problem z wychowankami

14.04.06, 18:39
witam, jestem pierwszy raz na tym forum i chciałam się dowiedzieć, jak
radzicie sobie z dyscyplinowaniem dzieci, wychowanków? od niedawna pracuję w
placówce opiekuńczo- wychowaczej w dzieciakami przedszkolnymi i szkolnymi.
wcześniej miałam małe doświadczenie w pracy z dziećmi, ale jakoś sobie
radziłam, natomiast teraz mam z tym problem. a dokładniej z dyscypliną u
przedszkolaków. nie chcę na nie krzyczeć, ale kiedy próbuję z nimi rozmawiać
na spokojnie i egzekwować pozytywne zachowania, one mnie kompletnie ignorują.
panie wychowawczynie, które pracują już wiele lat w tej placówce radzą, żeby
być stanowczym, konkretnym i konsekwentnym. i tu jest moja prośba: czy
możecie mi napisać, jak wygląda u was W PRAKTYCE bycie konkretnym,
konsekwentnym i stanowczym wobec dzieci? dodam, że czasami jak na nie huknę,
to posłuchają, ale nie chcę krzyczeć, bo chyba nie o to tu chodzi. natomiast
kiedy mówię spokojnie, ale stanowczo nie słuchają mnie. pozdr
    • crusk Re: problem z wychowankami 14.04.06, 23:14
      Oj. Parę sztuk na raz to niezły ambaras ("ludowe").

      Myślę, że trzymaj się spokojnego tonu, ale staraj się by Twoje komunikaty były
      krótkie i konkretnie. Dzieci nie mają czasu naszych tłumaczeń wobec "zbrodni w
      afekcie", lepiej wytłumaczyć później, nie publicznie. Lepiej dać wybór, że może
      dalej psocić, albo ... (tu musisz ocenić co jest atrakcyjne dla dziecka i
      troszkę go przekupić). Jeśli zakazujesz, przygotuj alternatywę, co robić w
      zamian, chyba że jest to naruszenie wypracowanej już zasady, powiedz "wiesz, że
      nie wolno".
      Długo by pisać. Mnie pomogła bardzo książka wydana na początku lat 90' "Jak
      mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły" (Adele
      Faber i Elaine Mazlish, wyd. Media rodzina). Była ostatnio wznowiona, nie jest
      może idealna, ale konkretna i przydatna.
      powodzenia
      • ramadayes Re: problem z wychowankami 15.04.06, 20:45
        dziękuję za rady. co do książki: czytałam ją na studiach, to była obowiązkowa
        lektura dla studentów smile, mam ją w domu, ale leżała gdzieś zapomniana na półce.
        dzisiaj po nią sięgnęłam. nie wiem, tylko jak na opisane w niej techniki będą
        reagować dzieciaki 3-, 4-letnie, ale spróbuję i zobaczę, co z tego wyjdzie smile
        u mnie z dzieciakami to jest taki problem, że jak się uda opanować kilka, to
        wystarczy jeden dzieciak, żeby podburzyć całą grupę (moja grupa liczy 13
        przedszkolaków). mogę spokojnie i stanowczo tłumaczyć coś jednemu, ale zaraz
        przyleci następny i cały efekt na nic. i tu jest problem- z jednym dzieciakiem
        mogę sobie poradzić, ale nie potrafię opanować całej grupy. jak dzieciak coś
        przeskrobie stawianie w kącie nie daje efektów, do drugiego pokoju też nie mogę
        wyprowadzić, bo muszę mieć na wszystkie oko.
    • barabaszka5 Re: problem z wychowankami 15.04.06, 20:57
      A ja mam pytanie: Jakim cudem osoba bez doświadczenia pracuje na samodzielnym
      stanowisku w przedszkolu? Bez stażu? Która nie ma zielonego pojęcia? Chyba
      jakieś nieporozumienie?
      • psylwia Re: problem z wychowankami 15.04.06, 23:37
        autorka pracuje prawdopodobnie w domu dziecka, a to jest tak , że przychodzisz
        do pracy po studiach więc masz wykształcenie , a jak sobie będziesz radzić to
        zupełnie inna sprawa
    • mallard Polecam to forum :) 15.04.06, 21:34
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=33314
      Błogosławionych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego!
Pełna wersja