Bicie dzieci: tak czy nie?

05.05.06, 15:17
Właściwie ja jestem zdecydowanie na NIE, ale sprawa jest trochę bardziej
skomplikowana.
Opowiem wam pewne zdarzenie:
Pani Krysia wyszła z Wnuczką na spacer, na podwórku było już parę innych
dzieci. Kiedy Wnuczka podeszła do dzieci Inna Dziewczynka zaczęła zabierać
Wnuczce zabawki. Wnuczka zaczęła płakać i odpychać Inną Dziewczynkę, wtedy
zainterweniowała Babcia Innej Dziewczynki i klepnęła Wnuczkę w pupę. Pani
Krysia oczywiście zareagowała zwróceniem uwagi ale Babcia Innej dziewczynki
się obruszyła!!! (nazewnictwo zamierzone a imie zmienione)
Pomóżcie mi uporządkować bałagan w mojej głowie. Byłam nocznym świadkiem
całego zdarzenia i kompletnie mi się nie mieści w głowie - JAK MOŻNA PODNIEŚĆ
RĘKĘ NA CUDZE DZIECKO?????
Moja córka nie została jeszcze uderzona przeze mnie ani męża. Uważam że to po
prostu wielka krzywda psychiczna dla dziecka. Kompletnie nie rozumiem także
bicia ze strony innych.
    • marghe_72 Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 05.05.06, 16:36
      o biciu było już wiele wątków smile
      zatem nie będę sie rozpisywac (jestem na nie.. itp)
      co do zdarzenia, którego byłaś świadkiem.. chyba bym ukatrupiła wink) gdyby obca
      osoba podniosła rękę na moje dziecko
    • lola211 Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 05.05.06, 16:49
      Oczywiscie, ze nie.
      Baba dostalaby ode mnie w twarz chyba.
      • joanna9920 Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 05.05.06, 20:29
        babcia powinna w rewanżu też zarobić
        • izamoyska Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 05.05.06, 20:32
          od kogo? od tej drugiej babci? juz sobie wyobrazam wink
    • mamapio Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 05.05.06, 22:29
      Pewnie, że nie. Ja mam wyrzuty jak uderzę własne dziecko, a co dopiero jak obca
      baba, by je uderzyła. Jestem w szoku, że takie zdarzenia mają miejsce.
      • malamadziaaa Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 05.05.06, 22:57
        Dziewczyny inaczej się osądza zdażenie jak sie czyta a inaczrj jaj się widzi to
        na własne oczy.Dawniej inaczej się wychowywało dzieci i to właśnie
        po "babcinemu" i dzieci były lepiej wychowane,bez agresji,przemocy ipt.a teraz
        same wiecie co się widzi i czyta w gazetach!!!!
        Nie jestem za biciem,ale czasami taka babcia kilkunastoletnia,która przerzyła
        dużo wiecej w życiu niż my młode kobiety wie czasem lepiej jak postępować!!!
        • etato1 Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 05.05.06, 23:02
          Dawniej inaczej się wychowywało dzieci i to właśnie
          > po "babcinemu" i dzieci były lepiej wychowane,bez agresji,przemocy ipt.a teraz
          > same wiecie co się widzi i czyta w gazetach!!!!

          o tak ! dawniej to nie bylo rozbojów, kradzieży, napadów a ludzie zyli w
          szczęsciu i dostatku, wszystkie dzieci dobrze sie uczyly, nikt nie palił i nie
          pił (te opowiesci o dzieciach kwiatach to bzdury), były uczynne, miłe, posłuszne
          a teraz tak to sie porobilo dopiero

          dawniej w domu to nie tylko dziecku sie oberwało ale również i ... żonie !
          i to było normalne pamiętaj o tym malamadziu
          • monia145 Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 06.05.06, 22:46
            Teraz też jest " normalne"....dla niektórych
        • mgla_jedwabna Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 05.05.06, 23:56
          prawdopodobnie jest to ten sam rodzaj babc, ktore wyklocaja sie z
          ekspedientkami w sklepach, rozpychaja lokciami w autobusie, domagaja
          ustepowania miejsca (ktore jest uprzejmoscia, a nie psim obowiazkiem), i sa
          wrednymi tesciowymi, ktore zawsze wiedza lepiej i np. wciskaja alergikom
          truskawki ("niech sobie malenstwo poje, jacy wy okrutni jestescie i dziecku
          zalujecie!"), aha i oczywiscie ICH wnusiom wszystko sie nalezy bez kolejnosci!

          poza tym nikt nie ma prawa wychowywac cudzego dziecka
          • vharia dokładnie tak!!! n/t 06.05.06, 10:20

        • lola211 Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 06.05.06, 08:49
          Bzdury piszesz.
          A wojny z czego sie wzieły, jak nie z agresji wlasnie? Pocztaj, jak wychowywano
          Hitlera, to Ci sie myslenie wyprostuje.
        • monia145 Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 06.05.06, 22:45
          A jak inaczej można zinterpretować zdarzenie opisane pzrez autorkę wątku według
          Ciebie??????????????????????????????? Zakładając, ze pisze prawdę,a takie są
          chyba obyczaje na forum,udzerzenie cudzego dziecka jest delikatnie mówiąc
          draństwem ponad miarę i baba nie miała by życia w piaskownicy gdyby zrobiła to
          mojemu dziecku. Mnie burzy sie krew gdy takie nadgorliwe babcie bija swoje
          wnuczki i potępiam to.
          Nie rozumiem tez co chciałaś powiedzieć poprzez stwierdzenie że babcie z
          kilkunastoletnim stażem lepiej wiedzą jak wychować dzieci? I lepiej żeby tę
          wiedzę zachowały dla siebie i nikogo nia nie " uszczęliwiały"
        • yuka66 Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 08.05.06, 18:20
          " taka babcia kilkunastoletnia,która przerzyła
          dużo wiecej w życiu "

          Taka KILKUNASTOLETNIA babcia musiala rzeczywiscie duzo przezyc i to w jakim
          tempie
    • malamadziaaa Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 05.05.06, 23:00
      A i jeszcze zapomniałam.
      Bicie to nie jest sposób na wychowanie wartościowego człowieka,lepiej wmierzać
      inne "niebolesne" kary.Jestem na nie.
      Pozdrawiam.
    • a.n.gie Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 06.05.06, 22:33
      Też byłam świadkiem opisanego zdarzenia. Minęły trzy dni, a na podwórku wojna
      wrze! Rozpętało się istne piekło. Jedno jest pewne - nasze dzieci będą na razie
      bezpieczne- nikt nie ośmieli się podniesć ręki na cudze, żeby nie wywołać
      kolejnej awantury. I to jest jedyny plus całej sytuacji.
    • agnieszka2012 Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 08.05.06, 10:17
      nie jestem za biciem ale klaps czy to bice.
      opiszę wam moje doświadczenie. dziewczynka cały czas dokuczała i przezywała
      moją siostrzenice, zwracało się uwagę mamie babci nie pomagało, więc kiedy
      dziewczynka znowu przy mnie to zrobiła dałam jej kapsa a następnie powiedziałam
      jej mamie nie obraziła się powiedziała dobrze i wiecie co do tej pory ta
      dziewczynka nie zaczepia już siostrzenicy i nawet mówi mi dzien dobry,
      siostrzenica ja się opiekuję bo jej mama pracuje za granicą więc traktuje ją
      jak córkę. Klaps w tyłek to respekt może nie dokońca ale czasem pomaga zejść na
      ziemię. Broń boże nigdy bym nie uderzyła dziecka paskiem czy kijem lub innymi
      pomocami klap to wyrzuty ale muszę wam jeszcze powiedzieć, że kiedy chodziliśmy
      na warsztaty przygotowujące do adopcji były podawane przykłady jeden utkwił mi
      bardzo. To historia opowiedziana przez księdza dziekana
      Historia przy obiedzie jedno dziecko kopało swoje rodzeństwo mama prosiła trzy
      razy nie kop bo dostaniesz lanie, puste słowa nie było konsekwencji.
      kiedy matka przemyślała zajście obiecała sobie że spróbuje sposobu klapsa.
      następnego dnia znowu dziecko kopało rodzeństwo tym razem powiedziała raz nie
      pomogło podeszła dała klapsa i dziecko więcej tego nie zrobiło. więc może to
      będzie dziwne ale zastosowałam do do tej dziewczynki i miałam rezultat więc nie
      może się świat opierać tylko na bezstresowym wychowaniu bo dziecko nie będzie
      rozumieć słowa nie. ciekawe co teraz przeczytam na ten temat pozdrawiam tych co
      za mną
      • groszekifasolka Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 08.05.06, 16:11
        na szczescie w kraju w ktorym mieszkam za uderzenie dziecka sie siedzi. jezeli
        na placu zabaw mam problem z jakims dzieckiem zwracam sie do jego rodzica i
        pozwalam by ten wychowywal swoje dzieci wedlug wlasnego uznania (nie zdazylo mi
        sie jeszcze spotkac rodzica niezyczliwego, ktory nie chcialby zalatwic sprawy
        najlepiej dla obu stron). musimy pamietac, ze dzieci dopiero poznaja i ucza sie
        zasad wspolzycia spolecznego i metkowanie maluchow "zly" albo "agresywmy" nie
        bardzo pomaga a bicie uczy silowego rozwiazywania problemow. wszystkim mamom
        zycze wiecej zyczliwosci dla cudzych dzieci i babc popelniajacych bledy.
        a co do opowiedzianej historii mama powinna powiedziec jesli nie przestaniesz
        to np. nie dostaniesz deseru po obiedzie i dotrzymac slowa. nastepnym razem
        wystarczyloby ostrzezenie.to nie klaps sam w sobie uczynil cuda ale fakt ze
        matka wykonala to czym zagrozila.
      • lola211 Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 08.05.06, 17:19
        >nie kop bo dostaniesz lanie

        Głupia matka- kto tak gada?
        Ja bym to dziecko odseparowala od reszty po prostu, klaps nie bylby potrzebny.
        Skoro klaps to takie nic, to moze niech ci mąz przylozy - nie za mocno- ot po
        prostu sprzeda klapa jak mu cos nie bedzie pasowalo.Juz widze twoje oburzenie.
      • marghe_72 Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 08.05.06, 22:49
        agnieszka2012 napisała:

        > nie jestem za biciem ale klaps czy to bice.
        > opiszę wam moje doświadczenie. dziewczynka cały czas dokuczała i przezywała
        > moją siostrzenice, zwracało się uwagę mamie babci nie pomagało, więc kiedy
        > dziewczynka znowu przy mnie to zrobiła dałam jej kapsa a następnie
        powiedziałam
        >
        > jej mamie nie obraziła się powiedziała dobrze i wiecie co do tej pory ta
        > dziewczynka nie zaczepia już siostrzenicy i nawet mówi mi dzien dobry,
        > siostrzenica ja się opiekuję bo jej mama pracuje za granicą więc traktuje ją
        > jak córkę. Klaps w tyłek to respekt może nie dokońca ale czasem pomaga zejść
        na
        >
        > ziemię. Broń boże nigdy bym nie uderzyła dziecka paskiem czy kijem lub innymi
        > pomocami klap to wyrzuty ale muszę wam jeszcze powiedzieć, że kiedy
        chodziliśmy
        >
        > na warsztaty przygotowujące do adopcji były podawane przykłady jeden utkwił
        mi
        > bardzo. To historia opowiedziana przez księdza dziekana
        > Historia przy obiedzie jedno dziecko kopało swoje rodzeństwo mama prosiła
        trzy
        > razy nie kop bo dostaniesz lanie, puste słowa nie było konsekwencji.
        > kiedy matka przemyślała zajście obiecała sobie że spróbuje sposobu klapsa.
        > następnego dnia znowu dziecko kopało rodzeństwo tym razem powiedziała raz nie
        > pomogło podeszła dała klapsa i dziecko więcej tego nie zrobiło. więc może to
        > będzie dziwne ale zastosowałam do do tej dziewczynki i miałam rezultat więc
        nie
        >
        > może się świat opierać tylko na bezstresowym wychowaniu bo dziecko nie będzie
        > rozumieć słowa nie. ciekawe co teraz przeczytam na ten temat pozdrawiam tych
        co
        >
        > za mną


        tak. Klaps to bicie.
        Nigdy by mi nie przyszło do głowy,ze mogę przylać obcemu dziecku. Nigdy.
      • marghe_72 Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 08.05.06, 22:54
        agnieszka2012 napisała:

        > nie jestem za biciem ale klaps czy to bice.
        > opiszę wam moje doświadczenie. dziewczynka cały czas dokuczała i przezywała
        > moją siostrzenice, zwracało się uwagę mamie babci nie pomagało, więc kiedy
        > dziewczynka znowu przy mnie to zrobiła dałam jej kapsa a następnie
        powiedziałam
        >
        > jej mamie nie obraziła się powiedziała dobrze i wiecie co do tej pory ta
        > dziewczynka nie zaczepia już siostrzenicy i nawet mówi mi dzien dobry,
        > siostrzenica ja się opiekuję bo jej mama pracuje za granicą więc traktuje ją
        > jak córkę. Klaps w tyłek to respekt może nie dokońca ale czasem pomaga zejść
        na
        >
        > ziemię. Broń boże nigdy bym nie uderzyła dziecka paskiem czy kijem lub innymi
        > pomocami klap to wyrzuty ale muszę wam jeszcze powiedzieć, że kiedy
        chodziliśmy
        >
        > na warsztaty przygotowujące do adopcji były podawane przykłady jeden utkwił
        mi
        > bardzo. To historia opowiedziana przez księdza dziekana
        > Historia przy obiedzie jedno dziecko kopało swoje rodzeństwo mama prosiła
        trzy
        > razy nie kop bo dostaniesz lanie, puste słowa nie było konsekwencji.
        > kiedy matka przemyślała zajście obiecała sobie że spróbuje sposobu klapsa.
        > następnego dnia znowu dziecko kopało rodzeństwo tym razem powiedziała raz nie
        > pomogło podeszła dała klapsa i dziecko więcej tego nie zrobiło. więc może to
        > będzie dziwne ale zastosowałam do do tej dziewczynki i miałam rezultat więc
        nie
        >
        > może się świat opierać tylko na bezstresowym wychowaniu bo dziecko nie będzie
        > rozumieć słowa nie.

        przeczytasz takie oto rzeczy:
        NIE Stawiaj znaku równosci między wuchowaniem bezstresowym a wychowaniem bez
        klapsów. To ogromne uproszczenie.. zupełnie mylne.
        Bezstresowe wychowanie to coś zupełnie innego..

        co do opisanej przez Ciebie sytuacji
        a. jakie wnioski wyciągneło to dziecko? Ano takie,ze jednak mozna karac biciem
        za bicie. Dorosłemu wolno. Błedne koło. Paradoks
        b. tak trudno było pomysleć o innej karze zamiast tego klapsa?
        Prawdopodobnie tak samo by dzieciak zareagował gdyby Mu "zagrożono" w inny
        sposób.
      • titta Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 15.05.06, 22:08
        Sa dzieci - glownie te wychowane bezstresowo, ktorym wszystko wolno, u ktorych
        klaps moze zdzialac wiecej dobrego niz zlego. Ale to WYJATEK i OSTATECZNOSC. W
        opisanej sytuacji chyba wezwala bym policje. Tyle, ze ja mieszkam w innym kraju.
      • jacksparrow1 Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 15.05.06, 23:04
        agnieszka2012, trafilas na normalna mamusie ze ci do oczu nie skoczyla, choc
        powinna zareagowac jak zglaszalas problem

        I masz racje - klaps to nie to samo co bicie dziecka, ale wielu na forum stawia
        znak rownosci miedzy tym przywracajacym do porzadku klapsem a tluczeniem
        dziecka przez kilka godzin.
        Zaloze sie ze dajac tego klapsa nie bylas najszczesliwsza osoba.Efekt
        osiagnelas, znaczy sie informacja do dziecka dotarla okrezna droga.
    • syrena2005 Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 08.05.06, 23:48
      Ja mysle, ze klaps jest potrebny ale w extramalnych naprawde sytacjach. Moj
      synek jesli nie potrafil sie zachowac w piaskonicy czyli sypie, czy psuje babki
      innych itd, poprostu dostawial ostrzezenie jedno,a za drugim juz za kare
      siedzial przy mnie na lawce i najwieksza kara bylo siedzenie a nie zabawa. Byl
      ostrzegany ze jesli jeszcze raz o zrobi idziemy do domu. Kilka razy z wrzaskiem
      szedl do domu, ale do czasu. Rozumiem powage sytacji i teraz zdarza mu sie to
      sporadycznie.
      Bylam rowniez swiadkiem zabawy dwoch dziewczynek ( roznica wieku 1.5 roku )
      Nagle mladsza dossala sie do starszej i ugryzla ja w ramie. Na powierzchni
      calego barku powastal krwiak. Mama pogryzionej mechanicznie nakrzyczala na tego
      malego gryzonia. Na reakcja mamy gryzonia nie trzeba bylo dlugo czekac,
      nakrzyczala na mame pogryzionej po co sie bawi przy jej corce!!
      No i takie mamy mamy. Bez przepraszam, slowa skruchy poszla do domu i na drugi
      dzien, jak by nie widziala potwornego sladu na raminoku, przyszla do
      piaskownicy z gryzoniem.........
      • monia145 Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 08.05.06, 23:59
        Ale tu przecież chodzi o bicie cudzego dziecka!!!!!! Poza tym nakrzyczenie na
        dziecko to, co innego niż uderzenie go.
    • agnieszka2012 Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 09.05.06, 06:56
      Nie lola211 nie trafił mnie szlak, przed tobą posty groszekifasola oraz
      syrena2005 zrozumiały o co wtym chodzi więc interpretacje sytuacji mogą być
      rużne powiewarz jeden widzi to łagodnie a drugi doszukuje się agresji,
      wyobrażam sobie rozmowę boże adoptowała dziecko i dała klapsa albo nakszyczała
      lub to dziecko adoptowane niewiadomo po kim ma geny taki łobóz proszę zabrać
      dziecko z piaskownicy co by się nie zrobiło to i tak łatkę się przykleji.
      Dlatego będę starała się mojemu adoptowanemu dziecku mówić prawdę o adopcji i
      ludziach których może spodkać lub dzieciach które mogą mu dokuczać i spotykać
      się zrodzinami adopcyjnymi aby mogło zobaczyć że nie jest sam.
      W takim przypadku i waszych wypowiedziach to obce dziecko i mam postawić w
      ramkach przecież ja nie czuję że jest adoptowane i poprostu o tym się nie
      pamięta a inni doskolane pamiętają. Ciekawe co teraz napiszecie za mną,
      pozdrawiam bez obrazy po to to forum aby można było przemyśleć różne sprawy co
      nie.
      • lola211 Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 09.05.06, 18:59
        Sorry, ale nie rozumiem o czym piszesz, jak adopcja? Ze błedy masakryczne- to
        juz pomijam..
    • de_la_hoya Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 09.05.06, 14:16
      Jakby jakas baba podniosła reke na mojego syna to chyba bym zabiła...
      Moj Miki niestety agresywne zachowania przynosi ze żłobka, jak wyrywa sobie z
      kims zabawke to czasami uderzy drugie dziecko. Wtedy mowie ze nie wolno,
      tlumacze mu ze to boli i takie tam. Niestety jedna swoja kolezanke tłucze non
      stop jak tylko ta powie nie. Jak zwroce mu uwage to on tylko czeka az sie
      odwroce i zaczyna ja bic, wtedy daje mu klapsa i mowie ze ona tak samo fajnie
      sie czuje jak on ja bije.
      Gdy przytrafi nam sie obce "agresywne" dziecko to zwracam uwage mamie, babci ale
      nie wyobrazam sobie zebym podeszla i klepnela cudzego dzieciaka bo bije mojego
      synka albo zabiera mu zabawki...
      Moim zdaniem nie powinno sie bic dzieci ale czasami sa sytuacje ze lekki klaps
      nie zaszkodzi, oczywiscie klaps od rodzica a nie obcej baby...
    • ja1974 Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 09.05.06, 14:32
      Nie darowałabym nikomu, kto podniósłby rękę na moje dziecko. Nawet gdyby
      zawiniło. Nie ma prawa. Nikt nie ma prawa.
      Wiem, że starsze osoby z racji swojego wieku i doświadczenia, czują się
      uprawnione do pewnych działań, do udzielania "dobrych rad", zwracania uwagi na
      coś, co kompletnie nie powinno interesować, czy też postępowania jak wyżej -
      przecież dla dobra dziecka!
      Każdy z nas ma prawo wychowywać dzieci w taki sposób, jaki uznaje za słuszny -
      o ile nie krzywdzi dziecka i o ile, dziecko wychowywane w ten spoosób nie
      krzywdzi innych.
    • niepytana Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 09.05.06, 17:10
      Tak, w ostatecznosci daje klapsa. Ja moje dzieci kocham i wychowuje. Natomiast
      NIGDY PRZENIGDY nie dam klapsa nie mojemu dziecku, nawet siostrzencowi. Moje
      dzieci kocham i one o tym wiedza. Daje klapsa i nie czuje sie ze cos zrobilam
      zle. Daje bo zasluzyly, daje bo uwazam ze w danym momencie to jest jedyna
      metoda zeby dziecko sie opamietalo. Natomiast obcych dzieci nie wychowuje, nie
      koniecznie je kocham i one o tym wiedza wiec predzej by mi reka uschla... Sama
      nigdy nie dostalam klapsa od nikogo innego niz mojej mamy, kilka razy mojego
      taty. Nawet babcia ktora mnie czesciowo wychowywala nigdy nie podniosla na mnie
      reki. Jezeli by sie trafil taki przypadek ze inne dziecko byloby agresywne w
      stosunku do mojego to moja zasada jest taka ze nawet nic nie mowilabym do matki
      tego dziecka. No z pewnoscia widzi co sie dzieje i skoro nie reaguje to pewnie
      nie chce. Kto wie, moze chce zaoszczedzic swemu potomstwu stresu. Najpierw
      grzecznie wrecz z pokora w glosie prosze aby to dziecko nie pchalo/bilo mojego.
      Naprzyklad tak: "Jak masz na imie itd" Jak mi powie swoje imie to przedstawiam
      moje dziecko "X to jest Josh, prosze nie pchaj go bo on sie chce razem bawic i
      jest smutny jak ty go pchasz" Jak nie pomaga to mowie "Josh, pozegnaj sie z X,
      musimy isc" i odchodzimy. Na marginesie to mam troje dzieci a najstarszy syn ma
      9 lat i swoje na placach zabaw juz "odpracowalam" i nigdy nie zdarzyla mi sie
      taka sytuacja zeby ktores dziecko bylo agresywne. Zdazaja sie problemy z
      dzieleniem sie zabawkami czy kolejka na hustawki. Zawsze jednak reaguja
      rodzice, ktorzy nie oblepiaja lawek i nie gadaja o tylku manki tylko biora
      udzial w zabawie, chocby tylko przez obserwacje. Najczesciej wlasnie ucza
      swojego dziecka zeby ustapilo i sie podzielilo. Nigdy nawet nie bylam swiadkiem
      zeby matka matce zwracala uwage albo zeby ktos dawal klapsa nie swojemu
      dziecku. Cale szczescie.
      • aaklf Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 10.05.06, 08:39
        gratuluję odwagi, jesteś pierwszą osobą która tak otwarcie przyznaje się do
        klapsa i nie próbuje umniejszać jego wagi (że to nie bicie).
        mam wprawdzie inne poglądy nawet na klapsa, ale to co napisałaś jest naprawdę mądre.
        Poza tym przecież przykład zawsze idzie z góry. Jak myślicie, co myślą dzieci
        jak po przewinieniu wobec drugiego dziecka nie są skarcone tylko opiekunowie
        (matki, babcie, itp.) "skaczą sobie do gardeł". Myślę, że lepiej by do nich
        trafiło gdyby matka podeszła i przeprosiła obce dziecko za zachowanie swojego
        dziecka i kazała zrobić mu to samo.
        • niepytana Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 11.05.06, 17:29
          Wcale nie czuje sie odwazna ani nie odwazna. Uwazam rowniez ze klaps to bicie.
          Ale widze tez roznice w klapsie reka w tylek, a uderzeniem jakims przedmiotem,
          kopnieciem, uderzeniem w twarz itd. To tak jak z krzykiem. Mozna
          krzyknac:"Przestan biegac!" A mozna krzyknac:"Ty #!@#! przestan biegac bo ci
          nogi z #$%@! powyrywam!", a mozna miec tez teorie zeby w ogole nie krzyczec bo
          po co. Przeciez przez krzyk pokazujemy tylko dziecku nasza bezsilnosc i
          przeciez na obcego czlowieka nie bedziemy krzyczec gdy cos zle robi wiec
          najlepiej podejsc do dziecka i powiedziec:"Przepraszam pana, czy moglby pan
          przestac biegac po moim domu. Jezeli pan nie przestanie bede zmuszony wezwac
          policje." wink)) Tak samo jesli chodzi o konfrontacje doroslych na temat dzieci
          czyt. babcia skacze babci do gardla. Nie dlatego nie podchodze i nie zwracam
          uwagi innej mamie, bo co wtedy pomysli i jakie wyciagnie z tego wnioski moje
          dziecko, tylko dlatego ze w/g mojego doroslego punktu widzenia i logiki nie ma
          to sensu z powodow wyzej opisanych czyli mama innego dziecka z pewnoscia widzi
          zachowanie jej pociechy i nic jej to nie robi wiec co pomoze moja publiczna
          dezaprobata? W/g mnie (nie mojego dziecka) nic. Dzieci i tak nie sa na tyle
          dojrzale emocjonalnie czy mentalnie zeby z kazdej konfliktowej sytuacji
          wyciagnac odpowiednie wnioski. To ze ja zachowalam sie pasywnie czyli ze z
          pokora opuscilam plac zabaw a maly agresor na nim zostal i sie dalej bawi nie
          gwarantuje ze w przyszlosci moje dziecko postapi tak samo czy ze nie wyjmie
          lopatki i nie przygrzmoci agresorowi w czajnik wink Wazne zeby postepowac w/g
          wlasnych intuicji i logiki doroslego a nie robic z kazdej sytuacji spektakli
          wychowawczych dla dziecka. Pozdrawiam.
          • aaklf Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 16.05.06, 21:05
            Nie miałam na myśli tego żeby robić, jak to określiłaś spektakl wychowawczy.
            Moim zdaniem dawanie dobrego przykładu nie jest przedstawieniem tylko odruchem -
            przynajmniej dla mnie. Chciałabym (i wolałabym) aby moje dziecko widziało dobre
            rozwiązania trudnych sytuacji na podwórku, a takie zdarzą pewnie się jeszcze
            niejednokrotnie. Sama unikam sytuacji trudnych i jeśli mały agresor jest blisko
            to po prostu wymyślam inne zabawy dla małej. A odpowiadając na twój post -
            wyraziłam po prostu uznanie za szczerość. Nie musisz traktować każdego postu jak
            ataku - nie jestem osobą która musi wyżyć się w wirtualnym świecie i większość
            taka nie jest. Szukanie dziury w całym i odbijanie piłeczki w ironiczny sposób
            nie jest po prostu na miejscu.
      • etato1 Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 10.05.06, 23:43
        > Tak, w ostatecznosci daje klapsa. Ja moje dzieci kocham i wychowuje. Natomiast
        > NIGDY PRZENIGDY nie dam klapsa nie mojemu dziecku, nawet siostrzencowi. Moje
        > dzieci kocham i one o tym wiedza. Daje klapsa i nie czuje sie ze cos zrobilam
        > zle. Daje bo zasluzyly, daje bo uwazam ze w danym momencie to jest jedyna
        > metoda zeby dziecko sie opamietalo.

        Zdajesz sobie sprawe z tego ze swoim dzieciom pokazujesz ze jak czyjes
        zachowanie jest złe to nalezy go uderzyć !
        Nie dziw się w przyszłości jak twoje dziecko będzie bić inne dziecko bo będzie
        uważało że ono się niewłaściwie zachowuje.

        Swoją drogą to kto dał ci prawo bić swoje dziecko ?
        Jezeli uwazasz ze bicie dziecka jest dobrą metodą zmiany jego zachowania to
        dlaczego stosujesz to wyłącznie w stosunku do swoich dzieci a do innych nie ?
        A czy pozwoliłabyś aby ktos inny bił twoje dzieci gdy są niegrzeczne ? Dlaczego
        zachowujesz dla siebie wyłącznie monopol bicia twoich dzieci ?
        • niepytana Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 11.05.06, 17:05
          etato1 napisał:

          > Zdajesz sobie sprawe z tego ze swoim dzieciom pokazujesz ze jak czyjes
          > zachowanie jest złe to nalezy go uderzyć !

          To ty wyciagasz takie wnioski, nie moje dzieci. Widocznie sa madrzejsze od
          ciebie. Moje dzieci jeszcze nikogo nie uderzyly!!! Sa raczej pacyfistyczne i
          malo konfliktowe, ale potrafia sie miedzy soba poszarpac. Nie pobic!!!

          > Nie dziw się w przyszłości jak twoje dziecko będzie bić inne dziecko bo będzie
          > uważało że ono się niewłaściwie zachowuje.

          Zdziwie sie bardzo. Narazie moj nazbyt wyrosniety dziewieciolatek nie podniosl
          reki na nikogo. Mojej czteroletniej corce zdazylo sie podrapac brata, ktory
          nigdy jej nie odddal i zawsze przylatywal do mnie na skarge, jakkolwiek
          smiesznie wyglada slon ktory skarzy ze wlasnie podrapala go mysz wink))

          > Swoją drogą to kto dał ci prawo bić swoje dziecko ?

          Nie tyle prawo co obowiazek wychowania i nauczenia moich dzieci obcowac w
          spolecznosci. Obowiazek nauczenia dzieci jak swiat pracuje, i ze w zyciu nie
          ma "bezstresowo" i ponosi sie konsekwencje swoich zachowan. A kto? Mysle ze sam
          Pan Bog, bo dal mi rozum zeby wiedziec kiedy i serce zeby wiedziec w jaki
          sposob i z miloscia a nie z nienawiscia.

          > Jezeli uwazasz ze bicie dziecka jest dobrą metodą zmiany jego zachowania to
          > dlaczego stosujesz to wyłącznie w stosunku do swoich dzieci a do innych nie ?

          Tak jak wczesniej pisalam. Bo innych dzieci nie wychowuje i niekoniecznie je
          kocham. Nie karam innych dzieci bezposrednio w zaden sposob. Ani przez bicie
          ani przez wysylanie do swojego pokoju.

          > A czy pozwoliłabyś aby ktos inny bił twoje dzieci gdy są niegrzeczne ?

          Tak. Moj maz. Inna osoba, ktora z dziecmi jest zwiazana emocjonalnie i
          zaangazowana w ich wychowanie tak jak ja. Ale innej takiej osoby oprocz mnie i
          meza nie ma.

          Dlaczego
          > zachowujesz dla siebie wyłącznie monopol bicia twoich dzieci ?

          Monopol na zasadzie spolki z mezem. Dlatego ze tylko my jestesmy zwiazani z
          naszymi dziecmi emocjonalnie tak jak jestesmy i tylko my jestesmy zaangazowani
          w taki sposob w ich wychowanie.

          Moja teoria jest dosc prosta. Ktos te moje dzieci bedzie musial kiedys w zyciu
          wychowac bardziej lub mniej bolesnie. Ktos kiedys w koncu bedzie na nie
          krzyczal czy nawet bil (chocby i w obronie wlasnej). Moge to byc ja teraz, pani
          w szkole pozniej, boss w pracy, albo w koncu klawisz w wiezieniu, wiec pozwol
          ze zrobie to ja z miloscia. I jeszcze jedna sprawa. Poki moje dzieci nie
          ingeruja negatywnie w zycie innych osob, twoje czy twoich bliskich, sa zdrowe,
          pogodne i normalnie sie rozwijaja pozwol ze to ja bede decydowac o tym jak je
          wychowywac, a ja zrobie to samo dla ciebie i nie bede kwestionowac twoich metod
          wychowawczych nawet jak twoje dzieci beda cie bily klockami po glowie bo
          przeciez zycie jest takie fajne a najwazniejszy jest ten kto moze robic
          wszystko bez konsekwencji przekraczajacych stara gadke ojca.
          • jacksparrow1 Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 15.05.06, 23:20
            niepytana, nie wygrasz.Przyznalas sie ze potrafisz sprzedac klapsiora swojemu
            dziecku jako wychowawcze wyprostowanie zachowania dziecka.Jestes przegrana na
            tym forum, bo dla wiely ten twoj wychowawczy klaps dany w ostatecznosci zostal
            zrownany z katowaniem dziecka miesiacami.Ale nie jestes sama.Ja sie z toba w
            pelni zgadzam i wiem ze sa tez inni.
            pozdrowka
    • agnieszka2012 Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 10.05.06, 07:59
      lola211
      czytam i oj, oj wkurzyłaś się a ta docinka świetna widzisz jak można łatwo
      oceniać kiedy się nie rozumie szuka się coś innego dałaś się złapać, pisze się
      o tym że nie można krytykować ludzi którzy z klapsa robią bicia a inni uważają
      że klaps to nie bicie. Tak jak ja z adopcji nie robię obcego dziecka a spotykam
      ludzi którzy uważają adopcyjne dziecko za opce i mówią ja bym nie dała klapsa
      szczególnie adoptowanemu dziecku. A ta adopcja to tylko przykład z czym ja się
      też spotykam.
      Głupio się tak sprzeczać ale chyba lubisz wytykać ludzią błędy, to samo wyszło
      hi, hi lubię takich ludzi bo myślą zanim coś powiedzą. napewno nie odpiszesz
      tylko pomyślisz co za baba tak hi,hi
      • lola211 Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 10.05.06, 21:22
        Agnieszko- no przykro mi bardzo, ze masz problemy z interpretacja tekstu.Nie
        wiem na jakiej podstawie wyciagnelas wniosek, ze sie wkurzylam- nic takiego w
        moim poscie nie ma.Jest suche stwierdzenie faktu oraz pytanie.Piszesz malo
        czytelnie i ja nadal nie wiem "co autor ma na mysli".Jakos jasniej bys mogla?
    • mgla_jedwabna Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 10.05.06, 20:59
      ciekawe, ze Babcia Innej Dziewczynki nie dala tego klapsa w pupe swojej
      wnuczce, ktora przeciez zaczela- zabierajac zabawki Wnuczce Pani Krysi

      chyba miala cos wspolnego ze wspomniana tu wczesniej Mama Gryzonia

      Moze jedno niegrzeczne zachowanie dziecka (zabieranie zabawek w piaskownicy) to
      za malo na wnioski o jego wychowaniu, ale wydaje mi sie, ze podejscie takie,
      jak Babci Innej Dziewczynki, owocuje wlasnie takim niegrzecznym zachowaniem
      dziecka- uczy sie ono, ze rzadzi ten, kto jest silniejszy (moze zabrac zabawki,
      dac klapsa...) strach pomyslec, co z takiego dziecka wyrosnie
      • syrena2005 Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 10.05.06, 23:33
        Wlasnie dzis na spacerze ze znajomymi rozmwaialm o bicu. Bic nie bic.
        Stwierdzilysmy wspolnie, ze bicie nic nie daje. Nie jest to normalna reakcja na
        cos co nam sie nie podoba. Ja sie przyznaje, dawalalm klapsy lecz nie dawaly
        zadnego efektu i tylko wzbierala w malym zlosc. Dawlam je w naprawde
        ekstramalnych przypadkach poniewaz moj synek, pewnie jak kazdy 2,3 latek mial
        tzw 'ataki',a wyprostawaniem mal byc klaps, bo plakal i wrzeczal bez sensu.
        Robil sie cos raz baradziej nieznosny i agresywny. Musialam przejsc na
        inna "metode" zapanowania nad niefornym 2,5 latkiem. Okazlo sie, ze zostawianie
        go w swietym spokju i czekanie cierpliwie na koniec jest najlepszym wyjsciem.
        Potem rozmowa, dlaczego sie zezloscil, wytlumaczenie i mala pogadanka w
        niektorzych przypadkach pomogla uniknac nastepnych awantur.
        Kiedys napisalm, o tym ze moj synek zle sie zachowywal, ogolnie byl paskudny.
        Powazna rozmowa byla, ale poskutkowala na krotko. Bylam bezradna. Odpwiedziano
        mi, ze mam rozmwiac stale, na bierzacao wyjasniac nieporozumienia. Rozmawiac,
        rozmawiac, rozmawiac. I tak wlasnie robie. Niby proste......
        Przed kazdym pojsciem spac pogadanka co sie dzialo w dzien, co w przedszkolu,
        jego watpliwosci, co przykulo jego uwage, co zdenerwowalo......
        Moj synek jest juz prawie 4 latkiem i naprawde mozna sie z nim dogadac i poki
        co nie potrzebne sa zadne klapsy. Sporadycznie kara, ale najpierw ostrzerzenie.
        Dziala, i mysle, ze tak zostanie.
        A bicie cudzych dzieci wiadomo jest karygodne, wiec chyba komentarz nie jest
        potrzebny.
        • etato1 Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 10.05.06, 23:47
          > A bicie cudzych dzieci wiadomo jest karygodne, wiec chyba komentarz nie jest
          > potrzebny.

          powiedz mi na czym polega ta WIELKA różnica pomiędzy biciem dziecka swojego i
          cudzego ? Czy jak swoje bijesz to mniej boli ?

          Czy może obawiasz sie konsekwencji gdy ktos zglosi to na policję ?
          • aaklf Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 11.05.06, 09:16
            mhmm, a jaka jest różnica według ciebie tatusiu?
            bo moim zdaniem (chociaz nie bije) wychowujac swje dziecko i majac je na co
            dzien mozez przewidziec zachowania i skutki klapsa, a wobec obcej osoby nie
            jestes w stanie.
          • mgla_jedwabna Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 11.05.06, 17:20
            roznica jest taka, ze w ogole nie powinno sie karac cudzych dzieci- to nalezy
            do rodzicow/opiekunow. cudzym dzieciom mozna zwrocic uwage, mniej wiecej tak,
            jak obcym doroslym (czyli grzecznie i dorzecznie) , ale nie mozna ich
            wychowywac, bo to jest wkraczanie w cudze kompetencje. Jesli np. uwazam, ze
            stawianie do kata jest stosowna kara, to nie znaczy, ze moglabym stawiac do
            kata czyjes dziecko.

            innymi slowy, roznica w biciu przez rodzicow i przez obych jest taka, ze w
            przypadku rodzicow niewlasciwa jest tylko forma kary, a w przypadku obcych,
            niewlasciwe jest to, ze w ogole ja wymierzaja w jakiejkolwiek formie. Jesli w
            dodatku jest to "zla" forma (np. bicie), zlo wyrzadzane dziecku jest podwojne.

            Oczywiscie sa wyjatki od tych zasad, i niejeden/niejedna z nas prawdopodobnie
            nauczyl/a sie czegos dzieki karom wymierzanym przez obcych. ale te kilka
            przypadkow nie znosi reguly, ktora opisalam powyzej.

            sama pamietam dojmujace uczucie krzywdy, jesli karal mnie ktos "nieupowazniony"
            przez rodzicow. Nawet jesli kara sama w sobie byla "niepatologiczna" (zakaz
            zabawy albo brak cukierkow itp) i zasluzona (dzieci sa wstanie to odroznic,
            tzn. wiedza, kiedy zbroily przeciez)
    • aurelia764 Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 15.05.06, 12:26
      Dzieci biją ci rodzice którzy nie panują nad sobą sa nie pewni siebie albo
      okrutni.Bicie odnosi szybki skutek w zachowaniu dziecka ale bardzo krutkotrwały
      bo co wtedy kiedy juz są za duzi na bicie Aurelia
    • titta Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 15.05.06, 22:40
      Chcaiala bym przy okazji zadac pytanie: czy wogole mozna karac cudze dzieci?
      Jaka forme kary zaakceptowalybyscie gdyby musiala byc wymierzona waszemu
      dziecku np. przez opiekunke/w przedszkolu itp.?
      Juz sie tlumacze: wiadomo, od wychowania sa rodzice. Gdy obce dziecko sie zle
      zachowuje prosze, zwracam uwage dziecku, potem zwracam sie do rodzicow. I to
      nie podlega dyskusji. Czy jednak w sytuacji gdy ma sie pod opieka grupe dzieci
      mozna zastosowac w ekstremalnej sytuacji "kare"? Postawic dziecko do kata,
      zakazac mu cos robic: np. bawic sie? Ciekawa jestem waszej opini.
      • titta Ps. 15.05.06, 22:43
        Czy brak kontaktu z rodzicami dziecka/ brak zainteresowania z ich strony
        zmnienia w jakis sposob sytuacje?
    • jacksparrow1 Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 15.05.06, 22:58
      Zacznijmy od tego ze byl to niepotrzzebny klaps.Ani jedna opiekunka ani druga
      nie zareagowaly poprawnie, bo po pierwszych przepychankach w piaskownicy obie
      powinny rozdzielic dziewczynki i juz, bez kladzenia klapsiora na tylek.Nie
      jestem zwolenniczka bicia, ale jezeli dzieciak jest odporny na tlumaczenia w
      wyjatkowo niebezpiecznych sprawach i postanawia zrobic swoje( szeroko
      przytaczane wyskakiwanie na ulice, wychylanie sie zbyt mocne przez okno,
      wkladanie czegokolwiek do kontaktow, czy cokolwiek zawiazywane zbyt mocno wokol
      szyi) to uwazam ze klaps jest na miejscu.W syt. kiedy dziecko sie upiera i
      sypie piaskiem innym w oczy bez dyskusji zabieram zabawki i zmieniam
      piaskownice, albo w ogole dziecko zabieram do domu.
      Najgorszy typ opiekuna - czy to babcia, mamusia czy niania, to taki ktory nie
      reaguje na poczynania swojej pociechy, natomiast bardzo czybko reaguje na
      dokladnie to samo zachowanie innego dziecka wzgledem jego podopiecznego.
      pozdrawiam
      • niepytana Re: Bicie dzieci: tak czy nie? 16.05.06, 21:31
        Pozwol ze sie podpisze obydwoma obolalymi od katowania moich dzieci recamy
        hehehehe. A tak naprawde to gdyby nie Twoj nick to bym myslala ze sama to
        napisalam. Dodalabym jeszcze ze duzo razy wlasnie stad sie biora te pokatowane
        dzieci. W rodzinach patologicznych nikt sie dzieckiem nie zajmuje, nie bawi sie
        z nim, nie zwraca mu uwagi gdy dziecko cos zle robi. Dopiero gdy wydarzy sie
        jakis grubszy dym (dziecko stlucze butelke z wodka, pobije telewizor, walnie
        ojca klockiem w czolo...) wtedy rodzice doprowadzeni do furii trzaskaja dziecka
        glowa o sciane, bija go butem, czy pasem, i inne takie metody niewychowawcze.
        Ludzie ktorzy kochaja i wychowuja swoje dzieci nie powinni sie bac ostatecznego
        klapsa.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja