black_currant
26.03.06, 09:35
Mam ogromny problem z Emilką - nie chce jeść.
To znaczy je, ale ogranicza się do:
- klusek (makaron, leniwe, kopytka)
- jajek (ale tylko jako omlet lub jajecznica)
- sera żółtego i pleśniowego
- rosołu
- naleśników z serem
- paluszków rybnych
- pieczywa
- czasem parówek i kiełbasy
- serki homogenizowane i jogurty, w których nie widać kawałków owoców
- pije tylko sok z jabłek i wodę
Nie daje się przekonać do warzyw i owoców. Wczoraj dostała spazmów, bo mąż
próbował ją nakarmić serkiem truskawkowym jogobeli (widać w nim było kawałki
owoców). Każda próba wprowadzenia czegoś nowego kończy się płaczem, że ona
tego nie lubi.
Jest uparta - kiedyś próbowaliśmy dać jej kanapkę z szynką - zrobiliśmy jej
taką kanapkę na śniadanie - nie zjadła, zrobiliśmy świeżą na obiad - nie
zjadła, następną na kolację - skończyło się na tym, że nie jadła nic przez
ponad 2 dni (w tym czasie dostawała do picia tylko wodę). 3 dnia obudziła się
z płaczem, że jest głodna, zjadła pół takiej kanapki 'z rozpędu' i od tej pory
nie tyka szynki, bo nie lubi.
Jak była młodsza jadła zupy jarzynowe, gotowane mięso - teraz im jest starsza,
tym jest gorzej.
W przedszkolu też praktycznie nie je (myślałam, że może przykład innych dzieci
na nią podziała, ale nie

).
Nie wiem co robić - przecież taka dieta jest fatalna dla młodego organizmu
(zresztą dla każdego) - ale zupełnie nie mam pomysłu jak ją przekonać do
czegoś nowego.
Staram się gotować smaczne, atrakcyjnie wyglądające dania (często na zasadzie
łączenia tego co ona lubi z jakimś warzywkiem), ale to nic nie daje
Może ktoś też miał takiego niejadka i jakoś poradził sobie z tym problemem?
Proszę o pomoc!