magdap78
01.03.06, 18:25
Mój 3-latek zajada chlebek,szynkę,paróweczki, owoce, płatki, ciasteczka. Ale
kiedy przychodzi pora obiadku zaczyna sie horror. Kawałek mielonego przeżuwa
20-30 minut, o ile w ogóle zdecyduje sie wziąć go do ust. To samo jest z rybą
czy kotlecikiem. Nie przełyka normalnie tylko gromadzi jedzenie w buzi.Jest w
stanie zjeść tylko parę kęsów i zaraz ma policzki powypychane jedzonkiem jak
chomik. Kawałki marchewki czy ziemniaka z zupki staja mu ościa w gardle, to
samo z makaronem. Jestem załamana, ale wiem, że to moja wina, bo wcześniej
karmiłam go gotowymi daniami ze słoiczków, które miały postać papek. I teraz
mam problem.Mały idzie niedługo do przedszkole, nie wyobrażam sobie co będzie
z jedzeniem. Czy ktoś ma podobne doświadczenia? Proszę, pomóżcie!!!