Sposób na łobuza:-))).....pomózcie

24.01.06, 13:02
Witam
Mój 1,5 roczny syn przechodzi ostatnio samego siebie.
A my nie wiemy co robic.Może ktoraś z was ma sposob na łozbuziaka.
Odkad zaczął chodzić, nie siada, nie bawi się wogóle (jesli tak to moze z
5 minut), chodzi caly czas i patrzy gdzie i co zmajstrować, popsuc, zrzucic.
Nie jestem w stanie chodzic za nim krok w krok, bo same rozumiecie jaki
obowiązki mamy na glowiea (oprocz pracy)
Począwszy od wchodzenia na biurko, meble ( i spadanie z nich z placzem, bo
zejść sam nie potrafi), ściaganie kwiatkow z parapetu, garnkow itp,
przesuwanie telewizora tez by sie skonczylo fatalnie,ale zdazylam zlapac)po
grzebanie w kibelku ;-((...
az do wczoraj...zrzucil z regalu wieżę (dzieki Bogu, że nie spadla mu na
glowę, bo nie wiem jakby to sie skonczylo)...poprostu wyszlam z siebie.
Ktos moze pomysli, ze go nie pilnuje...ale same wiecie, ze nasze pociechy sa
tak szybkie, ze wystarczy sekunda nieuwagi i dziecko zrobi to co zamierza.
Nawet jesli dostanie klapsa ...nie reaguje i robi wszystko na odwrot..czyli
wszystko co złe.
Już nie wiem jak z nim postepować, bo krzykiem czy klapsem go nie wychowam.
I dlatego prosze Was o jakies porady na to MOJE ZYWE SREBRO ;-((( bo nas
żywcem wykonczy.
pozdrawiam
J&P


    • ya-a1 Re: Sposób na łobuza:-))).....pomózcie 24.01.06, 13:42
      Hej,nie ma złotego środka na takich psotników. To poprostu trzeba przeczekac az
      wyrosnie przystosowujac mieszkanie tak aby jak najmniej mogło sie przydazyc
      przykrych rzeczy. To jest bardzo trudny wiek ale juz niedługo zrobi sie ciepło
      i bedziecie spedzac wiecej czasu na dworze gdzie mały spali troche energii albo
      dodatkowo sie nakreci. My mamy dwoje dzieci starsze córka "sama sie wychowała"
      bez płaczu krzyku stłuczen startych kolan i dziwnych pomysłów. A synek no cóz
      to jest osobny watek. Ma teraz 3.7 i mam nadzieje osiagnał apogeum swojego
      zachowania. Od małego nie przesypia cełej nocy budzi sie po kilkarazy tylko po
      to zebym przyszło da niego do łóżka i aby mógł do świtu ciągnac mnie za włosy,
      szczypac, kopac tak przez sen. Zawsze wszedzie było go pełno jak zaczał chodzic
      zaczeła sie prawdziwa draka. Pozbylismy sie z domu wiekszosc mebli wszystkie
      pomieszczenia były dobrze zamkniete zadnych stolików szafek, sprzetu grajacego
      czy telewizora. Duzy pokój zamienił sie w plac zabaw i myślelismy ze to
      wystarczy. Niestety pomysłowosc naszego dziecka była nieograniczona. Zaczał
      dłubac w ścianie, rysowac poniej i wiele innych rzeczy o których juz nie
      pamietam. Lekarz kazał zgłosic sie do psychologa. Nie poszlismy. Nie był i nie
      jest dzieckiem z nadpobudliwoscia. Sa bardzo rzadkie chwile kiedy zatrzyma sie
      przysiadzie i rysuje 2 godziny czy buduje z klocków. Ślicznie mówi jest bardzo
      sprawny fizycznie i wszystko go interesuje. NAuczylismy sie w domu nie zwracac
      na jego zachowanie i psoty uwagi oczywiscie kontrolujac wszystko. Wśród dzieci
      nie mogłam go spuscic z oczy poniewaz w przeciwnym wypadku ciagnał dzieci za
      włosy badz przewracał. Taki był nie udalo nam sie tego zmienic mimo usilnych
      staran. Postanowilismy jakos go czyms zainteresowac jak był starszy. Ale on
      musi kilka razy w tygodniu cos zmajstrowac inaczej tydzien jest zmarnowany.
      Jezeli ma w miare zajety dzien to zasypia szybko i mamy chwilke spokoju. CZekam
      az wyrosnie. W naszym przypadku to jest sprawa dziedziczna moj maz był
      identyczny do 7 roku życia i mój brat równiez to jest jedyne wytłumaczenie.
      Niestety im starszy tym jego zachowanie budzi coraz wiecej zastrzezen i
      niepokoju. Ale np w przedszkolu do którego chodzi drugi rok jest super
      grzeczny. Czesto siedze z nim jednak w domu poniewaz choruje czesto i musze
      przyznac ze to sa koszmarne dni. Do tego stopnia ze srednio co 3-4 tygodnie
      jade na weekend do mamy odpoczac, poniewaz nie mam siły na ciagłe tłumaczenie
      zwracanie uwagi i pilnowanie go zeby sobie nie wsadził klocka do oka czy np
      zeby psu nie dokuczał. CZasami zostawiam go na kilka dni u tesciowej wtedy sie
      wycisza i jest spokojniejszy. Moja mama niestety sie poddała i powiedziała ze
      kocha ale nie wytrzymuje dłuzej niz jeden dzien. Bylismy kilka razy w szpitalu
      gdzie w 2 przypadkach wypisano nas po kilku dniach i kazano dojazdzac na
      badania z uwagi na temperament pacjenta. Miał niecałe 2 jak schował sie w
      kuchennej szafce w szpitalu i czekał az go ktos znajdzie a innym razem
      pilnowany przez dwie osoby wymknał sie i wypchnał z innej sali na srodek
      korytarza inkubato na szczescie pusty. Wtedy lekarka kazała nam isc natychmiast
      do domu. I co ja miałam zrobic. Pozdrawiam i zycze duzo cierpliwosci...
      • budziocha Re: Sposób na łobuza:-))).....pomózcie 24.01.06, 13:49
        dzieki za pocieszenie,mam nadziej,ze to nie bawem minie tak jak piszesz, bo
        naprawde z domu zrobi "podojowisko"
        pozdrawiam
        J&P
    • monias13 Re: Sposób na łobuza:-))).....pomózcie 24.01.06, 15:14
      Witam serdecznie.
      Mam ten sam problem z moją 3 letnią córeczką. Cały dzień muszę mieć ją na oku,
      jak nie ja to mąż albo babcia, gdy tylko się odwrócę moja Wiki zaraz coś nabroi.
      Wchodzenie na meble ma opanowane do perfekcji,zwalanie kwiatków też, niedawno
      zwaliła wieżę z szafki, dostała klapsa, ale nic to nie pomogło. Zaraz wylała
      mleko na dywan. Też mam dość i doskonale cię rozumiem. Niestety na takie dzieci
      jak nasze nie ma żadnego złotego środka. Wiele razy opadały mi ręce, czasem
      jestem w szoku co potrafi zrobić moja Wiktoria. Klapsy nie pomagają, szkoda się
      nawet denerwować. Trzeba się uzbroic w cierpliwość.
      • emag1 Re: Sposób na łobuza:-))).....pomózcie 24.01.06, 16:30
        zawsze sobie myślałam ze jak będę miała dziecko, to chciałabym zeby było
        łobuzem.
        wyobrażałam sobie małe kolana powleczne gencjaną i brudną ale uśmiechniętą
        buzie.

        kiedy, z drugiej strony, wyobrazałam sobie małą melepetę, siedzącą w miejscu i
        kompletnie niczym nie zainteresowaną robiło mi się słabo.

        Nikt nie powiedział ze rodzicielstwo jest łatwe. To jedna wielka harówa.
        Nie ma innego wyjścia jak pozwalać na eksperymenty z otoczeniem, jednocześnie
        dbając o bezpieczeństwo malucha.

        Gratuluję fantastycznego dziecka.
        sobie też smile

        emag


    • mika_p Re: Sposób na łobuza:-))).....pomózcie 24.01.06, 18:26
      Zabezpiecz mieszkanie, naucz schodzić z mebli.
      Potem wejdx na stronę joemonster.org i wyszukaj cykl "Księga zabaw
      traumatycznych" - zobaczysz, ze to co teraz się dzieje, to nic w porównaniu z
      tym, do czego dzieci starsze od twojego o kilka zaledwie lat sa zdolne.
      Tak na szybko moge ci doradzić okrągłe klamki zamiast standardowych płaskich -
      jak mój syn nauczył sie jak sobie z nimi radzic to juz był na tyle duzy, ze
      rozumiał.
Pełna wersja