monia145
20.04.06, 14:58
Zastanawiam się nad tą sprawa już od kilku dni i może ktoś będzie mógł
podpowiedzieć mi coś mądrego??
Otóż z racji mojego zawodu i miejsca gdzie pracuję, znam mnóstwo dzieci z
różnymi problemami, zdrowotnymi, wychowawczymi itd. W tym tygodniu na
oddziale pojawiła się 10-letnia dziewczynka. Miała wymioty, biegunkę,
podejrzewali ją o Rotawirus, więc dużo czasu spędziłam z nią w izolatce.
Podas zajęć zwróciłam uwagę na opatrunek jaki mała miała założony na brodzie.
Zapytałam się skąd ta rana i ona uraczyła mnie historią od której włosy
stanęły mi dęba! Okazało się, że przed Swietami przerzucały do siebie z
koleżanką szklaną butelkę!!!!!! i ona " jakoś eksplodowała mi w rękach". Ja
wyobraziłam sobie te odłamki w oku, przecinające szyję itd. Rana jest
paskudna, szeroka i głeboka, ma założone kilka szwów. Istotne jest też to, że
to juz 5 taki " wypadek" w ostatnim czasie( wcześniej była złamana reka,
rozcięte czoło i kilka drobnych potłuczeń). Dziewczynka twierdzi, że jest
taka" ruchliwa", co dla mnie jest trochę dziwne bo tej ruchliwości u niej nie
widzę, ale w szpitalu dzieci zachowują się różnie.
Interesuje mnie skąd w ogóle u dzieci w tym wieku, przecież 10 lat to juz
coś, takie pomysły na takie zabawy? Czy to wynika ze zwykłego roztargnienia,
i tej ruchliwości, czy z chęci zwrócenia na siebie uwagi czy tez jeszcze z
innego powodu? Być może wyolbrzymiam tę sytuację i niektóre dzieci takie po
prostu są? Może ktoś ma podobne doświadczenia z pracy, rodziny, obserwacji?
Chciałabym sie uspokoić.