Przemoc w przedszkolu

13.03.06, 00:13
Córka mojego brata we wrześniu poszła do przedszkola, do grupy średniaków. Na
początku było dość ciężko, bo mała jest bardzo wrażliwa i nie była
przyzwyczajona do przebywania bez rodziców, ale szybko się przyzwyczaiła i
dość chętnie chodziła. A przede wszystkim pięknie się tam rozwijała. Aż
nagle, jakiś miesiąc temu, z dnia na dzien zaczęły się problemy: płacze,
prośby, żeby jej nie zostawiać... Kiedy mała zaczęla zrywać się w nocy z
płaczem i wymiotować rano, brat z bratową dali spokój i wypisali ją. Martynka
nie chciała nic powiedzieć, tak że nikt nie wiedział, co się stało.
Podejrzewaliśmy, że ktoś jej dokuczył, może dlatego, że mała jest bardzo
"puszysta". Przykre, ale w końcu to tylko dzieci. Dopiero parę dni temu
dziewczynka powiedziała, że... zbiła ją pani Ania, przedszkolanka, za to, że
wylała zupę!!! Niechcący oczywiście. Złapała dziecko za rękę, zerwała z
krzesła, wsypala parę klapsów. Córka sąsiadów brata, która chodzi do tej
samej grupy, potwierdziła to. Chciałam się Was zapytać, czy sprawa
kwalifikuje się do zawiadomienia kuratorium? Czy pani Ania kochana może
zostać dyscyplinarnie zwolniona? muszę przyznać,ze jako ciocia martynki i
matka dziecka w podobnym wieku czuje, że nóż mi się otwiera w kieszeni. I
bardzo chętnie widziałabym tę przedszkolankę "na zielonej trawce". Napiszcie
proszę, co otym sądzicie, może ja przesadzam, może to w przedszkolach
normalne? Mój syn jeszcze nie chodzi, zapisałam go na wrzesień, a teraz się
zwyczajnie boję...
    • femian Re: Przemoc w przedszkolu 13.03.06, 00:36
      Jak najbardziej powinno się podać tą sprawę do kuratorium, zawiadomić
      dyrektorkę oraz jeśli dyrektorka nie podejmie właściwych kroków wobec tej
      przedszkolani, to podać sprawę do sądu. Zachowanie tejże pani to przestępstwo i
      kwalifikuje się na sprawę w sądzie.
      • kate8025 Re: Przemoc w przedszkolu 13.03.06, 08:56
        Wiesz samo zachowanie dziecka, które aż zaczęło wymotoważ ze strachu, budzić się w nocy świadczy o tym, że należy coś z tym faktem zrobić. Myślę, że zacząc od rozmowy z pania dyrektor. Chociaz powiem szczerze, że dziwię sie rodzicom, że wypisali dziecko, a nie szukali przyczyny. Poiwinni chyba najpierw szukać, drązyc, zapytać czy cos się nie dzieje w przedszkolu nowego, innnego, czy jakies nowe dziecko nie doszło, czy coś sie nie wydarzyło( zdaję sobie sprawę, że opiekunka nie powiedziałaby, że uderzyła dziecko), porozmawiac właśnie z dyrektorką. Takie zachowania sie przeciez nie dzieja bez przyczyny, przeciez pogodne dziecko nie staje się z dnia na dzień płaczliwe, zalęknione ot tak sobie.
        A pani która bije dzieci nie nadaje sie na przedszkolankę, bo mozna się zdenerwowac, czasem krzyknąć(ale na pewno nie z powodu wylanej zupy, bo to wypadek i małe dzieci w końcu!!!), ale uderzyć nigdy.
        pozdrawiam
    • mtrzaskalska7 Re: Przemoc w przedszkolu 13.03.06, 09:00
      Słuchaj, o ile pamiętam, zakaz kar cielesnych dzieci mają zagwarantowany w
      Konstytucji RP! Jeśli przedszkolanka zbiła tę dziewczynkę tylko za to, że
      rozlała zupę, to ta pani jest dla mnie lekko szurnięta.
      Stanowczo trzeba zacząć działać - może więcej dzieci miało takie przypadki z tą
      samą przedszkolanką...
      Dziwię się tylko, że rodzice najpierw wypisali córeczkę z przedszkola, zamiast
      wyjaśniać sprawę!
      • nena22 Re: Przemoc w przedszkolu 13.03.06, 10:22
        Ani sekundy sie nie zastanawiaj, tylko zrób wszystko, żeby ja wywalili.
        I napisz jak sprawa się toczy dalej...
      • nena22 Re: Przemoc w przedszkolu 13.03.06, 10:26
        mtrzskalska7
        A jak mieli wyjaśnić sprawę, jeśli dziecko nic nie mówi.
        Mieli zwołać zebranie i zapytać czy ktoś skrzywdził ich dziecko?
        Pewnie rozmawiali z wychowawczynia dziecka. Ale nie sądzę, zeby ktoś kto tak
        postępuje przyznal się dobrowolnie do tego
    • lolinka2 Re: Przemoc w przedszkolu 13.03.06, 13:32
      Śliska sprawa, miałam coś w podobie - tj dziecko nagle wymiotuje w przedszkolu i
      nic poza tym, w szpitalu diagnoza (bo młoda straciła przytomność): nerwica.
      Zalecenie: zmienić przedszkole. I wyszło: zębów dzieci myć nie mogą (dla niej to
      święty zwyczaj), oszukano ją w kwestii dla niej niezwykle istotnej (religijno-
      światopoglądowej) a na koniec powiedziała, ze za 'wypeplanie' tego rodzicom
      jedna z pań dała jej klapa (dzień czy dwa po mojej rozmowie z dyrekcją w tej
      sprawie, zresztą rozmowie wyjątkowo nieowocnej). Odpuściłam to, tak jak w ogóle
      odpuściłam sobie tamto przedszkole, stawiając na dobro dziecka a nie rozognianie
      sprawy - za radą zaprzyjaźnionej psycholog.

      Znaleźliśmy Nutelli przedszkole nieco dalej od domu z serdecznym personelem
      indywidualnie traktującym dzieci i ich specyfikę. Nie ma kłopotów z cukierkami
      urodzinowymi, z myciem zębów, Natalia czuje się kochana przez wszystkich i
      również mocno kocha swoje panie - wszystkie, od dyrekcji począwszy poprzez
      nauczycielki, skończywszy na woźnych i pani kucharce smile)

      I moze warto byłoby zasygnalizować tę sprawę dyrektorowi przedszkola (jeśli to
      normalna osoba, z całym szacunkiem) a dziecko przenieść. Niemniej warto nie
      robić jej przerwy edukacyjnej, bo sama mała uprzedzi się do przedszkola (o tym
      wspominała i dyrektorka obecnego naszego przedszkola, i lekarz w szpitalu i
      psycholog).
    • mallard Re: Przemoc w przedszkolu 13.03.06, 15:15
      firella2 napisała:

      Chciałam się Was zapytać, czy sprawa
      > kwalifikuje się do zawiadomienia kuratorium? Czy pani Ania kochana może
      > zostać dyscyplinarnie zwolniona?

      >I bardzo chętnie widziałabym tę przedszkolankę "na zielonej trawce".

      Pytanie na wstępie: Chodzi o rozwiązanie problemu, który niewąpliwie zaistniał,
      czy chodzi o zemstę?
      • emka13 Re: Przemoc w przedszkolu 13.03.06, 21:19
        Chodzi o rozwiazanie problemu. Opis zdarzenia: nauczyciel bije czteroletnie
        dziecko za rozlana zupę.
        Problem: nauczyciel stosuje karę fizyczną za nieumyslne rozlanie zupy.
        Problem: nauczyciel stosuje karę fizyczna na czteroletnim dziecku.
        Mallard- problemem jest to, ze cała Polska bije dzieci i nauczyciele
        przedszkolni nie moga miescic sie w tych 80%, która to robi. Nauczyciele
        przedszkolni maja byc tymi, którzy chronia dzieci przed przemocą.
        • mallard Re: Przemoc w przedszkolu 13.03.06, 21:47
          Analiza zdarzenia dosyć powierzchowna, -nie bez znaczenia jest sprawdzenie czy
          są to "metody wychowawcze", które ta pani stosuje na codzień, -wtedy
          przedszkole nie powinno być jej miejscem pracy, czy też było to zdarzenie
          absolutnie incydentalne w karierze tej pani, bo nałożyło się kilka
          niekorzystnych spraw, plus np. jeszcze to, o czym Wam kobiety nie muszę
          przypominać... wink. Nie wiem Emka gdzie pracujesz, ale powiedz, -czy chciałabyś
          być wyrzucona na bruk po pierwszej wpadce, spowodowanej ponadto nałożeniem się
          kilku niekorzystnych okoliczności? Tak też mogło być, dlatego żadnej sprawy nie
          należy osądzać bez dokładnego przyjrzenia się jej. Na razie tyle, później może
          jezcze coś "dorzucę"

          Pozdro.
          • patii22 Re: Przemoc w przedszkolu 13.03.06, 22:00
            Polecam zabieg operacyjny u lekarza, który przypadkowo amputowa pacjentowi nie
            tą kończynę - zostawił biedakowi chorą, a ciachnął zdrową. Incydent!!! On
            naprawdę nie chciał i nigdy już tego nie zrobi. Żona wściekła się na
            niewyrzucone śmieci, dzieci marudne, a jeszcze ten szef!!! Życzę miłej i
            szybkiej rekonwalescencji!
            • mruczesobie Re: Przemoc w przedszkolu 13.03.06, 22:21
              jestem zdziwona waszymi reakcjami-po pierwsze,bezrobocie potworne,mnóstwo moich
              znajomych pedagożek nie ma pracy a tu dywagacja czy pani to zrobiła pierwszy
              raz-śmieszne po prostu-za to jest dyscyplinarne zwolnienie z pracy i niemożność
              pracy w zawodzie-pytałam kuratorke po tym,gdy mój synek bedąc w maluchach
              został delikatnie klepniety w rączkę...gdy sprawę mi wyjawił(kilka dobrych
              tygodni po fakcie-za to szczegółowo)zrobiłam niezłą awanture,począwszy od
              rozmowy z dyrektorką,z kon\bieta wychowawczynią(rozmowy nagrane)-jedna była
              nieszczególnie zainteresowana(dyr),druga si e wyparła,w międzyczasie-gdy
              czekałam az przyjdzie dyr, zadzwoniłam do przedstawicielki kuratoriu w naszym
              miescie i na głos zrelacjonowałam całe zajście-efekt-ZEROWY...poza tym,że pani
              nigdy nie podniesie na dziecko ręki bo ma to zapisane w papierach na moja
              prośbe,ja jestem traktowana cudownie,czesto dzwonię do kuratorium z uwagami i
              nade wszystko rozmawiam z rodzicami-i tu własnie miara efektu-ja nie bije nigdy
              dziecka,ale inni tak i tym innym nie zalezy,moje drogie,mimo ustaw i
              zapisów,maja to w nosie,moje dziecko nie dostanie,ale może jakies inne tak...i
              jeszcze margines-przed grudniem jakos zostałam wezwana do dyr, bowiem onaż sie
              dowiedziała,ze ja rozmawiam z rodzicami na temat owego dawnego zajścia,i jak ja
              moge...szerzyc niepokojące i dystansujące do placówki pomówienia-ja jej na
              rto,ze moge i będe bo w dobie dzisiejszych zwyrodnien, moje zdanie na temat kar
              cielesnych i mój światopogląd jest dekalogiem ,którego przestrzegam a nie durna
              lojalność...od owego wrzesnia jest jeśzcze jakoś lepiej...a synek mój...nie
              lubi tej pani i tak,ale nie jestem skłonna zmieniac przedszkola tylko
              działac,poza tym jestem namolna i drążę, zawsze i musze miec pewność,ze bedzie
              dobrze-oczywiście,że gdyby sprawy zaszły dalej,ale nie,on nie miał lęków a
              b.kubi przedszkole,tylk tej pani akurat nie...wink
              • scher Re: Przemoc w przedszkolu 14.03.06, 07:44
                mruczesobie napisała:

                > pytałam kuratorke po tym,gdy mój synek bedąc w maluchach został delikatnie
                > klepniety w rączkę...gdy sprawę mi wyjawił (kilka dobrych tygodni po fakcie
                > za to szczegółowo)zrobiłam niezłą awanture

                Zrobiłaś "niezłą awamturę" za "delikatne klepnięcie w rączkę"? Hm...
              • mallard Mrucz sobie dalej 14.03.06, 11:26
                • mallard Ale to, co robisz 14.03.06, 11:44
                  To po prostu zwykłe pieniactwo! Możesz sobie podać rączkę z którąś tam
                  koleżanką, która kobiety nie widzi, ale chce ją w zemście zgnoić... To jedna z
                  cech naszego narodku, który po latach zniewolenia teraz odreagowuje. Było to
                  widać doskonale na przykładzie tych biednych durnych pielęgniarek ze Śląska,
                  których "lud" mało nie rozszarpał wirtualnie. Smutne to...

                  Powtórzę za Bogusiem Lindą: Nie chce mi się z Wami gadać!

                  Aha! Do którejś tam, -jestem facetem.
            • mruczesobie Re: Przemoc w przedszkolu 13.03.06, 22:24
              jestem zdziwona waszymi reakcjami-po pierwsze,bezrobocie potworne,mnóstwo moich
              znajomych pedagożek nie ma pracy a tu dywagacja czy pani to zrobiła pierwszy
              raz-śmieszne po prostu-za to jest dyscyplinarne zwolnienie z pracy i niemożność
              pracy w zawodzie-pytałam kuratorke po tym,gdy mój synek bedąc w maluchach
              został delikatnie klepniety w rączkę...gdy sprawę mi wyjawił(kilka dobrych
              tygodni po fakcie-za to szczegółowo)zrobiłam niezłą awanture,począwszy od
              rozmowy z dyrektorką,z kon\bieta wychowawczynią(rozmowy nagrane)-jedna była
              nieszczególnie zainteresowana(dyr),druga si e wyparła,w międzyczasie-gdy
              czekałam az przyjdzie dyr, zadzwoniłam do przedstawicielki kuratoriu w naszym
              miescie i na głos zrelacjonowałam całe zajście-efekt-ZEROWY...poza tym,że pani
              nigdy nie podniesie na dziecko ręki bo ma to zapisane w papierach na moja
              prośbe,ja jestem traktowana cudownie,czesto dzwonię do kuratorium z uwagami i
              nade wszystko rozmawiam z rodzicami-i tu własnie miara efektu-ja nie bije nigdy
              dziecka,ale inni tak i tym innym nie zalezy,moje drogie,mimo ustaw i
              zapisów,maja to w nosie,moje dziecko nie dostanie,ale może jakies inne tak...i
              jeszcze margines-przed grudniem jakos zostałam wezwana do dyr, bowiem onaż sie
              dowiedziała,ze ja rozmawiam z rodzicami na temat owego dawnego zajścia,i jak ja
              moge...rozpowszechniać niepokojące i dystansujące do placówki pomówienia-ja jej
              na rto,ze moge i będe bo w dobie dzisiejszych zwyrodnien, moje zdanie na temat
              kar cielesnych i mój światopogląd jest dekalogiem ,którego przestrzegam a nie
              durna lojalność...od owego wrzesnia jest jeśzcze jakoś lepiej...a synek
              mój...nie lubi tej pani i tak,ale nie jestem skłonna zmieniac przedszkola tylko
              działac,poza tym jestem namolna i drążę, zawsze i musze miec pewność,ze bedzie
              dobrze-oczywiście,że gdyby sprawy zaszły dalej,ale nie,on nie miał lęków a
              b.kubi przedszkole,tylk tej pani akurat nie...wink
              • firella2 Re: Przemoc w przedszkolu 13.03.06, 23:21
                Dzięki za wszystkie wypowiedzi. Bratowa na pewno wybierze się w najbliższym
                czasie do tego przedszkola. Nasuwa nam się tylko pytanie - co będzie, gdy ta
                przedszkolanka się wyprze? Z pewnością wizyta u psychologa dziecięcego,
                sprawdzanie, czy bratanica nie konfabuluje. Czyli kolejny stres dla dziecka,
                przypominanie mu tego zdarzenia. Z naszej dorosłej perspektywy zdarzenie nie
                wydaje się tak znowu straszne, ale dziecko zapewne widzi to inaczej... Ach,
                skomplikowane to wszystko. A co do pytania jednej z forumowiczek, to owszem,
                chodzi mi też o zemstę. Niepiękne to może, ale prawdziwe. Nigdy nie widziałam
                tej kobiety, nie znam jej, ale kiedy usłyszałam, jak potraktowała to naprawdę
                wrażliwe dziecko... Martyna naprawdę to przeżyła, podobno nawet nie chce
                przechodzić koło tego przedszkola.
                • firella2 Re: Przemoc w przedszkolu 13.03.06, 23:39
                  Acha, jeszcze jedno. Rodzice oczywiście szukali przyczyny zmienionego
                  zachowania córeczki, pytali oczywiście w przedszkolu, ale tam mała zachowywała
                  się podobno zupełnie normalnie, bawiła się, uczestniczyła w zajęciach. To nie
                  tak, że nikt się nie zainteresował problemem; myśleliśmy, że któreś z dzieci
                  dokuczyło Martynce i ona wstydzi się o tym powiedzieć. Wiem, że bratowa
                  sugerowała to wychowawczyni, ale ona twierdziła, że nic takiego nie zauważyła.
                  Jak się okazało, słusznie sad. Do uderzenia dziecka też się oczywiscie nie
                  przyznała.
                  • lolinka2 Re: Przemoc w przedszkolu 14.03.06, 13:05
                    firella, więc to jest to o czym pisałam. Nie opłaca się stresować dziecka
                    (psycholog itp) po i tak silnym stresie i przejsciu emocjonalnym.
                    Naprawdę nie warto.
                    Warto natomiast skoncentrować się na małej w sensie nie ropzamiętywania tego
                    zajścia ale szukania nowych dobrych stron obecnej sytuacji i zajęcia jej czymś
                    radosnym, o ile sama nie wraca do tematu.
                    I warto informacyjnie porozmawiać z dyrekcją. Informacyjnie podkreślam, nie
                    pieniaczo. Tu chodzi PRZEDE WSZYSTKIM O DZIECKO, nie o urazoną dumę rodzica,
                    które to czynniki wielu się mieszają.
                    • mruczesobie Re: Przemoc w przedszkolu 14.03.06, 19:05
                      mallard kolego,jeśli masz ochote,tez pomrucz ale nie naprzykrzaj sie z powodu
                      jhakoby pieniactwa,poniewaz nikt,nawet ja sama nie mam prawa klepnąć mojego
                      dziecka,tak,jak nie klepie ciebie ani nikogo-nie stosuje przemocy,wobec mnie i
                      wszystkich ludzi przemocy stosowac nie wolno.i jesli pieniactwem nazywasz
                      awanture (niezłą0z powodu naruszenia nietykalności cielesnej mojego dziecka,czy
                      dziecka kolezanki,autorki postu,to lepiej poczytaj sobie fora o durnowatych
                      politykach i wtedy sobie podyskutuj...a co do uwagi o kuratorium, i psuchologu-
                      nie wolno sie zgadzac na rozmowe dziecka z wychowawca grupy,dyrekcja
                      itd,dziecko ma samo porozmawiac z pania,miłą,bezstronna która wybieraja
                      rodzice!!!!nigdy opiekunowie placówki...
                      osobiście uważam,ze skoro sprawa zaszła,dziecko cierpiało(cierpi...)-nie
                      przypominajcie jje o tym,ale powiedzcie wyraznie,ze np.mamusia i tatuś
                      nakrzyczeli na panią,żeby dziecko wiedzaiało,ze coś zrobili,skoro ja wypisano z
                      danej placówki,...ne ma sensu roztrząsać o ile uważacie,że mogłoby to byc ze
                      szkoda dla niej,pozdrawiam;D
                      • emka13 Re: Przemoc w przedszkolu 14.03.06, 20:25
                        Witam wieczorowa porą.
                        Własnie, godzine temu wróciłam z przedszkola, w którym pracuje. Miałysmy dzień
                        otwarty dla rodziców...
                        Przeczytałam listy, które pojawiły sie od wczoraj. Mam pytanie do Mallarda: co
                        według Ciebie jest problemem? Rozumiem, że ten, podany przeze mnie wczesniej
                        uznałeś za nietrafny. Gdzie wiec jest prawdziwy problem? Pytam poważnie, nie
                        szukam zaczepki - staram sie zrozumieć.
                        pozdrawiam emka
                        • mallard Re: Przemoc w przedszkolu 14.03.06, 20:31
                          emka13 napisała:

                          > Witam wieczorowa porą.
                          > Własnie, godzine temu wróciłam z przedszkola, w którym pracuje. Miałysmy
                          dzień
                          > otwarty dla rodziców...
                          > Przeczytałam listy, które pojawiły sie od wczoraj. Mam pytanie do Mallarda:
                          co
                          > według Ciebie jest problemem? Rozumiem, że ten, podany przeze mnie wczesniej
                          > uznałeś za nietrafny. Gdzie wiec jest prawdziwy problem? Pytam poważnie, nie
                          > szukam zaczepki - staram sie zrozumieć.
                          > pozdrawiam emka

                          Dobrze, ale nie dziś, -"Troszku" jestem zajęty smile. Jesteś nauczycielką, a więc
                          pozdrawiam Cię tym serdeczniej, jako mąż również nauczycielki przedszkolnej
                          (lub przedszkolanki, jak kto woli)smile
                      • arielka761 Re: Przemoc w przedszkolu 14.03.06, 21:17
                        A moze twoj synek chcial wziac cos z biurka na ktorym stala goraca herbata i
                        nauczycielka odruchowo klepnela jego reke?Osobiscie nie wierze rodzicom ktorzy
                        twierdza,ze nigdy,przenigdy nie klepneli swego dziecka(nie mylic z
                        laniem!).Uwazam tez,ze wystarczylo za takie klepniecie zwrocic nauczycielce
                        uwage,dac jej do zrozumienia,ze wiesz i sobie tego nie zyczysz.
                        • patii22 Re: Przemoc w przedszkolu 14.03.06, 21:39
                          Dlaczego nauczycieli wychowania przedszkolnego traktować na równi z rodzicami,
                          ich możliwości działania, reagowania. Wygodne myślenie dla niebardzo
                          zaangażowanych w swoją pracę. Rodzic może różne rzeczy, niezawsze zgodne z
                          opinią babci, sąsiadki, a nawet Pani "przedszkolanki", natomiast ta Pani (Pan -
                          choć to nie częste) "przedszkolanka" winna świecić przykładem rozumienia
                          rozwoju, psychiki i potrzeb dziecka - może zmieni coś wśród grupy rodziców
                          którzy zagubili się w tym jak traktować swoje pociechy.
                          Drażni mnie to, że w autorzy pewnych postów mają wiele argumentów
                          usprawiedliwiających bicie, klepanie, a nie starają się wczuć w rolę bezradnego
                          dziecka i jego rodziców- dziecku żadna obijająca je "przedszkolanka" nie powie
                          przepraszam (czego wymaga się od niego, gdy przydzwoni koledze), dziecku powie
                          się że taka sytuacja nie miała miejsca, a i rodzice 3 - 4 latka nie mogą być do
                          końca pewni swej pociechy (niestety). Jestem za tym aby murem bronić
                          nietykalności dzieci, nauczyciel nie może nawet pomyśleć o podniesieniu ręki na
                          wychowanka, jeśli to robi staje się potworem który zastrasza a nie wychowuje.

                          Nigdy nie uderzyłam, ani nie klepnęłam swojego 3 letniego dziecka.
                          Pracuję ok 10 lat z dziećmi z rodzin patologicznych oraz upośledzonymi
                          umysłowo, nigdy!!!! nie klepnęłam żadnego dziecka, ani nie krzyknęłam na nie -
                          byłaby to moja osobista porażka!!!

                          Zyczę odrobiny krytycyzmu wobec dorosłych bo to oni kształtują świat dziecka,
                          to oni pokazują mu jak rozwiązywać problemy i to oni są odpowiedzialni za swoje
                          czyny. dzieci dopiero nabywają tej odpowiedzialności - od "wzorów" dorosłych
                          Pań "przedszkolanek"!
                          • arielka761 Re: Przemoc w przedszkolu 15.03.06, 09:17
                            Mam nadzieje,ze z twojego dziecka wyrosnie wartosciowy dorosly,swiadomy swoich
                            praw,ale rowniez i obowiazkow.
                            A klaps zartobliwy?W przedszkolu do ktorego prowadzam bratanka nauczycielka
                            czesto daje takie uwieszonym na niej dziecoim dolaczajac slowa"a kysz,a sio"smile
                            Chodzi mi o to,ze autorka postu zamiast dowiedziec sie dlaczego ta pani
                            klepnela w raczke,zrobila wielka,oparta o kuratorium afere,poslugujac sie przy
                            tym dyktafonem nagrywajacym slowa"winnej".Czy nie mozna tego bylo zalatwic w
                            sposob "normalny"?Coraz czesciej odnosze wrazenie,ze niektorym chodzi tylko o
                            to,by innym dokopac,pozbawic pracy,zniszczyc zycie.Tylko po co?Pozdrawiam
                      • scher Re: Przemoc w przedszkolu 14.03.06, 23:20
                        mruczesobie napisała:

                        > jhakoby pieniactwa,poniewaz nikt,nawet ja sama nie mam prawa klepnąć mojego
                        > dziecka,tak,jak nie klepie ciebie ani nikogo-nie stosuje przemocy,wobec mnie
                        > i wszystkich ludzi przemocy stosowac nie wolno.i jesli pieniactwem nazywasz
                        > awanture (niezłą0z powodu naruszenia nietykalności cielesnej mojego
                        > dziecka

                        A mówią, że egzaltacja jest stanem właściwym raczej dla wieku nastoletniego...
                        Klepnięcie dziecka w rączkę - "przemoc", "naruszenie nietykalności cielesnej",
                        może jeszcze usiłowanie zabójstwa?
                        • emka13 Re: Przemoc w przedszkolu 15.03.06, 17:06
                          Mnie np.nie chodzi o egzaltację czy zemstę. Chcę profesjonalizmu, solidnosci,
                          fachowosci i to nie tylko w zawodzie przeze mnie wykonywanym, ale wszedzie
                          dookoła. Dośc mam bylejakosci.Żeby tak byc mogło margines błedu podczas pracy
                          musi byc niewielki. Według mnie uderzenie dziecka przez nauczycielkę w
                          marginesie błedu sie nie miesci.
                          pozdrawiam emka
                          ps; od klepniecia w raczkę, klapsa w pupę, potrzachniecia niedaleka droga od
                          zrobienia krzywdy małemu dziecku, zwłaszcza, że dorosły bije czesto w złosci,
                          nie panuje nad emocjami i swoja własna siłą.
                          • mruczesobie Re: Przemoc w przedszkolu 15.03.06, 19:56
                            to było klepnięcie w rączke za zrobienie miny obrzydzenia do pani i
                            zauważenie,ze jesli inne dziecko chowa sie w skrzyni z zklockami to moze to
                            robic,a nie trzeba sie z tego powodu awanturować,jak mówiła pani do kolegi
                            synka,który to własnie wszedłszy do skrzyni na klocki został z niej brutalnie
                            wyjety...-mój synek sie skrzywił i powiedział,że nie wplno tak agresywnie brtac
                            dzieci skądś...i pani wtedy go klepneła dosyc mocno po rece-tzn nie miał sladu
                            ale troche go zabolało-i nie rozmumiem-pani zajście z kolega pamietała
                            doskonale,lecz o synowym klepnięciu juz jakos nie...
                            a jesli ktoskolwiek insynuuje że pomawiam-śmieszne -naruszenie
                            nietykalności...niech nie wyraża swoich opinii w tym wątku bo on jest o
                            problemie przemocy a nie o wybielaniu.
                            • scher Re: Przemoc w przedszkolu 15.03.06, 21:35
                              mruczesobie napisała:

                              > mój synek sie skrzywił i powiedział, że _nie_wolno_ tak agresywnie brac
                              > dzieci skądś

                              Popadamy jako społeczeństwo ze skrajności w skrajność. Od lekceważenia potrzeb
                              dzieci przez dorosłych po inną z kolei patologię: teraz to dzieci zwracają
                              uwagę dorosłym, uzurpując sobie prawo mówienia im, co wolno, a czego nie wolno.
                              Dzieci wychowują dorosłych - dla mnie zgroza!
                              • miciamicia Re: Przemoc w przedszkolu 15.03.06, 21:50
                                A dlaczego to dzieci nie mogą wychowywać dorosłych?
                                Ja się w swoim zyciu wiele naczyłam od ludzi o wiele młodszych ode mnie. Od
                                dzieci także i uczę sie nadal, także od swojej małej córeczki.
                                Jej mina, jak dałam jej raz klapsa (straciłam cierpliwość a ona jest po prostu
                                mała)... mocno mną poruszyła i zrozumiałam, że nie było to ani sensowne ani
                                wychowawcze... ani skuteczne. Bylo po prostu głupie. I co? Nie wychowuje mnie?
                                Może dlatego, że wcześniej pewnych spraw nie nauczyli mnie właśnie dorośli.

                                • scher Re: Przemoc w przedszkolu 15.03.06, 22:07
                                  miciamicia napisała:

                                  > Jej mina, jak dałam jej raz klapsa (straciłam cierpliwość a ona jest po
                                  > prostu mała)... mocno mną poruszyła

                                  Ale to jest wychowywanie w sensie przenośnym. Twoja córka nie uzurpuje sobie
                                  prawa do pouczania cię.
                                  • znowuniedziela Re: Przemoc w przedszkolu 16.03.06, 17:34
                                    wiecie co...czasem,niektórzy z was sa,za przeproszeniuem zadziwiająco
                                    beznadziejni...a jakie wy niby macie prawo do uzurpowania sobie jakiegokolwiek
                                    prawa...cofacie sie po prostu do czasów,gdy dzieci były traktowane na równi ze
                                    zwierzakami domowymi-pomiatane i obijane za wszystko i nic,,..a postulaty
                                    narodu i swiata macie w nosie-tak,wy pewnikiem macie wychowanie w klapsach i
                                    pregach za małe wypłaty,niepowodzenia...z ludxmi takimi jak tutejsze
                                    prześmiewcze słowa...daleko nie pójdzie dobro społeczeństwa małych i całkiem
                                    maleńkich...bo jest to przykład wcale nie skrajny,a normalny...i z moim synkiem
                                    i z małą dziewczynka o której pisze ciocia...to sa fakty nikłe,nikłe...ale w
                                    efekcie prowadzące do przyzwolenia moralnego na
                                    pedofilie,molestowanie,pornografię...i nie smiejcie,nie wyszydzajcie tylko po
                                    prostu krzyczcie głośno gdy komus małemu,bezbronnemu dzieje sie krzywda,bo
                                    mozna to zmienic,no...ale skoro wy chcecie tak zyc...to ja nie zamierzam zyc w
                                    swiecie przez was aprobowanym...bo wy niestety nie rozumiecie demokracji jako
                                    wolnonosci do poszanowania kazdego obywateka-bo wy nie rozumiecie dziecka jako
                                    obywatela tylko jako...lalke..no...sami opiszcie,,,,szacunek nie jest z
                                    natury,na niego nalezy zapreacowac-ja nie szanuje nukogo ,kto nie szanuje
                                    dzieci-...
                                    • jagoda2 Re: Przemoc w przedszkolu 16.03.06, 19:31
                                      Z całym szacunkiem, ale Twój atak także jest mało demokratyczny. Teraz Ty
                                      uzurpujesz sobie prawo do oceny, krytyki i niemal potępienia osób, które się
                                      tutaj wypowiedziały. Czy żeby wygłosić swoje zapatrywania na daną kwestię,
                                      trzeba aż tak się unosić? Ja osobiście poczułam się zmieszana z błotem, a
                                      uważam, że zupełnie na to nie zasługuję. Jak możesz tak uogólniać, wrzucać
                                      wszystkich do jednego wora, rozciągać swoją opinię na całe społeczeństwo?
                                      Rozumiem Twoje intencje, czy jednak nie przesadzasz, jeśli chodzi o ton Twojej
                                      wypowiedzi? We wszystkim potrzebny jest umiar, a w Twojej wypowiedzi wyraźnie
                                      go zabrakło.
                                      Jagoda
                                    • scher Re: Przemoc w przedszkolu 16.03.06, 20:42
                                      znowuniedziela napisała:

                                      > cofacie sie po prostu do czasów, gdy dzieci były traktowane na równi ze
                                      > zwierzakami domowymi

                                      Wprawdzie to nie mój poziom dyskursu, ale przypomnę, że napisałem tak:
                                      "(...)ze skrajności w skrajność. Od _lekceważenia_potrzeb_dzieci_ przez
                                      dorosłych po inną z kolei patologię: teraz to dzieci zwracają
                                      uwagę dorosłym(...)"
                                      • emka13 Re: Przemoc w przedszkolu 16.03.06, 22:14
                                        Chciałabym, zebysmy zastanowili sie czy dorosły moze/powinien reagowac na
                                        jakiekolwiek zachowanie dziecka uderzeniem go? Jaki jest cel takiego naszego
                                        zachowania? Po co tak robimy? Żeby trzy czy pieciolatek nas posłuchał? Czy
                                        raczej dlatego, ze jest osobą, która nie odda nam?
                                        Pomyslcie sobie o takiej sytuacji: jestescie juz bardzo starzy, słabi,
                                        wymagajacy opieki i czasami robicie głupstwa typu - nie chcę sie ubrac. Osoba,
                                        która wami sie opiekuje wie, ze robicie źle (mozna sie przeziebić)i
                                        niepotrzebnie (utrudniacie zycie opiekunowi). Aby utrzymac was w dyscyplinie
                                        (dla waszego dobra)daje wam za takie zachowanie "po łapie". Przecież nie robi
                                        krzywdy, nawet nie ma śladu, a jaki natychmiastowy skutek - ubieracie sie
                                        szybciutko i juz sie nie stawiacie...
                                        Tylko czy taki sposób jest ludzki? czy tak mozna robić?
                                        pozdrawiam emka
                                        • mruczesobie Re: Przemoc w przedszkolu 17.03.06, 10:21
                                          może faktycznie napisałam z przesadą(znowuniedziela to jawink)),ale nie mam złych
                                          zamiarów,po prostu mnóstwo czasu i energii wkładam w to,by ludzie w mojej
                                          okolicy zrozumieli,ze trzeba dzieci traktowac na równi z dorosłymi jesli chodzi
                                          o szacunek,uwagę i bezpieczeństwo.I wyjasnie,ze mój synek tez nie jest
                                          idealny,nie jest zawsze posłuszny i spokojny wg norm ale jest po prostu
                                          człowiekiem i tak jak napisała poprzedniczka-nie bijemy dorosłych,jesli nie
                                          robią tego,co chcemy.przyjmujemy to...Mieszkam w dzielnicy socjalnej-na granicy
                                          dzielnicy socjalnej,jestem psycholożka i pedagogicznie zajmuje się sprawami
                                          przemocy w rodzinie,przemocy fizycznej,psychicznej,meczeniem,namawianiem...jest
                                          to praca syzyfowa,poniewaz własnie panuje w narodzie przekonanie,z ewiele
                                          rzeczxy wolno,bo wolno...a rządzik durny njie pomagas...Nie miejcie mi za
                                          złe,nie miałam nikogo zamiaru mieszac z błotem-przepraszam-uwazam jednak,z
                                          eopinie trzeba konfrontowac z faktami a nie dywagowac,bo fakty sa okropne i
                                          bolesne...WIEC NIGDY NIE POZWALAJCIE NIKOMU NAWET KLEPNĄC DZIECKA-BO TO DO WAS
                                          WRÓCI-...I SKRZYWDZI...WAS I DZIECKOcrying((
                                    • malinela Re: Przemoc w przedszkolu 19.03.06, 01:23
                                      znowuniedziela napisała:

                                      ja nie szanuje nukogo ,kto nie szanuje
                                      > dzieci-...

                                      Dopiero teraz przeczytałam cała dyskusję..
                                      Podoba mi się to zdanie, jest zgodne z moimi przekonaniami!!!
                                      Ania
    • malinela Re: Przemoc w przedszkolu 17.03.06, 11:59
      Jest mi trudno odpisywać, bo każde takie zachowanie rodzi we mnie bunt i
      poczucie bezsilności.
      Przejdę do sedna. Dzieci mają konstytucyjne prawo do godności. Stanowi o tym
      art 72 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej:
      1. Rzeczpospolita Polska zapewnia ochronę praw dziecka. Każdy ma prawo żądać od
      organów władzy publicznej ochrony dziecka przed przemocą, okrucieństwem,
      wyzyskiem i demoralizacją.

      Konwencja Praw Dziecka, przyjeta przez Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej w
      art 16 ma zapis:
      Art16
      1. Żadne dziecko nie będzie podlegało arbitralnej lub bezprawnej ingerencji w
      sferę jego życia prywatnego, rodzinnego lub domowego czy w korespondencję ani
      bezprawnym zamachom na jego honor i reputację.


      Martynka została poniżona, rodzice mają prawo żądać ukarania przedszkolanki.
      A moim osobistym zdaniem - mają obowiązek to zrobić, aby pokazać Martynce -
      niestety nie możemy cofnąć czasu, ale pokażemy, że Twoje prawa sa respektowane,
      ze my potrafimy o nie walczyć.
      Musi dostać silne wsparcie od rodziny, bo nie uwierzy, że jest wartościowym
      człowiekiem. Powodzenia
      Ania
      • mruczesobie Re: Przemoc w przedszkolu 17.03.06, 22:14
        podpis mój,męża,synka i wielu naszych znajomych wszystkimi
        konczynami...powodzenia i jestesmy z wamiwink)))
        • emka13 Re: Przemoc w przedszkolu 17.03.06, 22:56
          Czy jesteście takze gotowi reagować na przemoc, taka zwykłą, codzienną, która
          dzieje sie na naszych oczach: klaps, krzyk, potrzasanie, szarpanie,
          przezywanie, straszenie dziecka? I to niekoniecznie reagować dzwoniac na
          policję czy składajac doniesienie do sądu rodzinnego, ale wtracajac sie w takie
          sceny miedzy rodzicem a dzieckiem? Na przykład zatrzymujac sie i patrzac na to
          a nie odwracajac wzrok. Na przykład podchodzac i pytajac sie czy moze w czyms
          pomóc? gdy ludzie zobacza, ze inni widza i reaguja zainteresowaniem to moze
          zaczna sie zastanawiac co robią i że to wcale nie jast normalne i dobre
          zachowanie w stosunku do dziecka...
          pozdrawiam emka
    • przedszkole2 a teraz formalnie na temat 17.03.06, 23:09
      Zacznę od tego, że nikt nie ma prawa bić dzieci w przedszkolu i to bez wzgledu
      na to czy mocno, czy słabo. Nie będę roztaczać tu dyskusji, która chyba rok temu
      już miała miejsce, czy nauczycielka może mocniej złapac dziecko gdy dzieje się
      cos groźnego i powiedzieć mu cos dosadnie prosto w oczy lub czy ratując dziecko
      od sytuacji groźniejszej może szrpnąć żeby nie doszło do wypadku itd. Bo to
      sprawy sytuacyjne i nalezy je traktować indywidualnie w zależności od sytuacji.
      Wiemy, że dzieci są różne do jednych dociera prośba, a do drugich trzeba
      konsekwentnie, a nawet czasem dobitnie ( bo jak np. w domu metodą jest lanie ),
      jedne są jak aniołki, a drugie jakby z piekła rodem..... Ale jeśli chodzi o
      lanie za wylaną zupę ... to skandal i tyle. Ale sprawa tak naprawdę jest już
      przegrana, to musztarda po obiedzie. 1. Nie ma śladów po biciu, obdukcji itp. 2.
      Dzieci z grupy nie sa wiarygodnymi światkami, bo nauczycielka może zrobic już
      pranie mózgu i własciwie nie wiedzą co się stało. 3 Reasumując żadnych dowodów.
      4. Kuratorium przyjdzie i zbada sprawę zapewne nie wychodząc z gabinetu
      dyrektora i przeczyta wszystkie możliwe dokumenty, może przeprowadzi jakies nic
      nieznaczące rozmowy i tak już nic nie udowodni. 4 Nauczycielka może być
      zatrudniona na podstawie mianowania i jest jak święta krowa ( przepraszam
      wszystkie wspaniałe i oddane nauczycielki w tym momencie ), a żeby ją zwolnić to
      trzbea wystawić jej ocenę niedostateczną za jej pracę, w celu dokonania oceny
      dyrektor musi się na trzy miesiące wcześniej zapowiedzieć, analizuje dokumnety,
      oglada zajęcia i wtedy naprawdę trzeba być nierozumnym matołem żeby nie dostać
      dobrej oceny. 5. Może nikt wcześniej nie pisał skarg na panią nauczycielkę i
      jeszcze znajdzie pary rodziców "za" i sprawa zostanie podsumowana, ze ktos się
      chciał zemścic za coś tam. Koniec. Niestety prawo nauczycieli chroni ale szkoda,
      że tych zlych również. Jedyne co pozostaje to może pisemna skarga do dyrektora i
      potwierdzeniem na kopii i numerem przyjęcia, może na jakiś czas wystraszy to
      nauczycielke i się powstrzyma, bo pismo musi zostać w dokumentacji i żyć będzie
      z przeświadczeniem, że ktos ma jego kopie, która nie wiadomo kiedy może ujrzec
      światło dzienne. A na pismo dyrektor musi odpowiedzieć w przeciągu 14 dni, wiec
      ślad w papierach pozostanie. Pozdrawiam serdecznie i przykro, ze sa tacy ludzie
      wśród nas - nauczycieli przedszkoli.
      • mruczesobie Re: a teraz formalnie na temat 18.03.06, 14:09
        tak,ja reaguje zawsze i wszedzie gdzie tylko zobacze,mam w nosuie jak to
        odbieraja inni ludzie-zawsze nalezy reagowac i to robie
      • emka13 Re: a teraz praktycznie- na temat 18.03.06, 14:13
        Ponawiam pytanie o postawę każdego z nas w sytuacji przemocy. Wydaje sie, ze
        łatwiej zapobiegać, tworząc atmosferę braku akceptacji dla przemocy, niż byc
        bezradnym lub obojetnym w jej obliczu.
        emka
        • malinela Re: a teraz praktycznie- na temat 19.03.06, 00:11
          emka, trudne pytanie postawiałaś. Wiele można zadeklarować siedząc,
          bezpiecznie, przed monitorem... natomiast, zetkniecie się z przemocą, może
          bardzo brutalnie zweryfikować nasze deklaracje.

          Jestem przeciwna przemocy pod kazdą postacią! Jednocześnie wiem, że instynkt
          samozachowawczy nakazuje mi unikania konfrontacji.

          Cieszę się, że coraz więcej osób, zawodowo, jest przygotowanych na reagowanie
          na przemoc. Samo zwrocenie uwagi nie wystarczy, żeby problem rozwiązać. Choć,
          kiedy jest to tylko możliwe, należy zwracać.

          Bedąc pierwszy raz w Nowym Jorku, na wiele lat przed urodzeniem pierwszego
          dziecka, jednym z moich spostrzeżeń było to, że matki nie szarpią swoich
          dzieci, nie krzyczą!. Nie twierdzę, że w NY problem nie istnieje, ale ja, będąc
          w NY kilkakrotnie się z nim nie spotkałam.

          To jest problem społecznego przyzwolenia, ale myślę, że sporo się zmienia. Obym
          się nie myliła!.
          Ania
          • emka13 Re: a teraz praktycznie- na temat 19.03.06, 19:51
            Pewnie, że samo zwracanie uwagi na poszarpywanie, klapsy, czy wyzwiska na
            dziecko nie wystarczy, ale od czegos moze trzeba zaczać. U mnie w przedszkolu
            ostatnio zapisałysmy taka procedure obowiązujacą nauczycielki własnie
            do "wchodzenia" w sytuacje przemocy stosowanej przez dorosłych. Kilku osobom to
            pomogło, bo juz teraz nie muszą zastanawiać sie czy powinny czy nie. Teraz
            wiedzą, ze powinny.
            emka
            • znowuniedziela Re: a teraz praktycznie- na temat 19.03.06, 22:19
              proszę,napisz o tym szerzejwink
      • malinela Re: a teraz formalnie na temat 18.03.06, 23:42
        przedszkole2 napisała:
        1. Nie ma śladów po biciu, obdukcji itp.

        Problem nie dotyczy pobicia, tym samym obdukcja nie była konieczna.

        Dla uporządkowania wiedzy przypomnę, że przemoc jest to siła przeważająca
        czyjąś siłę. Fizyczna przewaga wykorzystana do czynow bezprawnych dokonanych na
        kimś.

        Nie jest konieczne pobicia, aby stwierdzić przemoc, i dalej, nie jest konieczne
        uszkodzenie ciała, aby uznać czyn za bezprawny
        2
        > .
        > Dzieci z grupy nie sa wiarygodnymi światkami, bo nauczycielka może zrobic już
        > pranie mózgu i własciwie nie wiedzą co się stało.

        Dzieci nie musza być świadkami. Dowodem jest opowiadanie/ zeznanie Martynki.

        3 Reasumując żadnych dowodów.

        Tak, jak pisałam wyżej, dowodem jest oświadczenie Martynki, potwierdzone przez
        psychologa. Rozmowa z psychologiem może odbyć się w domu Martynki.

        > 4. Kuratorium przyjdzie i zbada sprawę zapewne nie wychodząc z gabinetu
        > dyrektora i przeczyta wszystkie możliwe dokumenty, może przeprowadzi jakies
        nic
        > nieznaczące rozmowy i tak już nic nie udowodni.

        Nie mam doświadczenia, przyjmuję ten scenariusz jako prawdopodobny, ale nie
        jedyny pewny. Kuratorium, jak i każdą inną instytucję tworzą ludzie w niej
        pracujący, od przypadku zależy, jak problem zostanie potraktowany.

        Na pewno nie można zakładć, że nie warto, bo każde zgłoszenie jest nieprzyjemne
        dla przedszkola.

        Ja myślę jeszcze o zgłoszeniu do prokuratury. Muszę posprawdzać, popytać -
        sprobuję ustalić ścieżkę prawną.

        4 Nauczycielka może być
        > zatrudniona na podstawie mianowania i jest jak święta krowa ( przepraszam
        > wszystkie wspaniałe i oddane nauczycielki w tym momencie ), a żeby ją zwolnić
        t
        > o
        > trzbea wystawić jej ocenę niedostateczną za jej pracę, w celu dokonania oceny
        > dyrektor musi się na trzy miesiące wcześniej zapowiedzieć, analizuje
        dokumnety,
        > oglada zajęcia i wtedy naprawdę trzeba być nierozumnym matołem żeby nie dostać
        > dobrej oceny.

        Tu tez Twoja wiedza jest bogatsza, choć zwolnienie, nie jest jedyną karą, jaką
        można zastosować.

        5. Może nikt wcześniej nie pisał skarg na panią nauczycielkę i
        > jeszcze znajdzie pary rodziców "za" i sprawa zostanie podsumowana, ze ktos się
        > chciał zemścic za coś tam.

        Bardzo prawdopodobne, a jeśli jest to mała miejscowość, niemalże pewne.
        Natomiast, bierność innych, nie może wpływać na decyzję rodziców Martynki.
        Oczywiście, to zdarzenie mogło mieść charakter incydentalny, ale to również nie
        powinno mieć znaczenia dla rodziców.

        Dlaczego? Ponieważ, dzieciństwo determinuje całe dalsze życie. Trzeba je
        chronić bezwarunkowo!.

        I jeszcze kilka rad, bo łatwiej jest radzić patrząc na problem z boku:
        Rozmowy z Dyrektorką, czy wychowawczynią należy przeprowadzić bez Martynki!!!.

        Powodów jest kilka:
        Nie ma konieczności, aby przeżywała zdarzenie, które ją zraniło, (a może okazać
        się traumatyczne)jeszcze raz.

        Łatwo jest manipulować wypowiedzią dziecka - niedojrzałość emocjonalna i
        werbalna (każdego dziecka), może spowodować, że nie bedzie potrafiło obronić
        swojego zdania.

        Rozmowa może być bardzo napięta, a to spowoduje dodatkowy stres.

        Martynka opowiedziała jak wyglądało zdarzenie - rodzice muszą przyjąć je, jako
        pewnik, nie ma potrzeby konfrontowania z kimkolwiek.

        Jedynie psycholog potwierdzi prawdziwość wypowiedzi. Postaram się podać
        szczegóły jak powinna/ może wyglądać, ścieżka od strony prawnej. Jeśli nie
        przyda sie ta wiedza rodzicom Martynki, to być może innym rodzicom.
        Pozdrawiam
        Ania
        • gyokuro Wracając do bicia dzieci 19.03.06, 23:57
          Kiedyś dałam klapsa synkowi, nie pamiętam dlaczego. Rozpłakał się i przytulił i
          tak nam było smutno - i wtedy powiedziałam mu, że jesli kiedyś będę na niego
          zła i będę chciała go uderzyc jeszcze raz, to ma mi powiedzieć, że nie wolno
          bić. W kwestii agresywności do dzieci, dziecko musi mieć możliwośc się
          przeciwstawić. I musi mieć takie przyzwolenie. Bo kiedyś może go spotkać coś
          gorszego i wtedy musi wiedzieć, że ma prawo zaprotestować. W swojej sprawie czy
          też w sprawie kolegi. I to na pewno nie jest patologia - jak dorosły ma poważne
          braki, to dziecko zdecydowanie ma prawo go pouczać.
    • mama-nesika Nie przesadzasz!!! 21.03.06, 16:42
      W głowie sie nie mieści!!! Słyszałam, że takie rzeczy zdarzały sie jakies 20 lat temu, kiedy w przedszkolach mógł pracować każdy, ale dziś?! Biedna malutka - zraziła sie pewnie do nauczycieli na dobre...
      Nie wiem, jak na coś takiego zareagowałoby kuratorium, ale jako studentka pedagogiki wiem, że teraz od nauczycielek wymaga się bardzo dużo, a takie zachowanie jest niedopuszczalne!
      A może warto porozmawiać z dyrekcją przedszkola? Wasza Malutka już tam nie chodzi, więc nie ma obawy, że ktoś się na niej będzie mścił... Ale może dzięki temu da sie zaoszczędzić innemu dziecku podobnych przeżyć...
      Nie wszystkie przedszkola są takie, wierzę że to sytuacje marginalne...
      Pozdrawiamsmile
Pełna wersja