wymuszanie rykiem u 2,5-latki,przygnębiona mama

04.04.06, 14:47
Witajcie drogie mamy.Moja dotąd spokojna,cicha,słodka córcia manifestuje swój
charakter.Kiedy tylko nie ma ochoty iść,chwyta mnie za nogę i chce"na
rączki". Ja mam na plecach plecak z zakupami,ale tłumaczenie nie
działa.Mówię,że wezmę ją za rączkę - zaczyna się bunt, histeria i krzyk na
całe osiedle, tak,że wszyscy się na nas gapią. Mała wpada w szał ,szarpie
mnie,ja nie ustępuję.Staram sie być spokojna.Ale ona też nie ustępuje,kładzie
się na błocie i wierzga nogami.Ludzie do nas podchodzą.Czuję się,jakbym była
potworem i jest mi wstyd.Stajemy z boku,by się uspokoiła.To nie był żaden
długi marsz,parę kroków do sklepu,więc wiem,że to jej fanaberie.
To się powtórzyłojuż kilkakrotnie-raz w naszej bramie.Sąsiad wyszedł i
patrzył na mnie,jakbym była tyranem. Czytałam w "Języku dwulatka",ze powinno
się ustalić granice,ale to niebywale trudne...
Martwię się,bo mała była dotąd spokojna. Wiem,że jest wrażliwa,oddaje
dzieciom wszystkie swoje zabawki, właściwie to trochę dzieci unika.Nie lubi
tłumów,gonitw,woli razej zabawy w piasku. Jej nieśmiałość to historia na
drugi list. Obawiam się, że jej płaczliwe buntowani i obawa przed
rówieśnikami,nie przysporzą jej zwolenników. Jak mogę jej pomóc?
pozdrawiam
    • acorns Parę klapsów na tyłek zdziałałoby cuda 04.04.06, 14:56
      2,5 latkowi inaczej nie przetłumaczysz. Do tak małego dziecka nie docierają
      argumenty, a urządzanie przedstawień na całe podwórko nie służy ani córce, ani
      Tobie. Niestety, trzeba być twardym i przyłożyć 2,5 latce po to, żebyś nie
      musiała potem bić sześcio albo ośmiolatki. Z dzieckiem starszym można bowiem
      dyskutować na argumenty. Z tak małym - nie.
      • magdus74 Re: Parę klapsów na tyłek zdziałałoby cuda 04.04.06, 15:03
        wiesz,myślałam o tym,a raczej czułam impuls,ale z trudem się powstrzymałam.Moi
        starsi nigdy tak nie robili,ale ja jestem bliska tegosmile
        • lidqa Re: Parę klapsów na tyłek zdziałałoby cuda 04.04.06, 15:09
          niestety wiem co czujesz ... a probowalas odejsc spokojnie ? albo chociaz
          odwrocic sie? nie patrzec?
          • magdus74 Re: Parę klapsów na tyłek zdziałałoby cuda 04.04.06, 15:13
            Tak,odchodziłam.Mówiłam,to idę sama do domu, ale to jeszcze wzmagało histerię...
            Najgorsze,że ona krzyczy wtedy przez łzy:Mamo,uśmiechnij sie do mnie.
            To stało się dziś.Zabrałam ją szybko do domu i nie odzywałam się.Ryczała chyba
            przez godzinę,ale w końcu się uspokoiła.A potem byla słodka, jak aniołek.
            spytałam,czy obiecuje,że będzie grzeczna?Powiedziała,że tak. Ale skóra mi
            cierpnie,przed jutrzejszym spacerem...
      • shamsa Re: Parę klapsów na tyłek zdziałałoby cuda 11.04.06, 10:26
        co za glupoty. gdzie konczy sie wiedza, zaczyna sie przemoc. zycze ci, zeby ktos
        ci kiedys przyrznal te pare klapsow, moze bys nabrala troche empatii i szacunku
        dla innych (wg teorii naszych prawicowych politykow).
    • idole Re: wymuszanie rykiem u 2,5-latki,przygnębiona ma 04.04.06, 15:12
      Magdus74, nic sie nie martw, normalka. Przezylam to samo, szlismy co rano do
      sklepu i zawsze byl powod (albo bez powodu )do wrzaskow szarpania, histerii,
      placzu, darcia sie na cale osiedle itd. Tez nie wiedzialam co robic, czasem nie
      wyrabialam i szarpnelam go kilka razy, ale to tylko pogarszalo sprawe, czasem
      krzyczalam tez bez efektow, wiec przestalam zwracac uwage, poprostu szlam a
      Jasiek za mna z palaczem i krzykiem. Trudno, trzeba przeczekac i trzymac na
      swoim mimo ze ludzie czasem patrza dziwnie. Jak sie kladzie (moj kucal albo
      staljak kijek) to mowilam ze teraz nie moge zrobic tego co chce musimy isc do
      domu, czasem trwalo to 10 - 15 min ale w koncu sie zlamie wink)). Zycze
      wytrwalosci i cierpliwosci, przejdzie, u nas trwalo to 2 tyg. Zreszta tez
      pytalam na tym forum co sie dzieje i tez mi tak radzono, slusznie jak sie
      okazalo. Pozdrawiam!
      • magdus74 Re: wymuszanie rykiem u 2,5-latki,przygnębiona ma 04.04.06, 15:16
        dzięki!jest w tym pewna ulga, że inni przeżywali to samo...To naprawdę trudne,
        patrzeć na inne uśmiechnięte,biegające z sobą dzieciaki,kiedy twoje ryczy na
        całe gardło.
        • idole Re: wymuszanie rykiem u 2,5-latki,przygnębiona ma 04.04.06, 15:35
          tak, to bardzo trudny okres, ale ja pocieszalam sie tym ze to normalne, uklad
          nerwowy mu sie wyksztalaca i tyle wink jakos mi to pomagalo byc nieustepliwa i
          patrzec na te lzy jak grochy, wykrzywiona buzke i sluchac tego dzikiego krzyku.
          Czasem wracalam z Jaskiem uwieszonym u nogi (w rekach siaty z zakupami), tak
          szlam i spokojnie mowilam zeby sie uspokoil bo juz niedaleko i jak juz doszlismy
          do domu to nie chcial sie rozebrac, potem nie chcial sie ubrac itd, ale
          przeszlo. Teraz ma inne "odloty"...układ nerwowy mu sie wyksztalca... wink
          • sek_unda Re: wymuszanie rykiem u 2,5-latki,przygnębiona ma 04.04.06, 17:41
            Jezu! Jakie jeszcze odloty! Mój 2i pół latek wrzeszczy o wszystko i nie trwa to
            dwa tygodnie. Właściwie to zawsze był taki uparty, nie wiem czy mu kiedykolwiek
            przejdzie, a Ty mówisz, że potem są inne odloty. już się boję.
            A swoją drogą: próbowałam krzyknąć, wytłumaczyć, klaps też się zdarzył(tylko ja
            miałam wyrzyty sumienia), nic nie działa. Przrczekać jest cholernie trudno,
            zwłaszcza gdy spieszysz się gdzieś, albo "życzliwe" paniusie litują się nad
            dzieckiem, ale w moim przyadku też nie działa. Ryk może trwać nawet dwie
            godziny, łeb mi pęka od tego, a ten nawet nie zachrypnie, ufff... Jednak ten
            trudny sposób, czyli przeczekanie to chyba jedyny dobry sposób.
    • lolinka2 Re: wymuszanie rykiem u 2,5-latki,przygnębiona ma 04.04.06, 18:32
      tak sobie myślę, ze po 1) nie patrz co robią czy mówią w tym temacie gapie,
      sąsiedzi itp; 2) zdecyduj czego TY chcesz w tej kwestii a czego nie; 3) powiedz
      to córce - na zasadzie komunikatu Ja, czyli 'Nie chce mi się uśmiechać, jest mi
      przykro, kiedy ty kładziesz się na ulicy i zaczynasz krzyczeć. W związku z tym
      chcę żebyś tego nie robiła. Wtedy będę się uśmiechać' Powinno pomóc -
      przynajmniej na moje dziecko działa taki tekst. Oczywiście średnio da się
      stosować w momencie kiedy JUZ leży i wrzeszczy, wtedy bierze się pod pachę i
      wynosi do domu bądź (opcja dla cierpliwych) syczy kilka wrednych słów i w ten
      sposób zmusza do natychmiastowego wstania.
    • jola_ep Re: wymuszanie rykiem u 2,5-latki,przygnębiona ma 04.04.06, 19:07
      > Witajcie drogie mamy.Moja dotąd spokojna,cicha,słodka córcia manifestuje swój
      > charakter.Kiedy tylko nie ma ochoty iść,chwyta mnie za nogę i chce"na
      > rączki". Ja mam na plecach plecak z zakupami,ale tłumaczenie nie
      > działa.

      Bo może jest naprawdę zmęczona/znużona?
      Ja stosowałam dwa rozwiązania - brałam na ręce, niosłam kawałeczek, a potem zgodnie z prawdą mówiłam, że zmęczyły mi się ręce i muszę odpocząć. Potem dziecko kawałek szło, a jak odpoczęłam, to znowu brałam na ręce itd. Albo proponowałam, żeby pobiegł. O dziwo chodzenie go męczyło, ale bieganie mniej wink
      Moja mama dla odmiany proponowała wnuczkowi, aby usiadł sobie i odpoczął. Piotruś wiedział, że babcia ma mniej siły od mamy, więc grzecznie siadał na chodniku, potem wstawał i szedł dalej wink

      >Mówię,że wezmę ją za rączkę

      Nie no, w tym wieku chodzenie za rączkę to obciach wink))

      > - zaczyna się bunt, histeria i krzyk na
      > całe osiedle

      Jak już do tego doszło - to już tylko spokój pozostaje. Ja stawałam sobie z boku lub odciągałam dziecko w spokojne miejsce (np. wychodziliśmy ze sklepu, schodziłam z ulicy) i czekałam. Mówiłam, że widzę, jak bardzo się złości i poczekam, aż mu ta złość przejdzie. Nie ma sensu wtedy cokolwiek tłumaczyć, przytulać itp.. Nie wiem, jak w przypadku innych dzieci - ale do mojego wtedy nic nie docierało. Miałam też wrażenie, że szarpiące nim emocje przerażały nawet jego i dlatego potrzebna mu była moja spokojna obecność. Kucałam sobie obok niego i jak zaczął "kontaktować" - odwracałam uwagę (ale nie wcześniej). Ale dziewczynkom uwagę odwraca się trudniej.

      Taki okres buntu jest normalnym etapem rozwoju i o niczym złym nie świadczy.

      > To nie był żaden
      > długi marsz,parę kroków do sklepu,więc wiem,że to jej fanaberie.

      Myślę, że jeśli możemy, warto pozwolić dziecku na fanaberie. Trzeba tylko ustalić taki ich rozmiar, który będzie dla nas do zaakceptowania. Można nawet negocjować (to już raczej trochę później). Nie ma tylko mowy o wymuszaniu krzykiem.

      > Sąsiad wyszedł i
      > patrzył na mnie,jakbym była tyranem.

      Odniosłam też wrażenie, że w czasie tych "buntów" przeżywasz bardzo to, jak ludzie na nie reagują, to - że oskarżają Ciebie (lub tak to odczuwasz). Ludzie, którzy mają swoje dzieci - zrozumieją, a inni się nie znają wink
      Ale tak poważnie to dziecko szybko wyczuje, jak bardzo zależy Ci na opinii sąsiadów i może to wykorzystać - dzieci są doskonałymi manipulatorami. Więc nie daj się smile

      Pozdrawiam
      Jola
    • sek_unda Re: wymuszanie rykiem u 2,5-latki,przygnębiona ma 04.04.06, 20:46
      Jola! Myślisz,że ludzie, którzy mają dzieci zrozumieją????? Tylko ci których
      dzieci zachowują się tak samo lub gorzej. Choćby dziś jedna mama skomentowała
      bunt 2-latka, nie swojego oczywiście: co za rozdarte dziecko, że też go ta
      matka nie potrafi uciszyć. Mi też kilka osób już mówiło,że mogłam synkowi
      wytłumaczyć że nóż jest ostry i go nie dostanie, to by nie leżał na podłodze po
      kilka godzin dziennie wyjąc "nóż chciałem". Tłumaczenie nie pomaga. Ale nie o
      tym. Reakcje ludzi są bardzo wkurzające. Kiedy cierpliwość mamy jest na
      wyczerpaniu, zakupy ciążą w ręce, a sąsiad spojrzy na nią jak na tyrana to
      chciałoby się zawyć do wtóru z dzieckiem....
      • jola_ep Re: wymuszanie rykiem u 2,5-latki,przygnębiona ma 04.04.06, 21:05
        > Jola! Myślisz,że ludzie, którzy mają dzieci zrozumieją?????

        Ja tam w ludzi wierzę smile Pamiętam zrozumienie pewnej pani (babci koleżanki córki) na moją szarpaninę z ryczącym, histeryzującym 3,5 latkiem (ja byłam spokojna wink ). I rewelacyjną reakcję pewnej pani w sklepie, gdy mój mały wykonał klasyczny rzut na podłogę. Może zresztą ja wśród dobrych ludzi się obracam? smile

        Na pewno łatwiej jest, jak się ma drugie dziecko. Człowiek okrzepł już w macierzyństwie i czuje się pewniej. Nawet jak bratowa tłumaczy szeptem, że chyba coś nie w porządku z moim dzieckiem, bo normalne tak nie histeryzuje. Pomyślałam sobie - poczekasz, Twoje dorośnie, to zrozumiesz wink Zrozumiała wink))

        Pozdrawiam
        Jola
        • magdus74 Re: wymuszanie rykiem u 2,5-latki,przygnębiona ma 04.04.06, 22:00
          Myślę,że to po prostu naturalne,że jest nam głupio,gdy dziecko jako jedyne w
          promilu 300m wrzeszczy na cale gardlo.Prawdą jest,że zrozumieją tylko
          doświadczeni w temacie.Nie wierzę,by ktoś był kompletnie cool w takiej sytuacji.
          Mnie po prostu oszalamia,że moje dziecko,dotąd w miarę bezboleśnie
          dojrzewające,ogarnia taka histeria. Od razu pytam siebie,czy nie popełniam
          gdzieś błędu...Dodam,że mała to mnie głównie ćwiczy.
          Dzieki za wsparcie.Czytamy razem z mężem i jesteśmy oboje"wsparci" duchowosmile
          • jola_ep Re: wymuszanie rykiem u 2,5-latki,przygnębiona ma 05.04.06, 09:11
            >Nie wierzę,by ktoś był kompletnie cool w takiej sytuacji

            To może dziwne, ale jak moje dziecko wpadało w histerię to ja byłam całkowice
            cool smile Szczególnie w miejscach publicznych. Potem mogło mnie telepać, ale nie
            w czasie sceny. Może to jakaś cecha mojej psychiki wink Zwykle też
            wtedy "wyłączałam" się i nie dostrzegałam mojego otoczenia.
            Z drugiej strony wiedziałam też, że takie zachowania u 2,5 latka są normą
            rozwojową i nie świadczą o moich błędach wychowawczych. I z czasem przeminą. To
            też pomagało.
            Normalne jest też to, że dziecko "ćwiczy" swoje emocje na matce. Ojciec jest
            takim stałym elementem, ale to na mamie dziecko przetrenuje, że kogoś można tak
            bardzo nienawidzić, a jednocześnie tak bardzo kochać smile Wszystkie najsilniejsze
            emocje są dla mamy smile

            Pozdrawiam
            Jola
    • margerytka1 Re: wymuszanie rykiem u 2,5-latki,przygnębiona ma 04.04.06, 22:05
      Mój bąbel ma 16 miesięcy i ostatnio zaczęły mu się nasilać teatralne pady na
      podłogę, wrzaski, biuzia w dzióbek itd. Ostatnio ma nową zabawę - próbuje stanąć
      w łóżeczku na głowie, a robi to tak, że może sobie krzywdę zrobić... ech
      Boję się, jak czytam, co piszecie... Już widzę, że mój zawodnik nie będzie
      prosty w obsłudze..... wink
    • magdus74 Re: wymuszanie rykiem u 2,5-latki,przygnębiona ma 04.04.06, 22:22
      Coś mnie jednak niepokoi,bo piszecie głównie o swoich synkach. Chłopcy są chyba
      bardziej zadziorni i energiczni,ale żeby dziewczyna i to taka
      wrażliwa,delikatna? Dr Jeckl i Mr Hyde!Czy mieliście takie córki?
      • mama403 Re: wymuszanie rykiem u 2,5-latki,przygnębiona ma 04.04.06, 22:35
        Odpowiem tak: mam syna, lecz koleżanka córkę.
        Przerabiała to samo co Ty. Dokładnie. Też: rączki, krzyki, rzucanie się.......
        A córka jest generalnie Bardzo Kochanym Dzieckiem.
        Model postępowania: Wszytkie podane tutaj. Zaleznie od sytuacji, miejsca.
        Generalnie wypróbowała wzystkie i ustawiła sobie zestaw gdzie i jak reagować.
        Jednakże w tym wszystkim najważniejsze było to, że zaparła się na sąsiadów z
        klatki, ludzi na osiedlu. Starała się ich nie widzieć i nie słyszeć.
        A możesz sobie wyobrazić np. blok (niski), a dziecko się drze, wyje, tupie. Po
        jakimś czasie z tego wyrosła. Mogę Ciebie tylko pocieszyć i zyczyć cierpliwości
        na teraz i na później. Pozdrawiam
        • ja-figa Re: wymuszanie rykiem u 2,5-latki,przygnębiona ma 05.04.06, 13:02
          moja mała też tak czasem ma. pomalu wyrasta ale zaczełao sie wlasie ok 2 roczku-
          dokładnie to samo, poza kladzeniem sie w bloto ale potrafila siadac na chodiku
          i wrzeszcec ze nie ma sly - chociaz zrobila zaledwie kilka kroczkow... ale jak
          sie raz postanowilo nie bede cie nosic to trzeba sie tego trzymac. ja raz malej
          powiedzialam ze tez jestem zmeczona i moze to ona mnie ponosi- natychmiast
          przestala sie wydzierac podeszla i probowala mnie wziasc na recesmile po kilku
          probach zrezygnowala i oswiadczyla ze jestem za ciezka i za duza zeby mnie
          nosic wiec ja zrobilam dokladnie to samo- probowalam ja podniesc-nie maialm
          silysmile i po kilku nieudanych probach podniesienia jej na rece stwierdzalam ze
          jset za ciezka i za duza zeby ja niesc- mowilam ze moze jak pojdziemy razem za
          reke to bedzie nam latwiej i moze zakupy pomoze niesc- wiesz pomoglosmile czasem
          jeszce sie zdazaja proby przekonania mnie - z juz nie mam sily i nie źlobie
          abni jednego kloćka! tak mowi moja malasmile ale starma sie jej wytlumaczyc- albo
          odpoczywamy obie- ona musi zrozumiec ze ty tez mozesz zwyczajnie jak ona nie
          miec sily jak jej to pokazesz- namacalnie to powinna pomalu pomalu si
          eprzekonywac.
      • mamaemilii Re: wymuszanie rykiem u 2,5-latki,przygnębiona ma 05.04.06, 15:27
        Magdus74, możemy podać sobie ręce. Moja mała ma teraz 2,10 lat. I w ostatnim
        tygodniu zaczęła zachowywać się zupełnie jak Twoja smile
        Do tej pory spokojne, wrażliwe dziecko, do którego trafiały wszelkie sensowne
        tłumaczenia.
        A teraz nagła odmiana. Przestała mnie słuchać i chce wszystko robić po
        swojemu smile Ponieważ sprawa jest świeża, szukam metody na te jej wybryki. Nigdy
        nie przyszło mi do głowy, że w czymś zawiniłam smile Taki etap, ileż można być
        grzeczną?
        • magdus74 Re: wymuszanie rykiem u 2,5-latki,przygnębiona ma 06.04.06, 10:35
          Dzięki! Wiecie,że stanowczość podziałała.Od dwóch dni mam w domu anioła. B
          dobrą radą było,by wziąć na chwilę na ręce i po chwili postawić znowu na nogach.
          Nie można ustępować!I jednak proste tłumaczenie też skutkuje. Mała chyba dobrze
          sobie zakodowała, że to było nie tak.
          Pozdrawiam-do następnego razu.A tak a propos,czy są wśród was jakieś mamy z
          Wrocławia?
          • 13579a1 Re: wymuszanie rykiem u 2,5-latki,przygnębiona ma 08.04.06, 23:12
            Moja cora własnie kończy 2 lata i mamy ten sam problem.Od samego rana jest u
            niej wszystko na nie.Przebieranie, mycie, jedzenie, wychodzenie z domu, kąpiel-
            na wszystko reaguje z zadowoleniem po czym za sekundę protestuje i stanowczo
            odmawia.Kładzie się na podłodze, krzyczy, zanosi się płaczem, sinieje, krztusi
            się...Na spacerze chwilę pójdzie sama i za moment chce na ręce. Jak w
            najbardziej delikatny sposób jej odmawiam to się zaczyna lament i może tak
            wrzeszczeć godzinę. Wiem, że należy być cierpliwym, stanowczym, ale gdzieś po
            dziesiątej odmowie np. zmiany pieluczy tej cierpliwości zaczyna poprostu
            brakować.Przy ubieraniu wygląda to tak,że najpierw ma ją ubierać tata, a jak
            tata wsunie jej jedną nużkę do rajstopek to jest protest i teraz ma ubierać
            mama i tak ze wszystkim w nieskończoność. Nie wspomnę już o jeżdie w wózku bo
            od pięciu miesięcy leży w szafie.Staramy się z mężem pomimo wszystko
            funkcjonować normalnie, ale wyczuwa się napiętą atmosferę.Może ktoś poleci mi
            jakąś ciekawą literaturę na temat wychowania 2-latka.
          • mstawarz Re: wymuszanie rykiem u 2,5-latki,przygnębiona ma 10.04.06, 10:40
            Magdus, ja jestem z Wroclawia, moj synek buntownik ma 2 lata i 8 miesiecy. A
            wiecej mam z Wrocka jest na forum Dolnoslaskie i prywatnym Wrocławskie Mamuski.
            Pozdrawiam Dorotka
    • zielony_mroowek Re: wymuszanie rykiem u 2,5-latki,przygnębiona ma 09.04.06, 00:46
      Mój syn (2lata i 7m) też jest niezlym ziółkiem. Mnie się jeszcze słucha jako
      tako, ale jak przychodzi do domu żona to czasem mamy dopiero Sajgon. Ostatnio
      żona wracała z nim z zakupów. Śpieszyła sie trochę więc wsadziła go do wózka ale
      nasz synek akurat miał inne plany. Wrzask krzyk i wołanie na całe gadło "
      RATUNKU, RATUNKU"
      • magdus74 Re: wymuszanie rykiem u 2,5-latki,przygnębiona ma 09.04.06, 16:24
        U mnie skutkuje metoda milczenia. Po prostu robimy z mężem posępne miny i
        milczymy,gdy marudzi.Jest to trudne do wytrzymania,ale opłacalne. Zauważylam,że
        gdy jest z babcia i dziadkiem lub opiekunką, nie ma problemu.Ona sobie
        szczególnie upodobała mnie -mamę, choć wiem,że jest do mnie chyba najb
        przywiązana i okazuje mi często swą miłość. Nie odzywanie się skutkuje w domu,
        gorzej na dworze.Ale na razie od ostatniego napadu,mam spokój.
        pozdrawiam serdecznie i naprawde ciesze sie,ze nie jesteśmy osamotnieni
    • vharia Re: wymuszanie rykiem u 2,5-latki,przygnębiona ma 09.04.06, 18:40
      Przykro mi, ale nie sądzę, żeby "inni" patrzytli na sadząc, że jesteś potworem.
      Myśle, ze patrzą z dezaprobatą, bo nie radzisz sobie z dzieckiem. Badź twarda,
      to nie dziecko rzadzi, choćby nie wiem jak kochane było. Nie jesteś potworem nie
      spełniajac jej rządań i to wyrażanych w taki sposób!!!
      Dobrze robisz.
      • mamuska_aguska Re: wymuszanie rykiem u 2,5-latki,przygnębiona ma 18.04.06, 10:46
        No nie wiem czy masz rację ostatnio jak mój brzdąć ćwiczył moją cierpliwość
        usłyszałam pytanie czy mi dziecka nie szkoda i co ze mnie za matka, że nie
        reaguję na płacz - mąż próbował opanować ryczenie w miejscu mocno publicznym,
        oczywiście bezskutecznie. Poczułam się jak potwór i owszem.
    • asperek Re: wymuszanie rykiem u 2,5-latki,przygnębiona ma 09.04.06, 23:36
      Oglądałam na BBC Prime program "Little Angels" o tym jak z takich tyranów
      zrobic aniołki i tam rada pani psycholog była, żeby spokojnie bez nerwów
      ignorować te ataki szału, żeby małemu terroryście pokazać, że one do niczego
      nie prowadzą. Spróbowałam na moim Emilu i rzeczywiście działa choć nie jest mi
      łatwo wytrzymać jego wrzaski. On nas w dodatku przy okazji bije a w domu
      jeszcze rzuca czym popadnie (to ma chyba po mnie :- ) bo też lubię się tak
      rozładowywać). A ludzie patrzą raczej z ciekawości i nie ma co się przejmować.
      To minie jak wszystko. Powodzenia.
      • ewik25 Re: wymuszanie rykiem u 2,5-latki,przygnębiona ma 10.04.06, 17:35
        Hej więc nie jestem jak widze sama z tym problemem.Zalożyłam wątek odnośnie
        psychologa bo wydaje mi sie,że takie zachowanie jest nienormalne.Całe szczęście
        moje dziecko nie robi mi takich cyrków na dworze,ale to co się dzieje w domu
        przechodzi ludzkie pojęcie.Też w takiej sytuacji nie reaguję oprócz tego ,że
        chcę przytulić o czym w ogóle nie ma mowy bo jestem bita wtedy pięsciami,więc
        wychodzę z pokoju by sama nie zostać wytrącona z równowagi ,ale wracam po chwili
        bo boję sie ,że pokój będzie zdemolowany.
    • crusk Re: wymuszanie rykiem u 2,5-latki,przygnębiona ma 10.04.06, 23:22
      ryk to najskuteczniejszy argument maluchów i niestety często skuteczny
      (wyprowadza nas z równowagi albo staje się widowiskiem na całą okolicę).
      W sytuacji, którą opisałaś pewnie zdjełabym plecak i poprosiła dziecko o pomoc
      (zeby spróbowało go podnieść samo lub razem ze mną). Poczuje się "ważne" bo
      mama bez niego sobie nie poradzi. Kiedy się przekona, że plecak dla niego jest
      zbyt ciężki, można mu wytłumaczyć, że powinno iść samo, albo zaproponować
      chwilę odpoczynku i grę np. w łapki.
      Chodzi o odprężenie w marszu (monotonnym zajęciu), skupienie uwagi na czymś
      innym niż przebieranie nogami, a trwa zwkle nia dłużej niż 5 minut.

      Na mojego syna działa w 95%, a maszerujemy dużo i w różnym celu.
      pozdrawiam
    • asja2 Re: wymuszanie rykiem u 2,5-latki,przygnębiona ma 11.04.06, 08:19
      czytam i czytam i ajkbym o swoich chłopakach czytała,
      mam dwóch chłopców, blixniaki mają teraz 2lata i 3 m-ce, jeden jest grzeczny-
      tzn. nie ma awanturniczego charakteru, ale oczywiście potrafi się na coś uprzeć
      i ryczec jak mu nie chce ustąpić, natomiast jest bardzo ruchliwy, pomyśłowy-
      pomysły niestety nie należa do najmądrzejszych, no i nie słucha co ja mam mu do
      powiedzenia, mogę sobie gadać , krzyczec, a gdzie tam, za to drugi to albo
      aniołek z niewinną minka, ktry sie przytula i mówi moja mamusia, albo urządza
      takie sceny, że juz nie mam sił, wczoraj po prostu chciało mi się juz płakac,
      juz nie wiem jak z niimi postepowac, do tego dochodza kłotnieo zabawki między
      nimi, bicie , gryzienie, popychanie, potrafią krzyczeć w ramach zabawy, a psoca
      tak ,że w zasadzie nic nie robię innego jak tylko ich upominam, karcę, a w ko
      ńcu wyprowadzona kompletnie z równowagi drę się na nich, bo tak to trzeba
      nazwać, przez to kłócimy się z mężem, bo jak mnie taki wściek ogarnie, to juz
      nad soba nie panuję;
      niestty nie jestem w stanie powstrzymać się od przylania w pupę (z pieluchą) ,
      cbo tylko to jeszcze jako tako działa, jak byc konsekwentna , ajednoczęsnie nie
      pozwolić dziecku doprowadzić się do stanu spazmów;
      ostatnio mały awanturnik upiera się przy siadaniu za kierownica samochodu po
      powrocei ze żłobka, odbezpieczył skubaniec hamulec, i rabnął w ogordzenie-
      wgniótł lekko zderzak, ja nawet fizycznie nie mam siły się z nim szarpać, i
      czasem dla świętego spokoju pozwalam; albo wycie, żeby dac czekoladę, jak nie
      zjedli obiadu, wczoraj postawiłam na swoim, ale częściej mieknę;
      najgorsze są takie ryki nie wiadomo o co, rzuci zabawkę na ziemie i się drze że
      ja mu zabrałam, chcę mu pieluchę zmienić albo ubrac, wije się, skręca , nie i
      koniec; tak bardzo bym chciała, żeby mieli juz po kilka ładnych lat i żeby się
      skończyły te głupoty, które wyczyniają, chociaż potem się tęskni za maluchami;
      pozdr., może maice jakieś rady, wskazówki?
      asja
    • pune Re: wymuszanie rykiem u 2,5-latki,przygnębiona ma 12.04.06, 14:29
      pod pache i do domu i do pokoju az sie uspokoi.....albo wozek na
      spacer.Przypiete dziecko w wozku nie ma co manifestowac.Klaps w pupe-napewno
      nie zrobi krzywdy.Nie daj sobie wejsc na glowe!!!!!!!tez mam 2 latka
    • szymeczka Re: wymuszanie rykiem u 2,5-latki,przygnębiona ma 18.04.06, 12:37
      Witam wszystkie mamy zbuntowanych maluchów! Ja ze swoim dwulatkiem miałam (i
      zdarzają się do dziś) podobne problemy. Przedstawię wam jedną sytuację. Jeszcze
      zimą zabrałam synka na zakupy do supermarketu. Gdy już mieliśmy wychodzić ze
      sklepu, mały narobił wrzasku. Krzyczał, kładł się na podłogę. Ja sama,
      reklamówki z zakupami mi się porwały. Gdy zaczęłam go uspokajać, ten wyrywał
      się i krzyczał głośniej. Więc [postanowiłam spokojnie, po woli zbierać
      rozsypane zakupy i przez ten czas nie zwracać na niego uwagi. I PODZIAŁAŁO!
      Kuba natychmiast się uspokoił. Oczywiście byłam na niego wściekła, ale
      opanowałam złość. W domu, gdy rozpakowywałam zakupy postanowiłam, że go ukaram,
      nie dając mu jajka niespodzianki. Gdy tez zaczął płakać przypomniałam mu
      sytuację ze sklepu. Uważnie słuchał. Powiedziała, co czułam, że byłam na niegoi
      mocno zła, było mi przykro, itd. Najwidoczniej zrozumiał, bo spokojnie odszedł,
      a nagrodę dostał dopiero po kilku dniach, gdy był wyjątkowo grzeczny. Byłam z
      siebie i z syna wyjątkowo dumna, że mnie zrozumiał. Więcej nie miałam takich
      przygód. Nie martwcie się. Trzeba uzbroić się w cierpliwość i spokojnie dziecku
      tłumaczyć, ale nie wtedy, gdy to jest w histerii! A uwierz mi, bicie nie jest
      rozwiązaniem. Trzymajcie się.
    • bdra1 Re: wymuszanie rykiem u 2,5-latki,przygnębiona ma 19.04.06, 22:27
      moj dziala podobnie najlepsze jest tzw olewactwo ale nie zawsze mozliwe. gdy
      jestesmy poza domem musze mu czasami ustapic zeby nie robic halasu, bicie nic
      nie pomaga tlumaczenie nic nie pomaga zostawienie go nic nie pomaga....
Pełna wersja