Praca to błogosławieństwo

27.04.06, 21:18
Od 2 miesięcy chodzę do pracy. Mojego 3-leyniego synka wysłałam do
przedszkola. Na szczęście jest zadowolony, ja także. Będąc w domu nie mogłam
sobie już z nim poradzić -teraz idę do pracy i odpoczywam. Czy są mamy o
podobnym doświadczeniu?
    • myelegans Re: Praca to błogosławieństwo 27.04.06, 21:59
      Ja. Poszlam do pracy jak maly mial 11 miesiecy, opiekuje sie nim w ciagu dnia
      niania, a ja pracuje. W pracy nie odpoczywam, ale pracuje naukowo, co jest
      moja pasja, odrywa mnie to zupelnie od codziennego zycia, nadaje innej
      dynamiki, w pracy sie wyzywam intelektualnie. Przebywajac w domu dobijala mnie
      monotonia i po poludniu bylam juz psychicznie zmeczona, jekami, kwekaniem, i
      robotami domowymi, ktorych nie lubie, a ktore sie pietrzyly i byly bez konca.

      Teraz niania gotuje, robi pranie, prasuje, jak maly drzemie, a ja jak przyjde
      po poludniu, to mam tylko czas dla synka i rzeczywiscie ilosc przerobilam na
      jakosc. Ja po prostu nie jestem typem do siedzenia w domu, pod koniec urlopu
      wydawalo mi sie, ze mi komorki mozgowe obumieraja i czulam sie troche odsunieta
      od swiata.
      A wieczorami mam czas na czytanie, filmy, czasami spotkanie sie z
      przyjaciolkami. Ja po prostu MUSZE miec czas dla siebie, bo sie to wszystkich
      fatalnie odbija.
      • janka741 Re: Praca to błogosławieństwo 01.05.06, 00:43
        Ja też. Siedziałam w domu rok i 3 miesiące (zwolnienie+macierzyński+
        zwolnienie) i gdybym posiedziała jeszcze trochę to zaczęłabym się jąkać. Lubię
        swoją pracę, kontakt z ludzmi, rozmowy nie tylko o dzieciach. Nie mogę
        powiedzieć że w pracy odpoczywam, ale robię co innego niż w domu. Ja jestem
        chyba typem człowieka który musi pracować zawodowo i udaje mi się łączyć
        wszystkie obowiązki i w domu i w pracy.
        Pozdrawiam
    • steffa Re: Praca to błogosławieństwo 04.05.06, 00:25
      Coś w tym jest. Ale czy to dziwne. Kobieta też człowiek ze zwojami mózgowymi.
      Fajnie jak czasem pogada z kimś starszym niż 3-latek i porobi coś więcej niż
      kolorowanki. Tak upraszczając wink
    • lenka_13 Re: Praca to błogosławieństwo 04.05.06, 10:03
      Ja też nie wyobrażam sobie ciągłego siedzenia w domu i realizuję się na gruncie
      zawodowym. Odpukać do pomocy mam moją mamę i nie muszę martwić się o opiekunki
      do dzieci.
    • amelka49 Re: Praca to błogosławieństwo 04.05.06, 13:58
      Ja poszłam do pracy kiedy mój Marcinek miał prawie 6 miesięcy (TYLKO), ale
      ponieważ moja Rodzina kocha dzieci i mi bardzo pomaga - najpierw przez miesiąc
      Marcinkiem, w czasie mojej pracy, zajmowała się moja kuzynka-studentka (w
      wakacje), potem mój Brat (Tato Chrzestny) - w czasie SWOJEGO URLOPU, potem
      przez 5 miesięcy moja Ciocia - emerytka. Po drodze jeszcze tydzień była Siostra
      Męża, tydzień Teściowa - no i teraz na dłużej moja Mama - świeżo upieczona
      emerytka. Ta różnorodność sprawiła, że Marcinek jest śmiały i wesoły i tym
      bardziej lubi towarzystwo, a ja nie muszę mieć wyrzutów sumienia, że pracuję.
      Nie lubię siedzieć wśród czterech ścian, co teoretycznie nie jest nieuniknione
      przy dziecku, ale mam potrzebę "wychodzenia do ludzi" oraz uporządkowanego
      grafiku dnia. Bez tego czas mi przecieka przez palce, a ja staję się coraz
      bardziej sfrustrowana. Więcej: zapisałam się na basen (2x w tyg.) i na
      gimnastykę (2x w tyg.). Jest to możliwe oczywiście tylko dzięki mojej Mamie,
      która zawsze jest gotowa spędzać czas z wnuczkiem i także mi pozwolić na
      wyjście. Gorzej z mężem - On chyba by wolał, żebym nigdzie nie wychodziła -
      dlaczego?
      • stone9 Re: Praca to błogosławieństwo 06.05.06, 06:48
        Mężowie droga amelko mają kilka wspólnych mianowników....Niestety, mój mąż też
        nie był zachwycony moim powrotem do bracy, ba nawet był przeciwny, gdybym sama
        nie podjęła tej decyzji chyba musiałabym "siedzieć w domu" przez całe życie.
        Mężczyznom to odpowiada, bo nie muszą się martwić o wiele rzeczy, a przy tym
        czują pewną przewagę nad nami. (Pewnie nie wszyscy, ale zdecydowana
        większość).Mój mąż jest nieszczęśliwy kiedy wychodzę z domu - wyjście na aerobik
        traktuje jak zdradę stanu, więc odpuściłam sobie tą przyjemności (przynajmniej
        na razie). Pozdrawiam
        • myelegans Re: Praca to błogosławieństwo 08.05.06, 03:58
          Od poczatku malzenstwa postawilam sprawe jasno, mamy wspolne wyjscia, wyjazdy,
          wakacje itd., ale ja mam rowniez swoje, oddzielne zycie, raz w miesiacu wizyta
          u kosmetyczki, masaz i spotkanie z przyjaciolkami, fitness itd., z paru rzeczy
          zrezygnowalam DOBROWOLNIE jak sie maly urodzil, bo szkoda mi czasu, wole go jemu
          dac. Maz nigdy nie robil z tego problemu, jest typem samotnika, ma mnostwo
          hobby, lubi byc w domu i pracowac nad swoimi projektami, i pewnie woli byc wtedy
          sam.

          Zarabiam wiecej od meza, wiec w naszym przypadku nie bylo zadnej dyskusji, od
          poczatku wiedzial, ze do pracy wroce.
          • nelena Re: Praca to błogosławieństwo 10.05.06, 22:45
            Ja juz tez tesknie za praca..siedze w domu juz dosc długo,jesienia mija 3
            rok,czyli koniec urlopu wychowawczego! Troche sie boje oddania brzdaca do
            niani,bo bardzo do mnie przywiazany,ale jestem juz tak wykonczona psychicznie
            przebywaniem na poziomie trzylata przez trzy lata,ze jak,ktoras z Was
            wspomniala chyba zwoje mozgowe mi sie prostuja i wprost tesknie za wyzwaniami
            troche innego typu ( na codzien kolorowanki,wycinanki,babki piaskowe itd-
            wieczorem padam z nog,nie ze zmeczenia ale własnie ze znuzenia tymi
            czynnosciami,takze rozumie Was dziewczyny,och rozumie!
Pełna wersja