Zabawki militarne.....

09.05.06, 20:16
Moj niespelna dwuletni synek zafascynowany zabawami starszych (4 letnich)
kolegow od kilku dni namietnie strzelal z patyka. Dzis w wielkiej radosci
wywlokl u swojego wujka (a mojego szwagra - niewazne) na dzialce jakies
starozytne pistolety na wode. No i bylo szalenstwo.... Oczywiscie wszystkie
(5) musielismy ze soba zabrac. Wracajac z dzialki stapilismy na plac zabaw.
Oczywiscie nasi znajomi koledzy wywlekli wszystkie pistolety (woda juz byla
wylana) i jak zwykle zaczeli szalec. Pistolet dostal sie rowniez jakiemus
nieznanemu mi chlopczykowi. Za chwile slysze jak tatus glosno tlumaczy mu ze
to wiertarka (???) i przynosi mi ten nieszczesny pistolet i w niewybrednych
slowach tlumaczyl mi zebym takich rzeczy na plac dla dzieci nie przynosila.
Szczerze powiedziawszy to mnie zatkalo. Poczulam sie jakbym przez te
nieszczesne pistolety na wode zachecala dziecko do hmmmm..... mordowania???

A swoja sciezka.... pistolety zakazane, a slownictwo oglednie
powiedziawszy ... niewybredne....

Nie jestem zwolenniczka zabawek militarnych, ale jakas zdecydowana
pzeciwniczka rowniez nie jestem. A Wy - co myslicie o tej sytuacji. Bo ja mam
jakies niejasne wyrzuty, ze sprowadzam swoje i ine dzieci na zla droge...
    • martaglowacka Re: Zabawki militarne..... 09.05.06, 20:26
      Nie sprowadziłaś - bez obaw. A reakcja Tatusia sporo przesadzona jak na mój
      gust. U mojego synka (4,5 roku) było już kilka militarnych faz. A to pod
      wpływem kolegów, a to jakiejś bajki. Zwykle trwa to parę dni i zabawki idą w
      kąt jak wszystkie inne. U nas jest tylko jedna zasada - nawet w zabawie nie
      celujemy do ludzi (jedyny wyjątek to akurat pistolety na wodę)- fakt mój synek
      już starszy i da się to wytłumaczyć.
      Pozdrawiam
      Marta
    • verdana Re: Zabawki militarne..... 09.05.06, 20:31
      Ja, jako młoda i naiwna matka, byłam zdecydowaną przeciwniczką zabawek
      militarnych. Nie kupowałam, nie pozwalaąam dawać, choć nie byłam aż tak
      zidiociała, by nie pozwolic się pobawić u kolegi.
      No i doczekałam się efektów... Podeszłam kiedyś do łóżeczka mojego czterolatka,
      ktory leżał sobie, jak ten aniołeczek, rozmarzony przed snem. Pytam "O czym tak
      marzysz, synku?"
      "O karabinie maszynowym" - odparło moje wychowywane na pacyfistę dziecko.
      Zrozumiałam, ze udało mi się osiągnąć cel absolutnie przeciwny od zamierzonego.
      Doprowadziłam do tego, ze dziecko preferowało zabawki militarne ponad wszystkie
      inne.
      Następnego dnia dostał karabin. Wyrósł na wrażliwego studenta psychologii
      klinicznej. Chce zajmowac się mającymi problemy dziećmi. Ciekawe, na kogo by
      wyrósł marząc o karabinach.
      • peggy1 Re: Zabawki militarne..... 09.05.06, 20:37
        Tak siedze i mysle. Ile jeszcze tatus bedzie potrafil wmowic synkowi ze
        pistolet to wiertarka, tylko ze bez baterii.... Przeciez przed swietami
        Wielkiej Nocy to az roilo sie wszedzie od pistolecikow na wode. Chlopczyk mial
        ze 4-5 latek.....
        Moj synek ma dopiero niespelna dwa lata. W jego przypadku w bieganiu z
        pistoletem chodzi bardziej o fakt biegania (przede wszystkim) i chec
        nasladowania innych dzieci (jestesmy na etapie socjalizowania sie - rano wstaje
        i chce do dzieci, przychodzimy do domu tylko na jedzenie i spanie). I na samym
        wstepie zawierania znajomosci z dziecmi wyszedl na terroryste z pistoletem w
        reku.... smile)
        • syrena2005 Re: Zabawki militarne..... 09.05.06, 23:12
          Ja tez nie bylam zwolenniczka zabawek militarnych. Jezdzilimsy do znajomych,
          ktorzy mieli starsze dzieci i u nich zabawial sie pisoletami i
          innym "militariami". Posatnowilam kupic mu pislet. Zachwyt trwal w zasadzie
          moze 2 dni, nawet nie. Wytlumaczylam na czym polega strzelanie z prawidziwego
          pistoletu, ze moze odebrac zycie. Bawil sie niecale 2 dni.
          Teraz jesli juz gdzies zacznie sie bawic, strzela do niewidzialnych celow i to
          wszystko.
      • mama007 oh verdana :)))) 10.05.06, 09:15
        siedzę w pracy i smieję się do monitora. serdecznie Ci dziekuję, Dobra Kobieto,
        tego mi bylo dzisiaj trzeba na poprawę humoru smile))
        pozdrawiam cieplo
        Aga
    • jusytka robił pistolety z klocków ... 10.05.06, 08:58
      Zabranianie dzieciom zabaw z pistoletami, karabinami itp. mija si.ę z celem, bo
      tak właśnie było u moich sąsiadów. Chłopczyk budował więc je z klocków i
      strzelał wink Pamiętajmy, że zakazany owoc lepiej smakuje. Taka zabawa jest jednak
      doskonałą okazją do wytłumaczenia dziecku, że prawdziwe strzelanie do ludzi jest
      złem.
      • blekitny.zamek Re: robił pistolety z klocków ... 10.05.06, 09:16
        Ja również byłam przeciwniczką zabawek militarnych,naiwnasmile
        Do czasu,aż mój synek na 2-gie urodziny dostał od wójka fantastyczny karabin.
        Najpierw byłam na niego zła,że tego ze mną nie uzgodnił,
        Ale mały był tak zachwycony,że odpuściłam.Okazało się,że to był najlepszy prezent.
        Fascynacja nie trwała dłużej,jak pare tygodni.
        Teraz to juz kompletnie inne zabawki są na topie.
        pozdrawiam
    • mama007 na pewno nie bronić ... 10.05.06, 09:20
      tak mi sie wydaje. jak pisza dziewczyny wyzej - skutek przynosi zupelnie
      odwrotny...
      ja jestem za tym, zeby w odpowiednim wieku wytlumaczyc czym tak naprawde jest
      bron i co mozna nia zrobic. jesli ktos ma taka mozliwosc to zabrac dziecko na
      strzelnice i pokazac jak sie strzela, jak wyglada prawdziwa bron, jak obchodza
      sie z nia instruktorzy itp. dziecko nabierze szacunku i respektu do broni, nie
      bedzie to po prostu "jakas tam zabawka", z ktora sie biega po podworku.
      pozdrawiam
      aga
    • twinmama76 a ja nie kupuję 10.05.06, 09:32
      pewnie jeszcze jestem młodą, naiwną matką, ale synkowi pistoletów nie kupuję. A
      przed świętami zapowiedziałam rodzinie, że w sprzedaży będzie masa innych
      psikawek, poza pistoletami.
      Jak synek biega i strzela z patyka, to nie zabraniam, ale też nie udaję, że to
      super zabawa.
      Nie lubię tego typu zabaw i nie zamierzam do nich zachęcac moich dzieci.
      Oczywiście, że zetkną sie z nimi w przedszkolu i w szkole, podobnie jak z
      przekleństwami czy narkotykami. Nie jest to dla mnie powód, by przyzwalac na
      takie zachowania w moim domu.
      ---
      Go West Life is peaceful there
      Go West In the open air
      Go West Where the skies are blue
    • weronikarb Re: Zabawki militarne..... 10.05.06, 13:48
      mój pistolet uwielbia - wodny.....
      bo jest tam WODA a wszystko czym mozna sie wylać, wysmarować ogólnie grzenać w
      wodzie i błocie to dla synka rewelacja smile
    • aborka Re: Zabawki militarne..... 10.05.06, 14:59
      nic z tym nie zrobimy. ja zabawek militarnych nie kupuje, co z tego jak kazdy patyk, łyżka do butów jest mieczem??? Dostał odkurzacz dla dzieci. Córka kolezanki bawiła sie nim 1,5 godz. a mój synek rozłozył na kawałki - rura była wędką lub pif-paf (w zalezności od strony za któą trzymał), długa rura to był miecz. A odkurzaczem walił w podłoge zeby wysypac styropianowe kulki. A ostanio miał patyczka i jednym ruchem złamał go w pół i mówi - pif-paf.
      Ja wiem ze to wszystko przez bajki. Nawet w Bolku i Lolku strzelają i mają miecze. No to mój synek ma obsesje. I ja mu prawdziwego miecza nie kupie ale on i tak sobie znajdzie inny. (chociaż raz było odstępstwo - dostał figurkę kapitana HAKA - swojego idola - i tam były 2 takie malutkie mieczyki. i no trzmał je w dwóch paluszkach i walczył. zresztą "walczy mieczem" to jego pierwsze zdanie a mieczyk to maskotka, którą musieliśmy szukac po nocy)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja