do wszystkich obecnych tu - <<pomóżcie>>

01.03.06, 17:13
powiedzcie mi czy nie znacie może jakiegoś dobrego psychologa
albo najlepiej jakiegoś zakładu dla dziewcząt (najlepiej
zamkniętego).koleżanka ma straszne problemy z 14letnią córką.nie może sama
dać sobie z nią rady (mąż jej nieżyje).dziewczyna pyskuje, wręcz się wydziera
na matkę nie reaguje na słowa, kary, prośby po prostu na nic, a ostatnio
zaczęła ją okradać i wynosić z domu różne przedmioty i sprzedawać.
pomóżcie może jest gdzieś w Polsce taki specjalny ośrodek dla takich dzieci.
strasznie mi jej szkoda bo jest dobrą matką
    • gb77 Re: do wszystkich obecnych tu - <<pomóżci 01.03.06, 20:24
      jesli odda ja do osrodka, straci corke na zawsze! ma dopeiro 14 lat, buntuje
      sie, poprostu, kara nie pomoze, moze powinna porozmawiac, wyjechac na weekend,
      znalezc miejsce tylko dla niej i dla corki, dac szanse! poznac kolezanki,
      kolegow. wybrac sie z nia do kina. na jakies zakupy wieksze. moze zbyt wiele
      zabrania? moze powinna bardziej zaufac corce.
      slyszalam o jednej metodzie, podobno bardzo dobra, ale tylko slyszalam, matka
      przestala odzywac sie do corki. mowila kiedy obiad,snaidanie, kolacja, nie
      pytala o szkole, nie pytala gdzie wychodzi, nie pytala o nic i sama nie mowila
      nic o sobie. zero kontaktu, az w koncu corka sama spytala o co chodzi i wtedy
      zaczela sie rozmowa. rozmowa a nie wyzalanie sie, jaka to ona jest niedobra
      corka. lecz nie wiem czy w kazdym przypadku pomoze.
      zycze powodzenia tej matce!
      i dodam, takie zachowanie nie rodzi sie bez powodu. dziewucha ma problemy,
      glebsze problemy. czuje sie gorsza? moze brakuje jej pewnosci siebie? jej mama
      powinna sie zastanowic.
      • sylka22 Re: do wszystkich obecnych tu - <<pomóżci 01.03.06, 20:37
        hmm
        brak zainteresowania ze strony matki dal 14 dziewczyny to raj na ziemi...
        w koncu stara przestaje truc, mogę robić co chę - hmm z psychologicznego punktu
        widzenia (mojego) chyba wieksza strata niz osrodek
        poza tym niestety wieksza pokusa na narkotyki a co za tym idzie większe szanse
        na stoczenie sie na dno

        tu trzeba pomagac puki nie jest za późno
        • rafera Re: do wszystkich obecnych tu - <<pomóżci 01.03.06, 21:30
          wiem, że w Krakowie jest taki ośrodek szkolno-wychowawczy w łagiewnikach u
          sióstr. Ale szczegółów nie znam. pozdrawiam
    • marghe_72 Re: do wszystkich obecnych tu - <<pomóżci 01.03.06, 21:32
      do ośrodka zamkniętego bo dziewczyna ma problemy?
      • psylwia Re: do wszystkich obecnych tu - <<pomóżci 01.03.06, 22:16
        do takiego ośrodka może skierować tylko sąd
        matka najpierw musi wnieść sprawę do sądu o demoralizację, pewnie najpierw
        dziewczyna dostanie nadzór kuratora
        jest dużo takich ośrodków z sądu sprawa trafia do centrum kierowania i oni
        szukają ośrodka , który byłby odpowiedni , np. jeśli chodzi o szkołę , czyli tu
        pewnie z gimnazjum
        z moich doświadczeń wynika , że w takim ośrodku to się nie "naprawi" tylko
        jescze bardziej zdemoralizuje
        jeśli wynosi rzeczy z domu to może ćpa?
        może najpierw matka niech poszuka pomocy u psychologa tylko znającego się na
        rzeczy np. w jakimś ośrodku terapii
        pozdrawiam
    • w_r_r_r000 Re: do wszystkich obecnych tu - <<pomóżci 02.03.06, 15:30
      matka dziewczyny nieraz z nią rozmawiała ale to nie pomaga.14latka według mnie
      ma problem sama ze sobą ale nie daje sobie pomóc w żaden sposób.obie doszłyśmy
      do wniosku, że najlepiej żeby właśnie znaleśc jakiś taki specjalny ośrodek bo
      psycholog nie dał rady.moje osobiste zdanie jest takie, że nastolatka zmieniła
      się już w wieku ośmi lat gdy jej ojciec się powiesiłsad
      ale co zrobić, jak jej pomóc????????????
      co mam jej doradzić???????????
      • psylwia Re: do wszystkich obecnych tu - <<pomóżci 02.03.06, 18:02
        słuchaj jek naprawd aby poszła do ośrodka to musi złożyć pismo do Sądu
        jeśli zmieniła się po tym jak ojciec się powiesił to znaczy , że było to dla
        niej traumatyczne przeżycie , z którym sobie nie poradziła
        może obwinia matkę za to co sie stalo i stąd jej stosunek do niej
        jak to psycholog sobie nie poradził?jaki psycholog , chodziła na terapię?
        napisz coś więcej, dla mnie dziewczyna ma problemy ze sobą i potzrebuje
        specjalistycznej opieki, ale nie w ośrodku zamkniętym ,
        napisz coś więcej na temat jej relacji z matką (czy pogorszyły siśmierci
        ojca?), rówieśnikami
        dodam tylko , że pracuję z młodzieżą tzw. trudną
        pozdrawiam i czekam na odpowiedź
    • w_r_r_r000 Re: do wszystkich obecnych tu - <<pomóżci 08.03.06, 13:15
      psylwia - napisałam na priva do Ciebie
    • judytak Re: do wszystkich obecnych tu - <<pomóżci 08.03.06, 13:19
      w_r_r_r000 napisała:

      > zaczęła ją okradać i wynosić z domu różne przedmioty i sprzedawać.

      pierwsze skojarzenie, do sprawdzenia: narkotyki?

      pozdrawiam
      Judyta
    • sylwia183 Re: do wszystkich obecnych tu - <<pomóżci 08.03.06, 15:12
      Znam podobny przypadek, chodziło o chłopca 12 letniego. Ciocia wychowywała sama
      i spełniała wszystkie zachcianki grzesia. W wieku 11 lat praktycznie nie miała
      wpływu na własne dziecko, wszystko zaczęło wywmykać się spod kontroli.
      Rodzina próbowała pomóc, mój tatko zabierał go razem z moim bratem na męskie
      wakacje i próbował przekazać inne wartości niż te podwórkowe, inne ciocie
      wynajdywały coraz to nowych terapeutów.
      Grzesiu okradał nie tylko własną mamę ale też innych członków rodziny.
      Wtedy ciocia zdecydowała się oddać chłopaka do zakonników, myślę, że to była
      najlepsza rzecz jaką mogła w życiu zrobić. Na poczatku nie było oczywiście tak
      różowo ale jego późniejsza metamorfoza jest wprost nie do opisania.

      Jednak ciężko jest cokolwiek radzić na poważnie, mając tak ubogie informacje,
      może w jej przypadku wystarczy podjąć próbę zmiany środowiska, nie wiem namówić
      na jakiś klub sporowy. Podstawową rzeczą jest również prześwietlenie
      środowiska, w którym dziewczyna się obraca.

      Jednocześnie ciężko określić czy przypadek mojego kuzyna w jakimś stopniu jest
      porównywalny do sytuacji twojej koleżanki.

      Jak już jedna z przedmówczyń wspomniała, maiłabym opory przed oddaniem
      dziewczyny do takiego typowego ośrodka dla trudnej młodzieży.
      Jedno jest pewne, coś należy zrobić, szkoda dziecka.
Pełna wersja