Matka-potwór

27.03.06, 08:47
Dzisiaj rano dowiedziałam się od męża, że jestem potworem, zimną,
wyrachowaną, bezduszną, itp. epitety matką. A to za sprawą smoczka, którego
odstawiłam tydzień temu mojemu prawie 3-letniemu synkowi (niestety jest
ciężko, mały płacze, ma problemy z zasypianiem). Dowiedziałam się, że nie
tylko odbieram mu dzieciństwo, ale że ta sytuacja odbije się traumatycznie na
zachowaniu mojego synka w przyszłości. W tej chwili chodzi o smoka, wcześniej
chodziło o zasypianie z dzieckiem w jednym łóżku, za chwilę będę próbowała
odstawić małemu pieluchę do spania. Mam tego dość!!! To bardzo boli - mysle,
ze odobnie jestem odbierana przez rodzinę mojego meża. Dodam tylko, że to ja
spędzam czas z dzieckiem, ponieważ mąż pracuje w innym miescie i do domu
przyjeżdża jedynie na weekendy. Oboje mamy niestety inne poglady na
wychowanie dziecka. Mąż nie toleruje jakichkolwiek zakazow, a jego metoda
wychowawcza polega tym, że dziecku pozwala sie na wszystko. Ja po prostu
uważam, że dziecko powinno mieć jasno określone granice.
Czy sa moze jakies inne mamy - potworki? Proszę podzielcie sie swoimi
doświadczeniami.
dzieki
kate
    • hanutek Re: Matka-potwór 27.03.06, 09:01
      Mam propozycje.....zostaw męza na cały jeden dzień z noca włacznie z
      dzieckiem......niech zobaczy jak to jest i zacznie cię doceniać......chcesz
      wprowadzic jakies zasady w stosunku do dziecka i uważam że robisz to z
      głową ...Trzy-latek nie powienien juz uzywac smoczka!!!!!!! Jezli maż nie ma
      dostatecznej wiedzy o dziecku...jego rozwoju...i wychowaniu, wskaż mu jakąś
      literaturę niech się douczy.............. i nie martw się nie jestes potworem
      tylko matką ..i nie pozwalasz zeby ci dziecko weszło na głowe........popieram
      • alabama8 Re: Matka-potwór 27.03.06, 09:30
        Nad zachęcaniem wszystkowiedzącego męża do czytania raczej bym się zastanowiła.
        Skoro wszystko wie to niczego czytać nie będzie - nawet jeśli mu żona gotowe
        przy desce klozetowej w toalecie zostawi.
        Można, owszem - samego z dzieckiem zostawić, ale to pewnie będzie akcja
        jednorazowa, mąż jakoś się przemęczy a potem powie - widzisz, dałem radę, więc
        teraz uspokój się i wracaj do swoich obowiązków.
        Właściwie sytuacja jest bez wyjścia, możesz próbować przekonywać, albo
        wystawiać męża na próby ... choć może najłatwiej po prostu zawstydzić jego
        męskie ego. Jeżeli którykolwiek z jego męskich kumpli wyśmiałby go że jego 3-
        letni syn ciumka smoka i sika w pieluchę - to by męża otrzeźwiło w 5 minut.
        Ciężko walczyć z niedzielnym ojcem, oj ciężko.
        • lidqa Re: Matka-potwór 27.03.06, 09:44
          Tez jestem za zostawieniem dziecka z mezem choc balabym sie ze potem dziecko
          spowrotem dostanie smoczek, bedzie jesc tylko ciastka itd itd. Choc jeden dzien
          jest do przezycia to jest to dosc dlugo dla kogos nieprzyzwyczajonego.

          A tak poza tym to dobrze robisz. Jestes konsekwentna i stanowcza i tak trzeba.
          Ja wiem ze to nie bardzo pomaga- pisane przez net, ale nei daj sie!
    • kate20044 Re: Matka-potwór 27.03.06, 09:57
      Dzieki za odpowiedz. Tylko zastanawiam sie nad jednym - w jaki sposob przekonac
      mojego meza do tego, ze w zyciu kazdego dziecka pojawiaja sie takie etapy jak:
      rozstanie z cucusiem, smokiem, pielucha. Ja przez caly czas slysze pytanie: po
      co rozstawac sie ze smokiem?z pielucha? Jak podrosnie - sam zrezygnuje.
      pzdr
      kate
    • aniko16 Re: Matka-potwór 27.03.06, 11:15
      Absolutnie zgadzam się z twoim mężem. Dziecka nie potrzeba odzwyczajać,
      naginać, dostosowywać itp. Dzisiaj rozstanie ze smoczkiem jest ciężkim stresem,
      a za jakiś czas dziecko samo do tego dojrzeje. Bez niepotrzebnego płaczu. Nigdy
      niczego nie wymuszaliśmy na naszym synku. Nie musiał zjadać, siadać na nocniku,
      sprzątać, codziennie się kąpać itp. Może dlatego zawsze miał apetyt, nigdy nie
      miał "regresów" toaletowych, świetnie spał, nie miewał ataków złości czy płaczu
      a teraz jest otwartym, śmiałym, łatwo nawiązującym kontakty 6-latkiem.
      • lidqa Re: Matka-potwór 27.03.06, 12:11
        Nie prawda smile ja ostatno wlasnie widzialam dziecko - na oko 5-letnie- ze
        smoczkiem. POza tym ciągle trzymanie smoczka w buzi nie jest najlepsze dla
        zgryzu.

        Moje dziecko tez swietnie nawiązuje kontakty i super spi, a spi sam, kąpie się
        codziennie itd itd.
      • joakal Re: Matka-potwór 27.03.06, 12:37
        a za 5 lat będzie niemyjącym się codziennie nastolatkiem
        to ja dziękuję bardzo
        wolę żeby moje dziecię było zestresowane ale kąpać się będzie codziennie smile
        • lidqa Re: Matka-potwór 27.03.06, 13:52
          Ja jeszcze dodam jedno. ze nie jest moim jedynym priorytetem w zachowaniu zeby
          dziecko bylo otwarte. Nie smieszy mnie jesli dziecko mowi do doroslego np: nie
          ruszaj tego- widzialam taki obrazek w sklepie: 5-latek do sprzedawcy. Ja nie
          zamierzam dziecka tresowac, ale uwazam ze powinno sie wpajac zasady, tzw
          kindersztube itd itd. Tez nie zmuszam dziecka do jedzenia ale je z nami przy
          stole wtedy kiedy my - ma 2 i pol roku. Nie chce, czeka na nastepny posilek.
          • hedonista.oswiecony Lidqo 28.03.06, 22:52
            obawiam się, że mało jest takich osób jak Ty, które nie potrzebują kary aby
            dziecko robiło to co wypada w jego wieku i czego od niego oczekujemy. My
            jesteśmi mili dla dziecka, to i dziecko będzie miłe dla nas bo dlaczego ma nie
            robić to co sprawia przyjemność? Myślę, że tresurą zabija się w ludziach
            umiejętność słuchania własnych emocji i innych...
            ukłony
      • stypkaa Re: Matka-potwór 27.03.06, 15:57
        O Chryste!!! Dziewczyno co Ty piszesz??? Tym sposobem można wychować
        terroryste, zupełnie nie przystosowanego do życia w społeczeństwie. Bo w
        przedszkolu czy szkole już nie będzie tak wszystkiego dostawał jak od Was,
        będzie musiał się dostosować do pewnych zasad i norm.
        A że nie miewał ataków złości i płaczu - nic dziwnego, skoro zawsze dostawał to
        co chciał!
        Zaraz pewnie pomyślisz, że ja to jestem dopiero potworem a nie matką ;->
        Wyobraź sobie, że ja tez mojemu dziecku mało rzeczy zabraniam, ale jednak są
        pewne granice których przekraczać nie może, choćby rzucał się z histerii na
        podłogę.
        Każde dziecko,żeby czuć się bezpiecznie potrzebuje jasno wytyczonych zasad i
        przede wszystkim konsekwencji w ich przestrzeganiu.
        Owszem, ja też swojego dziecka nie zmuszam do jedzenia. Ale kąpać będzie się
        codziennie ;-P.
        A co do tego że za jakiś czas dziecko samo do pewnych rzeczy dojrzeje, to co
        sądzisz o 11-latku śpiącym z matką w jednym łóżku??? Dopiero niedawno "dojrzał"
        do tego, żeby spać w osobnym, choć w tym samym pokoju. Dla mnie to jest chore!!!
      • dzemma Re: Matka-potwór 27.03.06, 16:36
        aniko16 niby tak, ale to zalezy i od dziecka i od rodziców, przykład: moi
        znajomi maja 9 letnią corke, która w tym roku idzie do komunii i zasypia ze
        smokiem! czy nadal uważasz, że dziecko samo powinno decydować, czy to napewno
        takie zdrowe???
        • anka1 Re: Matka-potwór 27.03.06, 17:21
          a ja myslalam ze matka-potwor to matka 4-letniego zakatowanego Oskarka albo
          zaglodzonego 1,5-rocznego Kubusia, a nie matka ktora kocha dziecko, ale kocha
          madrze i wie,ze dziecko musi zanc pewne granice dla swojego dobra ...
      • psylwia Re: Matka-potwór 27.03.06, 22:44
        czytałam niedawno wypowiedź matki , której syn pije mleko z butelki ze
        smoczkiem choć ma 9 lat
        i co Ty na to?
      • ka_pa33 Re: Matka-potwór 30.03.06, 13:06
        dziecko 1,2,3 letnie jest za małe i nie za mądre żeby było w stanie za siebie
        decydować. Od tego jesteśmy rodzicami, żeby dzieci wychowywać, a to wiąże się
        czasami z kategorycznymi decyzjami jak np. odstawienie smoczka (3 latka to o
        2,5 roku za późno), przestawianie dziecka na pokarm stały czy nauczenie
        korzystania z nocnika. Bzdurą jest oczekiwanie, aż dziecko samo dojrzeje do
        zmian.
    • lolinka2 Re: Matka-potwór 27.03.06, 21:17
      To my stanowimy zgodnie potworne małżeństwo, i podobnymi epitetami często nas
      częstuje własna rodzina dalsza, obcy ludzie na ulicy, starszawe znajome itp.
      Potworni byliśmy od zawsze, bo uważamy że dziecko należy wychowywać, a nie tylko
      hodować; tym bardziej ze nam samym obojgu dopiero zycie wyprostowało pewne
      naleciałości z dzieciństwa i nie chcemy żeby Nutella takie miała...

      3maj się - inne potwory też chodzą po swiecie smile)
    • dagu75 Re: Matka-potwór 27.03.06, 21:31
      Ja też jestem za zostawieniem dziecka z mężem. jak przyjedzie na weekend
      pogadaj i wyjedź.
      Co do tego, że dziecko samo sie odstawi od cyca, pieluchy itp. Czasem tak,
      czasem nie. ja moją córekę odstawiałam od piersi jak miała 2 lata. Pewnie
      ssałaby do dziś ( 4 lata), gdyby mogła. Czasem trzeba dziecko wspomóc bo kto
      sam z siebie pozbawia się przyjemności?
      Nie jesteś potworem. Jesteś normalna.
      • agadzie1 Re: Matka-potwór 27.03.06, 22:03
        uważam, że postępujesz słusznie. dzieci muszą znać jakieś granice, chociażb po
        to, żeby czuło i wychowywało się bezpiecznie. uszy do góry, po każdej uwadze
        męża rób to co uważasz za słuszne, bo w końcu cała odpowiedzialność za
        wychowanie maluszka i tak spada na Ciebie.
        ponadto uważam, że zostawienie mężowi dzieciaczka nawet na jedną dobę może
        przynieść nieco szkód w postaci:dawania smoka i pozwalania na wszystko inne,
        słowem Twoja praca z maleństwe i jego wysiłek mogą pójśc na marne.
        to, że odstawiasz pierś, smoczek, itp. to rzeczywiście są przykre dośiwadczenia
        ale prwadziwa trauma byłaby dopiero w przedszkolu, kiedy inne dzieći śmiałyby
        się z Twojego, że ssie smoka
        wiele z nas ma toksycznych doradców (szczególnie boli to kiedy są nimi nasi
        bliscy lub mądrzą się Ci, którzy nawet nie chcą odrobinkę zaangażować się w
        pomoc przy wychowaniu naszych maleństw)
        moja teściowa uważa i mówi na przykład, że robię swojemu synkowi straszną
        krzywdę, bo kiedy go karmiłam nie piłam mleka i nie jadłam białego sera (ona-
        tak), bo nie dawałam mu w czwartym miesiącu rosołu i unikam słodyczy w postaci
        twardych cukierków, itp. jestem złą matką, bo ona nie widziała jak kąpię swoje
        dziecko. staram się tym nie przejmować i robić swoje, ale czasem jest naprawdę
        ciężko, tym bardziej, że całe 15 mies zajmowaliśmy się synkiem zupełnie sami.
        tak więc uszy do góry, trzymajmy się razem, naprawdę nie jesteś sama
        życzę dużo siły i wytrwałości w tym co robisz
    • mama403 Re: Matka-potwór 28.03.06, 08:48
      Nasi panowie tak mają. Jemu po prostu przeszkadza, że młody marudzi. wie, że
      można to załatwić przez podanie smoczka (teraz). Ale nie wie, że to Ty będziesz
      ponosić wszelkie konsekwencje. Może faktycznie jak będziecie gdzieś u
      znajomych, (którzy mają dzieci) wywołaj dyskusję o smoczku czy innej dla Ciebie
      ważnej kwestii, a z którą On się nie zgadza. U mnie najczęściej to działa -jest
      b. wrażliwy na punkcie: co powie ktoś inny (nie ja). Ale ważne wywołuję taką
      dyskusję tylko tam gdzie wiem, że poglądy są podobne jeśli nie takie same jak
      moje smile) Ja także jestem potworem - to mówi mój mąż (i myśli), teściowa. Ale
      staram się być konsekwentna dla siebie i młodego. Ja Ciebie popieram i z tego
      co czytałam masz duże poparcie do tego co robisz więc tak trzymaj. Uśmiechnij
      się słonecznie. Pozdrawiam
    • moofka Re: Matka-potwór 28.03.06, 12:04
      wiesz co, za mało danych
      każda matka odstawia od smoczka od cyca, od pieluchy
      to normalna i naturalna kolej rzeczy
      ale nie każda słyszy ze jest bezduszna i jest potworem
      malo kto tez zakłada taki wącik na foro, zeby sie rozgrzeszyć
      więc zajrzyj głębiej w pokłady swoje i poszukaj w czym tkwi przyczyna bo nie w
      smoczku na pewno
      sądzać z tego co piszesz jesteś raczej mało pobłażliwą matką - jako samotna na
      codzien masz prawo czesciej byc rozdrazniona, czy to nie to?
      czy dziecko nie czuje sie bardziej zagubione przez to "wychowanie w dyscyplinie"
      trzylatek ze smoczkiem i pieluchą, nie akceptujący samodzielnego spania to
      raczej dosc rzadkie - czy on aby na pewno ma to "poczucie bezpieczesntwa" w
      ramach granic twoich zakazow i nie dawania na glowe wchodzic o ktorym piszesz?
      czy raczej skutek nie jest odwrotny, czy go w tym nie szuka wlasnie?
      napisz wiecej o stosunkach z synkiem
      ale powtorem nie jestes na pewno
      • mamajka6 Re: Matka-potwór 28.03.06, 15:33
        Jestem w niemal identycznej sytuacji jak Ty i doskonale rozumiem twoją
        frustrację.Wszelkie próby wprowadzenia jakiegokolwiek "porządku" w moim domu
        spotykają się z nieustanną krytyką mojego Męża.Jestem po prostu bezsilna,Mąż
        wiecznie w pracy i to właśnie ja ponoszę konsekwencje tego "niewychowywania"
        naszych dzieci.Do dzisiaj nasza 8-letnia córka musi być usypiana,ponieważ Mąż
        twierdzi, że ten typ tak ma i nic na siłę nie można zmieniać.Ostatnio zaczęłam
        pracować nad tym, żeby córa zaczęła sprzątać po sobie,a Mężuś stwierdził, że ją
        za bardzo tym stresuję i żebym sobie odpuściła.Młodsza 2-latka po chorobie
        wylądowała w naszym łóżku (mimo że już pięknie sama zasypiała),ponieważ zaczęła
        się wtedy buntować i kiedy próbowałam ją "przetrzymać" Mężuś chciał dzwonić na
        błękitną linię i poskarżyć że "katuję" dziecko.Dosłownie horror i wieczna walka
        między nami o wychowywanie dzieci.Już mam dosyć.Domem zajmuję się tylko ja,Mąż
        wraca późnym wieczorem i ma wszystko w nosie.Nie mam żadnej pomocy w
        rodzinie,wszystko tylko na mojej głowie.I nie ma sposobu żeby coś wyegzekwować
        od starszej córki,bo przecież kochany tatuś stanie zawsze w jej obronie.Robi ze
        mnie matkę-potwora na oczch naszych dzieci mówiąć "czego ty od niej znowu
        chcesz","daj jej spokój","wyluzuj".Czasami mam ochotę po prostu gdzieś wyjechać
        i zostawić to wszystko na jego głowie.Ale to niemożliwe,ponieważ w pracy nie
        dostanie urlopu a nie mam osoby,która mogłaby się zająć dziećmi.
        • falka32 Re: Matka-potwór 28.03.06, 22:42
          mamajka, kiedyś w końcu ten urlop dostanie... a wtedy ty, myk, znikasz na 2
          tygodnie do spa albo do koleżanki i niech się buja z dzieciakami.
        • kate_less Re: Matka-potwór 30.03.06, 10:15
          Hej Mamajka6. Uwazam, ze jak najszybciej MUSISZ gdzies wyjsc wieczorem. Po
          prostu mąż wraca z pracy, a ty wychodzisz. Do koleżanki, na piwko, na
          pogaduchy, na basen, na siłowienię, do fryzjera, sauny, na paznokcie, ....
          Wybór naleaży do ciebie. I tak klika dni... Oczywiście nic wcześniej w domu nie
          robiąc - nie sprzątając po rodzinie! I tak kilka dni po rząd. Wyjedź gdzieś w
          niedzielę (przecież nie wszystkie są handlowesmile Zostaw ich i sięnie przejmuj,
          nie dzwoń do domu, tylko spokojnie wróć do domu późnym wieczorem. Na pytania
          męża nie odpowiadaj zbyt szczegółowo - np. byłam na basenie z Elką. Albo -
          jeśli nie odpocznę sama ze sobą, to zwariuję, itp... Zobaczysz, że w końcu
          podziała... Jestem terapeutą... Pozdrawiam
          • mamajka6 Re: Matka-potwór 31.03.06, 14:22
            A myślisz,ze już nie próbowałam różnych sposobów?Kilka razy próbowałam nie
            robić nic przez tydzień - skutek był opłakany - sterta
            prania,prasowania,brudnych naczyń,dom jak po huraganie....Mężowi to nie
            przeszkadza,natomiast ja po tygodniu spasowałam ponieważ nie mogłam w takich
            warunkach normalnie funkcjonować (to ja siedzę cały dziń w tym bałaganie,bo
            Mężuś do wieczora w pracy i ma to w nosie).Jak nie ugotuję obiadu Mąż nie robi
            problemu - kupuje pizzę,chińszczyznę itp.Nie uprasuję - chodzi w
            niewyprasowanych spodniach,ew. wyprasuje sobie jedną koszulę i starcza mu ona
            na tydzień.Natomiast z wychodzeniem z domu wygląda to tak,że wychodzę i
            faktycznie mam chwilę relaksu i odskoczni,ale po powrocie zastaję taki
            bajzel,że nerwy mi wtedy puszczają.Wystarczy czasem,że wyjdę na 15 minut do
            sklepu,a sprzatania mam na co najmniej godzinę.Mąż np. nie uznaje spożywania
            posiłków w kuchni,daje dzieciakom do rąk czekoladki,ciasteczka itp.,więc
            wyobraź sobie jak wygląda chata po moim przyjściu - meble upaciane,na podłodze
            pełno okruszków,ciuchy dzieci do prania....Nie pilnuje ich wtedy wcale więc
            dodatkowo zastaję sterty zabawek na podłodze.
            • lidqa Re: Matka-potwór 31.03.06, 15:11
              Nie chce psuc twojego malzenstwa ale dla mnei to jest brak szacunku wobec
              ciebie i twojej pracy. I tu nie chodzi wcale o porządki tylko o podejscie do
              tematu: mama wroci i posprzata. Ok, jemu nie zalezy, ale tobie zalezy i wobec
              tego on tez powinien sie starac choc troche.
    • u_la_la Re: Matka-potwór 28.03.06, 15:10
      kurcze, sama pamiętam jak córka histeryzowała kidy babcia zabrała jej smoczek,
      my nie mogliśmy się na to zdobyć.
      Dobrze zrobiłaś, trzymam kciuki.
      • lidqa Re: Matka-potwór 29.03.06, 11:17
        Z innego zupelnie forum znam kobiete ktora ma dziecko juz 18-letnie. Kiedy jej
        corka byla mala jej mąz uwazal identycznie jak "wasi". Absolutnie nie mozna
        bylo jej zestresowac, jak miala sprzatac to oznaczalo ze ją sie katuje itd itd.
        Moja kolezanka odpuscila w koncu. Teraz ma grubą 18-latkę ktora nic innego nie
        robi tylko je. Nie uczy sie wogole, oboje rodzice inteligentni i wyksztalceni a
        ona nie przechodzi z klasy do klasy, w domu ma totalny syf, a resztki jedzenia
        chowa pod lozko bo jej sie nie chce wynosic. Wogole nie liczy sie z innymi,
        (glupi przyklad- jest ich w domu 3-ka i np 3 jogurty wiec ona zje wszystkie nic
        nikomu nie mowiac) itd itd. JA ją poznalam osobiscie i mysle ze jej mama wrecz
        pisze o niej delikatnie. I nie zamierzam popelnic tego bledu!
        • mamajka6 Re: Matka-potwór 29.03.06, 14:32
          O kurcze,ale mnie nastraszyłaś...Próbuję wprawdzie usilnie wprowadzać
          jakieś "zasady" pod nieobecność małżonka,jednak kiedy on jest w domu panuje
          chaos i anarchia totalna,a ja jak idiotka wiecznie uganiam się ze ścierą i po
          tych wariatach sprzątam.Ponadto Mąż jest strasznym bałaganiarzem i kiedy
          poprosiłam ostatnio córkę żeby złożyła swoje ubrania,ona mi na to,że przecież
          Tatuś nie składa.No i nie mogę wyegzekwować od nich jedzenia posiłków w
          kuchni.Dosłownie domowy kierat,Ci rzucają wszystko gdzie popadnie,kruszą,a ja
          estetka sprzątam,bo mi to przeszkadza.
          A z tym urlopem Męża,to nie miał od trzech lat ani dnia wolnego + wszystkie
          soboty pracujące,niedziele handlowe itd.Niestety duże u nas bezrobocie i szef
          ma to głęboko w d.,a o inną pracę nie ma szans.
    • asiaw8 Re: Matka-potwór 29.03.06, 15:26
      mysle ze maż nie ma racji moj tez mial pretensje jak w listopadzie (syn mial
      wtedy 2,2 lata ) zdecydowalam ze syn w ciagu dnia bedzie chodził bez pieluchy,
      za pare tygodni zrezygnowałam ze smoczka a teraz spi w nocy bez pieluszki I
      teraz mąz mi dziekuje Takze trzymaj sie swoich postanowiem mały pomału do tego
      przywyknie
      • lidqa Re: Matka-potwór 29.03.06, 20:36
        Mamajka strasznie ci wspolczuje naprawde. Sytuacja jaka sie wytworzyla jest
        mniej niz ciekawa i naprawde trudno ci bedzie to poodkrecac. trudno im sie
        dziwic ze nie chcą zmian. Jakbym ja maial pelną obsluge i nic nie musiala to
        bym tez nie chciala zmian prawda? Ja jestem generalnei za rozwiazaniami
        radykalnymi wiec zamknelabym oczy i przestala sprzatac prac prasowac cokolwiek
        co nie jest przyniesione do kosza do lazienki itd itd. Przestalabym zmywac- jak
        potrzebujesz talerza to sobie na bieząco umyj. Obstawiam ze gora tydzien
        wytrzymają i tez im sie znudzi. Balagan na dluzszą mete jest meczacy dla
        kazdego. A jesli pojawią sie jakies pytania to bardzo rzeczowo bym poweidziala
        ze znudzilo mi sie juz gadanie, ze kocham ich takich jacy są i chce sie
        przyzwyczaic do ich stylu zycia...
    • corokia Re: Matka-potwór 30.03.06, 10:28
      Pytanie.Dlaczego z tym smoczkiem zwlekałaś aż do 3 lat?
      ja zabrałam smoczek gdy córka miała około 1,5 roku-był 1 dzień ciężki a
      po 7 dnach juz nie pamięała wogóle ze miała smoczek.
      Mż nie miał nic do gadania smile)znaczy sie marudził cos ze .....
      ale mu powiedziałam ze 1,5 roku ze smoczkiem to i tak za długo i dał spokój .
    • cichaiza Re: Matka-potwór 30.03.06, 20:14
      Mezem sie nie przejmuj,faceci nie czuja bluesa!A zeby malego odzwyczaic smoka to
      zamocz mu go w occie,zobaczysz raz skosztuje i wiecej nie wezmie smile No i nie
      bedziesz wysluchiwac od meza bo maly sie zniecheci od smoka raz na zawsze!Bardzo
      dobrze robisz,oduczajac go tych przyzwyczajen,najwyzszy czas!A maz niech nie
      bedzie taki madry jak wogule nie bierze udzialu w wychowaniu to niech sie nie
      wtraca!Badz twarda i pokasz kto tu zadzi!My BABKI GORA!!!!!Powodzenia!
    • julia246 Re: Matka-potwór 01.04.06, 05:46
      Bardzo Ci współczuję, twój mąż jest egoistą i tyle, nie troeruje zakazów?? to
      nich siedzi z "rozbestwionym dzieckiem non stop w domu, zobaczysz jak szybko
      zmieni swój pogląd co do zakazów.
      Rodziną mąża się nie przejmuj bo nic im do wychowania waszego dziecka.
      A jeśli chodzi o smoczek, nie poddawaj się tydzień wytrzymałaś więc już pewnie
      jest bliżej jak dalej.
      Zyczę powodzenia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja