barbaram1
22.03.06, 09:53
W grupie mojego dziecka, w przedszkolu jest agresywne dziecko. Osobiście moje
dziecko (mam córeczkę) nie było nigdy przez nie uderzone, ale inne mamy
(zwłaszcza chłopców) bardzo się skarżą. Pani powiedziała dzieciom, iz jeśli
zostaną uderzone, to trzeba oddać, aby łobuziak poczuł, że to, co on robi to
boli. Bardzo mnie zbulwersowała ta wiadomość. Jestem duzym przeciwnikiem
metody typu "oko za oko" Rozmawiałam na ten temat z panią, poruszyłam również
temat na zebraniu. I tu bardzo się zdziwiłam. Mamy chłopców uważają, że nie
ma żadnego problemu. Tylko jeden tata dziewczynki zgodził się, iż samosady do
niczego nie prowadzą. Zaczęłam rozmawiać ze znajomymi i większość (zwłaszcza
rodzice chłopców) popierają, że chłopak nie może być mięczakiem, że musi się
bronić, że mały łobuziak musi mieć za swoje. Ja natomiast sądzę, iż w życiu
dorosłym jeśli ktoś mnie skrzywdzi to przecież nie mszczę się tylko idę do
odpowiednich instytucji (policja, sądy itp.)Zawsze tłumaczę córce, że jeśli
dzieje jej się krzywda to powinna powiedzieć o tym pani i to ona powinna
wymierzyć karę maluchowi.
Jest jeszcze jedna rzecz, która mnie niepokoi w tym oddawaniu. Mogłabym
jeszcze zrozumieć , jeśli dziecko broni się spontanicznie, ale obawiam się,
że metoda może być taka, że pani mówi, że teraz trzeba oddać, mały łobuz
staje i czeka aż dostanie w łeb od drugiego, a wszyscy się temu przypatrują.
Co wy o tym sądzicie? Czy to ja wychowuję córkę na społeczną sierotę? Czy my
wspólnie wychowujemy (godząc się na tego typu metody) agresywne społeczeństwo?