczyna ma prawo...?

30.11.05, 11:43
Moja kolezanka wczoraj zapytała mnie o radę.Jej córka 16 lat będąca na
utrzymaniu rodziców i razem z nim mieszka,kazała sie swojej matce
niewpieprzać w jej życie.Poprostu mnie zatkało, bo wiem ze jest to osoba
która na pewno nie zasługuje na takie traktowanie ze strony tej
dziewczyny.Wiem ile wysiłku wkłada w jej wychowanie,bo jest to trudna
dziewczyna .Teraz strasznie sie gryzie jej zachowaniem.
    • marghe_72 Re: Czy 16letnia dziewczyna ma prawo...? 30.11.05, 11:46
      trochę za mało napisałaś..
      • lidqa Re: Czy 16letnia dziewczyna ma prawo...? 30.11.05, 12:05
        Nie ma prawa tak powiedziec. Tak jak ja nie mam prawa poweidziec tak do swojej
        mamy chociaz mam 30 lat. BO to po prostu jest drugi czlowiek, pominąwszy juz
        zupelnie relacje rodzinne.
    • wieczna-gosia Re: Czy 16letnia dziewczyna ma prawo...? 30.11.05, 13:59
      zalezy jak matka mocno sie wpieprza smile))))

      a tak serio- oczywiscie nie ma prawa tak mowic do swojej mamy w sensie tak
      ubierac tego w slowa, ale jednoczesnie ma prawo miec "swoj swiat" i nie
      egzystowac na zasadzie "my cie utrzymyjemy wiec morda w kubel", bo na to jest
      rownie uroczy kontrrargument"ja sie na swait nie pchalam."

      Ale z trzeciej strony 16 latki tak chyba maja ze czasami cos chlapna i kolezanka
      zamiast sie gryzc, powinna w krotkich zolnierskich slowach zakomunikowac corce
      ze o wszystkim mozna rozmawiac i kompetencje wladzy rodzicielskiej tez mozna
      negocjowac ale nie takim tonem i ze czeka na przeprosiny.

      Ja osobiscie nie wierze ze takie slowa sa rzucane ot tak. Pamietam siebe smile
      Rodzice zawsze mi powtarzalize jak dorosne to zrozumiem ze to bylo dla mojego
      dobra. Doroslam, rozumiem, widze ze mnnie kochali. jednak uwarzam ze metody,
      ktore stosowali zupelnie do mnie nie pasowaly. A wtedy nalezy metody zmienic a
      nie brnac, wyrzucac corce ze niewdzieczna itd.
    • marghe_72 Re: Czy 16letnia dziewczyna ma prawo...? 30.11.05, 14:37
      da-nu-sia napisała:

      > Moja kolezanka wczoraj zapytała mnie o radę.Jej córka 16 lat będąca na
      > utrzymaniu rodziców i razem z nim mieszka,kazała sie swojej matce
      > niewpieprzać w jej życie.

      to są Twoje słowa, TWojej koleżanki czy córki?
      • maja45 Re: Czy 16letnia dziewczyna ma prawo...? 30.11.05, 16:58
        Z pewnoscią szesnastolatka nie powinna zwracać się do matki w taki sposób, bo
        wzajemny szacunek obowiązuje wszystkich członków danej rodziny.
        Jedak tak jak napisały moje poprzedniczki-młodziaki w tym wieku przechodzą
        okres burzy i naporu i czesto mówią i robią rzeczy, których w wieku dojrzałym
        najzwyczajniej w świecie się wstydzą.
        Na miejscu koleżanki nie przejmowałabym się tym aż tak bardzo i robiła swoje.
    • triss_merigold6 Re: Czy 16letnia dziewczyna ma prawo...? 30.11.05, 19:16
      Zwracać się w ten sposób nie powinna ALE czy aby matka nie zapomniała, że
      dziewczyna ma 16 a nie 6 lat?
      Może właśnie za dużo wysiłku wkłada w wychowanie i za bardzo chce o wszystkim
      wiedzieć?
    • nangaparbat3 Re: Czy 16letnia dziewczyna ma prawo...? 30.11.05, 20:49
      Nikt nie ma prawa do nikogo w ten sposob sie odzywać, chociaż prawie każdemu
      czasem się zdarza. Z tego, co piszesz, jasno wynika, że problem jest głębszy i
      poważniejszy i cytowane słowa to tylko objaw.
      Mnie bardzo nie spodobało się, ze piszesz, że dziewczyna jest na utrzymaniu
      rodzicow - po pierwsze, kto nibyu ma utrzymywać szesnastolatke, po drugie
      zupełnie nie rozumiem, co to ma do rzeczy. Nie dlatego człowiek szanuje
      rodziców, że go utrzymują.
    • cynta Re: Czy 16letnia dziewczyna ma prawo...? 01.12.05, 02:05
      A moze tu po prostu chodzi o to czy matka ma prawo wtracac sie do zycia 16-
      latki i do jakiego stopnia? Bo jezeli np. matce nie podoba sie chlopak corki
      choc nie jest on karany, narkoman czy tez inny bandyta to sie troche nie dziwie
      agresji dziewczyny. Natomiast jezeli dziewczyna pakuje sie w zyciowe tarapaty
      poprzez kontakty z "elementami" to rodzice maja obowiazek moralny i prawny (do
      18 lat) wtracic sie i pomoc. Dla rodzicow jest to trudny okres kiedy
      dzieci "podchodza" pod doroslosc. Ciezko jest sie pogodzic z tym ze maja inne
      zaiteresowania, zajecia, gusty niz wtedy kiedy mieli np. 5 lat. Niestety, tak
      to juz jest ze od rodzicow odpepniamy sie emocjonalnie w okresie doroslosci ale
      dzieci kochamy zawsze tak samo nawet kiedy sa dorosle. A obrazliwymi slowami
      bym sie nie przejmowala. A moze warto zakomunikowac dziecku swoje uczucia: jest
      mi przykro ze tak do mnie mowisz bo dla mnie jestes zawsze moja mala coreczka,
      ktora urodzilam, pielegnowalam i ktorej pomagalam we wszelkich klopotach,
      wyobraz sobie jak ty bys sie poczula ...itp, itp. niby nie sluchaja ale taki
      tekst gdzies tam zapada..
      Z luzem i zrozumieniem nie tracac godnisci trzeba
    • jakw Re: Czy 16letnia dziewczyna ma prawo...? 01.12.05, 11:21
      Piszesz to tak, jakby normalne było, że 16-latki już wyprowadzają się z domu, są
      utrzymywane przez swoich facetów albo same się utrzymują. Dzieci w tym wieku
      zasadniczo są trudne (nawet te najlepsze) i okropne. I w gruncie rzeczy nie
      wiemy co było wcześniej, zanim te słowa zostały wypowiedziane. Co to znaczy
      "wkładanie wysiłku w wychowywanie"? Rozmowy ? Kontrola? Może niech pogadają na
      spokojnie, ale niech koleżanka nie zaczyna rozmowy od "Ja tu zaharowuję się dla
      Ciebie, a Ty..."
      • da-nu-sia Re: Czy 16letnia dziewczyna ma prawo...? 01.12.05, 12:26
        Specjalnie napisałam ,że dziewczyna jest na utrzymaniu rodziców i.t.d.Chodziło
        mi o to ,że nie porzucili swego dziecka i nagle po 16 latach o nim sobie
        przypomnieli i chcą go teraz wychowywać.Może w tak drastycznym przypadku te
        słowa miałyby słuszność( nie wpieprzaj się w moje zycie)dokładnie cytuję
        słowa .Z tego co wiem matka sie martwi szkołą, bo od dłuższego czasu obserwuje
        jak jej córka opuszcza sie wnauce.Toważystwem w jakie córka wdepnęła.Jej
        agresywnum zachowaniem ,gdy moja znajoma próbuje z nia porozmawiac.A te słowa
        wynikły po którejś już kolejnej próbie rozmowy.
        • marghe_72 Re: Czy 16letnia dziewczyna ma prawo...? 01.12.05, 12:36
          a jak było przez ostatnie 15 lat?
        • krzys111 Re: Czy 16letnia dziewczyna ma prawo...? 01.12.05, 18:53
          To ze dziewczyna nie powinna sie tak odzywac do Matki jest poza dyskusja ....
          ale sygnalizuje problem. Mysle ze naprawde sie trzeba starac by przy 'glupawce'
          jak opanowuje dzieciaka samemu nie oszalec i nie utracic z dzieckiem kontaktu.
          A zdarza sie to gdy kontrolowanie a zwlaszcza 'krytykowanie' zaczyna byc na
          tyle uciazliwe dla dorastajacego czlonka rodziny (ktory sadzi ze doroslym juz
          jest) ze przestaje on/ona mowic o swojch problemach i co gorsze 'dla swietego
          spokoju' klamie. Lepiej jest odpuscic i 'niewtracac' sie w malych sprawach a
          skoncetrowac na rzeczach naprawde waznych dla przyszlosci dziewczyny.
          • da-nu-sia Re: Czy 16letnia dziewczyna ma prawo...? 02.12.05, 09:11



            Lepiej jest odpuscic i 'niewtracac' sie w malych sprawach a
            > skoncetrowac na rzeczach naprawde waznych dla przyszlosci dziewczyny.

            Uwazam że szkoła dla młodego człowieka jest ważna,chociaż młodziez często w tym
            wieku twierdzi inaczej. Z tego co sie dowiedziałam poszło też miedzy innymi o
            chłopaka którego dziewczyna poznała.Matka sie boi,bo jest to młodzieniec w
            wieku prawie 19lat ,włóczacy sie po dyskotekach,palacy marichułane i raz w
            miesiacu zmieniajacy panienki które zalicza.Ta dziewczyna nie przyjmuje do
            wiadomości żadnych obaw rodziców o te znajomosc,ma jeszcze pretensje ze sie
            wtracaja.
            • alcoola Re: Czy 16letnia dziewczyna ma prawo...? 02.12.05, 09:21
              Krytykowanie chłopaka zawsze spotka się z taką reakcją. Dziewczyna się
              zakochała, widzi go przez różowe okulary i niestety nic się nie da zrobić, a im
              ostrzejsza będzie krytyka, tym zacieklej dziewczyna będzie go bronić i odrzucać
              wszelkie argumenty. Skoro to taki donżuan, to rzuci ją niebawem i sprawa się
              sama rozwiąże. W takich sytuacjach pozostaje jedynie dyskretnie śledzić rozwój
              sytuacji i nie komentować - musi sama na własnej skórze odczuć że źle ulokowała
              uczucia, to akurat taka dziedzina gdzie tylko na własnych błędach można się
              nauczyć, wszelkie rady, zakazy, nakazy dadzą odwrotny skutek.
              • da-nu-sia Re: Czy 16letnia dziewczyna ma prawo...? 02.12.05, 09:30

                > W takich sytuacjach pozostaje jedynie dyskretnie śledzić rozwój
                > sytuacji i nie komentować - musi sama na własnej skórze odczuć że źle
                ulokowała
                >
                > uczucia, to akurat taka dziedzina gdzie tylko na własnych błędach można się
                > nauczyć, wszelkie rady, zakazy, nakazy dadzą odwrotny skutek.
                A co jak ją tez zaliczy?Lub wciagnie w narkotyki.Skutki odczuje cała rodzina a
                nie tylko ona.
                • mama.ludzika Re: Czy 16letnia dziewczyna ma prawo...? 02.12.05, 10:36
                  To jest powód do obrazy? Ja sądzę, że to jest dobry początek do rozmowy. "Nie
                  wpieprzaj się w moje życie", to ostateczna obrona swojej prywatności! Przecież
                  nie ma takiej siły, żeby zmusić do czegoś 16-latkę, ona i tak zrobi po
                  swojemu!... Jeśli jest realne zagrożenie, niech matka z córką umówią się gdzieś
                  poza domem i na luzie porozmawiają jak równy z równym. Bez krytykowania,
                  nakazów i zakazów. Jeśli 16-latka będzie wiedzieć, że odpowiada sama za swoje
                  decyzje, i że rodzice darzą ją zaufaniem, nie będzie zachowywać się jak
                  rozwydrzony dzieciak "na złość mamie", tylko zacznie myśleć nad konsekwencjami
                  własnych kroków. Bo dziecko zbyt kontrolowane przez rodziców czuje sie
                  zwolnione z odpowiedzialności. No tak mi sie wydajesmile
                  • da-nu-sia Re: Czy 16letnia dziewczyna ma prawo...? 02.12.05, 11:15
                    Największy problem ze ona nie chce rozmawiac.A o wszystkich zagrozeniach wie i
                    o ponoszeniu za nie konsekwencji tez.Tylko to chyba do niej nie dociera.
                    • nangaparbat3 Re: Czy 16letnia dziewczyna ma prawo...? 02.12.05, 22:21
                      da-nu-sia napisała:

                      > Największy problem ze ona nie chce rozmawiac.A o wszystkich zagrozeniach wie
                      i
                      > o ponoszeniu za nie konsekwencji tez.Tylko to chyba do niej nie dociera.
                      Nie dociera, bo najpewniej o tych zagrożeniach mówi sie jej nie z troską, tylko
                      odgrażając się (zobaczysz, co cie spotka, jeśli nie bedziesz nam posłuszna -
                      kto by tego słuchał?).
                      Jeśli chłopak pali trawę i zmienia dziewczyny jak rękawiczki, ja bym - gdyby to
                      była moja córka - porozmawiała o konieczności uzycia prezerwatywy, jakby co.
                      Byc moze wtedy zaczęłaby sie bardziej zastanawiać nad tym, co robi.
                    • ardzuna Re: Czy 16letnia dziewczyna ma prawo...? 02.12.05, 22:38
                      Skoro wie, to po co z nia kolejny raz rozmawiaja? Trudno, matka wychowywala
                      dziecko 16 lat, a teraz musi przejawiac pewne minimum zaufania, ze nauki nie
                      poszly w las. Jedno jest pewne - w tym wieku juz rodzice niczego jej nie naucza
                      z pozycji madrzejszego. I lepiej, zeby nie probowali tego robic, bo slusznie
                      spotkaja sie z taka reakcja, jak sie spotkali.
                • default Re: Czy 16letnia dziewczyna ma prawo...? 02.12.05, 11:12
                  Jak zaliczy, to będzie zaliczona smile Tak na serio - NIE DA SIĘ upilnować
                  zakochanej 16-latki, jak będzie chciała to zrobić, to zrobi. Podobnie z
                  narkotykami. Nie wiem jak do tej pory układały się jej stosunki z matką, ale
                  może za mało były ze sobą zżyte, za mało było szczerych rozmów, za mało
                  zainteresowania, za mało wzajemnego zaufania. Czy matka rozmawiała z nią
                  kiedykolwiek o seksie, o antykoncepcji, o narkotykach ? Nie z okazji robienia
                  awantury i "wpieprzania się w życie", ale tak po prostu ? Trzeba w dziecku
                  wykształcić taki kręgosłup moralny, aby potem móc mieć do niego zaufanie, a nie
                  starać się je chronić poprzez metody policyjne.
                  • da-nu-sia Re: Czy 16letnia dziewczyna ma prawo...? 02.12.05, 11:28
                    Własnie sie dowiedziałam ze ta dziewczyna nie zyczy sobie umoralniajacych gadek.
                    • mama.ludzika Re: Czy 16letnia dziewczyna ma prawo...? 02.12.05, 11:34
                      Bo NIKT nie lubi umoralniających gadek!
                      • mama.ludzika Re: Czy 16letnia dziewczyna ma prawo...? 02.12.05, 11:37
                        Aha, może sęk w tym, że dziewczyna nie życzy sobie, żeby to jej matka się
                        wtrącała? Więc może niech zrobi to ktoś inny: ojciec, babka, ciotka, brat,
                        siostra, sąsiadka, koleżanka itp. Ktoś, kto ma lepszy z nią kontakt, niż jej
                        matka.
                    • triss_merigold6 Re: Czy 16letnia dziewczyna ma prawo...? 02.12.05, 11:38
                      I bardzo słusznie, że sobie nie życzy. Najwyżej chłopak ją bzyknie i zostawi a
                      panna popłacze a potem pomyśli. Żaden dramat tak obiektywnie patrząc.
                      Powtórzę za Default: nie da się upilnować zakochanej 16-latki.
                      Jak matka koniecznie chce porozmawiać to niech porozmawia o antykoncepcji a nie
                      o kosztach utraty wianka.
                      • da-nu-sia Re: Czy 16letnia dziewczyna ma prawo...? 02.12.05, 12:03
                        Rozmawiała i o antykoncepcji i o narkotykach i o alkoholu itp.Dla niej to
                        wszystko moralna gadka.Macie moze sposób jak z nia rozmawiac z takim podejściem
                        do wszystkiego.
                        • mama.ludzika Re: Czy 16letnia dziewczyna ma prawo...? 02.12.05, 12:16
                          Więc niech robi, co uważa. A raczej uważa, co robi.
                          Ewentualnie można dziewczynie obiecać jakąś mobilizującą nagrodę za dobre
                          wyniki w nauce. Co więcej można zrobić? Choćby umówić się z córką, by nie
                          szwendała się zbyt późno po mieście. A podejrzanego kawalera zaprosić do domu,
                          porozmawiać z nim i uważnie pooglądać. Niech poczuje na karku wzok mamusi!!
                          • krzys111 Re: Czy 16letnia dziewczyna ma prawo...? 02.12.05, 18:39
                            corka moich przyjaciol taka panienka z 'dobrego domu' po ktoryms wyjezdzie
                            wakcyjnym w okolicy 16 urodzin wrocila strasznie zakochana w chlopaku -
                            dokladnie takim jak opisalas (nawet nie chodzil do szkoly, za to byl to bywalec
                            kazdej dyskoteki). Rodzice na poczatku byli przerazeni, ale po naradzie
                            zastosowli metode nie traktowac zbyt powaznie i lagodnie obsmiewac, tak by mloda
                            nie poczula sie zbyt urazona ale jednak zaczela sie zastanawiac nad 'jakoscia
                            kandydata'. Kilka razy 'narzeczonego' zaproszono do domu wychodzac z zalozenia
                            ze lepiej by spotykali sie w domu niz w pubach a po wizytach z humorem
                            'analizwano pryszczatego'. Szybko poskutkowalo. Po kilku latach mloda ma
                            problemy by sobie przypomniec imienia tego chlopaka.

                        • acorns Re: Czy 16letnia dziewczyna ma prawo...? 02.12.05, 23:04
                          Moim zdaniem jeśli dziewczyna wie o antykoncepcji, odpowiedzialności za swoje
                          czyny to nie trzeba jej już o tym gadać. Jeśli ona po raz dwudziesty ósmy ma
                          słuchać tego samego to nic dziwnego, że ma dość i od razu się broni przed
                          wysłuchaniem tego samego po raz dwudziesty dziewiąty. Niech matka podsunie jej
                          jakieś broszury albo chociaż parę linków do stron typu www.wpadka.pl i odwoła
                          się do jej zdrowego rozsądku.

                          To, że teraz byle obrzyn jednym beknięciem zdziała więcej niż matka całym dniem
                          gadania to niestety jest wina podejścia matki. Być może układając sobie
                          kontakty z córką nie wzięła pod uwagę upływającego czasu i myślała, że wciąż ma
                          w domu małą dziewczynkę. Ja się dostosowuję i mimo tego, że córka ma dopiero 11
                          lat poruszałem z nią tematy, które bedą jej dotyczyć gdy mówiąc nieładnie cipka
                          ją zacznie swędzieć. Mam nadzieję żę uniknę takich problemów jakie ma Twoja
                          znajoma.
                          • da-nu-sia Tak jej poradziłam... 05.12.05, 14:46
                            Żeby zaprosiła tego chłopaka do domu i z nim porozmawiała,jak córa nie chce
                            słuchać.Powiedziała mu ze nie zyczy sobie aby kiedykolwiek jej córka przyszła
                            do domu pod wpływem srodków odurzajacych itp i poinformowała go o
                            konsekwencjach częstowania nim nieletniej. A co do szkoły,bo z tym tez jest
                            problem,to niech ja uswiadomi,ze sama ma wziąć odpowiedzialnosc za swoja
                            naukę,że jak tak bardzo chce prywatnosci to mama nie bedzie się w to
                            wtracać.Jak nie ma ochoty sie uczyc, to niech idzie do pracy.
                          • nangaparbat3 Re: Czy 16letnia dziewczyna ma prawo...? 05.12.05, 16:16
                            Nieładnie mowisz, choc co do mertitum to sie jak najbardziej zgadzam. Rozmawiać
                            trzeba wtedy, kiedy to jeszcze teoria czysta, sama rozmowa nobilituje dzieciaka
                            i ma czas przemysleć, co usłyszy. Zanim to, co słyszy, odbierze jako atak na
                            swoją niezależność.
                            Ale tak nieładnie mowić nie powinieneś, ze względu na córkę właśnie.
Pełna wersja