puszczają mi nerwy.....

26.01.06, 22:08
puszczają mi nerwy, moja dwuletnia dziewczynka w ciągu jednego dnia okazuje
ostatnio tyle złości,zawziętości,co do tej pory przez całe swoje słodkie
życie. jest jak OSA! ciągle jęczy, krzyczy płacze, robi na złość -tego nie da
się już słuchać!! nie pomagają, tłumaczenia, odwracanie uwagi, inne zabawy -
a jeżeli już to na krótko. wiem , że w pwenym momencie zaczyna sie ten etap
co wszystko jest na "nie"- do tej pory byłam pewna ze znajde sposób na
załagodzenie tego wszystkiego i przebrniemy przez to jakoś - ale dzisiaj
zwątpiłam....przecież nie bedę ciągle na nią krzyczała bo w końcu zacznie sie
bać albo nabawi jakiejś nerwicy czy ktoś zna jakiś złoty środek który
poskutkował?
    • marghe_72 Re: puszczają mi nerwy..... 26.01.06, 22:25
      "nie będę z Tobą rozmawiac dopóki krszyczysz"
      "Nie rozumiem co do mnie mówisz"

      A Twoje polecenia, nakazy , zakazy, prosby powinny byc przekazywane korko i
      treściwie


      a za przewinienia .. wyprowadzac do pokoju. Do upadłego
      i nie krzyczeć, bo jak sama widzisz nic to nie daje
      • mama.agatki Re: puszczają mi nerwy..... 26.01.06, 22:36
        "nie będę z Tobą rozmawiac dopóki krszyczysz"
        "Nie rozumiem co do mnie mówisz"

        Zmartwie Cie - w przypadku mojej trzylatki to nie pomaga. Po prostu taki ma
        charakter. Robi nam awantury prawie codziennie, zlosci sie bez wyraznej
        przyczyny, potrafi plakac nawet pol godziny i woli zostac ukarana, a nie zrobi
        tego, o co ja prosimy. Po wszystkim oczywiscie obiecuje, ze juz wiecej nie
        bedzie, ze jutro bedzie grzeczna, prosi, zeby jej uwierzyc, a nastepnego dnia
        wszystko od nowa. Mam jedynie nadzieje, ze kiedys ten twardy charakter pomoze
        jej w zyciu - to moja chyba jedyna pociecha smile
      • menacz Re: puszczają mi nerwy..... 26.01.06, 23:21
        zanim mała doprowadzi mnie do ostateczności i w końcu na nią krzyknę(a naprawde
        staram sie jak najrzadziej) grzecznie ją prosze i zawsze używam tego słowa
        np "proszę cie nie płacz już, bo nie rozumiem co do mnie mówisz, albo prosze
        cie nie otwieraj tej szafki i nie wyrzucaj z niej ubrań... itd smileniestety
        wyprowadzanie do drugiego pokoju już nie działa... w chwilach tej rozpaczy
        najlepsze są moje kolana i wrzask do ucha..., na chwilę zadziałało mocne
        przytulenie. staram sie gadać do niej konkretnie, nie wiem już co z tego
        wszystkiego będzie,poprostu dzisiaj już wysiadłam... a była taka grzeczna.....smile
    • eda-e Re: puszczają mi nerwy..... 26.01.06, 22:57
      Znam ten bol,mój 2,5 latek nie może usiedzieć na miejscu, nie reaguje na żadne
      zakazy ,krzyki,skutkuje tylko odsyłanie na 5 min.kary do jego pokoju.Mały jest
      bardzo cwany przejmuje moje zachowania i kiedy go proszę żeby mi np.coś podał
      odpowiada "jak zasłużysz",tu dopiero opadają ręce, moja własna broń użyta
      przeciwko mnie.Podobno o wszystko da się przetrwać,chociaż ja już przestaję w
      to wierzyć.Trzymaj się.
Pełna wersja