Do rodziców uznających SPORADYCZNE klapsy.

17.02.06, 06:50
Jestem osobą spokojną i cierpliwą. Mąż też. Nie krzyczymy. Dzieciom poświęcamy
dużo czasu, szanujemy ich emocje. Choć klapsom na codzień jestem przeciwna,
rzeczonego klapsa dałam kilka razy i to z premedytacją, w sytuacjach, gdy
ryzyko nieposłuszeństwa i NICZYM NIEUZASADNIONEGO uporu mogłoby mieć skutki
dla zdrowia lub życia. Przykład: syn (2 l.) nie chciał przyjąć lekarstwa w
postaci syropu (słodkiego). "Negocjacje" trwały pół dnia. Po zaaplikowaniu w
końcu wściekł się w tej samej sekundzie i zachłysnął. Zsiniał, zwymiotował -
uff - ale i przestraszył się. To ostatnie potraktowałam jako wystarczającą
karę (sam zobaczył, jak źle może się skończyć jego wariactwo w takiej
sytuacji) i spokojnie przytuliłam, wytłumaczyłam raz kolejny. Ponieważ jego
stan wymagał przyjęcia leków w tej właśnie postaci, inaczej skończyłoby się
szpitalem (a pobyt tam z kolei był dla nas prawie niemożliwy), przy kolejnych
próbach i złości dziecka - dostał klapsa. O dziwo, humory przeszły a syropy do
dziś pije i w dodatku mu smakują (sic!).
Sytuacja która mnie wczoraj zirytowała to w sumie nie tyle zachowanie syna, co
pediatry. Ponieważ wszystkich nas dopadło przeziębienie, poszłam z dziećmi do
przychodni. Syn nie mógł zasnąć po południu (z reguły śpi 2-3h, inaczej jest
marudny) i w ogóle był "rozbity" z powodu braku snu właśnie, temperatury,
zatkanego nosa i bolącego gardła. W przychodni marudził przy badaniu i
popłakiwał. Na koniec za nic nie chciał usiaść na wadze. Sytuacja była jak
najbardziej do opanowania wink, co tez uczyniłam, poza tym rozumiałam ją, bo
początki choroby u dwuletniego człowieka bywają ciężkie dla wszystkich. I -
słowo daję - nie było bardzo źle przy samym badaniu. Co słyszę za radę od
(notabene) młodej lekarki? "Pani M., niech pani przyłoży jeden szybki na
dupę". O w życiu! Po pierwsze, sprawa była do opanowania (o czym pisałam),
została opanowana w 3 minuty. Po drugie, mimo tego że klapsy uznaję, nie
przylałabym przy kimś i bez uprzednich prób cierpliwego tłumaczenia dziecku co
i jak. Wydaje mi się, że byłoby to rodzajem upokorzenia.
Nie wiem - wyprostujcie mi.
Na koniec dodam, że zachowanie syna jest typowym zachowaniem dwulatka z
przewagą grzecznego wink. Zdecydowanie mogę powiedzieć, że słynny bunt dwulatka
przytrafia mu się nieczęsto i jest do ujarzmienia bez kalpsów.

pzdr
    • sylwiad3 Re: Do rodziców uznających SPORADYCZNE klapsy. 17.02.06, 20:39
      Moja córka skończy w czerwcu cztery latka.Jest grzeczną dziewczynką,ale bardzo
      upartą. Ta cecha bardzo nasiliła jej się właśnie w wieku dwóch lat. Gdy nie
      pomagały żadne tłumaczenia, a sytuacja którą można było opanować ,wyślizgiwała
      się spod kontroli, wymierzałam klapsa. Nie raz po tym miałam wyrzuty sumienia,
      pomimo tego że robiłam to żadko.Obserwując ją dziś uważam , że jej to nie
      zaszkodziło.Rozumiem pania,bo wiem jak te wyrzuty bolą.Pozdrawiam.
    • stypkaa Re: Do rodziców uznających SPORADYCZNE klapsy. 20.02.06, 15:21
      Rany! Lekarz coś takiego powiedział??
      Szok!
      Nic więcej nie jestem w stanie na razie napisać...
    • asientos Re: Do rodziców uznających SPORADYCZNE klapsy. 20.02.06, 21:29
      Ty wychowujesz, lekarz leczy - proste. Moje dziecko też czasem trzeba
      delikatnie przywrócić do pionu, na przykład gdy szczególnie kocha okno, czy
      kubeł na śmieci i histerycznie reaguje na "negocjacje"
      • verdana Re: Do rodziców uznających SPORADYCZNE klapsy. 20.02.06, 23:05
        Nie raz zdarzyło mi się dac klapsa - np. w sytuacjach, gdy dziecko wybiegło na
        ulicę, czy odmawiało wzięcia lekarstwa. Bez wyrzutów sumienia.
        Ale lekarka, która zaleca danie klapsa, to skandal. Nie wie przecież, jak
        jej "porada" zostanie wykorzystana. Jedni poprzestana na lekkim klapsie w
        gabinecie, inni uznaja, że wolno dla wymuszenie posłuszeństwa lać pasem ile
        wlezie, skoro lekarz pozwala.
        • agnesa27 Re: Do rodziców uznających SPORADYCZNE klapsy. 20.02.06, 23:13
          Nie rozumiem Was , lekarz jest dla was autorytetem w wychowaniu dzieci? Moze
          chyba miec swoje zdanie na te sytuacje... wy mozecie sie z ta reakcja nie
          zgodzic, po co te zbedne komentarze..
          • verdana Re: Do rodziców uznających SPORADYCZNE klapsy. 20.02.06, 23:44
            Nie może polecać matce lania dziecka w gabinecie! Wydał polecenie, ktore jest
            nie do przyjęcia.
            • babonetka Re: Do rodziców uznających SPORADYCZNE klapsy. 21.02.06, 00:05
              verdana napisała:

              > Nie może polecać matce lania dziecka w gabinecie! Wydał polecenie, ktore jest
              > nie do przyjęcia.

              Zgadzam się. Poza tym jest jeszcze druga sprawa. Samo pójście do lekarza dla
              dziecka jest wielkim stresem. Lekarz powinien próbować nawiązać jakiś kontakt z
              dzieckiem i pokazać, że jest jego przyjacielem, który chce dobrze. Wiadomo, musi
              przy tym przeprowadzić czasami mniej przyjemne dla dziecka zabiegi więc herosem
              jego nie zostanie ale na pewno dziecko będzie spokojniejsze.

              Taki tekst niweczy wszystko- dziecko odbiera sygnał, że to wróg, bo przecież
              każe mamie mnie bić, to ciekawe co sam mi zrobi...i na "spokojną" wizytę nie ma
              już najmniejszych szans.

              Warto pamiętać, że dziecko nawet jak z pozoru nie słucha, to słyszy i rejestruje
              wszystko co dzieje się wokół...i odpowiednio układa to w swojej małej główce.
          • judytak Re: Do rodziców uznających SPORADYCZNE klapsy. 21.02.06, 11:12
            agnesa27 napisała:

            > Nie rozumiem Was , lekarz jest dla was autorytetem w wychowaniu dzieci?

            dla mnie nie
            ale lekarz, przyjmujący pacjentów jest dla tych pacjentów z założenia
            autorytetem (dla wielu jest rzeczywiście, inni myślą bardziej samodzielnie...)
            i musi być świadom odpowiedzialności, jaki z tego wynika

            pozdrawiam
            Judyta

    • bogusia1231 Re: Do rodziców uznających SPORADYCZNE klapsy. 22.02.06, 16:35
      Jeszcze raz wracając do lekarza - jak możesz to zmień. My mamy wspaniała p.
      Pediatrę - dodatkowo pomiędzy nią a Bartkiem panuje wzajemna sympatia (kilka
      dzieci czekających na szczepienie a oni dają sobie cześć), ale kilka miesięcy
      temu jak bardzo często ją odwiedzaliśmy to Bartek wśród 3 rzeczy, które
      najbardziej lubi robić wymienił chodzenie do pani doktor. NIe wyobrażam sobie
      wizyt średnio co dwa tygodnie przy braku wzajemnej współpracy.... A jeszcze
      powiązać ją z obawą, że Pani doktor każe mi dać klapsa?
      • azoorek Re: Do rodziców u. 25.02.06, 16:10
        Jeszcze nie uderzylam malego, chociaz kilka razy swedziala mnie reka. Chociaz w
        sytuacjach zagrozenia (jak ta z ulica) to rozumiem. Mysle, ze kara stosowana
        sporadycznie jest tym bardziej skuteczna. Ale tez widzialam, takie sytuacje jak
        dwuletnie dziecko nie chcialo oddac zabawki (co dla mnie jest normalnym
        zachowanie) i dostalo za to klapsa.
Pełna wersja