czy pomagacie swoim dzieciom w lekcjach?

09.02.06, 15:27
Czy nie uważacie, że szkola wiekszość nauki przerzuca na rodziców? Ja na
poziomie IV kl. dzień w dzień siedzę przy lekcjach. Rzadko się zdarza aby
temat był dokładnie wyjaśniony w szkole. Zazwyczaj dziecko niewiele rozumie i
trzeba zacząć tłumaczyc od początku. To komu powninni płacić pensję - mnie
czy nauczycielom. Gdyby nie ja, to byłaby masakra. A nie wydaje mi się żeby
dziecko było wyjątkowo głąbiaste. Jak jest u was?
    • krzys111 Re: czy pomagacie swoim dzieciom w lekcjach? 09.02.06, 23:25
      u mnie roznie, jak widze ze sobie nie radzi lub jak jest juz bardzo zmeczone (ze
      szkoly wracamy dopiero po 17) to pomagam ale glownie sprawdzam, jak jest czas to
      odsylam do ksiazki jak nie ma to sama tlumacze. W wieku dziesieciu zwykle jednak
      dziecko jeszcze nie umie sie uczyc z ksiazek. No i w brak sukcesow szybko
      zniecheca je do pracy.
      Fakt tez ze niektorzy nauczyciele sa beznadziejni a do tego dochodza jeszcze te
      beznadziejne programy z niektorych przedmiotow. Dzis np zobaczylam u dziecka
      (tez 4 klasa) w zeszycie do przyrody cos o powstawaniu kwasnych deszczy i o
      dziury ozonowej i cos jeszcze o metodach oczyszczania sciekow komunalnych. Chyba
      trudno o bardziej efektywna metode by zniechecic dzieciaka do tego przedmiotu.
    • wieczna-gosia Re: czy pomagacie swoim dzieciom w lekcjach? 10.02.06, 09:44
      Ja nie siedze w ogole. W 4 klasie tez juz nie siedzialam. Czasami cos tlumacze,
      ale bardziej chodzi o wieksze partie materialu, do klasowki, kiedy wychodza male
      problemy.
      • lidqa Re: czy pomagacie swoim dzieciom w lekcjach? 10.02.06, 10:11
        Czemu uwazasz ze to zostalo zle wyjasnione w szkole? Byc moze tak jest ale tez
        prawdopodobne jest to ze dziecko nie sluchalo prawda? ja zadając prace domową
        pisze np: " zadanie 5 str 139 z rysunkami i dzialaniami a nie sama odpowiedz" -
        dziecko tego nie przepisuje bo zaklada ze zapamieta, po czym przynosi mi sama
        odpowiedz i twierdzi ze nie mowilam nic o rysunkach...
        Czesto to samo jest z tekstem "pani nie mowila, pani nie tlumaczyla" a jestes
        pewien ze sluchales?

        A co do tematu to ja bym kontrolowala ale nie odrabiala z dzieckiem.
        • krzys111 Re: czy pomagacie swoim dzieciom w lekcjach? 10.02.06, 10:57
          czesto to idzie w razem nauczyciel niezrozumiale prowadzi lekcje, dziecko nie
          moze sie skoncetrowac, w domu nie wie co bylo zadane.
          Jezli dziecko nie slucha na lekcji to jakas przyczyna tego jest, moze to byc
          problem z kocentracja u dziecka (np ADD - i takie dziecko wymaga specjlnego
          podejscia nauczyciela) ale czesto jest to tez wina samego nauczyciela ktory
          nie potrafi tlumaczyc na poziomie percepcji 10 latka. Moze nauczyciel powinien
          sie czasami zastanowic dlaczego dziecko nie slucha (nie rozumie) a nie tylko
          poprzestawac na stwierdzeniu 'nie slucha'.
          • lidqa Re: czy pomagacie swoim dzieciom w lekcjach? 10.02.06, 11:43
            big_grin Pytanie: czemu ja nie uwazalam na niektorych lekcjach? Np w szkole sredniej?
            czy dlatego ze nauczyciel nie wyjasnial na moim poziomie percepcji? nie...
            czasem temat byl nudny, a czasem po prostu chcialam z kolezanką pogadac - i
            uwierz trudno zeby cos bylo dla mnie wtedy bardziej interesujące. Ja mam
            niektore lekcje ciekawe -z bryłami, dotykaniem itd, ale czasem trzeba po
            prostu wycwiczyc dodawanie ulamkow i nie ma co robic cyrkow- dziecko ma sie
            tego bardzo dobrze nauczyc. A to nie jest zbyt interesujące... Nie da sie
            zrobic kazdej lekcji super ciekawej i nie ma co zwalac na nauczyciela kazdego
            rozproszenia ucznia na lekcji. Zreszta bywa ze dzieci przeszkadzają sobie na
            wzajem a nauczyciel nie bardzo mozne cos z tym przeszkadzającym zrobic bo łamie
            jego prawa (nie wiem czy wiesz ale ostantio nawet stawianie do kąta jest
            lamaniem prawa dziecka) i potem ta reszta jest poszkodowana.
            • krzys111 Re: czy pomagacie swoim dzieciom w lekcjach? 10.02.06, 12:50
              nie mowimy o sytuacjach incydentalnych tylko gdy dziecko ma stale klopoty (czyli
              ma problem z koncentracja) lub gdy wiekszosc dzieci w klasie ma klopoty
              (nauczyciel nie umie przekazywac wiedzy).
        • iza_pedagogika2006 Re: czy pomagacie swoim dzieciom w lekcjach? 13.02.06, 16:02
          Cóż, przeważnie jest tak, że nauczyciel broni się przeciw takim oskarżeniom,
          ale co do kwesti nieuwagii dziecka, to poszukałabym problemów również u
          nauczyciela, bo skoro dziecko nie jest zainteresowane, nie uważaża na
          zajęciach, to najwyrażniej materiał nie jest "podawany" jak należy i go nudzi.
          Dobry nauczyciel, to nie tylko taki, który posiada wiedzę, ale taki ,który
          także potrafi nią zainteresować i przekazać.
        • fatalna_jendza Re: czy pomagacie swoim dzieciom w lekcjach? 13.02.06, 18:13
          Nieraz ucznoiwie nie słuchają, bo nauczyciele nie potrafią sobie z nimi
          poradzić. W podstawówce miałam taką jedną nauczycielkę - kolega z klasy robił
          niesamowite rzeczy - rzucał papierkami, pyskował (kiedy pani zwróciła się do
          niego po nazwisku, to on na to "Po nazwisku-to po pysku"), nie oamiętam, co
          jeszcze wyczyniał, ale pani na to tylko: Jeśli nie przestaniesz, zaraz pójdę po
          paną pedagog. I tak niegdy nie poszła. Na niektórych lekcjach my same z
          psiapsiółą oburzałyśmy się ("Niech ona pójdzie wreszcie po tego pedagoga").
          Jednak jeśli nauczyciel nie ma dostatecznego poczucia humoru albo nie potrafi
          odpyskować uczniowi tak, że tego po prostu "zatka", chociaż umiałby nie wiem jak
          dobrze tłumaczyć, dobrym nauczycielem nie będzie.
          • lidqa Re: czy pomagacie swoim dzieciom w lekcjach? 13.02.06, 19:00
            Nauczyciel nie moze odpyskowac big_grin nauczyciel powinien sobie poradzic z klasą i
            pedagogicznie i wogole na poziomie. Generalnie to latwo sie wymądrzac- a duzo
            trudniej stanąc przed klasą i nad nią zapanowac. Ja mialam ucznia ktory robil
            co chcial - naprawde. To byl pierwszy rok mojej pracy, swierzo po studiach,
            naladowana teorią, a on podchodzil do kolegi i bil go w glowe. I keidy
            podchodzilam do niego - uciekał mi po calej klasie. Przeciez nie bede go
            ganiac, bo go i tak nie zlapie. NIe mozna wyjsc z klasy w czasie lekcji i pojsc
            po dyrektora - bo nie mozna dzieci zostawic samych. Zresztą dyrektora i tak z
            regoly nie bylo bo musial jechac "do miasta". Wzywanie rodzicow i wychowawcy
            nic nie daje, wiec co robic...? teraz po kilku latach pracy mi sie to nie zdaza
            ale moze jeszcze na takiego trafie...
    • joakal Re: czy pomagacie swoim dzieciom w lekcjach? 10.02.06, 14:32
      czemu od razu zakładasz że to wina szkoły??
      pamiętam ze swojej podstawówki, że dzieciaki nigdy nie prosiły o wytłumaczenie -
      ja zawsze pytałam jak czegoś nie zrozumiałam, w ten sposób miałam mniej nauki w
      domu - reszta uważała że jestem kujonem, a sami byli ciągle niedouczeni i
      musieli zakuwać w domu
      naucz swoje dziecię korzystać z wiedzy nauczycieli, jeśli zawsze będziesz
      tłumaczyć to nigdy się nie nauczy myśleć samodzielnie (bo po co)
      • lidqa Re: czy pomagacie swoim dzieciom w lekcjach? 13.02.06, 17:01
        Pytanie czy inne dzieci tez tak mają? bo wina jest nauczyciela jesli 90 % klasy
        ma klopoty, ale nie uwaga jednego dziecka to juz sory... Poza tym wlasnie, ja
        jak wyjasniam (a matmy ucze) mowie ze mają sie bardzo skupic, bo wyjasniam a to
        nie latwe. POtem wyjasniam jeszcze raz, potem robimy z 5 przykladow, 10 razy
        pytam czy mają jakies pytania ... I nikt nic. Wszyscy rozumieją. To przepraszam
        w glowe im nie zajrze.
        • wenus2006 Re: czy pomagacie swoim dzieciom w lekcjach? 13.02.06, 20:00
          wiecie włos na głowie mi się jeży, gdy przeczytałam całą dyskusję.otóż lidqa to
          dopiero nauczyciel z taką ortografią!!!!no jak takie osoby uczą nasze dzieci to
          szkoda słów!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!co z tego, że od matematyki?
          • lidqa Re: czy pomagacie swoim dzieciom w lekcjach? 14.02.06, 08:29
            big_grin Wiedziałam ze to wyplynie big_grin. Czemu jak ktos nie ma juz argumentow to sie
            mojej ortografii czepia? ja pisze dokumenty na komputerze - word to poprawia, a
            na tablicy piszę malo, jak czegos nie umiem napisac to pytam dzieci. Uwierz - w
            normalnym swiecie nikt nie wie ze mam z tym klopoty, i normalnie mozna z tym
            życ. A problemy z ortografią nie swiadcza o inteligencji, ani o mojej wiedzy...
            A brak tychże tez nie swiadczy o inteligencji...

            A jak sie czepiasz to zaczynaj zdanie z duzej litery. I nie wiem czy to po
            polsku "od matematyki"...
    • muza999 Re: czy pomagacie swoim dzieciom w lekcjach? 13.02.06, 20:08
      Xxwieczna,
      nie! nie odrabiaj za swoja pocieche lekcji. To do nieczego nie prowadzi.
      Owszem trzeba sie interesowac, pytac, dawac wskazowki ale to tylko tyle.

      Jezeli jest zle i bez Twojej bardzo duzej pomocy dziecko przynosiloby same
      jedynki to moze warto zaczac od tego co ma w zeszycie:
      -czy ma temat i czy cos wiecej zapisane
      -czy wie gdzie ten temat jest omowiony w ksiazce ( musi ci sam poszukac, a nie
      ze ty tego szukasz)
      -czy jak przeczyta to potrafi ci to opowiedziec?
      -czy pamieta jak nauczyciel to omawial?, czy robil np. rysunki, czy stal czy
      siedzial, w co byl ubrany oczywiscie nauczyciel itd. staraj sie wydusic ze
      swojego dziecka opowiesc o tej lekcji a potem powoli co ten nauczyciel usilowal
      im wytlumaczyc
      moze sie okazac ze tylko kazal im cos tam przeczytac, nikt nie czytal bo to
      nudne .... no i jezeli kazda lekcja jest taka to trzeba cos z tym zrobic
      ale moze Twoje dziecie gralo wlasnie w kolko i krzyzyk przez cala lekcje i
      dlatego kompletnie nic nie rozumie, a moze problem jest szerszy , moze zagubilo
      sie dawno temu i nie moze sie odnalezc..... w kazdym bardz razie warto wiedziec
      na czym sie stoi, nie zakladac ze to szkola/system/nauczyciel sa beznadziejni bo
      niestety to my sie musimy dostosowac do tej instytucji a nie ona do nas , niestety.

      Pozdrawiam i nie odrabiaj za niego lekcji! Lepiej miec mierny ale wiedziec ze
      sie cos umie niz szesc dlatego ze mama ciagnie.
    • judytak Re: czy pomagacie swoim dzieciom w lekcjach? 14.02.06, 11:37
      a ja zauważyłam taką prawidłowość:
      nam, rodzicom, znającym materiał (matematykę, historię, cokolwiek) na poziemie
      przynajmniej matury plus doświadczenie życiowe ;o), wydaje się, że jest to
      wiedza właściwie "wrodzona", "każdy to wie", więc z całą pewnością uczą tego w
      podstawówce ;o)

      owszem mi się zdarza rozpaczać nad tym, "czego was uczą w tej szkole?!", i "jak
      to pani nie mówiła?!", ale zawsze wtedy wiem, że wynika to z tego, że nie ja
      układam programu w podstawówce ;o) więc jeśli mi nie pasuje, że dziecko czegoś
      nie wie, albo wie nie tak (czytaj: schematycznie, "regułkami", upraszczając,
      powierzchownie, jednostronnie itp. itd.) to owszem "zadziałam", ale wyłącznie
      po to, żeby dziecko wiedziało (wiedziało tak...)

      nic to nie ma wspólnego z wymaganiami szkolnymi
      wymaganiom szkolnym dziecko odpowiada zasadniczo bez mojej ingerencji ;o)

      co do konkretnego pytania konkretnego wątku: dobrze by było stopniowo "się
      wycofywać" z uczestnictwa w odrabianiu lekcji, zastąpić tłumaczenie zaleceniem
      sprawdzania w książce/zeszycie, sprawdzać, odpytać tylko na wyraźną prośbę, i
      zaczynać wierzyć w to, że "skoro pani tyle wam o tym powiedziała, to pewnie w
      czwartej klasie tyle wystarczy..." (generalnie jest to prawda, chociaż,
      oczywiście, bywają wyjątki)

      pozdrawiam
      Judyta
Pełna wersja