Uczymy dzieci porządku

09.02.06, 18:13
Czego to ludzie nie wymyślą! Naukowa teoria organizacji sprzątania! I
pomyśleć, że w dawnych czasach sprzątaniem zajmowały się kobiety, które
często nie umiały nawet czytać i pisać. Jak one to robiły?
    • minerwamcg Re: Uczymy dzieci porządku 09.02.06, 19:01
      Małe dzieci też nie umieją czytać i pisać, więc doskonale mogą to robić smile
      Czytanie (bo pisanie już nie) jest potrzebne dopiero kiedy się używa
      detergentów - żeby wiedzieć co do czego i jak używać.
      A opisana w artykule "teoria organizacji sprzątania" nie jest naukowa, tylko
      pomysłowa, i bardzo dobrze.
    • misza1000 Uczymy DZIECKO porządku 09.02.06, 19:24
      Pomysly sa bardzo fajne. To, co mnie troche bawi to to, ze swiat opisany w
      artykule to swiat "z pierwszym lub jedynym" dzieckiem. Boze, przeciez jedno
      dziecko w domu samo jest zabawka. Taka troche inna, ale to zabawka dla
      rodzicow. Czyli ze to zaden problem (oczywiscie pod warunkiem, ze dziecko
      jest "generalnie" zdrowe) i jest tyle czasu, ze rodzice nie wiedza co z nim
      robic. Dwojka dzieci to taka troche bardziej rozbudowana zabawka, no powiedzmy
      duzy zestaw LEGO albo kolejka rozlozona na podlodze. Nie zlozysz ani nie
      rozlozysz tego w 15 minut wiec generalnie poczatki pewnych elementow planowania
      sa potrzebne. Rodzina zaczyna sie od trojki dzieci i dopiero wtedy jakies
      porady moga byc potrzebne czy tez oferowane. Jedno dziecko to taki jakis nowy
      DVD czy Play station...o czym tu deliberowac?
      • minerwamcg Re: Uczymy DZIECKO porządku 09.02.06, 23:44
        A masz już tę trójkę dzieci?
        • misza1000 Re: Uczymy DZIECKO porządku 10.02.06, 01:00
          minerwamcg napisała: A masz już tę trójkę dzieci?

          Ja juz tak dawno mialem "tylko" trojke dzieci, ze zupelnie zapomnialem jak to
          jest...Boze, wyprowadzic na spacer trojke malych dzieci w zimie to tylko jakies
          10-15 minut ubierania! Zniesc po schodach tylko 1 wozek, 1-2 sanki, 1 nartki i
          co tu robic z czasem? Przy piatce zaczynaja sie manewry, ale profesjonalizm
          ubierania/kapania/porzadkowania/jedzenia/wyprowadzania na spacer/itd. osiagamy
          dopiero przy szostce. Potem zaczyna sie przypadek Peter'a i uczciwie mowiac
          wkraczamy powoli w sfere niekompetencji...co oczywiscie nie zatrzymuje nas
          przed dalszym powiekszaniem rodziny wink
      • jayamez Re: Uczymy DZIECKO porządku 10.02.06, 13:08
        > Rodzina zaczyna sie od trojki dzieci

        No popatrz, a tam w swiecie zyje sobie tyle osob, ktore sadza, ze majac dwoje
        lub (och!) tylko jedno dziecko juz sa rodzina! Jak dobrze ze jestes tu zeby ich
        uswiadomic jak bardzo sie myla. Kurcze, powiem ci w sekrecie, ze sa nawet tacy
        ludzie, ktorzy (drżyjmy!) uwazaja, ze sa juz rodzina nawet nie posiadajac
        zadnych dzieci, ale np. bedac kochajacym sie malzenstwem. Tych to juz nalezaloby
        od razu wystrzelac, nie? Niech zgadne, uwazasz becikowe za genialny pomysl, co?
        W koncu ten tysiaczek razy 6... Szkoda ze (wnioskujac z twojego posta) to bylo
        juz jakis czas temu. Ech, a moze tak jeszcze z jedno sobie teraz strzelic, hmm?
        I pieniazki i _rodzina_ bedzie jeszcze bardziej _prawdziwa_!
        • misza1000 Re: Uczymy DZIECKO porządku 10.02.06, 23:13
          jayamez napisał: ">Rodzina zaczyna sie od trojki dzieci<
          No popatrz, a tam w swiecie zyje sobie tyle osob, ktore sadza, ze majac dwoje
          lub (och!) tylko jedno dziecko juz sa rodzina! Jak dobrze ze jestes tu zeby ich
          uswiadomic jak bardzo sie myla."

          Alez prosze bardzo,- cala przjemnosc po mojej stronie.

          "Kurcze, powiem ci w sekrecie, ze sa nawet tacy ludzie, ktorzy (drżyjmy!)
          uwazaja, ze sa juz rodzina nawet nie posiadajac zadnych dzieci, ale np. bedac
          kochajacym sie malzenstwem."

          Musisz byc humanistka. Po co gmatwac sytuacje nazywajac jedna sprawe dwoma
          imionami? "Malzenstwo" to wlasnie pani i pan zyjacy ze soba. "Malzenstwo"
          przepoczwarza sie w "rodzine" w momencie urodzenia sie/adopcji/pojawienia sie
          dziecka. (moze tez cioci, kuzynki albo dziadka, nie upieram sie kogo, byle byl
          to "ludz".)
          Ale znam tez takich, ktorzy "stali sie rodzina" po kupnie psa. Oczywiscie we
          wlasnym mniemaniu.

          "Tych to juz nalezaloby od razu wystrzelac, nie?"

          Alez skadze znowu, dobrze jest sie miec z kogo posmiac. Podobnie jak z
          opowiesci biednych, mlodych rodzicow w pracy, ktorzy po prostu "umieraja" z
          wysilku wstajac w nocy do pierworodnego/nej w lozeczku. Oj, joj, joj, ale zycie
          ich doswiadczylo...
          A pierwsze kichniecie to juz zapalenie pluc ani chybi i trzeba zaraz
          skonsultowac sie z czwartym kuzynem wujka Ziutka po dziadku Wlodziu co to jest
          sasiadem chirurga, ktory to chirurg specjalizowal sie kiedys w grze na
          saksofonie i przy tej okazji poznal pewnego pediatre, co to ludzie mowili, iz
          ma "dobre podejscie do dzieci".

          "Niech zgadne, uwazasz becikowe za genialny pomysl, co?"

          Nie, rozdawnictwo spoleczne to forma kradziezy. Podatki maja byc male i juz. A
          moje dzieci (przez kumoterstwo, a jak) bede SOBIE NAWZAJEM tak pomagac, ze
          lepszej sitwy swiat nie widzial. I nie o posadki urzednicze czy fryzjerskie
          beda sie staraly.

          "W koncu ten tysiaczek razy 6... Szkoda ze (wnioskujac z twojego posta) to bylo
          juz jakis czas temu."

          Niestey.

          "Ech, a moze tak jeszcze z jedno sobie teraz strzelic, hmm?"

          Z mila checia popelnie jakies drobne cudzolostwo, byle z wyrozumiala
          bialoglowa, bo z zona nie mam zamiaru sie rozstawac. No i prosze z
          poblazliwoscia podchodzic do mojej aktualnej formy, boc to juz nie te latka.
          Nie moge wiec obiecac Hemingway'owskich wrazen ze spadajacym niebem czy
          gwiazdami, ale samo zrobienie dziecka jest (chyba?) jeszcze mozliwe...

          "I pieniazki i _rodzina_ bedzie jeszcze bardziej _prawdziwa_!"

          A jak!



    • krzych.korab "Tato nie potrafi tak ladnie sprzątnąć" a czasami 10.02.06, 07:24
      "dziadek robił to lepiej" takie słowa mobilizują wiem to po sobie.
    • nike105 Re: Uczymy dzieci porządku 10.02.06, 10:19
      Proszę o radę jak nauczyć nastolatka sprzątania ?. Kiedy był takim maluchem
      o jakim mowa w artykule robił to bardzo chętnie no może nie bardzo, ale chętnie.
      • lucusia3 Re: Uczymy dzieci porządku 10.02.06, 12:02
        Czekam na podpowiedzi. Jestem tak samo w tragicznej sytuacji.
        Córka nastolatka przy każdym ubieraniu się wywala wszystko z szafy na podłogę,
        a syn najlepiej się czuje jak nie widac dywanu.
        • onapiszeonich Re: Uczymy dzieci porządku 10.02.06, 12:33
          Jesli nie mieszkasz z dziecmi w jednym pokoju, to chyba mozesz po prostu
          zamknac drzwi do ich sypialni. To naprostszy i najefektywniejszy sposob
          nauczenia ich samodzielnego dbania o wlasne sprawy.

          A jesli mieszkasz z nimi w pokoju, to za kazdym razem, kiedy slicznotka zostawi
          po sobie szafe na podlodze, wrzucaj wszystko do worka i zanos na balkon. I nie
          zlosc sie przy tym na nia, bo jesli dotad jej nie nauczylas zwazac na uczucia
          innych, to jest chyba troche twoja wina. Moja kolezanka tak nauczyla meza
          wrzucac brudne skarpetki do brudow, zamiast na podloge.
    • solariss Re: Uczymy dzieci porządku 10.02.06, 12:38
      ale głupi komentarz, bez ładu i składu
Inne wątki na temat:
Pełna wersja