matylda1234
25.01.06, 14:52
Witam mam bardzo dobry kontakt ze swoja coreczka (1,9 m) jak niektorzy na nia
mowia "maly mamutek". jest jednak cos co mnie zaniepokoilo, ostatnio
przebywala u nas w domu (50 m2 dwa pokoje) 3 osobowa rodzina przez kilka dni.
Coreczka byla zadowolona bo lubi ich, caly czas sie bawili. I co mnie
przerazilo, przestala sie cieszyc jak wracalam z pracy (co prawda zawsze ja
odbieralam od babci a w domu juz razem z niecierpliwoscia czekalysmy na tete)
bardziej cieszylo ja przyjscie meza. co jakis czas przypomnialo jej sie ze
jestem to przyleciala z jakims buziakiem czy przytulic sie ale to naprawde
bylo nic w porownaniu z poprzednimi jej przyzwyczajeniami. Najgorsze jest to
ze zaczela mnie bic a ja po kilku upomnieniach i tlumaczeniach ze nie wolno
bic mamusi zaczelam na nia kzyczec i tak w kolka. Dzis rano nie chciala umyc
zabkow i moze bym juz to odpuscila gdyby nie wymierzony we mnie cios. ja
znowu sie na nia zdenerwowalam a po chwili sobie uswiadomilam ze chyba za
czesto zaczynam sie na nia denerwowac i wtedy juz obie plakalysmy. powiedzcie
mi co zle robie. wszyscy mi zawsze mowili ze jestem nadopiekuncza i moze to
glupie ale ze za bardzo ja kocham. ja oczywiscie tak nie mysle wszystko z
mojej strony jest bardzo naturalne. Boje sie ze znimi bylo jej lepiej