4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady

04.03.06, 00:04
jak wasze czterolatki zareagowały na rodzeństwo? u mnie najpierw było ok a
teraz czasem nie daję rady, mimo że pzry małej sprawuję prawie tylko funkcjee
pielęgnacyjne niestety pojawiła się zazdrość. Jej raczej krzywdy nie robi ale
lubi jej przekręcać główkę aby np na niego patrzyła, głaska niezbyt
delikatnie/traktuje ją jak zabawkę bez większej miłości.Bawi się nią kiedy
chce, a jak mu sie znudzi to ją porzuca. Nie wiem na ile ten jego dotyk jest
delikatny ona co prawda się śmieje jak ją trzącha, ale jak ktoś z boku patrzy
to aż wstrzymuje oddech ze strachu. Nie pomaga upominanie krzyczenie prośby.
Raz jest bardzo kochany i grzeczny a potem pełen buntu. Wiem że mu ciężko ale
dla mnie zrobił się niedobry, uparty, krnąbrny i zarozumiały. Nawet zaczął ze
mną spać/a spał już sam od roku/. Nie chę aby czuł sie odrzucony i śpię z nimi
obojga/mąż wyniósł się do drugiego pokoju.Do tego nie naje się sam, nie
ubierze a w przedszkolu świetnie sobie z tym radzi. Mm zmuszać? Bł przemyślany
klaps w tyłek, ale nie zadziałał, więc nie warto uważam. Teraz jesteśmy na
etapie wychowania przez karę za złe zachowanie. A przeważnie takie jest jak
ktoś przyjdzie /popisuje się, tata po mieszkaniu i się drze , śpiewa strasznie
głośno, tuli zuzią tak że nie mogę na to patrzeć, skutecznie utrudnia nam
rozmowę i wkółko chce coś powiedzieć. Słuchamy go oczywiście ale on gadał by
bez kończ.Jest straszną gadułą!!!A nie mówił do 3 lat prawie wcale. Nie mogłam
sie doczekać to teraz mam za swoje. sama nie wiem jak to nieposłuszeństwo
tępić. Czytam tysiące mądrych książek, ale czsem już niewyrabiam i piję
melisę/nic innego nie mogę bo karmię piersią/ Przepraszam za długi post ale
nazbierało mi się przez te 4 miesiące. Dodam, że zawsze był żywym i pełnym
enerii chłopcem i nie obce są mu ekscentrycne zachowania typu leżenie na
betońie bo coś mu się nie podoba i wyje. kto opowie mi o swoich przejściach?
    • benitaa2 Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 04.03.06, 08:33
      Twój 4 latek zdał sobie sprawę,że juz nie ma mamy tylko dla siebie-cwany jest.
      Ja drugiego synka ur. jak starszy miał 3 lata. Wszyscy mi mówili,że będzie
      zazdrosny i nie ma na to rady.Więc postanowiłam działac.był prezent od
      starszego synka dla niemowlaczka i odwrotnie,opowieści,że jak dzidziuś urosnie
      to będą sie razem bawić. A co do gości,piszesz,ze wtedy jest ciężko-ja
      porosiłam wszystkich,żeby najpierw witali się ze starszym zapytali sie co u
      niego słychac,a dopiero szli do dzidzi. Gdy coś chciał odemnie ,a ja byłam
      zajęta małym prosiłam go żeby mi pomugł bo bez niego sobie nie poradzę i
      podawał pieluszkę,kocyk,itd. a jeśli chodzi o te "delikatne" jego zabawy z
      siostrą to moze pokaż mu jego zdjecia jak byl malutki i opowiedz jaki to był
      kruchy i delikatny....i trzymaj się.Pozdrawiam i życzę wytrwałości.
    • marki0 Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 04.03.06, 09:11
      droga koleżanko, ja już to wszystko przerobiłam. Goście jak przychodzili niby
      zobaczyć małą nigdy do niej najpierw nie biegli a rozmawiali wpierw z
      cCzarusiem, prezenty były dla obojga i to najpierw dostawał je Cezary a potem
      dopiero Zuzannka.Tak żle to zrobiło się ostatnio, bo jak była maleńka to nawet
      sam mi kazał najpierw zająść się nią, tzn nakarmić ją jak płakała, a on
      grzecznie mówił że poczeka/do była jego dobra wola/, zaglądał czy śpi itp. Ja
      staram się nie lecieć na każde jej zawołanie /zreszta ona jest bardzo kochana
      pogodna i spokojna na szczęście zresztą/ aby nie dokładać powodów do zazdrości,
      ale też staram sie w tym wszystkim zachować umiar aby nie przedobrzyć w żadną ze
      stron. On też mi pomaga i robi to nawet dość chętnie, ale np jak ją dotyka nie
      zdaje sobie sprawy że ją np przygniata łokcięm więc gdy zwracam uwagę to tak
      jakby się w nim coś buntowało i dopiero przestaje jak ja się w końcu zamknę.
      Wiesz wszystko na opak zauważyłam. W końcu wzięłam sie na sposób i mówiłam tkst
      typu: ale wiesz, mocno kręć jej główką, wiesz taż żeby ja bolało. Wtedy on
      stawał jak wryty i jego dotyk robił się nagle dużo delikatniejszy.Wiesz wszystko
      na odwrót niż ja chcę. Wiesz ja miałam trudną ciąże bo miałam cholestaze i
      musiałam sie oszczędzać ale nie było dnia abyśmy się nie bawili i nie
      spacerowali/jest bardzo żywy i siedzenie w domu to wręcz dla niego kara/ a potem
      ostatni miesiac spędziłam w szpitalu i chociaz na ten okres wprowadziła się do
      nas teściowa/opiekowała się nim całe dwa lata jak ja pracowałam i jest dla niego
      najkochańsza, nawet ostatnio stwierdził, że bardziej niż mama, co mnie
      zabolałoa, no ale to przecież dziecko/ więc może to za dużo jak na tekiego
      malucha. Choć mąż mówił że był bardzo dzielny. Odwiedzał mnie w szpitalu i umiał
      wychodić bez płaczu, raz mu sie tylko zdarzyło. Sądzę że to minie jak ona
      podrośnie. Ale zdziwiło mnie że jak przyjechała koleżanka z rocznym dzieckiem to
      też tą małatak strasznie tulił jak żuzkę.
      • sion2 Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 04.03.06, 11:15
        Ja się wypowiem tylko w kwestii "targania siostry" smile.
        No więc jako przedszkolanka nasłuchałam się od rodziców co też starszaki
        potrafią robić z niemowlętami.
        Generalnie jeśli dziecko wprost nie bije, nie kopie czy rzuca się agreswynie w
        emocjach na rodzieństwo, nie "majstruje" przy młodszym z jakimś narzędziem czy
        zabawką w ręku - wszystko jest ok.

        Bo takie małe dziecko d0 5 lat mniej więcej, ono nie zdaje sobie sprawy i nie
        rozróznia dotyku łagodnego od nieprzyjemnego. On najprawdopodibniej nie robi źle
        siostrze specjalnie, czego dowodem jest jej zadowolenie. Jedna matka opowiadała
        mi że jej 3 letnie córeczka w taki sposób bawi się młodszą siostrą -
        niemowlakiem, że np. ciągnie ją za jedną rękę po podłodze w pokoju coś tam
        mrucząc pod nosem. Młodsza jest wniebozwięta przy tym! Matka mówiła że wiele
        razy chciała rzucac się na ratunek małej ale wstrzymyuwała się dopóki samo
        niemowlę nie protestuje.

        Zazdrosny starszy brat powienien zawsze bawić sie z siostrą pod okiem kogoś
        starszego - bezwzględnie. Ale nie należy ingerowac w jego poszturchiwania
        rodzeństwa dopóki nie widac zeby małej sprawiało to ból. Inaczej wasz 4 latek
        poczuje się jeszcze bardziej zagrożony, ze nawet dotykać siosty mu nie wolno.

        Poza tym zyczę odwagi, to taki trudny okres, wytrzymaj, z tych szturchanców moze
        być wielka miłość braterska potem smile.
      • dusia_mamusia Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 19.04.06, 19:56
        marki0 napisała:


        > Wiesz wszystko na opak zauważyłam. W końcu wzięłam sie na sposób i mówiłam
        tkst
        > typu: ale wiesz, mocno kręć jej główką, wiesz taż żeby ja bolało. Wtedy on
        > stawał jak wryty i jego dotyk robił się nagle dużo delikatniejszy.Wiesz
        wszystk
        > o
        > na odwrót niż ja chcę.

        To nie jest dobra metoda. Mały zacznie robić wszystko na opak kiedy zobaczy, że
        właśnie o to Ci chodzi. Ni e będziesz mogła od niego nic wyegzekwować normalnie
        prosząc.
        • marki0 Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 19.04.06, 22:53
          Wiesz to było chwilowe i na szczęśie juz minęło. Zdaje sobie sprawę że takie
          moje podejście do tematu na dłuższą metę mogło by żle wpłynąć na niego i na cała
          sytuację, ale niestety w chwilach desperacji musiałam spróbować wszystkiego co
          by chociaz na chwile zadziałało i aby choć na chwilę opamietał się z tym
          trzachaniem. Nie ma on 2 latek że nie rozumie co do niego mówię. To był przejaw
          zazdrości pieciolatka.Ale juz mamy sytuację opanowaną na szczęście.Pozdrawiam.
    • lolinka2 Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 04.03.06, 12:10
      Mnie to czeka dopiero. Narazie (w okresie prenatalnym) jest wielka miłość
      siostrzana, słuchanie brzuszka, całowanie Kropeczki przez brzuszek, wyzbywanie
      zabawek i starych ubranek na rzecz dzidzi bez problemu. Pewnie będzie trochę
      nieróżowych chwil, ale to dopiero od czerwca, a póki co... dobrze wiedzieć że
      nie ja jedna będę tak miała wink)
    • marki0 Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 04.03.06, 13:06
      dzięki że się Was tyle odezwało. Właśnie apropo tego dotyku to też już nie wiem
      na ile pozwolić a na ile nie. Im jest starsza tym wiem że est sztywniejsza i ten
      dotyk jest mniej grożny, a z drugiej strony nie chce aby nastapiło to co mówisz
      a mianowicie, że nie wolno dotykać mu siostry. Ale np jest teraz na etapie walk
      i lubi z niej sobie robić smoka którego należy pokonać. Tzn wymachuje jej czymś
      przed nosem. No i co , na ile pozwolić. Jak jestem w pokoju to pilnuję i
      niestety co chwila muszę upominać bo Czaro jest tak roztrzepany, że się zawsze
      zagalopuje. Ale jak wychodzę z pokoju i nie mam ich na oku to sie boję i co
      chwila zaglądam do pokoju.. A do tego jak jest chory/a przytrafia sie to nam bo
      jest przedszkolakiem/ i proszę aby wówczas jej nie całował, to efekt jest
      zupełnie odwrotny. Wówczas to sie już tak kochają że koniec świata. Efekt,
      chorzy oboje.Mam nadzieję że niebawem się to zmieni, bo to jest kolejna faza.
      Było dobrze, potem bardzo żle a teraz jakby nieco lepiej. Ale ja wprowadziłam
      trochę zasad z książek i wprowadziłam kary za nieodpowiednie zachowanie/np dzień
      beż bajek czy słodyczy.trochę skutkuje, choć na krótko, ale to dopiero
      początek/bo jak proszę o coś po raz setny a on jakby zupełnie tego nie słyszał
      to nie mam innego wyjścia. A tak wogóle to jest bardzo kochany, ale niesamowicie
      żywy i przez to strasznie uciążliwy. Przez tą swoja żywiołowość jest już poszyty
      jak Rambo. Wiecznie sobie coś rozetnie, jak nie w domu to na placu zabaw.Nie ma
      roku bez pobytu w szpitalu, mimo że ja miałam bardzo zabezpieczone mieszkanie,
      ale zawsze znalazło sie coś o co się wyrżnął! odbiegłam od tematu. dzięki za
      Wasze odpowiedzi.Miło tak poplotkować.
      • monika_d_edziecko Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 04.03.06, 22:28
        U mnie jest podobna roznica wieku.
        Ciezko cos doradzac ale napewno bym starala sie unikac kar, bo zgodnie z madrymi
        ksiazkami, ktorych tez sie naczytalam, kara tylko wywoluje zlosc i to przeciw
        rodzenstwu. Ty mu zabraniasz ale on wie ze to przez siostre i na niej sie odgrywa.
        Polecam ksiazke "Rodzenstwo bez rywalizacji"

        Co do dotyku to niestety jest podobnie, Ola kocha siostre i ciagle ja przytula i
        caluje przyduszajac. Aska krzyczy i sie zlosci i nie raz interweniuje, choc u
        nas ogolnie zazdrosci nie ma. A teraz juz prawie 10-cio miesieczna, raczkujaca
        Asia jest wspanialym kompanem do zabawy.

        Co do chorob, to Ola niestety tez duzo choruje i prosze ja wtedy aby nie
        calowala Asi, tlumaczac ze beda obie chore i bedzie mi ciezko sie nimi zajmowac
        a poza tym jak Asia sie rozchoruje to moga ja wziac do szpitala itd. Oczywiscie
        jak Asia jest chora to tez prosze aby Ola jej nie calowala bo sie zarazi i ze
        bardzo sie martwie ze moglaby byc chora.

        Czesto podkreslam w roznych sytuacjach ze np. u nas w domu si ena nikogo nie
        krzyczy, nie bije itd i ze martwie sie o nie obie i nie pozwole aby robily sobie
        krzywde.
        Co prawda Ola uwielbia ryczec jak lew ale Asia juz sie przyzwyczaila i jej to
        specjalnie nie przeszkadza a wrecz ja to bawi.
    • ania788 Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 05.03.06, 12:09
      Witaj w klubie. Już myslałam, że tylko ja tak mam. Moja czterolatka od zawsze
      była dzieckiem z własnym zdaniem i lubi postawic na swoim ale teraz...to
      wszystko przechodzi wszelkie granice, przede wszystkim mojej wytrzymałości
      psychicznej. Ja tez juz płaczę bo nie mam siły. Urodziłam 2 tygodnie temu. Od
      tego czasu starsza córka to mały diabeł wcielony. Wszystko Ok dpoóki jest po
      jej mysli. Jak jej coś każemy zrobić lub czegos zabraniamy wpada w szał! Tak
      szał! Nic do niej nie dociera, nie mozna jej utrzymać tak sie wyrywa, ryczy
      przy tym niemiłosiernie i krzyczy jakby ją ktoś ze skóry obdzierał. Juz nie
      wyrabiam psychicznie. Zwariuje albo ja albo ona. Hormony też mi jeszcze nie
      doszły do sibie może dlatego nie radzę sobie z emocjami. jutro chyba wybiorę
      się do poradni psychologicznej moż e tam mi ktos coś mądrego poradzi. Dodam, że
      mała jest przez nas bardzo kochana i ma to okazywane, jest tulona , całowana,
      poświęcamy jej duzo czasu bo maleństwo jest nad wyraz spokojne, mówimy jej jak
      barzdo ją kochamy jak jest dla nas ważna i nic to nie skótkuje...
      • ida771 ania788 jestem w identycznej sytuacji: 30.03.06, 12:37
        starsza 1.5 roku, młodsza 3 tygodnie. daj znac co ci doradzili.
    • dz12 Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 05.03.06, 12:49
      przeczytalismy z mezem wszystkie posty i ...ulzylo nam!podpisujemy sie pod
      wszystkimi.My obdarowalismy 3latka rodzenstwem i teraz mamy malego diabelka w
      domu.Krzyki,placz,popisy przy znajomych i nieznajomych to normalka-malutki bral
      zastrzyki,przyszla pielegniarka a starszy wiesza mi sie na nodze zebym
      natychmiast szla sie z nim bawic,ja ze nie a on w ryk.Co do sciskania to robi to
      czesto ale sciskany wydaje sie byc baaardzo zadowolony(pol roku ma),nam tez sie
      wydaje ze za mocno ale sadze ze nie chce mu zrobic krzywdy,nie ma wyczucia po
      prostu.Czasem wydaje mi sie ze potraktowalam go zbyt ulgowo po przyjsciu ze
      szpitala i teraz mam za swoje,wchodzi nam wszystkim na glowe.Ogolnie czasem jest
      nerwowo ale mam nadzieje ze sie zmieni na lepsze i chlopaki kiedys bede sie
      swietnie bawic ze soba a zazdrosnik wyrosnie na starszego,opiekunczego brata.
    • marki0 Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 05.03.06, 22:31
      Dziewczyny, coraz bardziej widzę że nie jestem sama i może to egoistyczne ale mi
      troche ulżyło. A apropo tego, co przeczytałam w jednym poście jak dzieci
      zwracaja na siebie uwagę przy gościach, to moje dziecko np jak żuzanka była
      podziębiona i wezwaliśmy lekarza na wizytę domową, mój synek nie mogąc zwrócić
      na siebie uwagi /no bo niestety potrzebowaliśmy chwili aby zbadać dziecko a ja
      musiałam się dowiedzieć o jego stan lekarza związał mojemu mężowi nogi paskiem
      od szlafroka tak że nie mógł sie ruszyć i np mi robi dokładnie to samo jak np
      ktoś przyjedzie a on tak ostentacyjnie i mało delikatnie tuli siostrę i ja biorę
      jaa wysoko na ręce aby móc chwile pogadać to on wówczas zajmuje się moimi
      nogami. Dziś jednak to my pojechaliśmy do znajomych i było lepiej niż jak oni
      przyjeżdzają do nas. Nie martretował jej tak oscentacyjnie, a ponieważ u kogoś
      są inne zabawki niż w domu mogliśmy zamienić kilka słów. Powiem jedno. Witajcie
      w klubie. Ciekawe kto jeszcze do nas dołączy??? Wspłóczuję Ci skoro dopiero
      urodziłaś i już masz taki problem /2 tyg temu/ bo u mnie czaro na poczatku był
      grzeczny, a rozchulał się tak jak ona miała ok miesiąca. ja też mu Często mówie
      jak bardzo go kocham, jaki jest dla mnie ważny a on np odpowiada mi na to
      HAU/szczeka jak pies /. Mam wrażenie że nie chce tego słucać i nie wiem
      dlaczego?? Nigdy go nie odtrącam, nawet jak karmię Zuzkę to staram się go
      przytulić czy karmić jednocześnie/bo on np w tym momencie musi zjeść deserek i
      jest o to awantura, a sam nagle niczego nie potrafi/ Ale mam nadzieję że
      niebawem bedzie lepiej!
      • basillis Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 06.03.06, 12:04
        Okazuj mu duuużo miłości. Możesz też od czasu do czasu podkreślić, że to
        wspaniale, że jest już taki duży i Ci pomaga, wszystko rozumie i można z nim
        porozmawiać.
        Przez najbliższe minimum półtora roku wszyscy naokoło będą zachwycali się każdą
        minką, sylabą czy gestem młodszej pociechy, a starszy naprawdę musi się ostro
        namęczyć, żeby ktoś go zauważył; a żeby jeszcze zauważył pozytywnie i z taką
        radością i rozczuleniem jak to młodsze...
        • ando-69 Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 06.03.06, 15:09
          Mój synek urodził się jak starszy miał wlasnie 4 latka. Zazdrość pokazała się
          dopiero gdy maluch miał 1,5 roku. Powiedziałam mu, że mogę go traktować jak
          malucha, tzn: będzie chodził wcześnie spać, do dzieci sąsiadów będzie chodził
          tylko z mamą na godzinkę (potrafią bawić się cały dzień), na śniadania będzie
          kaszka której nie znosi itd. Uzmysłowiłam mu,że to właśnie on ma przywileje, a
          nie ten brzdąc.
    • marbella Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 06.03.06, 15:19
      To ja tylko dodam jedno - postaraj się wygospodarować w ciągu dnia czas tylko
      dla starszego, choćby pół godziny - idźcie razem na spacer, poczytajcie
      książeczkę, pobawcie się. Pół godzinki "wyłączności na mamę" może zdziałać
      cuda...
    • hanutek Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 06.03.06, 18:45
      Marki mam prośbę napisz do mnie jak będziesz miała czas mój numer gg 4559063
      Mam dokładnei ten sam problem z córka . Mała ma 4,5 roczku a synek 1,5
      miesiąca....jak czytam twój post to dokładnei widzę moją córkę ...i sad przykro
      mi to mówić nie poznaje jejsad Moze powymieniamy sie doświadczeniami?????
      Niestety nie moge wchodzić tutaj na forum bo za bardzo nie mam na to czasusad
      Zresztą chyba sama rozumiesz..........czekam na odzew mam nadzieje że jakos
      razem damy radę........
    • jola_ep Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 07.03.06, 08:46
      Mam dzieci o dość podobnej różnicy wieku. Z moich doświadczeń wynika, że zazdrości nie da się uniknąć. Jest to zupełnie naturalne uczucie. Myślę, że warto się z tym pogodzić i dać dziecku prawo na jej odczuwanie. Dziecko ma prawo być zazdrosne. Przekonałam się też, że ta zazdrość pojawia się też później - nawet gdy nasze starsze ma prawie 9 lat i wydaje się zbyt duże na dziecinne zwracanie na siebie uwagi wink
      Najważniejsze jest jednak to, że nasze dzieciaki tak naprawdę się lubią i trzymają wspólny front.

      U nas troszkę pomagało:
      - To że każde moje dziecko kocham _najbardziej_ : synka najbardziej ze wszystkich chłopaków na świecie, a córkę najbardziej ze wszystkich dziewczyn itp. Każde dziecko jest dla mnie najważniejsze, najcenniejsze, najkochańsze i wyjątkowe smile Nie można kochać dzieci "po równo" i myślę, że one to bardzo dobrze rozumieją.
      - Pokreślaliśmy, że to starsze ma pewne przywijleje. To była jedna z rad, której udzieliła mi mama - to nie straszy ma ustąpić, tylko odwrotnie. Unikałam argumentu - jesteś starszy/mądrzejszy - więc ustąp.
      - W dodatku starsze więcej umie i potrafi, a maleństwo go podziwia smile Więc jak tylko młodszy nauczył się skupiać wzrok na brykającej siostrze mówiliśmy - patrz - podziwia, jak pięknie umiesz skakać smile - trochę naciągane, ale z drugiej strony synek naprawdę lubił patrzeć na wygłupy siostry
      - Wskazywałam na "niecne" objawy braterskiej współpracy - jak siadałam do karmienia synka, to mówiłam do jego siostry - patrz, znowu zwabił mnie na sofę i zamiast zająć się domem, muszę dziećmi. To był czas także dla córki - małego karmiłam, a ją przytulałam, rozmiawliśmy sobie, czytałam itp.

      Więcej nie pamiętam smile Warto jednak pamiętać, że z zazdrością będziemy się borykać i później. Czasem jak mnie zgniewają, to grożę, że będę ich traktować równo i kupować to samo wink

      4 - 4,5 lata to trudny wiek - niezależnie od posiadanego rodzeństwa - okres buntu, a jednocześnie dziecko jakby się uwstecznia w rozwoju. Pragnie, aby traktować go jak maleństwo. Jeśli chce, to czemu nie?
      Z czasem będzie lepiej (a potem gorzej, potem lepiej itd.)
      Zwracanie na siebie uwagi to też stara zagrywka. Wiadomo - rodzice się denerwują, ale poświęcają mi swoją uwagę i o to chodzi...

      Jednym słowem nic tylko walczyć z codziennymi przeciwnościami losu z nadzieją na krótkie wytchnienie w niedalekiej przyszłości smile

      >Do tego nie naje się sam, nie
      > ubierze a w przedszkolu świetnie sobie z tym radzi. Mm zmuszać?

      Myślę, że nie warto zmuszać. Ja dzieciakom w miarę możliwości pomagałam przy ubieraniu. A jeśli chodzi o karmienie, to okazało się, że zupełnie nie umiem karmić wink W dodatku wyrodna mama zawsze najpierw najadała się sama, a potem zabierała się za karmienie dzieci wink (z wyjątkiem karmienia piersią, bo to da się pogodzić z jednoczesnym jedzeniem obiadu).

      Pozdrawiam
      Jola
      • oleniek Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 07.03.06, 19:39
        U mnie różnica "nieco" mniejsza, ale napiszę co nieco o "niedelikatności"
        Z racji niewielkiej (1,5 roku) różnicy starszy synek absolutnie nie zwracał
        uwagi na to czy jest czy nie jest delikatny. A my wiedząc, że nie robi tego
        specjalnie, nie krzyczeliśmy, ba nawet nie zwracaliśmy słownej uwagi, tylko np
        zdejmowaliśmy z braciszka (chciał się na nim położyć) i mówiliśmy, że na to
        jest za mały ale za rok się na nim położy i razem się będą bawić.
        Do tej pory serce mi zamiera, jak widzę jak starszy klepie (wcale nie
        symbolicznie) młodszego, a ten się śmieje. Albo starszy podgryza młodszemu
        rękę, a ten jakby tego nie zauważał ( a ślady są !). A na to, że starszy
        przewróci młodszego, bo ten jest akurat na drodze jego biegu przestałam zwracać
        uwagę - no i młodszy teraz jak widzi starszego biegnącego to schodzi z drogi smile

        Więc podpisuję się pod radą, żeby nie zwracać uwagi na poszturchiwania i inne
        tego typu "niedelikatności" dopóki młodsze nie płacze. (no chyba że się dusi i
        nie może zapłakać smile)))))

        Myślę , że przy czteroltaku jest jeden problem - rodzice przywykli już do
        pewnej samodzielności, do względnej cierpliwości ze strony czterolatka i mają
        względem niego większe wymagania niż np względem 18 miesięczniaka. A 4-latek to
        przecież też małe dziecko. O ile przy 18 miesięczniaku nikt nie ma co do tego
        wątpliwości to przy czterolatku oczekujemy od dziecka czegoś więcej. Tak więc
        djamy i czterolatkowi cofnąć się trochę w rozwoju. Załóżmy pieluchę jak chce,
        potraktujmy go trochę jak niemowlaka - ja też bym czasem chciała poczuć się
        małym dzieckiem
        Pozdrawiam
    • marki0 Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 07.03.06, 22:44
      hanutek, nie mam gadu gadu, u mnie coś ono na razie nie dziła, ale mam za to
      tlen marekizydorczyk@tlen.pl
      A co do poświęcania czasu to żadko jest tak że poświęcam mu pół godzinki,
      przeważnie jest dłużej/choć niekoniecznie w jednym ciagu/ Układamy razem puzle,
      robimy kolejny numer naucz mnie mamo, malujemy, wychodzę z nim do sali zabaw, do
      jaskini solnej/abyśmy byli tylko razem tak jak dawniej/. Ale niestety jest jak
      jest. Wszystko zniosę, te jego ekscentryczne zachowania/przeważnie jak ktoś do
      nas przyjdzie, bo w gościach zachowuje się ładnie/. Ale nie mogę patrzeć jak
      trzącha niby to w zabawie małą, jak jej karze patrzeć w inną stronę niż ona
      chce, jak kładzie się na niej nie zwracając uwagi że waży 20kg, jak ja tak
      całuję że po tych uściskach ma tak skwaszoną minkę jakby zjadła połówkę cytryny
      itp. Może faktycznie od niego z uwagi na wiek trochę więcej wymagam niż gdyby
      był mniejszy, bo wydaje mi się że jest nieco mądrzejszy niż taki dwu czy trzy
      latek. Moja teściowa, baaaardzo wyrozumiała kobieta/zreszta Pani pedagog, mi się
      karze nie denerwować, ale jak czaro dopada zuzę gdy ta siedzi u babci na
      kolanach to niestety ale samawstrzymuje prawie dech, bo nie może sobie sama z
      nim poradzić. On jest kochany i kocham go najbardziej na świecie/zreszą na
      okągól mu to powtarzam/ ale nie mogę przaez jego zazdrość nie zajmować się
      malutką. Powoli końca dobiega już okres kiedy mogłam sprawować przy niej tylko
      funkcje wyłącznie pielęgnacyjne. i muszę z nią też powoli sie zaczynać bawić,
      mówić do niej itp... Bawiąc się z nią czy gadając nigdy nie odtrącam synka, ale
      jak pomyślę jak on miał dobrze, jak był mały, ledwo kwiąknął a już mama i tata
      przy nim stali na baczność a malutka nieraz musi troszkę popłakać zanim będę
      mogła się nią zająś to mi trochę jej szkoda. Na szcęscie jest wyjątkowo spokojna
      i pogodna. Miał też okres że chciał spać w łóżeczku, woziłam go we wózku, do tej
      pory bajki najchetniej ogląda w jej foteliku samochodowym. Gdy zuzę =nosiłam i
      on chciał na rączki też podnosiłam mimo jego 20kg ponad. Kurcze, wydaje mi się
      że za wiele nie mogę sobie zarzucić! chodzi do przedszkola, ale nie dlatego że
      chciałam się go pozbyć ale dlatego że sam chciał.Wcześniej chodził do żłobka i
      lubi pzrebywać z dziećmi. Do przedszkola chodzimy na wszystkie uroczyśtości na
      dni "mamo tato pobaw sie ze mną". Naprawdę, sporo czasu mu poświęcam i
      poświęcałam. Zebym jej mogła chociaż połowę tego poświęcić to będzie dobrze.
      Drugiego dziecka nie chciałam wcześniej bo wydawało mi się że on mnie jeszcze
      bardzo potrzebyje na wyłączność, mojej miłości mojego dotyku, a pojawienie sie
      drugiego szybciej na pewno bu to musiało mu ukrucić. I w momencie kiedy opanował
      już chodzenie, mówienie, jedzenie w miarę ubieranie, kiedy to zrobił się już
      mniej od nas zależny zaszłam w kolejną ciążę i jest niestety jak jest.
      • marbella Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 08.03.06, 11:54
        Przerabiałam to i nadal czasami przerabiam. Najgorzej było jak młodszy zaczął
        chodzić i wszystko ruszać, w tym najbardziej pasjonowały go rzeczy starszego.
        Trawało to do czasu aż młodszy miał ok. 1,5 roku, potem wracały i same mijały.
        Jedyne co mogę Ci poradzić to miej dużo cierpliwości i dystans do tego
        wszystkiego. I nie zarzucaj sobie, że starszy miał "lepiej" a mała
        będzie "zaniedbana"- młodsze dziecko rozwija się zupełnie inaczej i bardzo dużą
        rolę odgrywa tu starsze rodzeństwo - mój młodszy szybciej był samodzielny,
        szybciej sam jadł, sam się ubierał, sam się bawił a potem szybciej sam wymyślał
        zabawy i wciągał w nie innych. A prawie wszystko za sprawą kontaktu z bratem, i
        chęci dorównania mu we wszystkim. To od brata nauczył się rysować, bawić
        autami, układać klocki - ja byłam tylko dodatkiemsmile
        A gdy starszy za bardzo "szturchał" młodszego to tłumaczyliśmy dlaczego
        reagujemy - a najlepiej "załapał" jak mu uświadomiliśmy to, że jest większy,
        cięższy, silniejszy i dlatego to co robi jest dla małego niebezpieczne. Super
        działało pytanie "jak chcesz tata zrobi ci tak samo, jak ty teraz bratu.
        chcesz?" - zwykle po kilku takich demonstracjach tatusia lub moich już nie
        chciałwink a po jakimś czasie przestał to robić. Teraz są super kumplami i razem
        knują przeciw namwink w swoim pokojusmile a my wreszcie mamy czas dla siebiesmile
    • kakulik Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 09.03.06, 01:57
      Ja to przerabialam 1.5 roku temu. Nic nie skutkowalo. Ani prosby, ani
      tlumaczenie, ani kary W stosunku do mlodszej siostry nasz starszak byl ok,
      gorzej bylo w stosunku do nas. Wrecz koszmar. Nic nie pomagalo. Ja psychicznie
      nie wytrzymywalam i zdarzaly mi sie wrzaski, a wieczorami siedzialam i wylam...
      W koncu wpadlismy na pomysl z mezem na pomysl, ze zamiast uszczesliwiac starsza
      corke , urokami bycia caly czas z mlodszym rodzenstwem i dzieleniem czasu
      miedzy dwoje, moze wypadalo by poswiecic czas tylko niej, czyli tata lub mama
      zabieraja ja gdzies na caly dzien I ma przynajmniej jednego rodzica dla siebie.
      Na jakis czas pomagalo, oczywiscie nasze dziecko nie bylo aniolkiem w 100
      procentach, ale widac bylo duza poprawe. Gdy sytuacja ponownie sie zaostrzala,
      ponownie robilismy przerwe. Zreszta faza zasdrosci trwala jakies 4 miesiace ,
      potem bylo juz z gorki.Teraz sa wspanialymi siostrami, choc zazdrosc od czasu
      do czasu wylazi. tylko teraz z dwoch stron...smileZycze powodzenia, wiem ze to
      trudne, ale do przejscia...
    • marki0 Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 10.03.06, 11:17
      Wiecie, że jest troszkę lepiej. Ale wydaje mi się że to wszystko zależy od czsu
      i od wzrostu ich kontaktowości. Teraz kiedy próbuja sie razem bawić jest nie tak
      żle, choć przytulania sa ogromne, ale staram się jak najmniej zwracać uwagę choć
      czasem robię to po prostu wbrew sobie. Zatem wydaje mi się że tkz czas goi rany,
      bo metody, które mi polecałyście przerabiałam od samego poczatku. Będąc jeszcze
      w ciąży dużo czytałam na ten temat i radziłam sie innych mam, ale teraz to
      odczułam na własnej skórze. Dziękuję Wam bardzo za porady i za wsparcie. Czasem
      pomaga to że człowiek nie jest sam ze swoim problemem w tym ogromnym świecie
      porażek. Zostało mi do przeczytania jeszcze Rodzeństwo bez rywalizacji. Poleciła
      mi ja Pani pedagog.Jeszcze raz dziekuję i piszcie jak sobie radzicie z Waszymi
      pociechami. Może i ja kiedyś będę mogła Wam pomóc. Jestem np specem od alergii i
      cholestazy w ciąży.
    • marki0 Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 15.03.06, 15:13
      podnoszę, może jeszcze sie ktoś dołączy?
      • antysia30 Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 16.03.06, 11:23
        dołączam! mój starszy ma 4 lata i 10 miesięcy. młodszy 2,5 miesiąca. na
        pocxzatku wszystko było pięknie - w sensie starszego brata. głaskał, zagladal
        itd itp. wyładowywał się na tatusiusmile kłócił się z nim maksymalnie. ale dobra.
        ja z wykształcenia psycholog i pedagog tłum,aczyłam sobie...
        teraz tatus wrocil do pracy tzn nie ma go caly tydzien wraca w piatek i emocje
        starszego skierowaly sie na mnie... o wszystko musze go prosic po kilkanascie
        razy - to mnie najbardziej wkurza. poza tym znowu NIE na wszytsko.
        powiem Wam ze te wszystkie madre ksiazki kłamiąsmile))) przeczytałam ich tyle, ze
        moge to powiedziec. zywe dziecko obala co najmniej polowe teorii ksiazkowych.
        i mlody zaczal gorzej spac, wiec mam juz nerwy naciagniete... a maz sie smieje
        ze specjalistka taka jestem to mam sobie radzic. heh...
        a mi nie starcza ciewrpliwosci.
        pozdrawiam i trzymajmy sie
        • marki0 Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 16.03.06, 13:49
          widzę że specjalistka dołączyła. Super bardzo sie cieszę. dobrze sie doradza
          komus, ale jak sie już jest w tym bagnie to człowiek nie wie tak na prawdę jak
          ma sobie poradzić. Ja wykształcenie mam inne choc psyhologia i pedagogika to m
          oje zamiłowanie i dużo czytałam książek, artykułów i niestety. Książki sobie a
          syn sobie. Choć nie powiem czasem coś drgnęło ale niewiele. widze że po prostu
          te bunty trzeba chyba przeczekiwać. Nasz na poczatku też dla małej był super
          dobry i czuły, ale za to dla nas powoli robił sie okropny, obrażalski, uparty,
          krnabrny, wszystko na opak, nawet jeśli robił to wbrew sobie. Ważne abu uważać
          inaczej niz mama czy tata.
          A może jako specjalistka powiesz mi co robić jeśli moje dziecko non stop do
          mnie mówi, ale to dosłownie. Przykład: rano jak prowadze go do przedszkola do
          malutkiej na tą godzinke przychodzi niani, no i chciała bym jej powiedzieć czy
          mała spała, czy nie spała, no wiesz czy wogóle jakieś słowo z nia zamienić.
          Niestety nie mogę, bo on chce wiecznie być słuchany. Słucham go przez pewien
          czas ale póżniej tłumaczę mu że muszę zamienić słowo z nianią. Efrkt-moje
          dziecko obrażone zaryczane ląduje pod stołem!Wówczas jest juz tak głupia
          sytuacja, że nie wiem co mam robić. Nie mogę go przeciez słuchać 24godz na dobę,
          bo tak naprawdę mówi non stop!!Dodam, że do trzech lat nie mówił wcale! Jak mu
          wytłumaczyć że mamusia czasem musi porozmawiać z kimś innym, i że to dla mnie
          ważne. Gdy czs nie nagli mogę mi si e dać wygadać do konca, ale przecież nieraz
          mi się spieszy. Gada pzrez sen, gada jak siedzi na kibelku, gada w drodze do
          ptrzedszkola non stop słyszę"ale mamo wiesz, ale mamo słuchaj...., albo po
          prostu sam do siebie.Przedwczoraj omówiłam z nim ta sytuacje i tłumaczyłam, że
          mamusia musi też chwilke porozmawiać z Pania. W efekcie mnie przeprosił,
          powiedział że tak już nie zrobi. Niestety dziś było dokładnie to samo.
          Uryczanego wyciągnęłam spod stołu i zaprowadziłam do przedszkola. Czy za takie
          zachowanie mogę dawać mu kary, czy to będzie pedagogiczne podejście do
          wychowania, bo już nie wiem jak sobie radzić. Kary troszkę w jego przypadku
          skótkują, gdyz bardziej jest w stanie zapanować nad swoim wybuchowym
          charakterkiem i zachowaniem. Za dzisiejsze zachowanie jest popłudnie bez
          słodyczy.Nie wiem dobrze, żle robie ale muszę znależć jakiś sposób aby go nieco
          utemperować. Odpoczątku wykazywał władczy charakterek i lubił mieć swoje ja na
          wierzchu.Nie karam go jednak non stop raptem w ciagu swoich 5 lat był karany 3
          razy, to chyba nie jest straszny wynik, ale właśnie w okresie kiedy jest Zuza,
          bo żadne prośby kompletnie na niego nie działały. Dodam coś jeszcze. Ostatnio
          jak zrobiłam coś nie po jego mysli, skubany rozwściekł się po czym dodał"masz karę"!
    • marki0 Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 19.03.06, 22:24
      podnoszę
      • oleniek Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 20.03.06, 19:51
        Nie wiem czy mnie pamiętacie. To ja mam te dzieci z małą różnica wieku. Muszę
        Wam coś napisać choć może nia na temat.

        Otóż od pięciu dni jestem w szoku.
        Synkowie od narodzin drugiego spali w innych pokojach. Starszy w swoim, młodszy
        z nami w sypialni. Zaden nie chciał zasypiać sam, więc musiały być dwie osoby
        do usypiania, lub jedna - ale wtedy usupiali po kolei. Jak zostawali każdy sam
        w swoim pokoju to wyli! Cichcem do życia wszedł podział :ja usypiam i śpię z
        młodszym, a tatuś usypiał starszego i spał na materacu pod jego łóżeczkiem.
        (Marek, ten starszy nawet nie chciał zmiany status quo)

        Potem przez jakieś cztery dni nie było nikogo poza mną do usypiania, a Marek
        nie chciał czekać aż uśpię Matusia. Cóż było robić położyłam ich razem na
        materacu i patrzyłam jak się przez godzinę przewalają, podgryzają, kopią,
        chowają pod kołdrę itp.
        Tydzień temu Marek przy usypianiu przez tatusia mówi "A gdzie jest Matuś" Mąż
        na to "Mamusia go usypia w sypialni" Na to synek kazał przynieść brata i jego
        łóżeczko z sypialni do jego pokoju. Zrobiliśmy tak. Potem położył się na
        materacu pod swoim łóżeczkiem, a obok miał leżeć Matuś i mamusia. Pokotłowali
        się jak dwa szczeniaki w pudełku. Usypianie trochę trwało ale zasnęli na sobie.
        Drugiego dnia pokotłowali się, a potem Marek wszedł do swojego łóżeczka, a
        Matuś został pod. I znów usnęli. Tak przez dwa kolejne dni.
        Czwartego dnia jak oni się zaczęli układać do snu wyszłam z pokoju. Stanęłam na
        korytarzu i czekam kiedy zaczną wyć. A tu nic!
        Na drugi dzień znów to samo!
        Na trzeci Marek zawołał mnie tylko po to żebym go przykryła!
        Na czwarty dzień Marek był bardzo zmęczony i chciał szybko zasnąć, tymczasem
        słyszę z korytarza, że mu Mati "gaworzy". Raptem słyszę, że Mati "oberwał" od
        brata i zacząła płakać, a starszy mówi "Cicho!!!!! masz spać" i młodszy
        zasnął smile))))))))
        Dziś jest piąty dzień i znów zasnęli razem!

        16 miesięcy trwało zanim starszy brat zaakceptował młodszego, a młodszy
        przyzwyczaił się do starszego i zanim stali się dla siebie chociaż w pewnym
        stopniu "oparciem"

        Piszcie o wszystkich zmianach u Was
        Ola



        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=31908305
    • anulka772 Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 22.03.06, 23:29
      Mam trzy letniego- Bartusia i czterotygodniowego bobasa- Filipa. Na razie starszy syn małego uwielbia, jakby mógł to by go z miłości udusił. Nie można ich zostawić nawet na chwilę. Całuje, przekręca mu główkę, ściska mu rączki- strasznie silno(małemu się to bardzo podoba). Sekunda nieuwagi i próbuje go podnosić. Przez pierwsze dni był strasznie zazdrosny. Robił wszystko, żeby małego obudzić, hałasował, wrzucił na Filipa próbkę proszku do prania itp. Musiał spróbować wszystkiego co młodszy brat. Kąpiel w wanience, leżenie w łóżeczku i zabawa pozytywką, leżenie w gondoli. Chciał cycusia,ale udało się wytłumaczyć, że to jedzonko dla dzidziusiów- sposobem; on może jeść np. kinder jajo a Filip nie. Ale nie krzyczymy na Bartka, przytulamy jak najczęściej, mówimy że go kochamy. Jak tuli młodszego to mówimy; "bardzo lubi twoje buziaczki", "popatrz, jaki jest zadowolony, że go przytulasz" itp...Jak Bartuś mówi "Daj mi tu tego Filipka", to kładę mu bobasa na rączkach- oczywiscie trzymam też. Jak karmię, a Bartek czegoś chce to z Filipem przy cycu idę z nim. Tłumaczę, żeby nie robił krzywdy bo Filip jest malutki i będzie go bolało. Jak ma ochotę kąpać małego, wcierać mu pupę- pozwalamy. Nie pozwalamy tylko na żadną przemoc, bo czasem Bartek ma na to ochotę- niby w ramach zabawy. Na razie skutkuje i jest coraz lepiej. Mam nadzieję, że gorzej nie będziesmile
      Najfajniej było usłyszeć " Mamusiu, ja kocham tego Filipka"
      Pozdrawiamsmile
      • marki0 Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 23.03.06, 07:40
        troszke czasu mineło od tamtej pory i jest coraz lepiej. Czaro nie jest złosliwy
        w stosunku do małej, tylko po prostu nie kontroluje sie w przytulaniu głaskaniu
        przekręcaniu główki. Przytulanie wyglada tak że prawie cały sie na niej kładzie
        az czasem małej sie uleje od tych zbyt silnych miłosci. Problem mój polegał na
        tym, że nie wiem dlaczego, ale jak zbyt mocno np ją całował, albo z miłości
        trząchał jej główką/co wyglądało wierzcie mi okropnie/ i prosiłam aby tak nie
        robił albo robił delikatniej b jest maleńka i ja to może boleć, a mnie bedzie
        przykro jak ona sie rozpłacze, to kompletnie mnie nie słuchał i robił to jakby
        mocniej i dłużej. ?I to był właśnie ten najwiekszy problem. Teraz widzę że robi
        sie coraz madrzejszy/w maja 5 latek/ i jest juz lepiej. Do tego jak razem z małą
        idziemy po niego do przedszkola to przedstawia ją dokładnie wszystkim, a o sobie
        mówi; "wiesz, bo ja jestem starszym bratem, a to jest MOJA zuzia" Robi to z taka
        dumą, że czuję się bardzo bogata, że Bozia podarowała mi dwójkę tak wspoaniałych
        dzieiaczków! I chociaz często inni wstrzymują oddech jak widzą te ich
        miłości/mój tata np tego nie toleruje i mają poniekąd pretensje do mnie, że na
        to pozwalam/, patrzę już spokojniej na te przytulania, ale zawsze jestem tuż
        przy w razie czego. Ona raczej lubi te wygłupy i nieraz sama się wręcz mam
        wrażenie że się o nie upomina, a główka za nim chodzi jej tak jak za nikim z
        nas. Martwiłam się bardzo, bo wydawało misię że robiłam wszystko dobrze,
        staszego nigdy nie odtrącłam , przy niej robiłam tylko zabiegi pielęgnacyjne, a
        tak prawie byyłam cała dla niego. jak ja karmiłąm i coś chciał szłam za nim,
        karmiłam ja i jego tez/bo nagle nie potrAFIł SIę SAM NAJEść, z nią przy cycku
        tańczyłam z nim w kółko, bawiliśmy się w chowanego. Też dawałam mu mją potrzymać
        na kolankach mimo, że np nie siedział spokojnie tylko sobie ja podrzucał, ale on
        ma tak żywiołowy temperament, że i na to przymykałam oko jak moje prośby nie
        skutkowały.Ale mówię teraz jak mała ma prawie pół roczku jest dużo lepiej. Jest
        sztywniejsz i może też czuję się pewnioejsza przy tych ich miłościach.
        Fajnie tak z Wami poplotkować i powymieniać doświadczenia.Dzięki.
    • lotos.flower Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 27.03.06, 10:24
      A ja myślałam że tylko ja mam taki problem
      Julka w czerwcu skonczy 4 latka, Aksel urodził się dwa miesiące temu i nie
      potrafimy nad Julką zapanować mimo iż:
      -każde z nas poświęca jej codziennie minimum godzinę
      -jest wieczorne czytanie bajek
      -na zakupach może sobie wybrac dowolny smakołyk (oczywiście w granicach
      rozsądkusmile)
      -pozwalamy jej przytulać się do Aksela
      -pomaga przy przewijaniu lub zabawia go grzchotką
      a jednak nie dajemy rady.
      Wczoraj na spacerze trzy razy niemal wyciągałm ją spod samochodu lub ratowalam
      przed upadkiem w sam środek kałuży. Słucha nas jedynie przez pierwsze pół
      godziny a potem "hulaj dusza- piekła nie ma". Co się wstydu w kościele najadłam
      bo na początku słuchała ale pod koniec biegała po kaplicy śmiejąc się w
      najlepsze. A kiedy chciałam ją poprosić do ławki to wyrywała się z rąk, osuwała
      na ziemię, zaciskała zęby i syczała "zostaw mnie". Tak samo było w figloparku
      jak trzeba było wyjść po godzinie. Mimo iz przed wyściem z domu mówiliśmy jej
      że idziemy tylko na godzinę i grzecznie wychodzimy, a potem idziemy na gofry.
      Oczywiście nie poskutkowało.
      Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze jeden szczegół.
      Julka jest moim dzieckiem z pierwszego małżeństwa, po rozwodzie eks ma
      zasądzone widzenia i teraz mi się wydaje że za częste bo Julia wraca od niego
      odmieniona. Jest smutna albo złośliwa. Mój były mąż nadużywał alkoholu i bił
      mnie. Nawet nie wiem czy nie pije przey niej. Teraz złozyłam wniosek o
      skrócenie widzeń bo nie mogę zapanować nad własnym dzieckiem. Sądzę że buntują
      oni (eks mieszka z matką i bratem) Julkę przeciwko mnie.
      Nie wiem co jeszcze zrobić by nam się stosunki z Julią polepszyły
      • ariella Z innej strony 03.04.06, 10:10
        Hi, popatrzcie na to z innej strony - malutkiemu (3,4,5 - letniemu) dziecku
        rodzice robia straszna krzywde - zabieraja jakies 3/4 siebie. Do tej pory mial
        ich i wszystkie ciocie i babcie na wylacznosc, a teraz niewiadomo z jakich
        powodow musi zejsc na dalszy plan. Jakas mala ryczaca istotka zabrala mu
        rodzicow i cala uwage, a jeszcze kaza mu ja kochac i byc dla niej dobrym.
        Sama to wiem, bo mam 5 lat mlodszego brata. To byl horror, ktory wcale nie
        mijal z wiekiem. Ciagle bylo - zajmij sie nim, pobaw sie z nim, jestes mlodsza
        to mu ustap etc. Jak sie pobilismy to zawsze byla moja wina, bo ja jestem
        strsza i to jego najpierw rodzice tulili.
        Teraz sama mam polrocznego chlopaka i mysl o tym, ze moglibysmy nmiec 2 dziecko
        przeraza mnie. Autentycznie. Nie wiem, jak zrobic, zeby taki malec nie poczul
        nieuniknionego odtracenia przez rodzicow. Wymaga sie od czterolatka, ezby
        zachowywal sie jak starszy brat. A to nie jego wina, ze urodzil sie wczesniej.
        Gdyby to on mial np 8-letniego btrata, wszysczy skakaliby wokol niego.
        Rodzice, przyznajcie szczerze - czy dzielicie czas poswiecany waszym dzieciom
        przynajmniej pol na pol? Czy zycie waszego straszego sie nie zmienilo? Zmienilo
        sie, wiec i on sie zmienil. To wy macie mu zapewnic bezbolesne przejscie w nowa
        sytuacje, a nie on dostosowac sie do waszych oczekiwan. To, ze starsze sie
        buntuje to wasza wina, a nie jego. To nie byl jego pomysl, zeby miec rodzenstwo.
        pozdr
        • jola_ep Re: Z innej strony 03.04.06, 14:45
          > Hi, popatrzcie na to z innej strony - malutkiemu (3,4,5 - letniemu) dziecku
          > rodzice robia straszna krzywde - zabieraja jakies 3/4 siebie.

          Ja patrzyłam na wszytko także pod kątem starszego dziecka.
          Mam młodszego brata (o 6 lat), którym musiałam się czasem zajmować. Ja pamiętam jednak z dzieciństwa tylko to, że moja mama nie rozumiała mojej zazdrości, tego, że zazdroszcząc, pytając "po co go urodziłaś" - jednocześnie kochałam go i uwielbiam się z nim bawić. Więc ja daję prawo dla moich dzieci do zazdrości. Takie moje wewnętrzne przyzwolenie: nie dzieje się nic strasznego, nie popełniłam żadnego błędu, ale oni zwyczajnie mają prawo do tej zazdrości. I tyle smile)) Bo oprócz wybuchów niezadowolenia (bo on to, a ona tamto) moje dzieciaki się uwielbiają. Wiem też, że ja nigdy nie dałabym im tego, co daje im brat/siostra. I objawem mojej pychy byłoby stwiedzenie: nie urodzę następnego dziecka, bo odbrałabym pierworodnemu swój czas. Pewnie, że starsze dziecko traci w momencie pojawienia się "konkurencji". Ale ileż zyskuje smile) A znając błędy swoich rodziców, nie jesteśmy zmuszeni do ich powtarzania.

          Pozdrawiam
          Jola
    • marki0 Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 03.04.06, 15:54
      Do Arielli.
      Ja też kiedyś nie wyobrażałam sobie mieć drugie dziecko, choć w założeniach
      miałam nawet trójkę. Wydawało mi się że to jest jakby zdradzenie i odtrącenie
      pierworodnego a przecież to on nauczył mnie tego pieknego uczucia jakim jest
      miłość rodzicielska. To on pierwszy powiedził do mnie mamo. Cały czas zadawałam
      sobie pytanie, czy ja bedę potrafiła kochać drugie dziecko. Przeciaż nie
      podzielę miłości na pół. Nawet jeszcze w ciązy zasatanawiałm się czy ją pokocham
      tak samo.Koleżanki uspakajały mnie. Przyjdzie kruszynka na świat to ją pokochasz
      bezgranicznie. Na razie się tym nie zadreczaj. Czasami nawet czułam sie winna,
      że jestem w ciązy, bo muszę się oszczędzać, nie wolno mi dzwigać itp itd...
      Z drugiej strony sama miałam rodzeństwo ale wcale nie byłam o brata zazdrosna.
      Jest 8 lat młodszy. Traktowałam go jak lelę. Przebierałam wychodziłzm na spacery
      itp. Temat zazdrości w sumie nigdy u nas nie istniał i tak jest do dziś, choc
      uważam że w porównaniu ze mną ma dużo wieksze fory u rodziców. No ale to
      chłopak, im zawsze nawet w życiu wiecej wolno.
      Zatem wiedziałam że musi byc drugie, oczywiście najlepiej córcia bo synus już
      jest/a właśnie chciałam pierwszego syneczka i sie udało/. Chciałam również mieć
      różnicę wieku dwóch lat miedzy nimi. Jednak gdy on miał ok roczku i pomyslałam
      że miała bym teraż mieć już następne podczas kiedy on mnie tak bardzo potrzebuje
      stwierdziłam że to jest jeszcze za wcześnie. Kiedy miał ponad 3,5 roku
      stwierdziłam że to już ostatni dzwonek i po 9 m-cach urodziła się dzewczynka.
      No i wówczas zaczeły sie problemy, ale najgorszym było to trzachanie.
      Ale podsumowywując nie wyobrazam sobie mieć jedno dziecko i okaleczać go
      jedynactwem. Teraz kiedy mała ma 6 m-cy i robi się bardziej kontaktowa jest już
      o niebo lepiej. Trzącha ją co prawda nadal, ale ona jest już sztywniejsza i już
      az tak bardzo nie drżę. Pozatym jak widzę u niej ten błysk w oku gdy on robi dla
      niej przedstawienie albo śpiewa jej kołysanki jestem dumna, że mam tak udane
      dzieciaczki.Teraz zaczełam jej wprowadzać kleik na wodzie i oczywiscie starszy
      też się na niego przeżucił. Nie ważne że jest wstrętny. Je to samo co ona.
      Uważam że to jest takie słodzkie z jego strony. Gdy na placu zabaw wyjełam ją z
      wózka i razem z bratem bujaliśmy się na huśdawce był wniebowziety. On sam już ją
      powoli zaczyna postrzegać jako kompana do zabawy a nie jako kogoś kto zabrał mu
      mamusię. Nawet jak jedzie do babci na wieś to chce ją zabrać ze sobą. Mnie zaś
      niekoniecznie. Wydaje mi się, że najgorsze jest już za nami i teraz bedzie juz
      tylko lepiej. Wiedziłam że nie bedzie łatwo jak przyjdzie drugie na świat ale
      były momenty, że wychodziłam z siebie i nie wiedziałam jak sobie radzić.Rady z
      ksiażek średnio skutkowały. I tak powstał mój post. Cieszę się że miał tyle
      zwolenników.Zatem nie bójcie się miec drugie jeśli tego chcecie. wszystko jest
      do przejścia, choć nie zarzekam się że nie pojawie się nibawem z jakimś innym
      przoblemem między nimi. Najpierw uczyłam sie być mamą wogóle a teraz uczę się
      być mamą rodzeństwa. A to już zupełnie co innego.Pozdrawiam
      A zazdrosc tą trzeba jakoś zrozumiueć i pomóc małemu przetrwać. Bo to tak samo
      jakby mój mąż nagle porzyprowadził sobie drugą żonę i tłumaczył mi, wiesz ona
      jest taka jeszcze głupiutka, ustąp jej czasem , kiedyś się wszystkiego nauczy i
      będziecie sie razem świetnie bawiły, gotowały. A kocham przecież Was tak samo.
      Zatem nic się nie martw. Jak do Was to trafia? Makabra , prawda?
    • marki0 Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 08.04.06, 20:00
      podnoszę, bo dawno nikt się nie odezwał.Pozdrowionka
      • marki0 Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 14.04.06, 21:31
        Podnosę sobie ponownie.Wesołych Świąt!
        • marki0 Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 23.05.06, 15:26
          u nas chyba najgorsze już za nami. Dzieki Wszystkim mamusiom za wypowiedzi i
          podnosze bo moze komus te rady się przydadza. Musze jescze jakos sobie bardziej
          zorganizowac prace w domu bo czasem zalewa mnie balagan/spacery sprztanie,
          gotowanie-kazdemu co innego beo alergicy w domu,prasowanie,pranie itp/.Zreszta
          co ja Wam będe mówić, same wiecie o czym mówie!Pozdrawiam.
          • marki0 Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 04.06.06, 21:35
            podnosze temat bo widze że ktoś ma podobne boje z pięciolatkiem.
    • marki0 Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 30.06.06, 14:18
      podnosze dla mamy error74
    • muuunia Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 03.07.06, 17:10
      wszystko jeszcze przede mną. Krzysiek ma dopiero 14 miesięcy. zaczynamy
      zastanawiać się nad 2 dzieckiem - głównie nad tym w jakim optymalnie wieku
      powinno być starsze, żeby 1) w miarę bezboleśnie zaakceptowało młodsze, 2) było
      na tyle samodzielne, żeby móc czas rozsądnie pomiędzy dzieci podzieli bez
      szkody dla żadnego z nich.
      my jeszcze nie znaleźliśmy odpowiedzi. chwilowo analizujemy przypadki znajomych
      i tak
      1) 3-letnia siostra i mały brat - genialnie! mała miała swoją lalkę i razem z
      mamą (dwie kobiety) opiekowały się swoimi dziećmi. (może dzieczynki inaczej to
      przyjmują)
      2) 5-letnia siostra i perspektywa rodzeństwa - NIEEE! ty jesteś tylko moja mamą
      i nie oddam cie nikomu. (może za duża)
      3) 4-letni brat i rodzeństwo - syndrom samosi - wszystko sam, nikt nie moze w
      niczym pomóc - nikogo nie potrzebuje, na wszelki wypadek każe się zobowiązac,
      że jego zabawki nie trafią w ręce rodzeństwa, zaczyna się interesowac systemem
      zabezpieczenia drzwi na wszelki wypadek, ewentualnie przynosi z przedszkola /
      podwórka makabryczne opowieści kolegów o tym jak ich rodzice traktują gdy
      pojawi się rodzeństwo
      i bądź tu człowieku mądry
    • mathiola Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 03.07.06, 17:55
      Kiedy wrocilam z blizniakami ze szpitala, bylam pelna strachu o to, jak
      zareaguje na nie moj synek, rowniez 4-latek. Sytuacja byla tym gorsza, ze nie
      bylo mnie w domu 5 tygodni (najpierw patologia, potem 3 tygodnie czekania na
      dzieci). Z synkiem bylismy baaardzo zzyci i dla niego to rozstanie bylo wielkim
      przezyciem (dla mnie tez). I nagle wrocilam i to nie sama tylko z dziecmi.
      Od poczatku jednak staralismy sie, by maly nie zostal zepchniety na dalszy
      margines, zeby nawet sie tak nie poczul. Jesli chcial akurat przytulac sie do
      mnie, kiedy ja karmilam dwoje dzieci na raz, nie odpychalam go, chociaz
      kregoslup mi pekal i strasznie trudno bylo mi wytrzymac w tej pozycji. Po
      krotkim tuleniu tlumaczylam synkowi, ze teraz, kiedy juz sie potulilismy,
      dokoncze karmienie, a potem sobie poczytamy/pobawimy sie/poprzytulamy jeszcze.
      Jesli musialam dluzej zajmowac sie malymi, maz, ktory wzial sobie na szczescie
      tydzien urlopu zapraszal synka do wspolnej zabawy. Jesli synus chcial poglaskac
      dzieci, pozwalalismy mu, ale jednoczesnie pokazywalismy jak moze to robic, zeby
      nie zrobic im krzywdy (i tlumaczylismy co i dlaczego takie male dzieci maja
      delikatnego). No i przede wszystkim - mnostwo opowiesci o tym, jaki on byl,
      kiedy byl w wieku maluszkow, jak sie zachowywal, jakie mial wloski, raczki, jak
      jadl. Album z okresu jego niemowlectwa tez byl w ciaglym uzyciu smile
      Efekt jest taki, ze synek spiewa rodzenstwu kolysanki, glaszcze ich po
      glowkach, pomaga kapac - nawet z podworka przybiega kiedy jest pora kapieli
      itp. Mimo tego, ze bylo na poczatku bardzo ciezko, musialam sobie czesto
      przypominac, ze mam 3 dzieci, malych dzieci i kazde z nich potrzebuje mojej
      milosci i troski, moj starszak rowniez smile
      Jednoczesnie jednak od poczatku stawialismy jasne granice - pewne rzeczy sie
      zmienily i inaczej nie bedzie. I tak na przyklad kiedy mama karmi dzieci, nie
      moze przyjsc do pokoju synka, zeby obejrzec ego zamek z klockow. Moze przyjsc
      pozniej, kiedy skonczy i zamek musi cierpliwie poczekac. O dziwo synek
      zrozumial i nawet jesli zdarza mu sie jeszcze mnie wolac wtedy kiedy nie moge
      przyjsc, szybko sie reflektuje i dodaje: "jak bedziesz juz mogla".
      Czesto powtarzam mu tez, ze dzieci bardzo go kochaja i rozpoznaja jego glos,
      ktory slyszaly juz przeciez kiedy byly u mnie w brzuszku smile Na dowod tego, ze
      go kochaja, kazalam mu wlozyc palec w raczke malenstwa. Powiedzialam, ze jesli
      dzidzius scisnie jego palec, to znaczy ze go kocha. Oczywiscie scisnal, bo
      kazde niemowle tak robi, a dzieki temu moj starszy syn poczul sie baaardzo
      szczesliwy smile)
      Ten sposob przeczytalam gdzies w gazecie i polecam - rewelacyjnie dziala smile
      No i najwazniejsze - nie odsuwaj dziecka od tego, co robisz. Zachecaj, zeby ci
      pomagal, np. wyrzucil pieluche, podal krem, czysta pieluche, w kapieli niech
      ochlapuje delikatnie brzuszek dziecka ciepla woda, zeby nie marzlo, na
      spacerach niech popcha troche wozek jesli bedzie chcial... Wszystko oczywiscie
      pod twoja scisla kontrola zeby nie zrobil krzywdy malenstwu. Niech czuje sie
      wazny i potrzebny. Powtarzaj mu, ze awansowal teraz do rangi starszego brata,
      ze jest juz duzym chlopcem, ze lubisz kiedy ci pomaga...
      Klaps w tylek i system kar za "zle zachowanie" to chyba najgorsze co mozecie
      teraz robic, moim zdaniem. Tym bardziej ze nie jest to zle zachowanie tylko
      wolanie o milosc rodzicow, proba zwrocenia uwagi na swoja osobe. Dzieci inaczej
      tego nie potrafia jak tylko wlasnie poprzez zachowanie, ktore dorosli odbieraja
      jako "zle".
      Pozdrawiam i zycze mnostwa cierpliwosci smile
      • marki0 Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 03.07.06, 21:30
        Wiesz, po prostu trafiło ci sie troche grzeczniejsze dziecko niz mi. Mój od
        urodzenia należy do tych zbuntowanych i dlatego czekałam z druga ciażą aż tyle,
        żeby jakoś sobie poradzić. Na samym początku pierwsze 3 miesiące było super
        dochodził i ją dogladał mówiac "mamo wszystko w porządku Zuzia śpi, i bawilismy
        sie dalej".A problem pojawił sie potem i narastał jego bunt coraz
        bardziej.Pojawiło sie ogromne nieposłuszeństwo wzgledem nas i robienie na opak
        nam nawet wbrew sobie.Aby tylko inaczej niz chce mama lub tata.Ja pedagogicznie
        byłam przygotowana gdyz dużo czytałam na temat jak mam się zachowywac i
        postepować jak pojawi sie dziecko w domu.Zresztą przez ciążę był też do tego
        przygotowywany jednak nie na okrągło gadane było o dzidziusiuu, aby nie poczuł
        że teraz to co w brzuszku jest dla nas najważniejsze.Aby żle nie odebrał. A mimo
        to problem sie pojawił mimo, że to o czy piszesz też przerobiłam. Spałam z
        dwojką np bo on nagle stwierdził że nie bedzie sam spał w pokoju/a spał juz od
        roku/ i że chce ze mna.Mąż musiał wyniesc sie do drugiego pokoju. Zreszta ja juz
        o tym wszystkim pisałam powyzej. Moj jednak nie należy do tych co słuchaja
        bezwzglednie, on ma lekko indywidualistyczny, władczy i lekko apodyktyczny
        charakterek i to że ja mu pokazałam co moze z zuzia a czego nie kompletnie
        potem do niego nie trafiało. Cały czs miał i ma powtarzane jaki to jest waży, ze
        zuzia z niego bierze i bedzie brać przykład itd. Ale na szczescie to było. Teraz
        jest już lepiej zresztą tak jak pisałam polepszyło sie jak ona miała ok 6m-cy
        czyli ok kwietnia. Nie jest co prawda bosko i sielankowo, bo czasami chodze przy
        nic na rzesach ze zmeczenia a język chce mi odpaśc od tłumaczenia ale jest już o
        niebo lepiej wiec aż tak już nie narzekam na to co z nia wyprawia. Kochana, moj
        jakby usłyszał że ja zamek pójdę obejrzeć pózniej to maiał bym taka histerię że
        heja a potem pogniewany wlazł by do szafy i zagroził że wyprowadza sie do babci.
        Ja mam temperamentnego chłopczyka /zreszta takiego chciałam i Bozia jak widze
        mnie wysłuchała/ i u nas nie tak łatwo coś mu wytłumaczyć i do czegos przekonać
        bo on wie swoje!Wiec czsem jak juz nie było rady to musiałam znalezc jakis
        sposób aby jakoś nie zwaryjować i wymóc u niego choc odrobinę posłuszeństwa.No i
        tak pojawiła sie kara, było to może 5 razy w jego 5letnim życiu, to chyba nie
        jest jakis tragiczny wynik? Nawet w przedszkolach jak dziecko jest bardzo
        nieposłuszne i pani już wypróbowała wszystkie metody wychowawcze,to musi np na
        chwile wyłącyc sie takie dziecko z zabawy do czsu aż sie uspokoi. To tez jest
        przecież kara. Zreszta jest to jeden ze sposobów wychowawczych-wychowanie przez
        kare i u nas np skutkowało.Adodam jeszcze że sytuacje miałam podobna jak ty.
        cału ostatni miesiac spedziłam w szpitalu. Zatem tez przeżyliśmy podobna Wam
        rozłąkę i nie było to łatwe dla nas a nawet chba bardziej dla mnie.
        • marki0 Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 07.11.06, 13:38
          podnosze, moze ktos skorzysta, choc u nas juz lepiej
    • judytak Re: 4 latka obdarowłam rodzeństwem-nie daję rady 04.07.06, 07:43
      marki0 napisała:

      > Jej raczej krzywdy nie robi ale
      > lubi jej przekręcać główkę aby np na niego patrzyła, głaska niezbyt
      > delikatnie/traktuje ją jak zabawkę bez większej miłości.Bawi się nią kiedy
      > chce, a jak mu sie znudzi to ją porzuca. Nie wiem na ile ten jego dotyk jest
      > delikatny ona co prawda się śmieje jak ją trzącha, ale jak ktoś z boku patrzy
      > to aż wstrzymuje oddech ze strachu.

      to nie jest zazdrość, to normalne zachowanie czterolatka
      na tyle zna świat i na tyle jest w stanie sobie wyobrazić, co drugi (mały)
      człowiek czuje i potrzebuje - i jak widać, prawidłowo sobie wyobraża, bo mały
      człowieczek się cieszy z tej zabawy :o)

      > Raz jest bardzo kochany i grzeczny a potem pełen buntu

      takie właśnie dzieci są
      niezależnie od tego, czy, ile i w jakim wieku mają rodzeństwo

      dla mnie zrobił się niedobry, uparty, krnąbrny i zarozumiały. Nawet zaczął ze
      > mną spać/a spał już sam od roku/. Nie chę aby czuł sie odrzucony i śpię z nimi
      > obojga/mąż wyniósł się do drugiego pokoju.Do tego nie naje się sam, nie
      > ubierze a w przedszkolu świetnie sobie z tym radzi. Mm zmuszać?

      myślę, że zamiast pozwolić mu na to, zeby konkurował z dzidziusiem w
      dziedzinach dzidziusiowatych (spanie a mamą, niesamodzielność w jedzeniu,
      ubieraniu się), należałoby przede wszystkim akcentować plusy, zwiazane z tym,
      że jest "już duży" (może oglądać bajki w telewizji, może chodzić do przedszkola
      i bawić się z innymi dziećmi, potrafi narysować niedźwiedzia i zbudować wieżę,
      nie potrzebuje niczyjej pomocy, jeśli chce wyjść do łazienki, itp. itd.) i
      użalać się trochę nad dzidziusiem, jaki jest mały i niezdarny, i wszystkiego
      tego nie potrafi...
      tak, aby czterolatek zmienił "dziedzine konkurencji" i stał się "jedynym i
      najlepszym przedszkolakiem" w domu

      > A przeważnie takie jest jak
      > ktoś przyjdzie /popisuje się, tata po mieszkaniu i się drze , śpiewa strasznie
      > głośno, tuli zuzią tak że nie mogę na to patrzeć, skutecznie utrudnia nam
      > rozmowę i wkółko chce coś powiedzieć. Słuchamy go oczywiście ale on gadał by
      > bez kończ.

      to też znam ;o)
      w pewnym sensie trzeba odczekać, samo to minie
      mozna też przed przyjściem gości porozmawiać o tym, kto przychodzi, w jakim
      celu, że chciałby porozmawiać z tatą i mamą, że grzeczne dzieci nie przerywają
      dorosłym jak ci rozmawiają itp. itd., ewentualnie obiecać coś w zamian
      za "dobre sprawowanie" (np. wspólną grę w coś, co dziecko lubi itp.)

      można poprzerywać nudne dla dziecka, długie spotkanie dorosłych kilkuminutowym
      zabawą z dzieckiem (wystarczy jedna osoba, którz się przez 5-10 minut pobawi
      się dzieckiem, tata, mama lub keden z gości, potem znów przez jakiś czas będzie
      spokój)

      będzie dobrze :o)

      pozdrawiam
      Judyta
Pełna wersja