jakie kary???

10.05.06, 18:59
juz powoli opadam, nic juz nie skutkuje. Moja cora skonczy za miesiąc 2,5
roku, jest potwonie uparta, i nic na nia nie dziala, wlasnie ja zamknelam w
pokoju, bo od pol godziny nie moge sie doprosic zeby posprzatala, a ona
swietnie sie bawi...chyba zaczne wyc! o, teraz mnie wola slodkim glosikiem...:
(
    • joanna9920 Re: jakie kary??? 10.05.06, 19:23
      nie za wiele wymagasz?spróbuj to robić razem z nią,tak przez dwa lata ,albo
      dłużej to może się nauczy.dziecko nie wie o co Ci chodzi.nie znam dziecka,które
      sprzątałoby samo w tym wieku.może sprzątajcie w formie zabawy?
      • nemezis9 Re: jakie kary??? 10.05.06, 19:42
        wiem, tylko ze dzisiaj akurat po godzinie checi pomocy z mojej strony
        stwierdzilam ze nic to nie daje i kazalam jej to samej zrobic w takim razie,
        zero reakcji i jeszcze sie do mnie usmiecha...nie mam pojecia jak reagowac
      • jacksparrow1 Re: jakie kary??? 13.05.06, 20:32
        Moje dzieci mniej wiecej od 2giego roku zycia sprzataly samodzielnie zabawki po
        skonczonej zabawie.Wczesniej oczywiscie mialy nasza asyste.2.5 letnie dziecko
        doskonale sobie poradzi ze zlozeniem zabawek.oczywiscie nie zrobi tego tak
        doskonale jak ty, ale potrafi zlozyc wszystko do kosza czy w jedno miejsce
        gdzie sie sklada zabawki.Nie wmowisz mi tego.
        A moja rada, ktora zastosowalam u swoich dzieci - wystarczylo tylko raz u
        kazdego.Nie chce sprzatnac zabawek - sprzatnelam, ale nie bylo zabawy dana
        zabawka nastepnego dnia.Byla tez zapowiedz ze nastepnym razem zabawka juz nie
        wroci do malego wlasciciela.
        Ale kazde dziecko jest inne.Moze musisz dac dziecku do wyboru - albo
        sprzatniesz pokoj albo robisz to i to.Zawsze ta alternatywe nalezy dac o wiele
        gorsza.Sprobowac nie zaszkodzi.
        Moze dobrym sposobem bedzie ignorowanie dziecka przez jakis czas.O cos poprosi -
        jestes na to glucha.Z pewnoscia sie zapyta dlaczego - ja mam zawsze odpowiedz
        dla swoich dzieciakow - ty bylas/les gluchy jak ja prosilam, teraz ja jestem
        glucha na twoja prosbe.
        u mnie dziala.Moze u ciebie tez.Musisz starac sie zmieniac straszaki i kary
        zeby dziecko sie nie przyzwyczailo.I koniecznie jak zapowiesz ze cos zrobisz,
        badz nie zrobisz, trzeba sie tego trzymac, chocby ci to nie pasilo.
        zycze powodzenia
    • jola_ep Re: jakie kary??? 10.05.06, 21:25
      Mam dwójkę dzieci.
      Starszą w sprawie sprzątania "prowadziłam" zwyczajnie: pomagam, żądam, karzę itp.
      A z synkiem zupełnie inaczej smile i na luzie.
      Po pierwsze wiedziałam już, że 2,5 roku to bardzo mało. Nie wymagajmy od dzieci zrozumienia celu sprzątania, bo takiego dla dzieci w tym wieku nie ma smile To bardzo ważne. Nie chodzi też o to, aby dzieci same sprzątały (ewentualnie z naszą pomocą). Na to przyjdzie czas później. Lepiej powoli wdrożyć do sprzatania i nie wymagać cudów. Nie stawiać sprawy na ostrzu noża: musisz, bo jak nie to... A co się stanie, jak czasem sprzątniemy sami? Byleby nie było to: "musisz posprzątać" a potem robimy to sami wink

      Z mojego doświadczenia:
      - wytłumaczmy dziecku sens sprzątania, np. mama poślizgnie się na klocku lub nadepnie i połamie wink - takie argumenty docierały do mojego małego.
      - ograniczmy sprzątanie do małych rzeczy, łatwych do ogarnięcia: np. zbieramy pluszaki (a nie abstracyjne posprzątaj zabawki)
      - ułatwmy sprzątanie: łatwe do wrzucania pojemniki, a nie ustawianie na półkach

      - no i najważniejsze: zamieniamy sprzątanie na zabawę smile)) Tu już trzeba trochę wyobraźni: zamiast zanosić pluszaki na półki - prowadzimy je do lekarza, zamiast zbierać drewniane tory do skrzynki - podkładamy polanka do pieca (w tym czasie moja starsza córa przytupywała nogami, że niby jej zimno wink ). Z czasem dziecko zacznie samo wymyślać zabawy (mój synek wymyślił, że kolorowe klocki to pożar, który gasił zbierając wozem strażackim). Trzeba się jednak liczyć z tym, że taka zabawa może trwać dłużej niż samo sprzątanie: pamiętam jak mój mały zbierał rozsypane kinderki z podłogi: puszka na kinderki to był statek, który wyławiał rozbitków (kinderki) - niestety z niewiadomych powodów każdy rozbitek musiał być przewieziony tratwą z gąbki do zmywania wink)) godzinę to trwało wink))
      Ale z drugiej strony mojemu małemu sprzątanie miło się kojarzyło, nie było awantur, a z czasem zaczął już sprzątać "normalnie" - bez zabawy.

      Pozdrawiam
      Jola
      • nemezis9 Re: jakie kary??? 10.05.06, 21:38
        hm, niby wszystko wiem a w praniu nerwy puszczaja...sad rozumiem ze jest za mala
        itd ale ona potrafi tak wszystko postawic na swoim ze momentami sama zapominam
        ze ja o cos prosilam...zmienia temat, zaczyna mi cos pokazywac, oczywiscie
        niecierpiacego zwloki, prosic o cos, albo idzie robic siusiu i obraca kota
        ogonem... no nic, dzieki za rady, mam nadzieje ze obie sobie poradzimy bo ja
        momentami faktycznie probuje jej tlumaczyc jak doroslemu co odnosi skutek wrecz
        odwrotny
    • vharia Re: jakie kary??? 10.05.06, 21:35
      Ale 2,5 latek ma prawo nie rozumieć ani idei sprzatania, ani jak sie to robi ani
      ile czasu już czekasz tongue_out
      Zdenerwujesz sie jak będzie w II grupie w przedszkolu.
    • nemezis9 Re: jakie kary??? 10.05.06, 21:46
      a tak ogólnie to jakie kary proponujecie na ten wiek? bo widze ze mala zaczyna
      ostro ustawiac wszystkich dookola, a juz dzidziusiem w koncu nie jest,
      zamykanie w pokoju u nas jak widac nie skutkuje, bo ona sie zaczyna sama bawic,
      zakaz slodyczy tez nie bardzo bo jak zakazuje np. jakis czas przed jakims
      konkretnym posilkiem po ktorym ew. bylby jakis slodycz na deser to juz przeciez
      dawno zdazy zapomniec dlaczego nie dostanie...dwa razy ostatnio nie wytrzymalam
      i dalam w tylek...ale nie jestem za klapsami, bo to przeciez dla dziecka
      upakarzajace...plakala ze zdziwienia i zalu...sad(( i ja tez omalo sie nie
      poryczalam
      • igge Re: jakie kary??? 10.05.06, 23:29
        My nigdy nie stosowaliśmy żadnych kar, po prostu nie pozwalaliśmy na złe
        zachowanie lub o ile to możliwe ignorowaliśmy je, a nagradzaliśmy mnóstwem
        swojej uwagi za dobre. Nasze dzieci raczej nie sprzątały po sobie zabawek w
        wieku 2 lat ale może nie pamiętam. Wiem na pewno, że co najmniej 3 dni musiałam
        potykać się o budowle z klocków na środku mieszkania bo musiały czekać na tatę
        do obejrzenia i zachwycania się. Zdarzało się choć rzadko nakrzyczeć na
        dzieciaki za coś i to musiała być największa kara dla nich szczególnie jak były
        małe chociaż i teraz syn po takim "wyładowaniu się" przeze mnie ma żal i
        czasami nie chce przyjąć przeprosin a mi nie zawsze niestety udaje się opanować.
      • etato1 Re: jakie kary??? dla rodziców 10.05.06, 23:49
        a ja sie zastanawiam jakie kary powinny byc stosowane wobec rodzicow ktorzy
        zamiast wychowywać dziecko tresują go jak psa a ich główny problem polega na
        wymyslaniu skutecznych kar !



        • jola_ep Re: jakie kary??? dla rodziców 11.05.06, 16:10
          > a ja sie zastanawiam jakie kary powinny byc stosowane wobec rodzicow ktorzy
          > zamiast wychowywać dziecko tresują go jak psa a ich główny problem polega na
          > wymyslaniu skutecznych kar !

          Nie odbierz tego źle. Zastaniawiam się, czy przez Ciebie nie przemawiają negatywne doświadczenia własne, może z własnego dzieciństwa? Mi kary nie kojarzą się źle, ani nie kojarzą się z tresowaniem. Kara nie musi/nie powinna upokarzać dziecka. Człowiek jest tak skonstruowany, że uczy się poprzez nagrodę i karę. Tylko tak jak nagroda nie zawsze jest materialna (czasem to czyjaś pochwała, czasem własna satysfakcja), tak kara nie musi być się kojarzyć z metodami stosowanymi w tresurze - możemy wynieść dziecko z miejsca zdarzenia (np. kończymy zakupy w sklepie i wychodzimy z dzieckiem pod pachą, jak nasze małe zaczyna histeryzować i wymuszać krzykiem), może to być nasza dezaprobata, albo nasze poczucie, że coś zrobiliśmy nie tak.

          Pozdrawiam
          Jola
          • scher Re: jakie kary??? dla rodziców 12.05.06, 08:34
            jola_ep napisała:

            > Nie odbierz tego źle. Zastaniawiam się, czy przez Ciebie nie przemawiają
            > negatywne doświadczenia własne, może z własnego dzieciństwa? Mi kary nie
            > kojarzą się źle

            On akurat z literatury zna tylko Gordona, i to raczej bezrefleksyjnie, bo
            własne doświadczenia ma zerowe, a przynajmniej ich istnienia nie zgłasza.

            Sz.
    • syrena2005 Re: jakie kary??? 10.05.06, 23:47
      kurcze, 2,5 latek to raczej sam nie posprzata zabawek. Ja tez z tym walczylam i
      raczej bez wiekszych efektow. Bedziesz musiala sie raczej "poswiecac" i pomoc
      coreczce zeby weszlo jej to "w krew". Mysle, ze tlumaczenie dlaczego ma je
      posprzatac ale uzywaj takich argumentow zeby do niej dotarly. Jesli macie psa
      ze sobie lapke skaleczy, ze np ty si epotkniesz i upadniesz.
      Przyznam, ze ja kiedys taki eksperyment zrobilam. Wchodzilam do pokoju i
      specjalnie potknelam sie o kupe klockow i powedzialam, ze jak je zostawi to on
      wejdzie i sie potknie i moze zrobic krzywde. Zaczal po skonczonej zabawie
      spychac klocki w kat zeby sie nikt nie potykal wink.
      Ale jesli juz mial sprzatac to zawsze uczestniczylam z nim, w formie zabawy,
      kto pierwszy, albo kto wiecej, on zbieral duze ja male.........
      Teraz juz zbiera sam, ma prawie 4 lata.
      Powodzenia
    • syrena2005 Re: jakie kary??? 10.05.06, 23:59
      A kary?? w zaleznosci od sytacji.
      Mieszkamy na perfueriach, wiec jesli chodzimy po piachu i maly kurzy i po
      kolejnym ostrzerzeniu ze pojdzie ze mna za reke jak nie przesatnie,zamieniam
      mowe w czyn.
      W domu, stoi w koncie i nie ma zabawy niczym.
      W piaskownicy, siedzi ze mna, nie bawi sie.
      Kara musi byc odrazu, tu i teraz. Czyn - kara. Tylko chodzi mi o to zeby karac
      z konkretne przewinienie, a nie nazywac ze byles niegrzeczny i pojdziesz do
      konta np. w domu.
      Zanim ukarze najpierw napominam. Jesli nie skutkuje, jest ostre ostrzerzenie i
      potem kara.
      • crusk Re: jakie kary??? 11.05.06, 00:11
        wyluzuj z tym sprzątaniem.
        Ja pilnuję tylko, żeby na noc zabawki nie zostały na podłodze. Tłumaczę
        młodemu, że to ze względu na jego bezpieczeństwo, ale i ew. awarię i co za tym
        idzie utratę zabawek (zepsute do kosza – ukradkiem naprawiam i oddaję do zabawy
        za kilka tygodni). Pilnuję też, żeby ze skrzynek z zabawkami wyjmował to czym
        ma zamiar się bawić, a nie wywalał wszystko na środek – bałagan może być
        twórczy albo destrukcyjny.
        Gdy nie chce sprzątać, robię to sama, ale komentuję głośno i wyraźnie, że mi i
        zabawkom jest przykro – częściej się przyłącza niż nie. Największą karą jest
        gdy zrobię za niego coś czego nie chciał zrobić. Poza tym chwalę i nagradzam
        (niekoniecznie materialnie) za każde pozytywne zachowanie, to jest chyba
        skuteczniejsze.
        A zamykanie w pokoju wg mnie jest jedną z najmniej trafionych kar. Pokój
        dziecka powinien być dla niego oazą bezpieczeństwa, a nie karcerem.
        pozdrawiam
    • mamakini1 Re: jakie kary??? 11.05.06, 13:46
      Ja jakoś nie jestem zwolenniczką kar, ale czasami je stosuję. Moja córka (w
      lipcu 2,5 roku) uwielbie wyrzucać różne rzeczy, robi to z premedytacją - w
      szczególności swoje zabawki. Proszę ją grzecznie, żeby podniosła, nawet kilka
      razy. Jak nie skutkuje to mówię, że np. nie będzie dzisiaj żadnej bajki, chyba,
      że posprzata i umowa stoi. Zabawki dalej sobie leżą i przychodzi moment:
      Mamusiu, proszę mi włączyć bajkę. Ja wtedy: Nie ma sprawy, jak posprzatamy te
      wyrzucone rzeczy. Mowię, że zdania nie zmienię, albo posprząta, albo nie ma
      bajki i kropka. Wtedy bez żadnych sprzeciwów zabwki wrzucone się do koszyka.
      Ktoś pisał, że 2,5 latek nie rozumie sensu sprzątania, moja jakoś to rozumie.
      Poza tym nie chodzi o sam fakt sprzątania, ale też o spełnienie mojej prośby. Ja
      spełniam Twoją, Ty spełniasz moją. I jeszcze często słowo przepraszam. Zawsze
      wymagam, gdy coś zrobi nie w porządku.
      Aha, jestem bardzo cierpliwa i prawie wcale nie krzyczę.
      • jola_ep Re: jakie kary??? 11.05.06, 16:00
        > że posprzata i umowa stoi. Zabawki dalej sobie leżą i przychodzi moment:
        > Mamusiu, proszę mi włączyć bajkę. Ja wtedy: Nie ma sprawy, jak posprzatamy te
        > wyrzucone rzeczy. Mowię, że zdania nie zmienię, albo posprząta, albo nie ma
        > bajki i kropka. Wtedy bez żadnych sprzeciwów zabwki wrzucone się do koszyka.

        Podobnie postępowałam przy pierwszym dziecku. Tylko moje jakieś takie uparte i niekiedy kończyło się na wielkiej awanturze (nie było bajki, ryk itp. albo odkładałam nieposprzątanie zabawki na szafę - ryk).

        Dlatego z synkiem postępowałam inaczej. Też się nauczył sprzątać. W dodatku wszystko odbywało się w miłej atmosferze smile Stopniowo. Pomagała mi też starsza córka (wymyślała zabawy, sprzątali razem itp.)

        Nie sprawdziło się też u mnie sprzątanie wieczorem - wtedy dzieciaki były zmęczone. Lepiej po skończonej zabawie.

        Teraz moje dzieciaki są duże i jak myślicie, które bardziej lubi sprzątać? wink

        > Ktoś pisał, że 2,5 latek nie rozumie sensu sprzątania, moja jakoś to rozumie.

        To co napisałaś świadczy raczej o tym, że rozumie, iż ma się Ciebie słuchać. Ale to wcale nie znaczy, że rozumie sens sprzątania smile))

        Pozdawiam
        Jola
        • mamakini1 Re: jakie kary??? 11.05.06, 16:34
          Jesli chodzi o ten sens sprzątania, to tłumaczę dziecku, że to po to, żeby miało
          ładnie w pokoju, żeby się nikt nie wywrócił itp. Chyba o to chodzi. Nikt mi nie
          wmówi, że 2,5 latek tego nie zrozumie. A słuchanie swoją drogą. Poza tym każde
          dziecko jest inne i do każdego docierają inne argumenty.
          Pozdrawiam
          • jola_ep Re: jakie kary??? 11.05.06, 17:47
            > Jesli chodzi o ten sens sprzątania, to tłumaczę dziecku, że to po to, żeby miał
            > o
            > ładnie w pokoju,

            No właśnie to ładnie jest totalną abstrakcją dla dziecka smile Takie porozrzucane klocki wyglądają bardzo malowniczo, a pokój jest ładniejszy, jak podłoga jest zasłana pluszakami smile))

            > żeby się nikt nie wywrócił

            No to chyba mogą uważać jak chodzą? wink Jeśli ja się nie przewracam, to dlaczego inni mają? wink I zawsze można poprzestać na ścieżce wink
            A tak poważnie to jeden z tych argumentów, które nieco trafiają do dzieci smile
            Choć nie pamiętam, czy już 2,5 letnich.

            > A słuchanie swoją drogą.

            Mi się trafił taki egzemplarz, który jest posłuszny tylko wtedy, gdy wie dlaczego. Przy czym argumenty muszą być odpowiednie do jego wieku smile Więc jak dla mnie tłumaczenie i słuchanie są blisko ze sobą związane.

            Pozdrawiam
            Jola
      • jacksparrow1 Re: jakie kary??? 13.05.06, 21:04
        O dziwo moje dzieci w wieku 2.5 lat wiedzialy ze po skonczonej zabawie zabawki
        wedruja do kosza.A ze jest kilka mniejszych koszy w pokoju i owe kosze
        zawieraja rozne zabwaki( a to w jednym pluszaki, a to w drugim samochody w
        innym klocki) to zeby wszystko bylo na miejscu jak dzieci pojda spac to
        powkladam na miejsce gdzie co ma byc.Nie wymagalam od 2.5letniego brzdaca zeby
        mi powkladal zabwaki dokladnie z miejsca z ktorego go wzial.Ale wazne bylo ze
        przedmioty zostaly pozbierane i wlozone do koszy.Nie wazne ze nie tam gdzie
        trzeba.Z czasem sie tlumaczylo i wyjasnialo.Teraz sym ma prawie 5 lat, corka 9
        i jakos nie mam zadnych problemow ze sprzataniem i w tej chwili nawet z
        segregowaniem gdzie ktora zabawka ma swoje miejsce.
        Wydaje mi sie ze niektorszy nie doceniaja swoich dzieci, badz po prostu chca
        zalatwic sprawe szybko - ja to posprzatam.
        Tak jak od dawna dzieci wiedza ze jak rzuci mi jakas zabawka to ja na dany
        dzien traci( wyjatkiem jest pilka na podworku), a jak sa niemozliwe i nie
        sluchaja - traca zabwake swoja ulubiona na dzien, badz dwa, albo traca jakis
        inny przywilej.I to absolutnie nie ma nic wspolnego z tresura jak ktos to
        wspaniale okreslil
        Pozdrawiam
    • ana_mama_patrycji Re: jakie kary??? 11.05.06, 14:01
      A ja na sprzątanie zabawek mam inny sposób. Mówię Patrycja bierzemy się za
      sprzątanie ja odkurzam a ty składasz zabawki. TYlko szybciutko bo odkurzacz
      wciągnie zabawki. Zabawki są posprzątane maksymalnie szybko. Albo mówię, że
      może przyjdzie do nas ktoś i gdzie sobie usiądzie jak są zabawki porozrzucane??
      • nemezis9 Re: jakie kary??? 11.05.06, 14:42
        no wlasnie...tez czesto powtarzam, ze skoro ja o cos proszę a ona tego nie
        robi, to ja tez nie bede spelniala jej próśb. Czasem skutkuje czasem nie. Ale
        wlasciwie to moze wystarczajaca kara dla dziecka, jesli nie zrobi tego o co
        prosze i potem samo cos ode mnie chce a ja na to ze nie bo ono nie spelnilo
        mojej prosby...
        • crusk Re: jakie kary??? 11.05.06, 21:37
          nemezis9 napisała:

          > jesli nie zrobi tego o co
          > prosze i potem samo cos ode mnie chce a ja na to ze nie bo ono nie spelnilo
          > mojej prosby...

          obawiam się,że tego "potem" 2,5-latek nie zrozumie - brak zdolności abstrakcyjnego myślenia. Raczej zachwiejesz maleństwu poczucie bezpieczeństwa, bo dlaczego mama mu odmawia. W tym wieku raczej akcja - reakcja, bez odwlekania w czasie.

          może jest to dobra metoda, ale dla starszych dzieci.
      • jola_ep Re: jakie kary??? 11.05.06, 16:04
        > Mówię Patrycja bierzemy się za
        > sprzątanie ja odkurzam a ty składasz zabawki.

        Fajny sposób smile
        Też go czasem stosowałam - niesłychanie skuteczny smile

        > Albo mówię, że
        > może przyjdzie do nas ktoś i gdzie sobie usiądzie jak są zabawki porozrzucane

        I argumentacja dostosowana do dziecka smile))

        Pozdrawiam
        Jola
    • miniakoz Re: jakie kary???małego buntownika 12.05.06, 07:27
      sprzątania można nauczyć z czasem ale co zrobić jak dziecko nie da sobie
      przebrać pieluszki czy uczesać, robi wszystko na przekór, krzyczy a nawet chce
      mame uderzyć i jak sie uprze to nic nie zrobisz-awantura gotowa.U nas czasem
      jest to klaps który ostatnio mało skutkuje a czasem jak już się rozwrzeszczy na
      dobre i tłumaczenia czy uspokajanie nic nie da bo dziecko zwyczajnie krzyczy i
      niesłucha mówię,że zostanie w pokoju póki się nie uspokoi i nie przyjdzie mamy
      przeprosić.Przychodzi zazwyczaj mówi "już" i jeszcze raz na spokojnie jej
      tłumaczę.Ale co zrobic jak taki atak złości zdarzy się poza domem?
      • nemezis9 Re: jakie kary???małego buntownika 12.05.06, 10:06
        poza domem podobno trzeba reagowac tak samo bo dziecko nie moze widziec ze w
        domu nie mozna a poza juz wszsytko dozwolone...Ja mam ostanio etap "ja siama" i
        tlumaczenie ze sie spieszymy nic nie daje, jak jej np. sama sciagne pizame to
        histeria i musi ja z powrotem zalozyc i sciagnac sama, albo jak jej cos ubiore
        tez ryk, sciaga i zaklada sama, jak sie spiesze to mam ochote wyc...ale wiem ze
        musze jej na to pozwolic bo inaczej pozniej wszystko bedzie trzeba za nia
        robic...
      • neomia Re: jakie kary???małego buntownika 12.05.06, 10:48
        Robi na przekór, bo odkryło włsne JA i to, że może wpływać na różne sytuacje.
        Nie da sobie przebrać pieluszki - odczekać moment, powiedzieć, że i tak trzeba
        zmienić, pozwolić dziecku wybrać pieluszkę - zmniejszy to jego nastawienie na
        nie. Przy ubieraniu pozwolic dziecku wybrać jedna z dwóch koszulek itp.
        Co do czesania - może go boleć i stąd sprzeciw. Zaproponuj dziecku by najpierw
        Ciebie uczesało, potem zmiana.
        Gdy uderzy - powiedzieć, że przykro, że niepodoba się Tobie bicie, to boli,
        etc. Krótko i zdecydowanie. Możesz przytrzymać spadającą na Ciebe rękę i
        powiedzieć NIE! Ale Ty też nie możesz uderzyć.
        Podniese wrzask, rzuci się na podłogę - "zabezpieczyć" miejsce ( by niezrobiło
        sobie krzywdy) i odczekać chwilę lub odwrócić uwagę od problemu.
        Na ulicy podobnie postępuj i nie przejmuj się spojrzeniami innych. Ze sklepu
        możesz wyprowadzić.
        Ale najważniejsze jest podkreślanie pozytywnych zachowań!!! Ze to milo, że
        pomogło np. posprzątać, odniosło talerzyk... Wyróżniać to słowami, gestami i w
        przyszłości to zaoowocuje.
        • miniakoz Re: jakie kary???małego buntownika 12.05.06, 15:23
          dzięki właściwie to robie podobnie....może trzeba to przeczekać ten bunt na
          wszystko ale czasem jest na prawdę ciężko, szczególnie jak sie człowiek spieszy
          a tłumaczenia nie pomagają czasm pomaga jak ją mocno przytulę i mówię, ze teraz
          poczekamy aż sie uspokoi i mówię to ciepło i za chwile mówi "juz" i jest
          ok.Oczywiście tez chwalę.
      • jacksparrow1 Re: jakie kary???małego buntownika 13.05.06, 21:16
        A probowalas kiedys jak tak sie dziecie darlo zaczac piszczec i krzyczec jak
        ona?Zamuruje dzieciaka na bank.Tylko musi byc to wtedy kiedy wiesz ze ten
        wrzask jest spowodowany faktem ze na cos nie pozwalasz a dzieciak chce postawic
        na swoim.
        Dzieci patrza i staraja sie wyczaic na ile sobie moga pozwolic.No i beda sobie
        pozwalaly na tyle na ile im damy wolna reke.Z drugiej strony jak dziecko jest
        uparte to tez nie mozna go stlamsic calkowicie - to jest "niekrasnoludzkie" Ale
        dzieciak musi wiedziec ze owszem ma prawo wyboru i prawo do swojego zdania.Nie
        chce sie uczesac - zostaw nic sie nie stanie jak kilka dni pochodzi
        rozczochrane, a jak sie zrobia koltuny i trzeba bedzie sciac wlosy to nastepnym
        razem moze jednak da sie uczesac.Dziecko tez musi wiedziec ze jak uslyszy
        stanowcze NIE to owo nie znaczy nie.Moze byc syt. ze powiesz nie, ale jak
        dziecko( tutaj juz troche strasze) bedzie argumentowalo zebys jednak zmienil
        zdanie to dlaczego nie jezeli uznasz ze argumentacja jest ok.
        Wychowanie dziecka jest trudnym zadaniem i nie kazde metody ktore doskonale sa
        w moim wypadku beda takie w twoim.Musimy szukac sami, owszem radzic sie , ale
        tez obserwowac swoje dzieci i miec tez czas zeby posluchac co maja nam do
        powiedzenia.pozdro
    • koza_w_rajtuzach Re: jakie kary??? 13.05.06, 10:51
      Moim zdaniem dzieci nie powinno się karać.
      Czy chciałabyś, aby Twój mąż karał Cię za to, że w niedzielę obiad nie zawsze
      jest gotowy punkt o 12, że czasem nie od razu umyjesz naczynia, bo Ci się
      najzwyczajniej w świecie nie chce. Czy chciałabyś, aby Cię karał dlatego, że
      znalazł na stole kilka okruszków? Złamałby Ci tym najwyżej charakter,
      spowodowałby, że bałabyś się jego, a przecież to nie służy zdrowej atmosferze
      rodzinnej, gdzie przede wszystkim powinna być miłość i ufność. Powinna być
      również pomoc.
      Twoje dziecko jest jeszcze małe i myślę, że nie powinnaś z takiego powodu jak
      nieposprzątanie zabawek niszczyć jej dzieciństwa. Czasem warto
      powiedzieć: "dzisiaj ja posprzątam za ciebie zabawki, choć cieszyłabym się
      gdybyś mi pomogła". Może akurat dziecko pomoże, a jak nie, to trudno, też ma
      prawo nie mieć na coś ochoty. A jak pomoże to okaż jej, że jesteś z niej dumna.
      Na pewno z czasem chętniej będzie się brała za porządki, skoro mama to docenia.
      Jeśli mama będzie karać za nieposłuszeństwo, to sprzątanie będzie się jej
      jedynie kojarzyć z nieprzyjemnym obowiązkiem oraz z czymś za co jest karana,
      jeśli tego nie wykona. Jasne, że w końcu złamiesz córce charakter i pod Twoim
      naciskiem będzie wykonywać Twoje polecenia, ale przecież to chyba nie o to
      chodzi.
      Owszem, od dziecka należy wymagać. Ale czy na pewno trzeba je tresować? Więcej
      luzu.
    • mamastasia Re: jakie kary??? 13.05.06, 17:40
      Mam 3,5 letniego syna i miewamy z nim różne kłopoty - od rzucania się na ziemię
      począwszy....sad W pierwszym odruchu dałam mu kilka klapsów (to moja porażka,
      zupełnie nie skuteczna "metoda wychowawcza"). Czasami nie wytrzymuje i dostaje
      jeszcze, ale pracuję nad tym by wyeliminować klapsy. Pracuję nad sobą, nie nad
      nim... Ale jakoś trzeba go przywoływac do pionu i tak mamy kary "straszne", jak
      dla niego. Zakaz oglądania bajek czy gry na komputerze (mamy 2-3 gry edukacyjne
      dla maluchów, które Staś uwielbia), zero słodyczy - bo niegrzeczne dzieci nie
      dostają słodyczy, a jeśli nie chce sprzątac (ZAWSZE robimy to RAZEM) to ja się
      ofiarowuje, że sama posprzątam.... do kosza na śmieci. Skoro nie chce sprzątać
      to pewnie mu są niepotrzebne a ja bałaganu nie lubię. Działa, zazwyczaj...
      Życzę powodzenia i konsekwencji
      Ania
      • jola_ep Re: jakie kary??? 13.05.06, 18:50
        > zero słodyczy - bo niegrzeczne dzieci nie
        > dostają słodyczy

        Byłabym ostrożna przy wprowadzaniu słodyczy do systemu kar i nagród. Będą się wtedy kojarzyć z czymś bardzo ważnym i miłym, pożądanym (a ich brak z karą). A przecież to jedzenie jak każde inne i wcale nam nie zależy na tym, aby dzieciaki jadły ich jak najwięcej. Przynajmniej mi nie zależy smile

        >, a jeśli nie chce sprzątac (ZAWSZE robimy to RAZEM) to ja się
        > ofiarowuje, że sama posprzątam.... do kosza na śmieci.

        Brutalne. Próbowałam kiedyś przy córce, ale serca nie miałam.
        Trzymałam duże pudło na szafie z zbawkami, którymi dzieci się już nie bawiły. Pudło zdejmowałam raz na parę tygodni w celu wymiany (dzieci wkładały do pudła jakieś z aktualnych, a w zamian wyjmowały te z pudła). Jak nie posprzątały, to zabawki szły do pudła. Wystarczało smile

        Pozdrawiam
        Jola
        • mamastasia Re: jakie kary??? 13.05.06, 19:03
          Mój syn nie dostaje dużo słodyczy i sa one dla niego zawsze wyjątkowe, bo je
          uwielbia. Niestety nie może - ma uczulenie i kłopoty z kupką. Więc taka kara
          skutkuje. Co do wyrzucania zabawek - nigdy do tego nie dopuścił smile Fakt, że daję
          mu sporo czasu do namysłu, powtarzam groźbę i proponuję, że posprzatamy razem.
          Pertraktacje trwaja czasami pół godziny ale zawsze działają.
          Pozdrawiam
          Ania
          • jola_ep Re: jakie kary??? 13.05.06, 21:52
            > Mój syn nie dostaje dużo słodyczy i sa one dla niego zawsze wyjątkowe, bo je
            > uwielbia. Niestety nie może - ma uczulenie i kłopoty z kupką.

            Tym bardziej nie powinnaś więc wciągać słodyczy do systemu kar i nagród.

            > Co do wyrzucania zabawek - nigdy do tego nie dopuścił smile

            Taka groźba bez pokrycia? wink A co będzie jak dopuści? Wyrzucisz?

            Pozdrawiam
            Jola
            • mamastasia Re: jakie kary??? 13.05.06, 22:13
              Wyrzucę. Tak jak nie pozwoliłam mu włączyć komputera czy nie dałam mu cukierka.
              Wiem już, że konsewkencja daje efekty - Staś mnie tego nauczył smile Póki
              nagradzanie i karanie słodyczami działa będę to stosowała. Może to nie jest
              najlepszy pomysł, ale działa. Poza tym słodycze to nie takie samo jedzenie jak
              inne, nie musi tego jeść i nie zaszkodzi mu jak nie dostanie. Co do nagradzania
              słodyczami - nie mogę zbyt czesto więc sa tylko czasami nagrodą. W nagradzaniu
              musze bardziej wysilać...
              Pozdrawiam
              Ania
              • jola_ep Re: jakie kary??? 14.05.06, 08:38
                > Wyrzucę.

                I dlatego właśnie ja nie groziłam wyrzucaniem zabawek. Bo ja bym nie wyrzuciła.
                Zabawki dla moich dzieci, szczególnie dla starszej córki to nie tylko zabawki - oni się do nich przywiązują. U nas był problem nawet z wyrzucaniem starych,popsutych, którym od dawna się nie bawiła. Jeśli czasowe odłożenie na szafę działa równie dobrze, bo po sięgać po "armatę"? wink

                > Poza tym słodycze to nie takie samo jedzenie jak
                > inne, nie musi tego jeść i nie zaszkodzi mu jak nie dostanie.

                Tu nie chodzi o to, co mu zaszkodzi, ale pewne uwarunkowanie psychiczne.
                I już nie chodzi tylko o smak, a o cały bagaż emocjonalny, który się z nim wiąże. Na podobnej zasadzie McDonalds przyciągają dzieci atrakcjami, aby potem wrócili do nich jako dorośli (bo to miejsce, które im się bardzo miło kojarzy).
                Ja chcę, aby moje dzieci miały podejście do słodyczy, jak do normalnego jedzenia. Mam alergików. Starsza do czasu pójścia do przedszkola myślała, że owoce to słodycze smile Chodziłyśmy razem do warzywniaka, a ja się dawałam "naciągać" na różne owoce - czasem naprawdę muszę walczyć, bo by mnie z torbami puściły wink Młodszy uwielbiał słodycze. Teraz też je lubi... ale na szczęście już tylko lubi.

                Pozdrawiam
                Jola
    • mona817 Re: jakie kary??? 24.05.06, 13:46
      Numer z wyrzucaniem zabawek skutkuje w 100%. Mam dwóch kuzynów którzy zawsze
      mieli w pokoju posprzątane bo ciotka wyrzucała, najpierw do pieca, a po
      przeprowadzce - bezpośrednio do zsypu - bo z kubła wykradali. Działa do tej
      pory, a są już mocno dorośli i do tego gotowali obiady od siódmej klasy
      podstawówki.
      Mnie na to nie stać, ale mam sposoby. Do wora śmieciowego i do piwnicy. Mały
      widzi przez okno jak wyrzucam prawdziwe śmieci. A po jakimś czasie wyciągam
      pojedynczo i ma "nowe", ale to już prawie się nie zdarza. Zaczęłam jak miał dwa
      lata i nie było z tym problemów. Serce pęka, ale i tak polecam.
      • jola_ep Re: jakie kary??? 24.05.06, 15:47
        mona817 napisała:

        > Numer z wyrzucaniem zabawek skutkuje w 100% [...]
        > Zaczęłam jak miał dwa
        >
        > lata i nie było z tym problemów. Serce pęka, ale i tak polecam.

        Już pisałam - można inaczej (szczególnie w przypadku małych dzieci) i serce nie musi pękać.
        Nie zawsze skuteczne - oznacza najlepsze.

        Pozdrawiam
        Jola
Inne wątki na temat:
Pełna wersja