5-letni koledzy mojego synka.

10.05.06, 15:38
Zaczął się sezon letni, więc coraz więcej dzieci bawi się na placu zabaw.Ja z
moimi dziećmi staram się wychodzić co dziennie i obserwując zachowanie 5
latków -jestem w szoku. Są u nas na osiedlu chłopcy, którzy od rana biegają
na dworzu sami bez żadnej opieki. Wychodzimy koło 10- oni już są, wracamy po
12- oni zostają. Po południu to samo. Swojego czasu nawet zastanawiałam się,
czy mogłabym zostawić na takim placu zabaw mojego 5 latka? Myślałam sobie, że
może powinnien, jest bardzo spokojnym dzieckiem i nigdy nie stwarzał
problemów. Ale tyle nasłuchałam się o pedofilach i porwaniach małych dzieci,
że odpuściłam sobie. Wychodzimy razem. Ale najbardziej zwraca moją uwagę
zachowanie tych dzieci. Np. jeden drugiego namawia, żeby podkraść mamie
papierosy, dyskutują na temat filmów, które dla dzieci raczej nie są. Albo na
przykład- rozsypane było wapno na chodniku, a dzieciaki- ,,może to są
narkotyki, bierzemy?" Moje dziecko pojęcia nie ma, co to są narkotyki.
Nasuwają się tu refleksje- czy moje dziecko jest nie przystosowane do życia w
obecnych czasach, bo jak patrze na niego to jakby był zupełnie z innej bajki.
Czy zabronić mu kontaktu z tymi dziećmi? Jak tłumaczyć, że to co oni robią
nie jest dobre? Jakie wy macie doświadczenie drogie mamy?
    • vharia Re: 5-letni koledzy mojego synka. 10.05.06, 15:47
      moje dziecko zaczęło wychodzić na (osiedlowy) plac zabaw beze mnie mając
      skończone 7 lat, na krótko i zagladałam do niej. "Puściłam" ją niemal luzem (ma
      tylko być na określonym terenie) jak skończyła 8. Nie wyobrażam sobie puszczenia
      samopas 5-latka!
      a. pedofile
      b. ulice/kanały/budowy
      c. psy/koty/śmietniki
      d. inne dzieci mogą zebrać przez głowę od mojego- to chcę móc interweniowaćsmile))
    • mamisio Re: 5-letni koledzy mojego synka. 10.05.06, 15:59
      U mojej teściowej jest to samo, przykład jesteśmy na spacerze, chmara
      dzieciaków (bo ta ulica wyjątkowo obrodzona w dzieci) w wieku rok - 7 lat
      wszystkie bez nadzoru, ganiają sie na rowerach, hulajnogach, roczniak jeździ w
      jeździku!? Zero dorosłego, wychodzi sąsiadka z podwórka i pyta Patryka - lat
      5: "Widziałeś Jasia? (jaś lat 3,5) Patryk: - Chyba jest z Maćkiem na drugiej
      ulicy.
      Matka - do domu a ja wytrzeszcz oczu.
      Matka która zostawiła ów Patryka dała mu pod opiekę roczną siostrę w chodziku i
      doglądała ich z okna! Nie wiem w czym by jej to pomogło gdyby nagle jechał
      samochód. Moja teściowa tłumaczy że tu było tak zawsze, ulica wąska, żadko
      jeżdzą samochody a jak już to mieszkańcy i oni wiedzą że dzieci biegają. Ona co
      prawda nie zostawia Michała bo ja bym chyba zawału dostała ale dziwić się
      dzieciom że nie mają wyobraźni...
      Poza tym te starsze dzieci to takiego słownictwa uzywają że mi włos się zjeżył;
      Chłopiec X do Patryka: A ty jesteś lumpeks, bo tam Ci matka kupuje ubrania i
      śmierdzisz.
      Patryk: A ja Ciebie nie nawidzę - i wziął kamień i rzucił w niego przy okazji
      krzycząc Ty chuxu!?
      Nie wiem co to się dzieje ale dzieje się źle.
    • lola211 Re: 5-letni koledzy mojego synka. 10.05.06, 16:33
      To zalezy w jakiej okolicy sie mieszka.Na osiedlu u mojej mamy taki widok to
      normalka, a u mnie w starej dzielnicy, gdzie wkolo kamienice, nie spotyka sie
      czesto takich przypadkow, przynajmniej ja nie widuje.Ale- nie wychodze na
      obrzydliwe podworka tylko do ladnego parku na plac zabaw.
      • agapimu Re: 5-letni koledzy mojego synka. 13.05.06, 08:21
        to nie zalezy os miejsca do ktorego sie chodzi z dzieckiem(ladny park,brzydka
        piaskownica)ale od wychowania,ja mieszkam w bardzo brzydkim miejscu i jest tam
        duzo dzieci i moj 5 latek nie przeklina i nie zachowuje sie jak stary malenki i
        inne dzieci tez tego nie robia,oczywiscie wszystkie dzieci chodza z mamami na
        podworko,a ty twierdzac ze w ladnej piaskownicy siedza normalne dzieci,a w
        brzydkiej takie zle wychowane zachowujesz sie jak snobka,panienka z okienka.
        • lola211 Re: 5-letni koledzy mojego synka. 15.05.06, 18:24
          To jak najbardziej zalezy od miejsca zamieszkania, a raczej od tego jacy ludzie
          w danym miejscu mieszkaja.Moja matka ma pecha, bo mieszka na osiedlu
          zamieszkalym w duzej mierze przez osobnikow o niskim statusie spolecznym- tam
          calymi dniami dzieci szlajaja sie po ulicy, bez nadzoru dorosłych.Okolica
          zdewastowana, klatki schodowe fatalnym stanie, tak urzadzone przez wlasnie te
          dzieciaki puszczone samopas.
          Na moim podworku, obrzydliwym i zapuszczonym jesli bawia sie dzieci to sa to
          dzieci takie wlasnie jak te z osiedla.Te dobrze wychowane przychodza do parku.
          Nikt normalny nie pojdzie z dzieckiem na tak syfiaste podworko.
          Moge sobie byc panienka z okienka, snobka i co tam jeszcze wymyslisz, nie rusza
          mnie to.
    • lollypop Re: 5-letni koledzy mojego synka. 14.05.06, 16:03
      Takie historie utwierdzaja mnie w przekonaniu ze dobrze zrobilam ponowie
      wyjezdzajac z Polski przed pojawieniem sie moich dzieci. Pierwszy raz
      wyjechalam jeszcze z rodzicami ale po slubie z polakiem myslalam ze moze jednak
      w Polsce...po roku zaczelismy myslec o dzieciach a ja patrzac na te piaskownice
      pelne petow pod blokowiskami, bramy z pijaczkami i kamery w podstawowkach gdzie
      pojawiali sie handlarze narkotykow stwierdzilam ze nie wyobrazam sobie aby moje
      dzieci wzrastaly w takim srodowisku.

      A samopas pieciolatka nie zostawilabym w najbezpieczniejszym miejscu na
      swiecie. Moj nawet we wlasnym ogrodku jest regularnie dogladany.
      • magdalena18 Re: 5-letni koledzy mojego synka. 14.05.06, 16:11
        Bardzo dobrze zrobiłaś, sama czasami żałuje że tak nie zrobiłam, bo w kwestii
        wychowania to tu czasami aż głowa pęka taki zaścianek. I nie chodzi mi o
        brzydkie i ładne piaskownice.
        • azoorek Re: 5-letni koledzy mojego synka. 14.05.06, 17:18
          ja biegalam sama odkad pamietam. Mama pilnowala nas z okna. Ciekawe co by bylo
          gdyby ktos wsadzil mnie do samochodu, troche by jej zabralo zbiegniecie po
          schodach z 4 pietra. A jezyka maluchy ucza sie od starszych. Tez klelam jak
          szewc w wieku 5 lat, a patologiczna rodzina nie bylismy. Dla mnie to jest
          zupelny brak wyobrazni, dorosli czasem traktuja 5-latka jak doroslego, ale nie
          mozna od takiego dziecka wymagac wyobrazni zwiazanej z konsekwencjami pewnych
          zachowan. Mialabym nawet watpliwosci z 10-latkiem, tym bardziej, ze teraz wsrod
          dzieci jest jak w dzungli. Przyjdzie wielki goryl i zabierze np. pilke.
      • aniade4 Re: 5-letni koledzy mojego synka. 15.05.06, 18:40
        lollypop napisała:

        > Takie historie utwierdzaja mnie w przekonaniu ze dobrze zrobilam ponowie
        > wyjezdzajac z Polski przed pojawieniem sie moich dzieci. Pierwszy raz
        > wyjechalam jeszcze z rodzicami ale po slubie z polakiem myslalam ze moze
        >jednak w Polsce...po roku zaczelismy myslec o dzieciach a ja patrzac na te
        >piaskownice pelne petow pod blokowiskami, bramy z pijaczkami i kamery w
        >podstawowkach gdzie pojawiali sie handlarze narkotykow stwierdzilam ze nie
        >wyobrazam sobie aby moje dzieci wzrastaly w takim srodowisku.

        > A samopas pieciolatka nie zostawilabym w najbezpieczniejszym miejscu na
        > swiecie. Moj nawet we wlasnym ogrodku jest regularnie dogladany.


        Tu sie z toba nie zgodze. Zascianek, biedne dzielnice i zle wychowane dzieci sa
        wszedzie, w kazdym kraju. To nie jest kwestia tego gdzie mieszkasz, tylko jak
        wychowujesz swoje dziecko. Mozna oczywiscie zabrac dziecko z dala od paskudnych
        blokowisk, ale czasem sie poprostu nie chce. Dziecko lata samopas, a mama ma
        czas na plotki i kawe (nie mowie o przypadkach gdy matka musi pracowac i nie ma
        sie kto zajac dzieckiem, wtedy to jest faktycznie problem).
        Zwroc uwage, ze zanim narkotyki trafily do Polski, w innych krajach dawno juz
        byly, rowniez w szkolach...
        Osobiscie wolalabym zeby moje potomstwo chowalo sie w Polsce, ale niestety chyba
        nie bedzie mi to dane.
    • dorota.konowrocka Re: 5-letni koledzy mojego synka. 15.05.06, 17:52
      Ja tylko a propos jednego pytania. Zabronic kontaktu z tymi dziećmi, jasne.

      Dorota
Pełna wersja