CZY WARTO poświecać sie dziecku??

13.04.06, 16:48
strasznie nurtuje ,mnie to pytanie ! usłyszałam o tym w programie < pytanie na
śniadanie> . Z wypowiedzi psycholożek i madrych tam ludzi ,odpowiedz brzmi nie
Nie warto poświecać sie dziecku ,nie warto poswiecać sie mężowi ,nie warto....
a więc drogie mamy co warto! Dla mnie jest to straszne stwierdzenie i podejści
do tematu okrutne. Nie skńczyłam wielkich szkól obecnie wychowuje troje dzieci
przeszłam w zycie bardzo wiele ,podchodze do życia z pokorą i bardzo
praktycznie i do głowy by mi nie przyszło że można wymyśleć cos takiego! co
oznacza słowo poświęcenie? Przecież całe nasze życie to poświęcenie sie dla
kogoś lub dla czegoś, nie moge tego zrozumieć i tu nasuwa mi sie pytanie ,to p
co wogóle mieć dzieci? Przecież sama ciąża jej kolejne fazy to juz jest
poświęcenie, a potem po trudach porodu wychowanie i opieka nad dzieckiem to te
poświecenie, to jak mozna zapytać sie czy warto,jak by dziecko było jakimś
towarem, któremu ty sie poswięcasz i nic z tego nie masz. Czysty egoizm,tak
odebrałam wypowiedzi ,że trzeba żyć dla siebie nie dla innych i zajmować sie
swoimi pasjami i zyciem .Dziecko wychować i niech sobie idzie w swiat. A tak
naprawde bez poświęcania się dziecku nie wyrosnie wartościowy,czuły człowiek
tylko jakiś robokob. Oczywiście nie wolno zatracić się w miłości rodzicielskie
i podzielić trzy osoby dżemiące w nas czyli matkę żone i kobiete,ale nie wolno
powiedzieć że nie warto poświęcać się dziecku. mozna jeszcze dużo pisać na te
temat, a wy drogie emamy co otym sądzicie. bo przyznacie ze pytanie jest bardz
nurtujace.
Moja siostra jest po socjologi i na postawione pytanie tez odpowiedziała że
niewarto, oczywiscie skończyło sie na ostrej wymianie zdań, moze ludzie po
studiach tak sądzą i ludzie co maja duzo kasy nie wiem juz co o tym mysleć
ale ja zdania nie zmienie, bo przeciez ja matka-polka nie jestem osoba mniej
wartościową że poświęcamm się moim dzieciom i wiem że WARTO!
    • nchyb nie warto... 13.04.06, 16:52
      a rozwinięcie tematu tutaj:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=40248961&a=40250720
      • marzeka1 Re: nie warto... 13.04.06, 18:50
        Poświęcenie brzmi i jest często rozumiane jako zaparcie się siebie, oddanie sie całkowite dziecku.Nie rozumiem tak pojętego poświęcenia.Mam 2 dzieci, bardzo je kocham, poświęcam im CZAS (to zawsze wolno i należy robić), staram się wspierać, rozmawiam, kupuję książki, chodzę z nimi do bibliotek itp.Ale nie znaczy to,że:
        -nie mam czasu dla siebie
        - żyję tylko życiem swoich dzieci (zawsze twierdziłąm i nadal tak uważam,że na pierwszym miejscu jest małżeństwo, a rodzina zaraz potem)
        - odmawiam sobie ,np. ubrań, by dziecko miało czym pochwalić się w szkole
        - żyję dla/przez dzieci
        Bycie matką to jedna (bardzo ważna) funkcja, którą pełnię, ale jestem też oną, koleżanką, pracownikiem, siostrą.
        Najgorzej jest zatracić proporcje i pozwolić dziecku zawładnąć swoim życiem całkowicie. Mam w rodzinie taki przykład: dzieci uważają,że im się wszystko należy, matka została sprowadzona do roli darmowej maszyny do gotowania/sprzątania i kupowania. I ten ton, gdy się do n iej zwracają!!!! A ona właśnie POŚWIĘCIŁA wszystko swoim dzieciom: miały najlepsze jedzenie (sama jadła byle co), ubrania (sama: ciucholand),nic nie musiały robić w domu, tylko się bardzo dobrze uczyć, a ona żyła/żyje odbitym światłem sukcesów swoich dzieci, bardzo to przykry widok. W ten sposób NIGDY nie poświęciłąbym się dla dziecka.
        Jest też przegięcie w drugą stronę: tak bardzo chcemy się realizować,że zapominamy ,że mamy dziecko, a potem z ust takiej pani pada zdanie- wytrych: "liczy się nie ilość, a jakość czasu spędzanego z dzieckim"- co z reguły sprowadza się do paru minut w tygodniu, a w weekend zapewnia się dziecku wrażeń na maksa.
        W ogóle to trudny problem, przed którym prawie zawsze staje kobieta. Pozdrawiam.
    • krzys111 Re: CZY WARTO poświecać sie dziecku?? 13.04.06, 20:28
      Wazne jest nie tyle czy sie 'poswiecamy' ale jak to robimy.
      Znajoma nie pracowala zawodowo 'poswiecila sie dla rodziny' Jej zycie
      skoncetrowalo sie na rozbieniu obiadkow, opieraniu rodziny i odmawianiu sobie
      wszytkiego 'by dzieci mialy', nigdy nic nie robila RAZEM z dziecmi a tylko DLA
      dzieci- a dzieci zupelnie tego nie szanowaly.
      Dobrze jest tez pamietac ze dzieci potrzebuja nas naprawde intensywnie przez
      kilkanascie lat. A zyc bedziemy tez wtedy gdy dzieciaki wyfruna z gniazda -
      troche trudna dopiero wtedy zaczanac zycie 'dla siebie'. Masz juz jakies plany
      co wtedy?
    • monia145 Re: CZY WARTO poświecać sie dziecku?? 13.04.06, 20:36
      Nikt nie powinien poświęcać się dla męża, dzieci itd. Można z nimi być, kochać,
      rozmawiać, doradzać ale tzreba żyć własnym życiem, mieć marzenia, plany,
      samorealizować się gdyż tylko wtedy człowiek przeżyje owocnie swoje życie nie
      dzieci. Ja sama nie lubię słowa POŚWIĘCENIE- kojarzy się z męczeństwem jakimś
      obowiązkiem, przykrością. A życie rodzinne nie powinno kojarzyć nam się z
      jakimś obowiązkiem, kiedy poświęcamy się dla innych z reguły też oczekujemy
      jakiejś wdzięczności, zrozumienia od najbliższych i kiedy tego nie dostajemy,
      bo oni po prostu nie czują żadnej wdzięczności za codzienny obiad z trzech dań,
      rodzi się frustracja i poczucie zmarnowanego życia. Ja się nie poświęcam i
      wiem, ze przynajmniej nigdy nie będę miała do nikogo pretensji o swoje życie
      chyba , że do siebie.
    • lola211 Re: CZY WARTO poświecać sie dziecku?? 13.04.06, 20:39
      Nie warto po prostu rezygnowac z siebie, z marzen i calkowicie oddac sie
      dzieciom.Chocby dlatego, by w przyszlosci, gdy juz opuszcza dom nie czuc
      calkowitej pustki, bo nagle okazuje sie, ze poza dziecmi nie mamy nic.Trzeba
      miec swoje zainteresowania, swoj wlasny "kawalek podłogi", byc nie tylko matka,
      ale i kobieta, czlowiekiem po prostu.Tak to rozumiem.
    • triss_merigold6 Re: CZY WARTO poświecać sie dziecku?? 13.04.06, 21:08
      Nie warto. Nie warto rezygnować z siebie, z przyjemności, aspiracji, marzeń.
      Choćby po to żeby miec fragment własnego życia i nie obarczać dziecka
      niechcianym ciężarem typu "na starość będziesz wsparciem dla mamusi".
      Skoro całe Twoje życie to poświęcenie to serdecznie współczuję.
      • haganna Re: CZY WARTO poświecać sie dziecku?? 16.04.06, 22:54
        Moja teściowa też tak miała - zajęta wyłącznie sobą. No i mąż w
        dzieciństwie "nabawił się" choroby sierocej...
        Jak synek zaczął dorastać, to jej się zmieniło w drugą stronę. A odciąć się
        teraz do takiej histerycznej teściowej jest dość trudno.
        • nangaparbat3 A może to złe pytanie? 17.04.06, 18:27
          Dochodzę do wniosku, że nie rozumiem pytania: jeśli dziecko RZECZYWIŚCIE mnie
          potrzebuje, rzucę wszystko, bo nic ważniejszego na świecie nie mam, i do głowy
          mi nie przyjdzie, że się poświęcam.
          Wydaje mi się, że o "poświęcaniu się" dziecku mowią te osoby, które tak
          naprawdę dbają nie o dziecko, tylko o własne potrzeby, ktore jakoś na to
          dziecko przenoszą, na przykład siedząc z nim godzinami nad lekcjami (żeby miało
          dobre stopnie, jakich mama oczekuje), wożąc na dziesiątki zajęć (bo musi znać
          języki, grać w tenisa, jeździć konno). Moja rodzona babcia do smierci
          wypominała mi, że jak miałam 12 lat chodziła ze mną na Antałówkę, żebym mogła
          jeździć na nartach - tak się dla mnie poświęcała!
          Poswięcamy mnostwo czasu i energii na lepienie dzieci takimi, jakimi chcemy je
          widzieć - tak naprawdę nie jest to czas poświęcony dziecku, tylko zaspokajaniu
          własnych ambicji. Pewnie dlatego ten czas spędzany z dzieckiem nie jest przez
          nas doświadczany jako przyjemność, tylko jako poświęcenie się.
    • nangaparbat3 A to nie jest takie proste 13.04.06, 22:36
      Opowiadala mi znajoma lekarka, że pewna matka nie chciała zrezygnować z
      dywanow, mając dziecko ciężko uczulone na roztocza, nie znoszące kurzu, miało
      ciężką astmę.
      Wiec myslę, że to "nie warto" też musi mieć swoje granice.
      Myslę też, że "poswięcenie" jest czymś skrajnie subiektywnym. Ktos pisał, że
      ciąża to poświęcenie - dla mnie był to najmilszy okres w zyciu. Porod byl
      straszny, ale nigdy nie myślalam, że bylo to jakiekolwiek poświęcenie. Przez
      pieć lat robiłam drugie studia, żeby zrealizować największe (jak do tamtej
      pory) marzenia mego zycia, ale z tej nowej pracy musiałam zrezygnować, bo
      dziecko zaczęlo się rozsypywać - miałam dla niej za malo czasu, a zwłaszcza za
      mało cierpliwości, i trzeba bylo wybrać - wymarzona i zdobyta naprawde duzym
      trudem praca czy dziecko. Bez wahania wybrałam dziecko, nie majac zresztą ani
      przez chwile poczucia, że się poświęcam. Inna rzecz, ze jestem elastyczna i
      znalazlam sobie szybko taki sposob funkcjonowania w nowej pracy, który
      zaspokaja moją potrzebę samorealizacji.
      Ubieram się w lumpeksie, a corce zdarza mi się kupować markowe ciuchy - bo dla
      niej to jest wazne i jest zbyt słaba, by się od takich potrzeb uniezależnić. I
      pozwalam sobie na taką sytuację wlaśnie dlatego, ze nie mam poczucia
      poświęcania się. Kiedy natomiast jakis czas temu poczułam się wykorzystywana,
      natychmiast powiedziałam jej o tym i natychmiast skorygowała swoje zachowanie.
      Żeby skończyć: fatalna (dla wszystkich) jest sytuacja, kiedy dzialamy w
      poczuciu poswięcania się. Jednak nastawienie wyłącznie na "samorealizację i
      spełnianie własnych marzeń" trochę mnie niepokoi.
      I jeszcze jedno: najsilniejsze poczucie sensu zycia mają matki dzieci
      niepełnosprawnych.
      • monia145 Re: A to nie jest takie proste 14.04.06, 14:04
        A skąd w Tobie tajie przekonanie, że najsilniejsze poczucie sensu życia mają
        matki dzieci niepełnosprawnych? Jeśli nawet są takie to nie wszystkie, oj nie.
        To jakieś stereotypowe przekanania, bo ja znam takie, które choć dzieci maja po
        naście lat nigdy nie pogodziły się z chorobą dziecka i wsxzystkich obwiniają za
        swój los. Uogólnianie bywa zgubne.
        • nangaparbat3 Re: A to nie jest takie proste 14.04.06, 15:03
          To nie jest przekonanie, tylko wyniki badań.
          • monia145 Re: A to nie jest takie proste 14.04.06, 18:40
            A jakich konkretnie badań? Proszę o konkret
            • nangaparbat3 Re: A to nie jest takie proste 14.04.06, 21:21
              monia145 napisała:

              > A jakich konkretnie badań? Proszę o konkret
              Przykro mi, ale nie robie notatek ze wszystkiego, co czytam. Ale na pewno takie
              były wyniki, badania robiono w Polsce, cztałam o nich kilka lat temu. Nie mam
              powodu zmyślać.
    • crusk Re: CZY WARTO poświecać sie dziecku?? 13.04.06, 22:56
      Nie warto się poświęcać, nie warto rezygnować ze swoich zaiteresowań. Nie warto
      rezygnować z chwil tylko dla siebie.
      Warto uczestniczyć czynnie w życiu dziecka, ale nie można żyć jego życiem, bo
      ono straci poczucie niezależności, a matka sens życia, gdy dziecko dorośnie.
      • syrena2005 Re: CZY WARTO poświecać sie dziecku?? 13.04.06, 23:08
        A czy warto "poswiecac sie dla dziecka", bedac z osoboa ktorej sie nie kocha??
        Nie ma sie wspolnych tematow ani zainteresownan?? Tylko po to zeby stwarzac
        pozory wspanialej rodziny, bo mit mowi ze rodzina powinna byc pelna........
        Czy warto??
        • nchyb NIE! 14.04.06, 07:28
          dziecko głupie nie jest i fałsz sytuacji prędzej czy później zauważy i późiej
          jeszcze może wypomnieć...
          • cynta Re: NIE! 15.04.06, 15:50
            To nie jest takie proste. Mozna popracowac nad soba i sytuacja aby jeszcze
            ciagle odnalezc w tym drugim czlowieku to co kiedys powodowalo ze go kochalismy.
            Sa tytuacje w ktorych maz nie jest dobrym mezem ale pozostaje wysmienitym ojcem.
            Poswiecenie polegaloby wtedy na probie , na poddaniu wlasnej dumy, na wysilku.
            Oczywiscie moze sie okazac ze juz nic nie mozna zrobic ale dla dzieci powinno
            sie poprobowac wiecej i ciezej niz dla samego siebie.
            • triss_merigold6 Re: NIE! 17.04.06, 21:11
              To akurat jest żałosnym tchórzostwem tj. zostanie z facetem ktory jest kiepskim
              mężem a dobrym ojcem.
    • vibe-b I tak i nie. 14.04.06, 13:35
      POswiecac sie tak czy owak trzeba (jak sie ma dziecko)- kazda nieprzespana noc
      jest poswieceniem.


      Warto sie poswiecac w taki sposob, by wychowac dziecko na szczesliwego,
      zrownowazonego czlowieka.

      Nie warto sie poswiecac w stylu "ja Ci tyle poswiecilam a Ty sie tak
      odwdzieczasz".
      • julicica zgadzam sie z wami wszystkimi!!! 14.04.06, 16:54

        a dlaczego? dlatego ze szanuje zdanie innego człowieka, dlatego że kazdy ma
        prawo do własnego wyrazania opini i tak jak z moja sisters mogłam polemizować
        dlatego ze jest moja sisters ,to z wami sie zgadzam bo nie znam was osobiscie.
        To prawda że życie ma sie tylko jedno , ale to ze nie warto poswięcac się dla
        nikogo .... to trochę nie tak, bo mimo wszystko co piszecie to i tak jesli masz
        dziecko to poswięcasz coś dla niego nawet woly czas ,który ty mogłabys spedzic
        jak byś sobie wymarzyła, musisz poswiecić dla niego. Albo chcesz poswiecic jakby
        to niewyglądało, ale moje kochane gdzie dwie matki to cztery zdania, i tak jak
        napisałam nie wolno zatracac sie w niczym . Ja przerabiałam moi drodzy juz
        wszystko w życie mam 38 lat byłam bardzo bogata teraz jestem na zasiłku , nie
        mogłam mieć dzieci teraz mam ich troje, jestem spełniona zawodowo bo pracowałam
        w trudzie i znoju po 12 godzin byłam docenianym pracownikiem. Prowadziłam
        własną firme , tak że wiem o życiu troszke , bo nie moge powiedzieć że wszystko
        choc przeżyłam nawet smierć własnego dziecka.A więc moi drodzy meritum tego
        tematu jest taki że każdy punkt widzenia widzi z punktu własnego siedzenia, ale
        ja szanuje wszystkich ludzi i nie polemizuje z nimi, moge sie nie zgadzać ale
        to juz mój problem ,pozdrawiam wszystkich i zycze wesołych świąt.


    • vharia czy poświecenie=wyrzeczenia? 14.04.06, 19:01
      Jeśli tak, to dla mnie matka, która czuje, ze poświęca sie dziecku albo
      przesadza z zaangażowaniem albo ma problemy z nawiązaniem więzi z dzieckiem. W
      zdrowym układzie zajmowanie sie dzieckiem nie jest poświęcaniem, kontakt z
      własną córką czy synem nie ma być cięzką orką z poczuciem straty i umykania
      innych, ciekawszych zajęć. Zwylke jest to coś, co matkę/ojca cieszy i daje
      satysfakcję, a dawkowane w rązsądnym wymiarze zostawia mozliwość i energię na
      realizowanie innych, prywatnych potrzeb i zainteresowań rodzica.
      W tym sensie poświęcanie sie to głupota.
    • roseanne Re: CZY WARTO poświecać sie dziecku?? 14.04.06, 19:27
      dziecku nalezy poswiecic mase czasu, zainteresowan
      pomoc w pokonaniu przeciwnosci i przygotowac do doroslosci
      czasami wymaga to wiecej wyrzeczen ze strony rodzicow, czasami wymaga
      poswiecenia swojego wolnego czasu na nauke o zaburzeniach, na dojazdy na
      terapie przerozne, gdy potrzebne sa drogie leki posiweca sie cala rodzina ,
      jakby nie bylo


      ale rodzic to tez wazna jednostka, tez musi o isebie dbac, nie moze zaniknac
      przywalony obowiazkami itd itp

      bywa ,ze nie mozna pozwolic sobie na wlasne "ja", ale bez doladowania wlasnych
      akumulatorow skad wziac sile i chec na dalsza prace?

      poza tym, nie jest tak, ze nawet gdy dziacko wymaga troskliwej opieki (z
      roznych powodow) nie jest tak, ze sie tylko poswiecasz, rownoczesnie dostajesz
      cos w zamian, chocby tylko/ az w strefie duchowej
      • marki0 Re: CZY WARTO poświecać sie dziecku?? 14.04.06, 21:51
        Widzę że zdania są podzielone, jedni uważają że warti inni że nie. A czy np to,
        że w trakcie ciązy oszczędzamy się, że np niektóre z nas mają tak zagrożoną
        ciążę ze całe 9m-cy leżą w łózku a czasem i w szpitalu, czy to już przypadkiem
        nie jest poświeecenie.Czy nie zaczyna się ono już w chwili samego poczęcia, czy
        tego chcemy czy też nie. A diety matek karmiących mających alergiczne
        dzieci.Całe miesiace na ryżu, wodzie, marchewce i indyku to nie jest kolejne
        poświęcenie? Ja już mam drugie dziecko i generalnie w ciągu ostatnich 5 lat
        tylko przez 1,5roku jadłąm normalnie. Tak cały czas diety. Czy to nie jest
        kolejne poświęcenie? Przecież dlakogo ja to robie.Dla moich skarbów aby zdrowo
        mi rosły i sie rozwiały. Piszesz że nie jesteś po studiach, ja tam osobiscie
        jestem i też uważam że warto się poświęcać dla dzieci i dla innych! To
        procentuje i kiedyś nam to ktoś odda. Gdyby moja teściowa się nie poświeciłą i
        nie zamieszkała z nami na 2,5 roku musiała bym oddać małego do żłobka albo
        wynająć jakąś chłodną nianie.Bo nie czarujmy się. Obca babka nie zajmie sie tak
        ciepło dzieckiem jak ja czy babcia. Zostawiła na te 2,5 roku dziedka
        samego/wracała do domu tylko na weekendy/ teście mieszkaja w innym miescie. I
        ona się poswieciłą i ja. Najlepsza tesciowa to jednak teściowa i pod wspólnym
        dachem non stop w dwóch malutkich pokoikach jest dość ciężko.Ale czego nie robi
        sie dla dobra dziecka! Ja uwazam czy tego chcemy czy nie i tak poswięcamy sie
        non stop dla drugiego człowieka, a kto się strasznie od tego wzbrania wg mnie
        niestety ale przemawia przez niego egoizm! Fakt, wszystko trzeba robić z umiarem
        i nie zaholować się w żadną ze stron, należy też w tym wszystkim pamietać o
        sobie, bo przecież szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko! Tyle człowiek wart co
        dla innego zrobi!
        • crusk Re: CZY WARTO poświecać sie dziecku?? 14.04.06, 22:40
          poświęcenie poświęceniu nie równe
          Życie to nie 9 miesięcy ciąży, to nie 15 lat dzieciństwa, to kilkakrotnie
          dłużej.
          Te 15 lat to oczywiście wyrzeczenia, ciężka praca i oczywiście poświęcenie, ale
          to ostanie nie może być totalne. Rodzice są wtedy przewodnikami, nauczycielami
          i uczniami swych dzieci, po to by w przyszłości być równymi partnerami (to taki
          mój ideał, a życie pokaże czy mi się udało)

          Co do poświęceń, myślę że chodzi o skalę. Mogę poświęcić seans filmowy, ale
          nie poświęcę zainteresowania kinem. Mogę czytać bajki, ale nie przestanę
          interesować się literaturą, a gdy młody będzie starszy, ja
          nadrobię „zaległości”.
          Jeśli poświęciłabym się totalnie dziecku, co robiłabym za owe 15 lat.
          Podglądała jak całuje się z dziewczyną. Rozliczała z czasu. Podejmowała za
          dziecko decyzje, bo mam większe doświadczenie, bo znam go od zawsze i wiem co
          dla niego dobre, a on niech ponosi konsekwencje bo to jego życie. Znam ludzi,
          którzy nie potrafią „odciąć pępowiny” w wieku 30 lat, bo matka wywołuje w nich
          poczucie winy, że nie doceniają, że nie liczą się z jej zdaniem itp. (ani matka
          ani jej dorosłe już dziecko nie są szczęśliwi)

          Miałam szczęście wychować się w świadomości własnej osoby i odpowiedzialności
          za siebie, ale i wszelkich konsekwencji – pozytywnych i negatywnych – tego
          faktu. Bardzo to sobie cenię.
        • nokia1231 Re: CZY WARTO poświecać sie dziecku?? 14.04.06, 22:40
          Marki0 - z tą teściową to naprawdę się poświęciłaś- współczuję.....nie teściowej
          bynajmniej
          • marki0 Re: CZY WARTO poświecać sie dziecku?? 14.04.06, 22:58
            Dzięki nokia1231. Ale na szczęście mam dobrą teściową , choć wiesz czasem mamy
            inne zdania i poglady w temacie no ale nie jest najgorzej. Dobra kobitka jest i
            tyle! Pomogła nam jak mogła wiec starałam sie być też dobrą synową i moze to
            niezbyt skromne, ale wydaje mi się ze mi się to udaje! Teraz juz kazdy wrócił do
            swojego domu, ale mam 6miesięczną córę i na jesień wracam dio pracy.Czy bedzie
            powtórka z rozrywki? zobaczymy.Choć babcia mówi, że już nie ma sił i ona i
            dziedek. Nie nalkegam, gdyż tyle lat pracowała na emeryturę i to wcale nie jest
            w jej obowiazku az tak się dla wnuków się POŚWICAĆ, skoro już o tym mowa.
    • nokia1231 Re: CZY WARTO poświecać sie dziecku?? 14.04.06, 22:36
      Oczywiście, że wychowanie dzieci to poświęcenie, tyle, że (chyba dla większości
      z nas) miłe. A czy warto?- to okaże się po latach- czasem to kwestia wychowania,
      a czasem los na loterii.
    • cynta Re: CZY WARTO poświecać sie dziecku?? 15.04.06, 16:19
      A moze trzeba to pytanie zadac inaczej: czy zycie powinno miec jakis cel? i tu
      pewnie kazda odpowie TAK. A czy celem moze byc czytanie ulubionych ksiazek,
      malowanie paznokci czy kurs haftowania? Hummmmm, no chyba moze ale.... Co to
      znaczy poswiecic sie dla dziecka? nie isc na studia i zajmowac sie nim w domu
      czy isc na studia aby dziecku zapewnic wieksze mozliwosci rozwoju? poukladac z
      dzieckim puzzle czy pojsc do gymu aby byc zdrowsza i w lepszej kondycji zyciowej
      dla dziecka? Nie wydaje wam sie ze wszystko co robimy robimy dla dzieci? mniej
      lub bardziej bezposrednio? trzeba tylko wywazyc..
      Dam wam przyklad amerykanski: w normalnej rodzinie amerykanskiej rodzice przez
      caly okres ich pracy zawodowej przygotowuja sie do placenia za studia dzieci
      (doroslych), albo oszczedzaja przez 20 lat albo biora pozyczke i ja splacaja
      przez nastepne 10 lat (jak policzyc to to akurat zabiera ostatnie lata przed
      emerytura). Ja osobiscie nie uwazam takiego rozwiazania za slusznie i
      wychowawcze poswiecenie sie dla dzieci. Jezeli dzieci wezma pozyczki na studia
      to b. latwo beda mogly je splacic pozniej pracujac a rodzicom nie odbiera sie
      mozliwosci korzystania z dorobku calego zycia chocby na samym koncu.
      Sa poswiecenia ktore maja sens, i sa takie ktore sa niewychowawcze i wrecz
      demoralizujace, jak np. kupowanie dzieciom markowych ciuchow kiedy samemu chodzi
      sie duzo gorzej ubranym..
      I jeszcze na koniec jedna uwaga: dzieci powinny umiec powiedziec o rodzicach kim
      sa, co lubia, jakie maja zainteresowania. I nad tym tez trzeba popracowac. Moze
      nie wystarczyc ze mama dobrze gotuje i karmila go (ja) piersia przez cale 5
      lat... :0))))
      • nangaparbat3 Re: CZY WARTO poświecać sie dziecku?? 15.04.06, 18:13

        Sa poswiecenia ktore maja sens, i sa takie ktore sa niewychowawcze i wrecz
        demoralizujace, jak np. kupowanie dzieciom markowych ciuchow kiedy samemu chodzi
        sie duzo gorzej ubranym..

        Poczułam sie wywołana, bo to ja pisała o tych markowych ciuchach dziecka i
        moich z lumpeksu.
        Otoż nie uważam tego za poswięcenie, po prostu w sprawach ciuchów mamy z corką
        zupełnie rożne hierarchie wartości. Bo to własnie ta hierarchia decyduje, czy
        cos jest poswięceniem, czy nie jest. Gdyby mnie zależalo na markowych ciuchach,
        byłby problem, i z pewnoscia inaczej by to wygladało. Każda sprawe nalezy po
        prostu rozpatrywać we własciwym kontekście.
    • rycerzowa Re: CZY WARTO poświecać sie dziecku?? 15.04.06, 22:17
      A co to znaczy konkretnie "poświęcać się"?

      Robić z siebie ofiarę?
      No to czasem warto, czasem nie.
      Jeśli na przykład mamy dziecko ciężko chore, to oczywiście warto z wielu rzeczy
      zrezygnować, na przykład z kariery zawodowej jeśli to konieczne, żeby tylko
      dziecku pomóc.

      "Poświęcać" znaczy też zwyczajnie "przeznaczać". Poświęcamy dzieciom czas, uwagę
      i pieniądze, ale nie jest to żadna łaska im robiona, ale zwykły rodzicielski
      obowiązek. Który zresztą sprawia nam radość i satysfakcję.

      A do jakiego stopnia "poświęcenia" dzieci od nas oczekują?
      Wbrew pozorom wcale nie chcą od nas niewolniczej pracy i usługiwania im.
      Nie chcą, byśmy nie mieli swoich zainteresowań i pasji. Wręcz przeciwnie -
      dzieci chcą być z rodziców dumne, chcą, by rodzice mogli im czymś imponować.
      • marki0 Re: CZY WARTO poświecać sie dziecku?? 15.04.06, 23:53
        kobitki, przecież to chyba nie chodzi o to aby sie aż tak poswięcać że w tym
        wszystkim należy zapomnieć o sobie o swoich potrzebach. A wstajac mieć
        zaplanowany dzień pod katem kedy kaszka, kiedy soczek, ile mleczka, zakupy dla
        małaego, co na obiadek, pranie, sprzatanie, prasowanie, spacerek urozmaicony o
        taszczenie wózka z trzeciego pietra, kolacja, leki, witaminy, a na wieczór
        jeszcze obowiazek małżeński. Ups... A gzie ja w tym wszystkim jestem. Czy miałam
        dla siebie choć odrobine czasu na przejrzenie prasy, umalowanie paznokci i
        jakieś tam zadbanie o siebie. Przeciez większość nas pracuje po to aby nie
        klepać biedy /nieraz nawet kobiety same chca szybko wrócić do ludzi/. Przecież
        to nie o to chodzi. Aby sie w tym nie zagubić trzeba też czasem myśleć o sobie,
        ale broń boże nie zapominajac o innych!A wyjście do kina czy na przyjecie zmeżem
        aby troszkę odżyć też jest nam potrzebne aby rano wstać uśmiechniętą i lepiej
        nastawioną do świata. Widżę że wpadamy tu ze skrajności w skrajność! Ja tam
        uważam że warto sie poświęcać ale nie zapominając w tym poswięceniu też o
        sobie.chcesz sie kształcić, idż na studia, masz dość codzienności, zrób sobie
        wypad na miasto czy na plotki itd. Szćzęśliwa mama to szczęsliwe dziecko. A
        każdego co innego przecież uszczęśliwia. I tu przytocze znowu moja teściową,
        która jak czuła się na siłach i sytuacja jej pozwalała mogła się poświecić i
        zająść małym w czasie gdy ja byłam w pracy, a jak jej siła zabrakło i tym razem
        teściu wymaga opieki nie może już nam pomóc. Tym razem poświeca się meżowi. I
        dobrze. Tyle człowiek wart co drugiemu pomoze. A czy było warto to dopiero okaże
        się po czasie. Ważne abyśmy postępowały zgodnie z tym co czujemy.
        • maksimum Re: CZY WARTO poświecać sie dziecku?? 16.04.06, 08:13
          julicica napisała:

          > Z wypowiedzi psycholożek i madrych tam ludzi ,odpowiedz brzmi nie
          > Nie warto poświecać sie dziecku ,nie warto poswiecać sie mężowi ,nie warto....

          I to jest odpowiedz prawidlowa,bo dla ciebie najwazniejsza zawsze powinnas byc
          Ty.Nie mozesz dziecka stawiac wyzej od siebie,bo wtedy ono nie bedzie sie od
          ciebie uczylo i nie bedzie docenialo tego co robisz.Tak dlugo jak dziecko jest
          dzieckiem,Ty jestes przewodnikiem i ciebie dziecko ma sluchac i nasladowac.

          > a więc drogie mamy co warto! Dla mnie jest to straszne stwierdzenie i podejści
          > do tematu okrutne. Nie skńczyłam wielkich szkól obecnie wychowuje troje dzieci
          > przeszłam w zycie bardzo wiele ,podchodze do życia z pokorą i bardzo
          > praktycznie i do głowy by mi nie przyszło że można wymyśleć cos takiego!

          Troje dzieci,to juz jest calkiem inna bajka,bo praktycznie nie masz czasu na
          prace zawodowa.Nianka nie wychowa Ci dzieci lepiej od Ciebie,bo brak jej
          zaangazowania i extra wysilku wynikajacego z faktu,ze to jednak nie jej i jej
          zycie dla niej jest wazniejsze od cudzych dzieci.
          Syn poszedl w tym roku do J.H. i widzialem ze byl niezle wystraszony,bo szkola
          jest bardzo dobra i obawial sie o wyniki.Spedzilem z nim wiecej czasu niz
          normalnie i wyniki nie daly na siebie czekac.Nabral pewnosci siebie i jest
          jednym z najlepszych.Trzeba im dawac ta pewnosc siebie podbudowana oczywioscie
          wiedza.

          > co
          > oznacza słowo poświęcenie? Przecież całe nasze życie to poświęcenie sie dla
          > kogoś lub dla czegoś, nie moge tego zrozumieć i tu nasuwa mi sie pytanie ,to p
          > co wogóle mieć dzieci? Przecież sama ciąża jej kolejne fazy to juz jest
          > poświęcenie, a potem po trudach porodu wychowanie i opieka nad dzieckiem to te
          > poświecenie, to jak mozna zapytać sie czy warto,jak by dziecko było jakimś
          > towarem, któremu ty sie poswięcasz i nic z tego nie masz. Czysty egoizm,tak
          > odebrałam wypowiedzi ,że trzeba żyć dla siebie nie dla innych i zajmować sie
          > swoimi pasjami i zyciem .

          Czesto zapominamy,ze dziecko ma w sobie nasze geny i nasze dazenia.
          Czy widzialas kogos,kto osiagnal w zyciu WSZYSTKO co chcial.Moj ojciec mial
          mnostwo bardzo ciekawych i barwnych przezyc i zawsze obiecywal,ze napisze
          ksiazke jak juz bedzie na emeryturze.I nie napisal.
          Nasze dzieci sa przedluzeniem naszego zycia i jak je wychowamy,tak beda sobie
          dawaly rade w zyciu i tak beda o nas dbaly jak my o nie teraz.

          > Dziecko wychować i niech sobie idzie w swiat. A tak
          > naprawde bez poświęcania się dziecku nie wyrosnie wartościowy,czuły człowiek
          > tylko jakiś robokob. Oczywiście nie wolno zatracić się w miłości rodzicielskie
          > i podzielić trzy osoby dżemiące w nas czyli matkę żone i kobiete,ale nie wolno
          > powiedzieć że nie warto poświęcać się dziecku. mozna jeszcze dużo pisać na te
          > temat, a wy drogie emamy co otym sądzicie. bo przyznacie ze pytanie jest bardz
          > nurtujace.
          > Moja siostra jest po socjologi i na postawione pytanie tez odpowiedziała że
          > niewarto, oczywiscie skończyło sie na ostrej wymianie zdań, moze ludzie po
          > studiach tak sądzą i ludzie co maja duzo kasy nie wiem juz co o tym mysleć
          > ale ja zdania nie zmienie, bo przeciez ja matka-polka nie jestem osoba mniej
          > wartościową że poświęcamm się moim dzieciom i wiem że WARTO!

          Sama widzisz,ze jak sie ma jedno,to nie warto,ale jak sie ma troje -to warto.
          Odpowiedz na to pytanie mamy juz zakodowana w sobie zanim urodzi sie pierwsze
          dziecko.To jest po prostu sposob na zycie.
          Moj kuzyn ma jedno dziecko i twierdzi,ze nie warto sie poswiecac,bo co przezyje
          to jego.I jego corka jest dosc podobna do niego i ma go raczej w d....
          Ja uwazam,ze warto,bo nie widze sensu zycia bez dzieci i juz teraz widze,ze one
          sobie lepiej daja rade niz ja w ich wieku.
          Zauwaz,ze w Polsce dominuje rodzina z jednym dzieckiem i dominujaca odpowiedzia
          jest-nie warto,co wcale nie znaczy ze jest to wlasciwa odpowiedz,bo jak wszyscy
          dobrze wiedza,liczba ludnosci w Polsce sie zmniejsza.
          Nie po to wykrwawialismy sie poprzez rozne wojny i powstania,by teraz wymrzec
          smiercia naturalna.
    • nangaparbat3 To chyba złe pytanie 17.04.06, 18:29
      Wkleiłam gdzieś przypadkowo, to jeszcze raz:

      Dochodzę do wniosku, że nie rozumiem pytania: jeśli dziecko RZECZYWIŚCIE mnie
      potrzebuje, rzucę wszystko, bo nic ważniejszego na świecie nie mam, i do głowy
      mi nie przyjdzie, że się poświęcam.
      Wydaje mi się, że o "poświęcaniu się" dziecku mowią te osoby, które tak
      naprawdę dbają nie o dziecko, tylko o własne potrzeby, ktore jakoś na to
      dziecko przenoszą, na przykład siedząc z nim godzinami nad lekcjami (żeby miało
      dobre stopnie, jakich mama oczekuje), wożąc na dziesiątki zajęć (bo musi znać
      języki, grać w tenisa, jeździć konno). Moja rodzona babcia do smierci
      wypominała mi, że jak miałam 12 lat chodziła ze mną na Antałówkę, żebym mogła
      jeździć na nartach - tak się dla mnie poświęcała!
      Poswięcamy mnostwo czasu i energii na lepienie dzieci takimi, jakimi chcemy je
      widzieć - tak naprawdę nie jest to czas poświęcony dziecku, tylko zaspokajaniu
      własnych ambicji. Pewnie dlatego ten czas spędzany z dzieckiem nie jest przez
      nas doświadczany jako przyjemność, tylko jako poświęcenie się.
      • maksimum Re: To chyba złe pytanie 18.04.06, 04:57
        nangaparbat3 napisała:

        > Wydaje mi się, że o "poświęcaniu się" dziecku mowią te osoby, które tak
        > naprawdę dbają nie o dziecko, tylko o własne potrzeby, ktore jakoś na to
        > dziecko przenoszą, na przykład siedząc z nim godzinami nad lekcjami (żeby
        >miało dobre stopnie, jakich mama oczekuje),

        Czego mnie najbardziej w zyciu brakowalo,to nie tego,zeby mniektos dal czy
        pozyczyl pieniadze,lecz powiedzial mnie w trudnych chwilach co robic.
        Zwykla,najnormalniejsza rada od czlowieka madrzejszego i bardziej
        doswiadczonego ode mnie,to jest to,na co cale zycie czekalem.
        Tym my jestesmy dla dzieci,zanim one nas przerosna.Trzeba pomoc im sie uczyc,bo
        one sa duzo gorzej zorganizowane niz dorosli i ktos musi uporzadkowac ich pelne
        niespodzianek zycie.Wcale nie jest trudno o dosc proste bledy w mlodym wieku i
        w ten sposob jak zaczalem palic papierosy,co bylo chyba najwiekszym bledem w
        moim zyciu.

        > Poswięcamy mnostwo czasu i energii na lepienie dzieci takimi, jakimi chcemy
        >je widzieć - tak naprawdę nie jest to czas poświęcony dziecku, tylko
        >zaspokajaniu własnych ambicji.

        Moja ambicja jest miec dzieci,ktore beda ludzmi sukcesu.Nie jest to odosobniona
        ambicja wsrod rodzicow i zeby to nastapilo,to trzeba troche czasu temu
        poswiecic.

        > Pewnie dlatego ten czas spędzany z dzieckiem nie jest przez
        > nas doświadczany jako przyjemność, tylko jako poświęcenie się.

        To jest wlasnie ta ilosc i jakosc czasu spedzana z dzieckiem.Czym wiecej czasu
        spedzimy z dzieckiem i wiecej go nauczymy,tym lepiej bedzie sobie radzilo w
        zyciu.Bo ubieraniem i zywieniem moze sie rownie dobrze nianka zajac.
        • nangaparbat3 Re: To chyba złe pytanie 18.04.06, 13:41
          maksimum napisał:
          > Czego mnie najbardziej w zyciu brakowalo,to nie tego,zeby mniektos dal czy
          > pozyczyl pieniadze,lecz powiedzial mnie w trudnych chwilach co robic.
          > Zwykla,najnormalniejsza rada od czlowieka madrzejszego i bardziej
          > doswiadczonego ode mnie,to jest to,na co cale zycie czekalem.
          Co innego rada, i to wtedy, kiedy o nia proszę, a co innego hodowanie wg
          wymyslonego przez rodziców wzorca.
          > Tym my jestesmy dla dzieci,zanim one nas przerosna.Trzeba pomoc im sie
          uczyc,bo one sa duzo gorzej zorganizowane niz dorosli i ktos musi uporzadkowac
          ich pelne niespodzianek zycie.Wcale nie jest trudno o dosc proste bledy w
          mlodym wieku i
          > w ten sposob jak zaczalem palic papierosy,co bylo chyba najwiekszym bledem w
          > moim zyciu.

          Trzeba pomoc im sie uczyć, kiedy o to proszą - ja mialam na mysli rodzicow,
          ktorzy od początku nauki w szkole nie pozwalają dzieciom na samodzielność.
          Kosztuje to mnóstwo czasu, nerwow, a skutki są opłakane.
          Własnej córki nigdy nie pilnowałam, nie sprawdzałam zeszytów, nie wypytywałam,
          czy lekcje odrobione - i jest osobą wyjątkowo dobrze zorganizowaną i
          obowiązkową.

          > > Poswięcamy mnostwo czasu i energii na lepienie dzieci takimi, jakimi chce
          > my
          > >je widzieć - tak naprawdę nie jest to czas poświęcony dziecku, tylko
          > >zaspokajaniu własnych ambicji.
          >
          > Moja ambicja jest miec dzieci,ktore beda ludzmi sukcesu.Nie jest to
          odosobniona
          >
          > ambicja wsrod rodzicow i zeby to nastapilo,to trzeba troche czasu temu
          > poswiecic.
          Właśnie - to jest TWOJA ambicja, którą narzucasz dziecku. Od małego hodujac je
          na "człowieka sukcesu" masz duze szanse pozbawić je cech, kóre ważne są
          dla "człowieka" po prostu.

          > > Pewnie dlatego ten czas spędzany z dzieckiem nie jest przez
          > > nas doświadczany jako przyjemność, tylko jako poświęcenie się.
          >
          > To jest wlasnie ta ilosc i jakosc czasu spedzana z dzieckiem.Czym wiecej
          czasu
          > spedzimy z dzieckiem i wiecej go nauczymy,tym lepiej bedzie sobie radzilo w
          > zyciu.Bo ubieraniem i zywieniem moze sie rownie dobrze nianka zajac.
          To zależy, CZEGO je nauczymy. Znam tabuny małych madralińskich, które są
          zupełnymi ignorantami w relacjach społecznych, a nawet świadomosci własnych
          potrzeb i uczuć. A tego uczymy przez normalna, ludzką rozmowę, a nie przez
          siedzenie z dzieckiem przy lekcjach.
    • kamilkka30 Re: CZY WARTO poświecać sie dziecku?? 17.04.06, 19:12
      Decydując się na dzieci, zdecydowałam się oddać im swoje życie. Gdyby była taka
      konieczność jestem gotowa za nie umrzeć. Jeśli więc jestem gotowa oddać za nie
      życie, to jestem również gotowa oddać im swój czas który przeznaczam na
      karierę, wypoczynek, rozrywki. Na szczęście teraz nie potrzebują takiego
      poświęcenia, dlatego mogę realizować się zawodowo oraz mieć czas tylko dla
      siebie. Ale jeśli zajdzie taka potrzeba, to bez wahania poświęcę im wszystko.
    • niepytana Re: CZY WARTO poświecać sie dziecku?? 17.04.06, 19:14
      Co to znaczy poswiecac sie? A co w ogole warto. Jezeli podejdziemy do tematu
      czysto logicznie to nic nie warto. Nie warto sie zakochiwac, rodzic dzieci,
      lubic cos co sie kiedys konczy. Zyc nie warto bo i tak umrzemy.
    • wieczna-gosia Re: CZY WARTO poświecać sie dziecku?? 17.04.06, 23:53
      alez to zalezy jak rozumiemy slowo "poswiecenie".

      Bo mi to sie wydaje ze obecnie boimy sie tego slowa- przeciez jak julcica
      napisala- poswiecamy dzieciom swoj czas, energie, rodzimy je, gotujemy obiady
      itd itp. Z drugiej strony- ja sie zgadzam z tymi, ktore mowia o tym, ze
      poswiecac sie nie warto- bo przykladytam dawane oczywiscie sa tak drastyczne, ze
      trudno sie nie zgodzic.

      moim zdaniem warto troche wylezc ze skorupy egiusty- i dzieciom cos po prostu
      dac- nie zastanawiajac sie czy nam sie odplaca, czy nie. NIe warto poswiecac sie
      w nadziei ze cos z tego bedzie- czyli poswiecac sie nie calkiem altruiswtycznie.
      nie warto posiwecac sie do konca- gubiac siebie i swoje potrzeby.
      • crusk Re: CZY WARTO poświecać sie dziecku?? 18.04.06, 00:30
        nie warto poświęcać się dziecku. Warto być z nim, żyć z nim, wzajemnie się
        uczyć. Nie będę wyrzekać się swojej osobowości i zaineresowań bo mam dziecko.
        Są rzeczy, które lubię robić i których nienawidzę (i nic tego nie zmieni).
        Sztuka w tym aby znależć złoty środek.
    • victta Re: CZY WARTO poświecać sie dziecku?? 18.04.06, 01:22
      Tam gdzie jest miłość nie ma poświęcenia.
      • maksimum Re: CZY WARTO poświecać sie dziecku?? 18.04.06, 04:30
        Nie ma to jak popatrzec na takie buble genetyczne jak Bill Clinton czy Alex
        Kwasniewski.I co widzimy.Mimo bardzo dobrych warunkow materialnych i dosc
        dobrego wyksztalcenia oraz wielkiej checi uczenia innych jak zyc,sami maja po
        jednej corce.Wiadomo,ze w takich domach,gdzie pierwszym dzieckiem jest corka,to
        jednak zona chodzi w spodniach i jest glowa rodziny,bo maz nie zasluzyl na
        to,by jego geny ulegly powieleniu.Ta moja teoria o glowie rodziny na podstawie
        plci pierwszego dziecka sprawdza sie w 100%.Bill to jest chlopek
        roztropek,ktory praktycznie z niczym nie daje sobie rady.Zostal pozbawiony
        wykonywania wyuczonego zawodu prawnika,za klamstwa przed narodem i od
        pierwszego dnia bylo widac,ze Hillary trzesie domem.Bill sie zapasl jak prosiak
        junk-foodem i przeszedl operacje serca,po ktorej wyglada jak smierc albo co
        najmniej jak aniol
        (tak osiwial).U Kwasniewskich tez Jolka chalupa trzesla.Przykladu narodowi nie
        dal swiatlego i nawet wspomina,ze powinien miec wiecej dzieci.
        Nasladowac trzeba ludzi ,ktorzy dobrze robia a nie "dobrze" mowia,innymi slowy
        oceniajmy ludzi po ich osiagnieciach a nie umiejetnosci lania wody.
    • judytak Re: CZY WARTO poświecać sie dziecku?? 18.04.06, 12:10
      poświęcaniem się nie jest to, że zajmujesz się dziećmi na cały etat
      poświęcaniem się jest to, jeśli zajmujesz się z dziećmi, bo musisz, bo czujesz
      się w obowiązku, a wolałabyś wszystko inne...

      jeśli coś robię, bo lubię
      jeśli coś robię, bo (chociażby w bilansie ostatecznym) sprawia mi to więcej
      radości, szczęścia, relaksu, poczucia spełnienia, poczucia dokonania czegoś
      dobrego, ważnego, poczucia sukcesu, miłości, przynależności, bycia potrzebnym
      itp. pozytywów, niż negatywów wszelkich (nerwów, niewyspania, niezadowolenia,
      brak czasu na to, na tamto, brak pieniędzy na to, na tamto, itp. itd.)
      to się nie poświęcam

      bo całkiem inna jest wymowa powiedzenia "poświęcać czas na coś tam" - wtedy
      oznacza zwyczajnie przeznaczenie tego czasu na to, a nie na co innego

      i całkiem inną rzeczą jest "poświęcać się dla kogoś/czegoś" - w tym zawsze jest
      jakiś przymus, jakiś obowiązek, jakiś "wbrew sobie", jakiś "patrzcie, jak ja
      się poświęcam"

      czasami sie tak musi, i nie ma na to rady

      ale dobre to nie jest dla nikogo

      pozdrawiam
      Judyta
Pełna wersja