Toksyczna mama

02.01.06, 21:27
Moja mała chorowała od 2 tyg. życia. PO skończeniu 6 msc. zaczęły się
przygody ze szpitalami (w sumie spędziłyśmy tam 8 tyg.) Teraz właściwie
ma "tylko" alergię...A ja trzęsę się o nią choć STARAM się nie być
nadopiekuńczą mamuśką. Ale nie to mnie załamuje. WIecie co, myślę, że jestem
trochę toksyczna i mój lęk o dziecko wprowadza ją w stan
chorobowy.
Myślę, że gdybym tak nie panikowała to mala czuła by się lepiej. I ta myśl
wprowadza mnie w stan przygnębienia i boję się, że jej się to udziela
i...same widzicie że to jakaś obłędna spirala...
    • ardzuna Re: Toksyczna mama 02.01.06, 21:44
      fidonga, to normalne że trzęsiesz się o dziecko, jeśli miało tyle kłopotów
      zdrowotnych! Jeśli tylko nie sugerujesz dziecku zachowaniem, że każdy jej
      grymas to od razu cieżka choroba, ale racjonalnie troszczysz się o dziecko, to
      wszystko jet ok i nie masz co sie czuć winna bez powodu!
      • verdana Re: Toksyczna mama 02.01.06, 22:18
        Mamy, ktore sa naprawde toksyczne absolutnie nie wiedza, ze sa toksyczne. A
        więc jesli sadzisz, że jesteś toksyczna - na pewno nie jesteś!
        A obawa o chorowite dziecko jest wpisana we wczesne macierzyństwo. Tylko dzięki
        temu dzeci maja szanse zdrowo rosnąć.
        • marghe_72 Re: Toksyczna mama 03.01.06, 12:14
          verdana napisała:

          > Mamy, ktore sa naprawde toksyczne absolutnie nie wiedza, ze sa toksyczne. A
          > więc jesli sadzisz, że jesteś toksyczna - na pewno nie jesteś!
          > A obawa o chorowite dziecko jest wpisana we wczesne macierzyństwo. Tylko
          dzięki
          >
          > temu dzeci maja szanse zdrowo rosnąć.

          masz sporo racji.. ale
          najważniejsze to nie okazywać dziecku tego strachu. Nasze lęki niech poziostaną
          naszymi, nie przelewajmy ich na dzieci.
          A strach autorki rozumiem, choć nie mam chorowitego dziecka (tfu tfu)..
          Jesli uwazasz,ze lęki Cie przytłaczają,ze przesadzasz to moze zasięgnij porady
          specjalisty.
    • rita75 prosty test psychologiczny 03.01.06, 12:42
      1.Dajesz dziecku klapsy?

      2.Krzykniesz na nie od czasu do czasu?

      3.Nie dusisz zlych emocji wzgledem dziecka, a przelewasz je na nie, by
      wiedzialo, ze matka tez ma uczucia?


      Jeżeli na większość z tych pytań odpowiedziałaś "tak" to gratuluję nie jesteś
      toksyczna.


      A tak powaznie- martwisz sie jak kazda matka i nie ma to nic wspolnego z
      toksycznoscia smileGdy moj synek mial obustronne zapalenie pluc- przebylam w
      szpitalu 10 dni przez 24 godziny na dobę, nocą śpiąc na krzesle i prawie nic
      nie jedząc ze stresu. To się nazywa toksycznosc wink
    • rita75 Re: Toksyczna mama 03.01.06, 13:45
      Mam chwilkę czasu, napiszę Ci, kto jest toksyczną mamą.

      Toksyczna matka to taka osoba, ktora sprawia, ze stosunki- ona - dziecko nie
      ukladają się normalnie. Taka osoba wywiera presję na dziecku- może być
      pastwienie się psychiczne, szantaż emocjonalny, przemoc fizyczna itp. To matka,
      ktora przez swoje zachowanie, sposób wychowania dziecka, nie pozwala mu
      normalnie funkcjonować w dorosłym zyciu, hodując u niego różnego typu traumy,
      dając mu poczucie znieważenia, wytwarzając u niego kompleks nizszosci w
      zestawieniu z "idealnością" mamy. Toksyczna matka trwale uzaleznia dziecko od
      siebie.
      Jestes calkowicie normalna, moim zdaniemsmileJedyne, co nie powinnas, to obwiniac
      sie, ze dziecko choruje przez Ciebie...to przeswiadczenie jedyniu moze
      ewoulować w zlym kierunku.

    • lolinka2 Re: Toksyczna mama 04.01.06, 08:41
      W zasadzie do toksyny stąd jeszcze całe kilomentry jedyne ryzyko na przysżłosć
      jakie może wynikać z tego postu to ewentualne wyszukiwanie w dziecku chorób (ale
      to nie toksyczność tylko depresja postnatalna po objawach sądzac albo stan
      permanentnego stresu) i zwalanie każdego jeknięcia na karb czegoś
      nieuleczalnego, tak ze 'tylko' alergia zamienia się w tragedię rodzinną... I to
      mi przypomina moją mamę (gwoli wyjaśnień- bajkowo mi się z nią nie układa i nie
      układało odkąd miałam swoje zdanie, choć kręcić nia mozna było na wszystkie
      sposoby...), która przy każdym katarze wyrażała głośne przypuszczenie ze to
      kolejne zapalenie płuc i traktowała mnie natychmiast jak obłożnie chorą, kiedy
      leżałam w szpitalu (może nie jako mała dziewczynka, bo wtedy na szczęście był
      przytomnie myślący ojciec który przełamywał stereotypy nie dając się 'wynieść'
      ze szpitala przez cały dzień) jako nastolatka, traciła zdolność myślenia
      racjonalnego i siedziała nade mną (raz na 3 dni) płaczac rzewnie i nie będac
      zdolna do niczego poza tym- tak, że np po dwóch operacjach pomagali mi się
      rozruszać przyjaciele (prosiłam jako 15-latka lekarza zeby zabronił mojej mamie
      przyjeżdżać bo gotowa szpital we łzach zatopić).W tej chwili 'na jej oko' mam ze
      3 nowotwory i parę innych strasznych tragedii, a moje dziecko- Boze, to
      straszne: ona jest umierająca (szczególnie jak jęknie ze ją boli brzuszek) a jak
      nie jęknie to na pewno na astmę się wykończy (ostatni atak 2 lata temu prawie).
      Alergia tez była straszna (chociaż ja nie wiedzę nic strasznego w trzymaniu
      diety- tym bardziej ze wyłapaliśmy szybko wszystkie alergeny i podawaniu leków -
      wiem, ze inni mają gorzej: vide forum o alergii dziecięcej). A jaka ta Natalka
      nerwowa - na pewno się źle do niej odnosimy... Kiedy uprzejmie przyponmę że ja
      tez widywałam się niegdyś z psychiatrą mimo tak dobrego wychowania, zmienia ton
      'Ach, na pewno odziedziczyła nerwowość po tobie..." Rzucam pytanie "A po kim ja
      ją mam" A wtedy awanturka...

      Mam nadzieję ze po tym opisie wiesz, czego się wystrzegać smile)
      • fidonga Re: Toksyczna mama 08.01.06, 20:13
        U mnie sytuacja wręcz odwrotna niż u twojej mamy - bo jak moje dziecko jest
        chore to ja zakasuję rękawy i staram się być dzielna i robię dużo (choć
        traumatycznie wspominam pobyt z małą w szpitalu) - znajomi pełni podziwu - że
        taka opanowana, ciepła i uśmiechnięta cały czas...ale diabeł przychodzi nocą
        gdy mała spi a ja nie mogę i rozmyślam, i boję się o nią...No i właśnie ja się
        wystrzegam tego trzęsienia się nad dzieckiem zakatarzonym, ale raz już ją
        zaniedbałam (sic!) i było źle...No i mój strach o nią potęguje strach o to, że
        ona wyczuwa moje emocje...bo wcale nie jestem taka opanowana i dzielna jak się
        wydaje...
        • marghe_72 Re: Toksyczna mama 08.01.06, 22:36
          wysłałam Ci priva
Pełna wersja