tomsenior
21.02.06, 05:48
Ma 11 lat,ja jestem jej ojczymem od prawie 2lat i nie wiem jak z nia
postepowac,bo niewazne co powiem to prawie wszystko jest na "NIE",bardzo
czesto trace rownowage i krzycze na nia bo inaczej nie potrafie przebic sie
do jej serca i rozumu.Przez to dosyc czesto zdarzaja sie klotnie miedzy moja
zona(jej matka)a mna.Jedyna rzecz ktora dziala na corke to
przekupstwo,wlasciwie tylko wtedy docieraja do niej jakies moje slowa.Relacje
miedzy zona a corka sa bardziej dotarte,chociaz w wielu przypadkach ja
slyszac ich "klotnie"nie moge sie powstrzymac od uniesienia glosu na corke i
wtedy wychodzi na to ze ja jestem wszystkiemu winien.Wiem ze to nie jest
dobra droga do nawiazania blizszych wiezi z corka,ale nie wiem jak inaczej
kontrolowac swoje nerwy i jak inaczej postepowac zeby byc lepszym "ojcem"czy
opiekunem.Prosze o porade?